Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Ranking

  1. johnny_narciarz

    • Punkty

      8

    • Liczba zawartości

      8 428


  2. ROCH

    ROCH

    Użytkownik forum


    • Punkty

      6

    • Liczba zawartości

      1 338


  3. marboru

    marboru

    VIP


    • Punkty

      3

    • Liczba zawartości

      7 223


  4. Bumer

    Bumer

    Użytkownik forum


    • Punkty

      3

    • Liczba zawartości

      4 396


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 01.11.2014 w Odpowiedzi

  1. Szlakiem jezior - cz.4 ostatnia Zanim skierowałem się do mojej Miejscowości,postanowiłem jeszcze podjechać pod Szyndzielnię.Po drodze trafiam na punkt,w którym można wypożyczyć miejski rower.To końcowy przystanek przy Cygańskim lesie. Trochę ludzi nawet z tego korzysta!Sam zamierzam.Dalej ruszam przez centrum B-B. Ostatni etap to szlak prowadzący do Czechowic-Dziedzic.To kawałek nowej i bardzo fajnej ścieżki rowerowej.Szkoda,że tak mało takich inwestycji w mieście... Tam gdzie słońce nie dochodzi,a na pewno mało luda przechodzi,trafiam jeszcze na taki mostek: Po co taka inwestycja w miejscu,gdzie kilku ludzi na dzień tędy przechodzi??? Dodajmy, droga inwestycja tylko dla pieszych i rowerzystów, kiedy bardzo potrzeba dodatkowej przeprawy przez rz. Białą między Komorowicami a Bestwiną (drogą Bestwina - Czechowice-Dziedzice). Czyżby jakiś radny blisko mieszkał? Jak już budowali,trzeba było pomyśleć,a nie robić pokazówkę nie wiem dla kogo... : Szlakiem tym docieram w okolice Bestwiny i dalej do domciu.To też całkiem fajny odcinek! Podsumowując: Szkoda,że rządzący nie dostrzegają w takim urządzeniu jak rower dobrego środku transportu.Na zachodzie dawno już wiedzą,że samochód to tylko jeden ze sposobów na przemieszczanie się i to nie koniecznie ten najważniejszy! Może jak minie trochę czasu,to i władzę i obywatele dostrzegą,że samochód to nie najszybszy i nie zawsze najwygodniejszy środek transportu.A jak nie,to w społeczeństwie będą przeważa flakinstonowie,stojący w korkach... :tongue: Tego dnia zrobiłem ok. 117 km.Całkiem fajnie!
    3 punkty
  2. Część 5 - ostatniaAmbitne plany. Na pewno będziemy Ci kibicować i wspierać w miarę naszych możliwości. Będziemy także trzymać kciuki za szybki powrót do zdrowia. Warto podkreślić, że w Akademickich Mistrzostwach Śląska dzięki Tobie reprezentacja UE stanęła na najniższym stopniu podium ucierając nosa reprezentantom ATH Bielsko-Biała. W ubiegłym roku o włos przegraliśmy pudło. Czy w tym roku jest szansa na utrzymanie 4 miejsca?MC: Mogę zapewnić , że dołożę wszelkich starań, aby UE w przyszłym sezonie zagościł w czołowej trójce najlepszych uczelni na Śląsku. Walka o srebrny medal będzie ciężka, ponieważ Politechnika Śląska oraz AWF dysponują bardzo mocnymi ekipami, przede wszystkim jednak są to zdecydowanie liczniejsze drużyny. Zobaczymy jak to wszystko będzie wyglądać. Jeśli chodzi o ten rok, to jeszcze nie wiem czy będę startować. Ciężko teraz prognozować na temat naszych szans, bo sam nie wiem jaki skład wystawimy w tym roku. Jednak liczę, że uda się zanotować progres. Bardzo wiele zależy od dyspozycji chłopaków. Ty dajesz radę na gigancie. Olek z Przemkiem fajnie jeżdżą slalom. W zależności od konkurencji, każdy z Was może zrobić dobre punkty. Ciekaw jestem, jak wypadną pozostali reprezentanci, może i oni zapunktują, jak w zeszłym roku Wy- nie zapominajmy o tym, ponieważ mówimy o klasyfikacji drużynowej. Nie wiem, kto przyszedł w tym roku na UE, ale wiem, że jeśli pojedziecie na miarę swoich możliwości, to spokojnie jest szansa na obronę czwartego miejsca. Wszystko wyjaśni się już niedługo na trasie.Dziękuje za pokrzepiające słowa. Zmieńmy temat. Najważniejsi ludzie świata sportu, jakich poznałeś przez narciarstwo?MC: Miałem olbrzymią przyjemność trenować i poznać Ivice Kostelića. Poniekąd poprzez narciarstwo poznałem również Adama Małysza, nawet jeśli to brzmi niedorzecznie... (śmiech) Poza tym trenowałem z kadrą Austrii czy Szwecji - chodź ciężko powiedzieć, żebym mógł ich poznać. Oprócz tego znam prawie każdego narciarza w Polsce.W tym momencie mieliśmy kończyć wywiad, ale mam jeszcze jedną prośbę: powiedz, jaki prywatnie jest Adam Małysz? I jak to trenowałeś z Kostelićem?!MC: Adam Małysz jest bardzo skromną osobą, jednak bardzo otwartą i przede wszystkim zabawną. W jego towarzystwie na pewno nie można się nudzić. Jest również profesjonalistą pod każdym względem, jasno określa swoje cele i zawsze dąży do ich wypełnienia. Hmm... Z Kostelicem jeździliśmy parokrotnie w austriackim ośrodku Innerkrems. Trenowaliśmy na wspólnym gigancie czy slalomie, nigdy z tym problemu nie było.Bardzo Ci dziękuję za ten obszerny wywiad i życzę powodzenia w walce z kontuzją oraz zrealizowania planów w przyszłym sezonie.MC: Również dziękuje za wywiad. Cieszę się, że mogłem podzielić się swoimi przeżyciami. Mam nadzieję, że nieco przybliżyłem obraz młodego, polskiego narciarza.Wszystkim czytelnikom "Sportu Akademickiego" życzę udanego sezonu!Trzymajcie proszę kciuki za wyniki narciarskiej reprezentacji UE.
    3 punkty
  3. Maciek, pogooglaj sobie lub popytaj w dobrym serwisie (najlepiej o specjalizacji free bądź turowym) o czymś takim jak inserty. Klej (specjalistyczny) wbrew pozorom jest dobrym rozwiązaniem, gdyż w jego użyciu nie chodzi o zafiksowanie wiązań na amen, a o nie dopuszczenie do wnikania wody w głąb narty i uszkodzenie jej.
    2 punkty
  4. Maćku, dzięki za relację - szkoda, że w moich okolicach górek jak na lekarstwo. Na Endomondo widziałem też Twoje inne trasy - czekam na relacje. Swojego bika nie odstawiam - coś pojeżdżę, podleczę trochę zaziębienie i też coś jeszcze skrobnę na koniec sezonu. Jak na razie mogę się pochwalić wynikim października, którego pewnie długo nie pobiję: aktywność sportowa 1202 km, w tym na rowerze 1155 km.
    2 punkty
  5. Szlakiem jezior - cz.3 (może wreszcie koniec?) Pojadłem,poopalałem się i nasyciłem widokami,czas więc ruszać.Po namyśle obieram kierunek na Łodygowice.Trasa biegnie wzdłuż rz.Żylicy.Są tu fajne zakamarki. Droga doprowadza mnie pod bardzo ładny,drewniany kościółek: Dalej kieruję się na Rybarzowice i trafiam wreszcie na jakieś szlaki rowerowe. Początkowo muszę jechać główną drogą,ale w okolicach centrum jest kierowanie do ścieżki rowerowej.Ta jest naprawdę godna i pierwszorzędna!Równiutko i z dala od ruchu samochodów.Biegnie wzdłuż rzeczki do samego Szczyrku.Ten fragment zdecydowanie mi się podoba!Szkoda,że takich odcinków dla bikerów jest jak na lekarstwo. Szybciutko docieram do Szczyrku,gdzie jak zwykle,na skoczniach trwa spory ruch!Nie wiem czy mam rację,ale tutaj jest chyba jedyne krzesło w PL,które ma stację pośrednią.Może nam Mostostal coś o ty poopowiada? Zajrzałem ponownie pod stację narciarską Beskid,ale niestety wszystko jest tu szczelnie ogrodzone.Wspiąłem się więc obok,drogą do domostw.Stromo i rower dęba staje,ale dałem rade.Póki co,wiele od ostatniej wizyty się tu nie zmieniło.Nieco urósł budynek dolnej stacji,ale słupów nie widać nawet na parkingu.Może je schowali? Nie wiem czy jestem tu mile widziany,więc szybko znikam.Wcześnie próbowałem wspiąć się pewną drogą,żeby wyjechać w połowie ośrodka,ale tam jakiś płot wyrósł... Później próbowałem z przeciwstoku zrobić fotkę,ale słońce wali po obiektywie i efekt żaden.Przynajmniej eko-nieświadomi będą mieli równie trudno... Czas ucieka,więc odwrót!Ruszam szlakiem-ścieżką w dół.Później kieruję się według znaków.Przejeżdżam rz.Żylicę i dalej bokami po znakach.Niestety jak zwykle - takie mam doświadczenia - znów w kluczowym momencie znikają znaki i trzeba szukać szlaku.Uparcie przeglądam mapkę i po chwili odnajduję szlak.Ten najpierw biegnął bocznymi asfaltowymi dróżkami,później polami.Ale przyjemnie. Ta ścieżka doprowadziła mnie do Mesznej i dalej w stronę B-B.Bardzo przyjemny szlak i dla rowerów MTB mogę polecić.Widoczki też fajne!Zdjęcia jak zwykle pokażą tylko ułamek,ale ten odcinek ma urok. Jak się nie jedzie najszerszą ścieżką rowerową w PL,czyli budowaną ekspresówką,to się jedzie prawdopodobnie najwęższą w PL.Nie dość,że to wydeptana i wąska,to jeszcze trzeba się przeprawiać po kamieniach przez jakiś dopływ Białki.Ale to tylko,na szczęście,krótki kawałek. Kawałek dalej zaczyna się prawdziwa ścieżka rowerowa,dobrej jakości i dobrze oznakowana.Kiedy dojeżdża się do skrzyżowania,gdzie obecnie kończy się fullwypasówka,są nawet efektowne estakady,również dla rowerzystów.Jakby z trzeciego świta nagle do pierwszego.Pozostaje obrać kierunek i zasuwać.Sama jazda jest przyjemna.
    2 punkty
  6. Pewnie o Zieleńcu w tym sezonie będziemy więcej pisać, dlatego zakładam osobny wątek dotyczący tego ośrodka. Wczoraj odwiedziliśmy stację i przygotowaliśmy relację o nowościach, która możecie przeczytać tutaj. Zrobiłem jak zwykle "kilka zdjęć" - do obejrzenia w galerii, oraz nakręciłem krótki film, na którym możecie zobaczyć nie tylko budowę nowej kolei Skyway Express, ale także nowe trasy.
    1 punkt
  7. Dzięki Maćku. Twój wynik biorąc pod uwagę niedawną kontuzję jest równie imponujący! Gratulacje i oby zima okazała się szczodra w śnieg :-) 1000km na nartach, to byłoby coś.
    1 punkt
  8. Johnny, jeśli Twoje wiązania nie były wkręcane na klej, to odkręcisz je bez żadnego problemu i bez "przywartego materiału". Otwory zostały nagwintowane przez śruby Twoich wiązań. W te nagwintowane otwory wkręcisz śruby nowych wiązań i po kłopocie. Układ śrub na 99% jest taki sam. Kleju bym nie używał pod żadnym pozorem. Przecież to nie są docelowe wiązania. za rok będziesz chciał je odkręcić. Wtedy będzie kłopot, bo się nie da. A jak się da, to z wyrywaniem "przywartego materiału", albo rozwiercaniem śrub, co też może skutkować jakimiś uszkodzeniami. Tadek PS. Oczywiście zakładam, że stare wiązania były przykręcone fachowo, to znaczy otwory były nawiercane przy użyciu wierteł o 2 średnicach zgodnych z konstrukcją nart. A nie papranina była maskowana klejem.
    1 punkt
  9. Nawet jak śruby pasują, nie wszystko będzie OK jak odkręcisz jedne wiazania i przykręcisz drugie. Przy montażu wiazań wiercisz otwory o różnej średnicy i głębokości, i w te dziewicze dziurki wkrecasz śruby, rozpychając i kształtując je. Te dziurki to nie są jak... :smile: znaczy wielokrotnego uzycia. Jednak dla oszczędności, wydaje mi się, że mozna, mając świadomość mniejszej wytrzymałości połączenia, wkrecić w stare otwory śruby. Ja np. kiedys tak zrobiłem. Dodatkowo śruby te wkręciłem na klej. Myślę, że lepszym rozwiązaniem od wkręcania śrub w stare dziury bedzie zastosowanie takiego specjalnego gniazda, reperaturki, np. dla wyrwanych lub obluzowanych śrub. Wiadomo, wyrwana, wówczas bez porównania gorzej cos wkrecić, bo dziursko obrobione. Najlepiej idż z tym do dobrego serwisu. Tam z pewnościa dadzą sobie radę. Nawet jak dziury nie pasuja, też nie jest to tragedia. Serwisy mają specjalne czopy zaślepiające niepotrzebne otwory i wiercą nowe. Oczywiście musi być zachowana jakaś rozsądna odległość pomiedzy starymi dziurami a nowymi. Reasumując, najlepiej idż po poradę do dobrego serwisu albo dopasuj takie wiązania aby śruby pasowały. Jak je delikatnie wykręcisz i na nich nie będzie żadnego materiału przywartego z narty, wkręć ponownie na klej. Ja bym tak zrobił.
    1 punkt
  10. Flex to twardość buta. Niestety nie jest on ujednolicony, tzn że flex 100 u Rossignol'a może nie równać się flex'owi 100 u Elan'a itp... oczywiście nie są to jakieś wielkie różnice, dla amatora pewnie nie będą mocno odczuwalne. Flex u danego producenta daje pogląd jak twardy jest but. Pójdź do sklepu, na lewą nogę włóż flex 60 na prawą nawet 100, nie musi to być aż 120 - różnica będzie odczuwalna i to bardzo Generalnie uznaje się, że im lepszy narciarz tym twardszy but powinien mieć. Jeśli nie jeździłeś na twardych butach to żeby Ci to w miarę zobrazować - but miękki np flex 60 powoduje że noga w nim ma sporo swobody, ale i sporo możliwości ruchu stopą w bucie. Natomiast twarde buty, to tak jakbyś włożył nogi do wiader z betonem i pozwolił temu betonowi zastygnąć. Idealne dopasowanie, brak możliwośći ruchu stopy wewnątrz buta, co za tym idzie każdy Twój ruch, impuls jest błyskawicznie przenoszony na nartę. I właśnie dlatego mówi się że lepszy narciarz powinien mieć twarde buty, bo zakłada się że będzie jeździł szybciej, po bardziej wymagających trasach, gdzie taka dobra kontrola jest jak najbardziej porządana. Nie znaczy to jednak, że dobry narciarz nie może jeździć bądź nie powinien jeździć na miękkich butach. Ja na Twoim miejscu kupiłbym twarde buty, lecz starych bym nie wyrzucał. Jeśli masz zamiar zrobić kurs instruktora i później uczyć innych adeptów narciarstwa, może się zdarzyć tak, że będziesz przebywać na stoku po 8-10 godzin dziennie. Jeśli uczysz głównie początkujących, to dymanie 10 godzin po oślich łączkach w takim bucie po kilkunastu dniach może być lekko męczące, dlatego ja wtedy często wracam do buta miękkiego - dla własnej wygodny. Jeszcze inna sprawa - w twardym bucie jak wcześniej pisałem możliwości ruchu palcami nie ma za wiele więc jeśli ktoś ma problemy np z krążeniem i marznącymi stopami, to w takim twardym bucie może się to nasilić - w miękkim zawsze palcami można poruszać i pobudzić krążenie. Często można też zauważyć, że ludzie dopinają taki miękki but na maksimum by "zwiększyć" twardość but jest twardy jak jest naturalnie twardy W każdym bądź razie, nawet twardy but, dobrze dobrany powinien być wygodny. Jeżdżąc w takim bucie dla własnej frajdy na pewno odczujesz poprawę względem buta miękkiego jeśli chodzi o kontrole i panowanie nad nartami.
    1 punkt
  11. Mariusz,piękny wynik! Mam nadzieję,że w przyszłym roku już będę w pełni zdrowia i wykręcę podobny wynik. Ja w październiku wykręciłem,według Endomondo, 807 km na rowerze i 46 km pieszo,głównie po górach. Ale Endomondo nie zanotowało wszystkich tras,łącznie byłoby ok 850 km. :
    1 punkt
  12. Kupisz 120 i się zesrasz Tyle powiem. Jest spora różnica pomiędzy butem o twardości 120 typowo rekreacyjnym (w tym znaczeniu nastawionym na jazdę przez cały dzień, a nie na ściganie się na tyczkach) i butem o twardości 120 typowo nastawionym na race - ten pierwszy zapewni dobre trzymanie i komfort pozwalający na kilka godzin jazdy. Szerokość wkładki np. 100mm, a ten drugi (szerokość np. 96mm) pozwoli Ci na przejechanie maksymalnie 2 godzin, a potem do baru i wyciągnąć nogi z buta dobermannom bliżej do tych drugich. Marki nikt Ci nie poda - wszystkie są ok, pytanie w czym Ty czujesz się najlepiej - np. Lange robi buty dla ludzi z wąską stopą, a nordica już bywa ratunkiem dla tych z szerszą. Jeździc trzeba po sklepach i zakładać na nogi. Znajdziesz kilka modeli, a potem szukaj w necie ja kupiłem buty na allegro dwa lata temu - leżały na magazynie przez półtora roku, to z 2 tys na 800 je przecenili Ważną sprawa - mierz buty na rozgrzaną stopę! W czasie jazdy noga pod wpływem ciepła będzie się rozszerzać, także lepiej właściwe przymierzyć buta. Nos ze sobą skakanke, poskacz trochę, a potem zakładaj buty 120 możesz kupić, ale niech to będzie świadomy wybór jeśli tylko na kursie będziesz jeździł na tykach, to flex 100 wystarczy. Ale jak chcesz mocniej w temat wejść, to 120 będą ok
    1 punkt
  13. Szlakiem jezior - cz.2 (końca nie widać) Dalej ruszam w stronę Porąbki.Według mapki powinien być tu jakiś szlak rowerowy z dala od głównej drogi.Niestety nic takiego nie dostrzegam,choć uważnie sprawdziłem na mapce.Jak to?Wybory za pasem,a tu "gips"?A może to było przed poprzednimi,tylko znaki zdążyły już się poddać recyklingowi... Szkoda czasu zwłaszcza,że dzień w jesieni jest krótki.Ruszam intuicyjnie bocznymi dróżkami,tuż obok główniej drogi.Niestety tych jak na lekarstwo,więc pozostaje zaniedbany chodnik,bo na trasę "krakowską" wyjechać to samobójstwo! Tuż przed rondem,gdzie normalnie skręciłbym na Międzybrodzie Bialskie, dostrzegłem fajną boczną dróżkę.Nawet dość spory kawałek nią ujechałem. Można też tu po drodze zaliczyć jakieś ruiny zamku,ale ja mam zbyt napięty czas.Może następnym razem.Kieruję się na mostek i pierwsze jezioro - Jezioro Czaniec.To zbiornik zaporowy całkowicie ogrodzony,bez dostępu dla ludzi.Pewnie ze względu na ujęcie wody.A czasem by się tam siadło z wędeczką... Szybkie fotki i jazda dalej.Trasa biegnie koło główniej drogi chodnikiem,który jednak bardziej wygląda mi na ścieżkę rowerową.Szybciutko docieram do zapory zwanej "Porąbka".Tu znów kilka fotek i jazda dalej. Niestety teraz trzeba jechać chodnikiem lub drogą,bo innej trasy nie ma.Szkoda,bo to piękne miejsca i przydałoby się tu jakiś szlak dla bikerów wyznaczyć.Osobiście unikam jak ognia ruchliwych dróg.Po drodzę dostrzegam bardzo fajne domki nad samym jeziorem i tarasem nad wodą - super! Pogoda piękna,to i wędkarzy widać. Mała promenada na łączniku jezior (ten pan miał wyjątkowe parcie na szkło). Kolejni wędkarze tuż pod zaporą. Widok z zapory "Tresna" na Żar. Dalej miałem dylemat.Z Korbielowa zrezygnowałem ze względu na czas,ale zastanawiałem się czy nie zajrzeć do fajnego sklepu sportowego na wylocie z Żywca.Ostatecznie zdecydowałem się tam nie jechać,na rzecz innych punktów widokowych.Ruszam więc w stronę Tresnej i Zarzecza.Zaliczam jakiś mały "spożywczak" i kieruję się na wały przy Jeziorze Żywieckim.To bardzo fajne miejsce do spacerów i nie tylko.Tutaj miałem trochu odpocząć.Blisko 50 km na liczniku czułem w nogach.Najpierw luknięcie w zatoczkę: Dalej kieruję się na ławeczkę,żeby odpocząć i skonsumować chwilę wcześniej zrobione zakupy.Tak mi tu było dobrze,że się jechać dalej nie chciało!Na jeziorze totalna flauta i wydajnie grzejące słoneczko. Na Pilsku widać śnieg.Niestety stąd nie widać śmigła...
    1 punkt
  14. Szlakiem jezior - cz.1. (nie wiem ile ich będzie) Powoli dochodzę do zdrowia i w ramach rehabilitacji zacząłem spędzać sporo czasu na rowerze.Do relacji wybrałem chyba trasę,która mi się wydaje najciekawsza.Pomysł,żeby spędzać całe dnie na rowerze zrodził się od momentu kiedy przejrzałem mapki ze szlakami.Może powiem więcej: na Pikniku Lotniczy w w B-B,"miasto rozdawało" za darmo różne ulotki oraz mapki ze szlakami zarówno dla piechurów jak i rowerzystów.Okazuję się,że tych drugich jest całe mnóstwo!Zainteresowało mnie to,bo 20 lat temu,kiedy często jeździłem na rowerze,nie było czegoś takiego.Więc postanowiłem sprawdzić jak to wygląda. Zestaw naprawczy spakowany,plecaczek,ubranko,kaska,aparat itp.No to ruszamy!A właściwie to ja ruszyłem... :wink: .Kieruję się znanymi mi bocznymi dróżkami na Hałcnów,gdzie trafiam na pierwsze oznakowanie: Wygląda obiecująco.Szlak ten,jak duża większość,nie jest ścieżką rowerową,ale zwykłym szlakiem prowadzonym zazwyczaj bocznymi dróżkami.Czasami zdarza się jazda polnymi ścieżkami,więc nie do końca nadaje się dla każdego.Nie polecam upartej jazdy nimi "kolażówką".Ten szlak jednak na tym odcinku biegnie samymi asfaltowymi ścieżkami,raz pod lasem,raz przez zabudowania.Samochody spotyka się sporadycznie,zazwyczaj stojące pod posesją. Dość szybko osiągam pierwszy cel podróży - Kozy. Tutaj porzucam szlak i kieruję się w stronę kamieniołomu.Na mapce to miejsce wyglądało dość interesująco.Znajduję się pod samym zboczem góry,ale widać zaznaczony tam jakiś staw.Trza więc to zbadać!Przecinam drogę na Kraków i ruszam pod górę.Niestety nie ma żadnego oznakowania,jak się tam kierować.Za pierwszym razem wspiąłem się w ślepą uliczkę... Wyciągnąłem smarkfona,spojrzałem na GPS oraz mapkę i już chyba wiem jak jechać.Stromo pod górę,początkowo asfaltem,a następnie szutrem.Sporo odnóg powoduję,że co chwila się gubię i byłem nawet gotowy zrezygnować.W końcu trafiam na właściwą ścieżkę i jest!ma czego chciałem!miejsce jest klimatyczne i urocze. Trochę się wspiąłem... Oprócz uroczego stawu i skałek,są stąd też ładne widoki.Widać,że się co nieco wspiąłem. Kusiło mnie żeby jeszcze się tam pokręcić,ale czas poganiał.Z resztą początkowo planowałem wybrać się do... Korbielowa.Jak się później okazało,tego dnia śmigło tam latało!
    1 punkt
  15. Już po raz czwarty słuchacze Radia ZET i widzowie TVN-u będą mogli powalczyć o tygodniowy wyjazd w Alpy, gdzie na pobliskich trasach trenować będą przed drużynowym pojedynkiem w slalomie gigancie. Drużynom Radia ZET i TVN-u przewodzić będą prawdziwe gwiazdy - zespół Pectus i Kinga Rusin. Partnerem medialnym akcji, która ma na celu skłonić jak największą liczbę rodaków do aktywnego spędzenia zimowego czasu jest, podobnie jak przed rokiem, skionline.pl Do wygrania: - przejazd autokarem na trasie Warszawa-Sölden-Warszawa, - 5 noclegów z wyżywieniem w luksusowym hotelu Aqua Dome, - opiekę instruktorów, skipassy i ubezpieczenie, - profesjonalny sprzęt firmy Atomic na własność: kurtka, spodnie, kask, rękawiczki, gogle, - wypożyczenie nart i butów narciarskich. Więcej informacji na temat akcji Start do Nart Strona internetowa Start do Nart
    1 punkt
  16. W ośrodku Czorsztyn-ski właśnie zaczyna się budowa nowego wyciągu talerzykowego. Na mapie literka G
    1 punkt
  17. Widzę, że aby być zrozumianym przez niektórych, trzeba pisać prostymi zdaniami. Nie ma wyników bo nie ma pieniędzy. Jak będą wyniki, może znajdą się pieniądze. Może ktoś wykorzysta sławę robiącego wyniki i się pod niego podepnie. Narciarstwo to nie piłka nożna. Tam są większe pieniądze. Na piłce można więcej zarobić. Można sprzedawać mecze i piłkarzy. Narciarza nie da się sprzedać. Jego wyników także nie da się sprzedawać podobnie jak meczów.Narciarstwo jest na dalekiej pozycji w hierarchii popularności. Mecze piłki ogląda więcej ludzi niż zawody narciarskie. Mecze ligowe są transmitowane przez TV a narciarskie mistrzostwa Polski nie. Ludzi od zawsze bawiły igrzyska. ( Igrzyska rozumiane jako zawody sportowe, rywalizacja, walka - to tak dla wyjaśnienia) Wiedziała o tym władza i je organizowała. Sukcesy na igrzyskach zawsze wykorzystywano ku pokrzepieniu serc i podniesieniu na duchu.( Patrz ostatnie wydarzenie- zwycięstwo piłkarzy nad Niemcami) Jak nie ma sukcesów trzeba zorganizować coś w zamian. Inne od sportu igrzyska. Organizuje się więc turnieje fryzjerskie i kulinarne. Obecnie trudno wyrażać swoje opinie. Naród jest wykształcony ale trudniej dziś zdobyć prawo jazdy niż dyplom wyższej uczelni. Taka sytuacja o czymś świadczy. Poziom świadomości społecznej jest zastraszająco niski. Jak na przykład u dziecka. Dziecko nie rozumie dlaczego jest kłute zastrzykiem. Nie potrafi skojarzyć faktu bólu ( może powinno być "bulu"?) z procesem leczenia. Właśnie dlatego starałem się napisać krótko i prosto.
    1 punkt
  18. A dlaczegóż mieliby mieć te wyniki? W golfie, curlingu, bobslejach, hokeju i pieron wie jeszcze w czym, nie mamy wyników, i co? Świat się wali? W dzisiejszych czasach kiedy rządzący i media przygotowują nas do roli służących ( patrz te teleturnieje o gotowaniu, sprzątaniu, strzyżeniu, zabawianiu ludzi i śpiewaniu) nie liczcie na rozwój narodowego sportu i dowartościowywanie wynikami i sukcesami mas. Tym bardziej, że to kosztuje!!! Kto to ma finansować i z czego? Nieliczne przypadki znaczących osiagnięc polskiego sportu w ostatnich 20 latach to jakby wybryk pasjonatów. Jest jeszcze druga metoda, np. taka jak w byłej NRD, ZSRR. Czy lepsza?
    1 punkt
  19. Część 4A co z nauką? Jak łączyłeś szkołę z treningami, wyjazdami. Wspomniałeś m.in. o 4 tygodniowym wyjeździe. Jak to znosili nauczyciele?MC: Były z tym spore problemy, szczególnie w liceum, kiedy nauka zaczęła się troszeczkę na poważniej. Trener często był w szkole i zapewniał nauczycieli, że będę zawsze z wiedzą na czas. W naszej grupie zawsze nauka była ważna - jeśli ktoś nie dawałby rady w szkole, trener nie pozwoliłby mu pojechać na wyjazd, dlatego również na nartach popołudniami się uczyliśmy. Kiedyś to było straszne, jednak teraz to doceniam. Dzięki temu, jestem tu, gdzie jestem i mogę się dumnie nazywać "studentem".Skoro świetnie Ci szło, miałeś rewelacyjnego trenera, dawałeś radę w szkole, dlaczego już nie trenujesz?MC: Muszę przyznać, że przyszedł czas, żeby podjąć decyzję odnośnie przyszłości, odnośnie studiów. Miałem pozornie prosty wybór: albo AWF i totalne oddanie się narciarstwu, albo nauka w klasie maturalnej i studia na innej uczelni. Specjalnie wyżej mówię o "pozornie" prostym wyborze. Najważniejsza była kwestia finansowa. W momencie, w którym trenowałem sponsorowali mnie wyłącznie rodzice. Nie było czegoś takiego, jak kadra juniorska, nie było pomocy ze strony PZN. Niestety... Teraz to wygląda już lepiej, ale nadal nie idealnie. Wydatki na sprzęt i wyjazdy były ogromne, a miały jeszcze wzrosnąć. Ciężko było pozyskać sponsorów. Stąd moja decyzja o rezygnacji. Nie była ona łatwa. Teraz studiuję, dalej startuję w akademickich zawodach, dalej cieszę się narciarstwem. Zrobiłem kurs instruktorski, mogę przekazywać wiedzę innym. Czasem oczywiście żałuję i zastanawiam się, co by było, gdybym dalej mógł trenować, ale to nie ma sensu, to już przeszłość, a ja się cieszę z tego co teraz robię.Właśnie miałem Cię zapytać, o Twoją obecną sytuację i plany na rozpoczynający się sezon. Nie trenujesz od 4 lat. O ile w slalomie sprawa jest prosta – 2 lata temu zdobyłeś złoty medal AMŚ, czym pokazałeś rywalom, kto rządzi w tej konkurencji, choć trzeba przyznać, że po pierwszym przejeździe było bardzo ciasno między Tobą i Wójtem, więc był to pojedynek dwóch zawodników. W zeszłym roku przy fatalnych warunkach znowu miałeś się ścigać z Wójtem - obaj wypadliście w pierwszym przejeździe i było po zabawie. Odbiłeś sobie na AMPach, gdzie zająłeś 9 miejsce. Jak widoki na ten sezon? MC: Ten sezon będzie z całą pewnością ciężki. Na chwilę obecną nie jestem wstanie powiedzieć kiedy wrócę na stok, wiele zależy od tego czy będzie mnie czekać rekonstrukcja, czy jednak stanę na nogi po samej porządnej rehabilitacji. Sam widziałeś, że po kilku miesiącach rehabilitacji na Sali gimnastycznej już jako – tako wszystko funkcjonuje, ale po operacji, jeśli taka będzie konieczna, pewnie trzeba będzie pracować z nogą od nowa. Może uda się wystartować w jakichś zawodach, ale na pewno nie będę w formie. Raczej skupiam się na tym, żeby zbudować formę na kolejny sezon. Muszę przyznać, że będzie bardzo ciężko odzyskać tytuł najlepszego studenta w slalomie na Śląsku. Adam Wójtowicz na pewno też będzie bardzo zmotywowany, aby odzyskać tytuł. Bartek Ochamn i Łukasz Kotuchna też tanio skóry nie oddadzą, zwłaszcza, że obaj cały czas ostro trenują. Jednak mogę zapewnić, że będę walczył do końca. Oczywiście jeśli chodzi o gigant, sprawa jest dość prosta - muszę wypaść zdecydowanie lepiej niż w ubiegłych latach, zaliczyć dwa dobre przejazdy i zobaczymy, co mi to da w końcowym rozrachunku. W ubiegłym sezonie dało mi to 3 miejsce. Mam nadzieję, że za rok też stanę na podium. Chciałbym również wystartować w kilku zawodach Winter Cup. W zeszłym sezonie nie mogłem zbyt często startować w tym cyklu. No i wreszcie wraca temat AMP. Nie ukrywam, że te zawody będą dla mnie najważniejsze w przyszłym sezonie, a gdybym mógł w nich wystartować już w tym sezonie, to postaram się o jak najlepszy wynik. Dwa lata temu slalomu nie skończyłem, a w gigancie upadłem podczas drugiego przejazdu w finale. Mam coś sobie do udowodnienia, cel jest prosty, wiem na co mnie stać i zamierzam powalczyć o czołową 15 w gigancie i 10 w slalomie, a przy okazji mam zamiar stanąć na podium w typach uczelni, jak mi się udało w poprzednim sezonie.
    1 punkt
  20. Część 3W takim razie, jako że jesteś narciarzem z bogatą przeszłością, pochwal się największymi sukcesami.MC: Jeśli chodzi o sukcesy czysto sportowe, to mogę powiedzieć, że najbardziej cenię sobie Akademickie Mistrzostwo Śląska w slalomie z 2012 roku, 2 miejsce na Akademickich Mistrzostwach Polski w typie uczelni społeczno – przyrodniczych i 9 miejsce w klasyfikacji ogólnej oraz 10 i 13 miejsce na Mistrzostwach Polski seniorów w Szczyrku w sezonie 2009/2010. Oprócz tego parokrotne miejsce w czołowej 10 na Mistrzostwach Polski juniorów. Wygrana w Śląskiej Lidze Szkolnej. Jednak dla mnie osobiście największymi sukcesami są te wartości, które wynosiłem codziennie z treningów, ludzie których poznałem, znajomości które trwają do dziś. Najkrócej mówiąc to wszystko, co mnie spotkało na nartach, jak i poza nimi, była to moja przygoda życia. Do dziś mam przed sobą miejsca, które zobaczyłem, trasy, które przejeździłem. Ta strona mojej kariery jest nieoceniona i ciężko ją wyrazić suchymi wynikami.Czyli to, że był czas, kiedy przez kilka kolejnych sezonów byłeś w najlepszej szóstce w Polsce, schodzi na drugi plan, bo tak naprawdę liczy się to, jak treningi i ogólnie narciarstwo ukształtowały Twoją psychikę?MC: Tak, myślę, że sukcesy sportowe były i nadal są bardzo ważne dla mnie, jednak cała ta otoczka, która mnie ukształtowała była równie ważna. Kiedyś tego nie doceniałem, jednak teraz widzę, jak wiele temu zawdzięczam - była to dla mnie świetna lekcja życia, która teraz procentuje.A ryzyko kontuzji? Nie bałeś się? Slalom czy Gigant niosą ryzyko do zaakceptowania - połamane ręce czy nogi to się zdarza, ale poważniejsze kontuzje już rzadziej. Zupełnie inaczej jest przy konkurencjach szybkościowych. Przy zjeździe prędkości są zawrotne i skoki dochodzące do 60m... Czyli prawie jak na małej skoczni. Sam widziałem Twoje zdjęcie "w locie" - chyba z jakiegoś treningu supergiganta. Nie bałeś się kontuzji? I co na to Mama?MC: Rodzice całkowicie zaufali trenerowi, nie miałem z ich strony żadnych pretensji podczas tych wszystkich lat treningów. Zawsze mnie wspierali i motywowali do działania . Ja również nie odczuwałem strachu związanego z treningiem. To wszystko jeszcze bardziej mnie pobudzało. Można powiedzieć, że była to dawka takiej pozytywnej adrenaliny. Na szczęście podczas swojej kariery nie miałem żadnego większego urazu, więc nigdy nie zostałem zrażony do tego sportu. Więzadła zerwałem w tym roku, grając w piłkę nożną. Także najgroźniejszy wypadek przytrafił mi się z daleka od stoku. A jakie to uczucie? Jedziesz te 130 km/h i nagle bula, odrywasz się od śniegu i przez ułamek sekundy lecisz półtora metra nad ziemią z taką prędkością. Da się to w ogóle opisać?MC: Hmm... Myślę, że ciężko jest to uczucie opisać. Jest to niesamowita chwila. Jednak przyjemniej się ją ogląda już wieczorem podczas analizy. Trzeba pamiętać, że podczas samego skoku najważniejsza jest koncentracja, ponieważ najmniejszy błąd może nas sporo kosztować - także ciężko jest "delektować" się tą chwilą, trzeba po prostu wykonywać wszystko dokładnie i przemyślanie oraz być przygotowanym dosłownie na wszystko.A jak wyglądał Twój cykl treningowy w czasie, kiedy byłeś w najwyższej formie?MC: Cały okres przygotowawczy od maja do października to głównie treningi na hali, siłowni czy gdzieś w terenie. Zazwyczaj było to 5dni w tygodniu po 2h. Trenowaliśmy głównie siłę, dynamikę, koordynację, ale także równowagę i szybkość. Oczywiście również obozy na śniegu. W wyżej wspomnianym okresie było około 5-6 obozów na lodowcach. Czym bliżej sezonu, tym więcej treningów na śniegu, a nie "na sucho". W listopadzie zazwyczaj mieliśmy 3-4-tygodniowy obóz w Norwegii, tam również odbywały się pierwsze starty. No i sezon zimowy spędzaliśmy już praktycznie tylko w rozjazdach, raz startując, raz trenując gdzieś za granicą. I tak aż do marca. Kwiecień był zawsze miesiącem przerwy i regeneracji po długim sezonie.Czyli narciarstwo to nie tylko wożenie się po kurortach, starty w zawodach, imprezy, martini w Cortinie, szwedzkie modelki u boku i ostre promienie alpejskiego słońca?MC: Oj... Czasem chciałbym, żeby było dokładnie tak, jak mówisz. Jednak tak pięknie nie jest. Może narciarstwo amatorskie jest bliższe Twojemu opisowi, jednak to profesjonalnie to zupełnie inna bajka. Ciężkie treningi, rano na stoku, a popołudniu na hali. Bardzo wczesne wstawanie, czas wolny maksymalnie ograniczony. Nawet jakbym chciał, to zwyczajnie na nocne imprezy nie ma już sił. Nie jest tak kolorowo jak mogłoby się wydawać. Narciarstwo to nie tylko to, co każdy może obejrzeć na eurosporcie, to nie tylko ten jednominutowy przejazd. Narciarstwo to masa wyrzeczeń, jak każdy zawodowy sport. To wiele dni poświęconych na treningi i ciężka praca, żeby znaleźć się przed tą kamerą eurosportu.
    1 punkt
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...