Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 07.07.2015 w Odpowiedzi
-
6 punktów
-
5 punktów
-
cz.3 Pojeździłem po centrum i wzdłuż Wisły,jak daleko oczy poniosły.W sumie zrobiłem tam ok. 30 km,a to tylko namiastka Krakowa.Kondycja dopisywała,więc sobie pozwoliłem.Kiedy lifznik pokazał ponad 150 km,uznałem,że czas wracać. Ulubione miejsce wypoczynku Pośmigałem,czas wracać.Mimo temperatury i słońca,trzymałem się dobrze.Powrót był znośny i bezproblemowy.Tak do ok godz 15... Do Oświęcimia dotarłem jeszcze w formie,ale z każdą kolejną godziną czułem,że będzie ciężko.Prawdziwy kryzys przyszedł ok. 230 kilometra.Wtedy byłem już blisko domu,ale... Miałem pewne plany,z których trzeba było ostatecznie zrezygnować.Słońce,temperatura,czy nawet senność,zmusiły mnie,żeby przedwcześnie zakończyć jazdę.Dziś nawinąłem 262 km.Jakby na to nie spojrzeć,to i tak mój nowy rekord życiowy.Jechałem łącznie ponad 14 godzin.Aż dziw bierze,że tylna część ciała tak to zniosła bez trudu... :wink:3 punkty
-
Jak się Johnnemu i innym kolegom rowerzystom znudzi nabijanie kolejnych kilometrów to proponuję trochę rowerowego freestyla: [video=youtube;BM0oQIRIyrs] I ta nagroda na koniec niczego sobie!2 punkty
-
JC w podróży Wakacje w stylu Mamma mia Bankomaty działają, uchodźców brak. Pozdrowienia z Kos2 punkty
-
cz.2 Z grubsza przedstawiłem rower,więc czas ruszać.Kieruję się na początku na lotnisko i do Wapienicy.Na początek próba górska.Niestety szybko przekonuję się,że ten rower słabi radzi sobie w górzystym terenie.Przerzutki działają ok,ale rower robi wrażenie dość ociężałego.Gdybym jechał swoim,to z pewnością jechałbym szybciej.Ale przecież nie o to chodzi w rowerze miejskim.Powolutku zmierzam w stronę lotniska,a później do Wapienicy nad zaporę.Rowerek daję radę i trudno krytykować.W końcu nie do takich rzeczy był stworzony.No za wysoko to się nie zaleci... Wspinaczka jest dość męcząca i nie da się zaszaleć,ale nie ma tragedii.Na najwolniejszym przełożeniu da się wspinać nawet pod spore górki.Miałem w planach zaliczyć Kozią Górkę,ale z powodu upału poprzestałem na podjeździe pod zaporę w Wapienicy.Jka się spisał?Całkiem dobrze,tylko w kluczowym momencie przerzutka zawiodła.Kiedy się wspinałem,nie dało się zrzucić na najwolniejsze - wymaga regulacji. Cóż,wspiąłem się,czas wracać.Jazda w dół to sama przyjemność,gdyby nie odgłosy wydawane przez rower... Nie wiem co,ale chyba głównie błotniki mocno się telepią i hałasują.To mocno zaburza pozytywne wrażenia.Może gdyby był jakiś amortyzator,to by było lepiej?mam wrażenie,że koła też za mocno napompowano.Może z góry uznano,że "flakinstonowie" będą z tej wypożyczalni korzystać? Po próbie,nazwijmy to górskiej,przyszła próba typowa dla miejskiego roweru.Zacząłem sobie śmigać po okolicach B-B.W tej roli sprawdza się najlepiej.Zwłaszcza kiedy jeździmy po płaskim.Pozycja za kierownicą jest czysto rekreacyjna.Najlepiej się dostosować i tak jechać.Niewątpliwie to właściwy rewir dla tych rowerów. Ponieważ są dwa rodzaje,a właściwie dwa typy rowerów,to postanowiłem zmienić bikea na ten z łańcuchem.Pierwsze wrażenie jest takie,że ten z łańcuchem jedzie lżej,ale to może być efekt innego przełożenia przerzutek itp.Jakby był lżejszy.Niestety siodełko jakby ustawione na odp... Ale to szczegół. Rowery z łańcuchem mają też nieco inne rozwiązanie.Hamulec tylni w pedałach,przedni na rączce.Niestety te na rączkach są baaardzo twarde i mało precyzyjne.Do dotyczy obu typów rowerów.Tego niestety nie dopracowali.Ale chyba najbardziej denerwują odgłosy wydawane przez rower,kiedy jedziemy po dziurach.Jakby miał się rozpaść... Ogólne wrażenia pozytywne,ale jakieś ociężałe te rowery.Te z łańcuchem jakby lżejsze,ale to może być wrażenie spowodowane innym przełożeniem przerzutek.Do tego one mają wszystkie źle ustawione siodełka!Po prostu się zsuwamy!Jakby ktoś to wyregulował na odp... Ale to tyle. : Jak mi jeszcze sie coś przypomni,to uzupełnię.2 punkty
-
cz.2 Chyba ci kajakarze mieli dziś lepiej niż rowerzyści... A to już blisko centrum. Przed godziną 10 osiągnąłem cel podróży.Poranny widok na Wawel: Czas znowu sobie pojeździć,bo tu to przyjemność!Dużo ścieżek rowerowych,szeroko,z dala od ulic.Nic tylko jeździć i się cieszyć pięknym dniem! Przy okazji kolejne odkrycie: basen na statku! :applause: Kiedy to wypróbuję.Obok jest sztuczna plaża i pewnie to jeden kompleks. Hotel "Forum" - o co z nim chodzi?Wydawało mi się,że on działa... Ponieważ jest dość wcześnie,postanowiłem zaliczyć najpierw starówkę,bo teraz tam będzie mało ludzi.Tak też było i fajnie pośmigałem klimatycznymi uliczkami.2 punkty
-
Kraków po raz drugi - cz.1 Jak wspomniał już wcześniej Mariusz,zrobiłem kolejną moją trasę życia.Mimo zapowiedzi mocnych upałów,zdecydowałem się ponownie pojechać do Krakowa.Po prostu polubiłem to miasto rowerowo.Do tego sama trasa,już po obczajeniu co i jak,jest po prostu piękna i przyjemna.Tym razem ruszyłem bezpośrednio z Bestwiny,a nie z B-B,jak poprzednio.Chodziło o to,że jakby mnie znów "odcięło",to żeby nie stało się to zbyt daleko od domu.Doświadczenie ważna sprawa! Spakowałem się i uposażyłem dzień wcześniej.Wstałem o 3.30 rano,żeby już o równej 4.00 wyruszyć w trasę.Niestety o tej godzinie panował jeszcze półmrok.Niby żadna przeszkoda,ale ja mam tylko przyciemniane okulary,a do tego nie miałem gdzie ich schować... Taki drobiazg,ale bardzo uciążliwy.Więc tak jechałem.Na szczęście to tylko pierwsze parę kilometrów,później już nastała pełna jasność.Boczne drogi o tej porze są całkowicie wolne od konserw na czterech kółkach,więc jazda jest bardzo przyjemna.Do tego przyjemna temperatura.Na polach widać jeszcze lokalne mgiełki,zwłaszcza nad stawami. Tym razem obieram kierunek Bielany,a następnie Oświęcim.Tak przy okazji,to Oświęcim to też całkiem przyjazne miejsce dla rowerzystów.Zaraz po przejechaniu centrum,zaczyna się bardzo fajna i przyjemna trasa.Mało górek,za to sporo równego asfaltu o minimalnym natężeniu ruchu.Część trasy jadę z pamięci,ale czasem jeszcze muszę korzystać z GPS.Tutaj jeszcze miałem inny problem... Otóż w poprzedniej wyprawie niepokojąco szybko kończyła się bateria w moim smarkfonie,ale sobie z tym poradziłem.Wyłączyłem internet,ale GPS włączony.To wystarczyło i bateria znacznie lepiej sobie radziła.Tak wygląda ta tarsa: Kanał w Oświęcimiu Boćki Prom Dobre miejsce do startu kajakarzy Podczas jazdy często zapominałem o jedzeniu,bo jakoś tak się nie chce.Tym razem zatrzymywałem się przy "wygodniejszych" dla mnie sklepach.Napoje,lody i rogaliki z nadzieniem.Czasem miałem super miejsca na Pit-Stop. Jazda szła mi sprawnie.Starałem się jechać tak,żeby utrzymywać średnią prędkość na poziomie ok. 20 km/h,jednocześnie nie męcząc się nadmiernie.Chyba dobrze mi to wychodziło,bo jak policzyłem,po 120 km jazdy miałem jedynie 5 minutową obsuwę.Najbardziej cieszył moment wjazdu na przedmieścia Krakowa. Sztuczny tor dla kajakarzy2 punkty
-
Wyprawa konkretna jak dla mnie o ile pierwsze 20/25km bez większych problemów, to końcówka - szczególnie te kilka kilometrów po piachu i w upale dało popalić Do tej pory kręciłem się po puszczy stałą trasą ok 15-20 km. Wczoraj znacząco zwiększyłem dystans (dzięki marboru bo sam pewnie na 20 km znowu bym poprzestał) i był to dobry ruch. Trzeba systematycznie wydłużać trasy - kolano zcznie wracać do formy. Mariusz, następnym razem lecimy na te źródła aaa no i na koniec dodam, że nie byłem świadomy jakie super tereny rekreacyjne mam tuż pod nosem - wjazd do puszczy znajduje się 700m od mojego domu, a w linii prostej to będzie jakieś 300m na przełaj2 punkty
-
Po Puszczy i piachu - czyli małe WZF forumowe. Cz.2 Jesteśmy w takim miejscu Puszczy, w którym zarówno ja, jak i gregor, nie byliśmy. Jedziemy na czuja i na zmysł orientacji. Tak jak na nartach...kierujemy się raz czarną trasą... ...raz czerwoną: Miejscami piach daje nam nieźle w kość. Docieramy na skrzyżowanie szlaków. Tutaj krótki postój - podziwiamy leśną infrastrukturę i przygotowanie boru do odwiedzin turystów. Jest miejsce zadaszone, chroniące przed deszczem, sporo przestrzeni na rozbicie namiotu oraz infrastruktura do biesiadowania na łonie natury. Puszcza Kozienicka i Park Krajobrazowy: Ruszamy i? Znowu się zatrzymujemy - z takiego, to oto powodu: Kończymy powoli wspólną jazdę. Grzesiek jak na lekką rehabilitacyjną jazdę chyba trochę dostał w kość - zrobił ze mną prawie 40 km w trudnych warunkach. Później napisał, że dobrze ten wysiłek mu zrobił. Cieszę się i dziękuję Ci Kolego za wspólną przygodę, pogadanki narciarskie i nie tylko - z pewnością niebawem znowu wybierzemy się razem na szlak. Jesteś super Gość! Rozjeżdżamy się przy miejscowości Kozłów. Drałuję dalej sam w stronę domu - kręcąc się z wolna po okolicznych sklepach, okolicznych drogach, a z nieba leje się czysty ogień. Maciek podziwiam te Twoje ponad 260 km w takich warunkach - jesteś Twardziel! Docieram powoli do miasta - a z miasta uciekają ludziska i zwierzęta, po trochę wytchnienia, do leśnych ostępów i odrobiny chłodu. Kończę ten dzień z wynikiem delikatnie ponad 90 km. Super fajny dzień... ...jeszcze tylko koszenie trawnika i odpoczynek. Mapka: pozdrawiam marboru2 punkty
-
Dokonałem kilku cieć, kilku niesfornych ma wakacje od pisania, nie jestem w stanie tego czytać wszystkiego, to już nawet nie chodzi o czas, tylko o to że brzuch boli jak się czyta, więc proszę brać forumową o sugestie na Pm konkretnych wpisów co powinno zostać usunięte.1 punkt
-
Pojadę metaforą :stupid: Tam gdzie zazwyczaj gumy mi piszczą, a po moim przejeździe wiewiórki przez tydzień mają tik nerwowy:stupid: czyli rowerem przez przełęcz Przegibek od strony Międzybrodzia do Bielska, prawie 60 km w górzystym terenie, gdzie najdłuższy podjazd to prawie 8 km jazdy non stop pod górę, raz droga pnie się bardziej pod górę, raz mniej, ale nie ma nawet 1 m gdzie by było po płaskim, kto zna drogę choćby tylko z jazdy samochodem wie że na rowerze jest co pedałować A to wszystko w 35 stopniowym upale. https://drive.google.com/file/d/0B37P1gKkEOJ7YUJJUFhvZFZhVjg/view1 punkt
-
Po Puszczy i piachu - czyli małe WZF forumowe. Cz.1 Nim Johnny Narciarz pochwali się swoją dzisiejszą jazdą i rekordem życiowym - 262 km jednego dnia na rowerze, zaprezentuję swoją skromną jazdę, a przede wszystkim dzień na dwóch kółkach z super fajnym Gościem - forumowiczem, gregorem_g4, czyli Grześkiem. Co naszego pechowego, tegorocznego narciarza pozatrasowego przywiało do Radomia? Cóż? Miłość, Kobieta - życie... ...radomianki są piękne - coś o tym wiem. Co dzisiaj robiliśmy? Lajtowa jazda po Puszczy Kozienickiej w ramach rehabilitacji. Początek - nie o 5 rano jak Maciek, ale ok 7:30. Zapowiedzi upałów i mega temperatury, palącego Słońca, to wszystko sprawiło, że dzisiejszy dzień miał być mega turystyczny. Czy taki był? W sumie tak - sporo przerw na picie i odpoczynek. Nim dojechałem na miejsce spotkania - przy wjeździe do Puszczy przejeżdżam po "wystawce" jednego z wiodących producentów kostki brukowej w regionie i zauważam bardzo ładne oczko wodne. Nie tylko sporo rybek, ale również piękne rośliny wodne: Kilka chwil i jedziemy już razem. Gadka szmatka, kilka kilometrów i robimy przerwę na nawodnienie w zapuszczańskim, wiejskim małym sklepiku. Tutaj, na ławeczce w cieniu - popełniamy sweetfocię: Jest fajnie i po wyjechaniu z lasu kierujemy się w stronę rzeki. Oznaczenie "czarny punkt wodny" oznacza, że choć Radomka jest małym ciekiem wodnym - to niebezpiecznym. Mazowsze urzeka "Górala": Chwila zmiany krajobrazu, klimatu i lądujemy z powrotem wśród drzew: Dzień jest naprawdę piękny...aż za piękny... Żar leje się z nieba, a leśny trakt jest pełen piachu - lekka jazda przeradza się w walkę na miękkim podłożu. Drzewko: W trakcie przerw łapiemy cień, nawet ten mały, malutki. Odpoczynek gregora: Czas mija szybko - jeden, drugi telefon i musimy wracać. Zbliża się południe.1 punkt
-
To i ja dorzucę kilka zdjęć Wieczorem podjechałem nad Wisłę. Kiedy wracałem Wałem Zawadowskim, zachodziło akurat Słońce.1 punkt
-
Nawet ładne: 6m/s? W Alpach stosuje się takie rozwiązanie od dawna (szczególnie Poma stosuje takie rozwiązania). W naszym regionie rzeczywiście to nowość.1 punkt
-
Dziś na rozpoczęcie wakacji wybrałem się na rowerek. W sumie planów nie miałem, cel był jeden, czyli Przegibek. Potem zobaczymy jak się będę czuł. Już na początku miałem przygodę bo po 1 km jazdy pękła mi linka przedniego hamulca. Na szczęście serwis rowerowy blisko i po 30 minutach kontynuowałem kręcenie. Pierwszy podjazd jechałem wolniutko więc decyzja na szczycie mogła być tylko jedna. Jadę dalej... i tak wyszło Porąbka-WielkaPuszcza-Targanice-Kocierz- Żywiec-Czernichów-Międzybrodzie-BB. W sumie padło 75 km, 2 razy przełęcz Przegibek z BB i z Międzybrodzia, Targanice i Kocierz. Podjazdów około 1800 m pionie.Zmęczony ale zadowolony dodaję kilka zdjęcie.Pozdrawiam Maciek[ATTACH]23165[/ATTACH][ATTACH]23166[/ATTACH][ATTACH]23167[/ATTACH][ATTACH]23168[/ATTACH][ATTACH]23169[/ATTACH][ATTACH]23170[/ATTACH][ATTACH]23171[/ATTACH][ATTACH]23172[/ATTACH]Wysłane z mojego LT26i przy użyciu Tapatalka1 punkt
-
Szczyrbski Szczyt plus przejście granią na Hlińską Turnię.Witam, jak wspominałem w poprzednim poście zrealizowałem wypad na w/w szczyt.Wyprawę zaczynamy żółtym szlakiem z Štrbské Pleso, zaparkowaliśmy tuż koło skoczni narciarskich za jedyne 10E, rankiem temperatura bardzo znośna coś w okolicach 9 - 12 stopni, początkowo szlak idzie w lesie jakaś 1h marszu nie jest wymagający więc spokojnie z małymi dziećmi można się wybrać. Po godzinie marszu las znika a zastępuję go kosodrzewina i mniejsza roślinność, zaczynają się już nam ukazywać dość ładne widoki na wyższe partie gór.:smile: w oddali nasz cel dzisiejszej wyprawy. Po około 30 min dalszego marszu dochodzimy do Vodospadu Skok i dalej do Kozich Stawów Wyżnich, bardzo urokliwe miejsce i dla większości turystów cel podróży tym szlakiem. W oddali widać mini plażę z krystalicznie czystą wodą, temperatura wody dość niska jeszcze ale za to bardzo ożywiająca. Jeden z wielu stawów w Dolinie Młynickiej Zatrzymujemy się chwile na posiłek w tym miejscu ale to nie był nasz cel wiec ruszamy dalej jeszcze żółtym szlakiem w kierunku Capiego Stawu. Nasz dzisiejszy cel coraz bardziej góruje nad doliną, swoja formą dość mocno przypomina piramidę. Udając się dalej szlakiem po kilkudziesięciu minutach docieramy do miejsca katastrofy helikoptera ratunkowego który rozbił się tutaj w 1979r (Tutaj można o tym przeczytać więcej) tagedię tą upamiętnia tablica i symboliczny pomnik z głazu można tam zapalić znicz.. Dodatkowo można tam miedzy szczelinami głazów znaleźć pozostawione szczątki helikoptera, dużo tego już niema pewnie turyści zabierają co chwila coś na pamiątkę. Po chwili ruszamy dalej i docieramy do Capiego stawu jest on częściowo zamarznięty jeszcze ale nie na tyle by chodzić po lodzie. Tutaj schodzimy ze szlaku, który prowadzi w lewą stronę na Bystrą Ławkę my natomiast udajemy się w prawo na Szczyrbski Szczyt,jeszcze rzut oka na stawy. I w końcu po małych przygodach z rakami (niewielki odcinek okazał się dość zlodowaciały) docieramy na szczyt 2395m.n.p.m i jeszcze mała panorama ze szczytu. Czas mieliśmy dość dobry sprzęt ze sobą więc na szczycie zapadła decyzja o przejściu grani na Hlińską Turnię z tego będzie film ale to w następnej części.Może jeszcze coś szkrobnę z wypadu rodzinnego do doliny Kościeliskiej dla zaczynających przygodę z Tatrami i ogólnie pojętą turystyką górską.Pozdrawiam Rafał1 punkt







