-
Liczba zawartości
7 223 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
599
Zawartość dodana przez marboru
-
Dzień Drugi – Pomarańczowa Sella Ronda Dobrze rozgrzany, postanowiłem następnego dnia zrobić Pomarańczową Trasę „Wielkiej Pętli”. Ponieważ o Niej na forum było już sporo, Jacek zamieścił na portalu Skionline trzy duże Galerie zdjęć – ograniczę się w tej części do minimalnych opisów i fotek. Odsłoneczny widok na Stacje w Arabbie: Czerwony Zjazd z Arabby – trasa: Autor relacji na powyższym Stoku: Widoczek stoków z Costoratty: Skrzyżowanie Orange z Green: Krajobraz: …z krzesełkiem w tle: Widok w stronę „drogi” na Marmoladę: Zjazd z Alta Badii: Sassolungo w Val Gardenie „Gra Światła i cienia”
-
Dzień Trzeci – Marmolada Po pierwszym okrążeniu postanowiłem odwiedzić Tutejszy Lodowiec: Marmoladę (wysokość szczytu 3343 m). Gdzieś pomiędzy Arabbą a Marmoladą: Autor na Passo Padon: …z widokiem na Czerwoną, długą trasę prowadzącą do dolnej kolejki na „Dżemer”: Widok na szczyt Lodowca: Droga tutaj prowadzi trzema kolejkami (na zdjęciu ta ostatnia): Widok i pogoda (przejrzystość…temperatura -23 stopnie) Rewelacja! Trasa narciarska – Wyczes!!! Szeroko, czerwono, to Narciarze Kochają: I jeszcze raz… „Zamaskowany Tygrys, Ukryty Smok” w krainie Lodu: Dla dzielnego „Zdobywcy” na dole w knajpce znalazło się jakieś spaghetti…gdzie odkryłem skąd się biorą Narty Salomona Aero X… Wyrastają z doniczek!
-
Dzień Czwarty – Ciampac część I W czwartym dniu, moje plany zostały pokrzyżowane przez pogodę oraz sprzęt. I tak, po wjechaniu „Col Rondelkiem” na trasę Rondy (planem było zrobienie Zielonej strony), po pierwsze okazało się, że bardzo mocno duje wiatr, co przy temperaturze ok. -18 stopni było nie do zniesienia – to, po drugie nie działają prawie wszystkie wyciągi krzesełkowe…wreszcie, po trzecie w wiązaniu odkręciła mi się „stopka”, co zmusiło mnie do wizyty w serwisie na dole. Bardzo uprzejmy i uśmiechnięty Włoch, usterkę w 3 sekundy naprawił bezpłatnie. Pojawiła się rozterka, czy wracamy do „piekła”, czy zawijamy się z Rondy gdzieś indziej? Decyzja: wyjazd Skubisem do Penii na Ciampac. Dół: Trasy są w dolnej części – w odróżnieniu od górnej, bardzo łagodne – jasno niebieskie: Sztruksik, brak wiatru, brak ludzi…idealnie: Widok na lewą – niedziałającą stronę: Szczyt z widokiem na łagodną Niebieską Trasę w stronę Col del Valvacin: Buffaure: Po przebyciu wyżej widocznej niebieskiej trasy, znajduje się krzesełko z bardzo szybką, sportową Czerwoną Trasą – polecam. Po kilku zjazdach warto udać się na tutejszy najdłuższy zjazd od strony Meidy. Mnie urzekł on swoją niesamowitym ukształtowaniem oraz widokami. Zaraz po początku: Długggggoooo: Za jednym z zakrętów: Ekolodzy zgodzili się na wycięcie drzew?...dziwne:
-
Dzień Czwarty – Ciampac część II To samo w szerszej perspektywie, z widoczkiem: Zjazd od połowy trasy: [YOUTUBE]http://www.youtube.com/watch?v=mSnDSaz4Xiw[/YOUTUBE] Filmik – Niebieski dolny Fragment…coś na wzór „nartostrady z Goryczkowej”: [YOUTUBE]http://www.youtube.com/watch?v=c-IO9FXM9uA[/YOUTUBE] A na dole Mapka narciarska: I piękny widoczek… …miasteczko posiada niewielką Stacyjkę... …która ma Gondolki... ...do wciągania na tą Przepiękną i narciarsko Zajefajną Trasę: Widok z drogi powrotnej do Penii: …do której dostajemy się bardzo wymagającą Czarną Trasą, bądź Gondolą w dół...niektórzy wybierają tą drogę... Uda w nogach bardzo mocno odczuły ten ostatni zjazd tego dnia (trasa w tle):
-
Dzień Piąty – Zielone Rondo To czego nie udało się zrobić poprzedniego dnia, "pękło" następnego: Zielona strona Sella Rondy. Wjazd na „garb” Belvedere, zwróćcie uwagę na ilość narciarzy: W stronę Arabby: I już na tamtejszej Górze…słoneczko, słoneczko… Jedna z bardzo łatwych, niebieskich tras Zielonej Strony: Kolejny jasno niebieski „Błękit”, a właściwie jego początek: Czerwony zjazd w stronę Corvary: …jego dalszy ciąg: Potem…potem – bardzo długa i nudna podróż wyciągami: Uff koniec wjazdów, teraz zjazdy (góra): Dół:
-
Dzień Piąty – PŚ w Gardenie część I W stronę Pani Wali z Gardenii: A teraz niespodzianka związana z PŚ w Val Gardenie. Nim zabiorę Was w górę: …troszkę sprzętu na początek: …i z bliska: Przygotowania przed startem: Czy ktoś jest w stanie Ich rozpoznać? Ich: to znaczy wszystkich z poniższych zdjęć?...sam niestety jestem laikiem jeśli chodzi o sportowców i ich rozpoznawanie. Kolejne z bliska: Początek Zjazdu: W „bramce startowej”: Tuż przed startem:
-
Dzień Piąty – PŚ w Gardenie część II Postawa: Start: „Poszły konie po betonie”: Wejście w zakręt: Za bramką: Po… Ku mecie… Perspektywa początku trasy – z dołu: Autor: Jeszcze jeden rzut…
-
Dzień Piąty – PŚ w Gardenie część II Cd Niebieskie kreseczki na śniegu raz jeszcze...tym razem, ze sporym widokiem na Val Gardeńskie trasy narciarskie:
-
Dzień Szósty – Passo San Pellegrini cześć I Ponieważ „główne” atrakcje okolic Campitello zostały zaliczone, w ostatni dzień postanowiliśmy udać się na małą przejażdżkę. Wybór padł na Col Margheritę w Passo San Pellegrini. Niestety w ostatni i szósty dzień – warunki narciarskie były najtrudniejsze. Oprócz siarczystego, zresztą trwającego od tygodnia mrozu – Słońce jakby nie chcąc się pogodzić z wyjazdem Gości z Polski – przestało świecić i zaszło. Prawie jak w Polsce, samochód, ubieranie butów, wyciąganie nart z bagażnika… Kameralna Dolna Stacja jedynej Kolejki w miejscowości: Widok na Szczyt „Małgośki” i wagoniki… Na miejscu: Trasy same czerwone, szerokie, urozmaicone garbami, górkami, dołkami i nierównościami – ciekawe Naprawdę można było na tej szerokości poszaleć zarówno z prędkością jak i funem... W oddali krzesło wyciągające narciarzy od strony Pian De Saline: Wielu tędy nie przejechało… Nawet opady śniegu z tego dnia nie przeszkodziły Włochom w produkcji sztucznego śniegu: Niestety nie wszystkie trasy i wyciągi działały – zamknięta trasa od strony Falcade:
-
Dzień Szósty – Passo San Pellegrini cześć II ZDOBYWCY MORDORU Ostatni zjazd przed niejedną herbatką w tym dniu… Ponieważ warunki w ciągu kilku godzin zmieniły się na fatalne – intensywne opady śniegu, musieliśmy zjechać na dół i ostatnie zjazdy nartować po przeciwległym zboczu, połączonym z Col Margheritą, krzesełkiem: Powyższe i poniższe zdjęcie jakie zrobiłem w Passo San Pellegrino, po łagodnej stronie Ośrodka – pochodzą z godziny przyjazdu: W „tamtej” okolicy dominują raczej stoki łagodne, niebieskie, są również czerwone bardzo szerokie – np. Gigante. Kilka ostatnich zjazdów z Dolomitowego wypadu odbyło się we mgle, intensywnie padającym śniegu wgryzającym się w odsłonięte części twarzy oraz siarczystym mrozie. Kończąc Relację nadmienię, że karnet, który dał tyle możliwości narciarskich obejmował cały region Val Di Fasa – Dolomiti Superski. DRUŻYNA PIERŚCIENIA U STÓP MORDORU Pozdrawiam marboru
-
Zawsze dobrego Boogie Woogie, zdrówka - ono najważniejsze... Spełnienia marzeń oraz setki dni na nartach, w każdym Sezonie
-
Czapka Mikołaja na logo Skionline
marboru odpowiedział marboru → na temat → Tematy dot. skionline.pl
Mikołaj nie zdążył jednak przed wyjazdem do Włoch :D:D żona przez tydzień miała zagadkę co to takiego w tej kopercie Jacku jeszcze raz dziękuję za naszywki i naklejki. -
No i wróciłem właśnie...podróż z Campitello od wczoraj 20:30 do dzisiaj 16:30 - warunki trudne nawet dla auta 4x4. Relacja ze zdjęciami i filmikami - jak się ogarnę troszkę.
-
No to jedziemy... Znikam na tydzień z forum.
-
Szczęśliwości !!!
-
Narty plus niewielka paralotnia, to kwintesencję ekstremalnego sportu zimowego. Po prostu czysta adrenalina. Podstawowe wyposażenie speedridiera to narty i mini skrzydło, które charakteryzuje niezwykle łatwa sterowność podczas zjazdów z górskich stoków. Z pewnością dla wielu narciarzy będzie to nowy, zaskakujący sposób na odkrywanie gór zimą, w zupełnie odmiennej formule, pozwalającej dotrzeć w miejsca do tej pory niedostępne. Osoby, które mają doświadczenie z nartami i próbowały wcześniej przygody ze skrzydłem, w zasadzie w ciągu kilku godzin, są w stanie nauczyć się podstaw Speed Ridingu. Połączenie narciarstwa z paralotniarstwem, to po prostu czysta adrenalina. Speedriding to zjazd z każdych, nawet najbardziej stromych stoków i wznoszenie się w odpowiednim momencie, w powietrze za pomocą specjalnie skonstruowanego skrzydła, budową zbliżonego do paralotni. Reagując w odpowiednim momencie może poderwać się na kilka metrów w górę i przelecieć na wystającą skałą albo zdradziecką przepaścią. Bynajmniej narciarska paralotnia nie działa jak hamulec spowalniający pędzącego narciarza. Średnia powierzchnia skrzydła do Speed Ridingu to 7 do 12 m². Dużo mniej niż w tradycyjnej paralotni. Odpowiednia postawa ciała oraz właściwy kąt nachylenia skrzydła pozwalają na osiąganie prędkości przekraczającej 100 km/godz – a takiej prędkości nie powstydziliby się mistrzowie zjazdu. Speed Riding w wykonaniu ekstremalnym, kojarzony jest z wysokimi alpejskimi stokami, gdzie strome urwiska i bardzo długie trasy wymagają od zawodnika przede wszystkim dużego doświadczenia, pancernej psychiki, bardzo dobrej kondycji fizycznej i niezwykłej precyzji w umiejętności kierowania skrzydłem. Ekstremalne doznania zaczynają się już od momentu wejścia na szczyt lub grań. Lekkie narty przystosowane zarówno do zjazdu, jak i do podchodzenia, to podstawowe wyposażenie każdego ridera. Jazda w dół możliwa jest nawet na stokach o nachyleniu 60 stopni, a odrywając się od ziemi na muldach i urwiskach, bardzo często leci się kilka metrów od stromych górskich ścian. Szkolenia powinny odbywać się pod okiem instruktora posiadającego duże doświadczenie w tym sporcie. W Polsce nowej dyscypliny uczy bieszczadzka szkoła „Prowing”:- Nie polecam zaczynać tej zabawy bez odpowiedniego przeszkolenia – przekonuje Wacław Kuzło instruktor „Prowing” - szczególnie, że istotą Speed Ridingu jest umiejętne planowanie tras, które chcemy przebyć przy pomocy nart i skrzydła. Trzeba pamiętać, że źle zaplanowana trasa może wiązać się z bardzo niebezpieczną w skutkach, próbą zatrzymania się – dodaje. Galeria zdjęć jak i cały artykuł: Newsweek. http://www.newsweek.pl/narty/multimedia/wszystkie,Fotografie,Najnowsze,1/69036 Speed-Riding na MARMOLADZIE [YOUTUBE] [/YOUTUBE]
-
Całość z Newsweeka: Inwestorzy z Rosji wypierają Austriaków z rynku nieruchomości. Nie targują się, tylko płacą. Ostatnio ceny mieszkań w Zakopanem spadły do około 10 tysięcy złotych za metr kwadratowy. W austriackim kurorcie Kitzbühel też trzeba zapłacić 10 tysięcy, tyle że euro. Wartość nieruchomości rekreacyjnych trzyma cenę, a te najdroższe i najbardziej luksusowe wręcz drożeją. To zasługa ograniczonej podaży i rosnącego popytu ze strony inwestorów ze Wschodu. Cena nie gra roli Przykra decyzja o odwołaniu Jurija Łużkowa, przez ostatnie 18 lat potężnego mera Moskwy, zbiegła się z dobrymi dla niego wieściami z Austrii. Po miesiącach poszukiwań agenci nieruchomości znaleźli Łużkowowii jego żonie Jelenie Baturinie wymarzoną willę w najbardziej prestiżowej, zacisznej i widokowej części Kitzbühel, tuż obok rezydencji słynnego producenta kryształów Swarovskiego. Baturina i Łużkow mają już luksusowy drewniany dom w Kitzbühel, ale zdecydowali się na zmianę, bo stoi dość blisko granicy innej nieruchomości. Rosyjscy krezusi mają widok na najsłynniejszą trasę zjazdową świata Rosjanie za willę, jak doniosły austriackie gazety, są gotowi zapłacić 17 mln euro holenderskiemu inwestorowi, który kilka lat temu kupił ją za 70 proc. dzisiejszej ceny. Austriaccy pośrednicy z rynku nieruchomości lubią rosyjskich klientów, bo się nie targują. Baturina, zanim kupiła w Kitzbühel pierwszy dom, zainwestowała tam kilkanaście milionów euro w ziemię pod pole golfowe, a kolejne kilkanaście milionów euro pochłonęła budowa luksusowego hotelu na 150 łóżek. Roman Abramowicz, były właściciel koncernu naftowego Sibnieft, wydał 15 mln euro na 2,4-hektarową posiadłość w kraju salzburskim. Lokalną aferą zakończyła się inwestycja Olega Deripaski, udziałowca kombinatu Norylski Nikiel, w luksusowym kurorcie Lech, w którym bawi między innymi angielska rodzina królewska. Deripaska kupił tu hotelik Aurelio z pozwoleniem na rozbudowę. Hotel rzeczywiście został rozbudowany, ale miejscowi podejrzewają, że Aurelio w rzeczywistości pełni funkcję prywatnej rezydencji oligarchy. – Co to za hotel, który ma tylko dwóch pracowników? – pytał na łamach austriackiej prasy jeden z hotelarzy z kurortu Lech. Deripasce nie udowodniono jednak złamania przepisów, bo w części budynku działa hotel. Wynajem dużego apartamentu kosztuje kilkanaście tysięcy euro za tydzień. Inwestorzy z Rosji wypierają Austriaków z rynku nieruchomości. Nie targują się, tylko płacą. Austriacy są zaniepokojeni W ślady najbogatszych idą drobniejsi rosyjscy milionerzy, którzy w austriackich Alpach inwestują w apartamenty na wynajem. Jeden z deweloperów, który postawił na nowoczesną architekturę, budując apartamentowce w Ischgl, poszedłby z torbami, gdyby ich styl nie przypadł do gustu Rosjanom. Stanowili prawie połowę klienteli. Z Moskwy do Salzburga jest ponad 2 tys. km, ale odległość nie jest problemem. Lot trwa niecałe trzy godziny, a w Wiedniu można się przesiąść w samochód albo w dwa. Hotelarze opowiadają, że inwestorzy ze Wschodu przyjeżdżają jednym autem, a drugim ich bagaże. Jaka jest skala rosyjskiej inwazji na austriacki rynek nieruchomości rekreacyjnych? Szacunki utrudnia fakt, że prawdopodobnie większość transakcji nie jest do końca legalna. Austriackie przepisy zezwalają wprawdzie na kupno nieruchomości przez cudzoziemców, ale tylko pochodzących z krajów Unii Europejskiej. Zatem Rosjanie nie powinni mieć możliwości legalnego nabywania ziemi, mieszkań i domów w Austrii. Jednak, ku zdziwieniu Austriaków, kupują przez zarejestrowane w UE spółki lub podstawionych, legalnych nabywców. Według ostrożnych szacunków do tej pory Rosjanie kupili w Austrii kilka tysięcy nieruchomości o przeznaczeniu turystycznym. W kraju, w którym mieszka 8,5 mln ludzi, to kropla w morzu, ale duża skłonność do akceptowania wysokich cen zaczyna budzić w Austrii niepokój, bo wypycha z rynku miejscowych klientów. Inwestorzy ze Wschodu nie zawsze mogą liczyć na przychylność samorządowców. Świadczy o tym przykład dwóch rosyjskich przedsiębiorców, którzy w ramach partnerstwa publiczno-prywatnego od dwóch lat próbują w Karyntii wybudować hotel i lokalne centrum kultury tybetańskiej. Inwestycja dostała nawet błogosławieństwo Dalajlamy, ale urzędnicy nie mogą się zdecydować, czy dać jej zielone światło i pozwolić zabudować miejską działkę, bo sprawa naturalizacji obydwu Rosjan, czego wymagają przepisy, stała się przedmiotem publicznej dyskusji. Trzy lata temu hotelarze z Kitzbühel, wystraszeni zainteresowaniem turystów ze Wschodu, próbowali ograniczyć liczbę rezerwacji z Rosji i Ukrainy, bo obawiali się, że miasto zostanie okrzyknięte rosyjskim kurortem. 16 z 20 najdroższych hoteli uzgodniło, że przybysze ze Wschodu mogą stanowić nie więcej niż 10 proc. klientów. Wycofały się po interwencji organizacji turystycznych. Jak wynika z badań austriackiej izby turystycznej, Rosjanie w sezonie zimowym dziennie wydają średnio 250 euro. Dwa razy więcej niż Niemcy i trzy razy więcej niż Holendrzy. Euro to euro, nawet kupione za ruble. Źródło: newsweek.pl
-
Czapka Mikołaja na logo Skionline
marboru odpowiedział marboru → na temat → Tematy dot. skionline.pl
Dziękuję Bardzo !!! :D:D Bardzo się cieszę i mam nadzieję, że zdołają dotrzeć do mnie w piątek. W sobotę przecież trzeba będzie u "Makaronów" nasze forum reklamować PS. Jednak ta czapka Mikołaja zadziałała -
Czapka Mikołaja na logo Skionline
marboru odpowiedział marboru → na temat → Tematy dot. skionline.pl
Jak dla mnie to, wystarczyłyby jakieś naklejki, naszywki z logo... No ale Jacek albo w Alpach i na nartach jeździ, albo czasu na "pierdoły" nie ma bo wysłać nic nie chce ...a Człowiekowi tak głupio prosić się i prosić Może sami jakąś fundację powołamy i zaczniemy gadżety produkować dla siebie ? :D:D -
Może to Ten ? ...jeśli tak to w 2010 już nie było zabawnie w takim bądź razie. [YOUTUBE] [/YOUTUBE]
-
To się nazywa pasja :D:D Przez przypadek znalazłem... [YOUTUBE]http://www.youtube.com/watch?v=LzfhTa-kLEE[/YOUTUBE]
-
Jacku, czy ta czapka Mikołaja na logo Skionline zwiastuje jakieś prezenty? :)
-
Czy ktos jezdzi z katowic na narty do szczyrku??
marboru odpowiedział sandrabbb → na temat → Wspólne wyjazdy, odstapię kwaterę, szukam kwatery.
Chyba ktoś z Bielska jeździ...Figo -
Pochodzi z Polanicy-Zdrój... ...fotografował wtedy gdy się rodził freeskiing. Fragmenty Prac, niesamowite zdjęcia narciarskie, reportaż: http://fikcja.pl/24_Freeskiing http://fikcja.pl/b63_poza_trasa_kaukaz http://fikcja.pl/33_Viertolot Całość Poza Trasą: http://www.poza-trasa.pl/archiwum_1.html Galerie: http://www.ski2die.pl/galeria/wiecej/9/voralrberg-by-tomek-gola-fikcja_pl.html http://www.ski2die.pl/galeria/wiecej/14/livigno-camp-2010-by-fikcja_pl.html http://www.ski2die.pl/galeria/wiecej/10/livigno-camp-2009.html http://www.ski2die.pl/galeria/wiecej/8/fiat-big-air-by-tomek-gola-fikcja_pl.html Po prostu - Tomek Gola.
-
Inwestorzy z Rosji wypierają Austriaków z rynku nieruchomości. Nie targują się, tylko płacą - pisze "Newsweek Polska". 10 tys. EUR trzeba zapłacić za metr kwadratowy w austriackim kurorcie Kitzbuhell. To efekt niskiej podaży, ale też rosnącego popytu ze strony inwestorów ze Wschodu. Austriaccy pośrednicy nieruchomości lubią Rosjan, bo się nie targują. Na przykład znany miliarder Roman Abramowicz bez mrugnięcia okiem wydał 15 mln EUR na 2,4-hektarową posiadłość w kraju salzburskim. Jelena Baturina, najbogatsza Rosjanka, ma już w Kitzbuhell pole golfowe, hotel i willę. Większość transakcji - czytamy w "Newsweeku" - nie jest jednak do końca legalna. Przepisy austriackie zezwalają na zakup nieruchomości przez cudzoziemców, ale tylko pochodzących z Unii Europejskiej. Nabywcy sprytnie omijają prawo - kupują przez zarejestrowane w UE spółki lub podstawionych, legalnych klientów. Źródło: http://nieruchomosci.pb.pl/2307704,41329,rosjanie-kupuja-alpy







