Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

marboru

VIP
  • Liczba zawartości

    7 223
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    599

Zawartość dodana przez marboru

  1. Jacku, było już na forum :happy: http://www.skionline.pl/forum/showthread.php/18168-Valhalla-narty-w-zielonym-lesie?highlight=Valhalla
  2. Relacja i warunki z Jurgowa, w wątku "Walentynkowa wyprawa": http://www.skionline.pl/forum/showthread.php/18833-Walentynkowa-wyprawa
  3. Dzień Czwarty, ostatni - Jurgów. Poranek przywitał nas pięknym Słońcem. Aż żal było się pakować i wyjeżdżać...ale cóż, wszystko co dobre, szybko się kończy. Jemy śniadanko, żegnamy się z przesympatycznymi właścicielami pensjonatu, w którym mieszkaliśmy i wyruszamy w stronę Jurgowa. To Hawrań jest ostatnim celem naszej "Walentynkowej wyprawy". Jesteśmy na miejscu parę minut po 10. Kupujemy karnety dwugodzinne po 35 zł (brak karnetów 3 godzinnych - dlaczego?, cóż - taki lokalny folklor) i udajemy się na stok. Dzisiaj znowu towarzyszyć nam będą znajomi ze Starego Sącza, więc zapowiada się nartowanie w miłej atmosferze. Pierwszy rzut oka - i widzimy ustawiony gigant: Coś mi się wydaje, że to "sprawka" jednego z Forumowiczy?... Mimo sporej liczby samochodów na parkingu, tłok na stokach jest tylko "falowy". Temperatura +3, świeci słoneczko a podłoże dosyć twarde, z lekkim cukrem w dolnych partiach stoków, zwłaszcza przy wyciągach. Gdy byłem tu ostatni raz - jakieś cztery lata temu...??? - w ośrodku było tylko jedno krzesło. W chwili obecnej jest ich dwa - co znacznie podwyższyło przepustowość - wspomnienie z przed lat, to kolejki przy bramkach. Widok na szczyt i górną stację pierwszego, wybudowanego tu wyciągu "kanapowego": Jazda jest przyjemna, krawędzie trzymają - jedyny feler - to, od czasu, do czasu "slalom" między innymi narciarzami. Szerokość głównej trasy w pewnym momencie jest imponująca: Niestety, pomimo sporej ilości naprodukowanego śniegu - trasa czarna, którą nigdy nie jechałem nie została przygotowana: Widok na Tatry jest przepiękny! Stok, którego kiedyś również nie było, a który zaliczyłem - to krótki i dosyć płaski fragment na części szczytowej ośrodka. Wyciąg - talerzyk. Po treningu giganta... ...udało mi się uchwycić stadko ufoludków: Hawrań posiada oddzieloną część tzw "oślich łączek", co zdecydowanie poprawia bezpieczeństwo na głównych trasach. Szczytowa część - talerzyk, przy głównej trasie: Czas upływa nie wiadomo kiedy? Super nartowanie w miłym gronie dobiega końca. Cztery dni na Podhalu mijają w ekspresowym tempie. Udało nam się odwiedzić w tym czasie: Litwinkę, Harendę, Suche, Nosala, Kasprowy i Jurgów...a miało być lightowo... Cóż - taki life narciarskiej pary, która zamiast term i innych zbytków woli śnieg, prędkość, szusy i obcowanie wśród Gór i innych tego typu zapaleńców. Miało być romantycznie...i było, tak po narciarsku! Tytuł wątku do czegoś zobowiązuje, więc na koniec walentynkowa fotka: pozdrawiam marboru PS. Jak się ogarnę, obrobię, to wstawię kilka filmików nagranych podczas tej wyprawy.
  4. Podają, że jest 90 cm śniegu - w ostatnich dniach dopadało :happy: Twoją relację widziałem...i to chyba ona była inspiracją na wybór Podhala, na nartowanie walentynkowe - choć plany były inne...które mam nadzieję, że jeszcze w tym roku zrealizuję. Gregor - produkuj śnieg na Pilsku, proszę :smile: Co do samego Kasprowego - cóż, jak widać nawet w środku ferii, gdy dookoła kiepsko ze śniegiem i warunkami - Kasprowy jest luźny! Jazda bez kolejek i dużej ilości narciarzy - po prostu rewelacja! Stereotypy na temat tego ośrodka, jedynego w Tatrach są utarte i krzywdzące moim zdaniem. Brak kolejek i super waruneczki! A cena? Cóż...raz, czy dwa razy w roku uważam, że można zapłacić te niestety duże pieniądze. Wrócimy tu jeszcze - na wiosnę. Dzisiaj z rana piękne słońce i mrozik - z pewnością będzie cudownie tam w górze... ...a My, powoli pakowanie i powrót do domu. Po drodze, oczywiście jeszcze coś zaliczymy :happy: Coś, znaczy Jurgów :happy:
  5. Nareszcie się zdecydowałeś coś napisać! Brawo :applause: Nie wiedzieliśmy tylko, dlaczego tak szybko się zwinąłeś z Kasprowego...sprawa się wyjaśniła, sentyment pognał Cię do Rabki :smile: Mam nadzieję, że ten dom z bali, to już niedługo - dobrze byłoby mieć bazę wypadową blisko Tatr :angel:
  6. Michale... ...czekam na Twoją relację z Austrii :happy: Ja tu kolejną tworzę: http://www.skionline.pl/forum/showthread.php/18833-Walentynkowa-wyprawa?p=191151#post191151 ...a Twojej, ni widu, ni słychu :frown::
  7. Marcinie, wszystkiego to co najlepsze! Zdrówka, spełnienia marzeń. Zawsze pięknych, dobrych zdjęć... ...by alpoholizm zaszczepiony w tym roku - trwał po kres... ...zwyczajnie wszystkiego dobrego i metra śniegu pod nartą co najmniej - metra!
  8. Warunki oraz relacja z dzisiaj, z Kasprowego Wierchu, w wątku "Walentynkowa wyprawa": http://www.skionline.pl/forum/showthread.php/18833-Walentynkowa-wyprawa
  9. Kasprowy - część II Fotka ze słowacką stroną: Wiatr jest mocny - chwila z aparatem, bez rękawiczek i nie czuję palców u rąk. Zawieja i zamieć śnieżna - tego niestety aparat nie potrafi uchwycić. Jest niesamowicie, bo takiej aurze towarzyszy słoneczko i gra świateł. Tatry! Piękno! Tradycyjny widok na górną stację krzesła z gąsienicowej oraz na stację meteo: Jeździmy cały czas bez zbędnej zwłoki! Warunki ani trochę się nie pogarszają - ścianka, to ekstaza narciarstwa! Potem - potem jest tylko lepiej. Raz za razem, raz za razem - czas mija niezwykle szybko. Słońce przesuwa się na nieboskłonie tworząc cudną grę świateł: Przez chwilę wiatr, tworzy totalny armagedon. Zamieć pokazuje swoją moc, przez chwilę opanowując kocioł, po którym szusujemy. Niesamowite. Jeden zjazd i totalna odmiana... ...zauważam tabliczkę TPN. Ehhh gdyby nie oni, może mielibyśmy namiastkę alpejskich ośrodków z prawdziwego zdarzenia? Kończy się dzień. Kolejny na Podhalu. Łączne dokonanie dnia, to 15 zjazdów trasą gąsienicową. Ostatni wyjazd w górę o 15:42...i zagadka: dlaczego krzesło działa tylko do 15:45? Głupota jak dla mnie. Spokojnie można byłoby jeszcze szusować - tym bardziej, że w końcówce dnia - jesteśmy rozgrzani i spragnieni więcej... Wracamy drugą w kolei kabiną kolejki w dół. Uwagę tym razem, będąc tu - nie przykuwa wcale Giewont, ale drzewa...las, który częściowo jest mocno naruszony przez niedawny, mocny halny, który połamał drzewa jak zapałki. Klimat jest niesamowity: Kończymy ten cudownie narciarski dzień, mając wrażenie, że zbyt szybko minął... ...ale zawsze, to co dobre, zawsze szybko się kończy :frown:: Ostatnia fotka: I w dół do Kuźnic, czas na porządny obiad i zimne piwo. Zasłużyliśmy.
  10. Kasprowy - część I Dzisiejszy dzień zaczął się szybko. Po prostu, nie mogłem spać. Obudziłem się o 3 i pierwsze co, to podszedłem do okna zobaczyć jaka pogoda. Pogoda - z błękitnym niebem! :smile: Smes do expata dwie godziny później, czy podąża do Zakopanego na wspólne nartowanie? Oczywiście - tak! Super. Dzień dzisiejszy zapowiada się z nartowaniem w grupie: expat i dwóch znajomych ze Starego Sącza. Oczywiście towarzystwo dopisało i po śniadaniu, nie śpiesząc się podążamy do dolnej stacji kolejki. Tutaj kolejka do kasy nieduża, 15 minutowa. Kupujemy skipasy. Wrrrrrrrrr Cena 135zł za cały dzień to lekka przesada. Cóż - płaciliśmy w Dolomitach, płaciliśmy w Alpach - płacimy w Tatrach. Fotka kolejki i jedziemy w górę: Jesteśmy na szczycie, i: Po pierwsze, pogoda super! Gąsienicowa przygotowana rewelacyjnie. Po drugie, narciarzy jak na lekarstwo - dominują na szczycie turyści pieszy. Bajecznie i nawet gigant ustawiony, gdzie bezpłatnie sobie wykonujemy wszyscy kilka skrętów. Jedyny minus to wiatr - duje! Widoki i przejrzystość powietrza, rewelacja: Fotka z expatem: Fotka z moją Walentynką - nareszcie jest komu ją zrobić: Cudownie jest pojeździć na naturalnym śniegu. Jest równo, i jak potem się okaże do końca, nawet na ściance nie ma nierówności. To zasługa wiatru, który dosyć silnie wieje cały dzień wyrównując wszystko, gładząc. Najpiękniejsza jazda na ściance - ahhh jak pięknie! Jazda bajeczna!!!! Radość i szczęście niesamowite z jazdy :happy: Widoki...mmmmmmmm Dolna część dosyć słabo oznakowana - ale to coroczny standard, tabliczka się nie zmienia. O dziwo, dół i wąskie gardło również równe - do samego końca. Robimy przerwę na grzańca i frytki - ceny kosmos, ale nic to. Wracamy na stok i się troszkę zmienia. Aura dzisiaj wyjątkowo niestabilna - na szczęście, przeważa piękno. Zamknięta "droga" do goryczkowej:
  11. Za oknem piękna, przejrzysta pogoda, temperatura -5, oby Słoneczko świeciło cały dzień. Doskonale jak na kasprowe plany.
  12. marboru

    Duel GS Team

    Marek nie bądź taki skromny : klata może nie jak u Gladiatora, ale za to nogi ze stali : no a klatą przecież na nartach się nie jeździ, głównie na nogach. Ty jesteś jednak wariat, na Lange Polana Piste Neue Targ, między kilkoma bramkami, na narcie o promieniu 24,5m :biggrin: Jak na Walentynki, do żony nie trafiłeś, to dawaj dzisiaj na gąsienicową z nimi! Chętnie je i ja pomacam.
  13. Dobrze Michał prawi... ...wpadłeś jak śliwka w kompot, w alpoholizm :applause:
  14. Warunki i relacja z Nosala w Zakopanym, w wątku "Walentynkowa wyprawa": http://www.skionline.pl/forum/showthread.php/18833-Walentynkowa-wyprawa?p=191059&viewfull=1#post191059
  15. Walentynki - Nosal...ufff, to koniec nartowania na dzisiaj Już pierwszego dnia, gdy podążamy do kwatery, moja Walentynka chce zobaczyć, osławioną trasę - Nosala. Wiele jej opowiadałem, że to taki podhalański Telegraf...tylko troszkę większy... Myślicie, że popuściła? Nie! Po Harendzie i Poroninie, na koniec walentynkowego dnia - Nosal! Podjeżdżamy na tutejszy parking i niemiła niespodzianka, bilecik. 1 godzina kosztuje 2zł, więc nie jest źle. Po czterech godzinach intensywnej jazdy kupujemy karnety punktowe, a nie czasowe. Jeden wjazd głównym orczykiem - 3zł. Idziemy... Troszkę niefortunne podejście, ślizgamy się butami wspinając do góry - jest ślisko i niebezpiecznie. Nie wiem, kto wymyślił coś takiego? Nochal od dołu wygląda tak: Ładny! No i podobny do "naszego" nizinnego Telegrafu...czujemy się jak u siebie. Do wyciągu, zero ludzi: Talerzyk jest mega szybki, wyrywa z butów i ciągnie w górę z super prędkością. ...taki wyciąg "wariat". Dopinam buty... ...i jazda w dół. Górna część - przetarcia do ziemi, drobne kamyczki + lód i cukrowe kopczyki. Niczego innego się nie spodziewałem na tym stoku o godzinie 16. Jeździmy lewą stroną tuż przy wyciągu i tu jest w miarę ok. Bardzo żałuję, że pojedyńcze, archaiczne krzesełko nie jest czynne i nie można wjechać i potem zjechać z samego szczytu. A w zasadzie, to dlaczego? Czemu właściciel zaparkował samochód w dolnej stacji tego wyciągu zamiast go uruchomić? Podobno taka sytuacja trwa od dwóch lat. Cztery lata temu śmigałem jeszcze tym wyciągiem, delektując się technologią i pomysłowością polskich inżynierów. Cóż? Komercja. Widocznie Strama postawił tylko i wyłącznie na ośle łączki i szkółki narciarskie - czyli kasę! A to błąd... ...bo przecież ta Góra - to legenda! I ignorancją jest to, że możliwość zjazdów z samego szczytu mają tylko uczestnicy zawodów i imprez przygotowywanych przez Właściciela (info uzyskane z kasy) - na co dzień, jedynka nie działa. ...a tam za mną, kawałek porządnego zjazdu - się marnuje: ehhh, ot Polska. Przy zachodzie słońca nieco się rozjaśnia... Oby jutro było słonecznie. W planach Kasprowy. Walentynka szczęśliwa z powodu popróbowania Nochalowego stoku... ...a ja szczęśliwy, że przy kolacji mogę to razem z nią świętować. Nie tylko dzień zakochanych, ale również zdobycie Harendy i Nosala właśnie, przez moją drugą połówkę. Z tego powodu warto przechylić naparstek, orzechowego napitku. uff, do 21 udało mi się napisać wszystkie relacje...tylko, do tej godziny miałem czas. Ehhh dobrze, że to Święto jest tylko raz w roku...hahaha. pozdrawiam marboru
  16. Warunki i relacja z Suchego w Poroninie, w wątku "Walentynkowa wyprawa": http://www.skionline.pl/forum/showthread.php/18833-Walentynkowa-wyprawa?p=191049&viewfull=1#post191049
  17. Walentynki - Suche Poronin Odczytałem semesa od Johnnego...że najlepsze termy, to... Maciek, też myślałem, że w Walentynki będzie lightowo i sobie na kąpiele skoczę jakieś ciepłe... A gdzie tam - na narty! Nie ma zmiłuj, nie ma zlituj - jeździmy! Mija 20 minut, od kiedy wybyliśmy z Harendy, a już parkujemy w Suchem. Parking, podobnie: znowu darmowy - mega pozytyw, w porównaniu np. z taką Krynicą. Tutaj zaczynamy od ciepłego serka z żurawiną, grzańca i frytek - trzeba uzupełnić płyny i kalorie. Odwiedzamy darmowy wychodek i do kasy... ...a przy kasie - całus! Jeden całus dzisiaj przy Pani kasjerce, to 10% zniżki. Wykonujemy czynność fizjologiczną...i pytamy, czy jak się dziesięć razy pocałujemy, to czy plastik dostaniemy za darmo. Nie ma tak dobrze. Otrzymujemy bonifikatę do naszych karnetów dwugodzinnych i spadamy pod kanapę. Ludzi umiarkowana ilość - dużo mniej niż wczoraj na Litwince. Kolejek nie ma, a ruch do kanapy normalny. Podoba mi się! Jest klimat i już wiem, że te pierwsze odwiedziny w tym miejscu - nie będą ostatnie. Zbiornik na wodę, ośla łączka z drugiej strony stoku - wszystko pięknie rozmieszczone. Przy krześle jest główna trasa, od górnej stacji kolejki są dwa rozgałęzienia, jedno w prawą stronę patrząc z wyciągu, i lewą gdzie jest wyciąg talerzykowy i spory kawałek integralnej części ośrodka. Układ ośrodka przypomina nam czeski Paprsek: http://www.skionline.pl/forum/showthread.php/16351-Czarno-G%C3%B3rskie-Igraszki?p=162338&viewfull=1#post162338 , w którym byliśmy w ubiegłym sezonie. Górna stacja: Robimy dwa kroki na "grań" i przed nami, z drugiej strony górki widać zakopiankę i Zakopane: W lewo, w prawo?... No jak, to gdzie? Za różowymi portkami... Początek jest naprawdę szeroki. My jeździmy najczęściej środkiem. Jest w miarę równo przez cały nasz pobyt i jest dynamicznie, ostro na krawędziach. Skręt krótki - to jest to! Nachylenie ośrodka jest takie, jak lubię najbardziej - prędkość spora i przy wjeździe na ostatni, najbardziej stromy fragment skaczę sobie na nierównościach. Coraz bardziej się nam podoba - jeździmy jak w transie. Ludzi coraz mniej i jazda jest bez zbędnej zwłoki. Ten fragment Xsom leży najmocniej: Zaczyna się delikatnie przejaśniać. Ok 15 słoneczko wychodzi zza chmurki i jest widniej, bardziej radośnie na Świecie. Walentynkowe Suche kończymy jak na to święto przystało - całusami! Pytam, co dalej? Termy? A gdzie... ...jedziemy dalej, na kolejny stok! Ehhh a marzyły mi się romantyczne Walentynki z delikatnymi nartami...cóż, widocznie, to nie ja jestem w tym związku przodowym Skimaniakiem.
  18. Niedawno urodziny miał MAIKEL 1977: http://www.skionline.pl/forum/showthread.php/18825-Urodziny-ma-MAIKEL-1977, a dzisiaj, w Walentynki urodziny ma Asiek :smile: Wszystkiego najlepszego, zdrówka, szczęścia, pieniążków, wielu dni na nartach i wszystkiego czego pragniesz i o czym marzysz :happy:
  19. Warunki i relacja z Harendy w Zakopanym, w wątku "Walentynkowa wyprawa": http://www.skionline.pl/forum/showthread.php/18833-Walentynkowa-wyprawa?p=191034&viewfull=1#post191034
  20. Walentynki - Harenda Nie napiszę, co robiliśmy tuż przed śniadaniem...bo, to forum narciarskie a nie jakieś inne... Walentynkowy dzień był od samego rana pełen atrakcji. Decyzja mojej drugiej połówki - na początku jedziemy na Harendę, bo tam nigdy nie była, a z zakopianki jej się spodobało, bo ostro - postanowiła poćwiczyć dzisiaj śmig. Cóż, nie miałem wiele do powiedzenia. Odpaliłem auto, odśnieżyłem i kierunek Harenda. Na miejscu jesteśmy przed 10. Udaje mi się fotką uchwycić ptaka w locie - tylko bez skojarzeń proszę. Przy orczykach młodzież szkoli się stadkami od rana: Kupujemy dwugodzinne karnety po 35zł i do wyciągu. Kolejek jak widać nie ma i do końca jazdy nie było. Dolna część fotografowana z krzesła, równa: Niestety śniegu starczyło tylko na część trasy. Pod krzesłem, ziemia i nie ma po czym jeździć. Od górnej stacji wąskie gardło, na którym już o 10, były kopce żółtego śniegu - cóż, taki urok tej dojazdówki: Fotka z drugiej strony góry. Obok zapas sztucznego śniegu. Pierwszy zjazd i już wiem, że warunki są takie jak spotkałem za pierwszym razem gdy tu byłem - 4 lata temu. Lód przykryty sztucznym śniegiem, na najostrzejszych fragmentach trasy kopczyki cukru. Urok południowego, stromego stoku. Mimo wszystko jazda nam się podoba, bo przecież technikę trzeba ćwiczyć nie tylko w idealnych, sztruksowych warunkach, ale przede wszystkim w trudnych i wymagających. Śmigamy. Śmigam ja, śmiga moja Walentynka, której również się bardzo podoba. Szkoda, że pogoda byle jaka i nie ma pięknych widoków na Tatry: Delikatnie pokrapuje marznący deszczyk. Górna stacja: Przy orczyku, z prawej strony nauka i niezły ruch: Mapka ośrodka: Na słupach nadal są... ...dwie tablice Skionline, tak jak za pierwszym razem gdy tu byłem, wiszą. Jacku... JC - wypadałoby je jakoś odmalować, czy cóś? Wypłowiały bardzo... W ciągu dwóch godzin zaliczamy 17 zjazdów i czujemy się rozgrzani. Moja "Pani" chce jeszcze, więc robimy sobie po ostatniej fotce z krajobrazem Zakopanego... ...i spadamy na kolejną stację narciarską, na drugą odsłonę Walentynek.
  21. W Zakopanym -1 i pada sobie śnieg. Zima przyszła :happy: Poranny widok z mojej kwaterki na Wielką Krokiew: Troszkę napadało przez noc i jak tak dalej będzie, to napada więcej :happy:
  22. :biggrin: :biggrin: :biggrin: hahaha Andrzej, rozbroiłeś mnie z rana :happy: Hucu siedzi w Nowym Targu i tyczki obija na jakiejś małej górce... ...a wieczorem po kwiatki i do Kielc. Coś w tym temacie wiem :stupid:
  23. Jutro Walentynki :happy: - nie ja decyduję, więc jeszcze nie wiem, do końca gdzie wylądujemy :angel:
  24. Warunki na Podhalu, na Litwince - relacja w wątku "Walentynkowa wyprawa": http://www.skionline.pl/forum/showthread.php/18833-Walentynkowa-wyprawa?p=190881#post190881
  25. W środowy wieczór pada deszcz - i nie nastraja pozytywnie. Pada? To mało powiedziane! - jesienna ulewa, zamiast śnieżnej, zimowej nawałnicy. Jechać? Nie jechać? Wahanie. Decyzja wstrzymywana do ostatniej chwili... ...i. Deszcz zamienił się w śnieg. Hura! Jest znak z góry - a więc: jedziemy! Szybka rezerwacja kwaterki przez telefon, pakowanie i radość. Walentynkową wyprawę czas zacząć! Pobudka o godzinie 6stej, pyszne śniadanko i w drogę, ku stolicy Tatr - Zakopanego. Wiem, wiem...Zakopane to, Zakopane tamto... Sentyment jest, to wypada odwiedzać - nie tylko dla Gór, nie tylko dla nart - dla wspomnień i tego jednego, naszego alpejskiego stoku. Do Krakowa szaro buro, mgła i mokro. Przejeżdżam obok Wawelu i przychodzą dwa MMesy od Marcina z Austrii - dzisiaj ma piękną pogodę. W głowie kiełkuje myśl, że to musi być dobry znak! Odpisujemy pozdrowienia i zastanawiamy się kiedy dla nas Słoneczko wyjdzie zza chmurki? Nie musimy długo czekać - Myślenice rozjaśnione. Niestety temperatura się podnosi - już nie ma -1, jest +3. Drzewa zaczynają się bielić podobnie jak górki. Kolejny problem: Gdzie jedziemy? To właśnie jesteśmy my - do końca nie wiemy gdzie się znajdziemy. Zobaczymy po drodze, kierunek Białka, Bukowina i dalej... Zakopianka się delikatnie korkuje - jadąc wolno robię pierwszą zimową fotkę przez okno auta. Czyż nie jest pięknie? Jedziemy dalej. Przez radio, redaktor Zimoch podgrzewa atmosferę, biegnie Justyna...i to jak biegnie?! Mamy złoto, i śmiejemy się w głos po komentarzu radiowym - humory dopisują. Próbujemy podjechać pod Kotelnicę i zaliczyć to komercyjne miejsce...niestety podjeżdżam tylko na parking - patrzę co się dzieje i szybki odwrót. W tłumach nie będziemy jeździć. No, ale gdzie, w takim bądź razie się udać? Daleko nie szukamy - z drugiej strony Białki przecież jest nieźle wyglądająca górka i wyciąg krzesełkowy. Zawrotka i grzejemy naszą małą pchełką na Litwinkę Grapę...nawet nie wiedziałem, że tak się nazywa ten ośrodek. Kupujemy karnety 2 godzinne po 35zł i tak, jak planowaliśmy, delikatne wejście w walentynkową wyprawę. Bez pośpiechu, napięcia i tego naszego wielogodzinnego drałowania na nartach. Ludzi przy wyciągu sporo...odwykliśmy od polskich warunków przy bramkach... Cóż - jesteśmy cierpliwi i po kilku minutach jedziemy w górę. Jest szeroko, narciarzy przeróżnych (dzieci, rodzin, jeansowców i innych) sporo, bo jest tu płasko, bezpiecznie. Cieplutko, zdejmuję rękawiczki i żałuję, że nie założyłem lekkiej, cieniutkiej kurtki. Aura wiosenna i nawet gdy nawiewa chmur, to jest przyjemnie - trudno uwierzyć, że to połowa lutego. Widok z góry: Jeździ się super. Mimo, że sporo ludzi, to tor jazdy swobodnie mogę wybrać - bo z jednej i drugiej strony przestrzeń. Ponieważ nachylenie jest łagodne, to jest równo. Śnieg trzyma i tylko miejscami puszcza tworząc mokre spowalniacze. Kolejka się zmniejsza - pora obiadowa. Fajnie. Zastanawiałem się jadąc dziurawą, polną drogą do stacji dolnej kolejki, czy się da wjechać na górę - do stacji górnej na parking - da się. Stok można autem zaatakować z dwóch stron Na szczycie znajduje się również karczma "Sarenka". Po prawej i lewej stronie trasy znajdują się dwa wyciągi talerzykowe - tutaj sporo dzieci stawia swoje pierwsze narciarskie kroki. Gra świateł jest niesamowita, widok karczmy i szczytu Litwinki. Z tego samego miejsca spojrzenie w dół: Po trzech zjazdach jestem rozgrzany i jeździ mi się bardzo przyjemnie. Krawędzie trzymają choć robi się coraz bardziej miękko. Przy wyciągu pojawia się cukier - godzina dobrze po 14, nocny przymrozek utrzymał trasę dłużej w przyzwoitych warunkach. Będąc na Kotelnicy w kwietniu zeszłego roku miałem piękny widok na Litwinkę, teraz patrzę na białczany "kołchoz": Po 12 przejazdach kończy się nam czas. Robimy ostatnie fotki, w tym: z charakterystycznym krzyżem znajdującym się na szczycie Litwinki: Spadamy. Szybkie pakowanie i jedziemy, przez Bukowinę do Poronina i dalej do celu. Pierwszy raz mamy fajną kwaterkę pod skoczniami narciarskimi - zazwyczaj "zahaczaliśmy" o noclegi w Kuźnicach. Wita nas bardzo miły gospodarz i mówi, że gdyby nie wieczorny, wczorajszy opad śniegu - aura nie byłaby zimowa, a na szczęście jest. Obiadokolacja przy góralskiej muzyce... No i oczywiście całusów co niemiara - przecież, to Walentynkowa wyprawa! Dzień się kończy. Co będzie jutro? Gdzie nas "zawieje"? Zobaczy się rano, choć w głowie kiełkuje już plan... Dobranoc
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...