Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Ranking

  1. marboru

    marboru

    VIP


    • Punkty

      11

    • Liczba zawartości

      7 223


  2. MarioJ

    MarioJ

    Użytkownik forum


    • Punkty

      2

    • Liczba zawartości

      3 571


  3. Ratrak

    Ratrak

    Użytkownik forum


    • Punkty

      2

    • Liczba zawartości

      814


  4. kuzon

    kuzon

    Użytkownik forum


    • Punkty

      2

    • Liczba zawartości

      54


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 29.05.2016 uwzględniając wszystkie działy

  1. 85 km po Puszczy Kozienickiej. Cz.2...i ruszamy dalej.Wody dzisiaj pijemy dużo - jest nie tylko ciepło, jest również parno. Mijamy uroczą malutką rzeczkę o uroczej nazwie Leniwa... ...po odwiedzinach u Świętego Franciszka, a w zasadzie jego kapliczce pełnej drobnych pieniędzy... ...jedziemy już w stronę tutejszych malowniczych zbiorników wodnych.Na początek bagno przy "Diabelskim Mostku". Swoją drogą ciekawe czemu to miejsce akurat tak się nazywa? Docieramy do skrzyżowania szlaków i udajemy się w nieznane szlakiem rowerowym żółtym w kierunku "Rezerwat Pionki".Tutaj mam mój debiut - nigdy nie jechałem tą ścieżką, jedyne co, to śledziłem ten trakt przez gogle maps. Po kilkuset metrach docieramy do pierwszego ze zbiorników wodnych. Jest tutaj klimatyczny pomost a sama miejscówka z pewnością obfituje w ryby - znajdujemy się na terenie chronionym i nie wolno tu łowić ryb.Zbiornik dosyć spory z dostawą świeżej wody - przepływa przez niego maleńka rzeczka Żała. Może kilometr, może dwa i kolejne dzikie, piękne miejsce.To nazywa się Ostrownicą: ...Puszcza Kozienicka, to taka nasza nizinna mała Białowieża skrzyżowana z leśnymi rozlewiskami Biebrzy. Największe wrażenie robi na nas kolejne bagnisko znajdujące się niedaleko Rezerwatu Dęby.Magicznie... Powoli wyjeżdżamy z głębi lasu, teraz jedziemy jego skrajem mijając okoliczne wioski.Klimaty mojego dzieciństwa u dziadków......za młodu na takich stertach uprawiało się wspaniały freestyle. Powoli wracamy w rejony gdzie na rowerach kręcimy się na co dzień.Ostatni ciek wodny, malutka, z czystą wodą i żółciutkim piaskiem - Gzówka. W Jedlni Letnisko ponownie uzupełniamy płyny... również energię w BB i powoli spadamy do domu. Nie udały się kajaki - udały się rowery... rowery niemalże wodne.Pozdrawiammarboru
    4 punkty
  2. 85 km po Puszczy Kozienickiej. Cz.1Na weekend zaplanowany był dwudniowy spływ kajakowy...ale niestety towarzystwo przestraszyło się gwałtownych burz i niestety z biwakowania wyszły nici, z wyjazdu też.Szkoda, bo wędeczka, sprzęt naszykowany a burz ani widu, ani słychu w centralnej Polsce.Cóż było robić - by dzień "nie poszedł na zmarnowanie" postanowiliśmy z kumplem pocieszyć się wyprawą rowerową.To był pierwszy mój wyjazd w tym roku - lepiej późno niż wcale.Ponieważ najbardziej pasują mi, w szczególności w upały, trasy w lasach dzisiaj kierunek wyprawy mógł być tylko jeden - Puszcza Kozienicka.Nim jednak dojechaliśmy do lasu, po drodze kilka razy przystanąłem i sfociłem kilka mazowieckich klimatów :wink:Czy ktoś pamięta taką żołnierską piosenkę "Chabry z poligonów" Jerzego Rynkiewicza?Właśnie teraz jest pora na te śliczne, błękitne i delikatne kwiatuszki... Na jednym z małych wiejskich zbiorników wodnych prawdopodobnie Kokoszka Wodna z pisklętami...inna bardziej popularna nazwa tego małego ptaszka wodnego to Kurka Wodna. Przy szuwarach również kilka rodzin popularnych Kaczek Krzyżówek: Dojechałem do Jacka - patrzymy w niebo... ...czemu my na ten biwak nie pojechaliśmy we dwóch skoro reszta się wystraszyła pogody?Więcej tego błędu obiecujemy sobie we dwóch nie popełnić.Ruszamy.Po kilku kilometrach startujemy w Puszczy Kozienickiej w miejscowości Kozłów. Tutaj zapylamy po szutrze i pod górkę - w głąb lasu. Robi się mega ciepło, woda "paruje" nam z bidonów. Wjeżdżamy między drzewa w poszukiwaniu cienia i natykamy się na trasę maratonu rowerowego. Jedziemy nim kilkaset metrów, pod jedną, potem pod drugą górę i natykamy się na ukrytą w gęstwinie wierzę obserwacyjną.Na jej szczycie, w ciągu dnia, 7 dni w tygodniu pracuje pracownik leśny obserwując przez lornetkę, czy gdzieś w puszczy się nie pali.Wysokość tej konstrukcji (wokół Radomia spotkałem trzy takie budowle: niedaleko Wilcznej oraz na najwyższym szczycie województwa mazowieckiego - Altanie) jest imponująca. Zjeżdżamy z wzniesienia i wracamy do twardej drogi przeciwpożarowej - moje opony do jazdy w piachu, między drzewami nie bardzo się nadają.Docieramy do pobliskiego wybiegu dla koni i podziwiamy przez chwilę zwierzęta pełnej krwi arabskiej w barwach ulubionych przez Winetou. Teraz przed nami fragment drogi skrajem lasu - widoczki może nie górskie, ale niziny również mają coś w sobie magicznego. Wbijamy się ponownie w zieloną gęstwinę. Po kilku kilometrach trafiamy do jednego z pierwszych bagien Puszczy Kozienickiej... Pięknie zielono, "eksplozja" roślin.W tym miejscu decyduję, że pojedziemy dalej w głąb boru i tym razem zboczymy na szlak rowerowy żółty.Tam powinno być więcej poniższych klimatów... Uzupełniamy zapasy wody wyjeżdżając do uroczej wioski Stoki i...
    3 punkty
  3. Nie będę wiele pisał, wkleję tylko cytat: Odeszła osoba, która poświęciła mnóstwo dla popularyzacji i edukacji narciarstwa pozatrasowego, freeskiing'u. Z działalnością Piotra można się zapoznać tutaj: https://www.youtube.com/user/piotrpinkas/videos . Kto ma czas - pogrzeb dziś, 28 maja o 15:00 w kaplicy na "Groniczku" w Wiśle. :frown::
    2 punkty
  4. Do tej pory ciężko mi w to uwierzyć. Pinki wydawał mi się niezniszczalny, przynajmniej przez choroby. Lawina, wypadek, to było wpisane w Jego pasję i, choć zabrzmi to okrutnie, byłoby dla mnie łatwiejsze do przyjęcia. Ten chichot losu przypomniał mi, że nie jestem niezniszczalny, że to nieprawda, że będę żył, aż sam sobie krzywdy nie zrobię. Jest coś nade mną, nad czym nie mogę zapanować. Memento mori. Szukaj tam, po drugiej stronie, nowych linii. Na pewno dla takich jak Ty, dobry Bóg coś przygotował. [*]
    2 punkty
  5. Dosyć aktywny w Tatrach snowbordzista Ali Olszański popełnił posta na facebooku.Temat ciekawy, więc cytuję.Za wspinanie w tatrach możesz zostać potraktowany jako kryminalista. Czyli co się działo dziś pod morskim okiem.Wybrałem się z kolegą na wspin hinczowa wprost, po dotarciu pod moko kolega źle się poczuł i poszedłem sam. Wpisałem się do książki wyjść wspinaczkowych i ruszyłem. Doszedłem prawie pod kluczowe przewezenie (1/3 drogi) z ktorego wychodzila duża rynna (miejscami do 2 m głębokości) którymi przy mnie w ciągu 20min. zeszły 3 spore zsypy. Uznałem za zbyt ryzykowne przejście tego miejsca w takich warunkach i postanowiłem zawrocić. A że miałem na plecach deske uznałem ta metodę powrotu za najbezpieczniejsza gdyz schodzenie przy sporej ilosci firnu nawet raki sie slizgaja. Ledwie dojechalem do stawu i pojawił się odziwo miły pan strażnik TPN i zapytał czy to ja jestem w ksiazce wpisany i żebym podał wszystkie swoje dane. W trakcie sprawdzania danych pan pochwalił mnie za ładne przejście oraz zgodził się pożyczyć lornetkę Emotikon smile po czym zaproponował mi mandat 300 zł za jazdę na desce tłumacząc ze jest mała pokrywa śniegu. Oczywiście nie przyjąłem mandatu tłumacząc ze była to wedlug mnie najbezpieczniejsza wersja powrotu. Gdy nie przyjalem mandatu zostałem poinformowany iż sprawa trafi do sądu. Po kilku minutach milej rozmowy rozeszlismy sie i udałem się stronę schroniska. Między czasie dowiedziałem się ze kolega który na mnie miał czekać wrócił na palenice do auta po tabletki i ze do godziny wróci. Po dojsciu do schroniska po niedługim czasie podeszła do mnie policja ubrana po cywilnemu, spisali mnie, postraszyli i wypytywali o kolegę czy był ze mną,gdzie jest, co robi. Poinformowalem ich ze czekam tu na niego, bo ma tu wrócić po czym odeszli. Po.chwili wrócił się jeden pan i zabrał mnie do radiowozu który stał 50 m przed schroniskiem. Sprawdzili mi telefon czy nie jest kradziony, pozadawali jeszcze kilka pytań i kazali podać dane kolegi po czym mnie puścili i pojechali. Jak sie pozniej okazalo pojechali w poszukiwaniu kolegi gdyz przegladneli monitoring !!! i wiedzieli jak wyglada. Musieli dojechac do palenicy i go nie zauwazyli bo wracajac trafili idelnie w moment jak kolega przyszedl do mnie. Zabrali go do radiowozu i a kolega poinformował ich ze dokumenty ma w samochodzie no wiec pojechali z nim na dół. Dojezdzajac bez informacji od kolegi parkingowy wskazał którym samochodem przyjechaliśmy (widocznie parkingowi tez przegladneli monitoring) po wylegitymowaniu i udowodnieniu zdjęciami ze kolega nie byl dalej niż morskie oko, puścili go. Powiem tylko tyle - to juz jest nie do wiary co sie dzieje w tym TPN'ieDla zainteresowanych zdjecia jak wyglada hinczowa Dodam jeszcze opinie z komentarzy jego kolegi aktywnego skiturowca Przemysław Piegza:primo droga wspinaczkowa według ****** ziobrowskiego nie jest traktowana jako linia narciarska i skiturowa wiec powrót czy to na nartach czy na desce czy na linie jest jedna z firm powrotu na dol o czym mówił sam dyrektor, dwa argument ze jest malo śniegu jest śmieszny , trzy najważniejsze chodzi nie o mandat tylko o cala akcje z tym związana czyli policja straszyla jak by był kriminalista, i po czwarte policja była po to zeby go zastraszyć zeby nie przyjął mandatu bo sprawa trafi da sadu gdzie TPN przegra na pierwszej rozprawie i znów będzie głośno ze ziobrowski jest **** i **** który robi sobie prywatna wojenke z ludźmi od wspinu i nart.No to jeszcze raz bo widzę ze nie wszyscy zrozumieli a ja siedze w tematyce sadowej prawnej i tpnu...nie ma czegoś takiego jak okres do jazdy i nie jazdy ...w Polsce są przepisy i ustawy które są tworzone na podstawie prawa...w TPN nie ma przepisów tylko są zarządzenia wydawane przez prywatnego człowieka np. jako jego widzimisie...czyli dla przykładu zakaz jazdy na nartach od polowy kwietnia, powód zbyt mała pokrywa śnieżna, stan faktyczny ma sie nijak do rzeczywistości...czyli ktoś zabrania poruszania sie po śniegu gdzie wtedy tego śniegu jest kilka razy więcej niż w środku zimy...i jeżeli sprawa trafia do sadu , to sad nie bierze pod uwagę tych zarządzeń tylko stan faktyczny pokrywy sniegowej wtedy występującej i to będzie interesowało sad a nie to ze jakiś pajac ziobrowski z dupy na kolanie wydal sobie takie zarządzenie....i dla sadu będzie ważną ilość śniegu czyli sam fakt istnienia śniegu do jazdy na desce lub nartach dlatego sprawa będzie przegrana przez TPN i ton doskonale o tym wie dlatego nasyła policje w celu zastraszenia i np zapłacenia mandatu lub wycofania sie z decyzji o sadzeniu. Przypomina ze TPN notorycznie przegrywa sprawy w sadzie niestety robi to za nasze pieniądze i ma to w dupie czy wygra czy przegra bo to panstwowka....Jeszcze jedna wypowiedź znanej osobyMarek Arcimowicz: Nie mamy innego wyjścia, jak w sposób zorganizowany dbać o własne prawa. występować jako instytucje, nie osoby prywatne. podpierać się autorytetami, wskazywać na historyczne wartości, na tradycję. sport to nie wymysł tego pokolenia - czy to wspinaczka, czy narciarstwo - a środowisko kulturowe wymaga takiej samej ochrony jak przyrodnicze. jeśli nie stawimy oporu i nie zaczniemy walczyć, za 20-30 lat będzie pozamiatane, pozostaną tylko zakazy.Link do posta i komentarzyhttps://www.facebook.com/groups/freeriderzy/permalink/1247164588669548/
    1 punkt
  6. Warto zajrzeć na piękną autobiografię Pinkasa https://hardkorniedisko.wordpress.com/o-mnie/ Przypomnijmy jego niedawną dużą wyprawę freeride do Japonii, mocna relacja https://hardkorniedisko.wordpress.com/2015/09/03/podstawowe-zagadnienia-oraz-koszty-organizacji-wycieczki-narciarskiej-do-japonii/ Czytałem jego artykuły, były dla mnie inspiracją i wiedzą.
    1 punkt
  7. Wczoraj wieczorem kolejne 15km - znowu miałem godzinkę. Tym razem pojechałem nad Jeziorko Czerniakowskie. Chciałem objechać je dookoła, ale droga była za bardzo dziurawa - może dokończę objazd, jak będę miał więcej czasu. Teren jeziora jest objęty ochroną i nie można się w nim kąpać, mimo że plaża jest. Mnie nie ciągnęło, bo woda śmierdziała.[ATTACH]33056[/ATTACH] [ATTACH]33057[/ATTACH]Na większości brzegów rosną chaszcze.Wracam się na wał szutrowy...... i żwirowy
    1 punkt
  8. Radomka - ostatni fragment. Cz.5Niewątpliwie najfajniejszym i budzącym najwięcej adrenaliny na całej długości Radomki jest znajdujące się pod mostem kolejowym, na wysokości miejscowości Bartodzieje bystrze. Rzeka na tym fragmencie jest bardzo ciekawa.Trzeba się pilnować, bo można skończyć na zwałce, wpaść na ścianę zieleni, gałęzi i liści.Czasami jest tak, że nim człowiek zdąży wyjąć aparat, to trzeba wykonać kilka szybkich manewrów wiosłami...wówczas strzela się fotki zza rufy. Manewry między zwalonymi kłodami drzew...a na brzegu wysoka, piaszczysta skarpa. Zwężenie i kolejne przyśpieszenie nurtu... ...następne przeszkody w wodzie... Piękna i stara drewniana stodoła. Wpływamy na rozlewisko Radomki pomiędzy miejscowościami Wola Goryńska i Goryń.Jest tu dziko, brzegi są zarośnięte, nurt spowalnia a dookoła dziko niczym na Mazurach, czy nad Biebrzą.Kilka malowniczych wysp ze stadami ptactwa...no i kolejne cudowne widoki stworzone przez przyrodę. Strzelam tutaj do pięknego ptaka......bieg po wodzie, wydobywający się z dzioba dźwięk niczym z jumbo, a na koniec przelot tuż przy kajaku.Jeden strzał. Czasu na wyjęcie aparatu, włączenie go i strzał - bardzo niewiele.To był jeden jedyny ale jakże celny. Dopływamy do elektrowni wodnej w Goryniu.Elektrownia bardzo ciekawa, bo ślimakowa i posiada bardzo interesującą przepływankę dla ryb - taką niczym w potoku górskim bądź na Parsęcie.W tym momencie muszę nadmienić, że płynąc wczoraj byliśmy zaskoczeni ilością ryb i wielkością tutejszych szczupaków, które nie raz i nie dwa nam się pokazały.Czas na polowanie? Kolejne malownicze dwa kilometry, most drogowy i ostatnia przenoska tego spływu, na pierwszym progu wodnym w Goryniu... Słońce powoli zachodzi.My zmęczeni dopływamy do mety po całym dniu na wodzie.Było wspaniale chodź nie obyło się bez trudności i fragmentów, które nieźle nam dały popalić.Straty w ludziach i nogach... 1.Mam nadzieję, że Piotrek szybko wydobrzeje a kontuzja okaże się niezbyt poważna.Oby.Kończymy spływ i powoli wracamy do miasta...Na koniec taki oto widok: ...i jak tu nie wracać nad mazowieckie rzeki?pozdrawiam serdeczniemarboru
    1 punkt
  9. Radomka - ostatni fragment. Cz.2Po chwili spokoju... ...kolejna przeszkoda. Tym razem bystrze na miejscowym brodzie. Kajak utknął na płyciźnie kilem... musiałem wyjść i odciążyć łódkę. Paula oczywiście spłynęła i bardzo była z tego faktu szczęśliwa.Ona uwielbia tego typu historie na wodzie. Zawiecha... Byle suwem, autem z podwyższonym zawieszeniem spokojnie można w tym miejscu przejechać przez rzekę.Bród - to betonowe płyty, woda delikatnie za kostkę. Tuż obok rzeki?Mazowieckie klimaty... Pierwszy most na szlaku: Kwitnąco... ...pod wodą inne barwy, inne rośliny. Tuż przy rzece tajemnicza budowla. Co to jest? Po co powstała i dlaczego jest teraz opuszczona?Prawdopodobnie kiedyś, po sąsiedzku - przy rzece, funkcjonowały tu stawy hodowlane, a budynek, to zwyczajna stróżówka... ale czemu okno, całość umiejscowiona od strony rzeki? Zbliżamy się do rozgałęzienia nurtu rzeki.Prawa strona podąża w stronę stawów hodowlanych, doskonale widocznych z trasy krajowej numer 7 przy Jedlińsku, strona lewa mija bokiem stawy i okrąża cały ten teren po zewnętrznej.Wybieramy tę drugą... Rzeka wyraźnie jest tutaj szersza i głębsza - to świadczy o tym, że zbliżamy się do jakiejś zastawki piętrzącej wodę.Nie żałujemy swojego wyboru i kierunku spływu - jest pięknie. Niejeden artysta mógłby tutaj stworzyć przepiękny pejzaż... ...wiosenną eksplozję barw przelać na płótno.
    1 punkt
  10. Beskid Niski i Lackowa 997 m npm. Cz.2Powolutku szlak zaczyna się piąć w górę.Weszliśmy w las a tuż za pierwszymi drzewami - malownicza polanka.Świetne miejsce dla tych, którzy podróżują z namiotem, plecakiem. Trawa, bliskość czystego strumienia - świetne miejsce na biwak...jeśli ktoś się żmij nie boi. Zarówno w Beskidzie Sądecki jak i Niskim olbrzymia ilość prac związanych z wycinką drzew.Mamy wrażenie, że ta gospodarka leśna jest nieco zbyt intensywna. Wchodzimy do środka boru. Droga staje się coraz bardziej ostra. Jakież zapachy, jakie świeże i rześkie powietrze!Pięknie. Mijamy kolejne źródełko krocząc przez nie. Kolejna polanka, pierwszy odpoczynek i cudne widoki górskie... Tutaj tajemnicza, stara budowla... czyżby ślady Templariuszy?... :wink: Poszliśmy dalej a droga stała się jeszcze bardziej stroma. Na końcu polanki, za plecami - widoczek. Droga się zwęziła i stała się jeszcze stromsza.Zieleń zaczęła nas zewsząd otaczać. Doszliśmy do grani i pierwszego wzniesienia oznaczonego jedynie kamiennym kopczykiem...
    1 punkt
  11. Beskid Niski i Lackowa 997 m npm. Cz.1Dzięki Chłopaki za dobre słowo odnośnie wcześniejszych relacji.Na początku nim streszczę kolejny zdobyty szczyt Korony Gór Polskich odpowiem Wam na pytania.Kmarcin - Lackowa jest 12 szczytem, który razem z Paulą zdobyliśmy - pozostało jeszcze 16 sztuk.Marionen - wstępnie w planach, w pierwszy weekend jest Babia Góra i Skrzyczne...może uda się jeszcze zaliczyć Beskid Mały.Beskid Niski odwiedziliśmy w ostatnią niedzielę. Oczywiście - również z ekipą sądeckich górali.Tym razem ekipa się nam powiększyła i udało się wyciągnąć również Góralkę...Relację piszę dopiero dzisiaj, bo niestety w ostatnim czasie miałem bardzo mało czasu.Planując wejście na Lackową mieliśmy kilka wariantów wejścia - wybraliśmy tę z miejscowości Ropki.Ropki - Lackowa - Ropki szlak o długości 15 kilometrów.Na pierwszy rzut oka, prosto, łatwo i przyjemnie......jak się później okazało - nie było tak kolorowo.Wybrany przez nas wariant zaskoczył nas swoimi stromymi podejściami.Samochody zostawiamy przy pensjonacie w Ropkach.Piękne, ciche i malownicze miejsce przy płytkim potoku. Wchodzimy na szlak tuż za rzeczką. Świetna noclegownia......ciche, kameralne miejsce dla wszystkich, którzy chcą odwiedzić Beskid Niski. Płeć piękna na szlaku... Dzień był piękny, słoneczny, ciepły.Klimat Beskidu Niskiego nas od razu zauroczył. Zielono... cisza, spokój i na szlakach pustki. Pięknie i sielankowo. Spod nóg ucieka jedna, druga żmija - wygrzewały się na słońcu.Kilka metrów dalej spotkaliśmy zwłoki kolejnej......czyżby jakiś rowerzysta rozjechał? Kolejny widok z kwitnącymi jabłoniami. Po ok trzech kilometrach zboczyliśmy w lewo, na żółty szlak.Na początek - kolejny czysty strumyczek.
    1 punkt
  12. Dziś miałem ochotę na szosę, no ale Młodym musiałem się zająć trochę, bo żona z Małym wyszła na spacer. No ok. Ale na dzień dobry Bartek do mnie "tata chodź na rower, tylko po mieście dzisiaj" :eek: :happy: Kochany jest, więc na szosę pójdę jutro, a dziś przejechaliśmy się 25km po ścieżkach rowerowych po Kielcach. Miałem ochotę go styrać do 40-50km :crazy: no ale chmury na niebie jakieś takie mało przyjazne były no i potem co innego w planach jeszcze było. Nie obyło się bez przygód, bo na szerokiej, pięknej, z równiutkim asfaltem ścieżce rowerowej przez nieuwagę w słupa wjechał gamoń jeden no i i kilka szlifów jest. Dobrze, że tylko tyle, bo mogło być gorzej.A chwilę potem jadąc lekko z górki pobił swój rekord prędkości, 45 km/h :applause: :crazy: Tak, że 2 godziny bardzo przyjemnie nam upłynęły, a fotograficznie dzisiejszy dzień wyglądał tak:
    1 punkt
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...