Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 06.07.2015 w Odpowiedzi
-
cz.3 Pojeździłem po centrum i wzdłuż Wisły,jak daleko oczy poniosły.W sumie zrobiłem tam ok. 30 km,a to tylko namiastka Krakowa.Kondycja dopisywała,więc sobie pozwoliłem.Kiedy lifznik pokazał ponad 150 km,uznałem,że czas wracać. Ulubione miejsce wypoczynku Pośmigałem,czas wracać.Mimo temperatury i słońca,trzymałem się dobrze.Powrót był znośny i bezproblemowy.Tak do ok godz 15... Do Oświęcimia dotarłem jeszcze w formie,ale z każdą kolejną godziną czułem,że będzie ciężko.Prawdziwy kryzys przyszedł ok. 230 kilometra.Wtedy byłem już blisko domu,ale... Miałem pewne plany,z których trzeba było ostatecznie zrezygnować.Słońce,temperatura,czy nawet senność,zmusiły mnie,żeby przedwcześnie zakończyć jazdę.Dziś nawinąłem 262 km.Jakby na to nie spojrzeć,to i tak mój nowy rekord życiowy.Jechałem łącznie ponad 14 godzin.Aż dziw bierze,że tylna część ciała tak to zniosła bez trudu... :wink:6 punktów
-
Pojadę metaforą :stupid: Tam gdzie zazwyczaj gumy mi piszczą, a po moim przejeździe wiewiórki przez tydzień mają tik nerwowy:stupid: czyli rowerem przez przełęcz Przegibek od strony Międzybrodzia do Bielska, prawie 60 km w górzystym terenie, gdzie najdłuższy podjazd to prawie 8 km jazdy non stop pod górę, raz droga pnie się bardziej pod górę, raz mniej, ale nie ma nawet 1 m gdzie by było po płaskim, kto zna drogę choćby tylko z jazdy samochodem wie że na rowerze jest co pedałować A to wszystko w 35 stopniowym upale. https://drive.google.com/file/d/0B37P1gKkEOJ7YUJJUFhvZFZhVjg/view5 punktów
-
Po Puszczy i piachu - czyli małe WZF forumowe. Cz.2 Jesteśmy w takim miejscu Puszczy, w którym zarówno ja, jak i gregor, nie byliśmy. Jedziemy na czuja i na zmysł orientacji. Tak jak na nartach...kierujemy się raz czarną trasą... ...raz czerwoną: Miejscami piach daje nam nieźle w kość. Docieramy na skrzyżowanie szlaków. Tutaj krótki postój - podziwiamy leśną infrastrukturę i przygotowanie boru do odwiedzin turystów. Jest miejsce zadaszone, chroniące przed deszczem, sporo przestrzeni na rozbicie namiotu oraz infrastruktura do biesiadowania na łonie natury. Puszcza Kozienicka i Park Krajobrazowy: Ruszamy i? Znowu się zatrzymujemy - z takiego, to oto powodu: Kończymy powoli wspólną jazdę. Grzesiek jak na lekką rehabilitacyjną jazdę chyba trochę dostał w kość - zrobił ze mną prawie 40 km w trudnych warunkach. Później napisał, że dobrze ten wysiłek mu zrobił. Cieszę się i dziękuję Ci Kolego za wspólną przygodę, pogadanki narciarskie i nie tylko - z pewnością niebawem znowu wybierzemy się razem na szlak. Jesteś super Gość! Rozjeżdżamy się przy miejscowości Kozłów. Drałuję dalej sam w stronę domu - kręcąc się z wolna po okolicznych sklepach, okolicznych drogach, a z nieba leje się czysty ogień. Maciek podziwiam te Twoje ponad 260 km w takich warunkach - jesteś Twardziel! Docieram powoli do miasta - a z miasta uciekają ludziska i zwierzęta, po trochę wytchnienia, do leśnych ostępów i odrobiny chłodu. Kończę ten dzień z wynikiem delikatnie ponad 90 km. Super fajny dzień... ...jeszcze tylko koszenie trawnika i odpoczynek. Mapka: pozdrawiam marboru5 punktów
-
cz.2 Chyba ci kajakarze mieli dziś lepiej niż rowerzyści... A to już blisko centrum. Przed godziną 10 osiągnąłem cel podróży.Poranny widok na Wawel: Czas znowu sobie pojeździć,bo tu to przyjemność!Dużo ścieżek rowerowych,szeroko,z dala od ulic.Nic tylko jeździć i się cieszyć pięknym dniem! Przy okazji kolejne odkrycie: basen na statku! :applause: Kiedy to wypróbuję.Obok jest sztuczna plaża i pewnie to jeden kompleks. Hotel "Forum" - o co z nim chodzi?Wydawało mi się,że on działa... Ponieważ jest dość wcześnie,postanowiłem zaliczyć najpierw starówkę,bo teraz tam będzie mało ludzi.Tak też było i fajnie pośmigałem klimatycznymi uliczkami.4 punkty
-
Kraków po raz drugi - cz.1 Jak wspomniał już wcześniej Mariusz,zrobiłem kolejną moją trasę życia.Mimo zapowiedzi mocnych upałów,zdecydowałem się ponownie pojechać do Krakowa.Po prostu polubiłem to miasto rowerowo.Do tego sama trasa,już po obczajeniu co i jak,jest po prostu piękna i przyjemna.Tym razem ruszyłem bezpośrednio z Bestwiny,a nie z B-B,jak poprzednio.Chodziło o to,że jakby mnie znów "odcięło",to żeby nie stało się to zbyt daleko od domu.Doświadczenie ważna sprawa! Spakowałem się i uposażyłem dzień wcześniej.Wstałem o 3.30 rano,żeby już o równej 4.00 wyruszyć w trasę.Niestety o tej godzinie panował jeszcze półmrok.Niby żadna przeszkoda,ale ja mam tylko przyciemniane okulary,a do tego nie miałem gdzie ich schować... Taki drobiazg,ale bardzo uciążliwy.Więc tak jechałem.Na szczęście to tylko pierwsze parę kilometrów,później już nastała pełna jasność.Boczne drogi o tej porze są całkowicie wolne od konserw na czterech kółkach,więc jazda jest bardzo przyjemna.Do tego przyjemna temperatura.Na polach widać jeszcze lokalne mgiełki,zwłaszcza nad stawami. Tym razem obieram kierunek Bielany,a następnie Oświęcim.Tak przy okazji,to Oświęcim to też całkiem przyjazne miejsce dla rowerzystów.Zaraz po przejechaniu centrum,zaczyna się bardzo fajna i przyjemna trasa.Mało górek,za to sporo równego asfaltu o minimalnym natężeniu ruchu.Część trasy jadę z pamięci,ale czasem jeszcze muszę korzystać z GPS.Tutaj jeszcze miałem inny problem... Otóż w poprzedniej wyprawie niepokojąco szybko kończyła się bateria w moim smarkfonie,ale sobie z tym poradziłem.Wyłączyłem internet,ale GPS włączony.To wystarczyło i bateria znacznie lepiej sobie radziła.Tak wygląda ta tarsa: Kanał w Oświęcimiu Boćki Prom Dobre miejsce do startu kajakarzy Podczas jazdy często zapominałem o jedzeniu,bo jakoś tak się nie chce.Tym razem zatrzymywałem się przy "wygodniejszych" dla mnie sklepach.Napoje,lody i rogaliki z nadzieniem.Czasem miałem super miejsca na Pit-Stop. Jazda szła mi sprawnie.Starałem się jechać tak,żeby utrzymywać średnią prędkość na poziomie ok. 20 km/h,jednocześnie nie męcząc się nadmiernie.Chyba dobrze mi to wychodziło,bo jak policzyłem,po 120 km jazdy miałem jedynie 5 minutową obsuwę.Najbardziej cieszył moment wjazdu na przedmieścia Krakowa. Sztuczny tor dla kajakarzy3 punkty
-
Wyprawa konkretna jak dla mnie o ile pierwsze 20/25km bez większych problemów, to końcówka - szczególnie te kilka kilometrów po piachu i w upale dało popalić Do tej pory kręciłem się po puszczy stałą trasą ok 15-20 km. Wczoraj znacząco zwiększyłem dystans (dzięki marboru bo sam pewnie na 20 km znowu bym poprzestał) i był to dobry ruch. Trzeba systematycznie wydłużać trasy - kolano zcznie wracać do formy. Mariusz, następnym razem lecimy na te źródła aaa no i na koniec dodam, że nie byłem świadomy jakie super tereny rekreacyjne mam tuż pod nosem - wjazd do puszczy znajduje się 700m od mojego domu, a w linii prostej to będzie jakieś 300m na przełaj3 punkty
-
Po Puszczy i piachu - czyli małe WZF forumowe. Cz.1 Nim Johnny Narciarz pochwali się swoją dzisiejszą jazdą i rekordem życiowym - 262 km jednego dnia na rowerze, zaprezentuję swoją skromną jazdę, a przede wszystkim dzień na dwóch kółkach z super fajnym Gościem - forumowiczem, gregorem_g4, czyli Grześkiem. Co naszego pechowego, tegorocznego narciarza pozatrasowego przywiało do Radomia? Cóż? Miłość, Kobieta - życie... ...radomianki są piękne - coś o tym wiem. Co dzisiaj robiliśmy? Lajtowa jazda po Puszczy Kozienickiej w ramach rehabilitacji. Początek - nie o 5 rano jak Maciek, ale ok 7:30. Zapowiedzi upałów i mega temperatury, palącego Słońca, to wszystko sprawiło, że dzisiejszy dzień miał być mega turystyczny. Czy taki był? W sumie tak - sporo przerw na picie i odpoczynek. Nim dojechałem na miejsce spotkania - przy wjeździe do Puszczy przejeżdżam po "wystawce" jednego z wiodących producentów kostki brukowej w regionie i zauważam bardzo ładne oczko wodne. Nie tylko sporo rybek, ale również piękne rośliny wodne: Kilka chwil i jedziemy już razem. Gadka szmatka, kilka kilometrów i robimy przerwę na nawodnienie w zapuszczańskim, wiejskim małym sklepiku. Tutaj, na ławeczce w cieniu - popełniamy sweetfocię: Jest fajnie i po wyjechaniu z lasu kierujemy się w stronę rzeki. Oznaczenie "czarny punkt wodny" oznacza, że choć Radomka jest małym ciekiem wodnym - to niebezpiecznym. Mazowsze urzeka "Górala": Chwila zmiany krajobrazu, klimatu i lądujemy z powrotem wśród drzew: Dzień jest naprawdę piękny...aż za piękny... Żar leje się z nieba, a leśny trakt jest pełen piachu - lekka jazda przeradza się w walkę na miękkim podłożu. Drzewko: W trakcie przerw łapiemy cień, nawet ten mały, malutki. Odpoczynek gregora: Czas mija szybko - jeden, drugi telefon i musimy wracać. Zbliża się południe.3 punkty
-
To i ja dorzucę kilka zdjęć Wieczorem podjechałem nad Wisłę. Kiedy wracałem Wałem Zawadowskim, zachodziło akurat Słońce.3 punkty
-
Dokonałem kilku cieć, kilku niesfornych ma wakacje od pisania, nie jestem w stanie tego czytać wszystkiego, to już nawet nie chodzi o czas, tylko o to że brzuch boli jak się czyta, więc proszę brać forumową o sugestie na Pm konkretnych wpisów co powinno zostać usunięte.2 punkty
-
Cześć Koledzy AndyW, Johnny, JaroW, Mati i paru innych. Dajcie żyć!!!. Jeżeli ktoś - tak jak ja dzisiaj zrobił 60 km - pojechał do pracy, później pojechał do Decathlonu wymienić córce majtki od kostiumu bo kupiła za małe, później pojechał do żony do pracy i z nią (już byłem słabawy bo w międzyczasie musieliśmy z kolegą ułożyć 50, 100kg krawężników) wrócił do domu goniąc ją cały czas bo nie lubi jeździć jak pipa i to wszytko w mieście po ulicach klucząc między pieszymi (ostrożnie) i klnąc na bezmyślnych rowerzystów (bez przerwy). Jak ja mogę się czuć normalnie przy Waszych relacjach z gór, pięknych zdjęciach, wodzie, ścieżkach itd... Dajcie żyć! Pozdrowienia serdeczne z zazdrością wielką pisane. Mitek2 punkty
-
W niedzielę postanowiłem przetestować miejską wypożyczalnie rowerów BBbike.Jak to wygląda?Oto moja relacja. Popierałem tą inicjatywę,ale dopiero teraz sam postanowiłem dołączyć do korzystających.Podobnie jak większości,wydawało mi się to trudne.Trudne,tzn. skomplikowana rejestracja,procedura wypożyczenia itp.Jednak spróbowałem.Wszedłem na stronę bbbike.eu i się zarejestrowałem.Jest to banalnie proste.Jeśli ktoś umiał to zrobić na skionline.pl,to z pewnością sobie z tym poradzi.Widać,że ktoś się postarał,żeby nie nastręczało to problemu.Wpisałem swoje dane i chciałem zapłacić,bo od razu niby trzeba.Jednak zarejestrowało mnie w systemie,ale płatności dokonać nie mogłem.Ale najważniejsze,że od razu przyszedł SMS z loginem i pinem.Skoro mam konto,to się zalogowałem.Wtedy już można wnieść opłatę.Minimum to 20 zł.Dycha to kaucja,druga,to nasze środki do wykorzystania.Ja wpłaciłem 50 zł,żeby móc bardziej swobodniej korzystać z tych rowerków.W końcu test... Na miejsce startu wybrałem stację przy Starostwie Powiatowym,bo tam stały "aż" dwa rowery z wałkiem kardana.Motocykliści zapewne wiedzą o co chodzi.Otóż większość rowerów ma tradycyjny napęd łańcuchem,ale niewielka ilość ma napęd wałkiem kardana.Jak w samochodzie,wał napędowy.Nigdy czymś takim nie jeździłem,więc choćby z ciekawości trzeba było sprawdzić.Na pewno coś takiego jest idioto odporne.Łańcuch trzeba choćby smarować,co niestety zaniedbują,ale o tym później. No to czas zgłębić temat.Podchodzę do czytnika i go uruchamiam.Pojawia się pytanie o login,bądź "przeciąg kartę".Wpisuję login,później PIN i wybieramy opcję operacji.Klikam wypożyczenie roweru.Pojawia się pytanie ile sztuk (można wypożyczyć 2 jednocześnie),a następnie pojawiają się numery portów,przy których stoją jakieś sprzęty.Wybieramy numer,podchodzimy do roweru,naciskamy przycisk i już go mamy... Czas na zapoznanie się z rowerem.Pierwsze co zwraca uwagę,to właśnie wałek kardana.Czemu jest tak rzadko stosowany?W rowerach czy motocyklach typowo "roboczych",to chyba dobre rozwiązanie?Przynajmniej bezobsługowe i niezniszczalne. Wałek kardana i do tego przerzutka w piaście - to chyba najlepsze rozwiązanie?Owa przerzutka ma 3 przełożenia.Mało,ale dość spory zakres.Wygląda to tak,jakbyśmy zmieniali biegi na przednich tarczach w "góralu".Znaczy się,są duże różnice pomiędzy nimi.Chyba jednak wystarczające rozwiązanie. Kiedy bierzemy rower,natychmiast przychodzi nam jeszcze SMS z szyfrem do linki,gdybyśmy chcieli rower zostawić poza stacją.Wyświetla się on przy wypożyczeniu,ale wtedy człowiek nie myśli o tym. Rower wzięty,trzeba umieścić bagaż.Jest niby spory,pancerny bagażnik z przodu,ale jakiś taki mało praktyczny.Waży sporo,to się czuję,kiedy stawiamy rower na nóżce.Potrafi się z tego powodu zsunąć i wywrócić! Nie wiem po co robić aluminiową ramę itp.,żeby następnie uzbrajać rower w rury "wodociągowe"... Na plus zamieszczony sznur gumowy,którym możemy umocować nasz bagaż. Żeby ten trzymał się odpowiednio,trzeba stosować własne patenty.Ale rozumiem,że myśl przewodnia to maksymalna odporność na dewastację... Co jeszcze?Oświetlenie.To jest zrobione na stałe.Mamy dynamo w piaście i reflektory świecące nawet w środku dnia.Mi to nie przeszkadza.Pewnie to kolejny element,zrobiony tak,a nie inaczej,żeby był odporny... Dzwonek.Ciekawy patent.Zamiast wajchy,zrobiono takie kółeczko plastikowe,które jak obracamy,to dzwonimy.Znów chodzi zapewne o odporność na dewastację...1 punkt
-
cz.2 Z grubsza przedstawiłem rower,więc czas ruszać.Kieruję się na początku na lotnisko i do Wapienicy.Na początek próba górska.Niestety szybko przekonuję się,że ten rower słabi radzi sobie w górzystym terenie.Przerzutki działają ok,ale rower robi wrażenie dość ociężałego.Gdybym jechał swoim,to z pewnością jechałbym szybciej.Ale przecież nie o to chodzi w rowerze miejskim.Powolutku zmierzam w stronę lotniska,a później do Wapienicy nad zaporę.Rowerek daję radę i trudno krytykować.W końcu nie do takich rzeczy był stworzony.No za wysoko to się nie zaleci... Wspinaczka jest dość męcząca i nie da się zaszaleć,ale nie ma tragedii.Na najwolniejszym przełożeniu da się wspinać nawet pod spore górki.Miałem w planach zaliczyć Kozią Górkę,ale z powodu upału poprzestałem na podjeździe pod zaporę w Wapienicy.Jka się spisał?Całkiem dobrze,tylko w kluczowym momencie przerzutka zawiodła.Kiedy się wspinałem,nie dało się zrzucić na najwolniejsze - wymaga regulacji. Cóż,wspiąłem się,czas wracać.Jazda w dół to sama przyjemność,gdyby nie odgłosy wydawane przez rower... Nie wiem co,ale chyba głównie błotniki mocno się telepią i hałasują.To mocno zaburza pozytywne wrażenia.Może gdyby był jakiś amortyzator,to by było lepiej?mam wrażenie,że koła też za mocno napompowano.Może z góry uznano,że "flakinstonowie" będą z tej wypożyczalni korzystać? Po próbie,nazwijmy to górskiej,przyszła próba typowa dla miejskiego roweru.Zacząłem sobie śmigać po okolicach B-B.W tej roli sprawdza się najlepiej.Zwłaszcza kiedy jeździmy po płaskim.Pozycja za kierownicą jest czysto rekreacyjna.Najlepiej się dostosować i tak jechać.Niewątpliwie to właściwy rewir dla tych rowerów. Ponieważ są dwa rodzaje,a właściwie dwa typy rowerów,to postanowiłem zmienić bikea na ten z łańcuchem.Pierwsze wrażenie jest takie,że ten z łańcuchem jedzie lżej,ale to może być efekt innego przełożenia przerzutek itp.Jakby był lżejszy.Niestety siodełko jakby ustawione na odp... Ale to szczegół. Rowery z łańcuchem mają też nieco inne rozwiązanie.Hamulec tylni w pedałach,przedni na rączce.Niestety te na rączkach są baaardzo twarde i mało precyzyjne.Do dotyczy obu typów rowerów.Tego niestety nie dopracowali.Ale chyba najbardziej denerwują odgłosy wydawane przez rower,kiedy jedziemy po dziurach.Jakby miał się rozpaść... Ogólne wrażenia pozytywne,ale jakieś ociężałe te rowery.Te z łańcuchem jakby lżejsze,ale to może być wrażenie spowodowane innym przełożeniem przerzutek.Do tego one mają wszystkie źle ustawione siodełka!Po prostu się zsuwamy!Jakby ktoś to wyregulował na odp... Ale to tyle. : Jak mi jeszcze sie coś przypomni,to uzupełnię.1 punkt
-
Pięknie Johnny :applause: Choć przyznaj że ta życiówka kosztowała Cię trochę : 2 dni spóżnienia z relacją :tongue:1 punkt
-
Zdjęcia Wojciecha Gorgolewskiego (między innymi okolice Rybarzowic i Żywca). https://www.facebook.com/permalink.php?story_fbid=1609407566015664&id=100008393081250&pnref=story1 punkt







