Słoneczna Radomka. Spływ z Gorynia do Ryczywołu. Część III.
Puszcza Kozienicka.
Czas mija niesamowicie szybko.
Zatrzymujemy się w kolejnym, czarującym i dzikim miejscu.
Zielone na piasku:
Gdyby spływ był dłuższy niż jednodniowy – to, tutaj właśnie, na trawiastej wysepce, dookoła której rozciągała się widoczna na fotce mielizna, można by zrobić fajny biwak.
Mijamy kolejne miejscowości i kolejne zniszczone kładki.
W wodzie coraz więcej kołków i wystających gałęzi, na które trzeba uważać.
Zielono, las, zielono, las…można by tak płynąć w nieskończoność.
Niestety, wszystko co dobre, kończy się szybko.
Most w Woli Chodkowskiej zwiastuje rychły koniec spływu.
Ostatni fragment, to wyraźnie podwyższony stan wody – Wisła jest blisko, a jej wysoki stan ma również wpływ na poziom ujściowego fragmentu Radomki.
Wpływamy do miejscowości Ryczywół i po kilku chwilach ukazuje się naszym oczom most, pod którym zaplanowaliśmy koniec przygody.
Pod mostem, mnóstwo kolorowych grafitti. Ciekawe, kto i w jaki sposób naniósł niektóre?
Płyniemy między filarami i kończymy na zalanej polnej drodze przy rzece, po której można teraz pływać kajakiem.
Do ujścia zostało nam ok. 5km.
Cóż…kiedyś trzeba będzie dokończyć ten ostatni fragment rzeki.
Kończymy na dzisiaj.
Przepłynięty dystans – ok. 26km.
Z pewnością wrócę na Radomkę niebawem. Jest jeszcze kilka bardzo ciekawych fragmentów do zaliczenia.
Mazowsze potrafi być piękne i dzikie.
Kolejny spływ w niedzielę – cel: Czarna Nida.
Pozdrawiam
marboru