Ranking
- uwzględniając wszystkie działy
-
Wprowadź datę
-
Cały czas
1 Październik 2007 - 14 Październik 2026
-
Rok
14 Październik 2025 - 14 Październik 2026
-
Miesiąc
14 Wrzesień 2026 - 14 Październik 2026
-
Tydzień
7 Październik 2026 - 14 Październik 2026
-
Dzisiaj
14 Październik 2026
-
Wprowadź datę
15.06.2019 - 15.06.2019
-
Cały czas
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 15.06.2019 uwzględniając wszystkie działy
-
Jest jeszcze trzecia, najciekawsza możliwość - niebieski szlak pieszy (od Ostoi Koników Polskich do jazu na Baryczy), poza pierwszymi 200 m, bez problemu. A tych pierwszych dwieście metrów to przejście po deskach i przeniesienie trzech małych zwałek. Najtrudniejszy odcinek Wejścia na teren Ostoi są przez takie kołowrotki Las rewelacyjny (i można spotkać koniki) Droga nad Baryczą - może jeszcze ciekawsza Starorzecze I jeszcze. W Korczowej w Ostoi (to tuż przy Miliczu) są stawy ze smażalnią i noclegiem w domkach Pozdro Wiesiek6 punktów
-
5 punktów
-
Wrzucę jeszcze coś "naszego" dla miłośników MTB. To trasa na której nawet dwa razy rozgrywano Mistrzostwa Polski. Mnie bardzo pozytywnie zaskoczył stan - piękne tablice informacyjne na starcie. Charakterystyki sekcji. Całość to 330 słupków z kolejnymi cyframi. I wcale nie jest to zbyt dużo - mnie zabrakło jeszcze ze dwóch. Trasa fantastyczna, bardzo interwałowa przy 80-tym słupku zacząłem się zastanawiać czy dojadę. Ci co wiedzą na co się patrzeć to zobaczą. Czasem dorzucę komentarz Zaczyna się przy boisku w Obiszowie, taka łąka i pierwsze wąwozy Stan części słupków i trzy zwałki pokazują, że serwis by się przydał. Jest trochę pięknych polan z widokiem na tę część Wzgórz Dalkowskich (tu konkretnie Wzgórz Polkowickich). Może kiedyś napiszę o najciekawszych kawałkach tej sporej formacji Tutaj chyba rolnik zaorał drogę i jedzie się całkiem spory kawałek w zbożu. Kolejna, większa zwałka Przy tym stawie jest nawet kameralny stolik z ławeczką Kolejny staw Skocznie a później taki fragment z usypaną bandą na dole. Na całej trasie ingerencje ludzi są bardzo niewielkie: gdzieś założone przepusty, wycięte wąskie ścieżki na trawersach, czasem trudno zmieścić kierownicę między drzewami. Poniższe zdjęcie to nie jest żadna przesada, jak zobaczyłem tę ściankę do podjazdu to się załamałem. Wepchnąć rower było ciężko. końcowa część to szaleństwo, strome wąwozy w te i wewte W zasadzie to koniec, choć aby zamknąć pętlę trzeba zjechać polną drogą do Obiszowa. Całość to niecałe 35 km, vertical też 600 m ale... mnie dało w kość bardziej niż 4 single w Złotym Stoku. Co prawda jakoś się pozbierałem i zrobiłem jeszcze zieloną pętlę wokół Grębocic plus coś tam jeszcze (razem >100 km). Ale ogólnie to jestem zachwycony, zmienność warunków - widać zresztą ze zdjęć. Ach szkoda gadać! Pozdro Wiesiek4 punkty
-
Wyjechałem KD o 7:40 na miejscu był koło 9:10, plan skończyłem gdzieś o 17:00 więc trochę się jeszcze poplątałem. Powrót z Krośnic miał być 17:54. W tygodniu jest dosłownie pusto, nikogo nie spotkałem przez zasadniczą część drogi. W Hubertówce facet na rowerze z dzieckiem. Poza tym dosłownie nul. W sobotę i niedzielę akurat często z Gośką jeżdżę do Żmigrodu (bo szybko). Pasuje nam bardzo Karczma Rybna w Rudzie Żmigrodzkiej (świetny sum i amur i naprawdę niezły karp, choć przy sumie wysiada) więc trasy tak ustawiam aby tam być gdzieś o 16-17:00. Zjeździliśmy tam każdą ścieżkę. W tej części Stawów Milickich, szczególnie koło Jamnika czy Stawu Rudego, w weekendy spotyka się całkiem sporo rowerzystów. Jak na Polskę. Czyli nic. Na marginesie. W tej Karczmie jest krótka i prosta karta i świetnie zorganizowana wydawka. Wystarczy zarezerwować sobie 30 min na wszystko. W 8 Rybach w tym czasie może stolik dostaniesz. Pomijając, że nie ma tam gdzie roweru, tak aby go widzieć, zostawić. A tu jesz obok stojaków a gdyby były wszystkie zajęte to i tak nie jest to problem. Ale Karczma podobno nie działa w tygodniu. I taka weranda z widokiem na staw. I bardzo fajna ścieżka edukacyjna (doskonale opracowane plansze). Komary są, na razie nie takie aby to był problem. Zobaczymy za 2-3 tyg. Pozdro Wiesiek2 punkty
-
Druga część będzie bliższa kultury materialnej i technicznej. Obok mojego szlaku jest Hubertówka. To pensjonat ze specjalnością kajakowo-rowerową (bo leży nad Czarną Wodą, do Baryczy jest bliziutko). W karcie dziczyzna i trochę ryb. To lokalny MPR (miejsce przyjazne rowerzystom), ceny noclegów spoko, jedzenie w normie. Ruszam dalej, przejście po takim zabytkowym jazie Dojazd i przepiękny leśny Staw Sarni kolejny jaz tym razem na Baryczy Docieram na główne Stawy Potaszni (to jest rezerwat). Oprócz wielkiego stawu Jan, po prawej ręce mamy mniejsze zbiorniki na roczne i dwuletnie ryby. A podróżujemy sobie jak królowie (zero ruchu). Nie to żebym lubił asfalty ale w takich okolicznościach... Zaraz zresztą będzie dłuższy fragment przez ostępy leśne. A tam... czeka Jan. To czwarty "grubas" w Polsce! Dojeżdżam do Możdżanowa - trochę się tam kręcę sprawdzając nieznany mi czerwony szlak rowerowy. A dalej po drodze taka wypasiona siedziba Gospodarstwa Rybackiego w Możdżanowie. Znów lasy a później po kolei trzy niewielkie kompleksy stawów. Na środkowym stoi się w środku na skrzyżowaniu dwóch grobli czyli między czterema stawami. Naprawdę trochę niezwykłe. Może zauważyliście, że dziwnym zbiegiem okoliczności mamy na tym terenie Rudę Żmigrodzką, Rudę Sułowską, Rudę Milicką a jeszcze Żeleźniki się znajdą. Dalej Kuźnia Czeszycka, Krośnicka Kuźnia, Stara Huta. Nie z przypadku w średniowieczu eksploatowano tutejsze pokłady rudy darniowej (czyli niskoprocentowej rudy żelaza). Pierwsze stawy powstały zresztą z wyrobisk. Oprócz hutniczego przeznaczenia surowiec ten znalazł zastosowanie w budownictwie. Jak się wie czego szukać to oprócz "przewodnikowych" ogólnie znanych budynków można wypatrzeć inne... Końcówka to Krośnice, które uwielbiam. Tym razem nie będzie stawów ale groble którymi się poruszamy. A niech tam jedno stawowe, w niskim słońcu, też dam I na zakończenie dwa znane domy z rudy darniowej z Krośnic gdzie zakończyłem wycieczkę. Wyszło 75 km, 5 litrów picia i 500 zdjęć. I trzy filmiki. Pozdro Wiesiek2 punkty
-
Dzisiaj będzie coś naprawdę dobrego. W zasadzie nie trzeba byłoby robić relacji bo Ci co mają wyobraźnię (czyli Wy wszyscy) popatrzą na track i... tak, tak szczęka powinna być na podłodze. Kilkadziesiąt stawów, sporo grobli między dwoma stawami. Natężenie pięknościowo-naturalne maksymalne. Wiele lepiej się nie da. Choć można jeszcze trochę ulepszyć ten track. Na początku pojechać przez groblę przy Dyminach, przedłużyć wycieczkę znacząco na południe, zahaczając o stawy w Drożdżęcinie (to mój tajny spot) i dalej, obowiązkowo, cała ścieżka dydaktyczna w Krośnicach (bo to chyba numer 1 Stawów Milickich). Co ważne poza kawałkiem podkreślonym na czerwono wszystko jest po oficjalnych szlakach - część północno-zachodnia to niebieski szlak archeologiczny a później czarny i niebieski rowerowy. Ponieważ wstępna selekcja zdjęć dała mi 50 sztuk to będę się sprężał i część rzeczy pominę. Pierwszą część znacie - ścieżka rowerowa i grobla przy Stawnie. Powitalna fota. Teraz odcinek na północy czyli dojazd do Baryczy. Teraz wzdłuż Baryczy. O tej porze roku zarówno rzeka jak i wały są zarośnięte. Początek jest całkiem niezły. Grążele są indykatorem czystości i żyzności rzeki. Nawet kajakarze są i płyną (to nie jest takie oczywiste bo tydzień temu całe kilometry brodzili bo wody było 20 cm) I jeszcze widok na rzekę z kolejnego dzisiaj jazu. Tutaj specjalnie dla Mitka infrastruktura kajakowa na kolejnym biwaku. Pomosty są chyba co 2 km Szlak archeologiczny na tej końcówce wyglądał już tak i był to już koniec chaszczy na ten dzień. Kończy się część przy rzece ale zaczyna stawowa. Pierwsze zielone paśniki. To Potasznia - czwarty pod względem wielkości kompleks rybacki. I zdecydowanie mniej znany od pierwszych trzech (Ruda Żmigrodzka-Radziądz, Ruda Sułowska, Stawno) Teraz jadę piękną aleją dębową, nagle widzę taką damę i... hamulec. CDN (muszę wyjść, zaraz dokończę)2 punkty
-
@Wujot tylko czemu piszesz "nam to zwisa". Takich mamy tumanów za rządzących. Niedawno było srogo na południu z powodu wcale nie długich i bardzo intensywnych opadów. Strach pomyśleć gdyby poziom opadów był na poziomie tego z 2010. To aluzja ogólna do tego co się dzieje z lasami w górach. Mało kto myśli by wodę jak najdłużej zatrzymywać w tym w rolnictwie. A jak już się coś robi to tak jak w Wilkowicach stawia zbiornik na łupkach. O ironio dobrze, że przed tymi upałami były jednak znaczące opady to jest czym chłodzić bloki energetyczne. Jak by ich nie było wcale to jestem pewny, że brakło by nam ogromnych ilości prądu, który importowali byśmy z zagranicy i nie za darmo przecież. I tak dalej i tak dalej. Był ktoś obecnie choćby w odwiedzinach w szpitalu w Krk? Nawet jak by była klima to nie ma na prąd a to nie jest problem z ostatnich lat. Sąsiad debil otacza się dokoła mozaiką z kostki za taką kasę, że głowa mała. Niech ma tylko powinien płacić srogą kasę za odprowadzenie tej wody z kostki do kanalizacji. I nie mam na myśli stówy rocznie tylko kilkanaście tys zł. Zaraz by mu przeszło to zostawił by ten trawnik w spokoju. Na to o czym piszesz nie ma kasy i nie będzie. To znaczy by się znalazły tylko trzeba wydać na socjal i debilne zbrojenia.1 punkt







