Popadało trochę, na górze nawet sporo. Podejście bardzo fajne, świeży śnieg, nie wiało i pokazywało się słońce. Jak wszedłem na górę, na grani niestety całkowita zmiana - wiatr, mgła, śnieg. Chciałem jakieś foty zrobić, ale strach było rękawice zdjąć. Zjazd w Kotle Goryczkowym bardzo OK. Na szerokich nartach w puchu można było, choć czujnie bo skały się trafiają. Ja na swoich ołówkach po śladzie ratraka jechałem. Od Patelni nieco gorzej, ale wciąż OK. Nartostrada przejezdna do Kuźnic, choć parę rys na ślizgach zostało. Także tak...sezon rozpoczęty
Wysłane z iPad za pomocą Tapatalk