-
Liczba zawartości
7 223 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
599
Zawartość dodana przez marboru
-
Kasprowy 2011. Byłem, Zobaczyłem, Zdobyłem
marboru odpowiedział marboru → na temat → Relacje z wyjazdów forumowiczów na narty
Czy od końca, czy od początku...zależy jak ustawisz sobie Forum Jak ustawisz, że w temacie poszczególne posty ustawiają Ci się (kolejność wyświetlania) od najstarszych do najnowszych - wtedy będziesz miał wszystko ok. Ja tak mam - dlatego, u mnie Relacja jest utworzona chronologicznie -
Kasprowy 2011. Byłem, Zobaczyłem, Zdobyłem
marboru odpowiedział marboru → na temat → Relacje z wyjazdów forumowiczów na narty
Suplement, czyli zbiór zdjęć, które wypadły z Relacji. Widok na Goryczkową z Kolejki: Prawie jak w Dolomitach... Większość zjazdów odbywała się po lewej stronie, przy Krzesełku...po prostu było bardziej równo i twardo. Środkowy fragment Gąsienicowej z samego rana niemal idealny: W Tle chyba Małe Ciche? Kasprowy Ratrak Czyż Tatry nie są piękne? Morze Goryczkowej Bieli: Tuż przed szusem w dół... Lepiej może uważać przy zjeździe zamkniętą Trasą... The End -
Relacja z wyjazdu na Kasprowy Wierch 05.03.2011 w wątku: http://www.skionline.pl/forum/showthread.php?p=129584#post129584
-
Kasprowy 2011. Byłem, Zobaczyłem, Zdobyłem
marboru odpowiedział marboru → na temat → Relacje z wyjazdów forumowiczów na narty
Pobudka o 3 rano. Wyjazd o 4. Jesteśmy na miejscu przed 9. Szybkie przebieranie, trucht na taksówkę i jesteśmy w Kuźnicach. Z marszu wsiadamy do Kasprowego Wagoniku. Pogoda wyśmienita – słoneczko w pełnej krasie. Pierwsze zdjęcia i pierwsze widoki z kabiny. W dole Zakopane, Harenda i Szymoszkowa widoczne z białym krawatem: Giewont od tyłu: Jakoś tak szybko jesteśmy na szczycie…prędkość okupiona jest stratami – Kolega gubi po drodze rękawiczkę. Pech. Naszym oczom pojawia się pierwszy widok na Gąsienicową: Jeździmy, jeździmy, jeździmy – fotki postanawiam zrobić nieco później – nie chcę stracić doskonałych warunków na stoku w pierwszych godzinach jazdy. Do godziny 11:30 jest równo, twardo – doskonale mimo tego, że temperatura w Słońcu co najmniej +10. Jest Alpejsko – bajkowo. Kolejek do Krzesełka przez cały dzień brak mimo tego, że prawie każde wciągające się w górę ma pełną obsadę. O 12 w górnej części zjazdu widać już, że narciarzy przybyło. W połowie trasy nie jest to tak widoczne: Pierwsze zwężenia zaczynają się muldzić… Niestety są pierwsze Ofiary nartowania: Skionline, przed zjazdem poza trasę: Pierwsze spojrzenie na Gąsienicę z boku… -
Kasprowy 2011. Byłem, Zobaczyłem, Zdobyłem
marboru odpowiedział marboru → na temat → Relacje z wyjazdów forumowiczów na narty
Górna stacja widziana z perspektywy: Jak ja Kocham takie klimaty… …i Słoneczko Autor na tle Kurortu „Kasprowy” Chyba byłem w niebie? Pora wracać na trasę… …a na trasie, „gardło” to już jeden wielki Kopiec… …zaczynają wystawać Kamienie (cała długość trasy), no i mega przetarcia w dolnej partii: Popołudniu turystów, amatorów białego szaleństwa przybywa. Upał trwa dalej. Zdecydowanie postanawiam wykonać jeszcze kilka zjazdów w takim klimacie… -
Kasprowy 2011. Byłem, Zobaczyłem, Zdobyłem
marboru odpowiedział marboru → na temat → Relacje z wyjazdów forumowiczów na narty
…zamiast takim: Słońce zachodzi na Gąsienicy, pora myśleć o powrocie… Zanim opiszę, pokażę powrót. Małe podsumowanie finansowe wyjazdu. Paliwo z Radomia: 70zł Parking przy Rondzie i drodze na Kuźnice – 2 zł/h = razem 16zł. Taksówka do i z Kuźnic – 6 zł. Wyjazd kolejką na Górę ok. 30 zł. Karnet całodniowy 90 zł. Piwo u góry 12 zł, herbata 7,5zł. Obiadokolacja w drodze powrotnej 35 zł. Jednodniowy pobyt na polskiej Górze Gór to ok. 270 zł. Czas się teraz narazić na forum… …narazić zjazdem po zamkniętej Goryczkowej. Po rozmowie z „wiekowymi” narciarzami w chwili przerwy…dowiedzieliśmy się, że Goryczkową nie jest źle i są warunki do zjazdu. Oddaliśmy karnety i postanowiliśmy trochę złamać prawo i chodź raz jedyny poskręcać w „zakazanym” miejscu… Pierwsze spojrzenia…widok piękny, kolorowe niebo… Spojrzenie w stronę nieczynnego, przedpotopowego Krzesła Dojazd do głównej Trasy…siatki pościągane, ogólnie w drodze dojazdowej Gąsienicowa-Goryczkowa należy uważać… Pierwsze spojrzenie na najszerszy fragment Zjazdu, wygląda nieźle… Jest rewelacyjnie! Twardo, równo i bez przetarć. Zwężenie, krótki fragment „pod górkę” wygląda również bardzo dobrze…niebo było naprawdę cudne tego dnia… -
Kasprowy 2011. Byłem, Zobaczyłem, Zdobyłem
marboru odpowiedział marboru → na temat → Relacje z wyjazdów forumowiczów na narty
Potem jeszcze chwilę jest ok.. …od dołu… Ale dalej nie jest już tak dobrze… …wystająca Kosodrzewina spod śniegu: trawa…na szczęście bez kamieni… Wyjazd na ostatnią Goryczkową polankę jest dobry ale bez ratrakowania: Dół niedostateczny… Należy uważać na dwa pierwsze zakręty Nartostrady – Lód. Prosta do polanki tak jak w szczycie śnieżnego sezonu: Wzdłuż polanki trochę roślinności… -
…spojrzenie z dołu: Dalej cała Nartostrada – warunki Bardzo Dobre, z momentami roztopionego śniegu, lodu. Już w Kuźnicach zaczyna brakować śniegu… Zdejmujemy narty – i do taksówki. Słowo podsumowania. Bez względu na wszystko – Kocham to Miejsce i będę do niego wracał. Kasprowy to Nasze „małe Alpy” i wraz ze swoimi problemami itd. uważam, że fajnie jest tu bywać. Niesamowity dzień. Mimo warunków – wyrypałem się Narciarsko. Bardzo pozytywnie. Dusza zaspokojona Górami…na jak długo? Pozdrawiam marboru
-
Jacku, nie obraź się - ale to chore.
-
Rossi planowałem w tym roku Czarną Górę...no ale zarobiony strasznie jestem i wszystkie plany mi w łeb wzięły... Czarna Góra jest ok, no i zawsze to jakaś odmiana od Szcyrkowych postów Dzięki za relację - z tego Regionu wyjazdów Forumowiczów coś mało... Miło popatrzeć na foty.
-
5.03.2011 gdzieś ktoś jedzie?
marboru odpowiedział mysiauek → na temat → Relacje z wyjazdów forumowiczów na narty
Jutro od rana Kasprowy -
Do wszystkich snowboarderów i narciarzy, którym płaskie nartostrady wydają się zbyt nudne: prezentujemy dziesięć najpiękniejszych, najrozleglejszych i najbardziej urozmaiconych miejsc narciarskich świata. 1. Whistler Blackcomb (Kanada) Historia parku Whistler Blackcomb w Brytyjskiej Kolumbii niedaleko Vancouver jest jedną z najstarszych. Obecnie na całość składa się 8 części. By przedostać się z Easy Terrain Garden przez Habitat Park do Nintendo Terrain Park, trzeba wykazać się umiejętnościami na wszystkich poziomach, a i tak do najtrudniejszej grupy przeszkód, XL Park, docierają nieliczni. Na północnoamerykańskiej półkuli właśnie park Whistler wyznacza standardy i od lat wśród zawodników freestyle'u uważany jest za wzorcowe i prekursorskie miejsce. www.whistlerblackcomb.com 2. Bear Mountain (USA) Park All Mountain Terrain, który przed dziesięciu laty powstał z połączenia dwóch miejsc: Snow Summit i Bear Mountain, zdobył sobie renomę kreatywnego zaplecza dla kalifornijskiej sceny snowboardowej. W transporcie na jedną ze 150 tras pomagają kolejki o wszystkich możliwych konstrukcjach. Mała rada: wieczorami trenują tu znani zawodowcy, którzy pokonują trasy w błysku fleszy i przed kamerami w parku ''The Scene''. Warto to choć raz zobaczyć. www.bearmountain.com 3. Mammoth Mountain (USA) Od połowy lat 90. Unbound Parks w kurorcie Mammoth Mountain w słonecznej Kalifornii zaliczany jest do najbardziej innowacyjnych i wyrafinowanych atrakcji, jakie Ameryka Północna może zaproponować zawodnikom freestyle'u. Przez wiele zim właśnie tu profesjonaliści podnosili swój poziom - na trzech pajpach, ponad 70 elementach typu jib, na odcinku leśnym, nie mówiąc już o niezliczonych i bardzo wymyślnych quarterach, funboxach i innych niespodziankach. Unbound Main, South Park i Family Park oferują perfekcyjne warunki do doskonalenia techniki. www.mammothmountain.com 4. Snowpark NZ (Nowa Zelandia) Najbardziej znany snowpark na południowej półkuli znajduje się w odległości 35 km od Wanaki i 50 km od Queenstown. Snowpark NZ oferuje: dwa pajpy, duży quarterpipe, serie skoczni dla początkujących i zaawansowanych; należy także wymienić wyciągi i kolejki różnego rodzaju oraz dodatkowe atrakcje typu wallride itd. na całym stoku. Większość europejskich i amerykańskich zawodników spotyka się tu między czerwcem a wrześniem, aby z godnością przetrwać lato. www.snowparknz.com 5. Kronplatz (Włochy) W ciągu ostatnich trzech lat Kronplatz - region narciarski w znanych na całym świecie Dolomitach - obok Livigno zdobył sobie sławę parku z najlepszą profesjonalną trasą w Europie. Wszystkie elementy śnieżne są perfekcyjnie ukształtowane, a trasy na tyle kreatywne, że życzenia najbardziej wymagających zawodników zostają spełnione. Tu proponuje się ''pure park evolution.'' Centralne położenie góry i wyraźny podział tras według skali trudności to wystarczający argument, by wzbudzić podziw poza granicami Włoch. www.kronplatz.com 6. Flims Laax (Szwajcaria) Od dwóch dekad Flims Laax jest jednym z najbardziej znanych regionów narciarskich - nie tylko na samej górze, ale także u jej stóp, w dolinie z Riders Palace. W skład rozległego Swatch Snowpark wchodzą cztery parki. Oprócz Slopstyle na szczycie lodowca Vorabgletscher są jeszcze trzy tereny: część dla początkujących, No Name Park i Plaun Park, które znajdują się wokół szczytu Crap Sogn Gion. Najbardziej znana nartostrada w Alpach i duża liczba kolejek i wyciągów sprawia, że Films Laax jest największą konkurencją dla pozostałych ośrodków narciarskich w Alpach. www.laax.com 7. Avoriaz (Francja) Otwarty w 1996 roku ośrodek sportów zimowych Avoriaz w Górnej Sabaudii jest najważniejszym francuskim snowparkiem. Od 1993 roku do znanego resortu dołączyły także: park dla początkujących La Chapelle z wieloma atrakcjami oraz The Stash, Lil' Stash i Burton Kids Parkway. To pierwszy ''stash'' w Europie z niezliczonymi elementami z drewna, który oferuje trasy dla początkujących, amatorów i profesjonalistów. Rozciąga się na odcinku ponad jednego kilometra w ręcznie przygotowanym terenie leśnym. www.avoriaz.com 8. Grandvalira (Andora) Trzy parki w największym regionie narciarskim w Pirenejach, w Grandvalira, są szczytem doskonałości - to najlepsze miejsce pomiędzy Hiszpanią i Francją. Najchętniej odwiedzany jest El Tartar - dzięki kompletnej ofercie, łącznie z częścią dla profesjonalistów. Zdominował pozostałe dwa parki: Isards Park i Snowpark Xavi. Pod koniec sezonu odbywa się tu Totally Fight Event, który zdobył sobie stałe miejsce w europejskim kalendarium freestyle'owym. Można tu wtedy spotkać cały angielski, francuski i hiszpański światek snowboardowy. www.grandvalira.com 9. Xperia Ischgl Snowpark (Austria) Mekka snowboarderów na poczatku lat 90. już wówczas miała zadatki, by stać się najważniejszym parkiem rozrywki w Alpach. Obecnie Xperia Ischgl Snowpark jest najdłuższą alpejską nartostradą dla profesjonalistów i debiutantów. Jednorazowe pokonanie trasy na obszarze Velill i Idalp, która rozciąga się na odcinku ponad 1,7 km, jest nie lada wyczynem nawet dla rajderów z dobrą kondycją. Nowoczesna konstrukcja skoczni oraz kilometrowa trasa Roller & Banked Course pozwala korzystać z tych samych miejsc osobom o różnym stopniu zaawansowania. Park ma także rozrywkowy i artystyczny charakter - zimą 2010/11 odbędzie się tu impreza ''STYLEon-ART Weeks''. www.ischgl.com 10. Flachauwinkl (Austria) Flachauwinkl Shuttleberg - Absolutpark o długiej tradycji oraz park, który powstał jako drugi w Europie, prężnie działająca społeczność, jedna z największych ekip prosów oraz kryty skatepark na końcu najbardziej uniwersalnej nartostrady w Alpach - Flachauwinkl to niewątpliwie jedna z najlepszych ofert w Europie. Jej urozmaiceniem są half-pajpy, stepdownkickery, teren jib i ogromny wallride. W zestawie znajdują się także naturalne klify i trasy boardercross'owe wykorzystujące naturalne ukształtowanie terenu. www.absolutpark.com Źródło: http://narty.sport.pl/narty
-
Narciarski konkurs fotograficzny Newsweeka
marboru odpowiedział marboru → na temat → Chcę Wam o tym powiedzieć
Nie biorę W sumie to, byłem zaskoczony odzewem :eek:, również tym, że Psi Przyjaciele, Leśni Ludzie, Gracze Giełdowi, i maniacy Gier (zwłaszcza jednej, w której rankingu przez bardzo długi czas byłem numer 1, teraz jestem numer 2... :D ) zainteresowali się pracami Ewo - Twoja praca w szczególności z chatu Gry X - otrzymała kilka głosów...zarówno Ona jak i sam konkurs wywołał spore zainteresowanie i długą dyskusję -
Narciarski konkurs fotograficzny Newsweeka
marboru odpowiedział marboru → na temat → Chcę Wam o tym powiedzieć
Ewo, jeśli o mnie chodzi to...zadam Ci pytanie Co w tym złego, że wkleiłem swoje linki na inne fora, z których korzystam? Wśród tych for są: forum giełdowe, forum dogowe, forum leśne, forum i chat dwóch gier z sieci - wszędzie są moi przyjaciele Pewnie, że każda tego typu "zabawa" to wyścig... ...ale nie zapominaj, że jest również nagroda Jury Najfajniejsze jest to, cały czas się dziwię - że nie jestem zarejestrowany na Facebooku a mam już 25 "lubię to" :eek: Strasznie dziękuję Wszystkim, którzy kliknęli na moją amatorską fotkę: http://sudtirol.newsweek.pl/projekt/poludniowy-tyrol-konkurs/625/w-ramionach-przestrzeni,72011,0 Ponieważ Konkurs trwa, to proszę o wsparcie dla wszystkich Skionlinowców biorących w nim udział (aktualna lista poniżej). Nie ukrywam, że Ufoludy - to moje ulubione zdjęcie i kibicuję tej pracy :) -
"Goryczkowa bez naśnieżania umrze" Polskie Koleje Linowe muszą zmodernizować kolej krzesełkową w Kotle Goryczkowym. Ta przestarzała konstrukcja wymaga nie tylko unowocześnienia, ale i sztucznego naśnieżania na trasie. Inaczej Goryczkowa umrze. PKL mają już gotowy projekt modernizacji kolejki i sztucznego śnieżenia. W ubiegłym sezonie 2009/2010 trasa na Goryczkowej była czynna dwa tygodnie, w tym sezonie nawet nie ruszyła. - Ograniczenie planów inwestycyjnych w rejonie Kasprowego Wierchu wyłącznie do modernizacji kolei linowej na Goryczkowej nie rozwiąże istniejących tam problemów - mówi Andrzej Laszczyk, prezes PKL. - Jeśli rzeczywiście mamy poprawić jakość warunków do uprawniania narciarstwa, konieczna jest jednoczesna budowa systemu śnieżenia. Dobrze zaśnieżone trasy, to mniej przeszkód dla narciarzy, na przykład kamieni, a przede wszystkim grubsza warstwa ochronna dla znajdującej się pod śniegiem roślinności. Jak dodaje prezes, dzisiejsze technologie pozwalają na wybudowanie systemu naśnieżania bez szkody dla przyrody. Obecnie PKL są na etapie sporządzania tzw. karty informacyjnej przedsięwzięcia, która jest m. in. oceną jego oddziaływania na środowisko. Dopiero z tym dokumentem będą mogły wystąpić do burmistrza Zakopanego o wydanie decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach, a potem o warunki zabudowy. W dobre intencje PKL, jeśli chodzi o sporządzenie rzetelnego, zgodnego z wymogami obowiązującymi na obszarze Natura 2000, raportu środowiskowego nie wierzą ekolodzy i zapowiadają szczegółową kontrolę każdego etapu inwestycyjnego. - Tym razem nie będzie tak jak w przypadku kolejki na Kasprowy, gdy inwestor sporządził sobie raport według własnych wytycznych, naszym zdaniem nierzetelnych - mówi Radosław Ślusarczyk z Pracowni na rzecz Wszystkich Istot. - Jeżeli inwestor znowu będzie próbował iść na skróty, mamy prostą drogę do Komisji Europejskiej. Szymon Ziobrowski, prawnik TPN, zaprzecza, aby inwestor mógł wykonać dowolny raport. - W przypadku Tatr zakres raportu ustala regionalny dyrektor ochrony środowiska w Krakowie, zaś opiniuje go TPN - wyjaśnia Ziobrowski. Andrzej Bachleda Ałuś, najwybitniejszy polski alpejczyk, uważa, że dziś modernizacja przestarzałej kolejki w Goryczkowej oraz sztuczne śnieżenie to konieczność. - A co tam przyroda może stracić? - pyta Bachleda. - Przecież to tylko woda magazynowana w postaci śniegu. Nie ma tu żadnych szkód dla przyrody. To hucpa, że z nas narciarzy robi się dewastatorów! Polska Gazeta Krakowska, Halina Kraczyńska
- 1 884 odpowiedzi
-
- 1
-
-
- kasprowy wierch
- stacje narciarskie
-
(i 4 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Za średnią polską pensję spędzisz w nich najwyżej dwie noce, i to bez jedzenia i picia, nie mówiąc już o jeżdżeniu na nartach. Ale jeśli zarabiasz duuużo powyżej przeciętnej i chciałbyś dzielić orczyk pod pupą z piękną aktorką albo jakąś królową, te miejsca są dla ciebie. Courchevel, Francja Francuski kurort leżący w słynnych Trzech Dolinach (największy obszar narciarski na świecie) to od lat przede wszystkim mekka rosyjskich bogaczy, ale jeszcze przed ich pojawieniem się tam był powszechnie uważany za najbardziej ekskluzywny w Europie. Swoje sklepy mają tu m.in. Gucci, Armani, Chanel czy Dior. Oligarchowie nie tylko nie lubią w byle czym chodzić, ale także jeździć - np. narty z limitowanych serii za 3 tys. euro to w Courchevel wcale nie rarytas. Piwa, w przeliczeniu, poniżej 25 zł nigdzie tu raczej nie znajdziesz. Kto bywa: Victoria Beckham, rosyjscy bogacze (Jewgienij Spirienkow, Konstantin Romanow), George Clooney. Cena skipassa (tylko na trasy w Courchevel): 39,5 euro za dzień. Gdzie jeździć: polecam Chanrossę, jedną z czarnych tras. Gdzie spać: w Le Palace de Neiges (wcześniej Byblos, od 700 euro za noc za dwójkę). Skandale, afery, anegdoty: w 2007 r. policja wdarła się do hotelu Byblos i zatrzymała jednego z najbogatszych Rosjan Michaiła Prochorowa z trzema młodymi kobietami. Policja zarzuciła mu prowadzenie siatki luksusowych prostytutek oraz pranie brudnych pieniędzy. Kitzbühel, Austria W Polsce jest mniej znany niż choćby Zell am See czy Zillertal, ale na Zachodzie uznawany - i słusznie - za najbardziej snobistyczny i jeden z najdroższych zimowych kurortów. Plus to brak nowych Ruskich, czyli naszych przebogatych braci ze Wschodu. Minus to stosunkowo niskie położenie nad poziomem morza (800 m, czyli tyle, ile Zakopane), co powoduje, że przy globalnym ociepleniu często wiele tras jest po prostu zamkniętych. Cena skipassa: 42,5 euro za dzień202 euro za tydzień. Gdzie jeździć: jeśli jesteś w Kitz, to tylko z Koguciej Góry (Hahnekahmm), najlepiej trasą Die Streif (21), na której rozgrywany jest jeden z najbardziej szalonych biegów zjazdowych w Pucharze Świata. Dla amatorów otwarta jest tylko część trasy, ale i tak można się rozpędzić do 150 kmh! Gdzie spać: popularne miejsce dla bogatych to hotel Tennerhof, pierwszy z pięcioma gwiazdkami w Kitz. Najtańsza dwójka to 430 euro za noc, choć zimą można też natrafić na okazje za 280 euro. Skandale, afery, anegdoty: w 2007 r., gdy media doniosły o tajnym porozumieniu hotelarzy w Kitz, którzy ustalili, że Rosjanie nie mogą stanowić wśród ich gości więcej niż 10 proc. Rosjanie właśnie wtedy zaczęli oblegać austriacki kurort i szybko stali się dominującą grupą. Dziś już tak wielu ich tam nie przyjeżdża. Kto bywa: Michael i Ralf Schumacherowie, Arnold Schwarzenegger, Flavio Briatore, Niki Lauda i Bernie Ecclestone.
-
Vail, USA Wszyscy u nas znają Aspen, ale to Vail jest uznawane za bardziej luksusowe. Warunki do jeżdżenia są tu znakomite - wraz z sąsiednim Beever Creek, gdzie co roku rozgrywane są zawody narciarskiego Pucharu Świata, tworzą jeden z największych kompleksów narciarskich w USA. No i Vail nie jest tak zatłoczone jak Aspen. A za intymność też się płaci. Kto bywa: Cameron Diaz, Jean-Claude van Damme. Cena skipassa: 76 dol. za dzień434 dol. za tydzień. Gdzie jeździć: np. na trasie Riva Ridge - dla średnio i dobrze zaawansowanych narciarzy, o długości 6,5 km. Gdzie spać: choćby w The Lodge & Spa at Cordillera z kawałkiem prywatnej góry. Cen nie podają w internecie (jak zadzwonisz, to ci powiedzą), ale za pierwszą faksowaną kartkę chcą 5 baksów, musi być drogo. Skandale, afery, anegdoty: tu latem 2003 r. gwiazdor NBA Kobe Bryant miał zgwałcić 19-letnią pracownicę hotelu Katelyn Faber. On zapewniał, że nie zgwałcił, ale odbył stosunek seksualny za zgodą Faber. Deer Valley, USA Kurort w stanie Utah, od czterech lat uznawany przez czytelników amerykańskiego "SKI Magazine" za najlepszy w Stanach Zjednoczonych. Również dzięki temu może ustalać najwyższe w USA - w świecie chyba też - stawki za skipassy. Domy za kilka milionów dolarów ma tu wiele gwiazd amerykańskiej telewizji, filmu, muzyki czy polityki, wiele innych przyjeżdża wypocząć albo na coroczny "Celebrity Skifest". Wielkim plusem kurortu jest położenie, zaledwie 20 mil od Salt Lake City, stolicy i największego miasta stanu Utah, oraz fantastyczne warunki śniegowe - jedne z najlepszych na całym globie. Cisza i spokój - bo Utah należy do najsłabiej zaludnionych stanów, w dodatku zamieszkany jest głównie przez konserwatywnych mormonów. Nic dziwnego, że w Deer Valley oazę na starość znalazł po latach kariery i ostrego picia Harry Reems, gwiazda kultowego "Głębokiego gardła"... Kto bywa: Gwen Stefani, James Caan, Courteney Cox, Virginia Madsen. Cena skipassa: 90 dol. za dzień567 dol. za tydzień. Gdzie jeździć: proponuję Orion, jedną z najdłuższych tras - dla średnio zaawansowanych (wyruszasz na wysokości 2917 m n.p.m., dojeżdżasz na 2519 m). Gdzie spać: jak luksus, to luksus, polecam więc Stein Eriksen Lodge - pięciogwiazdkowy hotel położony tuż przy jednej z tras. W sezonie zimowym co najmniej 700 dol. za dwuosobowy pokój, ale trzeba pamiętać, że w samym Deer Valley trudno znaleźć pokój za mniej niż 450 dol. Skandale, afery, anegdoty: nie był związany z celebrytami, tylko z organizacją zimowych igrzysk olimpijskich w Salt Lake City w 2002 r. - część zawodów odbywała się w Deer Valley. Otóż Amerykanie przekupili co najmniej sześciu członków Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego, by dostać igrzyska. Afera, oczywiście, wyszła na jaw już po decyzji korzystnej dla Salt Lake City i Deer Valley, które dostały potężnego kopa finansowego i prestiżowego. Cortina d'Ampezzo, Włochy Włoski region narciarski najbardziej znany w świecie, ale i najdroższy, jeśli chodzi o ceny noclegów w samym miasteczku oraz ceny w sklepach. Cortina nazywana jest "Królową Dolomitów", ponieważ leży w samym sercu tych pięknych gór. Miejscowość słynie nie tylko z pięknych widoków, ale przede wszystkim z wszechobecnego zimą słońca - jest ponoć najbardziej nasłonecznionym kurortem we Włoszech. Kto bywa: Brad Pitt, Sylvester Stallone, Sting. Cena skipassa: 37 euro za dzień200 za tydzień. Gdzie jeździć: na zboczach Tofane, gdzie rozgrywane były m.in. konkurencje alpejskie podczas zimowych igrzysk w 1956 r. Gdzie spać: oczywiście w Cristallo - jedynym 5-gwiazdkowym hotelu w całych włoskich Dolomitach. Najtańszy pokój dwuosobowy to 700 euro za noc. Skandal: w 2005 r. wkurzony Sting skrócił swoje zimowe wakacje z żoną i szóstką dzieci, bo nie mógł wytrzymać inwigilacji ze strony innych bywalców Cortiny. "Ludzie fotografowali go komórkami nawet w saunie" - pisała włoska prasa. Piosenkarz przebywał w Cristallo, ale i w tym przybytku luksusu znani i sławni nie mogą liczyć na litość. St Moritz, Szwajcaria Jeden z najsłynniejszych kurortów w Europie znany jest nie tylko z nart, ale też rozgrywanych na zamarzniętym jeziorze meczów polo i wyścigów konnych dla wyższych sfer. Kiedyś, za dobrych dla siebie czasów, zanim wsadzili go do aresztu za przewały finansowe, sponsorem jednej z drużyn polo był nasz słynny lobbysta Marek Dochnal. Wystarczy wyjść na najdroższą ulicę St Moritz Via Suvretta, by przekonać się, dzięki cenom, że to nie jest miejsce dla normalnych ludzi. Kto bywa: Liz Hurley, Madonna, wielu rosyjskich oligarchów. Cena skipassa: 68 franków za dzień402 franki za tydzień. Gdzie jeździć: trzeba co najmniej raz w Corvatsch, na jednej z najdłuższych i naprawdę superoświetlonych tras zjazdowych w Europie (4,2 km). Zjazdy w każdy piątek, od 19 do 2 w nocy, płatne ekstra 25 franków. Gdzie spać: w słynnym hotelu Badrutts Palace, ale zimą zapłacimy 700 franków za noc w dwuosobowym pokoju. Skandale, afery, anegdoty: w 1948 r. na zimowe igrzyska przyjechały z USA dwie rywalizujące ze sobą drużyny hokeja na lodzie, sponsorowane przez różne stowarzyszenia hokejowe. Po długich targach turniej się odbył. Jedna amerykańska drużyna wzięła udział w ceremonii otwarcia olimpiady, druga grała - ale założono, że niezależnie od wyników zajmie ostatnie miejsce. Lake Louis, Kanada Kurort mniej u nas znany niż Whistler (tam odbywały się narciarskie zawody podczas ostatniej zimowej olimpiady w Vancouver), ale za to jeden z najbardziej snobistycznych w Ameryce Północnej. Położony w sercu Parku Narodowego Banff, niedaleko Calgary, uznawany jest za jedno z najpiękniejszych miejsc do jeżdżenia na nartach na całym świecie. I jedno z najlepszych jeśli chodzi o warunki śniegowe. Cena skipassa: 79,95 dol. kanadyjskich za każdy dzień (230 zł). Gdzie jeździć: trzeba wybrać którąś z tras dla zawodowców, czyli "podwójnie czarną". Kilka z nich jest na zboczach Mount Whitehorn, sięgającego prawie 2800 m n.p.m. Gdzie spać: jednym z najpiękniejszych hoteli jest Fairmont Chateau, położony nad samym jeziorem Louise. Cena zimą zaczyna się od 399 dol. kanadyjskich za najtańszy dwuosobowy pokój (1140 zł). Skandale, afery, anegdoty: tego lata grupa niemieckich turystów, łowiąca ryby w Banff, zobaczyła niedźwiedzicę z dwoma małymi. Turyści biegiem ruszyli ku zwierzakom z aparatami fotograficznymi, wymachując rękami i gwiżdżąc. Niedźwiedzie uciekły do lasu, ale wkurzona matka wkrótce wróciła - a wtedy przerażeni Niemcy natychmiast wezwali strażników parku narodowego. Nikomu nic się nie stało, ale za zaczepianie zwierząt jeden z Niemców dostał 750 dolców grzywny. Historia ku przestrodze - na nartach zimą też można zaliczyć spotkanie z grizli. Kto bywa: Robert Kennedy jr, Alec Baldwin, Meg Ryan, Robin Williams. Queenstown, Nowa Zelandia Wybrałem coś egzotycznego, bo jak się doliczy koszty lotu do Nowej Zelanddi, a potem dotarcia do Queenstown, to będzie to cholernie droga wyprawa. Zwłaszcza że ceny, np. skipassów, są też bardzo, bardzo wysokie. W pobliskich plenerach Wyspy Południowej Peter Jackson kręcił "Władcę pierścieni". Lindsay VonnCena skipassa: 95 dol. nowozelandzkich (ok. 230 zł) za dzień, 635 dol. nowozelandzkich za tydzień (ok. 1,7 tys. zł). Gdzie jeździć: do wyboru są trasy od bardzo trudnych po łatwe. Można postawić na te ostatnie - w kompleksie Coronet Peak jest np. M1-Big Easy o długości 2,5 km. Gdzie spać: w Blanket Bay, niewielkim (12 pokoi i apartamentów) luksusowym hotelu za 1,5 tys. dol. nowozelandzkich za dobę (ok. 3,5 tys. zł). Skandale, afery, anegdoty: nie wierzę, że Bode Miller jeździł tu na trzeźwo, skoro nawet w Pucharze Świata wiele razy startował na bani... Kto bywa: przede wszystkim najlepsi narciarze świata, trenujący tu przed rozpoczęciem sezonu Pucharu Świata (bo to antypody i zima jest tam podczas naszego lata) - na czele z piękną Amerykanką Lindsay Vonn, najlepszą zawodniczką naszego globu, oraz jej rodakiem Bode Millerem. Gstaad, Szwajcaria Tu się o celebrytach i bogaczach nie rozmawia, oni tu po prostu są. Kupują domy za 2-3 mln dol. - najlepiej z garażami na co najmniej dwa samochody. O głębokości portfela gości i rezydentów świadczy centrum miasteczka - z promenadą wypełnioną ekskluzywnymi sklepami. Nic dziwnego, że Gstaad uważane jest za najdroższy kurort w kraju Helwetów. Kiedyś przyjeżdżali tu regularnie Elizabeth Taylor (przyłapano ją np. podczas odwiedzin u Michaela Jacksona) czy księżna Diana z księciem Karolem. Zresztą koronowanych głów jest co roku sporo w Gstaad, który oprócz aury luksusowego, leżącego nieco na uboczu kurortu, ma po prostu świetne trasy narciarskie. Wielkim atutem jest pobliski lodowiec, gdzie trasy zaczynają się na 3000 m nad poziomem morza. Kto bywa: Naomi Campbell, Roman Polański, Roger Moore, król Hiszpanii Juan Carlos, George Soros i inni. Cena skipassa: 44,5 euro za dzień259,5 euro za tydzień. Gdzie jeździć: żeby się nie męczyć w tej mekce celebrytów, polecam dwie niebieskie trasy 85 i 87 - łączą się, to w sumie kilka kilometrów zjazdu z pięknymi widokami - z Les Gouilles (2005 m) do Rougemont (992 m). Gdzie spać: jak już chcesz pojeździć na nartach w Gstaad, nie możesz mieszkać w hotelu - po prostu musisz wynająć luksusowy chalet na osiem osób. Koszt, hmm... między 20 a 60 tys. franków szwajcarskich za tydzień. Czyli 59-120 tys. zł. Skandale, afery, anegdoty: oczywiście ten związany z przetrzymywaniem w areszcie domowym Romana Polańskiego. Dobrze, że chłop miał swój chalet w Gstaad (za 1,5 mln dolców) z profesjonalnym studiem filmowym, bo inaczej podli Szwajcarzy trzymaliby go do wyjaśnienia sprawy deportacji do USA w jakimś zwykłym areszcie. Klosters, Szwajcaria Położone blisko Davos - miejscowości, gdzie odbywa się coroczne Światowe Forum Ekonomiczne, na które zjeżdżają najważniejsi ekonomiści, biznesmeni i ważni politycy ze świata. Klosters jest jednak od Davos cichsze i spokojniejsze. Sam region zaliczany jest do najlepszych w Szwajcarii, a tamtejsze wyciągi mogą w godzinę przewieźć aż 60 tys. osób. Niestety, ceny mogą przyprawić o ból głowy - ice tea na stoku kosztuje ponad 20 zł, piwo jest jeszcze droższe. Cena skipassa: 68 franków za dzień346 franków za tydzień. Gdzie jeździć: w Parsenn ze szczytu Weissfluh do Küblis - to 12 km, jedna z najdłuższych tras narciarskich w świecie. Gdzie spać: może w czterogwiazdkowym hotelu Vereina, uznawanym za jeden z najlepszych hoteli-spa w Szwajcarii? Dwójka z pięknym widokiem na dolinę to minimum 400 euro. Skandale, afery, anegdoty: wkurzony na paparazzich brytyjski książę Karol podczas corocznych zimowych wakacji z synami Williamem i Harrym w Klosters w 2005 r. z uśmiechem na twarzy wyszeptał do Harry?ego i Williama, pozując przy tym do zdjęć: - Pieprzeni ludzie. Nienawidzę tego robić. Potem jego rzecznik prasowy przepraszał, tłumacząc, że następca tronu miał akurat tego dnia wyjątkowo zły humor. Kto bywa: książę William i jego narzeczona Kate Middleton, książę Karol, Aleksander Kwaśniewski, książę William z narzeczoną (wkrótce żoną). No i ważniacy z Forum Ekonomicznego, z Billem Gatesem i Billem Clintonem na czele. Zdjęcia i całość: http://narty.sport.pl/narty/1,110154,8990486,10_narciarskich_kurortow_dla_snoba,,ga.html
-
Jagna Marczułajtis-Walczak: prawdopodobnie oddam sprawę do sądu Do prawdziwego skandalu doszło podczas snowboardowych mistrzostw Polski rozgrywanych w Jurgowie. Jagna Marczułajtis-Walczak, czwarta zawodniczka igrzysk olimpijskich w Salt Lake City, twierdzi, że została zwyzywana przez trenera reprezentacji, trasa była niezabezpieczona, a wyniki próbowano sfałszować. Najgłośniej mówi się o pierwszej z wymienionych spraw. Marczułajtis zapewnia, że po jej upadku na jednym ze zjazdów, trener reprezentacji Polski, Paweł Dawidek, omal jej nie staranował, a następnie zwyzywał. - Mój spór z trenerem Dawidkiem zaczął się, kiedy powiedziałam wprost, że jest niekompetentny. Później długo nie widzieliśmy się, nie słyszeliśmy. Przyjechałam na mistrzostwa Polski po dłuższej przerwie w treningach. Po pierwszym przejeździe prowadziłam przed Olą Król. Widać było, że władze związku są zmieszane tym faktem. Kiedy wreszcie się wywróciłam, Dawidek był tak szczęśliwy, że nie wytrzymał tych emocji i powiedział "Stara piz..., do domu!". Następnie zwrócił się do mojego męża słowami "ćwoku, do domu dzieci pilnować". Oboje czujemy się bardzo obrażeni. Jeśli nie umie panować nad swoimi emocjami, to nie powinien być trenerem - powiedziała w rozmowie z Onet.pl Jagna Marczułajtis-Walczak. - Pan Dawidek wypiera się tego w żywe oczy, wraz z prezesem Markiem Królem mówią, że takiej sytuacji nie było, że również mają na to świadków. Ja się mam za osobę poważną, pełnię też funkcję radnej, więc nie mogę takiej rzeczy przepuścić. Nie można tak się do ludzi odzywać, a tym bardziej do zawodników w trakcie zawodów. To jest nieetyczne, niesportowe. Zdecydowałam się, że zbiorę podpisy od osób, które poświadczą, że mówię prawdę. Ze względu na to, że pan Dawidek się wypiera, mówi, że takiej sytuacji nie było, nie planuje też przeprosić publicznie ani wypowiedzieć słowa skruchy, podejrzewam, że będę zmuszona do zakończenia tej sprawy w sądzie - dodaje polska snowboardzistka. Próbowaliśmy skontaktować się zarówno z prezesem Markiem Królem, jak i trenerem Pawłem Dawidkiem. Żaden z nich nie odebrał telefonu. - Osoba, która nie ma nic do ukrycia, bez problemu odbiera telefon i rozmawia - zaznacza Marczułajtis, która nie kryje, że w Polskim Związku Snowboardu od dawna dzieje się źle. - W PZSnow panuje jedna wielka anarchia. Ten związek nie jest duży, liczy znacznie mniej członków, niż inne związki. To, co tutaj się dzieje, jest niesamowite. Prezes Król wraz z trenerem Dawidkiem i członkami zarządu stanowią jedną wielką rodzinę. Najlepszym dowodem na to są nazwiska pracowników, wszystko kręci się wokół tych samych osób. Nawet nie chcą rozmawiać z mediami. Pół roku temu weszła w życie ustawa, że PZSnow powinien podlegać pod PZN. W tej sprawie nic się nie dzieje. Mam nadzieję, że ktoś z ministerstwa sportu, które dostało moje oświadczenie, spojrzy na tę sprawę krytycznym okiem i coś się zmieni - zauważa. Jagna Marczułajtis-Walczak twierdzi, że zachowanie trenera wobec niej nie było jedyną nagannym wydarzeniem podczas mistrzostw Polski. Organizatorzy nie zadbali o obecność karetki, a siatki zabezpieczające były ustawione nieprawidłowo. W efekcie tego jedna z zawodniczek, Karolina Jasion-Janczak wypadła z trasy i zerwała więzadła krzyżowe. - Ponad to zawody były sędziowane przez trójkę dzieci Rajmunda Boma, członka zarządu związku. Nie mieli oni uprawnień - denerwuje się nasza zawodniczka. Na zawodach miało też dojść do próby sfałszowania wyników. Oficjalne czasy mówiły o awansie do finału Jagny Marczułajtis-Walczak, ale organizatorzy próbowali "wepchnąć" do niego inną zawodniczkę. Po interwencji poszkodowanej i jej męża, wyniki zmieniono na prawidłowe. Sama Marczułajtis powiedziała nam, że próbowała rozpocząć karierę trenerki, ale związek jej to uniemożliwił. - Jakiś czas temu zdecydowałam się wystartować w konkursie na stanowisko trenera. Stwierdzono, że jako zawodnik nie mam doświadczenia trenerskiego i odsunęli mnie od konkursu, mówiąc że nie spełniam warunków - zdradza czwarta zawodniczka igrzysk w 2002 roku. Źródła: Video z wywiadem - http://sport.onet.pl/zimowe/snowboard/jagna-marczulajtis-walczak-prawdopodobnie-oddam-sp,1,4200283,wiadomosc.html
-
Operacja Dolomity.
marboru odpowiedział So Seductive → na temat → Relacje z wyjazdów forumowiczów na narty
Moja relacja Operacja Dolomity z Grudnia: http://www.skionline.pl/forum/showthread.php?t=12109 Baza - Campitello -
[YOUTUBE] [/YOUTUBE]
-
Promocje na stokach Marzec rozpoczął się wymarzonymi warunkami do jazdy na nartach w Górach Świętokrzyskich. Do tego jest piękna pogoda. A właściciele części ośrodków wprowadzili atrakcyjne promocje. W Krajnie za karnet zapłacimy bez zmian, 30 złotych, ale w dostaniemy więcej, 12 wjazdów a nie 10 jak było w sezonie. - Warunki są wyśmienite, stok jest bardzo dobrze przygotowany, pogoda jest piękna, w czasie jazdy można się opalać w promieniach marcowego słońca – mówi Sebastian Dańda właściciel ośrodka „Sabat” położonego najwyżej w Górach Świętokrzyskich. W Niestachowie warunki do jazdy są także wymarzone. W marcu można za darmo korzystać z przedszkola narciarskiego, a na czwartek przygotowano dodatkową atrakcję. – 300 pierwszych narciarzy będziemy częstować pączkami – informuje Agnieszka Dyk, współwłaścicielka Ośrodka Narciarskiego w Niestachowie. W Tumlinie właściciel obniżył ceny biletów na wyciąg już w ubiegłym tygodniu. Jeden wjazd kosztuje 2,4 zł, a karnet dzienny 45 zł. Tutaj warunki są również bardzo dobre. Biała pokrywa ma 80 centymetrów grubości. Z wyśmienitych warunków można korzystać także w Bałtowie, gdzie leży od 70 centymetrów śniegu na oślej łączce i 130 centymetrów na pozostałych dwóch trasach. W Kielcach na Telegrafie biała pokrywa ma 100 centymetrów grubości, a na Stadionie 70 centymetrów. Źródło: Echo Dnia
-
Więcej Kasprowego dla narciarzy? Przyroda mówi NIE Opowieści o uczynieniu z Kasprowego stacji narciarskiej są mówione w oderwaniu od obiektywnych warunków przyrodniczych. Bardziej intensywnemu narciarstwu na Kasprowym sama przyroda mówi "nie". Rozmowa z Pawłem Skawińskim i prof. Stefanem Skibą Bartłomiej Kuraś: Jeżdżą panowie na nartach? Prof. Stefan Skiba, przewodniczący Rady Naukowej Tatrzańskiego Parku Narodowego: Kiedyś jeździłem. Moja rodzina chętnie jeździ. Paweł Skawiński, dyrektor Tatrzańskiego Parku Narodowego: Jestem instruktorem narciarskim, ale przede wszystkim uprawiam narciarstwo wysokogórskie (skitouring). Na nartach zjazdowych jeżdżę z obowiązku, ale i z przyjemnością z Kasprowego Wierchu. Bo jest to góra sentymentalna. Co roku wyjeżdżam też na narty w Alpy. I zastanawiam się, czy uczciwe jest porównywanie alpejskich ośrodków - gdzie są setki kilometrów tras narciarskich - z Kasprowym Wierchem, gdzie mamy zaledwie cztery kilometry tras. Ale Andrzej Bachleda "Ałuś" proponuje, by z rejonu Kasprowego Wierchu zrobić dużą stację narciarską. Właśnie na wzór alpejski. W liście do premiera Donalda Tuska zarzuca Tatrzańskiemu Parkowi Narodowemu złą wolę, która uniemożliwia realizację tego projektu, co w praktyce ma prowadzić do likwidacji narciarstwa w polskich Tatrach. S.S.: W tym liście zgadzam się tylko z jednym zdaniem. Mówiącym o tym, że trzeba zadbać o każdy metr kwadratowy naszego kraju, także o góry. Tak, trzeba zadbać o Tatry, ale przyrodniczo, a nie biznesowo. P.S.: Ten pomysł odbieram jako naiwne, ale też niebezpieczne, marzycielstwo. Bo proponowane rozwiązania są niezgodne z prawem, choćby z ustawą o ochronie przyrody. To nieprawda, że TPN likwiduje infrastrukturę narciarską w Tatrach. Nikt nigdy nie zamykał dwóch FIS-owskich tras biegnących z Kasprowego Wierchu. Te trasy po prostu przestały być używane do wyczynowego narciarstwa zjazdowego, bo zostały źle pomyślane. Trasa FIS I jest narażona na oddziaływanie silnych wiatrów i jest tam więcej głazów i kosodrzewiny niż śniegu. Park przez lata zgadzał się na tworzenie infrastruktury narciarskiej. W 1960 roku na wyciąg krzesełkowy na Hali Gąsienicowej, dziewięć lat później na Hali Goryczkowej. W 2000 roku na modernizację Gąsienicowej, zwiększając sześciokrotnie przepustowość: z 400 osób na godzinę do 2400. W 2007 roku doszło do przebudowy kolei linowej na Kasprowy. Trudno więc mówić o likwidacji przez TPN infrastruktury narciarskiej w Tatrach. My staramy się wypracowywać kompromis. Otworzyliśmy też Tatry dla narciarstwa turystycznego - tak zwane skitoury, czyli podchodzenia na nartach w wyższe partie gór i zjazd do dolin. Skoro w ostatnich latach polepszyła się infrastruktura narciarska na Kasprowym Wierchu, to może w przyszłości ten proces będzie kontynuowany? S.S.: Ta infrastruktura była już w tak złym stanie technicznym, że przez wzgląd na bezpieczeństwo turystów mieliśmy dwa wyjścia: albo to wszystko rozbierzemy, albo zmodernizujemy. Zwyciężył ten drugi pogląd. Dlatego prędzej czy później modernizacja czeka też kolejkę krzesełkową na Hali Goryczkowej, oczywiście w granicach rozsądku. P.S.: Trzeba sobie uzmysłowić, że Kasprowy Wierch jest trudną górą dla uprawiania i organizowania narciarstwa. Współczynnik wykorzystania zimą w tym rejonie kolei krzesełkowych wynosi zaledwie 20 procent. Nie dlatego, że Tatrzański Park Narodowy robi trudności. Tylko dlatego, że kolej często nie jest uruchamiana, a to z powodu wiatru, a to z powodu oblodzenia, czy wreszcie z powody zbyt małej ilości śniegu. Kolejka krzesełkowa w Kotle Goryczkowym w tym sezonie jeszcze w ogóle nie ruszyła, a w ubiegłym roku działała zaledwie przez trzy tygodnie. Koszt modernizacji tej kolei szacowany jest na około 20 mln zł. Może więc się okazać, że ta kolej nie zarobi na koszty utrzymania trasy narciarskiej. Zresztą do tej pory nie wpłynął do nas żaden wniosek o jej modernizację. Opowieści o uczynieniu z Kasprowego stacji narciarskiej są mówione w oderwaniu od obiektywnych warunków przyrodniczych. Mówię obiektywnych, bo one nie są wymyślone przez dyrektora parku czy ideologów ochrony przyrody. Bardziej intensywnemu narciarstwu na Kasprowym sama przyroda mówi „nie”. S.S.: O narciarzy warto dbać, tylko nie za wszelką cenę. Zostawmy to, co już jest na Kasprowym, ale nie dążmy do rozbudowy infrastruktury narciarskiej w tym rejonie. Mam nadzieję, że kancelaria premiera nie przejmie się tym listem. P.S.: Byłem przed laty w Dolomitach na jednym wyjeździe narciarskim z Donaldem Tuskiem, gdy nie był jeszcze premierem. Wiem, że ma rozeznanie, jakie możliwości dają Alpy. W Tatrach takie ośrodki nie mogą powstać, bo nasze góry są na to zbyt małe. Projekt przedstawiony przez Andrzeja Bachledę "Ałusia" w długiej perspektywie zakłada budowę tunelu pod Kasprowym Wierchem na Słowację do Doliny Cichej, a wcześniej przebicie krótkim tunelem narciarskim samej kopuły tego szczytu, tak by łatwiej można było poruszać się pomiędzy kotłami Gąsienicowym i Goryczkowym. To możliwe rozwiązania? S.S.: Z narciarskiego punktu widzenia to drugie rozwiązanie uważam za możliwe, gdyby to nie był park narodowy. Ale że mówimy o terenie chronionym, to musimy pamiętać, że każda taka ingerencja jest groźna dla przyrody. P.S.: Nie można zakładać takich inwestycji, nie oglądając się na porządek prawny Polski i Unii Europejskiej, który nie pozwala na takie niszczenie przyrody. Wdrażając taki projekt, Polska naraziłaby się na złamanie dyrektyw unijnych, co wiązałoby się z dużymi karami. A co do samego rozwiązania technicznego to droga prowadząca z tunelu przez Dolinę Cichą byłaby bardzo zagrożona lawinami. Czyli żeby takie rozwiązanie działało, należałoby na długości prawie 9 km zabezpieczyć ją betonową galerią. To byłby jakiś absurd. A sztuczne naśnieżanie na Kasprowym? Zwolennicy tego pomysłu uważają, że "sztuczne" jest tylko z nazwy. Bo armatki śnieżne po prostu schładzają wodę, tak że powstaje z niej śnieg. Czyli - twierdzą - jest to zjawisko naturalne. S.S.: Tylko trzeba skądś wziąć tę wodę. Jeśli zaczniemy kombinować z dodatkowym poborem wody w Tatrach, to może się zdarzyć, że braknie jej w Zakopanem. A jeśli ktoś proponuje, żeby stworzyć sztuczne zbiorniki retencyjne w Tatrach dla potrzeb narciarstwa, to może od razu zaproponować powystawianie tam sztucznych gęsi i kaczek. Tylko wtedy to już nie będzie Tatrzański Park Narodowy. P.S.: Poza tym jak naśnieżać przy silnym wietrze o prędkości powyżej 15 m/s. A takie wiatry występują na Kasprowym Wierchu przez prawie jedną trzecią roku. Będzie się naśnieżać trasę narciarską, a ten śnieg zwieje pół kilometra dalej. Na zaśnieżenie trasy o gładkim podłożu wystarczy 30 cm śniegu. Na Kasprowym mikrorzeźba tras wymaga w wielu miejscach pokrywy o grubości powyżej 90 cm. Technokraci mówią: „uporządkować” teren spychaczami. Tylko jak daleko możemy pójść w wyrażaniu zgody na przerabianie tej góry? Bo wtedy ona bardziej będzie przypominać sportowy stadion niż tatrzański szczyt w parku narodowym. W Alpach, poza trasami powyżej górnej granicy lasu, które są wyłączane w czasie silnych wiatrów, istnieje system tras w obrębie lasów, gdzie można jeździć nawet przy bardzo złej pogodzie. U nas grupa osób upiera się, by inwestować w narciarstwo właśnie powyżej górnej granicy lasu. Przyrodnicza ignorancja w tej sprawie jest olbrzymia. Ale Słowacy ostatnio otwierają większe obszary w Tatrach dla narciarstwa. P.S.: Uważam te działania za negatywne. Można jednak uznać, że Słowacy mogą sobie na to pozwolić, bo 70 procent powierzchni ich kraju to są góry, więc ciągle mają gdzie obcować z dziką górską przyrodą. My takich możliwości nie mamy. S.S.: Słowacy nie karczowali tatrzańskich lasów pod nowe trasy. Zastanawiali się, co zrobić po potężnej wichurze, która powaliła tysiące drzew w ich części Tatr. I postanowili zainwestować w istniejące ośrodki narciarskie. PKP chcą w tym roku sprzedać Polskie Koleje Linowe prywatnemu inwestorowi. Co to oznacza dla Kasprowego Wierchu? P.S.: To niedobrze, że idzie się w kierunku rozwiązania, które na kolei linowej działającej w parku narodowym będzie wywierało większy nacisk dotyczący wypracowywania zysków. Przecież jeśli prywatny podmiot kupi tę spółkę, to po to, żeby mieć jak największe zyski, a nie po to, żeby działać misyjnie. Tatry to narodowe dobro przyrodnicze. I trzeba o nie dbać jak o dobra kultury, tak jak o Wawel. A nie komercjalizować, mając tylko na uwadze zysk finansowy. Może więc, jeśli już PKP koniecznie chce pozbyć się kolei na Kasprowy, lepszym rozwiązaniem byłoby utworzenie spółki gminnej, która przejęłaby ten majątek i należycie dbała o produkt turystyczny na Podhalu, z uwzględnieniem praw ochrony przyrody. Bo właściciel, który nie będzie związany z Zakopanem, ani może nawet z Polską, nie będzie miał tego wyczulenia na przykład na los kozic. S.S.: Choć rozpoczął się już proces sprzedaży kolejki na Kasprowy, to nikt nie pytał nas o opinię w tej sprawie. A przecież my będziemy musieli współdziałać z właścicielem. Powinno się tym zainteresować Ministerstwo Środowiska, a także sejmowa komisja środowiska. Przecież nie wszystko musi być na sprzedaż. Przedwojennym budowniczym kolejki pewnie przez myśl nie przeszło, że kiedyś polski rząd będzie ją chciał sprzedać. TPN w sprawie sprzedaży kolejki na Kasprowy nie ma nic do powiedzenia? P.S.: Ktoś, kto kupi kolejkę na Kasprowy, musi zadawać sobie sprawę, że TPN nie traci tam wpływów. Nadal będziemy stosować twarde regulacje, które będą przeciwdziałały negatywnemu oddziaływaniu na przyrodę, na unijny obszar chroniony Natura 2000. Mam nadzieję, że potencjalni inwestorzy zdają sobie sprawę z wynikających z tego ograniczeń. Poza tym TPN, w imieniu skarbu państwa, jest współwłaścicielem terenu kopuły Kasprowego Wierchu. Górna stacja kolejki nie znajduje się na terenie PKL, tak samo ostatnia podpora. PKL ma nieograniczone prawa własnościowe do dolnej stacji w Kuźnicach i pośredniej stacji na Myślenickich Turniach, ale już na Kasprowym Wierchu nie ma takich praw. W ten sposób TPN ma rodzaj pakietu kontrolnego nad PKL. Dobrze byłoby, by przyszły inwestor zdawał sobie z tego sprawę i nie myślał, że będzie miał tu pełną swobodę gospodarczą. Niestety, nas na razie nikt oficjalnie nie informuje o procesie prywatyzacyjnym PKL, informacje na ten temat do tej pory mamy z „Gazety Wyborczej”. Mówienie o możliwości zrobienia dużego, porównywalnego z Alpami ośrodka w rejonie Kasprowego jest oszukiwaniem ludzi. Obszar wysokogórski w Polsce stanowi zaledwie 0,03 proc. powierzchni kraju. Tak jak Austria czy Szwajcaria nie mogą mieć pretensji, by być mocarstwami morskimi, bo nie mają dostępu do morza, tak my nie możemy być mocarstwem górskim o charakterze alpejskim. Źródło: Gazeta Wyborcza Kraków
- 1 884 odpowiedzi
-
- 3
-
-
- kasprowy wierch
- stacje narciarskie
-
(i 4 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Nie ma kasku, nie ma ubezpieczenia - z takiego założenia wyszli przedstawiciele jednego z angielskich towarzystw ubezpieczeniowych i wkrótce wcielą tą zasadę w życie. To kolejny sposób, żeby wszyscy narciarze i snowboardziści chronili na stokach swoje głowy. W ten sposób swoich klientów do używania kasków postanowiła zmotywować firma Essential Travel. - Chcemy by używanie kasku na stoku stało się normą. Dlatego w przypadku urazu głowy, do którego dojdzie podczas szusowania na nartach lub snowboardzie, na wypłatę odszkodowania będą mogli liczyć wyłącznie ci z naszych klientów, którzy chronili głowę kaskiem - powiedział współwłaściciel firmy Stuart Bensusan. Taka ''kaskowa'' polityka ma obowiązywać od przyszłego sezonu. Essential Travel, z którego narciarskich ubezpieczeń korzysta rocznie ok. 35 tys. Brytyjczyków liczy także, że wkrótce w jej ślady pójdzie także konkurencja. - To wszystko w trosce o naszych ubezpieczonych. Nie chodzi tu zupełnie o roszczenia finansowe klientów, bo my z kolei sami jesteśmy na nie ubezpieczeni - dodał Bensusan. Na razie sceptycznie o tym pomyśle wypowiedziało się zrzeszające ponad 30 tysięcy osób brytyjskie towarzystwo narciarskie (Ski Club). - To dosyć odważny krok, bo wielu narciarzy i snowboardzistów po prostu nie lubi jeździć w kasku. Z drugiej strony my nie chcemy nikomu mówić co ma robić, a co nie - stwierdził rzecznik Ski Clubu. Zarówno zwolennicy noszenia kasków, jak i przeciwnicy tej opcji podpierają się wynikami badań. Ci pierwsi używają naukowego argumentu wskazującego, że noszenie kasku zmniejsza ryzyko urazu głowy aż o 35 proc. Z kolei drudzy twierdzą, że urazy głowy na stoku są bardzo rzadkie. Na dodatek dowodzą, że kask, który w 100 procentach zapewniałby bezpieczeństwo głowie użytkownika powinien mieć co najmniej 15 cm grubości i ważyć ok. 5 kilogramów! Mimo zażartej dyskusji to zwolennicy kasków są na razie górą. W ostatnich sezonach liczba narciarzy i snowboardzistów chroniących w ten sposób głowę rośnie. Także w Polsce. Na dodatek jak wykazują ostatnie badania przeprowadzone przez instytut ARC Rynek i Opinia aż 75,9 proc. respondentów stwierdziło obowiązek jazdy w kasku powinien obejmować wszystkich narciarzy. Źródło: http://narty.sport.pl/narty
-
Alpy- warunki narciarskie 2010/2011
marboru odpowiedział JC → na temat → Warunki narciarskie - pogoda
Koniec lutego i początek marca to dobry czas dla większości ośrodków narciarskich Europy. Przynajmniej jeśli chodzi o opady śniegu, bo tego w ostatnich dniach przybyło i - jak zapowiadają meteorolodzy - jeszcze przybędzie. Udany koniec tygodnia i początek nowego zanotowały także kurorty narciarskie w Szwajcarii. Tylko w poniedziałek w Crans Montanie, Engelbergu i Laax spadło 30 cm świeżego puchu. Jeszcze lepszym wynikiem może pochwalić się Murren - w niedzielę spadło tam 40 cm śniegu. Europejski śniegowy rekord tygodnia ustanowiła Madonna di Campiglio. W tym włoskim ośrodku w poniedziałek spadło ponad 51 cm śniegu. O 20 cm mniej zanotowało Passo Tonale, a w Cavalesem, Arabbie i Canazei w ostatni dzień lutego przybyło 20 cm śniegu. Warunki poprawiły się w także na terenie Austrii. Tutaj dośnieżyło prawie we wszystkich ośrodkach narciarskich. Opady nie były duże - w większości kurortów wyniosły od 5 do 10 cm. Najlepiej ''dosypało'' w niedzielę w Pitztalu (31 cm) i Neustift (30 cm). W najbliższych dniach zarówno we Francji, jak i Szwajcarii, Włoszech oraz Austrii opady śniegu będą już zdecydowanie mniejsze - wyniosą maksymalnie do 5 cm na dzień. Będzie za to bardzo słonecznie. Źródło: http://narty.sport.pl/narty -
Śnieżki mnie rozwalają







