Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Ranking

  1. johnny_narciarz

    • Punkty

      3

    • Liczba zawartości

      8 428


  2. JC

    JC

    Administrator


    • Punkty

      1

    • Liczba zawartości

      16 752


  3. Cosworth240

    Cosworth240

    Użytkownik forum


    • Punkty

      1

    • Liczba zawartości

      1 795


  4. Kawior

    Kawior

    Użytkownik forum


    • Punkty

      1

    • Liczba zawartości

      22


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 04.10.2015 uwzględniając wszystkie działy

  1. Z tego co zauważyłem,wątek rowerowy umiera "śmiercią naturalną".Sam też mu też zbytnio nie pomagałem żyć.Ale idzie zima,więc co się dziwić.W związku z tym,to moja ostatnia relacja z wypraw rowerowych,choć wcale jeszcze nie chowam Bikea.Ba! Są jeszcze pomysły do zrealizowania w tym sezonie... Tak się złożyło,że mogłem poświęcić cały dzień na rower,bo żona do pracy musiała iść.To był ostatni moment,żeby zrealizować plan przejechania rowerem,za jednym zamachem,przez 3 kraje: Polskę,Czech i Słowację.Teraz trudniej coś tak po prostu zaplanować i wykonać,bo dzień wyraźnie krótszy i różnice temperatur też większe.Po prostu trzeba dobrze przemyśleć ekwipunek i mieć maksymalnie pozytywne nastawienie. Pobudka jeszcze "po ćmoku" i szybki gramoling.Ponieważ jedyne sensowne oświetlenie,na takie warunki,mi się zepsuło,trzeba było wyjechać o zmroku.Trochę zwlekałem,ale przynajmniej dobrze się spakowałem.Tu taka mała uwaga: jestem minimalistą.Co to oznacza? Unikam jak ognia brania plecaka,czy innego ustrojstwa,które zwyczajnie przeszkadza podczas dłuższych wypadów.Wszystko staram się upchać w różnego rodzaju torbeczkach itp.To się sprawdza.Ale nie o tym... dzień wcześniej przejechałem nieco ponad 140 km,w tym samym kierunku,badając teren,choć wtedy jeszcze nie wiedziałem,że się to przyda dzień później.Po prostu total spontan! Początek trasy to znane mi bardzo dobrze trasy,które pokonuję niemal regularnie co dzień.Tylko jest bardzo zimno z rana.Ale to niewiele przeszkadza.Ruszam do Goczałkowic Zdroju,później nad zaporę goczałkowicką.Nie pamiętam,kiedy tam było tak pusto! No ale to poranek... Rybki skaczą,że aż miło,ale tu łowić nie wolno!Do tego wszędzie kamery... Ruszam dalej.Kieruję się na Jezioro Łąka,a następnie do Zebrzydowic.Trasa jest malownicza z widokami - raz jedzie się polami,raz lasem,ale najczęściej asfaltem,ale takim totalnie z boku.W pobliżu Cieszyna mijam sporo rowerzystów.Wyraźnie jest tu ich więcej,niż w okolicach B-B. Zebrzydowice i punkt wypoczynkowy - niestety wszystko pozamykane! Stamtąd kieruję się czerwonym szlakiem do Cieszyna,choć często go skracam.Zaplanowana wycieczka jest dość długa,więc lepiej nie marnować zbytnio czasu.Zaplanowałem,sobie,żeby być w Cieszynie najpóźniej o równej 12.00. Ponieważ nie miałem Koron,trza było się najeść po polskiej stronie.Tylko gdzie to zrobić? Nie chcę zostawiać zbyt długo bikea bez opieki,więc trzeba dobrze przemyśleć,gdzie ,co i jak.Trafiam tuż przed Cieszynem na fajną piekarnię,gdzie o brykę martwić się nie trzeba.Wcinam drożdżówkę i pączka i ruszam w stronę przejścia granicznego.W tym momencie licznik wskazuję już ponad 70 km.,a ja czję się dopiero rozgrzany... :wink: czas przekroczyć granicę,co obecnie jest formalnością i kierunek Słowacja! Czeski Cieszyn: Olza:
    1 punkt
  2. Oficjalnie sezon narciarski 2015/16 otwarlismy na Stubai-u. Decyzja piatek 25-go, wyjazd sobota rano, na nartkach juz w niedzielę rano. Wyjazd na prognozę po pierwszym większym opadzie śniegu (40 cm). I wszystko jak najbardziej zagrało, 3 dniowa lampa umilila pierwsze w tym sezonie szusowania. Parking to jeden wielki płac budowy, do dyspozycji sa tylko 2 górne platformy no i oczywiście ta pod kolejka przy rzeczce. Ciekawe jak sobie poradzą z autami, chyba ze do sezonu cos tam uprzątną. Buduja nowa kolejkę bezpośrednio z parkingów, niezły widok jak budują drogę (pewnie nowa nartostradę) ktora leci bezpośrednio pod obecna gondola na Eisgrat. Otwarcie juz w październiku przyszłego roku.Warun wyśmienity na stokach, delikatny problem przed samym dojazdem do 2 osobowej kolejki na Wildspitz i końcówka 7a przy zjeździe z Rotadl do stacji Eisgrat. Niestety z powodu tych dwóch miejsc nartki trzeba bedzie delikatnie wypełnić (male kamyczki). Podejrzewam ze następny większy opad sprawę załatwi, lub nawioza braki. Oczywiście czynne tylko kotwice Eisgrat, Daunferner i gondola na Schaufelspitze.Zaskoczeniem były darmowe skipassy dla 3 dzieci do lat dziesięciu pomimo ze byłem sam z nimi jako osoba dorosła. Myślałem ze dzieciaki do 10 lat maja za darmo, ale tylko przy pełnopłatnej osobie dorosłej w relacji 1:1. Miłe zaskoczenie.Na stokach tylko kluby i kadry wszelkiej nacji, generalnie pusto. Mozna wiele podglądać i sie nauczyć.
    1 punkt
  3. Czechy - nowe inwestycje Jak pisałem, byłem w Pecu i Jańskich w ubiegłym tygodniu. Mam dużo zdjeć i film. Na początku tygodnia będzie obszerna relacja. W Pecu kolej jest sprowadzona z Obertauern. W Jańskich nowy Leitner.
    1 punkt
  4. Kierunek Polska Po skręcie na Zwardoń,ruch wyraźnie mniejszy i już spokojniejsza jazda.Niestety zaczyna się wspinaczka,bo Zwardoń to właściwie taka przełęcz.Ale to niedaleko... Po drodze widać efektowną budowę autostrady,czy tam ekspresówki,tylko robota nie pali się zbytnio w rękach... Wspinaczka do granicy trwała niemal godzinę,a najtrudniejszy fragment to ostatnie kilkaset metrów.Jak człowiek już nieco zmęczony,to ma najstromszą kiepę na finiszu.Ale w końcu jestem! Trzeba przyznać,że wjazd do PL jest dość efektowny,ale tylko wjazd.Później to już wiadomo... Polska przywitała mnie chłodno,tj. lodowatym wiatrem.Było tak zimno,że musiałem się na nowo poubierać.Wiatr był na tyle silny,że nie mogłem się zbytnio rozpędzić nawet w dół. Bardzo dużo tu pograniczników,chyba polują na uchodźców.Mi też się przyjrzeli,ale chyba tak źle nie wyglądam.Zjechałem z ekspresówki,bo rowerem nie można i ruszyłem bokami w stronę Węgierskiej Górki.Niestety,boczne drogi nie przebiegają płasko,jak ekspresówka.Każdy kto zna tą okolicę,to wie ile trzeba się namęczyć.Właśnie dlatego kusiło mnie,żeby choć przez tunel myknąć,bo mając już na liczniku 140 km,trochę byłem zmęczony.Ostatecznie tunel zobaczyłem z góry. Wspinaczka była ciężka,ale to ostatnie większe wzniesienie na mojej trasie.Później ruszyłem w dół obok drogi szybkiego ruchu.Jest tu całkiem dobrej jakości szosa,część to chyba stara trasa na Zwardoń.Klimaty niemal alpejskie... :wink: Dalej to już jazda niemal po płaskim,w większości główną drogą.Są niby jakieś szlaki,ale nie chciało mi się ich szukać,bo czas poganiał.Poczułem się też głodny.Żeby nie musieć pozostawiać roweru bez opieki,obrałem za cel Mc Donalds w Żywcu i oczywiście Mc Drive... Pani w okienku była lekko zdziwiona... :tongue: W tym momencie maiłem już nawinięte 170 km,a słóneczko powoli chowało się za góry.Szybka konsumpcja "zdrowej żywności",Coca Cola do bidonu i w trasę.Tak przy okazji,Żywiec wciąż jest strasznie zakorkowany z każdej strony,ale oczywiście bikerów to nie dotyczy.Miałem jechać już tylko po płaski,ale zmieniłem plany i przejechałem przez Wilkowice Górne. Są tu ładne widoki,ale też kolejna wspinaczka. Stamtąd już do B-B na ścieżki rowerowe i dalej do domciu,już po ćmoku. Tym razem wyszło 206,5 km i całkiem niezłe przewyższenie,ale GPS się nieco z tym pogubił i pokazał chyba 10 metrów w górę i 26 metrów w dół.Jednocześnie minimalną wysokość 216 m,maksymalną 699 m. Biedaczysko pogubiło się w górach... Na ten sezon zaplanowałem sobie nawinąć 5000 km,na chwilę obecną już zrobiłem 5500 km. Całkiem łatwo poszło. Ciekawe ile jeszcze przybędzie? W każdym razie planuję jeździć też zimą,jak za dawnych lat. Może wybiorę się na narty? Już w zeszłym sezonie o tym myślałem. Się zobaczy.
    1 punkt
  5. Przez Czechy Chwilkę pokręciłem się po Czeskim Cieszynie i ruszyłem ścieżką wzdłuż Olzy w stronę Słowacji.Przy okazji wspomnę,że po obu stronach granicy porobiono fajne drogi dla rowerów. Ścieżka niestety szybko się skończyła,więc dalej główną drogą.Miałem obawy,czy mnie nie wygonią,ale tu sporo osób tak jeździ.Szybko docieram do miasta Trinec.Tutaj przytłaczające wrażenie robi jakaś fabryka,czy co to jest,brrr! Wygląda jak obóz pracy... Opuszczam to miejsce,bo czas leci i cisnę dalej.Bardzo dobre wrażenie robią na mnie ścieżki rowerowe w Czechach.Czuję się na nich dość bezpiecznie.No i widać,że tu pomyśleli jak to wszystko ogarnąć,a nie jakieś pojedyncze,przypadkowe fragmenty. W tle widać ciekawe góry,pewnie są tu jakieś stacje narciarskie.W Mostach to wiem,ale wcześniej? Po drodzę mijam jakiś mały ryneczek.Niestety nie odnotowałem co to za miejscowość. Dojeżdżam w końcu do głównej drogi E75,którą dotychczas jakoś tam bokami omijałem,ale niestety jednego fragmentu za bardzo nie da się objechać.Jakby tego było mało,jedzie tu TIR za TIRem,a szosa wygląda na ekspresówkę... Trochę nieśmiało wbijam się na pobocze i cisnę z nadzieją,że nie trafi się Policja.W sumie,gdyby nie wzmożony ruch,to jazda byłaby przyjemnością - równiutka,betonowa,prosta droga.Jednak wkrótce zjeżdżam z niej,bo spostrzegłem,że obok idzie jakaś lokalna szosa.Ja zjechałem,a w tym momencie,na tą niby ekspresówkę,wjechała Policja... Pewnie gdybym miał mapę,sprawa byłaby prosta,ale o tym nie pomyślałem za wczasu.To znaczy miałem mapę,ale Beskidów po stronie polskiej,obejmująca część mojej trasy w Czechach.Niestety kluczowego odcinka na niej nie ma. Korzystałem z GPS,ale ten nie przyjmował opcji "rower w Czechach".Mogłem jedynie sprawdzać,jakie drogi mam do dyspozycji. Ale wracając do tematu.Gdzieś na wysokości Jabłonkowa jechałem już boczną drogą.Ruch znikomy,asfalt nowiusieńki i do tego piękne góry dookoła.Jedyny mankament to zaczynająca się właśnie wspinaczka.Dość długa wspinaczka. Niestety,tuż przed samą granicą ze Słowacją,musiałem wjechać znów na główną trasę.Innej opcji tu nie ma.Chyba,że przez las... Jakby tego było mało,utworzył się tu spory korek.Na szczęście rowerem łatwo można to wyminąć.Była jazda dość brawurowa między TIRami... :biggrin: Czas przekroczyć kolejną granicę. Ten korek ciągnął się daleko na Słowację,chyba aż do Ćadcy.Po kombinacjach między TIRami,przeskoczyłem na chodnik i dalej już bezpieczniejszą trasą.Rozbroiła mnie miejscowość Świerszczynowiec,czy coś takiego,gdzie skręcałem na drogę do Zwardonia.W całej wiosce słyszałem muzykę,jakby jakaś impreza była.Ale trudno było określić kierunek,czy coś zaobserwować.Po za tym,to był poniedziałek... Okazuję się,że ta muzyka dochodziła ze "szczekaczek"! W całej miejscowości,przez szczekaczki leciała jakaś słowacka muzyka. :biggrin:
    1 punkt
  6. Tuxik wczoraj tj. 1.XPonieważ do domu dotarłem dzisiaj ok. 2-giej na ranem, oto parę słów o tym co działo się na Tuxie wczoraj. Zachęceni przepięknym pierwszym dniem nart w tym roku, zapakowaliśmy dziarsko samochód (po nartach wracaliśmy prosto do Krakowa), śniadanko, no i po 20-kilometrowym dojeździe z Mayerhofen zameldowaliśmy się ok. 8:30 przy dolnej stacji gondoli. Jadąc do góry gondolą szybko poczuliśmy, że mimo na przemian słońca i chmurek na górze będzie wiało. Może nie jakoś super ostro, ale jak na górze wysiedliśmy w chmurze, to -9 (tyle pokazywali na tablicy) plus wiatr, to nie wyglądało najlepiej. Małe rozczarowanie: Do tego telefon z pracy, który wprowadził sporą nerwowość, bo pewien deal, który na wczoraj wieczór wydawał się domknięty, właśnie otworzył kolejny rozdział, po tym jak druga strona wstała lewą nogą i postanowiła postawić pewne nowe żądanie, które było nie bardzo do przyjęcia. No cóż, trzeba było zjechać do Tuxer Fernerhaus i wykonać parę trudnych telefonów. Przynajmniej knajpa fajna, ale nartki musiały na razie poczekać: Na szczęście po niecałej godzinie nerwowych telefonów, udaje się posklejać do kupy coś, co wydawało się, że rozsypało się jak domek z kart. Można odtrąbić sukces, no a przy okazji na zewnątrz słońce także postanowiło zagościć już raczej na dobre na niebie, choć wiatr do końca nie odpuścił. Do końca było już naprawdę nieźle: Po nartach, szybki prysznic w kwaterze, którą w zasadzie opuściliśmy rano, no i do Polski. Reasumując - dwa super extra dni na Hintertuxie. Chyba w sumie obecnie najlepsze warunki w Alpach. Pierwszy dzień absolutna bajka na 6-tke po prostu. Drugi dzień na 4+. Ocenę obniżał wiatr i poranna mgła. Wiatr miał wpływ także na odsłonięcie w niektórych miejscach sporych połaci lodu, mimo starań ekipy ratrakującej.
    1 punkt
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...