-
Liczba zawartości
7 223 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
599
Zawartość dodana przez marboru
-
Szykuję się, szykuję...koniec marca, początek kwietnia...i szczerze coraz częściej myślę o Francyji i o Chamoniowie właśnie Ciągnie mnie ciągnie, że hej :D
-
Jest kolebką narciarstwa, mekką wspinaczy wysokogórskich i freeriderów. Pojechaliśmy sprawdzić, na czym polega magia tego modnego kurortu u stóp Mont Blanc. Już na lotnisku w Genewie wszędzie słychać tylko jedno słowo: Chamonix. Bus, który kursuje do miasteczka, za każdym razem wypełniony jest po brzegi niecierpliwymi turystami w kolorowych zimowych kurtkach i plecakami wyładowanymi sprzętem. ''Ski or board?'', dołączane do każdego powitania, potwierdza, że jedziemy do prawdziwego zimowego raju. W miarę oddalania się od Genewy, w oczach rosną kolejne skalne masywy. To znak, że zbliżamy do doliny Chamonix. Dzień dobry Mont Blanc Miasteczko wita nas spokojną, wieczorną atmosferą. W kilku pubach tętni wprawdzie życie, ale jak na piątkowy wieczór jest raczej sennie. Trafiamy do przytulnego hoteliku, tuż przy głównym placu, na którego środku stoi rzeźba Horacego de Saussure i Jacquesa Balmata. To on, wspólnie z Michelem Paccardem, w 1786 jako pierwszy zdobył Mont Blanc. Saussure, trzeci człowiek na szczycie, zmierzył wysokość góry. Posągowy palec Balmata wskazuje wierzchołek masywu. Zobaczyliśmy go dopiero rano, rozświetlony słońcem... wprost z naszych łóżek! Za sprawą silnego wiatru, zdmuchującego śnieg ze szczytów, potężne wierzchołki wypuszczały w niebo gęsty, biały dym. W ciągu pierwszych stu lat na najwyższy szczyt zachodniej Europy weszło ok. 800 osób. Teraz, co roku przyjeżdża tu kilkadziesiąt tysięcy wspinaczy, nie mówiąc już o tłumach narciarzy zwabionych legendą Cham (tak na miasteczko mówią jego mieszkańcy i stali bywalcy). Chamonix otoczone jest wyciągami narciarskimi - z jednej strony kolejka na Aiguille du Midi, z drugiej pasmo Brévent-Flégére. Z centrum narciarzy rozwożą też busy do stacji w pobliskich Argentiere, Le Tour i Les Houches. Dlatego od wczesnego rana do wieczora uliczkami miasta przechadzają się narciarze i snowboardziści ze sprzętem pod pachą (nawet po północy można jeszcze spotkać kogoś w butach narciarskich). Nierzadko w tłumie można wypatrzeć światowej sławy alpinistów. Le Brévent Dzień zaczynamy od kanapki i kawy w Moyo's przy placu Balmata - jednym z tutejszych kultowych barów. Obsługuje nas Kanadyjczyk. Jego również, podobnie jak wielu innych młodych ludzi z różnych stron świata, urok Cham ściągnął tu na dłużej. W tygodniu pracują w barach, restauracjach, hotelach, wożą turystów - w weekendy wyciągają narty lub sprzęt wspinaczkowy i ruszają w góry. Po śniadaniu kierujemy się w stronę masywu Brévent-Flégére. Najwyższa stacja kolejki, karkołomnie przyklejona do skały powstała niedawno. Ze szczytu Brévent, na wysokości 2525 m n.p.m., rozpościera się najpiękniejszy widok na Mont-Blanc. Dlatego utknęliśmy na górze na dobre pół godziny. Le Brévent to 57 kilometrów tras, które obsługuje 15 wyciągów. Jednak tak naprawdę dane z mapy nijak mają się do rzeczywistości. Podobnie jak w innych tutejszych ośrodkach, trasy są wyznaczone ''dla picu''. Większość z nich to wąskie nartostrady, które w zasadzie tylko przeszkadzają w jeździe po wielkich połaciach świeżego śniegu dookoła. W Chamonix poza trasami jeżdżą prawie wszyscy, bez względu na wiek i umiejętności. Gdy rozejrzymy się w kolejce do kas czy wyciągu, na palcach jednej ręki można policzyć tych, którzy w ręku trzymają zjazdówki. Zdecydowana większość wyjeżdża na górę z szerokimi ''łopatami'' do zabawy w puchu. To, między innymi, efekt podejścia Francuzów do jazdy poza trasą. Tu, w kolebce freeridingu i narciarstwa wysokogórskiego, nie ma mowy zabranianiu, karaniu czy odradzaniu. Przeciwnie, w niektórych miejscach zamocowane są liny, by móc wdrapać się jeszcze wyżej. Tam, gdzie kończą się przygotowane nartostrady, stoją jedynie znaki: ''Uwaga! Jazda na własną odpowiedzialność''. I faktycznie rozsądek jest tu wskazany, bo w niektórych miejscach połacie wymarzonego białego puchu kończą się lodową szczeliną czy kilkudziesięciometrową przepaścią. Chmury i deszcz Pogoda w Chamonix jest kapryśna. Nad ranem z ciężkich deszczowych chmur rozpadało się na dobre. Okoliczne szczyty zupełnie zginęły w gęstej mgle, a większość wyciągów w najwyższe partie gór została zamknięta. Wykorzystujemy ten moment, żeby przejść się wąskimi uliczkami i pozaglądać do sklepów. Główny pasaż, rue du Docteur Paccard , jest gęsto utkany salonami wszystkich najlepszych producentów górskiego wyposażenia i ubrań. Jak przystało na europejską stolicę freeridingu, wszędzie mnóstwo sprzętu do jazdy poza trasami. Znacznie lepszy przegląd najnowszych trendów sezonu można jednak zobaczyć na ulicach. Przy okazji rozglądamy się też za atrakcjami, jakie proponują tutejsze biura przyjeżdżającym we francuskie Alpy. Wybór jest spory. Od skituringu przez kite-boarding po wspinaczkę wysokogórską oraz heli-skiing (są również propozycje mniej wymagające - wycieczki na rakietach śnieżnych, przejazdy psim zaprzęgiem czy widokowe loty helikopterem). Niestety w wielu przypadkach, ceny są zaporowe. Hitem w Chamonix stał się niedawno speedriding, czyli połączenie narciarstwa i paralotniarstwa. Jego również można tu spróbować pod okiem instruktora. Wystarczy dobra umiejętność jazdy na nartach i stalowe nerwy. Podobno to jeden z najniebezpieczniejszych sportów na świecie. Les Grands Montets Na szczęście pogoda szybko się zmienia i następnego dnia wita nas słońce i bezchmurne niebo. Ruszamy więc na Les Grands Montets. To masyw górujący nad miejscowością Argentiere (8 km od Chamonix) - prawdziwy raj dla freeriderów na wysokości ponad 3000 m. Wprawdzie ośrodek to tylko 29 km tras, ale po raz koleiny przekonuje my się, że wąskie nartostrady, bardziej przeszkadzają, niż pomagają w jeździe. Szerokie stoki miękkiego puchu raz po raz przecina twarda serpentyna. Na sam szczyt wjeżdża gondolka. Miejscami mocno chwieje. Z górnej stacji (3275 m) krajobraz wygląda groźnie. Lodowe nawisy spływają po wyrastających ze śniegu, ostrych wierzchołkach skał. Wieje mroźny wiatr. Zapinamy sprzęt i ruszamy. Warunki okazują się wymarzone. Po krótkim odcinku zjeżdżamy z trasy. Mijamy głębokie pęknięcia pokrywy, skalne urwiska. W dole wije się malowniczy lodowiec Argentiere. Trochę poniżej, schowane między śnieżnymi nasypami murowano-kamienne schronisko w starofrancuskim stylu. Po kilku zjazdach wchodzimy się ogrzać. Trafiamy akurat na porę obiadu i cały budynek wypełnia przeraźliwy smród sera, który Francuzi ładują tu do niemal wszystkich potraw. Po całym dniu jazdy, wykończeni ale zadowoleni jak dzieci, wracamy do Chamonix. Prosto z busa kierujemy do Chambre Neuf, popularnego baru aprés-ski przy dworcu kolejowym. Stojak przed wejściem zawalony nartami, w środku impreza trwa już na całego. Na ścianie wisi wypchana głowa łosia i pojedyncze sztuki nart (pewnie pozostawione przez pijanych gości). Panuje nieprawdopodobny ścisk. Ludzie stoją nawet na parapecie. Po sali krążą dzbany po brzegi wypełnione piwem. Leją się sznapsy. Tuż po piątej, zaczyna głośno grać rockowa kapela. I tak codziennie. Aiguille du Midi i Vallée Blanche Wcześnie rano zrywamy się z łóżek i patrzymy przez okno w stronę Aiguille du Midi. Choć nie ma słońca, widać szczyt. Według prognoz chmury mają się rozejść jeszcze przed południem. Z umówionym wcześniej przewodnikiem spotykamy się przy dolnej stacji gondolki. Tam już spory tłum. Trwa organizowanie grup, ubieranie uprzęży i detektorów lawinowych. Wagoniki zabierają kolejnych narciarzy. Pośrednia stacja, Plan de l'Aiguille, znajduje się na 2317 m. Jedziemy dalej, na 3842 m. Górna stacja, pod charakterystyczną iglicą, wykuta jest karkołomnie w skale i lodzie. Aby dostać się z niej do miejsca, z którego można rozpocząć jazdę, trzeba przejść pod wierzchołkiem góry. Najpierw jeden tunel, potem nadwieszony most i kolejny tunel. Sceneria niczym z filmu science fiction. Wiążemy się liną asekuracyjną, spinamy sprzęt i, po pokonaniu ostatniego, tym razem już lodowego tunelu, wychodzimy na zewnątrz. Silny, mroźny wiatr zawiewa śniegiem w twarz. Pierwszy, stromy odcinek trzeba pokonać na nogach. Idziemy granią gęsiego kilkadziesiąt metrów. Na wypłaszczeniu zapinamy sprzęt i ruszamy w dół. Wszędzie gęsta jak mleko mgła. Wokół pełno świeżo nawianego śniegu. Przejeżdżamy pod kolejką gondolową, która łączy szczyt Aiguille du Midi z włoską stroną Alp. Po drodze mijamy pęknięcia w lodowcu. W niektórych miejscach to głębokie, ponad 50-metrowe przepaście. Większość jednak to niegroźne kilkumetrowe wyrwy, wypełnione miękkim śniegiem. Gilles - nasz przewodnik - zwraca uwagę, w których miejscach mogą się znajdować. Pokonujemy kolejne odcinki Vallée Blanche. Trasa jest łagodna i podobno piękna widokowo. Nam trafił się zjazd po omacku. Prognoza się nie sprawdziła. Nagle Gilles znika pod śniegiem. Gdy podjeżdżamy bliżej, widzimy, jak gramoli się z kilkumetrowego dołu. Widać, że nawet najbardziej doświadczonych, na pozornie łatwej trasie, może spotkać niemiła niespodzianka. Po bokach doliny ciągną się wysokie skalne ściany. Dawniej pokrywała je gruba warstwa lodu. Do 1999 roku można jeszcze było zjechać na sam dół doliny Chamonix. Teraz już się nie da. Od tego czasu lodowiec stopniał o około 80 metrów. Ostatnia część Vallée Blanche to Mer de Glace - Morze Lodu. Spod rozwianego śniegu wyłaniają się szerokie płaty niebiesko-zielonej lodowej pokrywy, która ma około 600 metrów grubości. Kilkadziesiąt metrów niżej, do Montenvers, na wysokość 1913 m., z centrum Chamonix, przez góry, dojeżdża pociąg. Niestety, z powodu złych warunków, kolejka nie kursuje. Pozostaje nam więc ok. 20-minutowa wspinaczka. Zapinamy sprzęt do plecaków i idziemy pod górę. W końcu docieramy do miejsca, z którego można zjechać wprost do miasteczka. To ostatni, leśny odcinek zjazdu. Tu już niestety czeka nas głównie mokry śnieg, spod którego wystaje ziemia i kamienie. Żegnamy się z Gillem i z Chamonix. Rozlane mleko nad Vallée Blanche rekompensuje nam na koniec przepiękny wschód słońca widziany z samolotu. Z pofałdowanego pasma chmur do złudzenia przypominającego góry, wyłania się jedna, trochę wyższa niż wszystkie. To Mont Blanc. Barbara Suchy Całość + zdjęcia: http://narty.sport.pl/narty/1,110149,9040924,Chamonix__trasy_sa_tylko_dla_picu.html
-
Mistrzostwa Świata w narciarstwie wysokogórskim rozpoczynają się 18 lutego we włoskiej miejscowości Claut w Dolomitach Friulijskich. Polskę reprezentuje 12 skialpinistów. Do 25 lutego rozegranych zostanie pięć konkurencji w tej coraz bardziej popularnej odmianie narciarstwa, m.in. bardzo widowiskowe sprinty i rywalizacja sztafet. Polska reprezentacja w Claut to 12 zawodników, którzy będą mieli okazję zmierzyć się z najlepszymi skialpinistami z kilkunastu krajów. Udział w mistrzostwach potwierdziło ponad 200 zawodników z Europy, Azji, Kanady i USA. Faworytem zawodów jest Andrzej Bargiel, który po spektakularnym pobiciu rekordu Denisa Urubko we wrześniowym biegu na Elbrus, swoje przygotowania do sezonu skialpinistycznego podporządkował właśnie mistrzostwom w Claut. Udział w Mistrzostwach Świata to ważne doświadczenie i sprawdzian dla polskich zawodników szczególnie w perspektywie tegorocznych zawodów finału Pucharu Świata, które odbędą się 16 kwietnia 2011 roku w Zakopanem. Więcej informacji na www.claut2011.org oraz www.memorial.topr.pl ------------------------------------------------------------------------------------------- Ponieważ w narciarstwie nie mamy nikogo na tym poziomie... ...Trzymajmy Kciuki za Naszego Zawodnika
-
Chyba trzeba to targać za sobą - a to już powoduje, że komfort zjazdu jest żaden... ...no chyba, że reaguje na gwizdnięcie :D
-
A ja tam bym sobie wypróbował te wynalazki w ramach eksperymentu Mogłoby być ciekawie i śmiesznie Fun mysiauek Ty zastanawiasz się nad New Osada, ja się zastanawiam, czy w świętokrzyskim jutro, po jutrze stoki będą nadawały się do szusowania - mam nadzieję, że tak (warunki mogą być trudne) - mrozy idą
-
Krzychu - właśnie przeczytałem... ...szczerze współczuję. Pech, pech, pech Trzymaj się i wracaj do zdrowia szybko. Życzę zdrowia.
-
28 stycznia na Harendzie odbędzie się Polish Freeskiing Open 2011.
marboru odpowiedział Aldok63 → na temat → Freeride, freestyle
Filmik z Imprezy - polecam -
Na stokach jest śnieg, można jeździć na nartach W czwartek na większości świętokrzyskich tras warunki do jazdy są dobre, a w Niestachowie nawet bardzo dobre. Nieczynne są tylko orczyki w Bodzentynie i Sandomierzu. Warunki poprawiły się, stok był ratrakowany, trasa jest równa, bez lodu, śnieg jest zmrożony, dobrze się jeździ. W nocy jeszcze nie dało się śnieżyć, mróz złapał dopiero nad ranem – informuje Andrzej Rogowski, właściciel stoku w Tumlinie. W Niestachowie stok był ratrakowany, na trasach numer 1 i 2 panują bardzo dobre warunki do szusowania, a numer 3 i w przedszkolu narciarskim dobre. Na zjeździe leży około 70 centymetrów śniegu. Na Telegrafie w Kielcach leży 80 centymetrów śniegu a na Stadionie 50 centymetrów. Warunki są dobre, a obsługa twierdzi, że jak na taką pogodę to nawet bardzo dobre. Jak tylko spadnie temperatura zostaną włączone armatki, aby odświeżyć białą pokrywę. Na mróz czekają także w Bałtowie, gdzie warunki są dostateczne. Szkółka narciarska jest zamknięta a na pozostałych dwóch trasach leży 65 centymetrów śniegu. W Krajnie miejscami widać ziemię, ale to przeszkadza w jeździe. Warunki są dobre, a śnieg przewiany. W Bodzentynie stok jest zamknięty z braku śniegu. – Czekamy na możliwość śnieżenia. Na weekend chcemy przygotować krótką trasę do nauki, a głównego zjazdu raczej nie zdążymy – informuje Zdzisław Maniara, współwłaściciel ośrodka narciarskiego „Baba Jaga” w Bodzentynie. Źródło: Echo Dnia. ------------------------------------------------------------------------------------------- Jutro wybieram się do Tumlina i mam nadzieję, że Stok będzie czynny.
-
Producenci prześcigają się w pomysłach, jak urozmaicić jazdę na białym puchu. Nowe gadżety skierowane są zarówno do fanów ekstremalnych przeżyć, jak i zwolenników spokojniejszej jazdy. A co najważniejsze pozwolą na białe szaleństwo w miejscach, gdzie nie ma wyciągów! Zaczęło się od militarnej „deskorolki” DTV Shredder. Ten nietypowy pojazd, zaprezentowała kanadyjska firma BOG Werks, na ubiegłorocznych targach Military Vehicles w Detroit z nadzieją, że zainteresuje się nim wojsko. Póki co produkcją zainteresował się inwestor. Wehikuł zaprojektowany został przez studenta MIT Bena Gulaka, który jest też autorem projektu motocykla Uno, o dwóch kołach umiejscowionych obok siebie. Shredder porusza się na dwóch gąsienicach, a jadąca nim osoba stoi w pozycji przypominającej jazdę na deskorolce, trzymając umieszczoną z przodu kierownicę. Wehikuł rozwija prędkość prawie 50km/h, może poruszać się po dowolnym terenie i pokonywać wzniesienia o nachyleniu do 40 stopni. Producenci zapewniają, że świetnie się sprawdza na każdym terenie, także na śniegu. Dzięki DTV Shredder określenie „białe szaleństwo” może nabrać innego znaczenia. Jego cena w Polsce będzie oscylowała w okolicach 15 tys zł. Przeczytaj więcej o DTV Shredder na: JegoEgo.pl Także kanadyjską ideą jest „osobisty wyciąg narciarski”, który pojawił się niedawno na rynku. Początkowo miał służyć śnieżnym patrolom, ale niekonwencjonalny pomysł może wkrótce okazać się hitem także wśród narciarzy. Urządzenie, przypominające z wyglądu skuter, nazwano Skizee. Posiada on czterosuwowy silnik spalinowy o mocy 10,5KM i bez problemu pozwala na szybką jazdę nie tylko po równinach, ale także na samodzielny wjazd pod górę bez żadnego wysiłku. Może osiągnąć prędkość do 35 km/h! W przeciwieństwie do CTV Shredder umożliwia jazdę na własnym sprzęcie. Urządzenie popycha narciarzy podczas jazdy pod górę - specjalne uchwyty zapewniają im utrzymanie równowagi. Dzięki zamontowanej gąsienicy Skizee porusza się nawet w głębokim śniegu. Ten ciekawy wynalazek z pewnością znajdzie swoje zastosowanie tam, gdzie nie ma wyciągów. Po złożeniu zmieści się bez problemu w bagażniku samochodu. Jedyne co może odstraszać, to wysoka cena, która oscyluje w granicach 7,5 tys. zł (2,5 tys. USD). Autor: pap/TravelAdvisor.pl Filmiki do obejrzenia na: http://narty.wp.pl/skiexpert/koniec-z-wyciagami-narciarskimi,720,1,1.html
-
Witaj na forum. Pozdrawiam marboru
-
Każdy ćwiczy narciarstwo tam gdzie może... ...Chuck Patterson ćwiczy na falach... - tylko po co mu kijki:confused: Przepiękne ujęcia - warto obejrzeć:
-
Nie wybaczają błędów, po ich przejechaniu - jeśli przeżyjesz - będziesz miał nogi z waty. Ale za to wieczorem przy szklaneczce grzańca możesz opowiadać dziewczynom, jak pokonałeś jedną z najtrudniejszych tras narciarskich w Europie. ------------------------------------------------------------------------------------------- Słowo wstępu do Ciekawego artykułu jednego z portali internetowych. Zachęcam do przeczytania opisów i obejrzenia Mapek z 9-cioma Czarnuchami: 1. Francja - Chamonix, Trasa B1 ze szczytu Le Brévent. 2. Francja - Alpe d'Huez, to ponoć najdłuższa ratrakowana trasa narciarska na świecie - 18,75km. 3. Austria - Mayrhofen, Harakiri. 4. Austria - Sölden, trasa nr 14. 5. Szwajcaria - Les Diablerets, Trasa Olden. 6. Włochy - Tonale, Paradiso. 7. Włochy - Santa Caterina, Bucaneve. 8. Szwecja - Idre FjÄll, Trasa Chocken. 9. Polska - Zakopane, Goryczkowa pod linkiem: http://narty.sport.pl/narty/1,110154,8890631,9_najciekawszych_czarnych_tras,,ga.html
-
Pierwszy taki narciarz w historii
marboru odpowiedział marboru → na temat → Zawody, wyniki, kalendarze, sylwetki ...
Jeszcze jeden filmik o Zawodniku. Tym razem z Francuskiej TV: [YOUTUBE]http://www.youtube.com/watch?v=i_ajShFBPaE[/YOUTUBE] -
Prawie godzinę trwała reanimacja narciarza, który zasłabł na Kotelnicy w Białce Tatrzańskiej. Mężczyzny nie udało się uratować. Wiadomo tyle, że narciarz upadł na stoku i był nieprzytomny. Prawdopodobnie zasłabł. Na miejscu najpierw reanimowali go narciarze, a chwilę później dyżurujący na stoku ratownicy TOPR. Na miejsce poleciał też śmigłowiec. - W sumie reanimacja trwała prawie godzinę. Narciarz śmigłowcem został przetransportowany do szpitala. Niestety zmarł - mówi Tomasz Wojciechowski, dyżurny ratownik TOPR. Źródło: Tygodnik Podhalański ---------------------------------------------------------------------------------------------- Kostucha nadal łazi po narciarskich Stokach...w tym przypadku zdecydowały prawdopodobnie względy zdrowotne.
-
Przykra sprawa... szczerze współczuję... ...wracaj lokciu3 szybko do zdrowia.
-
A gdzie byli inni wyborcy? Sukces jest - to bezdyskusyjne johnny zwycięzców się nie sądzi... chodź w tym przypadku - pewnie sąd osądzi :D
-
DWA KIJKI, NARTY I 47-LETNI REPREZENTANT Haiti ma swojego pierwszego reprezentanta w narciarstwie alpejskim. Nazywa się Jean-Pierre Roy, ma 47 lat i już w niedzielę wystartuje w mistrzostwach świata w Garmisch-Partenkirchen. Ponad 20 lat temu sławę zdobyli jamajscy bobsleiści. Teraz sporty zimowe próbuje zawojować inny reprezentant karaibskiego kraju - Jean-Pierre Roy, szef i jedyny członek Federacji Narciarskiej Haiti. W niedzielę 47-letni narciarz zadebiutuje w mistrzostwach świata na stoku Garmisch-Partenkirchen. Do zawodów przygotowywał się we francuskich górach, a zaległości w umiejętnościach nadrabia na specjalnej maszynie imitującej narty i zjazd na stoku. - Pozwala mi trenować nogi, bo narciarzowi potrzebne są solidne uda - przyznaje. Bez złudzeń Pierwszy reprezentant w historii narciarstwa Haiti trenuje pod okiem osobistego trenera zaledwie od 6 listopada i nie łudzi się, że w Niemczech osiągnie sukces. - W momencie ceremonii otwarcia mistrzostw będę miał za sobą 20 dni jazdy na nartach. To wielka różnica, jeśli porównać to do zawodników, którzy trenują od 20 lat - przyznaje otwarcie. Jean-Pierre Roy cieszy się, że w Garmisch-Partenkirchen będzie reprezentował swój kraj i zapowiada, że z dumą zaprezentuje się w profesjonalnym stroju w narodowych barwach. A ten otrzymał kilka dni temu. Całość i filmik z treningu i jazdy Zawodnika na: http://www.tvn24.pl/12694,1691697,0,1,pierwszy-taki-narciarz-w-historii,wiadomosc.html
-
ZAKŁAD O MIANO NAJLEPSZEGO NARCIARZA SZWECJI Szwedzki narciarz biegowy i specjalista od sprintu Emil Jonsson zamierza w kwietniu pokonać trasę zjazdu alpejskiego na nartach ... biegowych. Przyczyną tej decyzji jest zakład o miano najlepszego narciarza kraju. Jonsson założył się z alpejczykiem Hansem Olssonem, że jest od niego lepszy. 30 marca podczas tradycyjnych masowych zawodów narciarskich Skutskjutet w Are, kończących sezon zimowy w Szwecji, obaj zawodnicy najpierw pokonają trasę zjazdu długości 2,7 kilometra na nartach biegowych, a następnie trasę sprintu biegowego na nartach zjazdowych. - Jestem pewien, że wygram, ponieważ jestem bardziej wszechstronny - oświadczył Jonsson. Źródło: TVN24. -------------------------------------------------------------------------- Ciekawe, ciekawe kto wygra - Alpejczyk, czy biegacz? Osobiście stawiam na biegacza.
-
Taki Stokłosa się przyłożył...i co? Wygrał dzisiaj wybory uzupełniające do Senatu? :eek: Wygrał. Da się? Da
-
Poniższy Numer chyba jest największym ich "Przebojem" [YOUTUBE] [/YOUTUBE]
-
1.Johnny abstrahując...mimo wszystko alkohol i kaski - mają znaczenie na Stokach... ...w sumie, szkoda, że nie zamieszczono w Sondażu jakiegoś pytania nawiązującego do właścicieli stoków 2.No i w Kasku cieplutko ...w moich kilku glebach - Kask - problem rozwiązał 3."ciemne masy" pewnie też głosowały w Sondażu
-
Gajowy01 wydaje mi się, że pytania (poniekąd) o obowiązujące Zasady, są zawarte w Sondażu (np. wiek dla obowiązkowego noszenia Kasków - jest przedział aktualny). Ponieważ ARC Rynek i Opinie to Firma robiąca podobne Badania - na zlecenie - to pytania zapewne układał Newsweek Jeżeli chodzi o metodę Badawczą, to zastosowano: Metodę ankiet internetowych CAWI (Computer Assisted Web Interviews) na Epanel.pl w dniach 11-19 stycznia 2011 roku. Wzięło w nim udział łącznie N=3366 internatów w wieku 20-60 lat. http://www.arc.com.pl/index.php?o=articles/show/324 Czy taka Metoda jest skuteczna, czy nie - tu raczej musiałby się wypowiedzieć jakiś Zawodowy Statystyk... ...bo inaczej - dyskusja Wśród Nas, poszłaby w zupełnie w inną stronę - a mianowicie taką (pierwsze 45s)... [YOUTUBE]http://www.youtube.com/watch?v=hTlIMZ87WHY[/YOUTUBE] O wynikach, mimo wszystko warto merytorycznie podyskutować.
-
Sondaż: Na narty? Tylko z głową w kasku i na trzeźwo Takiej rewolucji na stokach chcieliby Polacy – wynika z sondażu przeprowadzonego przez pracownię ARC Rynek i Opinia na zlecenie „Newsweeka”. Był pijany? Miał kask? – gorączkowali się internauci, komentując ubiegłotygodniowe doniesienia o śmiertelnym wypadku narciarza na stoku w Szklarskiej Porębie. Mężczyzna, który roztrzaskał czaszkę, wpadając na hydrant, kasku nie miał. Bo nie musiał. Szumnie zapowiadany przepis nakazujący osłanianie głów (i to tylko dzieciom do 15. roku życia) przestał obowiązywać, zanim na dobre narciarze się z nim oswoili. Jedną ustawę zastąpiła druga, w której o kaskach nie ma już ani słowa. Prace nad trzecią, która kompleksowo podejdzie do tematu bezpieczeństwa w górach, ślimaczą się w Sejmie, bo ile pomysłów, tylu przeciwników. Tymczasem – jak pokazuje nasze badanie – oczekiwania Polaków są spójne i konkretne. Ponad trzy czwarte respondentów chce obowiązkowych kasków i to na głowach wszystkich narciarzy, niezależnie od wieku. – Można się tylko cieszyć. Najwyraźniej kolejne tragiczne wypadki działają na wyobraźnię. Poza tym wieloletni narciarze wiedzą, że zmieniły się warunki na stokach. Dziś już nie ląduje się głową w zaspie, ale uderza w zmrożoną, wyratrakowaną powierzchnię, która jest twarda jak beton – komentuje Piotr Van der Coghen, zawodowy ratownik górski i zarazem poseł PO, który pilotuje „trzecią” ustawę w parlamencie. Wyniki Sondażu: Dopuszczalna norma zawartości alkoholu w organizmie narciarza na polskich stokach nie powinna przekraczać w %: 35,8% - 0 promili 37,1% - 0,2 promila 7,9% - 0,5 promila 5% - bez ograniczeń 14,2% - trudno powiedzieć Czy należy zakazać sprzedaży alkoholu na polskich stokach?: 63,2% - TAK 36,8% - NIE Obowiązek jazdy w kaskach powinien obejmować w %?: 75,9% - wszystkich narciarzy 9,4% - narciarzy do 15-go roku życia 8,9% - narciarzy do 18-go roku życia 3,8% - nie powinno być takiego obowiązku 2% - trudno powiedzieć Zdaniem pracowników stacji narciarskich na stokach zaczyna już nawet panować moda na kaski. – Niektórym chodzi o bezpieczeństwo, innym o lans. Oczywiście kaski najczęściej mają dzieci i snowboardziści. W sumie zakłada je około 30 proc. zjeżdżających – ocenia Michał Tkaczyk z kompleksu Dwie Doliny Muszyna-Wierchomla. Niestety, wciąż nie ma mody na szusowanie bez piersiówek za pazuchą i postojów na łyk grzańca. Choć – o dziwo – niemal dwie trzecie ankietowanych twierdzi, że należałoby zakazać sprzedaży alkoholu na stokach. – To dokładnie tak jak z piciem i wsiadaniem za kierownicę samochodu. Wszyscy są zgodni, że nie wolno i zakaz jest słuszny. W praktyce jak wiemy bywa różnie – podkreśla dr Krzysztof Jankowski, socjolog z warszawskiej AWF. Gdzie z kaskiem? Z krajów najchętniej odwiedzanych przez polskich narciarzy tylko Włochy i Austria wprowadziły obowiązek jazdy w kaskach. Po stokach Italii szusować z zabezpieczonymi głowami muszą dzieci do 14. roku życia. Rodzicom, którzy nie upilnują pociech, grozi mandat do 150 euro. W większości landów austriackich kaski muszą zakładać osoby poniżej 15. roku życia, ale nie określono sankcji za nieprzestrzeganie przepisu. Nakaz nie obowiązuje w lubianym przez Polaków Tyrolu (m.in. lodowce Sölden i Hintertux) i najbardziej wysuniętym na zachód Vorarlbergu (ze znanym ośrodkiem Lech-Zürs). Kasków nie trzeba nakładać także we Francji, Niemczech, Czechach i Szwajcarii (choć i tak nosi je 82 proc. Szwajcarów korzystających z wyciągów). Zwykła czapka wystarcza na razie, by zgodnie z prawem szusować na Słowacji. Sytuacja może się jednak zmienić, bo parlament w Bratysławie pracuje właśnie nad ustawą w tej sprawie. Źródło: Newsweek, Ewa Szadkowska ----------------------------------------------------------------------------------------- Mnie powyższy Sondaż w sumie pozytywnie zaskoczył. A Was?
-
Zakopane: legenda hip-hopu na Harendzie Już 12 lutego, zakopiański stok Harenda stanie się jednym z najgorętszych miejsc na imprezowej mapie Polski. W czasie imprezy Quiksilver Snow Session rozegrane zostaną zawody Quiksilver Big Air i Roxy Rail Jam. Swoje umiejętności na skoczni zaprezentuje 30 zaproszonych zawodników. Do startu na railach zaproszone są wszystkie chętne zawodniczki. Jest o co walczyć bo pula nagród pieniężnych wynosi w sumie 18.000 zł. Dla wielu osób wydarzeniem dnia będzie jednak koncert AbradAba, legendy polskiego rapu i członka słynnej grupy Kaliber 44. Występ zdobywcy Fryderyka za najlepszy album hip-hop, będzie z pewnością jednym z najciekawszych wydarzeń kulturalnych sezonu w zimowej stolicy Polski. Zanim na mobilnej scenie, będącej jednocześnie dachem przerobionego old-schoolowego autobusu znanego pod nazwą Red Bull Tourbus, pojawi się autor „Czerwonego Albumu”, opanują ją DJ Benito (BreakDaFunk) i Dj Prescot. Specjalnym gościem imprezy będzie Paulina Ligocka, reprezentantka polski na Igrzyskach Olimpijskich w Vancouver. Zachęci ona zawodniczki startujące w Roxy Rail Jam do pokazania swoich najlepszych trików. Tym, którym nie wystarczą emocje związane z rywalizacją sportową i koncertami pozostaje zawsze spróbować własnych sił na jednej desce. Przez cały dzień na stoku Harenda będzie można testować sprzęt LibTech, DC, Gnu i Roxy. - Snowboard to styl życia i najbardziej popularny sport zimowy uprawiany przez dzisiejszą młodzież. Chcemy inspirować młodych ludzi i pokazać jego najbardziej widowiskową odmianę i to w wykonaniu utalentowanych polskich i zagranicznych zawodników. Snowboard to także dobra zabawa, do której zapraszamy wszystkich, którzy będą w tym czasie w Zakopanem – powiedział Piotr Łodziński Marketing Manager Quiksilver Polska. Informacje na temat zawodników i imprezy znaleźć można na stronie www.facebook.com/QuiksilverSnowSession.
-
Robert Kubica miał ciężki wypadek w rajdzie
marboru odpowiedział andy-w → na temat → Chcę Wam o tym powiedzieć
Robert Kubica zaraz po wybudzeniu ze śpiączki farmakologicznej po przebytej wielogodzinnej operacji zapytał o stan swojego pilota Jakuba Gerbera - poinformował jeden z opiekujących się nim lekarzy Giorgio Barabino.







