Kolejna odsłona Puszczy Kozienickiej oraz kolejna stówka na rowerze. Cz. 1
Kolejna sobota, kolejny wypad na rower z Gregorem po Puszczy Kozienickiej.
Tym razem idealna pogoda do jazdy - temperatura ok +20, lekki wiaterek i trochę chmurek, rześko.
Podobnie jak tydzień temu umawiamy się ok 9 rano przy wjeździe do lasu, a na wspólną jazdę mamy trzy godziny. Ponieważ Grzesiu się dzisiaj śpieszy, jego noga rehabilituje się powoli - to i dawkować kilometry trzeba z umiarem, tym bardziej, że sprzęt do jazdy ma nasz Freerider jeszcze nienajlepszy. Ale już niedługo...
Mi udaje się dzisiejszego dnia zaliczyć ponad 107 km.
Do pierwszej wioski dojeżdżamy tą samą drogą, którą jechaliśmy w zeszłą sobotę - po krótkiej przerwie na pepsi w wioskowym sklepie kierujemy się dalej, w głąb Puszczy.
Mijamy miejscowość Stoki, ostatnie rolnicze zabudowania...
...zatrzymujemy się na moście skąd podziwiamy pierwszą wodę na trasie naszego dzisiejszego rowerowania.
W pierwotnych planach były Królewskie Źródła, ale nie docieramy tam - kończymy jazdę na śródleśnym jeziorku, gdzie niedawno byłem.
Jest susza i wody ubyło co najmniej metr.
Zastanawiamy się z Gregorym jakie rybki mogą mieszkać w takiej wodzie? Z pewnością Lin, Karaś, Japoniec, Szczupak, Okoń...może Płoć, Krasnopiórka.
Ponieważ czas jaki mamy na wspólną wyprawę zbliża się do połowy - postanawiamy dojechać do Olsu i zawrócić.
Ols cały pokryty rzęsą wodną - nie ma nawet fragmentu czystej wody.
Bagno w pierwotnej formie:
Wracamy a dookoła różne rezerwaty, mnogość różnych drzew i zieleni.
Kolejna woda i śródleśny, dziki zbiornik wodny odgrodzony gąszczem od drogi, cywilizacji.
Na powrocie wybieramy trakt w stronę miejscowości Kozłów.
Po drodze mijamy przydrożną kapliczkę, obelisk z zatartą przez czas tablicą oraz wspaniałego dęba...
...pomnik przyrody:
Przedzieramy się po piachu na skraj lasu.