-
Liczba zawartości
3 592 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
71
Zawartość dodana przez mihumor
-
W czwartek bardzo przydał mi się kask i to w sytuacji głupiej, która się może kazdemu przydażyć. Nartowałem we Włoszech i na jeden dzień wyskoczyliśmy do malutkiego ośrodka w miejscowości Maranza gdzie jeździ sie na górze Gitcheberg (ponad 2500 m npm więc jest kawałek stoku) - rejon Valle Isarco w bezpośredniej otoczeniu Dolomitów. Sytuacja była taka: dojeżdrzałem do miejsca gdzie schodzą sie dwie czerwone trasy i w miejscu ich zejścia można skręcić całkiem w prawo aby zjechać płaską trasą zjazdową do miejscowości lub przejechać jeszcze 30 metrów prosto do wejścia do gondolki. Dojeżdrzałem trasą z lewej strony więc wjeżdrzając na skrzyżowanie obejrzałem się w prawo na drugą trasę czy aby ktoś nie nadjeżdrza, w tym momencie wyprzedził mnie całkiem z lewej kolezka na gigantkach, obaj dojeżdrzliśmy już do konca "skrzyżowania" udając sie w lini prostej do gondolki gdy "Gigantowiec" zmienił zdanie i postanowił skręcić w prawo w kierunku zjazdu, skęcił w poprzek trasy (skrzyżowania) w ostatniej chwili by się zmieścić i walnał prosto we mnie jedną nartą wjeżdrzając mi przed buty. Zanim straciłem równowagę i upadłem puściły mi wiązania i opuściłem jego objęcia lecąc szczupakiem prosto w grupkę ludzi stojących dokładnie na końcu skrzyżowania tras (świetne miejsce na pogawędkę). Głową walnąłem gościa stojącego w środku prosto w jego głowę a pozostałych stojących pozamiatał gigantowiec bo jemu to nawet narty się nie odpieły. Szybko sie pozbierałem z ulga stwierdzając, żem cały i nietknięty wcale ale widok pobojowiska był nieciekawy. Facet którego załadowałem z byka leży i coś charczy a twarz ma zalaną krwią, gigantowiec leży 15 metrów dalej jakoś na boku i brzuchu i sie nie rusza wcale, pozostałe 2 osoby przygodne też sie pozbierały. Szybko chusteczką otarłę krew z twarzy poszkodowanego, który okazał się rodakiem, lekko rozcięta skóra koło oka czyli nic strasznego ale oko podbite jak u Michalczewskiego w 14 rundzie obrony tytułu. Gość narzeka na ból żeber bo po moim trafieniu wpadł na niego jeszcze Gigantowiec i przewrócił go na taki metalowy słupek z tablicą informacyjną. Facet jednak zaraz się pozbierał, żebra nieco puściły tylko oko puchło. Gigantowiec też się pozbierał jakoś, machneliśmy mu ręką ze staropolskim pozdrowieniem s...... i odjechał. Facet na gigantkach oczywiście nie miał kasku a wiązania to musiał mieć zdrowo dociągnięte bo mu się narty w tym karambolu nawet nie wypięły. Główny poszkodowany miał kask ale został tak nieszczęśliwie trafiony, że dostał kantem mojego kasku w okolice oka. Mój kask w miejscu trafienia się odkształcił co pewnie zmniejszytło straty zdrowotne, strach pomyśleć co by było gdybym go nie miał na głowie.
-
Właśnie dziś wróciłem, wyjazd bardzo udany, pogoda trafiła się świetna - dużo słońca i lekki mróz, nawet na dole nigdy nie było powyżej zera, ludzi na Kronplatzu średnio i mało a na Plose bardzo mało. Dojazd ok a powrót mniej bo to co sie działo w sobotę na wszystkich wyjazdach z Tyrolu to była masakra, korki nawet na bocznych drogach, wszyscy uciekali z autostrady totalnie zakorkowanej więc było wesoło. Od St. Johan in T. do Salzburga boczną drogą jechałem 2 godziny a jeszcze jedną sobie oszczędziłem uciekając z korka na ostatnie 15 km. Ale to nic. Zdjeć mam ponad 500 - było co fotografować, zwłaszcza na Plose. Relację jakąś wrzucę jutro może bo teraz padam na twarz.
-
Jest możliwośc zakupu grupowego, taki karnet tam własnie zakupiłem. W hotelu, w którym mieszkałem był Pan, u którego zamawiało sie karnety i on je załatwiał dla wszystkich klientów tego hotelu po cenie karnetu grupowego - z tego co pamiętam - 10%. Myślę, że można sie dowiedzieć tego w hoteli jak już Ci sugerowano.
-
Strefa płatnej drogi zaczyna sie zaraz za znakiem skrętu na Żylinę czyli jak jedziemy tylko na Slowację i skręcamy tam to można bez ale dalej już z winietką, stoją tam zresztą tablice informujące o konieczności posiadania winiety. Ten skręt jest chyba 3-5 km od granicy tak na oko.
-
Euro Po 4,2855 Plm!!!!!!!!!!!!!!!!!
mihumor odpowiedział fanatyk → na temat → Chcę Wam o tym powiedzieć
U nas najtaniej zatankować na Lukoilu (dawniej Jet) przed Bielskiem (chyba to jest na wysokości Czechowic), później w Austrii- najtaniej pomiędzy Stockerau a Krems - w Tuln np (w tej okolicy). -
To za chwilę zaczynam sie pakować i jutro koło południa ruszam wraz z moimi Paniami. Wyjazd w dwa miejsca leżące w bezpośredniej otulinie Dolomitów bo należące bodajże do Alp Zillertalskich ale oba mieszcza się w rejonie www.dolomitisuperski.com i nazywa się to wyjazdem w Dolomity. Po prawdzie z obu tych górek Dolomity pięknie widać a panoramicznie widok na nie jest z nich bardzo dobry. Na Kronplatzu śmigałem już rok temu i było świetnie co w połączeniu z dobrym mieszkaniem przy stoku zaowocowało pierwszą powtórką wyjazdu. Trochę obawiam się ilości ludzi ale trudno, lekarstwem na to ma być Plose czyli góra w rejonie Valle Isarco czyli po sąsiedzku z Kronplatzem gdzie przeniesiemy sie na drugi tydzień. Na plose jest koło 40 km traz w tym najdłuższa trasa w Dolomitach - 9 km i do tego czarna; to ona wraz z przypuszczeniami, że to mniej tłoczny resort skłoniły mnie do wyjazdu tam. Pewnie pośmigamy też na innych górkach w Valle Isarco i może jeszcze na dzień skoczymy do Sesto w Alta Pusteria ale to już na miejscu się okaże bo na głowie mamy trójkę dzieci a opiekunki tradycyjnie nie zabieramy. Niemniej liczę na dobrą organizacje, jazdę wymienną i może się uda. W zeszłym roku na podobnym wyjeździe miałem 550 km przejechane zaliczając jazdę z maluchami i pilnowanie niemowlaka codziennie. Pogoda wydaje sie mocno śnieżna więc powinno być dobrze - byle tylko nie za dużo tego śniegu, te 2 metry co już są powinny wystarczyć.
-
Euro Po 4,2855 Plm!!!!!!!!!!!!!!!!!
mihumor odpowiedział fanatyk → na temat → Chcę Wam o tym powiedzieć
Mimo, że byłem swego czasu mądry i w październiku kupiłem dużo euro po 3,50 korzystając z chwilowego oslabienia to nic na dziś nikomu nie doradzę. Siedzę troche w walutach ale na dziś trend jest silniejszy niż rozsądek a spadek naszego rynku zarowno walutowego jak i giełdowego jest niepokojący. Jeśli tylko tym sie kierować jak widzi nas rynek to czarno widzę naszą przyszlość. Mam nadzieję, że to duża fala spekulacyjna ale ucieczka kapitału jest faktem i źle nam wroży, może widzą w nas bankruta? Niby pole do spadku dalej jest duże ale rynek wydaje sie wyprzedany i mam nadzieję na stabilizację. -
Ta narta: http://www.skionline.pl/austria-skitest/index.php?co=test2008&id_testu=501 w wielu testach jakie przejżałem w necie czy tez w materiałach pisanych zawsze była oceniana bardzo wysoko a w kilku nawet najwyżej bez względu na kategorię. Chyba coś w tym musi być. Może ktoś na niej jeździł, testował, próbował albo ktoś posiada to cudo? Jakbym zsumowal przeczytane testy wyszłoby, ze to narta roku - pewnie to nadużycie ale jednak cos znaczy.
-
Zenith Z3 Oversize dla ojca jeżdżącego z dziećmi :)
mihumor odpowiedział magartur → na temat → Dobór sprzętu
Niestety z tego co widzę ludzie bardzo często za wysoko cenią swoje umiejętności. Na łatwych dobrze przygotowanych trasach to ja sie mogę i na 11 poczuć ale jak sie zrobi cholernie stromo i pojawi się lód i muldy to moja samoocena drasycznie zaczyna spadać. Kiedyś zjechałem z Salatyna - to taka górka co ją widać na wprost stoku na tzw Rohaczach (zamyka tą dolinę) - stromo było jak cholera ale warunki dobre więc duma wypełniła me piersi. Później jechaliśmy płaskawą doliną gdzie pojawił się bardzo nierówny lód, no zrobiło sie bardzo twardo, normalnie sobie nie radziłem i zaraz odnalazłem swe miejsce w szeregu. Mimo, że sporo jeździłem pozatrasowo wcale nie uważam, że umiem to robić - widziałem ludzi, którzy potrafią. Myślę, że z tą skalą jest tak, że coraz trudniej jest przejśc na wyższy stopień i wymaga to coraz więcej doświadczenia i pracy. Druga sprawa to jest proponowanie ludzią nart w rodzaju za duży rozmiar kapelusza, myślę, że sama waga delikwenta to za mało, inaczej producenci by pisali na deskach (Zenith Z6 tylko powyżej 90 kg wagi lub dla ekspertów:D ). Ja kiedyś znajomej doradziłem za dobre (rozwojowe) narty, ta w tej kwesti do dziś mnie przeklina -
Andi - fajny post, zgadzam sie w 100% z twoimi obserwacjami co do nauki dzieci, Pań koło 30 nie miałem przyjemności uczyć jazdy na nartach ale z innych moich obserwacji wynika, że jednak przeważnie nie słuchają ale za to przeważnie ładnie pachną
-
Moim zdaniem waga przy "początkowej" jeździe jest w duzej mierze bez znaczenia zwłaszcza w butach. Ja ważę 87 i jeżdrzę w 90 tkach i jest ok, jeździłem już w 80 tkach, 110 i 120 tkach i nie widzę sensu używania za twardych butów. Można kupić i 90 tki- jak znajdzie się w dobrej cenie - i tak nie odczuje wielkiej różnicy. Skupiłbym sie na wygodzie i nizej 80 nie schodził - będzie na kilka lat. Zreszta flex flexowi nie równy w różnych firmach i w różnej temperaturze.
-
Buty wygodne z flexem 80, będziesz miał na kilka lat.
-
Zenith Z3 Oversize dla ojca jeżdżącego z dziećmi :)
mihumor odpowiedział magartur → na temat → Dobór sprzętu
Po 3 latach jazdy to Z3 całkiem wystarczy nawet przy tej wadze - zresztą jak moja, to samo czyli nie jesteś jakoś megaciężki:D. No chyba, że jeździłeś po 40 dni w każdym z tych przejechanych sezonów w tym połowa z instruktorem albo też jesteś niesamowicie zdolny. Ja jeżdrze wielokrotność tych 3 lat, były sezony, że jeździłem bardzo dużo i oceniam się na max 7 ale wpisuje 6 bo trzeba być realistą i znać swoje niedoskonałości:D. Tu ludzie patrzą na skale, byli 3 razy na nartach i wpisują 4 albo przejechali 30 dni i od razu wpisują 6 - no to dostają poradę - topowa narta allroundowa, tylko po co im ona, odczują jej walory głównie przy wydaniu kasy i może dwa razy w sezonie lepiej im przytrzyma na twardym bo jakoś przypadkowo pojadą. Jakby nie patrzeć, Z6 jest nartą skierowaną do bardzo dobrze jeżdrzących a Z3 do dobrze jeżdrzących, i to też nie jest narta miękka. Długość 170. Można taką Z6 kupić rozwojowo, tylko jak już się ktoś rozwinie do jej poziomu to ją wymieni na nową. A ten GS był całkiem bez sensu. Bez względu pewnie którą kupisz to i tak będzie dla Ciebie lepsza od GSa - z dziećmi czy bez. -
Sprawdź w wypożyczalniach InterSportu, mają niezły wybór i może cos trafisz co Cie interesuje w odpowiedniej długosci. Ja nie miałem tam szczęścia bo tych, ktore chciałem przetestować akurat nie mieli ale może będzie lepiej. Tu masz linka, mozna zadzwonić do danego punktu (przez infolinie i dalej automat prowadzi) i sprawdzić dostępność: http://www.intersport.pl/intersport_rent/11
-
Ubezpieczenia to jedne z niewielu produktów, które kupuje się marzac by z nich niekorzystać. Produkt mocno abstrakcyjny jak mawia mój kumpel pracujący w tej branży.
-
Jeśli SL9 ka cię nie męczyła i dawałaś sobie spoko na niej radę to i temu Fisherowi podołasz - jak nie masz wyboru to sama sobie musisz na to pytanie odpowiedzieć, albo bierzesz podobnie jak miałąś albo wskakujesz o szczebel wyzej z wszystkimi plusami i mniusami, które znasz. Moim zdaniem dasz radę a najwyżej trochę cię nogi bardziej pobolą. SL 11 była by chyba najlepsza myśle.
-
Nowa SL10 jest trochę bardziej lajtowa od starej Sl9ki więc będzie dośc podobnie. A RC4 WC to twarde dechy i nie każdemu leżą. Masz jeszcze SL11 co będą nieco twardsze od Sl9tek starych i Sl12 co będą odpowiadać RC4 WC. Jak nie masz do tego masy czyli leciutka jesteś to się dobrze zastanow bo te deski mogą być fajne dla ciebie ale i bardzo męczące i wymagające
-
Ja sie już któryś raz ubezpieczam w Allianzie prze net, w tym roku ten sam zakres czyli 2 dorosłych + 3 dzieci znacznie podrożał, rok temu za 17 dni płaciłem 237 zł a teraz wyszło mi prawie 400 (drugi wariant od góry). Cóż, patrząc na dzisiejszą cenę euro to detal jest i najmniejszy z powodów do zmartwienia. Również zaraz wyruszam
-
Jeśli to mają być nowe to powinienieś zmieścić sie w Rossiniolach Zenith 1 i 2 oraz w Atomicach Metronach 8, na początek powinny być akurat, zeszłoroczne modele trafisz w sklepach jak poszukasz za bardzo przyzwoite pieniądze, Zenithy w IS widziałem za 750 zł. Coś by pewnie się znalazło z innych firm, np Blizzard ma dobre oferty w tych cenach ale ja zupełnie nie znam ich produktów. Ktoś coś pewnie podpowie.
-
Kup sobie Zenitha 3 (lub z lat poprzednich 5-ę) lub Progresora 8 (zeszłorocznego to w tej cenie nawet w wyższym modelu trafisz - poszukaj) , wtedy nie przepłacisz a jeśli to ma być narta na 1-2 sezony i to w celu powiedzmy nauki (przyzwyczajania się, przestawiania) to nie wiem czy musisz mieć akurat nartę najtwardszą w danym modelu - zwłaszcza, że kosmicznie ciężki nie jesteś więc po co przepłacać. Akurat te dwie narty będą też łatwiejsze co pewnie przeszkadzać nie będzie.
-
Fajna ta SLka nowa no i przytyła pod butem - 70mm i mniejszy nieco promień. Z tą szerokością to poszli trochę tropem Rossiego, ciekawe czy taka bedzie ogolna tendencja w tej klasie.
-
Ale fajne deseczki, jestem pod wrażeniem:)
-
Rossi trzyma poziom, zgadzam sie co do Mutixów - wyglądają bardzo fajnie. Obejrzałem też Elany - te gdzieś od 5 lat mi sie nie podobają czyli wszystko tradycyjnie.
-
Ja mam w domu 5 par trekingowych (3 moje i 2 żony) i wszystkie mają kołnierze. W trekingowych zimą to dopiero kołnierze są potrzebne i o wiele bardziej się przydają niż w narciarskich. Jasne, można zakładać tzw stuptuty (takie getry z wzmocnionego ortalionu co się je na spodnie i buty wkłada) ale nie zawsze się chce i do łażenia po śniegu często kołnierze w zupełności wystarczają.
-
Jak pierwszy raz w życiu wjechałem od razu na dużą wysokośc a było to 3300 i siedziałem tam prawie miesiąć to najfajniejsze wrażenie było takie - po nocce (kiepsko przespanej) rano idę się wysiusiać i przy przejściu 200 metrów pod lekką górkę dwa przystanki muszę zrobić, przy zrobieniu jednego przysiadu zawroty głowy, wielu ludzi ma problemy z jedzeniem itp. Ale przy 2 tys nie powinno się nic dziać, no może jeśli dojdzie do tego jakieś bardzo niskie ciśnienie meteo ale te skutki powinny być delikatne. Moja żona ma spore problemy z aklimatyzacją ale te zaczynają sie u niej sporo powyżej 3,5 tys, nie będę tu opowiadał tych przygód bo ciężko bywało i skrajnie nawet. Miałem znajomych, którzy przy niewielkich wysokościach tepu 3,5 dostawali objawów ostrej choroby wysokościowej i trzeba było ich sprowadzać gdzieś niżej - brak predyspozycji - ot co. Ale to wszystko wyżej więc jak kogoś nieco główka poboli i jeść się nie będzie chciało to jest do przejścia. Jeśli nie to trzeba wybierać miejscówki gdzieś niżej







