-
Liczba zawartości
5 540 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
36
Zawartość dodana przez MB
-
mam kolegę który był w Białce na "sylwka" tłumy są wtedy na maksa ale On to olał i jeździł sobie luźno na Litwince jak ktoś lubi orczyki to jest jakaś alternatywa...to prawda,że kiepska ale jest osobiście nigdy na Litwince nie jeździłem,choć muszę przyznać,że w tym roku wyglądało to dość pozytywnie i jeszcze w sprawie noclegów: jak się jest już na miejscu to bez dachu nad głową nikogo nie zostawią wiem bo ćwiczyłem to w 2006r. w czasie ferii i dodatkowo jakaś olimpiada szkół czy cóś tam było.wpadliśmy na dzień ale postanowiliśmy zostać ,kilka pensjonatów i kwater obskoczyłem a oni wykonują po kilka telefonów do rodziny i znajomych i na pewno coś znajdą ja wtedy szukałem dwu osobowego pokoju a trafiały się trójki,czwórki np.bez telewizorni,lub łazienka na korytarzu może nie traficie pełnego komfortu (nawet takiego góralskiego) ale jakieś lokum bankowo sie trafi
-
to nie możliwe:o ja nie poruszałem sie po Cieszynie,....polskim ani cseskim o ile wiem SB też tam nie był więcej grzechów.....tfu wariatów nie pamiętam:o i takich jak my nie znam to kogo tam wyłapali:confused: a drogowi piraci w moim mniemaniu jeżdżą w kapeluszu na głowie i 70-ki nie przekraczają tych boję się najbardziej
-
pierdzielicie za przeproszeniem:p sikać się gościowi chce i szuka drzewa a nogę podnosi aby być w gotowości w razie gdyby to drzewo się nagle pojawiło:D
-
ja nie byłem ale mój ojciec był w trzech dolinach i z Jego wypowiedzi wynikało,że było tam super a konkretnie trasy super przygotowane,ponoć lepiej niż w Austrii i we Włoszech ale czy po jednym razie takie odczucie nie wynika z zachłyśnięcia się urokiem miejsca:confused:
-
...czego Wam serdecznie życzymy:) ale dla mnie nie ważne kto z południa kto z północy byleby "forumowicz" i choćby tak jak ja ostatnio tylko dłoń uścisnąć chociaż bardzo żałuję,że nie zostałem ostatnio dłużej do Was niestety 12.01.08 nie dołączę bo w tym czasie będę w Marilewie
-
jakby na to nie patrzeć w austriackie Alpy jest bliżej a warunki bytowe są lepsze ja preferuję wyjazdy indywidualnym środkiem transportu a jazda na nartach bajkowa czy w Austrii czy we Włoszech
-
no właśnie ja teraz miałem czterodniowy karnet a kończyłem np.o 17-tej bo nogi miały dość a kilka dni wcześniej w Schladming po pierwszym dniu rozdieliłem się z SB bo stwierdziłem,że próbuję mu dotrzymać tępa a nóżki coś mnie nie słuchają więc wolałem swoim rytmem jeździć niż się potrzaskać
-
Przecież widziałeś Wituś,że zdjęcia robi Agnieszka:D
-
byłem teraz cztery dni w Białce i nigdy dotąd nie widziałem tylu poszkodowanych częstotliwość była ogromna,oczywiście widziałem "stłuczki" związane z jazdą na krawędziach lub narty kontra snowbord najgroźniejsze jednak wypadki były związane z najeżdżaniem na świeży śnieg nasypywany przez armatki wygląda to komicznie ale tylko do momentu kiedy delikwenta stopuje w momencie i wyrywa z nart dalsza część lotu i twarde lądowanie nie są już śmieszne a w szczególności jak chłopak głową uderza w twardy zmrożony śnieg nawet kask niewiele tu pomoże bo on nie chroni kręgów szyjnych oprócz niezabezpieczenia takich miejsc przez obsługę armatek dochodzi jeszcze brak doświadczenia poszkodowanych którzy do tego momentu nie wiedzą,że wielka hałda śniegu spadłego z nieba to nie to samo co hałda narobiona przez armatę a pijanych lub podpitych którzy by rzucali się w oczy nie widziałem
-
dobrze,że ja byłem z moją żoną 5 (słownie pięć) minut,...tylko 5 minut bo jakbym się załapał na to zdjęcie to JC musiałby szybko zmieniać obiektyw na bardziej szerokątny:p i tak nie wiem czy by to pomogło z moimi gabarytami ale miło było poznać i uścisnąć dłoń. mam nadzieję,że następnym razem będę mógł być dłużej .
-
zadziwiające podobieństwo tych dwóch sytuacji:) widać do Schladming trzeba będzie bez kijów jeździć a w ogóle to SB musi zapytać na priva JC czy nie był w tym samym czasie...
-
żadnych korków nie napotkałem pokonując kilka dni temu tę trasę.
-
nie kupowałem,nie kupuję i nie będę kupował żadnych petard za "zaoszczędzoną" kasiurkę jutro rano melduję się w Zielonym Szałasie na Bani w Białeczce;) będę tam urzędował cztery dni do soboty 5 stycznia może ktoś z Was będzie również i będzie okazja poznać się w realu
-
niby to wszystko,nawet ta resocjalizacja związane jest z wyjazdami....,nawet w Alpy ale coś mi się wydaje,że nam temat zbacza i za chwilę będzie reprymenda.
-
wiecie było jakieś takie hasło w dziejach Polski " Praca u podstaw" nie wiem w jakim momencie dziejów dokładnie ale myśmy to przenieśli w nasze czasy. bo reformowanie jak widzicie choćby po gospodarce naszej bardzo różnie wygląda ale praca u podstaw daje z naszymi kobietami ( moja i SB) pozytywne efekty:D
-
a jesteś gdzieś w Alpach? dam tylko Rajbi nartki przeserwisować,bo po ostatnich manewrach wymagają pełnej legalizacji jak mawiał pan Płonka. a potem tylko tankowanie autka i ... heja;)
-
na moje "delikatne" ciałko coś ODLO nie pasuje. leży OK. ale mam ciągłe uczucie chłodu a tego nie lubię ja wiem,że trzeba się ruszać ale nie zawsze można chwila postoju i mam na plecach uczucie podmuchu jak z reklamy Winter Fresh jednak komuna wywarła na na mnie piętno i tylko bawełna przemysłowa;)
-
ależ Wy gościnni jesteście:D do Was to nawet człowiek na szybkie nartowanie by się nie mógł podłączyć
-
jak wróci SB ze Schladming (a to już dzisiaj) to może coś na ten temat napisze. w Schladming ktoś na takim dziwactwie jeździł,ja nie widziałem ale SB widział bo mnie pytał czy widziałem gościa na czymś takim jednak z opisu to nie było to co na zdjęciu serwowanym nam przez JC widziałem taki "dziwoląg" w sportowym sklepie w LIENZE k/Schladming taka narta troszkę szersza jak do skoków ale po co komu coś takiego jak człowiek ma dwie nogi.....itd,itp.
-
właśnie wróciłem z szybkiego i nie planowanego wyjazdu do Schladming. w drugi dzień świąt w czasie powrotu z rodzinnych biesiad brrrrrr... w samochodzie wymyśliłem,że muszę to odreagować jak również zrobić komuś poświąteczną niespodziankę. zakomunikowałem żonie ,że za 5 godzin czyli o 1 w nocy 27 wyjeżdżam w Alpy. obliczyłem bowiem,że za 7 godzin jazdy czyli na 8 rano będę w Schladming. śmiało jechałem bo SB tam bawi z rodzinką i poinformował mnie,iż apartament ma obszerny i wygodny. ja nie poinformowałem zaś Jego o moich zamiarach tylko ruszyłem zgodnie z planem o 1-szej w najwłaściwszym i najpiękniejszym kierunku naszego globu. dojeżdżając do Schladming mniej więcej koło 8 rano wykonałem telefon do SB z zapytaniem czy jest w domu,bo jadę do niego na poranną kawę. usłyszałem,że owszem jest w domu ale w Schladming na co mu odpowiedziałem to stawiaj wodę bo za 20 min. jestem tylko podaj adres kopara mu opadła tak:eek: a teraz do rzeczy miasto przepiękne trasy jednak wszędzie są dość mocno nachylone co przy dość sporym obłożeniu już po dwóch godzinach powoduje brak pełnego komfortu na nich. mnie a właściwie nam najbardziej przypadł do gustu Reiteralm z pośród wszystkich dostępnych kompleksów. pogoda była wymarzona ,słoneczne dni przy kilku stopniowym mrozie,bezwietrznie. zaliczyłem wszystko poza Fageralm.nie wszystkie trasy oczywiście bo w trzy dni to nie możliwe powiedzcie czy ja teraz będę miał chęć gdziekolwiek u nas jechać na narty. ale głowa do góry 12 stycznia jedziemy do Marilewy,tylko jaka będzie pogoda
-
SB próbował zabić karpia na święta karp wyśliznął się mu z rąk i........ tak go gonił aż znalazł się na Planai:D
-
ha,ha to prawda wczoraj taka sytuacja też była:D
-
wyjąłeś mi to z ust albo przyznaj się,podsłuchiwałeś mnie dzisiaj! A dosłownie powiedziałem,że po tej oraczce jeździł nie będę
-
świeże info z Pilska 23.XII właściwie można by napisać ..... bez zmian:o wyjechaliśmy z Witusiem z ciekawości na samą górę, choć zakładaliśmy jazdę na "Babie" i szybciutko wracaliśmy na "Babę" może ktoś z Was był dzisiaj na Pilsku i może ma jakieś p o z y t y w n e spostrzeżenia.
-
czyli "juice" potwierdza moją teorię o słowackich służbach:confused: a nawet podczas II wojny światowej Hlinkowcy dali się nam polakom nieźle w skórę Muszę tu coś zaznaczyć stanowczo. Nie pałam broń boże nienawiścią do żadnej z tych nacji a wręcz z wieloma ludźmi ,nazwijmy ich nie mundurowymi, mam lub miałem doskonałe wręcz przyjacielskie stosunki.







