w dalszej części eskapady nawiedziliśmy Biały Krzyż i przeszliśmy pełnym szfungiem przez check point czy pobór opłat na parking obojętnie jak to nazwać
na nasz przejazd pani z check pointu w drodze powrotnej dawała na znaki ,że ją głowa boli czy coś takiego
no takie kółka po czole rysowała
to chyba,że głowa boli no nie?
potem Julian ,ale podjechaliśmy prosto pod dolną stację orczyka
tam przekraczaliśmy Rio Grande taki kanion tfu, tfu tfu kanał ściekowy
smród w gębie mam do dzisiaj
NIECH żYJE Szczyrk:mad: