W zeszłym roku Austriacy postanowili powalczyć z Włochami którzy robią 3 takie ultradługie zawody o tytuł najdłuższego giganta na świecie. Po zapowiedziach 10 km i 250 bramek na lodowcu Stubai natura pozwoliła tylko na 6,2 km.W tym roku II edycja już przy tym została,bramek było 160.Po niezbyt udanym wynikowo sezonie krajowym udaliśmy się więc tam z kolegą na zawody ostatniej szansy. Znalazłem się tam w dobrym towarzystwie,Franciski Grietsch /zdj.6/,z którą niedawno spotkalem się na Gardenissimie,Rolanda Leitingera czy miejscowej legendy,Günthera Madera.O 6 rano puszczono dla zawodników kolejkę ,pół godziny na oglądanie i wyjaśnienia logistyki ,dość skomplikowanej, gdy jest się pierwszy raz.Trasa jak na zawody przygotowana niezbyt ,ale to kwestia upału w piątek,gdy wszystko płynęło.Miałem dobry 62 numer na 340,wyglądało,że pojadę po równym lodzie.Niestety skorupa połamała się już na grupie tych z World Cup ,co mnie zaskoczyło,gdy wjechałem nagke w te wyrwy.Było wyzwaniem,wytrzymać 6,2 km takich dziur.Udało się, wypadek miałem dopiero w łazience po powrocie do kwatery. W przyszłym roku 20 kwietnia znów się tam zjawię,mam nadzieję ,że aż takich upałów nie będzie...
20260418_104131.mp4