wiele, oj naprawdę wiele mógłbym napisać na temat przekraczania wspomnianych wyżej granic ale....
mimo,że nie mamy o Czechach najlepszego zdania i ...wzajemnie Oni o nas
zawsze wolałem mieć do czynienia z Policją czeską niż słowacką,celnikami czeskimi niż słowackimi.Ze słowackimi służbami nigdy nie umiałem się dogadać.
A przejście graniczne Zwardoń-Skalite to masakra w najczystszej postaci.Choć zwykle bywały problemy z naszej winy.Pisząc naszej mam na myśli różnych członków mojej rodziny od SB poczynając.
Tylko nigdy na Cieszynie tego typu problemy nie występowały.
Do rzeczy:
brak prawa jazdy u mnie,przesiada się żona ale nasz zielony chce mi wlepić mandat:mad:
innym razem mój ojciec nie ważny paszport a dowód zostawił w domu bo brał paszport (stare przyzwyczajenie)więc ojciec na pociąg i do B-B a my Velka Raca.
kolejny raz brak przeglądu technicznego no i pomysły ważniaka z zielonym otokiem,że laweta bo auto może być niesprawne itd,itp
następny wyjazd na Węgry innym samochodem i kuzyn wykręcił z B-B na Żywiec zamiast na Cieszyn miałem coś mówić (bo nienawidziłem Zwardonia)
ale myślę przecież to On jedzie. Limit pecha na Zwardoniu wyczerpany chyba,myliłem się brak przeglądu w BMW.
Całe szczęście koniec z tym.