W Krynicy śmigałem:p z Góry Parkowej w 1968.W tym też roku ktoś roztrzaskał się wylatując z tamtejszego naturalnego toru saneczkowego.
Potem bywałem w Krynicy kilkakrotnie(moja rodzicielka jeździła tam "do wód")
Kilka miesięcy spędziłem na Mochnaczce Wyżnej,kiedy to służyłem Ludowej Ojczyźnie .
Ale wtedy było lato i tylko na jakieś tam ówczesne disco-dance na Słotwiny jeździliśmy(tam też jakieś wyrwirączki były czy nawet są nadal)
Niestety na Jaworzynie nie byłem.
Wczoraj podróżowałem z SB i napomknąłem,że trzeba będzie Wierchomle po rozbudowie obadać,to pokazał mi mniej więcej taką minę i powiedział stanowczo:"na mnie nie licz".
Ja bym chętnie to zaliczył.Rozbudowane i Wierchomlę i Krynicę.
Kolega Wituś to się nabija,że mam syndrom zaliczania.(dobrze,że gór,górek a nie panienek)