-
Liczba zawartości
7 223 -
Rejestracja
-
Ostatnia wizyta
-
Wygrane w rankingu
599
Zawartość dodana przez marboru
-
Trzymam za to kciuki Śliczna Dziewczyna 😍 Michał, Ty mnie nie przerażaj 😮 Ja zrzuciłem wagę do 78 kg z 86 kg i marca...no ale u Ciebie, to grubo 😮 Niestety pewnie również kosztem masy mięśniowej Wylezuj z tego Szpitala i ogarniaj się z rehabilitacją szybko - dużo jeszcze czasu przed zimą masz! Konkretów jeszcze nie mamy poplanowanych na przyszły sezon. Pewnie połowa stycznia będzie, ale gdzie? Tego jeszcze nie wiadomo. Zdrówka Stary! Piękne, piękne! Dużo ciepłych, fajnych wspomnień razem Artur... Na kilku klipach się przewijasz Mam nadzieję, że to początek wspólnych wypraw Może wreszcie jakieś tyczki razem zrobimy? Dzięki za ciepłe słowo Magda! Im nas więcej ze swoimi przygodami, tym bardziej forum żyje! Każdy z nas jest inny i inaczej pisze - uwielbiam Twoje relacje, są świetne. Nie mogę się doczekać realizacji Twoich pomysłów. U mnie raczej kontynuacja... sztruks, słońce - SL, GS i wyjazdy w stylu SkiSafari
- 17 komentarzy
-
- 2
-
-
-
Jeżdżę, jeżdżę i dzisiaj, po kolejnych pięciu dychach, w mazowieckich klimatach, w temperaturze +6 i silnym wietrze spojrzałem na swój licznik rowerowy i wynik roku 2019... ...wynosi: 6121 kilometrów 😮 Życiówka sezonowa pobita o grubo ponad 1150 km - WOW. Do Sylwestra jeszcze dużo czasu - ciekawe ile nakręcę? Pozdrowienia dla rowerzystów, co się chłodu nie boją! marboru
-
@Sariensis olbrzymie gratulacje! Nowy narciarz na Świecie, to zawsze coś! @mifilim nie chciałem pisać, że ostatni wyjazd, to prawie Twoje zejście z tego świata...ehhh aż mnie ciarki przechodzą na samo wspomnienie. No a na nartach, to spokojnie jeszcze razem pojeździmy nie raz Ze zdrowiem jak? Wróciłeś do formy?
- 17 komentarzy
-
Trochę alpejskich wspomnień - inspiracja przed sezonem. Blog? Zapytałem Jacka, by się upewnić gdy do mnie zadzwonił. Na Skionline? Tak, tak! Potwierdził. Będziesz pisał? Chwila milczenia...jasne! Piszę, pisałem i będę pisał. A co z dorobkiem z wątku "Marboru - relacje"? No fajnie gdyby je tak jakoś przenieść do bloga... hmmm Jak? No ręcznie. Konsternacja. Myślałem, myślałem, czasu na co dzień coraz mniej - cholera, jak to zrobić? Na początku podszedłem do tematu ambitnie - dobra, siądę, pogrzebię w galeriach zdjęć na kompie, powspominam i stworzę taki remake relacji po latach i uzupełnię wstecznie bloga o swoje wyjazdy. Potem spojrzałem na forum i w swój stary, forumowy kącik i się załamałem - nie jestem w stanie 😮 Nie ogarnę tego, bo przecież trzeba zarabiać na przyszłe narty, budowa domu rozgrzebana, treningi kolarskie trzeba uskuteczniać - poddałem się. No dobra jak nie tak, to jak tu podejść do tematu? I wymyśliłem - zrobię pierwszy blogowy wpis jako ten wspomnieniowy. Podeprę się swoimi klipami, a przy okazji może kogoś zainspiruję przed rozpoczynającym się sezonem, co do miejsca przyszłych wyjazdów? No dobra, może się uda w ten sposób rozpocząć moją działalność w nowym, forumowym miejscu Gdzie i "Wilk JC" będzie syty, a i marboru "będzie cały" A w przyszłości, po narciarskich wspomnieniach już na bieżąco będę Wam opisywał miejsca, które odwiedzam. Będą to wpisy różne, różniaste - nie koniecznie związane z nartami. Od czego rozpocznę wspominki? Dolina Zillertal Pierwsza przygoda z kamerą GoPro Hero 4 Silver i wspaniały wyjazd z Forumowiczami. @johnny_narciarz, @Bumer, @KP, @artix oczywiście moja @Paula ale także "ukryty" na forum Michał z Wiktorem, Paweł z roboty. Krótkie spotkanie tutaj zaliczamy również z Piotrem @Piotr_67. Parszywe pokoje z upadłego Necermanna i ambicja odwiedzenia jak największej ilości ośrodków w Dolinie. Co się udało zrobić? Zillertal Arenę, Mayrhofen Zillertal, Hoch Zillertal oraz lodowiec Hintertux. Jak pamiętam ten wyjazd? Poznanie na "żywo" Artixa, skręcona noga w kolanie Pawła i w kostce Krzyśka "KP". Hahaha nie tylko negatywy (Artur to akurat nie o Tobie ) - świetna atmosfera, wesoło i nie licząc jednego dnia ze śnieżycą - 5 słonecznych dni. Dowcipy Bumera? Bezcenne! Nie tak dawno Jacek opublikował Vloga z Lodowca Hintertux...moje wspomnienie z tego miejsca? Świetne! To był jeden z tych magicznych dni na nartach! Jak było tam 4 lata temu? Proszę - możecie porównać obraz z produkcji JC z września 2019 oraz marca 2015. No i ta westernowa muzyka Enio... Maciek odważnie podążał za riderem marboru niczym amerykański szeryf za banitą, kowbojem a marboru jeszcze kaleczył jazdę na nartach Muzyka ze spaghetti filmów, to również podkład z naszej wizyty w Hoch Zillertal! Do dzisiaj właśnie ten ośrodek z doliny najbardziej wspominam (poza Tuxem, który jest rewelacyjny!). Świetne, szerokie trasy, piękne widoki, pająk i krótki gigant Ależ miałem wówczas samozaparcia do kręcenia kamerą... Jeden wyjazd i trzy klipy 😮 Było bosko! Tą zimę, w 2015 zakończyłem w Alpach na WorldSkitest razem z @Piotr_67...oczywiście na zaproszenie Skionline. WST SkiWelt 2015 Debiut na tego typu imprezie. Oszołomiony ilością i różnorodnością nart, świetnymi narciarzami i zawodnikami. Pogoda trochę nam nie dopisała, bo było ciepło i miękko. W ostatni dzień w strugach deszczu zjeżdżaliśmy na sam dół z Piotrem. Jakże byliśmy szczęśliwi gdy wracaliśmy do Polski Yarisem - prawda Piotr? Z tego wydarzenia powstał króciutki klip z @JC w roli głównej... Zima była długa roku pańskiego 2015... Spotkanie Forumowiczy na Kasprowym Wierchu! Ach cóż to było za wydarzenie! @johnny_narciarz, @Góral spod Skrzycznego, @expat, @Bumer, @Bończa, @marionen, @Annaa, @miraz, @artix… i jeszcze wiele innych osób. Listę zrobiłem po klipie, a pamięć zawodzi i cholera już nie pamiętam. Przypomni się kto jeszcze był? Oj dawno na Kasprowym nie byliśmy razem z Paulą! Może byśmy wrócili do tradycji spotkań na Kasprowym, w roku 2020? Rok 2016 w Alpach rozpoczęliśmy w... SKICircus styczeń 2016 Kolejny raz super ekipa i pełna austriacka chata! Pierwszy dzień - śnieżyca i wyjazd niestety rozpoczął się kontuzją Andrzeja - pęknięta torebka stawowa... Ale cóż był, to za dzień? Puch jakiego do dzisiaj nigdy w górach nie spotkałem. Lekki, mięciutki, suchy... ...ależ było wspaniale @artix ? Jazda tyłem i eksperymenty z montażem. Fantastyczny ośrodek, masa śniegu i siarczysty mróz! No i nawet mi się udało Hallo uchwycić w obiektywie... Z tego wyjazdu powstały dwa klipy. Drugi, razem z Paulą. Muzyka z mojego ulubionego filmu "Niepamięć". Ciekawe, kto przebrnął do tego momentu w tym wpisie? To co jeszcze zapamiętałem z tego wyjazdu? Długie, wieczorne posiadówki i wesołe rozmowy Polaków To był również pierwszy nasz wyjazd, gdzie na nartach jeździliśmy 7 dni w czasie tygodniowego pobytu. Swoją drogą - do dzisiaj się zastanawiam dlaczego wcześniej nie wpadłem na pomysł jazdy w ostatni dzień, do południa? Od tamtego wyjazdu - już się zdecydowanie poprawiliśmy z Paulą w tej kwestii. Niestety, tu przerwało mi się moje pisanie i opublikował się niepełny post... Piszę dalej - na szczęście jest edycja. Hochgurgl / Soelden / Kuhtai - Ski Adventures Marzec 2016. Romantyczna podróż - we dwoje z moją "Drugą Połówką". Dolina Otztal. Ten pobyt mogę podsumować w kilku słowach: Słońce, rewelacja w Hochgurgl, na lodowcach, w Kuhtai...rozczarowanie Soelden. Choć miejsce pobytu agenta 007 miało coś w sobie Gdyby ktoś mnie zapytał o najlepsze trasy narciarskie w Alpach? Z pewnością pokazałbym mu poniższy klip... Rok 2016 kończymy razem z Maćkiem @johnny_narciarz Kolejny wypad na WorldSkitest. WST Karyntia Zupełnie inaczej wyglądające Alpy... Trasa A1 i kolejne emocje związane ze sprzętem, gwiazdami światowego narciarstwa. Karyntia...wtedy nie zachwyciła mnie za bardzo - to się zmieniło ostatniej zimy przy okazji trzeciego WST - ale to zupełnie inna historia To co zapamiętałem? Umykający czas niczym w kalejdoskopie i nasze z Maćkiem dyskusje związane z ośrodkami w Alpach a Chopokiem Do dzisiaj na Chopoku nie byłem hahaha - ciekawe, kiedy to się zmieni? Ski Arlberg czyli narty w St. Anton / Lech / Zurs / Warth / Klosterle początek roku 2017 Miały być tłumy ludzi - nie było. Miał być przepych i splendor - był! Miało być dużo jazdy - była świetna jazda Śniegu masa, mróz i eksploracja potężnego ośrodka narciarskiego ze sławnym St. Anton. Takkk to był wypasiony rok! W marcu bowiem po raz pierwszy na narty, do raju zabrałem Paulę... Pierwsza odsłona SkiSafari po Dolomitach 2017 Kolejny wypad z @Piotr_67 z gronem Przyjaciół! Pogoda? Lampa, lampa, lampa... Miejsca jakie odwiedziliśmy: Cortina d'Ampezzo, Lagazuoi, lodowiec Marmolada, Sella z Arabbą i Val Gardeną, Ciampac...i ulubione miejsce Piotra, kameralne miejsce...ale, to może niech pozostanie tajemnicą. Tutaj było sporo kręcenia - kilka kamer, stabilizator, aparaty i masę ujęć. Obraz wyszedł zadowalający - do dzisiaj poniższy filmik jest wśród naszych wspomnień najczęściej oglądany W roku 2018...był złamany obojczyk Pauliny...była operacja mojego kolana (łąkotka załatwiona w Dolomitach, ACLa nie było już dawno) - wyjazd zaliczyliśmy jeden. Narty w Tyrolu / Serfaus-Fiss-Ladis / Nauders / Venet / Kaunertal 2018 Jeden wyjazd i tym razem skisafari po Tyrolu. Było znowu romantycznie, bo we dwoje...było trochę emocji, bo w dwa pierwsze dni, każdego spadło po metrze śniegu... ...i z tego wyjazdu powstał klip, którego celem było pokazanie Słońca i "słonecznej" Pary Jak wyszło? Zapraszam do obejrzenia tych, którzy jeszcze nie widzieli: Z tego wyjazdu najbardziej utkwił nam w pamięci Lodowiec, ale również małe Nauders i Venet. Było bosko! 2 dni pełne śniegu, 5 dni pełne promieni No i powoli zbliżam się do końca swojego pierwszego wpisu na blogu... rok 2019. Aosta 2019 Marzenia - te spełniliśmy w zeszłym sezonie. Jazda na nartach w cieniu sławnego Matterhorna, jazda na nartach pod najwyższą górą Europy Mont Blanckiem Skisafari po dolinie Aosty i odwiedzone następujące ośrodki: Pila, Monterosa, Cervinia, La Thuile wraz z La Rosiere oraz Courmayeur. Na wesoło: I klip z trochę szybszą jazdą marboru Cudowne miejsca, mało czasu - z pewnością tam wrócę, wrócimy! Za mało czasu na tak niesamowite ośrodki narciarskie. Tylko liznęliśmy...i nam jęzory zwyczajnie przymarzły do lodu Po niepełnym sezonie "chorobowym"...koniec roku mieliśmy naprawdę mocny! SkiSafari Dolomity 2.0 Odwiedziliśmy Civettę, Carezzę, San Martino di Castorozzę, Alpe Lusię, Predazzo, San Pellegrino oraz Cortinę d'Ampezzo. Bardzo na bogato jeśli można tak napisać. Było kameralnie, była Cortina...było sporo jazdy autem...ale jeszcze więcej na nartach! 7 dni i 7 ośrodków! Warunki, pogoda? Słońce, twardo i przede wszystkim widokowo. Zachwycaliśmy się każdego dnia, każdego dnia byliśmy w raju. Ten wyjazd, to również kontuzja nadgarstka w pierwszym dniu. Ból i trochę pokory później. Debiut z GS na nogach był dla mnie dość bolesny - zakończony na szczęście dobrze. Po tym wyjeździe jesteśmy zakochani we Włoszech i Dolomitach na zabój! To było dla mnie w sumie już 4 raz w tej okolicy...ale chyba najpełniejszy, najwspanialszy w cudnych okolicznościach przyrody na wspaniałych trasach! Sudtirol rządzi! Więcej klipów wspomnieniowych nie mam Mam nadzieję, że Was nie zamuliłem ilością materiału i że kogoś może zainspirowałem, by podążyć śladami marboru. Dziękuję wszystkim, którzy przebrnęli Jeśli macie jakieś pytania, co do pokazanych przeze mnie miejsc, ale nie tylko, to piszcie - będzie mi niezwykle miło jeśli ten mój blog nabierze życia Pozdrawiam serdecznie Mariusz
- 17 komentarzy
-
- 15
-
-
-
😁😁😁 No i historia zatacza koło 😁😁😁 To przecież MTB, tyle, że z barankiem i pewnie napędem szosowym. Niezłe jaja 😂😂😂 Ciekawe, co po fatach, gravelach i elektrykach wymyślą "Spece" od marketingu?
-
Koniec lata na 102... 102 km No tak...lato się kończy... Jesień, zima i wszyscy narciarze będą szczęśliwi Razem z Paulą dzisiaj, korzystając z pięknej i ciepłej pogody, postanowiliśmy się przejechać turystycznie do naszej ulubionej pizzerii w Siennie. Nasz klasyk sezonu 2019: Trochę wiatr dokazywał... Paula prawie miesiąc bez roweru i trochę wiatru - tempo nie było za specjalne. Najważniejsze, że nagroda za dystans była! 😮 Pozdrawiamy serdecznie Paula i marboru
-
Dzisiaj razem z Paulą wybraliśmy się na Bike Expo Kielce 2019 Poniżej kilka zdjęć i fotorelacja. Generalnie, to jeśli chodzi o czołowych producentów, to w tym roku było dość kiepsko Brak Speca, Treka i innych czołowych marek. Sporo za to różnego rodzaju komponentów rowerowych oraz innych dziwactw, czy ciekawostek. Coś co nam osobiście się najbardziej spodobało, to stoisko polskiego producenta Rondo. Świetne gravele...ale również wpadająca w oko szosa aero… Paula się zakochała w kolorze i kształcie tego roweru 😮 Było coś dla wyprawowców... Szosa od LaPierre... Coś dla @johnny_narciarz tłuścioch elektryczny? Piękna Merida: Mnie osobiście oczarował poniższy Look: W czerwonym kolorze aż tak nie zachwycił... Byli też "nasi" z Radomia No i wielkie WOW! 😮 Ktoś by chciał takiego "potwora"? Czyżby nowy rower Pauli w przyszłości? Malinowy Focus bardzo przypadł nam do gustu Na koniec spotkanie z rowerową blogerką, znaną mi od tego sezonu Moniką "Cycki na rowerze" Podsumowując - trochę słabo... Mało rowerów. Przeważali azjatyccy wystawcy, różnego rodzaju rowery miejskie oraz wszelakiej maści elektryki - rowerowe zboczenie jak dla nas. Gravelów masa, a na ulicach ich jakby na lekarstwo. Coś mi się wydaje, że to ślepa uliczka rowerowego świata (osobiste przemyślenia). Fajne stoisko Rudego, POCa, Giro i 100% ale generalnie w tym roku targi rozczarowały. Pozdrawiam marboru i Paula
-
Przedstawiam Wam swoją nową kamerę... ...jeszcze jej nie ma w sprzedaży, ale ma być przed sezonem narciarskim. Ponieważ sprzedałem swoją starą 4kę...teraz będę miał 8mkę 🙂 Co nowego, w porównaniu do 7 black? Jeszcze lepszy procesor i stabilizacja. Mocniejsze parametry nagrywania. Lampa błyskowa. Mikrofon zewnętrzny dużo lepszej klasy. Jak widać na fotce monitorek obrotowy. Spora rewolucja! Warto było poczekać na takie cacuszko 👍
- 58 odpowiedzi
-
- 5
-
-
-
Dziękujemy Marcel 😥😥😥 Szkoda, że już go nie zobaczymy jak walczy 😕 Marcel Hirscher zakończył swoją karierę sportową 🙄
- 7 odpowiedzi
-
- 3
-
-
-
Na szosie jest inaczej. Tu mam wrażenie, że znaczenie ma wszystko - obręcz, szerokość opony (te poniżej 25 wydają się być najmniej odporne). Precyzja w ułożeniu opony do obręczy ma kolosalne znaczenie, a tu wszystko małe, wąskie - o błąd i niedokładność nietrudno. Obręcze karbonowe nie są delikatne - są bardzo wytrzymałe ale niestety nie są odporne na uderzenia, czy wyszczerbienia itd. Trzeba być delikatnym, przy operowaniu przy nich, zwłaszcza przy zdejmowaniu opon, wymianie dętki itd. No, a cena jednej obręczy? Często potrafi przekroczyć 5000 złotych Pogoń za lekkością w rowerach szosowych kosztuje... W weekend wstępnie planujemy kajaki na Wiśle ale jeszcze nie wiem, czy to wypali? Jak nie wypali, to się odezwę - może zrobimy tą Warkę? Szczerze, to kusi mnie Góra Kawiarnia, w Górze Kalwarii No ale to dla nas dystans ok 180 km i wyprawa na cały dzień - nie wiem, czy się uda? Jesteśmy w kontakcie jakby co.
-
Tour de Święty Krzyż - świętokrzyski klasyk szosą
marboru odpowiedział marboru → na temat → Marboru - relacje
Tego typu pomiary podawane są w różny sposób. Ja piszę na podstawie mojego urządzenia, które ma specjalną funkcję (winget - to chyba fachowe nazewnictwo?) do tego typu pomiaru. W trakcie podjeżdżania pokazuje mi, to w czasie rzeczywistym (trzeba się do netu podłączyć). Komputer rowerowy Garmin 830. Pomiar wskazywany jest uśredniony na 500 metrach. Na ekranie, wygląda, to mniej więcej tak: Oczywiście ekran można sobie spersonalizować. Na ile jest to dokładne? Nigdy nie zgłębiałem tematu.- 6 odpowiedzi
-
- 1
-
-
@tanova jesień, polska złota jesień i szosa...to już niebawem przed nami. Uwielbiam tą porę roku na dwóch kółkach! Dzięki Magda Za Wisłę musimy dalej wyjechać - Lubelszczyzna jest piękna Kajaki na przełomie Wisły? Mam nadzieję, że niebawem pokażę jakąś relację i przekonam Cię, że Królowa Polskich Rzek, to prawdziwa Królowa Pozdrawiam serdecznie!
- 3 odpowiedzi
-
- 1
-
-
- wisła
- kazimierz dolny nad wisłą
-
(i 3 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Tour De Pologne i górska czterodniówka szosą
marboru odpowiedział marboru → na temat → Marboru - relacje
@[email protected] Michał w weekend eksplorował te tereny. Wysłał kilka fot do mnie. Świetnie tam Zielono... Jest co zwiedzać Pusto... Jest gdzie się napić No i dwujęzyczny klimat...- 18 odpowiedzi
-
- 3
-
-
- tour de pologne
- beskid wyspowy
-
(i 2 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Ja i Paula jeździmy na oponach 28. Paula ma bezdętki zalane mlekiem, u mnie tradycyjna dętka. Opony dobrej jakości, wzmacniane. Po szutrach, kamieniach, koci łbach również jeździmy i mimo tego typu defekty mieliśmy sporadycznie. Pierwszy przypadek - obydwoje guma gdy wjechaliśmy na jakieś rozbite butelki (jeszcze na rowerze MTB i Crossowym). Paula na Fitnessie i ja na swoim starym Fitnessie (również opony bez tradycyjnej dętki) - zero gum. W Specu - guma i w sumie na własne życzenie. Wyraźnie słysząc, że coś się wbiło w oponę jechałem tak z 5 kilometrów... wbite szkło z każdym obrotem koła wchodziło coraz głębiej... w taki sposób aż do przyszczypania Gdybym zareagował i wyciągnął szkło, to tej gumy też by nie było. Podstawa również - sprawdzenie i dopompowanie kół przed jazdą. To, w naszym domu mój miły nawyk, obowiązek - 7mka w każdym kole. To kwestia przyzwyczajenia i doświadczeń. Często bywa, że wymieniona dętka w "polu", na tym samym wyjeździe, ponownie się przebija... Dlaczego? (opinie i opowieści moich kumpli, wyczytane w necie). Zazwyczaj dlatego, że usunięcie takiego defektu często jest niedokładne. Robione na szybkości, w złych warunkach - powoduje kolejny defekt... Sama wymiana dętki, to nic trudnego - spasowanie opony do obręczy po wymianie dętki - to najczęściej przyczyna kolejnego defektu. W "polu" rzadko jesteśmy precyzyjni. Częste przyszczypanie dętki, złe ułożenie opony z obręczą... Często w takich warunkach dochodzi również do uszkodzenia opony. A jak ma się karbonowe obręcze...to jeszcze inna bajka... Tu precyzja, finezja i delikatność jest mocno wskazana. Uszkodzić łyżką, to potem płacz i duże koszty... No ale każdy ma swoją rowerową filozofię Ja to szanuję. Da się dużo chodzić...ale grozi, to wywinięciem "orła" No i jak się dużo chodzi, to trzeba bloki co kilka miesięcy wymieniać. Wolałbym już zdjąć skarpetki i na bosaka szorować. Lubię z gołymi stopami pochodzić czasami Zdrowe to Tylko trzeba na szkło uważać Dzięki @cyniczny
-
Drawa i okolice – kajakiem i pieszym szlakiem
marboru odpowiedział tanova → na temat → Tanova - relacje
@tanova wkręcona w kajaki Dzięki za fajną relację. Drawa była dwa lata temu jednym z rozważanych, wakacyjnych celów - wygrała Puszcza Borecka ze względu na odległość podróżowania. Fajnie tam - kiedyś z pewnością się wybierzemy.- 13 odpowiedzi
-
- 1
-
-
- kajak
- aktywne lato
-
(i 1 więcej)
Oznaczone tagami:
-
@cyniczny kolejny super fajny wypad rowerowy! Dzięki za relację W życiu tyle najeździłem kilometrów, a gum w sumie, razem z Paulą złapałem trzy...na 6 lat jazdy... ODPUKAĆ!!! Akysz, by nie zapeszyć!!! Dlatego też nigdy nie wozimy ani zapasu, ani łatek. Zawsze gdzieś w odwodzie wóz serwisowy... Wam się one dosyć często przytrafiają. Pytanie, czy to nie jest przypadkiem wina opon? Popatrzcie na to co macie na obręczach - może warto zainwestować w ich wymianę? Pozdrawiam serdecznie Ciebie i Kumpla Cyklistę!
-
Wycieczka rowerowa do Kazimierza Dolnego nad Wisłą Miejscowość, cel kolejnej naszej rowerowej wyprawy jest powszechnie znana. Nie tylko z historii, zabytków i pięknego rynku ale również z nart Przecież w Kazimierzu Dolnym nad Wisłą znajduje się moja "codzienna" narciarska górka Relacji, tu na forum, z nart w KDnW jest tu przecież cała masa Dzisiaj, w tą piękną, słoneczną niedzielę, postanowiliśmy z Paulą zrobić sobie wycieczkę rowerową za Wisłę właśnie, w lubelskie! Łącznie udało się nakręcić 151 kilometrów, przepłynąć dwoma różnymi promami Wisłę oraz zjeść świetne, włoskie jedzenie na obiad. Mapka: Z domu ruszyliśmy po śniadaniu i kawie ok godziny 10siątej. Kierunek: Kazanów, Lucimia, Janowiec - fajne asfalty, po drodze pyszne jeżyny w lesie, a sama trasa niezwykle malownicza pośród pól i mazowieckich klimatów. Pierwsze zdjęcia, tuż przy ujściu Zwolenianki i obszaru chronionego - przy pięknym, drewnianym młynie Czysta woda, taras i pokoje do wynajęcia... może kiedyś się skusimy - bo miejsce naprawdę z niezwykłą atmosferą. Drewniany taras, leżaki i w zasięgu roweru wiele ciekawych miejsc: ujście Iłżanki, Solec nad Wisłą, Janowiec, Kazimierz i Nałęczów. Świetna baza na rowery, kajaki, ryby... marboru: Tuż za młynem, w kierunku Lucimi mamy fajny 500 metrowy podjazd - pokazuje się przez moment 11% na Garminie 😮 Kilka minut i jesteśmy w Janowcu. Nie bylibyśmy sobą, gdybyśmy nie zrobili jakiegoś zdjęcia z zamkiem Z drugiej strony widok na tutejszy, zabytkowy kościół: Mijamy miasteczko i kierujemy się w stronę promu. Ten akurat jest po drugiej stronie, więc znowu z nudów - zdjęcia Paula ze statkiem pirackim... Cierpliwy kolarz... No i mamy nasz środek lokomocji Koszt promu, to 6 złotych od osoby (za rower opłat nie pobiera się). Ludzi na pływadełku niewiele. Trzy samochody i dwoje rowerzystów Przez chwilkę można pokontemplować Królową Polskich Rzek. Mostek kapitański: Pamiętacie taki wakacyjny serial dla młodzieży sprzed lat "Szaleństwa Majki Skowron"? Poniższy obraz właśnie ten film mi przypomniał... ...kilka chwil zadumy i wspomnienia przychodzą tak łatwo. Wysiadam jako ostatni Nawet chciałem zawrócić Tak mi się spodobało, że "na poczekaniu" wymyśliłem, że wrócimy też promem, tylko innym - z drugiej strony Kazimierza. Dla chcących powtórzyć nasz wyczyn rada: w stronę Kazimierza kierujcie się drogą na wale, pod wałem droga, to bruk - nas wytelepało dosyć mocno z 7mką w oponach. Kilka chwil i docieramy na rynek w Kazimierzu Jak w każdą niedzielę - tłumy i poruszanie się po rynku i okolicach - w butach, prowadząc rowery. Paula, a za nią jakaś czarownica? Pokręciliśmy się to tu, to tam... ...i wylądowaliśmy we włoskiej restauracji mającej bardzo przyjemny ogródek na zielonej trawce Jedzonko niedrogie i bardzo smaczne. Najedzeni i pełni wigoru postanowiliśmy szybko uciekać z tego turystycznego miejsca pełnego straganów, cukrowej waty, lodów i wszelakiej maści kuglarzy, cyganek i innych czarodziejek. Minęliśmy ośrodek narciarski i tuż za rondem i wyborem kierunku na Puławy skręcamy w lewo, do następnego promu. Ponownie, po 6 złotych od "twarzy" i płyniemy dosyć osamotnieni... ...trochę drogawo ta impreza, ale warto! Promy na Wiśle mają swój klimat i polecam każdemu skorzystanie gdy będzie w okolicy Kolejne skojarzenie z poniższym widokiem? Tym razem film "Rejs"... - Panie Kazimierzu klucze... - Kluczbork? … Kajaki! Koniecznie musimy dotknąć w tym roku Wisłę wiosłami. Jest piękna! Tuż po opuszczeniu naszego statku mamy podjazd. 11% i kolejny dobry kilometr porządnej górki - spójrzcie na wykres z mapki - ok 80 kilometra. Przed Janowcem uzupełniamy bidony i fundujemy sobie deser w postaci pysznych lodów. Pełni energii kręcimy pozostałe do domu 50 kilometrów. Niedziela mija nam niezwykle szybko i świetnie. Jesteśmy bardzo zadowoleni z kolejnej wycieczki rowerowej Paula dzisiaj przekręciła na liczniku 3000 km w sezonie. Marboru przekręcił dzisiaj 5000 km w sezonie. Pozdrawiamy serdecznie marboru i Paula
- 3 odpowiedzi
-
- 10
-
-
- wisła
- kazimierz dolny nad wisłą
-
(i 3 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Tour de Święty Krzyż - świętokrzyski klasyk szosą
marboru odpowiedział marboru → na temat → Marboru - relacje
taaak "Santa Cruzów" jest po świecie wiele- 6 odpowiedzi
-
Tour de Święty Krzyż - świętokrzyski klasyk szosą Długo w domu nie usiedziałem. Po rozruszaniu mięśni, po płaskim we wtorek (54 km), po powrocie z czterodniówki szosowej na południu Polski - ponownie wizyta z szosą w górach. Tym razem Góry Świętokrzyskie wraz z Paulą Świętokrzyski klasyk, to trasa wokół Łysej Góry i Świętego Krzyża oraz Łysicy. Dzisiaj trochę zaspaliśmy...do 10 zdrowy sen 😮 Po pysznym śniadaniu szyba decyzja - pakuję rowery do Corolli i w drogę. Było trochę obaw, czy dwie szosy zmieszczą się, jedna na drugiej, do środka auta - okazały się niesłuszne. Po zdjęciu przednich kół, bez problemu się mieścimy. Jedyne co, trzeba było pomiędzy rowery włożyć miękki i gruby koc. Parkujemy w Nowej Słupi i po szybkim złożeniu bików - ruszamy w drogę. Kierunek jaki obraliśmy, to Nowa Słupia - Bodzentyn - Święta Katarzyna - Kakonin - Święty Krzyż - Nowa Słupia, łącznie prawie 62 km. Nasz cel widoczny z początku naszej wycieczki: Pierwszy odcinek, na rozgrzewkę, do Bodzentyna - z górki i płasko. W samym miasteczku, na początku, fajny podjazd po bruku w stronę zamku - jest krótko, ale bystro. Garmin wskazuje nawet 11%. Docieramy na Zamek Oczywiście jedno zdjęcie w tym miejscu, to mało Paula: marboru: Odwiedzamy śliczny ryneczek w Bodzentynie Ruszamy w stronę Świętej Katarzyny - podjazd. Kilka kilometrów z nachyleniem max 7% (przez chwilkę). Mijamy stok narciarski Baba Jaga, wjeżdżamy do odcinak leśnego - Świętokrzyski Park Narodowy - krótki, fajny zjazd, po czym łagodnie trasa wznosi się w kierunku miasteczka. Zatrzymujemy się przy tutejszym Klasztorze Benedyktynek. Foto Podjeżdżamy dalej. Po prawej mijamy stok narciarski w Krajnie, na wzniesieniu odbijamy na Krajno 2. Stąd piękna panorama w stronę Kielc z wyraźnie widocznym, kieleckim Telegrafem. Pięknie Teraz mamy świetny zjazd Kierujemy się w stronę Kakonina. Z tej wioski można podejść (dłuższa droga) na Łysicę. Zatrzymujemy się w klimatycznym miejscu, przy początku szlaku. Paula i jej Koleżanka z bliska Stodoła W tym miejscu, znajduje się również bar. Można zjeść tu coś ciepłego, kupić coś do picia. Serwują tu pyszną szarlotkę. My po chwili odpoczynku i po przerwie ruszamy dalej. Teraz przed nami istne interwały. Po długim zjeździe, do głównej drogi, zaczynamy podjazd w stronę głównego celu naszej wyprawy. Na początek mamy krótką ściankę podjazdu w Bielinach 19% (jakieś 100 metrów) po czym mozolnie wspinamy się do góry. Kolejna krótka, 200 metrowa ścianka 14%, po czym zaczyna się odcinek interwałowy. Zjazd, podjazd, zjazd, podjazd. Docieramy do głównej drogi prowadzącej na Święty Krzyż. Teraz mamy już tylko pod górę. Od szlabanu i oznaczeń Świętokrzyskiego Parku Narodowego na sam szczyt jest podjazd ok 7% i długości ok 2 kilometrów. Zaczyna się próba dla Pauliny. Jedzie dzielnie trzymając moje koło, jestem pozytywnie zaskoczony tym jak sobie radzi. Z upływającymi metrami zaczynam słyszeć, że ktoś dyszy za plecami Mimo wszystko, daje radę Dziewczyna! Pod koniec, przy samym szczycie zaczyna się wypłaszczać do 5% - tu już zmieniam przerzutki na cięższe i wyraźnie zostawiam Partnerkę Zaprawa po górach jest W każdym bądź razie jestem dumny z Pauli - świetnie, to wyjechała! W sumie, to jej rekordowy pod względem przewyższenia podjazd. Docieramy do celu. Ponieważ jest święto, to turystów mijamy sporo. Trzeba uważać, zsiadamy więc z rowerów i również zwiedzamy. Robimy pamiątkowe zdjęcie na górze. Mimo, że jest błękitne niebo, to mamy już chłodno. Kręcimy się krótko. Piękna panorama Inskrypcja przy wejściu do świątyni: I powoli zbieramy w drogę powrotną. Nowa Słupia, to miasto partnerskie Budapesztu. I pewnie dlatego też posąg tego Pana... a może jest jakiś inny powód? Ktoś zna? Jeszcze pamiątkowe zdjęcie z wieżą telewizyjną... ...i z bliska: Jedziemy w dół. Ze względu na duży ruch na drodze uważamy, by nikogo nie rozjechać. Pełna koncentracja, a dłonie na manetkach hamulcy. Po leśnym odcinku zjazdu docieramy w okolice parkingów gdzie znajduje się karczma. Jemy pyszny schabowy z kapustą i ziemniaczkami opiekanymi. Siedzimy na zewnątrz, słońce zaszło i zrobiło się chłodno - dalsza część zjazdu jest szybka (szeroki, dobry asfalt, pełna widoczność). To wisienka na torcie takie rowerowanie w dół. Docieramy kolejny raz do drogi głównej - świetną sprawą jest to, że przy szosie wydzielona jest po obydwóch stronach ścieżka rowerowa. Jedzie się komfortowo i bezpiecznie. W drodze do Nowej Słupi mamy jeszcze jeden podjazd maksymalnie 7% i potem już do samego auta ponownie, przyjemny zjazd. Kończymy naszą kolejną przygodę bardzo zadowoleni. Polecamy każdemu zabranie roweru w Góry Świętokrzyskie i przejechanie naszego śladu. Pozdrawiamy marboru i Paula
- 6 odpowiedzi
-
- 8
-
-
-
Tour De Pologne i górska czterodniówka szosą
marboru odpowiedział marboru → na temat → Marboru - relacje
Bardziej wygląd a nie forma... Mój wjazd na Przehybę trwał ok 50 minut... najlepsi wyjeżdżają to w 20 minut 😮 Za pochwałę stylówki - dzięki Jest plan z Michałem pojechać w stronę Beskidu Niskiego... ...tamtejsze tereny bardzo mnie pociągają. Również z uwagi na małą ilość turystów, mniejszość narodową Łemków. Chciałbym coś zjeść regionalnego i zobaczyć dokładnie kilka drewnianych Cerkwii... Odezwę się gdy będę planował kolejny wyjazd w tamte strony. To ja dziękuję Góry trzeba sobie dawkować. Dobra forma na płaskim nie oznacza formy na podjazdach. Jak się marzy o Stelvio...i innych przełęczach, wjazdach alpejskich - to trzeba zacząć od mniejszych wyzwań. Bardzo fajne miejsce Widoczki - miód. Trasy dla kolarzy w każdą stronę z przełęczy świetne! Pozdrawiam serdecznie!- 18 odpowiedzi
-
- 2
-
-
- tour de pologne
- beskid wyspowy
-
(i 2 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Tour De Pologne i górska czterodniówka szosą
marboru odpowiedział marboru → na temat → Marboru - relacje
Przehyba 1150 m npm - trzeci najtrudniejszy podjazd szosowy w Polsce Cóż? Mój Przyjaciel Michał na tej Górze był dziesiątki razy - gdyby, w czasie odwiedzin u niego, nie było jej na liście naszych wyjazdów, to wyjazd byłby niepełny. Na szczęście udało się zrealizować plan. Nie bez przyczyny Przehyba jest zaliczana w trójce najwyższych i najtrudniejszych podjazdów szosowych w Polsce. Ponad 7 kilometrów i zero przepłaszczeń… Średnio na całej długości podjazdu ok 11-12%. Miejsca ze wskazaniem 8%...to chwile oddechu... Kilka ścianek powyżej 15% - wąska droga, która trzyma wznios na całej długości. Góra, którą z tego powodu razem z Michałem nazwaliśmy, trochę nieładnie, "Locha". Wjazd na "Lochę" miał być przeze mnie wykonany bez chwili odpoczynku, na raz - bez schodzenia z roweru na odcinku: Gaboń - Szczyt. Czy się udało? Tak - udało się! Mapa - zwróćcie uwagę na tętno i kadencję... była walka! Odcinek Gaboń do "szlabanu" jest dosyć łagodny - max 6%. Później droga się zwęża, pogarsza i jest nie mniej niż 7%. Podjazd jest typową wytrzymałościówką. Kto nie jest odporny na maksymalny wysiłek trwający ok 50 minut (tyle mi zajął wjazd), to raczej nie wyjedzie tej Góry "na raz". Jak się raz zatrzyma - będzie trudno wsiąść, wpiąć się w pedała i ruszyć. Góra jest harda! Coś co najbardziej mi przeszkadzało w jeździe? Temperatura +30 i odcinki nasłonecznione...a jeszcze bardziej stado z 200 much, które uparcie mi towarzyszyły do końca podjazdu. Naprawdę ciężko oganiać się od tego towarzystwa jak kręci się 16% podjazdu. Siadały wszędzie...na rękach, nogach, a potem jak strąciłem sobie okulary z nosa odganiając się od nich (Michał mi je podjął z drogi) na oczach - masakra! Pot lał się ze mnie strumieniami ale dałem radę! Satysfakcja z osiągnięcia celu - bezcenna! Wielu piechurów biło nam brawa w trakcie pokonywania przeszkody 😮 To było bardzo miłe! Wieża na Przehybie: Tutejszy kościółek, w którym co niedziela odprawiana jest msza: Schronisko: Widok w stronę Tatr niestety trafił nam się słaby... Na szczycie Cola i naleśniki z owocami Radość, radość, radość! Czemu Garmin zaniża wysokość? Michał mi tłumaczył, że są w nim dwie wysokości: baryczna i GPS... nie za bardzo kumam o co chodzi - ktoś wytłumaczy? TDP i jego podjazdy: Harnaś i Gliczarów moim zdaniem są o wiele łatwiejsze niż cel, który sobie wyznaczyłem na koniec tego wyjazdu - Przehybę. Na obydwóch tych podjazdach z wyścigu - trudnością są bardzo krótkie ścianki powyżej 25% (rożne źródła, różnie podają - punktowy wznios) - mój Garmin na obydwóch (mierzy to na odległości 500 m) ani razu nie wskazał wyniku większego niż 18%. Zjazd z Przehyby niezwykle niebezpieczny z uwagi na małą szerokość drogi i kiepski miejscami asfalt oraz turystów. Starałem się go zjechać (do szlabanu) nie przekraczając 40 km/h. Podsumowując - bardzo udana czterodniówka w polskich górach i na polskich górkach z rowerem szosowym. Miejsca jakie odwiedziłem - piękne, mało uczęszczane i potrafią zachwycić. Ile jest jeszcze, jeszcze ładniejszych? - z opowieści Michała wynika, że cała masa! Dlatego też, pewnie niedługo wrócę w te strony! Kiedy? Zobaczymy. Dane wyjazdu: Kilometraż łącznie: 321,88 km. Włączny wznios: 4790 m. Pozdrawiam serdecznie marboru- 18 odpowiedzi
-
- 17
-
-
- tour de pologne
- beskid wyspowy
-
(i 2 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Tour De Pologne i górska czterodniówka szosą
marboru odpowiedział marboru → na temat → Marboru - relacje
131 kilometrów po Beskidzie Wyspowym Niedziela również zaczyna się leniwie kawą i pysznym śniadaniem. Krótka narada i wybieramy kierunek podróży - Beskid Wyspowy. Jeszcze dosyć mało znane miejsca wśród turystów miały dostarczyć nam pustych asfaltów i klimatycznych krajobrazów. Chcieliśmy się wczuć w tutejsze wioski i zrobić sporo mało uczęszczanych dróg, które jak słyszeliśmy są tu świetne. Jak wyglądała na mapie ta podróż? Proszę: Jak widać było sporo podjazdów i sporo świetnych zjazdów. Na całej trasie jeden ok 30 kilometrowy fragment uczęszczanej drogi z Krościenka przez Kamienicę do Pcimia. Zaczęliśmy w Starym Sączu kierując się w stronę Velo Dunajec. Foto na tle ołtarza papieskiego: Po kilku kilometrach rozgrzewki docieramy nad Dunajec. Piękna rzeka z brązową wodą po sobotnich opadach deszczu: Kierujemy się drogą w stronę miejscowości Młyńczyska. Ok 30 kilometrów łagodnego podjazdu, średnio ok 2% z końcówką 12%. Docieramy na drogę Zalesie-Stara Wieś. Tutaj mamy malowniczy widok Michał, rowerki i przydrożna kapliczka: Kierujemy się na przełęcz w stronę Starej Wsi. Zaliczamy wysokość ponad 811 metrów Ciekawe dlaczego Garmin wskazał inaczej? Widok z Przełęczy pod Ostrą w stronę kierunku z jakiego przyjechaliśmy: Zaliczamy świetny zjazd w stronę Limanowej! WOW - adrenalina jest świetna. Droga szeroka, bezpieczna, praktycznie bez aut. Wisienką na torcie długiego podjazdu jest "rura w dół". W Limanowej jemy w przydrożnej Karczmie obiad i jedziemy dalej - przedzieramy się w stronę Mogielicy i przełęczy Rydza-Śmigłego. Zaraz po kilkuset metrach zjazdu, skręcamy na rondzie w lewo i rozpoczynamy krótki ale bardzo bystry podjazd 14%. Po osiągnięciu szczytu dostrzegamy cel naszej podróży - Mogielicę najwyższy szczyt Beskidu Wyspowego, jeden z 28 wierzchołków zaliczanych do Korony Gór Polskich. Przedzieramy się pustymi, lokalnymi drogami - widoki piękne Po kolejnym krótkim zjeździe zaczynamy dość wymagający, miejscami 12% podjazd pod ww przełęcz. Ostatni fragment płaskiego odcinka: Polska wersja krów od Milki: Końcówka, to ok 2 kilometrowy odcinek 10%. Dookoła pięknie! Po chwili jesteśmy u celu! Razem z Michałem: Kolejny świetny zjazd do Jurkowa! Tutaj uzupełnienie bidonów i przerwa na lody. Krótki, bystry podjazd...i skręcamy w kierunku miejscowości Łętowe gdzie zjazd jest po prostu czymś niesamowitym - pełna widoczność trasy i osiągnięta maksymalna prędkość na rowerze w moim życiu sięgająca blisko 76 km/h. Ostatni widok w stronę Mogielicy: Nasza droga: Docieramy do drogi 968 i kierujemy się na Przełęcz Przysłop-Gorce, która znajduje się na wysokości 750 m npm. Po drodze trasa i wyciąg narciarski w Lubomierzu...kilka razy planowałem tam dotrzeć z deskami i jak na razie się nie udało Z daleka, w lato - wygląda zacnie Jesteśmy na przełęczy - tutaj szereg mapek ze szlakami, po których chodził Jan Paweł II: Widok w stronę Gorców z przełęczy - pięknie! Ze szczytu przełęczy na sam dół, do miejscowości Zabrzeż 20 kilometrowy zjazd gdzie biję swój rekord życiowy prędkości 😮 Ten odcinek pokonuję w 30 minut - WOW!!! Średnia 40 km/h. Wjeżdżamy na Velo Dunajec... ...na którym znajduje się fajna ścianka do podjazdu 19% Kończymy dzień dystansem 131 kilometrów i sumą podjazdów 1565 metrów. Bardzo fajny i udany dzień szosowy! W drodze powrotnej już rozmawiamy o kolejnym wyzwaniu dla mnie. Codziennej Górze Michała - Przehybie! Ją zostawiamy sobie na poniedziałek. CDN- 18 odpowiedzi
-
- 11
-
-
- tour de pologne
- beskid wyspowy
-
(i 2 więcej)
Oznaczone tagami:
-
"Rywalizacje" nie są komiczne. Wiele jest bardzo fajnych. Dlaczego? Bo mają wątek społeczny. Z tego powodu Endomondo jest świetne! U mnie w Firmie udało się przeforsować rywalizację dla wszystkich Pracowników z bardzo słuszną ideą - każdy kilometr pokonany przez pracownika, to 1 złotówka dla dzieciaków i dwóch fundacji (w tym "Mam Marzenie") - dzięki temu, ludzie ruszyli uprawiać sport, a fundacja dostała kupę kasy, bo prawie 400 000 złotych. Podobnych inicjatyw na Endo jest dużo - Strava, to typowa aplikacja nastawiona jedynie na zysk i klientów premium, generalnie jest ona stworzona głównie dla triatlonistów, kolarzy. Kalorie w Endomondo są takie same jak w Garmin Conekt - dane są identyczne. Kalorie liczone po mierzeniu aktywności tylko przez Endomondo - faktycznie są zawyżone Co moim zdaniem również zachęca do zwiększenia aktywności
- 158 odpowiedzi
-
- kolarstwo
- giro ditalia
-
(i 2 więcej)
Oznaczone tagami:
-
Adam, jak byś się dobrze przyjrzał, to byś się kapnął, że dane z Endomondo są danymi z Garmina Garmin Conekt bezpośrednio po treningu ładuje mi dane do Endomondo i do Stravy. Za Stravą nie przepadam - wolę Endomondo. Dlaczego? Bo w Endomondo mam historię treningów z 6 lat (różne aktywności). A Strava? Ma segmenty i to wszystko - to mnie nie kręci. Cyfry są dobre dla matematycznych kolarzy...ja się zaliczam do tych romantycznych A tak naprawdę - najbardziej szczegółowe, dokładne dane treningowe są w Garmin Conekt, w którym też są segmenty. Pozdrowienia
- 158 odpowiedzi
-
- kolarstwo
- giro ditalia
-
(i 2 więcej)
Oznaczone tagami:







