-
Liczba zawartości
7 223 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
599
Zawartość dodana przez marboru
-
samolotem na narty
marboru odpowiedział wojtek1968 → na temat → Relacje z wyjazdów forumowiczów na narty
Jest dokładnie jak piszesz Natomiast - powtórzę... SB odniósł się do cytowanego przeze mnie artykułu Wirtualnej Polski, w którym zamieszczono informację z Cennika linii lotniczych Wizzair - rzucając w stronę Portalu poważne oskarżenie - podawanie nieprawdy. Cytowany artykuł jest prawdziwy, a to co zostało przez SB napisane może czytelników Skionline wprowadzić w błąd. Reasumując: korzystając z imprezy organizowanej przez Infoski - przewóz nart liniami Wizzair jest bezpłatny. Jeśli chcemy się gdzieś wybrać na narty korzystając z ofert innego Biura Podróży lub gdy chcielibyśmy się wybrać sami (niekoniecznie do Andory) - i jako transport wybierzemy Wizzair - zapłacimy opłatę za przewóz nart zgodnie z informacją artykułu Wirtualnej Polski. SB - mylisz dwa pojęcia i nie umiesz odróżnić Dwóch totalnie różnych zagadnień. Wizzair to nie to samo co Infoski. Po drugie - jeśli cytujesz moją wypowiedź, która jest przepisana z artykułu WP - to im zarzucasz podawanie nieprawdy. Czasami warto przyznać się do błędu a nie brnąć dalej w przeświadczeniu, że masz rację (to odnośnie tego co przed chwilą napisałeś). -
Słońce na Kasprowym. W środę zmiana pogody Dziś na Kasprowym Wierchu panowały wymarzone wręcz warunki do podziwiania Tatr. Piękna pogoda, temperatura ok. 0 stopni. Po godz. 9 rano kolejki do kolejki na Kasprowy nie było praktycznie wcale. Trasa w kotle Gąsienicowym została dobrze przygotowana. Śnieg tylko trochę zmrożony, a narciarzy niewielu. Ze względu na zbyt małą pokrywę śniegu nadal zamknięta jest trasa w Kotle Goryczkowym i nartostrady do Kuźnic. Cały czas w Tatrach obowiązuje drugi stopień zagrożenia lawinowego. Jutro czeka nas zmiana pogody. Wieczorem ma zacząć sypać śnieg. W Tatrach opady mogą być umiarkowane. Może spaść od 10 do 15 cm białego puchu. Tygodnik Podhalański ------------------------------------------------------------------------------------------- Trzeba się szykować powolutku...
-
Pyszna - czyli to i owo o „narciarskim Eldorado”
marboru odpowiedział marboru → na temat → Tematy narciarskie
Panie? :eek: Ewo, mam się z pyszna :) -
Ot, taki dwuminutowy filmik o zastosowaniu kamery w różnych dziwnych, ludzkich sportowych, ekstremalnych pasjach... ...obraz Surfera, którego nakrywa fala...wow [YOUTUBE] [/YOUTUBE]
-
Jedno z miejsc okrytych tatrzańską legendą to Pyszna. Górne piętro Doliny Kościeliskiej wypełnia olbrzymi kocioł Hali Pysznej, świetny teren narciarski, naturalne boisko, gdzie wprawny narciarz hula ile dusza zapragnie, a początkujący ćwiczyć może ewolucje na rozmaitych stromiznach i w najrozmaitszym terenie. Dolne piętra roją się od bul, żlebików, rynien, grzęd od łagodnych do wcale stromych, zwanych ogólnie Siwymi Sadami. Szczególnie pod wiosnę, gdy nigdzie na tej wysokości niema już śniegu, w kotle tym, nawet w końcu maja, zetknąć się możemy z legendarnym firnem, w pełni jego majestatycznej okazałości... Na samej Hali Pysznej, na granicy lasu, stoi schronisko Sekcji Narciarskiej Pol. Tow. Tatrzańskiego. Prowadzi do niego z Hali Smytniej ... droga leśna, zamknięta dla pojazdów... Józef Oppenheim. Pyszna -„narciarskim Eldorado” Górne piętro Doliny Kościeliskiej wypełnia olbrzymi kocioł Hali Pysznej, świetny teren narciarski, naturalne boisko, gdzie wprawny narciarz hula ile dusza zapragnie, a początkujący ćwiczyć może ewolucje na rozmaitych stromiznach i w najrozmaitszym terenie. Dolne piętra roją się od bul, żlebików, rynien, grzęd od łagodnych do wcale stromych, zwanych ogólnie Siwymi Sadami. Szczególnie pod wiosnę, gdy nigdzie na tej wysokości niema już śniegu, w kotle tym, nawet w końcu maja, zetknąć się możemy z legendarnym firnem, w pełni jego majestatycznej okazałości... Na samej Hali Pysznej, na granicy lasu, stoi schronisko Sekcji Narciarskiej Pol. Tow. Tatrzańskiego. Prowadzi do niego z Hali Smytniej ... droga leśna, zamknięta dla pojazdów... Józef Oppenheim. Legendarna Pyszna... Pyszna – legendarny rezerwat w górnych partiach Doliny Kościeliskiej, zawieszony u stóp Błyszcza z Bystrą i Kamienistej. Dzisiaj prawie, że pusty, czasem tylko przemknie przezeń „On” - niedźwiedź brunatny lub jeleń przebiegnie zarastającą coraz bardziej pyszniańską percią. Kiedyś prowadziły tędy szlaki przemytników nafty na Węgry, potem w czasie II wojny światowej szlaki kurierów tatrzańskich. Jeszcze wcześniej Pyszna stała się narciarskim Eldorado, ulubionym chyba miejscem zakopiańskiej, narciarskiej ferajny. Potem w ramach TPN Pyszna stała się ścisłym rezerwatem przyrody. Kiedyś nie było tu jednak pusto, w czasach pionierskich polskiego, a zwłaszcza zakopiańskiego narciarstwa, było tu gwarno, na Pysznej rozgrywano zawody narciarskie, stąd ruszali w góry Zaruski, Kaleński i Oppenheim. wreszcie powstało tu miejsce, które przyciągało silnym magnesem dawnych narciarzy - schronisko na Pysznej. Ma więc Pyszna swoją własną historię, przebogatą i niesłychanie barwną, jak niewiele innych tatrzańskich dolin. Stare schronisko wieczorami trzęsło się od dowcipów opowiadanych wśród narciarskiej braci, rankiem pustoszało, gdy „wyrypiarze” szli w góry. Na zdjęciu z 1911 r. schronisko przypomina głaz zasypany wielometrową warstwą śniegu. Kariera Pysznej zbiegła się z początkami zakopiańskiego narciarstwa. W 1907 roku powstał Zakopiański Oddział Narciarzy Towarzystwa Tatrzańskiego (ZON TT), jeden z pierwszych klubów narciarskich w Galicji, założony przez Zaruskiego, Barabasza i Karłowicza. Jedną z form działalności klubu było zagospodarowywanie szałasów na zimę. Z czasem szałasy zmieniły się w pierwsze tatrzańskie schroniska. Wtedy właśnie wzrok „wyrypiarzy” zwrócił się w stronę starego szałasu pasterskiego na Pysznej. Okoliczne tereny, wielki pyszniański kocioł, rozległe „bule” Siwych Sadów, nęciły długimi zjazdami i pierwszymi wejściami. Dlatego też w 1910 r. ZON TT wydzierżawił szałas na schronisko na lat 99. O starym schronisku pisał w sposób niesłychanie ciepły jego wierny miłośnik, Józef Oppenheim: Zachodził tam narciarz, zabrawszy klucze z dworca PTT w Zakopanem, zaglądał chyłkiem góral-kłusownik, dorobionymi korbami otwierając sobie mroczny przybytek. Na pryczach tańczyły myszy, piec dymił niemiłosiernie, zimno wciskało się wszelkimi porami starego szałasu, nie mniej jednak narciarze szaleli za Pyszną. Bytowali tam czasem i tygodniami, odcięci od świata, zawieszeni między niebem a ziemią u stóp Kamienistej i Błyszcza. W księdze starego schroniska, leżącej na zatłuszczonym stole, widniały podpisy ilustrowane rysunkami, opisy przygód żywota narciarskiego najpierwszych adeptów białego szaleństwa: Zaruskiego, Lesieckiego, Lorii, Żuławskiego oraz ich następców. Na pryczach, gdzie zasadniczo było miejsc na osób 10, sypiało i 20 pod dwoma kocami. Niesprawdzona wieść niosła, że wytrawne narciarki a la Irenka Domaniewska, piekły tam baumkucheny, które narciarze ku pokrzepieniu wynosili z sobą na Ornak, czy Siwe Sady - Bóg jeden wie, co tam się działo i nie działo, ale narciarze przez ćwierć wieku istnienia schroniska na Pysznej ciągnęli do niego jak do raju. Jak Byrcyn z Krzeptowskim zjeżdżali z Pyszniańskiej Przełęczy Tutaj zaczynały się “wyrypy narciarskie”, tutaj robiono sobie różne kawały, a humor był nieodłącznym składnikiem dawnych wypraw narciarskich. Kiedyś na Przełęcz Pyszniańską podchodziło ze Słowacji dwóch znanych zakopiańskich przewodników i ratowników, Józef Krzeptowski i Stanisław Gąsienica Byrcyn, a o ich przygodzie opowiedział mi znany przewodnik tatrzański, Józef Pitoń. Na przełęczy Byrcyn powiedział stanowczo do Józefa Krzeptowskiego - Kolego! Zdejmiemy tu narty, zejdziemy dołu, bo tu często jest lód. Józek Krzeptowski Ujek na to: - Stasku! Nie bedziemy zdejmować nart. Jo mom lepse narty, pojade dołu i jak by był lód, to ci krzykne! Rzeczywiście Byrcyn miał stare narty – jesionki - na których po lodzie jeździło się źle. Zgodził się więc, by Józek jechał pierwszy. No i ten pojechał. Skręca raz, drugi, lód na stoku taki, że aż narty kiełzły po śniegu. Ale Ujek postanowił zrobić Byrcynowi dowcip i woła: - Stasku jedźcie! lodu nima, ino się dobrze pochylcie do stoku! Byrcyn pojechał, rozpędził się, stracił kontrolę nad nartami i wreszcie fiknął na lodzie kozła i ino zesuściało i już jechał na plecach dołu. Wreszcie po kilkuset metrach zatrzymał się. Józek Krzeptowski podjechał do niego i mówi: - Stasiu ! Nic ci się nie stało? A Byrcyn nic, bez dwa tyźnie się do Józka nie odzywał, ale kawał był przedni. Dojście do Pysznej i jej skarbów też nie było łatwe. Z Dworca Tatrzańskiego od Ignacego Bujaka zabierano ciężkie, ważące kilka kilogramów korby, potrzebne do otwarcia schroniska, a potem wchodziło się w pyszniański las. Jak pisali autorzy "W stronę Pysznej" czasem korby nie puszczały i towarzystwo siedziało przed schroniskiem i z pół godziny, zanim udało się wreszcie wejść do środka. Warunki były spartańskie, ale nikomu to nie przeszkadzało. Sam Zaruski skonstruował na potrzeby starego schroniska specjalny prysznic, a gdy wybudowano dla narciarzy wygódkę, to narciarze mówili, "że OO pod dachem to nie wygódka, ale prawdziwy miód w gębie". Z czasem towarzystwo dorobiło się piły, siekiery i garnka (ponoć był dziurawy). Jednak dobytek Pysznej, zgromadzony z tak wielkim trudem przez narciarzy wyparowywał ze schroniska w tempie zaiste kosmicznym. To zginęła łopata, kiedy indziej wiadro na wodę, szafka z jedzeniem itd., ostał się tylko dziurawy garnek, którego z wiadomych względów nikt nie chciał ukraść. Dlatego w 1936 zarząd SN PTT (dawniejszy ZON) podjął słuszną decyzję o otwarciu schroniska przez cały rok. Zresztą nowe schronisko w niczym nie przypominało dawnego szałasu, dobudowano kilka izb, narciarnię i suszarnię, słowem powstało ładne schronisko. Czytamy w protokołach SN PTT: Sprawozdanie ze schroniska i jego rozbudowy na Hali Pysznej. Zarząd przeprowadził znaczną rozbudowę schroniska i wyposażył je należycie w inwentarz. Wykonano następujące roboty: rozszerzono salę jadalną o 3m, dzięki czemu ma ona dziś wspaniały wygląd i odda w razie potrzeby wielkie usługi w zakresie noclegów. Dobudowano pokój dla zarządu , oddzielne pomieszczenie dla służby, pokój dla nadleśnictwa państwowego, powiększono umywalnię, stwarzając oddzielną ubikację dla pań i dla panów. Pomyślano i wykonano pralnię i suszarnię, magazyn, urządzono należycie klozety, wybrano studnię na 7m, z której przeprowadzono wodociąg do kuchni.... Roboty w b. r. około schroniska wyniosły kwotę zł: 8700. Wzbogacono także wyposażenie schroniska: o 30 koców, 20 poduszek pierzanych, gaśnicę itd. Schronisko miało być wyposażone w oświetlenie gazolinowe, które miało wykonać firma Bedrich z Bielska. Oświetlenie to wykonano do grudnia 1936 r. Otwarcie odbyło się 13 września 1936 r. W protokołach SN PTT czytamy: Uroczystość odbyła się w poważnym nastroju. Przed odsłonięciem tablicy z nazwaniem schroniska im. Władysława Strzeleckiego przemówił dyr. Malicki, poczem odbył się skromny obiad, wycieczka pod Przełęcz Pyszniańską i powrót autobusami do Zakopanego. Warto dodać, że w roku 1938 kierownikiem schroniska został znany narciarz, Stanisław Marusarz. To kolejna z legendowych postaci Pysznej. Pożółkła księga schroniskowa... Na stole schroniska znajdowała się księga pamiątkowa, pełna interesujących wpisów i anegdot. Na pierwszej stronie czytamy: Księga pamiątkowa schroniska na Hali Pysznej im. Władysława Strzeleckiego. Uprasza się P.T. turystów o umieszczanie w księdze swych uwag, rysunków, itp. na możliwym poziomie literackim , artystycznym. Uprasza się również nie wydzierać kartek. Zarząd SN PTT. Oto 10 przykazań dla tych, którzy dotrą na Pyszną: 1. Nabrać dużo powietrza w płuca, gdyż w pokojach jest go mało 2. Nie stukać, nie pukać, nie jeść ( w pokojach naturalnie), nie pluć, nie kasłać, nie kichać. 3. Nie chrapać, nie "sapać" 4. Nie chodzić (gdyby zaszła potrzeba to boso) 5. Nie bić się i nie wymyślać 6. Nie wchodzić do schroniska na głowie!! 7. Nie kraść, nie "buchać" 8. Wchodząc do schroniska zameldować się koniecznie ( imiona prababki, babki i dziadków) 9. Nie zapomnieć skądeś przybył 10. Ile razy do roku spowiadasz się i gdzie wyjeżdżasz, jakie masz zamiary na przyszłość. Księga schroniska zawierała też ciekawe wiersze. Oto próbki "pyszniańskiego humoru": Mkną tłuste dziewoje, I wymokłe śledzie, Sam pan Jastrzębowski, Dziś na nartach jedzie. Koniec dawnej Pysznej i czar wspomnień... Ostatni zapis schroniskowej księgi nosi datę 30 stycznia 1939 r. Później księga znalazła się w zbiorach SN PTT, przetrwała tam wojnę i jest dokumentem chwili, mówiącym o pionierskich, niezwykle barwnych czasach zakopiańskiego narciarstwa. Przeżyła nawet schronisko. Pod koniec wojny, w styczniu 1945 r. Niemcy rozpoczęli walki z partyzantami radzieckimi ukrywającymi się w górnych partiach Doliny Kościeliskiej. Jeden z pocisków zapalił schronisko i w ten sposób dopełnił się los Pysznej. Czy pamiętasz ? Małe schronisko w Dolinie Zuberskiej tak bardzo przypominało dawną Pyszną... Ile minęło lat? Trzydzieści, czterdzieści... Chwila i będzie tych lat jeszcze więcej. Pyszna jest obecnie rezerwatem zamkniętym dla narciarzy i turystów. Dawna sława i magia tego miejsca przeminęły, ale chociaż częściowo trwa jednak w opowieściach, publikacjach i pożółkłej książce schroniskowej... Na zdjęciach galeria fotografii z wyprawy na Błyszcz, ale nie przez Pyszną, tylko od słowackiej strony. Mogliśmy z Maćkiem spojrzeć na Pyszną z Góry. Wycieczka była z gatunku tych, o których łatwo się nie zapomina. Długi zjazd z Błyszcza po wymarzonym firnie, z myślami dawnej o Pysznej w głowie, był jednym z najpiękniejszych jakich udało się mi dokonać w Tatrach Zachodnich, dlatego jego opis zamieściłem w przewodniku „Tatry - przewodnik ski-turowy”, chcecie, to poczytajcie... Pyszna to bowiem jedno z magicznych, tatrzańskich miejsc, o których historii przecież warto powspominać... mimo, że zielone tablice zabraniają nam dzisiaj wejścia do Raju. Raju, niestety utraconego. Źródło: Watra.
-
samolotem na narty
marboru odpowiedział wojtek1968 → na temat → Relacje z wyjazdów forumowiczów na narty
I ja też się złapałem na liczbę dni... Cobra masz rację. I ja i SB się pomyliliśmy. Tygodniowy pobyt w każdej opcji jest powyżej 2000zł (najtaniej w największym apartamencie z maksymalną liczbą osób - cena 2090zł). Cena 1990zł dotyczy pobytów krótszych. Cholera ale się zamotałem -
samolotem na narty
marboru odpowiedział wojtek1968 → na temat → Relacje z wyjazdów forumowiczów na narty
Jacku poświęciłem 3,66zł za minutę rozmowy :eek: i zadzwoniłem do Wizzair tel. 703503010. Bardzo miła Pani poinformowała mnie, że za transport nart są opłaty w zależności od opcji: 135zł lub 180zł. Infoski...to inna bajka w Artykule poniżej cytowanym i zakwestionowanym przez SB mowa jest o Wizzair a nie Infoski. -
samolotem na narty
marboru odpowiedział wojtek1968 → na temat → Relacje z wyjazdów forumowiczów na narty
Infoski - to nie to samo co Wizzair. Być może na imprezy z Infoski obowiązuje inny cennik dla nart (sprawdź jeszcze raz link przewoźnika, który umieściłem na dole). Więc, WP - się nie pomyliło i nie piszę nieprawdy - to poważny zarzut, który SB skierowałeś w ich stronę . To Ty mylisz oferty. Ofertę Wizzair (o której mowa w poniższym artykule) i ofertę Infoski. W cenniku są te opłaty ujęte...no ale JC przerobił w praktyce...więc co? Cennik kłamie? Co do drugiego - rzeczywiście, nie sprawdziłem opcji Apartamentu 6 osobowego - wtedy faktycznie wychodzi 1990zł - w jedynym przypadku. Moja pomyłka - Sorry. -
samolotem na narty
marboru odpowiedział wojtek1968 → na temat → Relacje z wyjazdów forumowiczów na narty
SB i tu chyba Ty się pomyliłeś (poniżej sprawdź koszt transportu nart Wizzair - WP się nie pomyliło )... ...właśnie chciałem dokonać rezerwacji w najtańszym wariancie...wychodzi 2290zł - właśnie dochodzę za co te 300zł doliczyli...ale chyba za ubezpieczenia, które wprost nie są podane, a są obowiązkowe - coś "Chłopaki" wprost wszystkich kosztów nie ujawniają - Nieładnie. -
samolotem na narty
marboru odpowiedział wojtek1968 → na temat → Relacje z wyjazdów forumowiczów na narty
Sprawdziłem właśnie w cenniku, na: http://wizzair.com/useful_information/service_fees/?language=PL i, pomyłka WP jest jedynie o 1zł (myślę, ża na swojej stronie mają aktualne dane): Opłata za sprzęt sportowy na stronie wizzair.com i telefonicznie - za lot, za pasażera i za sztukę bagażu 135 PLN Opłata za sprzęt sportowy na lotnisku; za lot, za pasażera i za sztukę bagażu - 180 PLN SB - być może inaczej jest jak leci się z Nimi poprzez: http://www.infoski.pl/ ? -
Właśnie przeczytałem, obejrzałem (kilka fotek) na wp.pl dosyć ciekawy temat - a mianowicie: Najbardziej przereklamowane ośrodki narciarskie Oto cały artykuł: Co uprzykrza wymarzony urlop narciarza? Najczęściej są to niekończące się kolejki, tłumy i astronomicznie wysokie ceny. Przedstawiamy kilka kurortów narciarskich, których lepiej unikać, by nie zepsuć sobie wyjazdu. 1.Chamonix, Francja Chamonix leży u podnóża Mont-Blanc, na wysokości 1050 m n.p.m. Ośrodek co roku przyciąga rzesze turystów, przez co niestety na stokach jest dość tłoczno, szczególnie w lutym, gdy we Francji trwają ferie zimowe. W tym czasie na pewno odczekamy swoje w kolejce do skibusów, wyciągów czy nawet baru. 2.Valluga, St Anton, Austria St. Anton jest prestiżowym ośrodkiem narciarskim położonym w Austrii. Najdłuższą trasą, a zarazem jedną z bardziej niebezpiecznych jest Valluga. By móc swobodnie dotrzeć na stok, niestety trzeba wstać bardzo wcześnie rano. Jeśli jednak lubimy pospać musimy nastawić się na długie kolejki i tłok. 3. Campitello, Włochy Campitello jest dość popularnym ośrodkiem położonym w regionie Val di Fassa, na wysokości 1440 m n.p.m. Trasy narciarskie są tu dobrze przygotowane, jednak sporym minusem jest ich mała powierzchnia. 4. Zakopane, Polska To najpopularniejszy polski ośrodek. Co roku zjeżdżają tu tłumy turystów. Ze szczytu Kasprowego prowadzą dwie trasy narciarskie. Pierwsza do Hali Gąsienicowej spełnia wymagania FIS, a korzystający z niej narciarze mają do dyspozycji czteroosobową kolej krzesełkową o przepustowości 2400 os/h. Druga trasa prowadzi do Hali Goryczkowej. Niestety na zimową stolicę Polski narzeka większość naszych Internautów. Główne minusy to ceny, tłok i ogromne kolejki. 5. Val d'Isère, Francja Ośrodek co roku cieszy się ogromną popularnością wśród narciarzy i snowboardzistów. Miejscowość położona jest na wysokości 1850 metrów i oferuje 2 snowparki oraz ponad 300 km tras zjazdowych na wysokościach od 1650 m do 3450 m. Według Le Berton’a i Matt’a Barr’a, autorów przewodnika Wydawnictwa National Geographic "Europa dla narciarzy", kurort należy do najbardziej zatłoczonych na Starym Kontynencie. Oprócz wspaniałych warunków czekają tu na nas długie kolejki. 6. Levi, Finlandia Levi to jeden z największych i najpiękniejszych ośrodków narciarskich w Finlandii. Niestety jedyne co ma do zaoferowanie to urokliwe widoki. Dla zaawansowanych narciarzy jest mało atrakcyjnym kurortem. Źródło: wp.pl ------------------------------------------------------------------------------------------------- Możemy z powyższym zgodzić się, bądź nie...ale z pewnością każdy z nas chciałby odwiedzić wymienione powyżej pozycje, miejscowości, w których nie był... ...ja z powyższych byłem tylko w dwóch... Zakopane - tu zgodzę się z wp... Campitello - tu bym się nie zgodził...aczkolwiek tą miejscowość odwiedziłem przed Sezonem... Jeśli chodzi o moją opinię - to w przypadku Polski, jako przereklamowane miejsce - tu się mogę komuś narazić - wymienię Białkę Tatrzańską i Kotelnicę... Ciekawe jakie będą Wasze opinie w tym temacie, jakie Ośrodki dorzucicie?
-
...no i jaka technika jazdy na tym sprzęcie Szacuneczek dla filmowanych "aktorów" tego Obrazu. Co do zapytania Ewy...może ktoś z Forumowiczów się wypowie?
-
Zmobilizowałem Kolegę do zamieszczenia Relacji ...i jest Dzięki Marku. Szczegóły opowiesz niebawem jak się zobaczymy
-
Boogie...powinno być - Rafale kolejny fajny artykuł. Ostatnie Twoje Raporty + Test. Mistrzostwo Świata.
-
Nie tak dawno się zalogował...a już ma urodziny Tomaszu - wszystkiego Najlepszego z okazji Urodzin. Dużo zdrówka, wspaniałych wypraw narciarskich, realizacji marzeń i celów w życiu. Wszystkiego Dobrego... ...no i oczywiście pisz na forum, pisz.
-
Wybieram się, wybieram. Tylko jeszcze nie wiem dokładnie gdzie: Niestachów bądź Tumlin (to bardziej prawdopodobne - jeszcze nie byłem w tym roku w Tumlinie i przydałoby się zrobić małą relację dla Skionline ), być może Bałtów. Gdzie? - dopiero pewnie będę wiedział w piątek popołudniu lub w sobotę z samego rana - jestem uzależniony od Drugiej Połowy. Małe WZF - oczywiście bardzo chętnie. Jak będę wiedział już co i jak - to dam znać na priv.
-
Pierwsze zawody skitourowe w sezonie to zawsze niewiadoma. Towarzyszą im dodatkowe emocje. Nie tylko ze względu na zwykłą ciekawość, który z zawodników w jakiej jest formie, ale i dlatego, że po letniej przerwie spotyka się grupa pasjonatów „foczenia”. Widać, kto kontynuuje pochód w stylu „przez cierpienie do gwiazd”, a kto „odpuścił”. Zawody to także genialna okazja do konfrontacji nie tylko wytrenowanych organizmów, ale i porównania nowinek sprzętowych. Umówmy się, że ta próżność pozorną się zdaje być nie do końca, bo gdy kolejne gramy zrzucamy ze swych obolałych kończyn na morderczej trasie, gdzie każdy „gram waży kilogram” to waga sprzętu robi się istotna. A w tej sztuce tzw. „odciążania sprzętu”, zwanej modernistycznie „tuningowaniem”, światowe firmy (ale i domorośli majstrzy) prześcigają się zawzięcie. Choć ja i tak uważam, za starym, słowackim mistrzem Milanem Madajem, który przez wiele lat na jednym komplecie nart (bodajże Haganów i modelu Scarpa F1) „tylko” konsekwentnie trenował i mówił, że „trzeba robić swoje” i wygrywał ze wszystkimi (na ich kosmicznym sprzęcie). Bo prawda jest taka, że moc zaklęta jest w psychice, a nie w 50 g lżejszym wiązaniu czy bucie. Ale przejdźmy do pierwszych zawodów w Polsce, które w potokach deszczu i temperaturze 5 stopni ponad 80 zawodników (z licencjami i amatorów bez licencji) przeszło, a raczej w zacinającym deszczu „przepłynęło”. Na szczęście powłoka śniegu nie została brutalnie zdarta (czytaj: nie spłynęła) ze stoku Czantorii i zawody rozegrano bez obawy, że snopy iskier spod nart krzeszących podłoże będą musiały się znaleźć w naładowanej adrenaliną percepcji zawodników. Trzeba mieć w sobie zawziętość i wolę walki, by pomimo obiektywnych trudności wygrać ze sobą. Podczas tych zawodów najlepszymi seniorami okazali się: Klaudia Tasz (1:29’47”) z klubu SN PTT 1907 Zakopane, oraz Radek Groh (1:07’17’’) AKLVK ALPINE PRO SKI TRAB Team z Czech. – Dla mnie były to w zasadzie krótkie zawody. Takie przetarcie – powiedziała po zawodach Klaudia. Warto dodać, że zawodniczka ta po zeszłorocznej przerwie spowodowanej ciążą znakomicie się zaprezentowała na Czantorii. – Nie jest łatwo startować, gdy karmi się 7-miesięczne dziecko piersią – śmieje się Klaudia. – I ogromnie dziękuję Zdzichowi Kiszeli, bez którego pomocy wszelakiej ciężko byłoby mi pogodzić rolę zawodniczki i matki – dodaje Klaudia. Nad drugą zawodniczką z Tatra Mountain Hardwear Team – Justyną Żyszkowską (1:37’49”), Klaudia uzyskała ok.8 minutową przewagę. Trzecia na mecie zameldowała się także zawodniczka SN PTT 1907 Zakopane – Ewelina Zwijacz Kozica (1:44’53”), która musiała wykazać prawdziwego ducha walki, gdyż miała problemy techniczne z wiązaniem. Wśród seniorów tryumfował Radek Groh z minimalną przewagą nad pierwszym Polakiem – Tomkiem Brzeskim SN PTT 1907 Zakopane (1:09’29”). – To były fajne zawody. Przyjechałem tu po prostu w ramach treningu. Podczas zawodów cały czas zmagałem się z Tomkiem Brzeskim.- mówi znakomity czeski zawodnik. Tomek Brzeski, który w wakacje 2010 roku zdobył niezwykle prestiżowe tytuły, m.in. Mistrza Polski oraz Mistrza Świata w nordic walkingu, po zawodach powiedział: – Dobrze mi się szło. Być może zmiana taktyki treningowej w minionym letnim sezonie spowodowała u mnie progres. Na ostatnim zjeździe myślałem, że wyprzedzę Groha, ale ponieważ było już ciemno, a moja czołówka nie za mocna, nie udało mi się. Do tego jeszcze przed samą metą miałem wywrotkę. Trzeci wśród seniorów na mecie zameldował się Szymon Zachwieja GP GOPR (1:10’02”) – Cieszę się z wyniku, tym bardziej że w poprzednim sezonie nie startowałem. Pozostałe miejsca na podium zajęli: Ondrej Fejfar (Czechy), Mariusz Wargocki i Jakub Przystaś. Z zawodów wycofał się Michał Stoch. Wśród amatorek zwyciężyła Agnieszka Solik (KS Kandahar) przed Olą Dzik (KS Kandahar) i Zofią Chruściel (S.C. Bielsko Biała). Wśród amatorów tryumfował Marcin Piętka przed Jarkiem Prokopem i Kornelem Rakusem (wszyscy z KS Kandahar). Wśród juniorek wygrała: Petra Volfova (AKLVK ALPINE PRO SKI TRAB Team) przed Anną Tybor (KW Zakopane) i Marią Myślińską (KW Zakopane). Wśród juniorów wygrał Petr Adamek (AKLVK ALPINE PRO SKI TRAB Team) przed Tomasem Lichym (SKIALP Trinec) i Bartkiem Bargielem (Tatra Mountain Hardwear Team). Na pierwszy rzut oka można podejrzewać, że wyłoniła się pierwsza trójka tego Pucharu Polski wśród kobiet. Wśród seniorów widać mocnych zawodników, choć zabrakło np. znakomitego Jacka Żyłki-Żebrackiego czy Przemka Sobczyka. Prawdopodobnie liderzy zostaną wyłonieni podczas pozostałych styczniowych zawodów. Zabrakło Anny Figury, Agaty Cikowskiej i Andrzeja Bargiela, gdyż wyjechali do Francji na pierwsze zawody Pucharu Świata. Szkoda, że nie pojawiły się na Czantorii obecne w kraju Julka Wajda i Paulina Figura. – Udały się te zawody, ale oprócz niepewnych do końca warunków śniegowych, mieliśmy niespodzianki innej natury, np. na moment przed startem zabrakło prądu i dmuchana brama, pod którą stali zawodnicy, zawaliła się. Zabrakło także prądu podczas zawodów, co utrudniło pracę sędziów przy komputerze. Jednak generalnie nie było źle – oceniają współorganizatorki Agnieszka Solik i Jadzia Gomola. Jak potoczą się losy kolejnych zawodów w tym sezonie, zobaczymy. Bo, jak widać, zima płata figle i nie wszystko zależy od formy zawodników. Jakub Brzosko Tygodnik Podhalański
-
Część świętokrzyskich stoków jest czynna. Sprawdź, gdzie poszusujesz Pojeździć można w Bałtowie, Niestachowie oraz w Kielcach, na Stadionie i Telegrafie, ale tu chętnych do szusowania nie ma. Warunki na czynnych trasach są dobre. Ośrodek w Niestachowie czynny jest dzisiaj i jutro od 12 do 19. - Śniegu jest około 80 centymetrów - informuje Agnieszka Dyk, współwłaścicielka Ośrodka Narciarskiego w Niestachowie. – Stok jest dzisiaj jeszcze czynny, na stronie internetowej na bieżąco podajemy informacje o godzinach otwarcia. Przed wyjazdem na narty na wszelki wypadek można zadzwonić albo sprawdzić w Internecie czy wyciągi działają. W Bałtowie oraz na kieleckich Stadionie i Telegrafie warunki są dobre, ale chętnych do jazdy jest niewielu. – Na trasach zjazdowych są dobre warunki, ale nie ma narciarzy - tłumaczy pracowniczka ośrodka na Telegrafie. Pozostałe stoki w województwie, w Krajnie, Tumlinie, Bodzentynie i Sandomierzu zostały zamknięte do odwołania. – Czekamy na przymrozki i śnieg, żeby można było ratrakować trasy – mówi Andrzej Rogowski z ośrodka narciarskiego w Tumlinie. – Do tego czasu trasy będą zamknięte. Żródło: Echo Dnia. ------------------------------------------------------------------------------------------------------ Prognoza jest obiecująca (dzisiaj w nocy pierwszy przymrozek), więc w weekend zapowiadają się świętokrzyskie szusy.
-
samolotem na narty
marboru odpowiedział wojtek1968 → na temat → Relacje z wyjazdów forumowiczów na narty
Jak podróżować z nartami? Sezon narciarski w pełni. Jeśli planujemy szusować za granicą, warto zawczasu zapoznać się z zasadami przewozu nart, przyjętymi przez poszczególne linie lotnicze. Choć większość przewoźników lotniczych zgadza się co do definicji sprzętu narciarskiego, reguły i koszty przewozu nart czy desek snowboardowych w poszczególnych liniach lotniczych są bardzo zróżnicowane. Sprawdźmy zatem, kto przewiezie nam narty za darmo, a kto każe nam za to słono zapłacić. Planując podróż z nartami pamiętajmy, że istnieją dodatkowe formalności i opłaty z tytułu przewozu sprzętu sportowego w luku bagażowym. Aby mieć pewność, że wszystko zostanie załatwione jak należy, warto powierzyć te kwestie konsultantom naszego Call Center, którzy w imieniu podróżnych wykonają odpowiednie zgłoszenie - dodaje. Tanie linie lotnicze Wybierając tańszych przewoźników powinniśmy liczyć się z faktem, że z wszelkimi niestandardowymi usługami, takimi jak choćby przewóz sprzętu narciarskiego, związane będą dodatkowe wydatki. Decydując się na lot z Ryanairem będziemy musieli wykupić dodatkowe miejsce na sprzęt sportowy w luku bagażowym za 40 euro w jedną stronę (około 155 złotych). Warto przed podróżą skorzystać z pomocy telefonicznych konsultantów, bo za zgłoszenie nart na lotnisku zapłacimy o 10 euro więcej. Nasz sportowy ekwipunek powinien zmieścić się w limicie 20 kilogramów – inaczej zostanie nam naliczona opłata za nadbagaż w wysokości 20 euro za każdy dodatkowy kilogram. Podobnie jest w przypadku linii Easy Jet, gdzie przewóz nart będzie kosztował nas nieco taniej – 120 złotych. Zgłaszając zamiar podróży z nartami na infolinii, oszczędzimy czas i pieniądze, bowiem załatwiając formalności na lotnisku wydamy o 50 złotych więcej. Warto także wiedzieć, że EasyJet przyjął zasadę, zgodnie z którą ogólna waga bagażu rejestrowanego – w tym naszych „desek” – nie może przekroczyć 32 kg. U kolejnego popularnego taniego przewoźnika – Wizz Air – podróż ze sprzętem narciarskim kosztuje dodatkowe 136 złotych. Jak łatwo się domyślić, jeśli zjawimy się z nartami na lotnisku zapłacimy za tę samą usługę 180 złotych. Podobnie jak u EasyJet, sprzęt narciarski będziemy musieli zmieścić w 32-kilogramowym limicie bagażu rejestrowanego – w przeciwnym przypadku czekają nas dość wysokie opłaty za nadbagaż. W podróż liniami Norwegian możemy zabrać ze sobą sprzęt narciarski ważący maksymalnie do 15 kilogramów. Za jego przewóz zapłacimy 24 euro (nieco ponad 100 złotych). Tradycyjne linie lotnicze W przypadku tradycyjnych przewoźników, sprzęt narciarski najczęściej można przewieźć bezpłatnie, choć w ramach limitu dopuszczalnego bagażu. Niektórzy przewoźnicy przygotowali jednak specjalne oferty na sezon zimowy i wybrane kierunki. Linie AirBerlin na czas ferii przygotowały znaczne udogodnienia dla narciarzy. W okresie do 30 kwietnia 2011 roku dla wszystkich lotów AirBerlin z/do Monachium, Austrii i Zurychu sprzęt narciarski ważący do 30 kilogramów przewieziemy zupełnie bez opłat. Bardzo korzystne dla pasażerów rozwiązanie proponuje także niemiecka Lufthansa. Rezerwując bilety tej linii, w klasie turystycznej można, nie ponosząc żadnych dodatkowych opłat, nadać na bagaż jedną parę nart, niezależnie od standardowo nam przysługującego limitu 23 kg na bagaż rejestrowany. Naprzeciw oczekiwaniom narciarzy wychodzą również linie Alitalia i LOT Charters, które na wybranych kierunkach udostępniają dodatkowe, bezpłatne limity wagowe na sprzęt sportowy. Do 20 stycznia we włoskich liniach trwa promocja do Turynu, Bolzano, Mediolanu, Bergamo, Parmy i Werony – przy zakupie biletów na te trasy, przewóz nart i snowboardu jest całkowicie darmowy. Warunkiem jest rozpoczęcie podróży najpóźniej do 31 marca 2011. Z kolei LOT Charters na kierunkach „narciarskich” – Grenoble i Weronie, proponuje pasażerom bezpłatny przewóz nart w myśl zasady „5-10-16”: 5 kg bagażu podręcznego, 10 kg sprzętu oraz 16 kg bagażu rejestrowanego (można zamieniać proporcje – np. 16 kg sprzętu, 5 kg bagażu podręcznego i 10-kilogramowa walizka). Pozostali przewoźnicy rzadko ułatwiają narciarzom podróżowanie. Większość z nich nie proponuje dodatkowego limitu na sprzęt, a jedynie umożliwia jego bezpłatny przewóz w ramach bagażu rejestrowanego. Czynią tak na przykład linie Iberia czy Swiss, które nie naliczą nam dodatkowych opłat, jeśli narty zmieścimy w limicie odpowiednio 23 i 20 kilogramów. Zasadę taką stosuje także polski LOT na rejsach rozkładowych, gdzie limit bagażowy wynosi 20 kilogramów. Podobnie jest w Air France/KLM – tu musimy „zmieścić się” w 23 kilogramach i pamiętać o zgłoszeniu nart na 48 godzin przed odlotem. Biorąc pod uwagę, że cały sprzęt narciarski waży zazwyczaj około 15 kg, pozostanie nam niewiele miejsca na pozostałe bagaże, np. walizkę z ubraniami czy kosmetykami, dlatego powinniśmy się liczyć z nieuchronnymi dopłatami za nadbagaż. Źródło: WP -
Narty po turecku Szukając odmiany od alpejskich kurortów, warto spróbować śnieżnego szaleństwa w kraju nad Bosforem. To idealne połączenie wygody i egzotyki, na dodatek niedrogie. Spędzanie każdej zimy w Alpach może stać się nudne. Z drugiej strony jednak niewiele jest na świecie miejsc (poza Kanadą, Stanami Zjednoczonymi i niektórymi zakątkami Australii), gdzie są podgrzewane krzesełka, doskonale utrzymane stoki i gęsta sieć nartostrad. Czy zatem warto ryzykować dla nowych doznań? Wybieram Turcję. Jest jeszcze wprawdzie Uzbekistan, Antarktyda i Kaszmir, ale kraj nad Bosforem stanowi idealny kompromis: nowoczesny, przygotowany na turystów, tani i łatwo dostępny. I co najważniejsze – nie leży w Alpach. Szukając odmiany od alpejskich kurortów, warto spróbować śnieżnego szaleństwa w kraju nad Bosforem. To idealne połączenie wygody i egzotyki, na dodatek niedrogie. Spędzanie każdej zimy w Alpach może stać się nudne. Z drugiej strony jednak niewiele jest na świecie miejsc (poza Kanadą, Stanami Zjednoczonymi i niektórymi zakątkami Australii), gdzie są podgrzewane krzesełka, doskonale utrzymane stoki i gęsta sieć nartostrad. Czy zatem warto ryzykować dla nowych doznań? Wybieram Turcję. Jest jeszcze wprawdzie Uzbekistan, Antarktyda i Kaszmir, ale kraj nad Bosforem stanowi idealny kompromis: nowoczesny, przygotowany na turystów, tani i łatwo dostępny. I co najważniejsze – nie leży w Alpach. Ferie w Alpach Kwatery w Alpach Mając do wyboru kilka regionów narciarskich i tylko jeden tydzień urlopu, decyduję się na dwie interesujące, choć zupełnie różne oferty: Palandoken daleko na wschodzie, w najodleglejszym zakątku Anatolii oraz Uludag niedaleko Stambułu. Być w mieście dwóch kontynentów i nie zobaczyć jego wspaniałych zabytków byłoby grzechem. Dlatego zatrzymujemy się na jedną noc w modnej dzielnicy Beyoglu. Gwałtowna śnieżyca sprawia, że przejście przez most Galata, przecinający cieśninę Złoty Róg, przypomina wyprawę na biegun północny: powłóczymy nogami ze spuszczonymi głowami, wmawiając sobie, że za chwilę będzie po wszystkim. Widok Błękitnego Meczetu w śnieżnej scenerii zapiera dech w piersiach. Słabe światło słoneczne dodaje kopułom i minaretom rudawo-złotego blasku. W tej scenerii zwiedzanie Stambułu zimą zaczyna nabierać sensu. Wieczorem idziemy do jednego z najmodniejszych barów w dzielnicy. Wewnątrz jest pusto. Pytam barmana, czy o tej porze roku jest to normalne. – Nie, ale teraz mamy najmroźniejszą zimę od dwudziestu lat – wyjaśnia. Czego więcej może chcieć narciarz? Dwugodzinny lot na wschód samolotem, w którym nie widać ani Brytyjczyków, ani innych narciarzy, jest dla mnie nowym doświadczeniem. Nie mniej zdziwiony jest taksówkarz wiozący nas do hotelu, gdy się dowiaduje, że jesteśmy Anglikami, którzy przyjechali tu na narty. Wschodnia Anatolia wygląda jak Syberia: bezkres bieli ciągnący się we wszystkich kierunkach. Jeśli istnieje droga prowadząca do miasta, to jest ona niewidoczna i całkiem pusta. Jedziemy wzdłuż budynków przypominających ponure sowieckie bloki mieszkalne. Mijamy billboardy i wielki złoty pomnik Kemala Ataturka. Stojąca kawałek dalej rzeźba narciarza jest jedynym śladem wskazującym, że gdzieś w okolicy może znajdować się zimowy kurort. Palandoken, teren narciarski w pobliżu miasta Erzurum, leży na wysokości 3125 m. Są tu najdłuższe i najbardziej strome trasy w całej Turcji. Sezon trwa od października do maja. Baza składa się z kilku hoteli, kolei gondolowej i wyciągu krzesełkowego. Narciarze mają do dyspozycji 22 trasy. Wkrótce mają powstać kolejne. Erzurum szykuje się bowiem do zimowej uniwersjady w 2011 roku. W kurorcie wypoczywają zwykle goście z Turcji, Rosji, Ukrainy i Iranu, jednak miejscowi oficjele mają nadzieję, że przyszłoroczne zawody przyciągną także większą liczbę turystów z Europy. Ruszamy na stoki – niemal puste i nierozjeżdżone, choć jest druga po południu. Jadąc w dół, znajduję poza wyznaczonym szlakiem strome zbocze ze świeżym puchem. Postanawiam wjechać jeszcze raz kolejką, żeby zacząć z wyższego miejsca. Przechodzę pod taśmą ochronną. Nagle słyszę krzyk porządkowego: – Hej! Problem! Problem. Stok wydaje się bezpieczny i idealny do jazdy, więc zaczynam negocjacje: – No problem! No problem! – oponuję, ale mój rozmówca nie ustępuje. A ponieważ ma prawo odebrać mi karnet, daję za wygraną i wracam na legalną trasę. Zjeżdżam kawałek i spoglądam za siebie. Widząc mnie, porządkowy tylko wzrusza ramionami – najwyraźniej w tym miejscu (niemal identycznym), już nie ma "problemu". Dla takiego puchu, wciąż świeżego pod koniec dnia, warto było chwilę poszarpać się z biurokracją. Ostatni zjazd. W pewnym momencie widzę, jak kilka psów terroryzuje szczekaniem młodego narciarza. Inni podjeżdżają i zaczynają okładać zwierzęta kijkami. Psy uciekają. Schodzimy ze stoku i kierujemy się tradycyjnie do najbliższego baru. W każdym alpejskim kurorcie byłby to czas zabawy przy kieliszku Jägermeistera. Tu jednak tylko kilka rodzin rozmawia cicho, pijąc gorącą czekoladę. To i tak radosna scenka w porównaniu z atmosferą, jaka czeka na mnie w hotelu: przywiędła kapusta, łosoś, zupa i deser w pustej, cichej sali. Okazuje się, że znalezienie jakiejkolwiek wieczornej rozrywki to w tym mieście spory "problem". Musimy się zadowolić nieco dziwnymi masażami i oglądaniem starego, czarno-białego programu w telewizji azerbejdżańskiej. Ale w końcu nikt nie obiecywał ubawu po pachy. Erzurum oferuje więcej atrakcji w ciągu dnia. Miasto założone w czasach rzymskich leżało na Jedwabnym Szlaku. Można tu zobaczyć kilka interesujących meczetów i madras. Na szczególną uwagę zasługuje XIII-wieczna madrasa Cifte Minareli z niezwykłym dziedzińcem i malunkami na suficie. Wróciwszy do Stambułu, ładujemy bagaże na prom płynący przez Morze Marmara do cudownego osmańskiego miasta Bursa. Stąd jedziemy dwie godziny przez góry i las sosnowy w stronę drugiego z kurortów. Uludag w niczym nie przypomina Erzurum. Nie jest tak dziki ani odległy, i może być dodatkowym punktem programu dla każdego, kto odwiedza Stambuł zimą. Jest tu kilka luksusowych hoteli przyciągających zarówno bogatych mieszkańców tureckiej metropolii, jak również zagranicznych turystów, m.in. z Dubaju, Kuwejtu, Arabii Saudyjskiej czy Indii. Pierwszego ranka otwieram oczy, patrzę przez okno i wprost nie mogę uwierzyć w swoje szczęście: kilkadziesiąt centymetrów świeżego śniegu, doskonałe warunki. Pędzimy na stok tuż przy hotelu. Okazuje się jednak, że z powodu mgły wszystkie wyciągi stoją. – To po to, żeby nikt nie wpadł do jeziora – tłumaczy obsługa hotelu. Jeszcze bardziej frustrujący okazuje się tutejszy system opłat za wyciągi. Ponieważ każdy z nich należy do innej firmy, trzeba od razu kupić kilka karnetów. Na szczęście ta sytuacja ma się zmienić i od najbliższego sezonu dostępny będzie jeden karnet na wszystkie wyciągi. Nadmierną troskę gospodarzy i zamieszanie z karnetami rekompensują nam góry i dobre trasy (choć może nieco zbyt łatwe dla każdego, kto przekroczył średni poziom zaawansowania). Po jednym ze zjazdów odkrywamy wspaniały bar Kardanadam – elegancki lokal z paleniskami i wielkimi ekranami, na których pokazywany jest snowboard. Po drugiej stronie kurortu mogę wreszcie poszaleć między drzewami i skoczyć z dachu chatki stojącej tuż przy wyciągu orczykowym. Kolejne popołudnie spędzamy w Bursie. Zwiedzamy słynny jedwabny bazar, olbrzymi meczet i bary z najprawdziwszym kebabem. Niezapomnianych wrażeń dostarcza nam także luksusowa łaźnia hotelowa, gdzie namoczeni, wyszorowani i wymasowani, leżąc na gorącej marmurowej płycie w zaparowanym pomieszczeniu, słuchamy popisów wokalnych jednej z pracownic obsługi. Tureckie kurorty nie mogą się równać z alpejskimi pod względem narciarskim, ale jeśli mamy ochotę na odrobinę kulturowej egzotyki z elementami białego szaleństwa, to warto je odwiedzić. Zjeżdżając ostatniej nocy we mgle i ciemności, słyszałam nawoływania do modlitwy, odbijające się echem po zaśnieżonej okolicy. Pomyślałam wtedy, że czasem mała odmiana to wszystko, czego mi trzeba. Autor: Gemma Bowes Źródła: Guardian
-
Kolejny z prezentowanych obrazów to, czarno biały Dokument "Ratownicy". Film pokazujący pracę TOPROWców na nartach. W Obrazie znajdziemy ponadto kilka ciekawostek (np. sposób mocowania butów narciarskich do Retro nart) oraz pięknych widoków "starodawnych" polskich Gór. [YOUTUBE] [/YOUTUBE] Jakość niestety nie jest zbyt dobra, ale i tak warto poświęcić te kilka minut by popatrzeć.
-
Między Muzyką a Górami
marboru odpowiedział marboru → na temat → Zawody, wyniki, kalendarze, sylwetki ...
"Pieśń o Wszechbycie" - fragmenty życia ilustrowane Jego muzyką. Karłowicz 08.02.1909 - lawina w Tatrach...ponad sto lat temu... [YOUTUBE] [/YOUTUBE] -
Espace Killy - Tignes 09.01-16.01
marboru odpowiedział fanatyk → na temat → Relacje z wyjazdów forumowiczów na narty
Francja jest charakterystyczna - futurystyczne bloki pośrodku narciarskiego Raju. Pięknie. -
A co powiecie na taki pojazd śnieżny dla Narciarza? Żadna zaspa niestraszna, jak można zaobserwować poniżej [YOUTUBE] [/YOUTUBE]
-
Ciekawe co by Pani powiedziała, gdyby ktoś poprosił o fakturę? :eek:
- 1 884 odpowiedzi
-
- kasprowy wierch
- stacje narciarskie
-
(i 4 więcej)
Oznaczone tagami:







