Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Ranking

  1. Cosworth240

    Cosworth240

    Użytkownik forum


    • Punkty

      16

    • Liczba zawartości

      1 795


  2. Wujot

    Wujot

    Użytkownik forum


    • Punkty

      7

    • Liczba zawartości

      2 888


  3. Góral spod Skrzycznego

    Góral spod Skrzycznego

    Użytkownik forum


    • Punkty

      4

    • Liczba zawartości

      2 041


  4. marionen

    marionen

    Użytkownik forum


    • Punkty

      4

    • Liczba zawartości

      4 615


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 23.07.2021 w Odpowiedzi

  1. Prowansja – cz. III – Mt. Ventoux – Na razie trochę teorii Po pierwszej zapoznawczej rundzie wokół Malaucene, kolejny dzień miał być dniem ataku na Mt. Ventoux. Tutaj chwila na wyjaśnienia o co chodzi z tą górą. Na szczyt Mt. Ventoux wiodą w sumie trzy drogi z trzech różnych stron. Od miejscowości Sault; od miejscowości Bedoin i trzeci od miejscowości Malaucene. Zdecydowanie najprostszym wariantem jest podjazd od strony miejscowości Sault – jest on co prawda najdłuższy – bo liczy sobie ok. 25 km – dwa inne to ok. 21 km każdy – ale z uwagi na to, że miejscowość Sault leży wyżej nad poziomem morza niż Malaucene i Bedoin, czyli punkty startowe dwóch pozostałych podjazdów, przewyższenie między punktem startowym a szczytem góry jest najmniejsze w porównaniu do tych dwóch innych podjazdów (ok. 1200 m vs. prawie 1600 m). Mniejsze przewyższenie rozkładające się dodatkowo na ponad 25 km vs. 21 km powoduje, że średnie nachylenie tego podjazdu to 4,5%, przy czym tak naprawdę większe trudności zaczynają się powyżej knajpy (takiej trochę tu kultowej) zwanej Chalet Reynard, czyli ok. 6 km przed szczytem. Zresztą właśnie przy Chalet Reynard podjazd od strony miejscowości Sault „spotyka” się z podjazdem od miejscowości Bedoin, czyli tym tzw. klasycznym i najtrudniejszym podjazdem. Innymi słowy – ostatnie 6 km tego podjazdu jest wspólne dla wariantu Sault i Bedoin. To właśnie nad Chalet Reynard zaczyna się ten księżycowy krajobraz, który znamy z relacji TDF i te najbardziej znane obrazki kojarzące się z tą górą. Tu profil podjazdu od Sault - widać wyraźnie, że znakomita część podjazdu to odcienie żółte, a wręcz w pewnym momencie jest płasko i dopiero końcówka jest pomarańczowo-czerwona: Jak już pisałem wcześniej - poza podjazdem od Sault, który ma ostatnie 6km wspólne z tym od Bedoin, są na górę jeszcze dwie drogi – jedna właśnie od rzeczonego Bedoin i druga od zupełnie drugiej strony, czyli od Malaucene. Bedoin to ten najbardziej klasyczny i hardcore’owy wariant znany z TDF. Jego podstawowa trudność polega na tym, że jak już złapie, to trzyma i nie odpuszcza do samej góry. Zresztą ładnie widać do na profilu. W zasadzie mniej więcej 16 km od szczytu zaczyna się tak średnio 9-10% i z małymi wyjątkami tak jest do samej góry. Podjazd ma ok. 21 km i przewyższenie ok. 1600 metrów, przy czym puryści nie liczą tych pierwszych 4-5 km, gdzie średnie nachylenie nie przekracza 5%. Tu profilik - widać czerwienie i mocne pomarańcze po pierwszych 4-5 km: Jest też trzeci wariant – najmniej uczęszczany i być może przez to mniej znany. To podjazd od miejscowości, w której my się zatrzymaliśmy – czyli od Malaucene. W liczbach bezwzględnych wygląda to bardzo podobnie jak wariant od Bedoin. Mniej więcej ten sam dystans – 21 km; to samo średnie nachylenie 7,5%; bardzo podobne przewyższenie – różnica bodaj 20 metrów. Ten wariant ma nawet dłuższy dystans odcinków 10% i więcej. Ma też bardziej strome kawałki niż ten od Bedoin; stromszy 1 km. Ale jednak ten wariant uchodzi za trochę łatwiejszy niż ten od Bedoin – są dwa powody – ten od Bedoin ma stosunkowo łatwe 4-5 km i potem do szczytu jest cały czas trudno; za to ten wariant od Bedoin jest mniej regularny strome dłuższe odcinki są jednak przeplatane takimi, które dają jednak trochę wytchnienia – po kilku km ze średnią 9-10%, to takie 6,7 czy nawet 8 nagle wydają się być miejscem, gdzie człowiek odpoczywa; drugi powód dlaczego ten wariant jest prostszy, to wiatr – w dni wietrzne, gdy Mistral daje w kość, najczęściej wieje „w mordę” jadąc od Bedoin (i także od Sault); z kolei od Malaucene jest się bardziej osłoniętym, do tego podjeżdża się dokładnie od przeciwnej strony niż od Sault i Bedoin, jest więc nadzieja, że wiatr będzie jednak wiatrem bocznym lub nawet wiatrem w plecy, a nie wiatrem w twarz – choć na samej górze często zmienia się kierunek wspinaczki. Profil podjazdu od Malaucene wygląda tak – w liczbach bardzo podobnie jak Bedoin, ale jednak te procenty „falują” – widać, że między kawałkami czerwonymi i pomarańczowymi, zdarza się trochę żółtych - tam można nieco odpocząć: Przed wyjazdem zastanawialiśmy się jak to będzie. Nikt z nas nie jeździł takich podjazdów. Wokół Krakowa, to może udało się gdzieś 2-3 km podjechać, ale 21, czy 25 km nigdy. Ja jechałem raz jeden w USA w Górach Skalistych podjazd 10 km, ale tam było średnio ok. 5%, czyli około 500 metrów w pionie. Co prawda na wysokościach powyżej 2.500 metrów, co dawało mi jakiś tam obraz tego co nas czeka, ale ciągle raczej mglisty. Jeden z moich kompanów, postanowił sprawdzić formę i „jak to jest” na podjeździe pod Żar – ale to 8km i ciągle nie te przewyższenia. Plan mieliśmy taki, że będziemy szlifować formę od początku roku; mieliśmy mieć co najmniej 2.000 km przejechane przed tym wyjazdem, miało być niewiadomo co. Ostatecznie oczywiście rodzina, obowiązki w pracy, spowodowały, że ja miałem przed tym wyjazdem nakręcone marne 1.000 km na rowerze. Wielkich przewyższeń też nie było. Raz jeden w ramach chęci wykonania co najmniej 1000 m przewyższenia na jakimś tam krótkim dystansie „zaliczyłem” podjazd pod kopiec Kościuszki w Krakowie bodaj 12 razy góra dół. Jakiś mi tam to obraz dało – trochę nauczyło panować nad tempem, biciem serca, no ale to były jednak takie podjazdy po 1,5 km ok. 100 metrów w pionie, przeplatane zjazdem. Do tego zrobiłem to tylko raz. Miałem sprawdzić się z kumplem na ten Żar, ale dzień wcześniej miałem drugą dawkę szczepienia na Covid i czułem, że organizm niekoniecznie jest gotowy na taki wysiłek. Pod względem formy rowerowej nie byłem na pewno tam, gdzie na początku roku sobie to założyłem; jednak trochę biegałem – starałem się dwa razy w tygodniu urywać na jakieś przebieżki po 8-9 km; zimą coś tam pochodziłem na ski-tourach. Jakąś tam bazę miałem. Był też plan zejścia z wagą do 80 kg, ale z po-covidowych 86-87 kg zszedłem na 82, więc trochę brakło. No ale pocieszałem się, że dramatu nie ma. Nie wiem ile razy oglądnąłem filmy Mike’a Cottyego na the Col Collective – zresztą bardzo polecam ten kanał na youtube każdemu – co prawda dzisiaj nie ma tam za wiele nowych filmów, ale te co są, pokazują bardzo wiele podjazdów i pięknych tras na całym świecie. Mike świetnie też o tym opowiada i mają bardzo ładne ujęcia. Na kanale Mike podjeżdżał na Ventoux od strony Bedoin i od strony Malaucene. Tu link to filmu z podjazdem od Bedoin: https://www.youtube.com/watch?v=zD-CjcwwU_w Tu link do filmu z podjazdem od Malaucene: https://www.youtube.com/watch?v=rsMSNeShliE Trochę uwag otrzymałem także od naszych forumowiczów @fafek i @agnel2748 – wielkie podziękowania przy okazji. Przed wyjazdem dokonałem też dwóch modyfikacji w moim rowerze – zmieniłem tarcze z takich bieda tarcz, które Cannondale wrzucał seryjnie do SuperSix’ów w roku 2020 na tarcze Ultegrowskie 160 mm z przodu i z tyłu – bo cały czas pisałem o jakimś tam respekcie przed trudami podjazdu, ale zjeżdżanie też było trochę rodzącą obawy perspektywą; drugą modyfikacja objęła korbę – seryjna korba FSA o przełożeniu 52/36 ustąpiła cannondelowskiemu spiderringowi typu kompakt o przełożeniu 50/34. Z tyłu miałem kasetę z największą zębatką 32. @agnel2748 polecał mi założenie kasety z zębatką 34, ale uznałem że zmiana korby i tak daje sporo, a na zmianę kasety już nawet nie było za bardzo czasu. Przełożenie 34 przód i 32 tył musiało wystarczyć - i tak było już dość emeryckie. No dobra – dużo się rozpisałem o teorii, o tym jakie mieliśmy obawy, przygotowania itd., ale siedzimy sobie po naszej pierwszej rundzie w Prowansji nad sałatką i coś trzeba postanowić – jak i skąd jedziemy. Przed wyjazdem wszystko było jasne – zaczynamy od Sault i zobaczymy jak to pójdzie. Jak się uda, to spróbujemy od Malaucene; a może jak i to wyjedzie i nie braknie czasu, to rzucimy się na podjazd od Bedoin. Taki był plan – tylko nad tą sałatką trochę zaczęliśmy dywagować – w sumie to jutro ma być idealna pogoda – nie za ciepło, bez wiatru, to Sault jednak trochę jest od nas daleko (autem ok. 50 min, rowerem dużo dłużej), a ten podjazd od Malaucene zaczyna się nam 100 metrów od naszej kwatery… ostatecznie podejmujemy spontaniczną decyzję i zmieniamy pierwotne plany – olewamy ten najprostszy wariant jedziemy od Malaucene – raz kozie śmierć. Rano wstajemy, ogarniamy śniadanie, bidony, liczniki, pasy tętna, ciuchy – klasyczny rowerowy gramoling i ruszamy. 100 metrów ciut w dół do skrzyżowania, w lewo i zaczynamy: O tym jak przebiegł sam podjazd, jak to wyglądało na zdjęciach. to już napiszę w kolejnej części relacji z Prowansji, bo zrobiło się późno, a ja się znów rozpisałem… c.d.n.
    16 punktów
  2. Ostatnio trafił mi się mega udany wyjazd co nabrał niespodzianie przygodowy charakter. W planie były dwa dni - kolejny kawałek ER6 (Jelonka - Barcinek), dalej mała pętla Kamienicy, pętla wokół Kwisy, ST na Zajęczniku i Czerniawskiej Kopie, później pętla wokół Świeradowa. Czyli 3 trasy z Rowerowej Krainy (21,22, 32) i kilka singletracków. Na koniec powrót do Barcinka i stamtąd do Bolesławca. Po pierwszym dniu jednak zrezygnowałem z tego ostatniego kawałka na rzecz penetracji nieznanej mi strony Bobru. Czyli powrót do Jeleniej Góry. Wyszło więc tak. O pierwszym dniu nie będę się rozwodził. Było bardzo fajnie a najlepsze były czarne i czerwone ST na Czarniawskiej Kopie. Podjazdy, miejscami zmiecione wodą, dały mi w kość. W drugim dniu grzecznie machnąłem plana, końcówka pętli 32 była niezłym prognostykiem. Zamiast dynamicznego zjazdu był dynamiczny potok tak ze 2 km. A ponieważ moje buty mają nie tylko siatkową górę ale także kanały wentylacyjne w podeszwie to było to dodatkowym wyzwaniem. Teraz druga strona J. Wrzeszczyńskiego, są tam liczne dopływy i było do pokonania parę brodów. Pierwszy łatwy, inne niekoniecznie. Ścieżka wzdłuż brzegu świetna choć z łanami korzeni. Nogi dalej suche. Po rozgrzewce pora zabrać się za przygodę. Chcę wylądować nad mostkiem przy Perle Zachodu. Obejrzałem sobie to z dołu dzień wcześniej. Te skały mają pewnie ze 30 m wysokości. Na górze jest według OSM ścieżka. Zgodnie z planem. Na górze jest tak. Trzeba zejść do lustra wody więc może jest nawet wyżej jak myślałem. Zejście jest na poziomie Orlej Perci (czyli 0) ale... z rowerem już nie jest to takie łatwe bo są stopnie 1,5 - 2 m do pokonania. Używam więc kierownicy, pedałów w roli "frienda", klinuję rower w szczelinach obchodzę i ściągam z dołu. Jedyny problem jaki mam to czy na dole nie pojawią się jacyś gapie i nie wyciągną komórek. Ale zdążam przed nimi. Pora na ostatni punkt programu. Jazda brzegiem Jeziora Modrego na przeciwko oficjałki ER 6. I ta ścieżka jest genialna, wyczesana, piękna, trudna jak skurczybyk, niebezpieczna. Są miejsca gdzie jedzie się półką nad pionową ścianą o wysokości 5-10 m i z dokładnością maks do grubości opony. W innych tuż przy wodzie, na szerokość ręki. W wielu miejscach trzeba zsiadać i prowadzić rower. Wszędzie głazy, kamulce w drodze. To po prostu parokilometrowy rock garden. Zdjęcia są ustawione w kolejności, widać więc, że w górę rzeki jest coraz łatwiej. I jeszcze gpx z jezior. i wyjście na grupę skał. Pozdro Wiesiek
    7 punktów
  3. Trzymajcie kciuki za pogodę, mamy tylko jeden dzień. Będzie się działo
    3 punkty
  4. Wiesiu, jak zwykle PETARDA!
    2 punkty
  5. Debel dość spektakularny jest w porównaniu z nudnym przebijaniem z głębi kortu. A powrót Swiatek z MS w ostatnim deblu niewiarygodny. Ciężko nie docenić dramaturgii i maestrii gry strategicznej oraz przy siatce, czego w singlu częstokroć brakuje.
    2 punkty
  6. A ja z żoną od dwóch dni nad malutkim jeziorkiem Martiany i namówiła mnie na małe kajakowanie
    2 punkty
  7. Proszę bardzo : (foto - Eltech) Startowaliśmy w Makowie Maz. spod jazu (okolice kościoła), do Narwi jest ok. 28 km. Po drodze jedna łatwa 30m przenoska przez małą elektrownię wodną, obok pensjonatu i restauracji "Bobrowy Dwór".
    2 punkty
  8. Sorry, Berlingo pęka w szwach.
    1 punkt
  9. W tenisie kobiet małe zmiany wprowadzili organizatorzy, Iga Świątek pierwszy mecz zagra na korcie centralnym, zamiast na jedynce, czyżby to jakiś prognostyk na dalszą część rywalizacji? Niech się wprawia, może przyda się na finał drobne przetarcie. Mecz Osaki został przeniesiony na niedzielę i dlatego Iga zmienia kort. Godzina bez zmian, 4.00 sobota.
    1 punkt
  10. Wioślarskie osady dzisiaj popłynęły na dobrym poziomie i awansowały bezpośrednio do finałów, unikając repasaży. Oby jutro było podobnie. Wygląda na to, że na kilka medali możemy liczyć.
    1 punkt
  11. Pierwszy sukces już mamy, firma 4F ubiera na Igrzyskach 8 reprezentacji: Polska, Serbia, Chorwacja, Macedonia Pólnocna, Słowacja, Grecja, Litwa, Łotwa. Indywidualną gwiazdą 4F Novak Djokovic...
    1 punkt
  12. Witam, na sprzedaż posiadam nową sportowa hybrydę blizzarda, narta która pojedzie każdym promieniem skrętu. 175cm i promień 15m, szerokość pod butem 70mm. Wiązania marker 14din. O tych nartach pisał min. T. Kurdziel w ntn. Cena jaka mnie interesuje to 1400 pln.
    1 punkt
  13. Nie do końca, czasami bywało inaczej np. modele 19/20 na stojakach... na stoku... ale najlepsze i tak były te... a w ogóle był super dzień mimo deszczu - testy i zawody 2 w jednym . wybrałem na zawody 2 pary nart Voelkla i wynik był znakomity Pozdrawiam.
    1 punkt
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...