Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 15.11.2014 w Odpowiedzi
-
Stubai 14.11.2014To już ostatni dzień narciarski podczas mojego spontanicznego wyjazdu na Stubai. Jutro rano wyjazd do KRK, tym razem na przednim siedzeniu samochodu. Mój wysiłek ktoś na górze docenił. Dzisiejszy dzień to po prostu 10 w skali 10-punktowej. Na ten dzień się szykowaliśmy, bo już od trzech dni zapowiadano, że piątek miał być najlepszym dniem. Postanowiliśmy nastawić budziki na 6:30, no i udało się nam być na górze zgodnie z planem o 8:15. Odmeldowaliśmy młodego w szkółce narciarskiej a my fru na Rotadla - dzień narciarstwa rozpoczęliśmy o 8:20: Nagrodą za krótki sen było to: Sztruks i piękne przez nikogo nieprzejechane trasy. Zresztą cały dzień był niesamowity. Sądziłem, że trasy do popołudnia puszczą, ale do samiutkiego końca było twardo i trasy były naprawdę extra. Dzisiaj włączyli krzesło Fernau, które cały tydzień nie jeździło, więc przy okazji pojeździliśmy tam, gdzie nas jeszcze podczas tego wyjazdu nie było. Tutaj trochę impresji z dnia dzisiejszego: A w snowparku dzień jak co dzień - na niektórych widać w tle piękne chmury, które tego dnia na Stubai nie dotarły, dawały za to piękny widok: Z ciekawostek. Koło górnej stacji Gamsgarten nagle pojawił się człowiek na takich oto nartach. Miały chyba ze 250 cm długości. Niestety nie udało mi się uchwycić człowieka, jak był w nie wpięty, bo widok był ciekawy. Tutaj same narty: Tak jak pisałem dzień bajeczny. Piękne słońce. temperatura na lekkim minusie. Trasy do końca dnia extra.7 punktów
-
A co Wy tak z tym Zillertal? A jak by padło pytanie "jesteśmy młodzi gniewni i urodzeni na nartach, jednak do tej pory jeździliśmy po polskich stokach, ale jeździmy super i pierwszy raz chcemy się wybrać w Alpy, co polecacie drodzy forumowicze?" Przypuszczam że też by było polecone Zillertal:tongue: Moim zdaniem to bzdura i bez sensu, a twierdzę tak bo mam przykre doświadczenia w tej kwestii, czyli wyjazdu z osobą która spędziła raptem kilka popołudni w Szczyrku i została rzucona na głęboką wodę stoków w masywie Penkena, to 15 lat temu moja żona. Na szczęście miła obok siebie doświadczonych narciarzy i pełne wsparcie. Wysyłacie rodziców którzy się uczą dopiero z dziećmi również uczącymi się do rozległych ośrodków, gdzie mogą przyjechać w miejsce z którego nie ma odwrotu, a w dół jest ściana? halo! Pomyślcie trochę, kto to towarzystwo pozbiera, jak się zablokują i nie ruszą, a to są znane przypadki, pomyśleliście o tym?:eek: Jadą sami, oprócz tego że nie maja umiejętności jazdy na nartach, to nie mają doświadczenia jak taki wielki ośrodek jest zorganizowany, nie każdy potrafi czytać mapki, a nie będą mieli z sobą nikogo za przewodnika, naprawdę takie pomysły mogą się skończyć koszmarem który będzie się mi śnił po nocach:rolleyes:: Jeśli w Alpy to do małych ośrodków, niszowych w mniemaniu polskiego zjadacza Alp, a nie molochów takich jak Zillertal:rolleyes:: Co mogę polecić? Bardzo blisko granicy z PL, Kreischberg/Murau, będzie zdecydowanie taniej jak w wielkim ośrodku, a przede wszystkim bezpieczniej u góry piękne łatwe i bardzo szerokie trasy doskonałe do nauki, ktoś się lepiej poczuje na nartach to może odskoczyć w bok na czerwoną, ale bez ryzyka że trafi do czarnej dziury, ludzi mniej na stoku niż w Zillertal. Co jeszcze, troszkę dalej Turracher Hohe, mały uroczy ośrodek z 40 km tras, w większości lekkie i łatwe, zaletą jest pobliska obecność Bad Kleinkirchheim a tam 2 kompleksy termalne. Jeszcze dalej jadąc niemal tą samą drogą jest Katschberg, równie przyjemny i familijny jak powyżej wymienione przeze mnie. Jeśli chodzi o szkolenie, to ja bym radził jednak zastanowić się przed tym wyjazdem alpejskim nad krótkim wyjazdem w nasze górki celem szkolenia się z instruktorem, a na wyjeździe szlifować to co się tu nauczy.4 punkty
-
3 punkty
-
Stubai 13.11.2014Tak, jak obiecałem wcześniej kilka fotek z dnia dzisiejszego na Stubaiu.Poranek zaczął się nieciekawie - przed godz. 9-ta stanąłem przed górną stacją gondoli Gamsgarten i oczom mym ukazał się taki oto widok: To nie napawało optymizmem, ale cóż stwierdziłem, może nie będzie tak źle. Na trasie okazało się, że jest mniej więcej tak - nawiązując do ostatnich zagadek JC - może ktoś zgadnie, która to trasa?: Po trzech takich zjazdach uznałem, że może gorąca czekolada mnie jakoś pocieszy, przynajmniej na kubku były fajne widoki: Czekolada podziałała pozytywnie nie tylko na mnie, ale i na pogodę, bo ok. 11:30 (a więc jakieś 2,5h po pierwszym wklejonym tu zdjęciu), obraz mniej więcej w tym samym miejscu - a więc górna stacja gondoli Gamsgarten i widok na krzesło Eisjoch oraz Rotadl wyglądały już tak: Od tej pory, serce się radowało, bo do końca dnia było już tak: W ciekawostek dnia dzisiejszego. Pojechaliśmy trochę z nudów niebieską 5-tka wzdłuż, której jest Snowpark, nazywany chyba Stubai Zoo. W życiu nie widziałem tak skaczących Pań i Panów. Robili nieprawdopodobne figury akrobatyczne. Zdjęcia pewnie tego nie oddadzą - zwłaszcza robione komórką z kiepskim aparatem: Na dole sporo się wyjaśniło. To nie byli amatorzy. Na parkingu stało zaparkowane Audi A4 Quattro obklejone Freestyle Swiss National Team.Z kronikarskiego obowiązku:- śnieg - super - twardo cały dzień. Popołudniu w węższych, stromszych miejscach trochę muld, ale nic strasznego;- temperatura pewnie ok. -2, popołudniu gdy wyjeżdzało się na górę krzesłem Eisjoch to nawet mi się chłodno zaczynało robić- kolejek do wyciągów nie odnotowano3 punkty
-
Szczerze mówiąc to skicircus to też nie jest zbytnio dobry dla uczących się, szczególnie od strony Leogang-u. Miałem go okazję katować w 2011 roku. Pozdrawiam2 punkty
-
W zeszłym tygodniu wpadł do mnie przyjaciel, który jechał z synem i zaproponował mi wspólny wyjazd na Stubai na cały tydzień - od soboty, do soboty. Ponieważ jednak wiele rzeczy trzymało mnie w Krakowie - głównie rodzinne obowiązki - stwierdziłem że nie mam szans wyjechać z nim na tak długo. Przyjaciel nie odpuszczał i zaproponował, że on mi weźmie narty, kije, buty, a jakoś tam do niego dojadę. Zaczęło się główkowanie - w sumie mógłbym pojechać we wtorek w dzień niepodległości, na noc autem i dojechać na środę rano - no ale samemu jechać autem, gdy powrót mam zapewniony uznałem za zbytnią rozrzutność, poza tym po całonocnej samotnej eskapadzie nie widziałem siebie nartującego w środę na stoku. Samolot - w jedną stronę lot KRK-Innsbruck prawie 1800 zł - też nie bardzo zachęcał. Loty do Monachium nie lepiej. W końcu czerpiąc wzór z jednego z forumowiczów, który jeździ ze Śląska w Beskidy środkami masowej komunikacji uznałem, że trzeba myśleć bardziej przyziemnie, i tak powstał plan:1. Wyjście z domu 11.11.2014 o 20:30 i przejazd taxi na dworzec autobusowy w Krakowie - koszt 25 zł2. o 21:15 siedziałem w autobusie do Katowic, z którego przesiadałem się na autobus do Wiednia - w sumie było to zestawione jako jedno połączenie, ale autobusy dwa osobne - koszt 146 złautobus przyjeżdżał do Wiednia 12.11. o 4:55 rano tu był newralgiczny moment całej wycieczki - musiałem złapać metro U3 ze stacji Erdbergstr. do stacji Westbahnhof, gdzie o 5:30 miałem pociąg do Innsbrucka 3. udało się zdążyć biegiem na metro U3 o 5:01, co spowodowało że na stacji metra Westbahhof zameldowałem się 5:17 - koszt 2,20 EUR. 4. Szybki marsz na peron 7 dworca powoduje, że z 8-mio minutowym zapasem łapię pociąg Railjet 364 jadący docelowo do Zurychu, ale m.in. przez Innsbruck - koszt 66,10 EURW pociągu dwa zaskoczenia - prędkość z jaką ten niepozornie wyglądający pociąg się poruszał: Tutaj akurat uchwyciłem 220 km/h, ale jechał i 230 km/h. Toteż po 4h zameldowałem się z Innsbrucku, ale zauważyłem także, że pociąg ma mocno narciarskie akcenty, wystarczy popatrzyć na kolejne po Innsbrucku przystanki: W efekcie o 9:38 zameldowałem się na dworcu kolejowym w Innsbrucku. Stąd w zasadzie było już z górki, a w zasadzie pod górkę patrząc na wysokość n.p.m.5. Autobus linii ST sprzed dworca o godz. 10:05 dowiózł mnie z bambetlami o godz. 11:27 pod dolną stację gondol na Stubaier Gletscher - koszt 9 EUR.Zostało przebieranie w ciuchy narciarskie w toalecie, odbiór sprzętu zostawionego przez kumpla w Intersporcie. Zostawienie bambetli w tymże samym Interspocie. Odbicie 2,5 dniowego karnetu, który upoważniał do wyjazdu od godz. 12-tej w górę, no i przed 12:30 już zacząłem nartowanie.Czyli da się używając środków przyziemnych bardzo dotrzeć z Krakowa na lodowiec Stubai. Zajęło to od drzwi domu 20:30 pod dolną stację gondoli 11:27 - 15 godzin z czego w sumie najwięcej w porównaniu do auta straciłem na przejeździe autokarem KRK-VIE (zamiast 4-4,5h jechał ten interes ponad 7,5h). Reszte straciłem na transfery. W sumie koszt wyniósł: 171 zł i 77,30 EUR. A jakie warunki na samym lodowcu:- Temperatura -3C- Śnieg bardzo fajny, naturalny, nawet niezbyt miękki - jedynie przy dojeździe do stacji pośredniej gondolek, ostatni kawałek robił się trochę miękki;- zabawę nieco psuła widoczność. Kontrast był słaby i - przynajmniej ja tak mam - człowiek jest wtedy jakiś taki spięty, bo nie do końca widzi co przed nim.- rano podobno mocno wiało i gondole puścili dopiero po 10tej. Jak ja tam byłem o 12-tej to wiatr był ale bez przesady. Dzień wcześniej w ogóle nie włączyli wyciągów.Może jutro uda wrzucić się zdjęcia z samego nartowania. Pogoda ma być jutro lepsza, a na piątek zapowiadają lampę - liczę na nagrodę po wyzwaniu actimela jakie podjąłem.1 punkt
-
Czy mają szanse to odpowiedź jest jednoznaczna TAK MAJĄ, czy zastanawiać się czy jechać do Wisły czy AT, odp. nie nie zastanawiać się jechać do AT, ale do małego ośrodka, rozważ moją pierwszą propozycję i gwarantuję Ci że jak tylko pogoda będzie to wrócicie zadowolenie i nie ma innej opcji :smile:1 punkt
-
heheheh, ja trasę w Leogangu pod gondolką nr 89, chyba mogłabym przejechać z zamkniętymi oczami na pamięć i dokładnie pamiętam jak wściekłam się, że niebieskie stoki mogą być tak "trudne" :wink: pokochałam też niebieskie stoki w Hinterglemm.1 punkt
-
A kończąc temat Zillertal, moja osobista siostra zdobywała tam pierwsze szlify pod okiem instruktora, zapisała się na 3 dniowy kurs, zaczęli od niebieskich tras na Penken, potem przeszli z instruktorem na łatwiejsze czerwone, wszystko było bezpiecznie i pod kontrolą, bardzo fajnie jej to wychodziło. W tym czasie reszta ekipy sobie śmiegała i objeżdżała inne trasy. Natomiast oczywiście macie rację, że tutaj w przypadku kiedy cała rodzina się uczy, nie trzeba się napinać na ten konkretnie ośrodek.1 punkt
-
A i jeszcze jedno, od Hochkrimml o 20km znajduje się mały ośrodek: http://www.wildkogel-arena.at/de.html 50% tras to niebieskie. http://ski3.intermaps.com/wildkogel_bramberg/skimap_touch.asp?lang=de Z tego co pisał Gajowy01 to w sezonie jest tam pusto!!!!!!, a skipass z Zilertalareny obejmuje go:smile: Pozdrawiam1 punkt
-
1 punkt
-
Bardzo przepraszam, ale napisałam przecież, że początkujący nie wykorzystają w pełni oferty takiego ośrodka jak Zillertal, ale szczerze mówiąc ja nie znam ośrodków w Austrii, które obfitują w "łatwiejsze" trasy. Turracher Hohe też bym nie określiła jako ośrodka dla początkujących. Prawda jest taka, że na moim pierwszym alpejskim wyjeździe niebieską trasę w Leogang robiłam na 10 razy, a jakiekolwiek "ostrzejsze" fragmenty wydawały mi się ściankami, na przemian cieszyłam się i klęłam na czym świat stoi, że wszyscy dookoła jadą, a ja co chwila glebię. Z całego areału Skicircus wykorzystałam może 20%, ale i tak był to dla mnie "wyjazd życia" :tongue:1 punkt
-
Ja widziałem tam nie jedną szkółkę, nie jednego dorosłego uczącego się stąd moja opinia że jest to ośrodek godny polecenia ale nie jedyny. Fakt, nie powinno się wybierać przypadkowo tras ponieważ dla początkującego łatwo można wpaść w kłopot...no ale od czego ma być instruktor, którego szukają.1 punkt
-
Dokładnie dla tego napisałem, że się nie zgadzam z przedmówcami. Pozdrawiam1 punkt
-
Jestem miłośnikiem doliny rzeki Ziller.I tu pozwolę się nie zgodzić z przedmówcami.Nocleg w Zell am Ziller nie jest dobrym rozwiązaniem dla początkujących.Jest to miejscówka z której masz najbliżej do Zillertalareny to fakt. Niestety od tej strony brak jest tras dla początkujących. Praktycznie poza trasą 16 i oślą łączką przy "Schronisku" Rozenalm (górna stacja Rosenalmbahn) brak jest tras niebieskich.Widać to na mapce: Moim zdaniem rewelacyjny fragment Zillertalareny dla początkujących to miejsce zaznaczone na powyższej mapce zielonym "kółkiem":smile::wink:Dojazd z miejscowości Zell am Ziller to jednak około 30km i to serpentynami. A gdybyś chciał co dziennie jeździć wyciągami na tą drugą stronę to stracisz spokojnie 2h w jedną stronę.Gdybym był w twojej sytuacji to celowałbym w nocleg w miejscowości Hochkrimml po drugiej stronie ośrodka.Były tam domki przy samych wyciągach. Ta część stacji narciarskiej jest położona w takiej dolince i śniegu tam jest znacznie więcej niż od strony Zell am Ziller.Tu mapka:https://www.google.pl/maps/place/5743+Hochkrimml,+Austria/@47.2358994,12.14364,15z/data=!3m1!4b1!4m2!3m1!1s0x4777b88b35f69ba3:0xb66c786d4e1efd69?hl=plMoim zdaniem niema się co tłuc z dzieciakami co rano autobusem aby sobie pojeździć.Niestety nie udzielę ci informacji co do instruktorów, po prostu już nie korzystam z ich usług.Tu jeszcze fotki:Widok doliny Ziller (luty 2014) :[ATTACH=CONFIG]16950[/ATTACH]A tu widok na Hochkrimml (ten sam dzień):smile: Pozdrawiam i życzę niebiańskiego urlopu. Myślę, że się nie zawiedziesz jak trafisz do jakiegokolwiek kurortu w Austrii czy Włoszech.1 punkt
-
Mam nadzieję, że nie zostanie to odebrane jako jakaś krypotoreklama http://www.zillertalinfo.eu/pl/aktualnosci/pokaz/101,polscy_instruktorzy_jazdy_w_dolinie_zillertal1 punkt
-
Także polecam całą dolinę Zillertal. Noclegu szukajcie od Zell am Ziller do Mayerhofen. Dla początkujacych i dzieci na pierwszy ogień polecam Ahorn, Zilertal Arenę i Penken.1 punkt
-
Również się zgadzam My mieszkaliśmy miedzy Mayrhofen i Zell, pomiędzy Penkenbahn i Zillertal Areną, w małej miejscowości Laimach. W Zillertal świetnie funkcjonuje sieć skibusów, warto mieć kwaterę w pobliżu przystanka. Ofert noclegowych też raczej nie brakuje. Oczywiście nie trzeba od razu jechać do Zillertal, zwłaszcza, że za pierwszym razem skromne umiejętności nie pozwolą Wam w pełni skorzystać z oferty tego ośrodka, jest też wiele innych, mniejszych ośrodków, wszystko zależy od podejścia, nastawienia...ja tam od pocżątku byłam strasznie zachłanna :wink:1 punkt
-
Potwierdzam:) Jednak lokum szukajcie w miejscowościach obok Mayrhofen, np. Berghofen.1 punkt
-
Moja siostra uczyła się właśnie w Zillertal, na stokach Penken, jest tam kilka dość łatwych tras, aczkolwiek większość tras wymaga już pewnych umiejętności. Ja z kolei uczyłam się na stokach Skicircus, katując do bólu wszystkie niebieskie trasy, stąd też mam ogromny sentyment do tego ośrodka. Gdzie byście nie pojechali, przeżyjecie szok, ogromny, pozytywny szok :smile:1 punkt
-
Cześć Można starać się równać do najlepszych i walczyć o postęp. Można też odbierać wszystko minimalistycznie i działać na zasadzie średniactwa. Nie trzeba być zawodnikiem, żeby w tym wieku jeździć poprawnie skrętem ciętym. Przeskok o 20 cm a nawet 30 cm nie powinien być problemem ew jeździe dopóki nie skrzywi się psychiki dziecka i nie wpoi mu irracjonalnego strachu przed długością narty. Oczywiście zawsze można zachwycać się zsuwaniem z przeciętna kontrolą i skrętem przez zamiatanie tyłkiem. Wyboru każdy dokonuje sam. Pozdrowienia1 punkt
-
Polecam dolinę Zillertal, nawet gdyby był problem ze śniegiem w niższych partiach to masz Tuxa na którym znajdziesz super trasy dla początkujących1 punkt
-
Od dołu nie ma dojazdu. Teraz jest droga techniczna, ale watpię żeby po zakończeniu budowy była dostępna.1 punkt
-
narty Chlopiec ma dopiero 7 lat wiec jest szczupły. Jezdzi sobie rekreacyjnie jak pisze TATA kilka lekcji z instruktorem.. ale nie jezdzi wyczynowo w klubie wiec nie czuje krawedzi[ jest to raczej zabawa.. Tata pisze ze na trudnych stokach asekuruje sie plugiem........... w ubieglym roku miala narty 100 cm i nagle jeden kolega Forumowicz poleca 130 cm... NIKt nie kupuje nart na 3 lata naprzod ani butow cywilnych większych o 3 numery aby było na lata.. moja rada 120 cm na 2 lata a potem zobaczymy........... moje doświadczenie mówi jesli dziecko zna stok to super jezdzi ale gdy ma wyjazd na inna gore to jest zagubione.dziecko po malym wypadku czuje stress i potem cofa sie o kilka dni. chlopiec mial 100 cm narty wiec te 120 to świat..1 punkt
-
Witam Jako, że mamy na tym forum samych sympatyków narciarstwa, to mam nadzieję, że znajdzie się też tutaj grupa ludzi którą mógłbym zachęcić do gry komputerowej, która polega na zarządzaniu własnym ośrodkiem narciarskim. Grę w całości sam napisał Czech o imieniu Jan Zizka i gratulacje mu za to, ponieważ gra jest naprawdę rozbudowana, bierze pod uwagę takie rzeczy jak zadowolenie klientów pod względem ciepła, zmęczenia, pełnego brzucha, stanu portfela, itd. Możemy sami ustalać ile bierzemy za karnet na wyciąg, jaki jest stan naszych stoków. Sami stawiamy armatki, kupujemy ratraki, wybieramy gdzie mają jeździć. Oprócz tego brana pod uwagę jest pogoda, śnieg na bieżąco może topnieć, jeśli nie postawisz armatki, itd. itd. Mogę tak wymieniać długo, gra jest na prawdę świetna moim zdaniem, aczkolwiek nie ma zachwycającej grafiki. Możemy sami wybrać spośród wielu map tę nas interesującą i od podstaw założyć ośrodek narciarski, rozpoczynając od orczyka, a kończąc na gondolach i kanapach... Tak więc - chciałem wam tylko przedstawić tę grę, bo jest po prostu mało popularna, a szkoda. Facet już od kilku miesięcy próbuje się dostać na Steam, ale wciąż brakuje głosów użytkowników, więc proszę Was o małą pomoc dla niego, jeśli ktoś ma konto na Steam... --> http://steamcommunity.com/sharedfiles/filedetails/?id=93588218 Gra nosi nazwę: Ski Park Tycoon, oficjalna strona gry: http://www.skiparktycoon.com I od razu mówię: Nie jest to reklama ani nic w tym stylu, po prostu trochę żal mi faceta, bo zrobił grę jakich praktycznie na rynku nie ma i nie może się wybić...1 punkt
-
To Mitek był na pewno, ewentualnie jakiś jego uczeń :biggrin:1 punkt
-
Od 1 listopada ruszyła sprzedaż CzechSkipass - półrocznego karnetu obejmującego 19 stacji narciarskich, głównie w północnej części kraju, a więc blisko granicy z Polską.1 punkt
-
To może z tą pamięcią u mnie nie jest jeszcze tak źle.. :biggrin: Ufff !!! Kamień z serca! Michaś pewnie skorzystał z Wikipedii, gdzie i ja zajrzałem, gdy mnie poprawił...: http://pl.wikipedia.org/wiki/Pora_roku Obie wersje wydają się wiarygodne - choć sprzeczne... :biggrin: :biggrin: Wiadomo że klimatologia to paranauka... :wink: Tadek1 punkt
-
Pory roku W uzupełnieniu http://synoptyka.blog.onet.pl/2014/06/20/astronomiczne-lato-termiczne-astronomiczne-meteorologiczne-i-fenologiczne-pory-roku/1 punkt
-
Podaj źródło i dlaczego zima od 8.12 do 09.03 a nie np. 12.12-13.03. Z dostępnych źródeł wiem od dawna ,że zima meteorologiczna na półkuli północnej to okres od 01.12 do 28.02 http://www.kalendarz-365.pl/pory-roku.html1 punkt
-
W sumie jakby tak podliczyć to wcale nie aż tak dużo drożej wychodzi, natomiast wychodzi dużo lepiej narciarsko.1 punkt
-
A poza tym to w Alpach zimy również nie widać, jest zimowo tylko w najwyżej położonych górach, czyli powyżej 2800m. Ośrodki te które planowały start w przyszłym tygodniu niż posłusznie zrobiły korekty w kalendarzu, Obertauern, Turracher hohe, Zauchensee, a te które się otwarły to muszę się przyznać że to był falstart, Planai, Reiteralm - stoją bo śnieg zniknął:. Jeśli ktoś się wybiera na narty na start sezonu, czyli przełom listopada i grudnia do ośrodków gdzie trasy dochodzą do 2 tyś metrów, lub tylko lekko tą granicę przekraczają, to ja dał bym sobie na wstrzymanie i nic nerwowo nie rezerwował, bo może się okazać że warunków nie ma, są trudne, lub oferta jest mocno okrojona. Zresztą sami właściciele kwater z Karyntii, na zapytanie o mieszkanie odpisują: "bardzo się cieszymy że chcecie do nas na narty przyjechać, ale nie dajemy gwarancji że będzie śnieg", z czymś takim się w sumie pierwszy raz spotykam, żeby się tak asekurowali:rolleyes::1 punkt
-
1 punkt
-
Jeśli by pasowało do 28 to może mógłbym pomóc. Wysłane za pomocą Tapatalk1 punkt







