Ranking
- uwzględniając wszystkie działy
-
Wprowadź datę
-
Cały czas
1 Październik 2007 - 12 Październik 2026
-
Rok
12 Październik 2025 - 12 Październik 2026
-
Miesiąc
12 Wrzesień 2026 - 12 Październik 2026
-
Tydzień
5 Październik 2026 - 12 Październik 2026
-
Dzisiaj
12 Październik 2026
-
Wprowadź datę
28.04.2015 - 28.04.2015
-
Cały czas
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 28.04.2015 uwzględniając wszystkie działy
-
W końcu trochę luzu , więc obiecana fotorelacja :)Wystartowaliśmy z Andrychowa ( tzn. ja i kumpel Marcin) o 3,25 . Jedziemy przez Zator żeby po drodze odebrać Rafała , który ciągnie w swojej firmie nockę , ale bierze przepustkę na ostatnie dwie godziny ( ten to dopiero ma ciśnienie na skitury :biggrin: ) . W Kuźnicach jesteśmy przed 6-tą , szybki gramoling i do boju . Droga z parkingu do dolnej stacji kolejki z tzw. "buta" , bo wokół zielono . Początek/koniec nartostrady też wytopiony , dopiero po ok. 300-400m pojawia się śnieg , więc można w końcu zapiąć narty na nogi .Idziemy kawałek nartostradą , by za jakiś czas odbić w prawo na Halę Kondratową . W końcu dochodzimy do schroniska , pogoda piękna , więc uśmiechy na twarzach od ucha do ucha :angel: . Krótki odpoczynek , uzupełnienie kalorii i przypadkowe , ale bardzo miłe spotkanie z legendą Tatr , TOPR-u , Panem Michałem Jagiełło ( autor m.in. książki "Wołanie w górach" ) . Okazuje się , że Pan Michał też wybiera się na Kopę tylko trochę inną trasą . Potem jeszcze kilka razy miniemy się na szlaku :smile: .Nic tylko pozazdrościć takiej formy :applause: .W końcu zaczynamy atak szczytowy :biggrin: . Początek płaski , lajtowy . Potem im wyżej , tym stromiej . Marcin , jak zwykle , zasuwa jako pierwszy , za nim Rafał , a ja ubezpieczam tyły:wink: .Niestety , pod samą granią , nasiąknięta wodą foka ( jest dosyć ciepło ) odkleja się od jednej narty i zsuwam się na dół ok. 50m:mad:: . Wybija mnie to totalnie z rytmu , jak się w końcu zatrzymałem i pozbierałem okazało się , że fok już nie przylepię do nart więc pozostaje wdrapywanie się w butach do góry . Przypinam narty do plecaka i zaczynam wspinaczkę . Niestety tracę przez to całe zamieszanie ok. 20 minut , a chłopaki cisną ostro na Kopę nie wiedząc jaką miałem przygodę . Na dodatek , jak docieram na przełęcz pod Kopą Kondracką , zaczyna bardzo mocno wiać . Próbuję jeszcze wejść na szczyt , ale mniej więcej w połowie drogi widzę , że chłopaki już zjeżdżają z powrotem , więc , głównie ze względu na ten mocny i zimny wiatr , ja odpuszczam wejście na sam szczyt . Pozostaje mały niedosyt , ale przynajmniej wiem , że z pewnością tam jeszcze wrócę , bo warto . Zakładam narty , zjeżdżam do kumpli , którzy czekają na przełęczy i zaczynamy nasz "freerajd" . Zjazd kotłem to czysta poezja , śniegu dużo , typu firn , więc szusy bardzo przyjemne , a w górnej części kotła ( myśmy zjeżdżali prawą stroną patrząc z góry ) nachylenie ok. 40 stopni . Dojeżdżamy z powrotem do schroniska , tam znowu spotykamy Michała Jagiełłę , krótka rozmowa , odpoczynek i z powrotem na dół do Kuźnic . Pit stop robimy tam gdzie śnieg się kończy na nartostradzie , narty na plecak i już w lekkich butach do samochodu To był piękny dzień i nawet to moje małe niepowodzenie nie miało większego znaczenia , bo przynajmniej mam powód żeby znowu tam wrócić w następnym sezonie :smile: .9 punktów
-
5 punktów
-
W niedzielę wybrałem się na Żar w Mędzybrodziu Bialskim. Narty tym razem zostały w domu, za to to co zobaczyłem przysporzyło mi wiele emocji i wywołało przysłowiowe ciary na ciele. Jazda na rowerze z góry z pełną prędkością, wyglądała imponująco. Kilka fotek :4 punkty
-
2 tygodnie temu wróciłem ze Spitsbergenu / Svalbard. Pozdrowienia dla forumowiczów. Trochę fotek i relacja tutaj: http://nakreche.com/tag/svalbard/ Nelis3 punkty
-
No super tura, tez mi się zdażyło z dwóch górek nie zaliczyć przez różne okoliczności (pogoda, skurcze itd.). Jedno mnie zastanawia w tej wyprawie że kompani nawet nie wiedzieli co się z tobą dzieje tylko parli do przodu, trochę to dziwne, bo w razie jakiegoś większego urazu sporo czasu by upłynęło do udzielenia pomocy a czas to w niektórych okolicznościach życie lub śmierć w górach. pozdrawiam R.3 punkty
-
Ostatnio powstał taki projekt: "11 listopada 2018 roku świętować będziemy 100-lecie odzyskania przez Polskę niepodległości. Do wielu uroczystości i wydarzeń jakie będą organizowane – Polski Związek Alpinizmu oraz Polski Związek Lekkiej Atletyki przy współudziale Fundacji Wspierania Alpinizmu Polskiego im. Jerzego Kukuczki, Polskiej Agencji Prasowej, Polskiego Radia i Telewizji Polskiej, zamierzają włączyć wyjątkowy projekt - Polskie Himalaje 2018. SUPERMARATON, TREKKING i WYPRAWA Przedsięwzięcie składać się będzie z trzech elementów – biegu na 100 km w stolicy Nepalu Katmandu, trekkingu do bazy pod Everestem oraz wyprawy na szczyt. Wszystko to ma być w najbliższych latach okazją do przypomnienia 100 największych osiągnięć Polaków w historii podboju himalajskich szczytów, jak również na lekkoatletycznych arenach. Dlaczego bieg? Ta najprostsza forma ruchu była i jest stosowana przez alpinistów nie tylko jako element poprawy czy utrzymania kondycji. Wielu z nich brało i bierze udział w imprezach biegowych, i to na dystansach maratońskich oraz dłuższych. Bieg jest tak uniwersalną formą dla wszystkich dyscyplin, że może w nim uczestniczyć każdy. Trekking prowadzić będzie do bazy pod Everestem, gdzie 1 listopada 2018 roku zostanie odprawiona przez polskich księży msza św. w intencji spoczywających w Himalajach i Karakorum polskich alpinistów. Wyprawa na szczyt najwyższej góry globu, zdobytej po raz pierwszy zimą przez Leszka Cichego i Krzysztofa Wielickiego (17 lutego 1980), byłaby z pewnością pięknym ukoronowaniem 100-lecia odzyskania przez Polskę niepodległości, ale jest to projekt kierowany do grona doświadczonych alpinistów i od nich zależy jego realizacja. 100 KILOMETRÓW NA 100-LECIE Dystans 100 km może przerażać każdego, ale… Nikt nie musi go pokonać (termin połowa października 2018). Będą stworzone takie warunki, aby w czasie 24 godzin każda osoba mogła przebiec tyle kilometrów, ile będzie w stanie w zależności od samopoczucia i kondycji. Bieg będzie się odbywał na niskiej wysokości (1350 m n.p.m.) i krótkiej pętli (ok. 2 km), a o wielokrotności jej pokonania decyduje tylko i wyłącznie uczestnik zawodów. Ten element nie jest formą rywalizacji, to nie wyścig z czasem, to nie walka o jak najlepsze miejsce czy nagrodę. To ma być bieg dla upamiętnienia największych sukcesów Polaków w historii królowej sportu oraz alpinizmu, którzy swymi podbojami rozsławili imię Polski, a wszyscy bywali w Katmandu, skąd zazwyczaj zaczynali swe wyprawy. Supermaraton ma również upamiętniać tych, co w górach zostali na zawsze (obecna lista zawiera 47 nazwisk). Każdy, kto weźmie w nim udział, otrzyma okolicznościowy medal, niezależnie od pokonanego dystansu. MOUNT EVEREST 2018 Dlaczego Mount Everest? Nie sposób jest, aby podczas jednego trekkingu dojść do baz wszystkich 14 ośmiotysięczników. Niech zatem najwyższy szczyt Ziemi (8850 m) będzie symbolicznym ukoronowaniem osiągnięć polskich alpinistów, a także miejscem pamięci o tych, co pozostali na zawsze w Himalajach i Karakorum. Do bazy pod Everestem (5365 m n.p.m.) uczestnicy trekkingu wyruszać będą z Lukli w grupach (8-12 osób) w towarzystwie tragarzy i pod kierunkiem wybitnych alpinistów oraz przewodników. Już dziś taką deklarację złożyli m.in.: Anna Czerwińska, Leszek Cichy, Piotr Pustelnik, Krzysztof Wielicki, Dariusz Załuski czy wspinający się lekarz Robert Szymczak. Pokonanie trasy spokojnym tempem zajmie ok. tygodnia. 1 listopada, w Dzień Wszystkich Świętych, będzie możliwość uczestnictwa we mszy św. w intencji polskich himalaistów. Po niej grupy rozpoczną marsz do Lukli, skąd nastąpi odlot do Katmandu i dalej do Polski. Przewidywany termin powrotu do Warszawy to 10 listopada, by 11 można było wziąć udział w Biegu Niepodległości. ZGŁOSZENIA Oficjalne powiadomienie o rozpoczęciu realizacji przedsięwzięcia nastąpiło 17 lutego 2015 roku w 35. rocznicę pierwszego zimowego wejścia na Everest, którego dokonali Cichy i Wielicki. Od kwietnia do końca 2015 roku przyjmowane będą zgłoszenia (informacje o sposobie zostaną podane 27 kwietnia na konferencji prasowej) . Każda osoba otrzyma zasady udziału w trekkingu oraz biegu i po ich akceptacji zostanie wpisana na listę uczestników. Od liczby chętnych na trekking, a ta ze względów logistycznych musi być ograniczona do 100 osób, uzależniony będzie drugi termin zgłoszeń. Trzeba wziąć przede wszystkim pod uwagę transport lotniczy z Katmandu do Lukli (latają małe samoloty), jak również miejsca noclegowe w loggiach na trasie do bazy pod Everestem. TRZY MOŻLIWOŚCI W przygotowaniu są trzy możliwości uczestnictwa w projekcie Polskie Himalaje 2018: 1. SUPERMARATON. To oferta (8-10 dni z podróżą) dla tych, którzy chcą wziąć udział tylko w biegu, a przy okazji zwiedzić Katmandu i okolice, jak również stolicę Indii - Delhi. 2. TREKKING. Ta opcja skierowana jest do osób zainteresowanych głównie marszem do bazy pod Everest. Przewidywany czas jej trwania to ok. 18 dni z podróżą. 3. BIEG i TREKKING. Pełna formuła projektu - rzec można "tylko dla orłów" - potrwa ok. trzech tygodni. Koszty uczestnictwa będą zróżnicowane w zależności od opcji. Trudno jest dziś je określić w miarę precyzyjnie, chociażby z uwagi na zmieniające się kursy walut. Jedno jest pewne - przyjęty przez organizatorów kierunek, aby koszty były na kieszeń "przeciętnego Kowalskiego", nie ulegnie zmianie. Wszyscy związani z tym projektem zadeklarowali, że ich priorytetem będą działania zmierzające do jak największych oszczędności, przy zachowaniu odpowiedniego standardu, a przede wszystkim dbałości o BEZPIECZEŃSTWO każdego uczestnika. Gdyby projekt był realizowany w tym roku, to - dla orientacji - koszty te (bez żadnego wsparcia sponsorów, ministerstwa sportu, samorządów itp.) wynosiłyby dla poszczególnych opcji: nr 1 - ok. 6500 zł, nr 2 - ok. 9500 zł, nr 3 - ok. 11 000 zł. Zawierają one: przeloty, noclegi, częściowe wyżywienie, opłaty za tragarzy i przewodników, ubezpieczenie, a także jednolite dla wszystkich uczestników ubiory. SZKOLENIE Trasa z Lukli do bazy pod Everestem nie jest szczególnie trudna. Dla sprawnej osoby, nawet w wieku 60-70 lat, nie powinna przysporzyć problemów. Tym niemniej planujemy w 2016 roku przeprowadzić cykl szkoleń dla wszystkich uczestników, a jesienią 2017 roku zorganizować zgrupowanie w Ośrodku Przygotowań Olimpijskich w Spale wraz ze sprawdzianem kondycji i podstawowymi badaniami medycznymi. Zdrowie i bezpieczeństwo są priorytetem. Dopiero po dokładnej weryfikacji dana osoba uzyska certyfikat upoważniający do udziału w trekkingu oraz biegu. KAŻDY MOŻE MIEĆ SWÓJ EVEREST 27 kwietnia zostanie zaprezentowany trzyletni projekt pod hasłem „Każdy może mieć swój Everest”. Projekt Polskie Himalaje 2018 to szeroki wachlarz różnych aktywności. Dla jednej osoby będzie to Kopa Cwila na warszawskim Ursynowie, dla innej Kopiec Kościuszki w Krakowie, a dla uzdolnionych poetycko, artystycznie czy muzycznie napisanie wiersza, może książki, albo skomponowanie utworu muzycznego. Każdy może zaistnieć w tym projekcie, każdy może mieć swój Everest!" Wiem,że szanse mam czysto teoretyczne,ale wpisałem się na trekking. A nawet jakbym znalazł się w tej grupie 100 osób,to i tak nie wiem,czy byłoby mnie na to stać - na chwilę obecną koszt to ok. 9500 zł.Chyba,że będzie jakieś wsparcie sponsorów,to może. Ale jakbym dostał szanse,to zrobię wszystko,żeby tam dotrzeć! :angel: Relacja oczywiście będzie,jeśli się uda. :cheerful: Poczytać możecie np. tu: http://www.pzla.pl/index.php?_a=1&kat_id=4&_id=9045 Tutaj można się wpisać: http://polskiehimalaje.pl/himalaje/1 punkt
-
Vratnej nie obejmuje. To jest karnet ośrodków TMR-u, czyli Chopok i region Vysoke Tatry. Plus ewentualnie - Tatralandia Teraz płacisz 49€, a na jesieni (do 31.10) dopłacasz resztę, czyli 150€. Ja tylko 110 :biggrin: Jakbyś chciał kupić całosezonowy TMR-u w listopadzie, to płacisz coś ok. 330 ojro.1 punkt
-
Fajna nazwa załączonego pliku W cytacie jest Załacznik z numerem alle po otwarciu/powiększeniu w Twoim poście jest ta prawdziwa w prawym dolnym rogu Muszę przyznać, że też często takiej używam gdy na szybko coś robię1 punkt
-
Czyli dobrze czułem o co chodzi, bo nie pytałbyś czy 600zł za siodełko amortyzowane to okazyjna cena:) Jak wspomniałem wcześniej, można kupić coś w przedziale 600-800zł bo od takich kwot zaczyna się asortyment, jednak niesie to za sobą pewne niedogodności. Poniżej link do testu-opisu sztyc, jest on z 2012r. http://testy.bikeboard.pl/artykuly,pokaz,winda-test-hydraulicznych-wspornikow-siodla-o-regulowanej-wysokosci Mam Rock Shox Reverb i to co opisuje autor, jest lekki luz ale nie przeszkadza w niczym, cena ...może była taka w 2012 ale teraz to jakieś 1400-1500zł1 punkt
-
1 punkt
-
cz.2 Przy okazji szusów,zwraca na siebie uwagę Babia Góra - może tam jeszcze na toury? Po nieco ponad godzinie,robię krótki pit stop.Chodzi nie tylko o uzupełnienie płynów,ale też o przyjrzenie się z daleka,czy da się jeszcze zaliczyć "piątkę".Nigdzie lepiej tego nie widać,jak spod schroniska,tj. baru spod schroniska. Śnieg jest,ale brakuję ostatnie kilka metrów.Mimo to postanawiam ruszyć i sprawdzić.Inaczej nie byłbym sobą... Początek super!Śniegu sporo.Dalej śniegu coraz mniej,ale 2/3 trasy szerokie,równe i daję się fajnie pojechać.Końcówka to już przecinka pod lasem,jak co roku.Później trzeba jakby na 5a i już jesteśmy niemal pod wyciągiem.Pozostaje kilka metrów po trawie,ale bez kamyków,więc można przedreptać.Przynajmniej warto było dla tej trasy. Jest na tyle fajnie,że tą trasę katuję do samego końca.Co ciekawe,tylko ja tu jeżdżę... Przetestowałem też 5a,ale tu strasznie łapało narty,niemal zatrzymując mnie w miejscu! Nie podobało mi się,więc rezygnuję.Było też parę wypadów do lasu,a jedna zakończyła się małym przebieraniem... Mimo dość sporej ilości chmur i braku słońca,było na tyle ciepło,że zrobiłem to już po raz trzeci w tym sezonie! Może trudno co poniektórym uwierzyć,ale ani przez chwilkę nie miałem gęsiej skórki! Cóż,ja słucham co mi podpowiada organizm.Większość ludzi kieruje się utartymi ścieżkami: "leży śnieg,to trzeba ubrać grubą kurtkę i ciepłe spodnie".Nieważne przy tym,czy jest -20,czy może +20 st. ... :stupid: Oczywiście nie każdemu musi być aż tak ciepło jak mi... :wink: Mój czas minął,więc wciągam się na Kopiec i cisnę na dół.Uwielbiam to kombinowanie jak dojechać na dół,a właściwie pod krzesełko.Ku mojemu zaskoczeniu,tu nie trzeba nic wymyślać,trasa jest przygotowana i to na sporej szerokości! Ten zjazd dziś to była taka wisienka na torcie.Warunki na tyle dobre,że nawet przez chwilę nie trzeba było się martwić o minerały itp. przeszkody.Bosko! A z dołu to tak niepozornie wygląda... Nie wiem jak to jest,że mimo wielu niedogodności,jakoś ten koniec sezonu na Pilsku jest zawsze klimatyczny.Niby na Chopoku tak fajnie się wyjeździłem,ale to Pilsko na koniec zawsze mi się bardzo podoba.1 punkt







