Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Ranking

  1. JC

    JC

    Administrator


    • Punkty

      8

    • Liczba zawartości

      16 752


  2. t_c

    t_c

    Użytkownik forum


    • Punkty

      2

    • Liczba zawartości

      156


  3. MAIKEL 1977

    MAIKEL 1977

    Użytkownik forum


    • Punkty

      2

    • Liczba zawartości

      1 872


  4. Piotr_67

    Piotr_67

    Użytkownik forum


    • Punkty

      2

    • Liczba zawartości

      2 318


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 30.10.2014 w Odpowiedzi

  1. Myślisz po polsku! Jeżeli dostajesz mandat z Austrii, to tam nikt nie dyskutuje. Jechałeś wtedy tą trasą o tej godzinie? nie ma co dyskutować. Jak nie zapłacisz, to przy pierwszej kontroli będziesz musiał zapłacić. Ja też mam to za sobą. Zapłaciłem 50 Euro mimo, że nie widziałem zdjęcia. Tutaj taka informacja dla wszystkich. Zdjęcia robione są także przez... bramy - te same, które służą do pobierania opłat od ciężarówek! Tak samo te brami mierzą odstęp pomiedzy samochodami. Wiem coś o tym, bo w lecie zapłaciłem mandat za zbyt mały odstęp od poprzedzającego samochodu! taka podwójna bramka na autostradzie mierzy prędkość i robi zdjęcia!!!
    5 punktów
  2. Pewnie o Zieleńcu w tym sezonie będziemy więcej pisać, dlatego zakładam osobny wątek dotyczący tego ośrodka. Wczoraj odwiedziliśmy stację i przygotowaliśmy relację o nowościach, która możecie przeczytać tutaj. Zrobiłem jak zwykle "kilka zdjęć" - do obejrzenia w galerii, oraz nakręciłem krótki film, na którym możecie zobaczyć nie tylko budowę nowej kolei Skyway Express, ale także nowe trasy.
    3 punkty
  3. dzisiaj na Skolnitym jest już i górna stacja..
    2 punkty
  4. zdroooooooooooooooofka :stupid:
    1 punkt
  5. Maciek wszystkiego najlepszego, zdrowia, i wielkiego WZF na nowych stokach Szczyrku lub Korbielowa. Darek
    1 punkt
  6. Johnny sto lat w zdrowiu i pomyślności i aby ten sezon był duuuuużo lepszy od poprzedniego. Pozdrawiam
    1 punkt
  7. To tak jak gdyby tłumaczyć wynik, ile jest 2+2 :biggrin: Chyba że ze mną jest cos nie tak :eek::biggrin:
    1 punkt
  8. Nie bardzo rozumiem zdziwienie tych którzy dostają takie niespodzianki. Można zrozumieć tłumaczenie kogoś kto ewidentnie w tym czasie nie jechał, ale podejścia takiego że "niech mnie pocałują w dupem" ...To że w PL można z każdego zrobic wariata nie znaczy że takie zagrywki przechodzą wszędzie. Tak trudno, jechałem płacę? Jeśli nie zapłacisz to i tak nic nie wskórasz, zrobisz to przy najbliższej kontroli a skutki mogą być tylko gorsze. Wszędzie się trąbi że w Austrii pilnują a i tak znajdzie się ktoś zdziwiony że go złapali.
    1 punkt
  9. Sto lat! Dzięki takim pozytywnym wariatom zajaranym śniegiem to forum ma moc! :wink:
    1 punkt
  10. masz może namiar na taki punkt? skąd mam wiedzieć czy to jest autentyczny mandat hipotetycznie zakładając, zorganizowana grupa przestępcza zwróciła uwagę na przejeżdżającego Włocha ulicą Szczyrku, odnotowali datę, godzinę, miejsce po dwóch miesiącach wysłali Włochowi nakaz zapłacenia mandatu za przekroczenie prędkości w Polsce, Włoch sobie myśli nie kumając nic w ząb polskiego 50 Euro niewielka kwota więc płacę np. na konto przestępców? w dzisiejszych czasach jak słyszymy o metodach na wnuczka czy obecnie na policjanta można by i w ten sposób nielegalnie zarabiać na życie
    1 punkt
  11. 100 lat i spełnienia marzeń!!! zdrówka i metra sniegu pod nartami!
    1 punkt
  12. Zdrowia, zdrowia i jeszcze raz dużo kasy:smile:. Wszystkiego naj...!
    1 punkt
  13. Co ty gregor czepiasz się Tonio Tajnera :eek: chłopak miał talent, który widział tylko jego ojciec, przez osiem lat startów w pucharze świata uzbierał łącznie AŻ 22 punkty :eek:, Po ustąpieniu z funkcji trenera polskiej kadry Apoloniusza Tajnera, Tomisław znalazł się w kadrze B. O reszcie nie wspomnę szkoda pióra :stupid: :wink:
    1 punkt
  14. Najlepszego, zdrówka i żeby kaska się zgadzała :wink:
    1 punkt
  15. Maciek zdrowia , zdrowia i jeszcze raz pieniędzy :smile: !!!! i do zobaczenia na stoku serdecznie pozdrawiam Andrzej
    1 punkt
  16. Dużo ,dużo sił do nartowania i "pyrgania po gronickach".:biggrin:
    1 punkt
  17. Cześć Bardzo, bardzo fajne wspomnienie. Czyli da się spędzić dwa tygodnie na wyrwirączce (gdzie??) i się nie nudzić i na dodatek jeszcze to z nostalgią wspominać. Bez krzesła, knajpy o sztruksie nie wspomnę - dziwne. :smile::smile: Pozdrowienia
    1 punkt
  18. Ja także życzę Koledze zdrowia, spełnienia marzeń i samych radosnych dni z Rodziną, na rowerze, nartach i na wszystkim innym czego zapragniesz!
    1 punkt
  19. Wszystkiego najlepszego! Śniegu za głowę, zimy od listopada do końca maja i trasy narciarskiej pod same drzwi domu oraz najważniejsze - zdrowia!
    1 punkt
  20. Johnny wszystkiego najlepszego. Wysłane Tapatalkiem
    1 punkt
  21. Johnny przede wszystkim zdrówka,zdrówka ,zdrówka Oczywiście czekam na Twoją relacej z rozpoczęcia sezonu z Polskie :smile:
    1 punkt
  22. Maćku, i kolejny rok minął... Zdrówka i w 100% sprawnego kolana. Tysięcy kilometrów na rowerze i oczywiście na nartach. Potomka, kasy i spełnienia najskrytszych marzeń. Wszystkiego co dobre.
    1 punkt
  23. Eeee, nie doszukujmy się tu jakichś cudów:smile: Na narty jeździł z nami chłopak który był czynnym zawodnikiem judo w Czarnych Bytom (199cm wzrostu i 100kg żywej wagi). Zawsze wieczorami przed schroniskiem pod jego okiem ćwiczyliśmy na śniegu różne pady, chwyty i rzuty. Będąc w schronisku przez bite dwa tygodnie na jednej "trasie" przy wyrwirączce przez 8 godzin dziennie człowiek się trochę nudził. Więc takie gleby były pewną formą rozrywki. Zabawa była przednia. Co do wyglądu to "jak wyszło". A to przerzut przez głowę, a to pad na bok lub nur jak w padzie siatkarskim, na zdjęciu jest chyba pad na plecy przez obrót. Przy dużej pokrywie śnieżnej to była świetna zabawa a zarazem człowiek uczył się jak się bezpiecznie wyłożyć aby krzywdy nie zrobiły mu narty czy kijki. Super było gdy się jeszcze po takim padzie udało wstać bez zatrzymania i jechać dalej.:smile: Człowiek był wtedy sprawny i wysportowany więc nie było problemu. Niestety to se uż ne wrati:biggrin::wink: Pozdrawiam
    1 punkt
  24. Jak ktoś zadaje pytanie, dlaczego brak jest wyników, w odpowiedzi zawsze musi poruszyć politykę. Nie da się uprawiać sportu z pominięciem polityki. No może wspinaczka skałkowa, bieganie po schodach, podbijanie piłki, pozbawione są akcentów politycznych. Inne dyscypliny już nie!!!!!! A wynika to choćby ze struktury organizacji związków, federacji, zrzeszeń sportowych. Mistrzostwa Polski mogą organizować jedynie jednostki organizacyjne zrzeszone w związku podległym ministerstwu sportu - czyli szeroko rozumianemu rządowi. Nie wystarczy talent, praca i sam sponsor do szczęścia! To chyba jasne, choć wydaje mi się, że nie dla wszystkich. A jak sportowiec musi się zrzeszać to i ma szefów, działaczy, lobbystów, strefy wpływów itp. Teraz odpowiedzcie sobie na pytanie skąd się ci działacze biorą. Kto ich wyznacza na stanowiska, dlaczego, po co? Jakie mają oni upodobania, gusta, czym się kierują w podejmowaniu decyzji? Czy aby na pewno w ich działaniu najważniejszy jest wynik sportowca?
    1 punkt
  25. ul. Mangalia 4 naprzeciwko giełdy narciarskiej.
    1 punkt
  26. Kasia chyba lepiej nawet :biggrin:
    1 punkt
  27. W zeszłym roku miałem wypadek narciarski w Austrii. Wjechał we mnie Austriak. Zdarzenie miało swój finał w sądzie w Austrii. Austriak żądał odszkodowania w wysokości 5 tys. Euro. Dla tych, którzy mieli podobny wypadek mam parę złych wieści: a) Rozprawa sądowa odbywa się w takich przypadkach w miejscu zdarzenia - w tym przypadku w Austrii. b) Musisz wynająć adwokata w Austrii. Adwokat w Polsce co najwyżej wyciągnie od Ciebie kasiorę za to aby uświadomić Ci, że nie jest w stanie nic zrobić. c) Masz ubezpieczenie OC w Warcie, która mówi, że ubezpieczenie obejmuje pomoc adwokacką? To gratuluję. Ale i tak jesteś zdany na samego siebie. Jak to działa w przypadku innych ubezpieczycieli nie jestem w stanie powiedzieć. Uważajcie na drobne literki w umowach na ubezpieczenie w WARCIE. Całość ubezpieczenia w euro, a kwota OC w złotych. Dla cierpliwych cały opis mojego przypadku poniżej. Opis mojego przypadku mam nadzieję, że się przyda tym, którzy wybierają się na narty za granicę jak również tym, którzy mieli podobny przypadek i się zastanawiają co z tym zrobić i czego można się spodziewać. Zacznijmy od początku. Pod koniec mojego pobytu na nartach w Austrii, na bardzo prostej górce przy końcu stoku wjechał we mnie inny narciarz, on jechał za mną. On jak i ja upadliśmy. Gdy wstał okazało się, że ma lekkie obrażenia/zadrapania na twarzy. Ja miałem dziurę w spodniach i byłem ogólnie potłuczony. Dziura w spodniach była mała i powstała po kijku narciarskim – narciarz, który we mnie wjechał próbował w ostatniej chwili się bronić i nadziać mnie na swój kij – jak kurczaczka na rożen. Na szczęście mu to się to nie udało. W miejscu wypadku pojawił się mój znajomy, który widział całe zdarzenie. Po kilku minutach pojawiło się dwóch Austriaków, którzy wyglądali jak by zajmowali się udzielaniem pierwszej pomocy. Wspomniani gentelmani zawołali policję. Przybyły policjant sporządził notatkę (próbowałem wytłumaczyć, że wina była po stronie drugiego narciarza) po czym wszyscy się rozstali. Wszystko niby zakończyło się po mojej myśli - tylko jakoś narciarz, który we mnie wjechał wyglądał na dziwnie zadowolonego. Pomyślałem sobie, że pewnie wszystko dlatego, że nie robiłem dużej afery. Ale jak się miało wkrótce okazać z lekka się myliłem. Po wypadku nie czułem się najlepiej. Jako, że zaraz już wracaliśmy do Polski postanowiłem pójść do lekarza po powrocie. Po powrocie powiadomiłem Wartę (tam miałem ubezpieczenie) o całym zdarzeniu. Chciałem aby Warta dała mi adres lekarza, który mógłby sporządzić oględziny i sporządzić dokumentacje medyczną. Warta odmówiła. Pewnie o całym zdarzeniu bym zapomniał gdyby nie ciąg dalszy….. Po dwóch miesiącach od momentu zdarzenia dostałem żądanie wypłacenia odszkodowania (5 tyś Euro) dla Austriaka za spowodowanie wypadku na stoku. Pismo było wysłane przez kancelarię adwokacką reprezentującego „pokrzywdzonego” narciarza ( pismo oczywiście w języku niemieckim.) Austryjak na dokładkę okazał się policjantem ponoć w trakcie szkolenia. Odpowiedziałem po Polsku, że nie spowodowałem żadnego wypadku. Jeżeli chcą to niech się zgłoszą do mojego ubezpieczyciela Warty (miałem niewielkie ubezpieczenie OC). Na drugie pismo przyszło poczekać ponad miesiąc. Było to powtórne żądanie wypłacenie odszkodowania i groźba – że jeżeli nie wypłacę pieniędzy to skierują sprawę do sądu – co będzie się wiązało z dużymi kosztami. List zawierał informację, że Warta nie była łaskawa odpowiedzieć na ich żądanie. Chwilę później otrzymałem oficjalne pismo( po niemiecku) z sądu o zakończonej sprawie przed sądem w Austrii, umorzonej ze względu na niemożność orzeczenia winy. Naiwny odetchnąłem z ulgą. Po miesiącu niestety dostałem wezwanie do sądu polskiego. Stamtąd odebrałem powiadomienie o rozprawie, która miała się odbyć w Austrii. Ci którzy mają podobny przypadek to mam parę złych wieści: a)Rozprawa sądowa odbywa się w takich przypadkach w miejscu zdarzenia - w tym przypadku w Austrii. b)Musisz wynająć adwokata w Austrii. Adwokat w Polsce co najwyżej wyciągnie od Ciebie kasiorę za to aby uświadomić Ci, że nie jest w stanie nic zrobić c)Masz ubezpieczenie OC w Warcie, która mówi, że ubezpieczenie obejmuje pomoc adwokacką? To gratuluję. Ale i tak jesteś zdany na samego siebie. Jak to działa w przypadku innych ubezpieczycieli nie jestem w stanie powiedzieć. Znalazłem adwokata w Austrii (dobrze, że większość z nich mówi po angielsku). Początkowy koszt reprezentacji miał wynosić ponad tysiąc Euro. Sprawa zakończyła się po rozprawie wstępnej. Nie musiałem na nią jechać. Ale musiałem trochę podziałać, żeby dostaczyć dowodów na to , ze też byłem poszkodowany – zaświadczenia lekarskie, opis stanu zdrowia itp. W czasie rozprawy wstępnej zostało ustalone, że wypadek został spowodowany z winy obu narciarzy. Uzgodnione zostało również, że muszę wypłacić Austriakowi prawie dwa tysiące Euro. Z racji tego, że ja też doznałem obrażeń Austriak musi mi wypłacić podobną kwotę. Ktoś zapyta gdzie jest zysk dla Austriaka? Zysk jest prosty – pieniądze dla mnie zostały wypłacone z ubezpieczalni, w której był ubezpieczony Austriak. Także nie zapłaciwszy ani grosza był do przodu prawie dwa tysiące Euro. Ja musiałem wypłacić pieniądze z własnej kieszeni - gdyż Warta mnie zlała. Cenne jest też to, ze zakończenie sprawy to porozumienie stron i ugoda. Mój Austryjak nie będzie się mógł odwoływać, gdy go cos zaboli.! Czemu się zgodziłem na to aby mimo braku mojej winy zgodzić się na obopólną winę i tego konsekwencje? Mogłem się nie zgodzić, ale koszty, które musiałbym ponieść na dzień dobry wyniosłyby dodatkowo 1,5 tyś Euro. (koszty rozprawy i koszty tłumacza). Dodatkowo musiałbym się stawić osobiście na tę rozprawę. Aby tego było mało musiałbym prosić znajomego (świadka zdarzenia) aby pojechał razem ze mną. Wszystko to oczywiście bez gwarancji, że proces bym wygrał. Zastanawiam się co bym zrobił inaczej gdyby taka przyjemność spotkała mnie jeszcze raz? Mały poradnik w punktach poniżej: a)ubezpiecz się od odpowiedzialności cywilnej. (namawiam na 100 tys. Euro). b)uwaga na niby ubezpieczenia narciarskie jak Warta-ski. Ubezpieczenie OC jest tam śmiesznie niskie. Dają w zamian ubezpieczenie na sprzęt narciarski na tysiąc złotych. Jestem ciekaw, czy ktokolwiek kiedykolwiek dostał odszkodowanie z zaginiony sprzęt narciarski. Poza tym słyszałem, że za granicą ubezpieczenie OC za grosze można wykupić na kwotę 1 milion Euro. c)Gdy zdarzył Ci się wypadek (nawet niepozornie drobny) dzwoń do swojego ubezpieczyciela i żądaj wizyty lekarskiej za granicą. Udawaj, że jesteś umierający nawet gdy Ci się nic nie stało. Gdy wrócisz do Polski bądź pewien, że żadnej pomocy nie dostaniesz – jako, że ubezpieczenie działa tylko za granicą. d)Po wypadku postaraj się o wiarygodnych świadków. Austriak sobie ich znalazł mimo tego, że nikt się nie pojawił w ciągu 4 minut od momentu wypadku. Pierwszym i jedynym świadkiem był mój znajomy. e)Gdy masz ubezpieczenie to wysyłaj ubezpieczyciela listy polecone ze statusem sprawy i ze swoimi oczekiwaniami. Na rozmowy telefoniczne szkoda czasu i pieniędzy - w razie czego się wszystkiego wyprą. Uwaga – wysyłanie faxów też jest łatwo podważyć. Jeżeli już dostałeś poradę przez telefon to prawdopodobnie zrób odwrotnie jak Ci poradzili – lepiej na tym wyjdziesz. f)a na koniec najlepsza porada, którą mogę dać to miej oczy dookoła głowy i unikaj wypadków.
    1 punkt
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...