Już od dłuższego czasu czekałem na właściwą pogodę aby zrobić taką trasę. Właściwą czyli:
- aby były chmurki i dużo słońca
- dobra zieleń
- najlepiej zero wiatru
- nie za gorąco
i ten dzień (a dokładnie to dwa, choć drugi nie cały) w poniedziałek się zadział!
W realizacji tak to wyszło. Zacząłem na stacji w Kamieńcu Ząbkowickim. Szybko wjechałem na ER 09, który dowiózł mnie do Głuchołaz. Dalej miało być tak zwanym Szlakiem Czarownic (czarny rowerowy). Nocleg w okolicach Nysy. Następnego dnia kontynuacja do Paczkowa gdzie szlak się kończy i domknięcie pętli wzdłuż Zalewu Paczkowskiego i Topoli.
Jazda u podnóży Góra Opawskich i okolicach to jest miodzio widokowe. Zdecydowana większość drogi to gładkie asfalty.
Jestem u podnóża Gór Opawskich
Nade mną wisi Biskupia Kopa. Gapię się na nią a ona patrzy w dół szyderczo i mówi
- i co mi zrobisz?
No to się wkurzyłem i odpowiadam:
- skopię ci dupsko
Oczywiście na wariant biskupi nie jestem przygotowany. Wyciągam telefon - kurczę stromo jest, i wyznaczam najłagodniejszą linię licząc, że będą to drogi do jazdy.
O dziwo linia jest 100% trafiona. W zasadzie w całości do podjazdu, choć parę razy uznałem, że lepiej pchać jak jakąś ściankę młynkować. Końcówka (ta na niebiesko) już jest trudna do podjazdu. Choć może na fullu bym spróbował powalczyć.
Po piwku (pszeniczny Litovel) i zasięgnięciu czeskiego języka postanawiam zjechać przez Zlote Hory. Ta strona jest łatwiejsza choć to uczciwe mtb.
Miasteczko jest urokliwe ale szkoda mi czasu na jakieś dłuższe pobyty. Po drodze zaglądam jeszcze na zapuszczone Zlate Jeziero. Dlaczego, sami odgadniecie!
Wracam na Polską stronę i na Szlak Czarownic
Patrzę sobie w tył i myślę gravele - srawele. I patrzę z czułością na moją krowę na 2,4" z grubymi klockami. Zawsze mogę skręcić gdzieś w bok i mnie nie zawiedzie.
Patrzę na tablicę i myślę, ale jaja, to się chyba wymawia z francuskiego Szabielę i...
Na koniec jeszcze wizyta w Nysie i kolejne sesje. Ale już Was nie będę męczył. Więc tylko przyuważone po drodze
W stasach dzień wyszedł pod 160 km, blisko 2000 m vertical i... 557 fot.
Drugi był tylko trochę gorszy.
Pozdro
Wiesiek