Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Ranking

  1. marboru

    marboru

    VIP


    • Punkty

      4

    • Liczba zawartości

      7 223


  2. Mitek

    Mitek

    Użytkownik forum


    • Punkty

      2

    • Liczba zawartości

      7 273


  3. leitner

    leitner

    Użytkownik forum


    • Punkty

      2

    • Liczba zawartości

      4 153


  4. MOSTOSTAL

    MOSTOSTAL

    Użytkownik forum


    • Punkty

      1

    • Liczba zawartości

      993


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 05.07.2015 w Odpowiedzi

  1. Po Puszczy i piachu - czyli małe WZF forumowe. Cz.2 Jesteśmy w takim miejscu Puszczy, w którym zarówno ja, jak i gregor, nie byliśmy. Jedziemy na czuja i na zmysł orientacji. Tak jak na nartach...kierujemy się raz czarną trasą... ...raz czerwoną: Miejscami piach daje nam nieźle w kość. Docieramy na skrzyżowanie szlaków. Tutaj krótki postój - podziwiamy leśną infrastrukturę i przygotowanie boru do odwiedzin turystów. Jest miejsce zadaszone, chroniące przed deszczem, sporo przestrzeni na rozbicie namiotu oraz infrastruktura do biesiadowania na łonie natury. Puszcza Kozienicka i Park Krajobrazowy: Ruszamy i? Znowu się zatrzymujemy - z takiego, to oto powodu: Kończymy powoli wspólną jazdę. Grzesiek jak na lekką rehabilitacyjną jazdę chyba trochę dostał w kość - zrobił ze mną prawie 40 km w trudnych warunkach. Później napisał, że dobrze ten wysiłek mu zrobił. Cieszę się i dziękuję Ci Kolego za wspólną przygodę, pogadanki narciarskie i nie tylko - z pewnością niebawem znowu wybierzemy się razem na szlak. Jesteś super Gość! Rozjeżdżamy się przy miejscowości Kozłów. Drałuję dalej sam w stronę domu - kręcąc się z wolna po okolicznych sklepach, okolicznych drogach, a z nieba leje się czysty ogień. Maciek podziwiam te Twoje ponad 260 km w takich warunkach - jesteś Twardziel! Docieram powoli do miasta - a z miasta uciekają ludziska i zwierzęta, po trochę wytchnienia, do leśnych ostępów i odrobiny chłodu. Kończę ten dzień z wynikiem delikatnie ponad 90 km. Super fajny dzień... ...jeszcze tylko koszenie trawnika i odpoczynek. Mapka: pozdrawiam marboru
    2 punkty
  2. Cześć Koledzy AndyW, Johnny, JaroW, Mati i paru innych. Dajcie żyć!!!. Jeżeli ktoś - tak jak ja dzisiaj zrobił 60 km - pojechał do pracy, później pojechał do Decathlonu wymienić córce majtki od kostiumu bo kupiła za małe, później pojechał do żony do pracy i z nią (już byłem słabawy bo w międzyczasie musieliśmy z kolegą ułożyć 50, 100kg krawężników) wrócił do domu goniąc ją cały czas bo nie lubi jeździć jak pipa i to wszytko w mieście po ulicach klucząc między pieszymi (ostrożnie) i klnąc na bezmyślnych rowerzystów (bez przerwy). Jak ja mogę się czuć normalnie przy Waszych relacjach z gór, pięknych zdjęciach, wodzie, ścieżkach itd... Dajcie żyć! Pozdrowienia serdeczne z zazdrością wielką pisane. Mitek
    2 punkty
  3. W weekend miałem przyjemność kolejny raz gościć na Mazurach. Tym razem okazja była przednia - 40ste urodziny expata. Pogoda piękna, pomysł wspaniały, świętować, w przedłużony weekend, w sposób aktywny - coś w moim stylu. Grono ok 15 przyjaciół - rejs jednym z największych jachtów na polskim śródlądziu: "Biegnącą po falach" (większy jest chyba tylko Chopin w chwili obecnej) - zapowiadała się, i była to super przygoda. Pogoda w sobotę i niedzielę - super! Jedyny minus, to taki, że wiało bardzo słabiutko. W poniedziałek trochę deszczu. Słabe podmuchy miały również swoje plusy - mogliśmy niemalże z pełnym ożaglowaniem popływać po północnym szlaku Wielkich Jezior Mazurskich. Ponieważ był to mój debiut z tak dużym jachtem - wcześniej podziwiałem jedynie "Biegnącą..." pływając na innych jednostkach - z punktu widzenia żeglarskiego było to dla mnie super doświadczenie. Nasza załoga składała się z 15 osób + kapitan. "Szef" na początku podzielił całą grupę na cztery wachy, a potem udzielił szczegółowego ale i szybkiego przeszkolenia z posługiwaniem się wszystkimi linami, żaglami itp. Mi przypadło stanowisko oficera IV wachty i odpowiedzialność za tylną część łajby - czyli drugi maszt, grot, brasy żagli przednich, kotwica, cumy rufowe, bandera...a do tego 4 osoby hahaha - to była bułka z masłem ale również spora odpowiedzialność - zwłaszcza przy składaniu masztów, by wszystko grało i by było bezpiecznie - zresztą mimo szampańskiej atmosfery tak było od początku, do końca rejsu. Trochę o łódce. "Biegnąca po falach" to Brygantyna, która została zwodowana w 1977 roku. Długość maksymalna: 19,52 m. Szerokość: 3 m. Zanurzenie bez miecza: 1 m, z mieczem 2,1 m. Powierzchnia żagli: 128 m2. Więcej info na stronie: http://www.biegnacapofalach.pl/ A wygląda nasza ślicznotka tak: Inne ujęcie: I jeszcze jedno: Powyższe zdjęcia zrobione w chwili przerwy, gdy prawie cała załoga udała się na Mamerki i słynne bunkry z czasów II Wojny Światowej. Ster, piękny, duży i drewniany: Dziób robi wrażenie... Rufa: Szczęśliwi załoganci: Wachta IV w trakcie instruktarzu: Jedno z bocianich gniazd: Przez trzy dni żeglowania zrobiliśmy ok 55 km wodą - głównie po jeziorach: Mamry, Mamerki, Przystań, Święcajty i Dargin. Kraina tysiąca jezior urzeka swoim pięknem. Czas minął nam bardzo szybko. Super towarzystwo, 40 urodziny przyjaciela i super impreza - czegóż chcieć więcej? Ano żeglowania powyższą, piękną łajbą! Trzy dni i słaby wiatr, to trochę mało - po rejsie został niedosyt. Człowiek chciałby trochę bardziej poznać, nie tylko łódź ale również, to w jaki sposób "Biegnąca..." biega po falach gdy dmuchnie mocniej. Cudowny trzy dni, na cudownej łodzi. Ot, krótka relacja i kilka fotek... Ahoj narciarze. Pozdrawiam marboru
    1 punkt
  4. Odwracasz kota ogonem! To przymierzająca się do władzy opcja pogrąży ten kraj w niebycie, ewentualnie w czarnej otchłani. Że o obciachu nie wspomnę. Widać, że rydzykowa indoktrynacja odnosi sukces. Szkoda. Żebyś był wiekowym moherem to nie miałbym złudzeń ale o ile mi wiadomo jesteś młodym człowiekiem. Straszne jest to, że sekciarska propaganda połyka coraz więcej młodych ludzi... To Ty się martw Kolego co będzie kiedy Polska postawi na festiwal abstrakcyjnych i śmiesznych obiecanek cacanek pani Sz. Wtedy Grecja stanie się faktem, tylko że jeszcze okraszona Budapesztem. Cóż... "ciemny lud to kupi...", jak mawiał pewien nierozgarnięty bullterier. Tymczasem rujnowania kraju ciąg dalszy. Kolejnym gwoździem do trumny RP jest nikomu nie potrzebna, brzydka i zagrażająca zdrowiu oraz tradycji polskiej rodziny, kolejka linowo terenowa na Kamienną Górę w Gdyni: http://trojmiasto.tv/Kolejka-na-Kamienna-Gore-11705.html Jadę się czym prędzej nią przejechać bo pewnie po wyborach pójdzie na złom.... :stupid:
    1 punkt
  5. Wyprawa konkretna jak dla mnie o ile pierwsze 20/25km bez większych problemów, to końcówka - szczególnie te kilka kilometrów po piachu i w upale dało popalić Do tej pory kręciłem się po puszczy stałą trasą ok 15-20 km. Wczoraj znacząco zwiększyłem dystans (dzięki marboru bo sam pewnie na 20 km znowu bym poprzestał) i był to dobry ruch. Trzeba systematycznie wydłużać trasy - kolano zcznie wracać do formy. Mariusz, następnym razem lecimy na te źródła aaa no i na koniec dodam, że nie byłem świadomy jakie super tereny rekreacyjne mam tuż pod nosem - wjazd do puszczy znajduje się 700m od mojego domu, a w linii prostej to będzie jakieś 300m na przełaj
    1 punkt
  6. Po Puszczy i piachu - czyli małe WZF forumowe. Cz.1 Nim Johnny Narciarz pochwali się swoją dzisiejszą jazdą i rekordem życiowym - 262 km jednego dnia na rowerze, zaprezentuję swoją skromną jazdę, a przede wszystkim dzień na dwóch kółkach z super fajnym Gościem - forumowiczem, gregorem_g4, czyli Grześkiem. Co naszego pechowego, tegorocznego narciarza pozatrasowego przywiało do Radomia? Cóż? Miłość, Kobieta - życie... ...radomianki są piękne - coś o tym wiem. Co dzisiaj robiliśmy? Lajtowa jazda po Puszczy Kozienickiej w ramach rehabilitacji. Początek - nie o 5 rano jak Maciek, ale ok 7:30. Zapowiedzi upałów i mega temperatury, palącego Słońca, to wszystko sprawiło, że dzisiejszy dzień miał być mega turystyczny. Czy taki był? W sumie tak - sporo przerw na picie i odpoczynek. Nim dojechałem na miejsce spotkania - przy wjeździe do Puszczy przejeżdżam po "wystawce" jednego z wiodących producentów kostki brukowej w regionie i zauważam bardzo ładne oczko wodne. Nie tylko sporo rybek, ale również piękne rośliny wodne: Kilka chwil i jedziemy już razem. Gadka szmatka, kilka kilometrów i robimy przerwę na nawodnienie w zapuszczańskim, wiejskim małym sklepiku. Tutaj, na ławeczce w cieniu - popełniamy sweetfocię: Jest fajnie i po wyjechaniu z lasu kierujemy się w stronę rzeki. Oznaczenie "czarny punkt wodny" oznacza, że choć Radomka jest małym ciekiem wodnym - to niebezpiecznym. Mazowsze urzeka "Górala": Chwila zmiany krajobrazu, klimatu i lądujemy z powrotem wśród drzew: Dzień jest naprawdę piękny...aż za piękny... Żar leje się z nieba, a leśny trakt jest pełen piachu - lekka jazda przeradza się w walkę na miękkim podłożu. Drzewko: W trakcie przerw łapiemy cień, nawet ten mały, malutki. Odpoczynek gregora: Czas mija szybko - jeden, drugi telefon i musimy wracać. Zbliża się południe.
    1 punkt
  7. Szanowni Panowie, niektórzy z Was zejdźcie trochę na ziemię... dlaczego? - w 2 wątkach toczycie dyskusję o wyciągu którego już NIE MA - i to się nie zmieni ! to jest wątek NOWE INWESTYCJE, powstał przecież osobny o Mullerze - więc tam można dalej "rozważać", a tutaj znowu biada i ogólnie pogrom jak ot jest strasznie w PL, - Mostostal z całym szacunkiem, ale Muller naprawdę był tam wąskim gardłem: - jeździliśmy tam w samym tym sezonie kilkadziesiąt razy i albo było pusto na dobrze przygotowanych Dolinach - głównie właśnie z powodu upierdliwie wolnego orczyka Mullera, - albo w momencie treningów na Dolinach (COS na tym przecież zarabia, a poza tym jakoś (lepiej lub gorzej) wypełnia rolę którą ma w nazwie Centralny Ośrodek Sportu) robiła się tam absurdalnie długa kolejka wynikająca tylko z symbolicznej przepustowości Mullera - 300 osób na godzinę - teraz będzie 700-800 ! - więcej nie potrzeba, - też uważam źe FAJNIE BY BYŁO żeby gdzieś jakiś ślad się po tym Mullerze zachował - ale realnie w takiej konstrukcji jaką jest COS z ostatecznymi decycjami na samej górze - prędzej zablokowało by to jakąkolwiek inwestycję tam niż coś by z tego sensownego wyszło, nikt by na to przenoszenie i inne operacji nie dał grosza - bo by się z tego nie wytłumaczył - więc najprawdopodobniej trzeba było poświęcić Mullera, - z myśleniem "COS=państwowe=moje bo przecież JA płacę podatki, za NASZE? HAŃBA !" daleko w tym kraju nie zajedziecie - niby tak jest w teorii... ale naprawdę wierzycie że macie REALNY wpływ na jedną wydaną złotówkę z waszych podatków? - poza 1% ewewntualnie jak wpiszecie cel? - odnoszę wrażenie że niektórzy z Was nie mieliby nic przeciwko temu żeby teraz "za karę" niejako zasypać skargami kogo tylko się da - nawet żeby zablokować postawienie nowego orczyka licząc na jakiś cud... - taa... najlepiej słuchać osób z obsługi co to z osrodkiem się nie stanie i jaka jest tam dupa za przeproszeniem - cudów się można dowiedzieć w ten sposób, akurat ten właśnie szczyrkowski (właściwie szczyrkowsko-wiślański) COS daje radę jak mało który COS w Polsce (w porównaniu np. do zakopiańskiego)- a żeby postawić Leitnera i tak się musieli sporo nagimnastykować i wyprosić "wyżej"... - zdaje się że Skrzyczne akurat zarabia i w lecie i w zimie, m.in. dzięki temu mogą właśnie postawić nowy orczyk, - nikt z was się nawet nie zastanowił że postawienie tam nowego SZYBKIEGO orczyka to jedyna sensowna możliwa opcja biorąc pod uwagę potrzeby i REALNE możliwości, - ten orczyk będzie nie tylko O WIELE szybszy niż stary (a co za tym idzie o większej przepustowości), ale też DŁUŻSZY - mniej więcej w miejscu gdzie się wysiadało będzie się odginał jego dalszy przebieg i wyjedzie się nim wyżej, - dzięki temu skończy się idiotyczne podchodzenie do góry do kolejnego orczyka - co m.in. mocno zniechęcało do jazdy z samej góry FISu do końca Dolin, - postawienie na Dolinach kanapy zamiast orczyka to zupełnie inna para kaloszy - w tym samym miejscu odpada, gdzieś indziej to zaczyna się cała masakra (własności działek, raporty środowiskowe, wylesienia (nawet w momencie gdy fizycznie może nie być tam lasu), całe procedury - to wszystko trwa, nawet latami i sporo kosztuje, - priorytetem jest wyprzęgana kanapa z dołu na Jaworzynę i lepiej żeby w załatwianie tego poszły siły zamiast w nie tak potrzebną krótką -ok. 550 m kanapę na Dolinach - szybki orczyk tam w zupełności wystarczy, - ja wiem że ten Muller był zabytkiem, ale KIEDYŚ - niekoniecznie było tak jak pisze Mostostal - przez te wszystkie remontu z oryginału nie zostało już za wiele, - nie jestem obrońcą COSu w tym sensie że przyklaskuję ślepo wszystkim ich działaniom - grube wtopy też zaliczają i parę rzeczy mogliby robić dużo lepiej ze Skrzycznem - ale jakby nie patrzeć CO ROKU przynajmniej od 2012 roku są w ośrodku kolejne zmiany i inwestycje - a na ten sezon jeszcze kilka istotnych jeszcze nowości się pojawi, - czasami sam "tłumaczę" COS bardziej niż oni sami potrafią wyjaśnić oficjalnie swoje decyzje - bo pytam o różne rzeczy, faktycznie na Skrzycznem jeżdżę bardzo dużo i widzę na bieżąco co jak działa - czasami ciągle jeszcze działają topornie, ale nie można im zarzucić że nic nowego się nie dzieje na Skrzycznem, naprawdę chcecie "ratować" stare wyciagi w Szczyrku? - proszę bardzo jest ogromne pole do popisu: - w ośrodku SON należącym do słowackego TMR jak dobrze pójdzie już w przyszłym roku zaczną "znikać" pierwsze wyciągi orczykowe, a jest ich tam tyle (13!) że cała operacja trochę potrwa - kilka pewnie zostanie i tak, - jeżeli naprawdę chcecie pozostawienia pamiątki - jest czas żeby do tego dobrze podejść - a nie rozsyłać skargi po fakcie jak z Mullerem, - TMR jest "światłym" inwestorem w tym sensie że teoretycznie go stać na pewne działania ekstra, tym bardziej że na Chopoku kilka takich pamątek zostawił ! - zacznijcie z nimi rozmawiać - może coś z tego wyjdzie - pomysł może się udać - trzymam kciuki, - a jak nie to zobaczycie jak to jest kiedy chce się decydować za kogoś na co ma wydać swoją kasę, - zamiast biadolić można spróbować REALNIE działać - jeżeli naprawdę chce się coś zrobić, a nie tylko bić pianę... Dobre intencje to jedno, ale lepiej działać tam gdzie to może być możliwe, a nie próbować po herbacie walczyć z systemem, tylko dla idei. Ja tyle lat czekałem na jakiekolwiek inwestycje w Szczyrku, że uważam że wszystko jest na takim etapiem że przede wszystkim muszą (na szczęście to się w skali całego Szczyrku zaczyna) iść ostro do przodu, na vintage tam, wzbudzenie realnego sentymentu do "starego" Szczyrku jest wg mnie za wcześnie o jakieś 10 lat - najpierw muszą być nowe inwestycje, ludzie muszą je poznać - wkodować sobie nowoczesny narciarski Szczyrk, wtedy dopiero będzie czas na docenienie oldschoolu - to tak jak było z Maluchami na przykład, ok, mleko się już rozlało, ale nawet gdyby nie to jeszcze przez kilka lat stawianie starej podpory w Szczyrku jako pomnika wyglądało by kuriozalnie, dla przeciętnego turysty prędzej byłoby powodem do kpin niż zachwytu. pozdrawiam !
    1 punkt
  8. To i ja dorzucę kilka zdjęć Wieczorem podjechałem nad Wisłę. Kiedy wracałem Wałem Zawadowskim, zachodziło akurat Słońce.
    1 punkt
  9. Dzisiaj przejechałem się 17,75 km po Warszawie. Myślałem, że uda mi się wyskoczyć gdzieś na zielone, ale niestety pozostała miejska dżungla z nutką zieleni ;)Najpierw jadę Czerniakowską, potem wzdłuż Wisły i wjeżdżam na Most Świętokrzyski.Widok na południe:Na północ:[ATTACH]23118[/ATTACH]I na wschód:[ATTACH]23119[/ATTACH]Nie ma czemu robić zdjęcia [ATTACH]23120[/ATTACH]Jadę na południe, mijając Koszyk NarodowyCoś mi się z siodełkiem stało, więc robię 5min przerwy na siłowanie się z siodełkiem Jadąc, obniżało się, ale jednocześnie tak było dokręcone, że ciężko było odkręcić. Po kilku minutach ruszam wzdłuż al. Zielenieckiej:[ATTACH]23138[/ATTACH]Dojeżdżam do Wału Miedzeszyńskiego i jadę na południe. Po drodze mijam baseny:[ATTACH]23121[/ATTACH]Po pewnym czasie dojeżdżam do zjazdu nad Wisłę. Oto praska plaża:[ATTACH]23139[/ATTACH] [ATTACH]23140[/ATTACH] [ATTACH]23136[/ATTACH][ATTACH]23136[/ATTACH]Zielona Warszawa:[ATTACH]23137[/ATTACH]Na lewą stronę Wisły wracam Mostem Siekierkowskim. Na dole zdjęcia widać taki warszawski "górski" potok :stupid:Zbliża się deszcz, więc czas wracać do domu.Niestety nie zdążyłem przed deszczem, ale narzekać nie będę, bo oczekiwałem go od 2 tygodni :wink:I na koniec mapka trasy
    1 punkt
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...