Narty - skionline.pl
Jump to content

Search the Community

Showing results for tags 'gory'.



More search options

  • Search By Tags

    Type tags separated by commas.
  • Search By Author

Content Type


Forums

  • Ski Gear
    • Sprzęt narciarski
    • Dobór sprzętu
    • Tuning sprzętu
    • Testy sprzętu
    • Giełda sprzętu narciarskiego
  • Stacje narciarskie
    • Polska
    • Alpy
    • Słowacja, Czechy
    • Samochodem na narty
    • Warunki narciarskie - pogoda
    • Reszta świata
  • Technika jazdy na nartach
    • Race
    • Carving, funcarving
    • Freeride, freestyle
    • Poczatkujący na nartach
  • Wyjazdy na narty
    • Relacje z wyjazdów forumowiczów na narty
    • Wolne miejsce w samochodzie
    • Wspólne wyjazdy, odstapię kwaterę, szukam kwatery.
  • Sport
    • Zawody, wyniki, kalendarze, sylwetki ...
    • Zawody dla amatorów
  • Narciarstwo klasyczne, ski touring, ski alpinizm
    • Narciarstwo klasyczne, ski touring, ski alpinizm
  • Pogadajmy
    • Tematy narciarskie
    • Chcę Wam o tym powiedzieć
  • Nasze sprawy
    • Forum info
    • Tematy dot. skionline.pl
    • WZF skionline.pl
    • Konkursy
  • Aktywne Lato
    • Rowery
    • Rolki
    • Wypoczynek w górach
    • Wypoczynek nad wodą
    • Bieganie
  • Stare forum
    • Ogólne
    • Sprzęt
    • Technika jazdy
    • Wyjazdy i ośrodki
    • Euro 2008
    • Lato 2008
    • Olimpiada Pekin 2008

Blogs

There are no results to display.

There are no results to display.

Calendars

  • Community Calendar
  • Alpine World Championship
  • Alpejski Puchar Świata
  • Puchar Świata w Skokach
  • Puchar Świata w Biegach Narciarskich

Find results in...

Find results that contain...


Date Created

  • Start

    End


Last Updated

  • Start

    End


Filter by number of...

Joined

  • Start

    End


Group


Imię


Nazwisko


Miejscowość


Strona WWW


Wiek


About me


Narty marka


Buty marka


Gogle


Styl jazdy


Poziom umiejętności


Dni na nartach

Found 29 results

  1. Dlaczego Skopje na listopadowy weekend? Na narty trochę za mało czasu – dwa dni i 2000 km w drodze, żeby pojeździć dwa dni w niepewnej pogodzie, to jednak nie do końca nas przekonywało. Więc może gdzieś na południe, w stronę słońca? Uciec od depresyjnej pluchy i listopadowych wichur, naładować baterie, aby przetrwać do sezonu narciarskiego? Jakiś city break, a jeszcze lepiej city i outdoor? W listopadzie wybór kierunku wcale już nie jest taki prosty ze względu na kapryśną aurę, ale wpadła mi w oko oferta na lot z Berlina do Skopje i z powrotem. Termin pasował idealnie, ale Macedonia Północna? Miejsce takie dość nieoczywiste, lecz im bardziej wgrzebywałam się w internet – między innymi w relację @aklim czy blog polskiej pary, która pomieszkuje w Skopje - tym bardziej zaczynał mi się podobać ten pomysł. Wylądowaliśmy więc z moim mężem, Darkiem, w nocy z soboty na niedzielę, w strugach deszczu. Ale rano przywitało nas piękne słońce, a ładna i ciepła pogoda miała nam towarzyszyć praktycznie przez cały pobyt. Nasz hotelowy pokój miał widok na pomnik i na górę Vodno z oświetlonym w nocy krzyżem w oddali (krzyż akurat schowany za drzewem). Bardzo typowe dla Skopje, bo jak się okazało - pomników tutaj w cholerę, a góry otaczają miasto praktycznie ze wszystkich stron. Jakie jest Skopje? To miasto zupełnie niepodobne do innych. W 1963 roku trzęsienie ziemi zniszczyło większość historycznej zabudowy, więc dominują jugosławiańskie blokowiska z wielkiej płyty. Ale ostatnia dekada przyniosła bardzo kontrowersyjną architektoniczną rewolucję centrum miasta – projekt Skopje 2014, polegający na budowie wielkich gmaszysk w stylu neoklasycystycznym i całej masy monumentalnych pomników bohaterów narodowych w duchu macedońskiego nacjonalizmu, co jest ponoć solą w oku całkiem sporej tutejszej muzułmańskiej mniejszości albańskiej. Projekt – będący w zasadzie samowolą budowlaną ówczesnego prezydenta Macedonii – pochłonął absurdalnie olbrzymie publiczne pieniądze. Mówi się o kilkuset milionach euro, co – jak na finanse takiego małego i borykającego się z licznymi trudnościami ekonomicznymi kraiku – jest niewyobrażalnie wielką kwotą. A w tle korupcja i nadużycia na gigantyczną skalę. A jak to wygląda? Zobaczcie sami – pomniki „rosną” tutaj jak grzyby po deszczu, osiągając karykaturalne rozmiary i zagęszczenie. Na pierwszy ogień oczywiście Aleksander Macedoński na koniu, na gigantycznej paterze na Placu Macedonia oraz na kolumnie – ok. 200 metrów dalej A na dolnym piętrze tej kolumny – modelowa rodzina macedońska: ojciec, matka, dziecko i … dwa leżące lwy 🤣 Tuż obok pomnik Cyryla i Metodego (na drugim planie), a także macedońskich matek – jedna w ciąży, a trzy tulą dzieciarnię. A gdzie tatusiowie? Czyżby oddawali się jakiejś szemranej grze hazardowej? 🤔 Plac Macedonia i średniowieczny Kamienny Most na rzece Wardar, to centralne miejsca w stolicy. Obok mostu zbudowano Muzeum Archeologiczne – to ten gmach z grecką kolumnadą: Idziemy kawałek dalej, w stronę Porta Macedonia – wygląda na to, że Skopje pozazdrościło Paryżowi Łuku Triumfalnego. W bramie Łuku, jak również w kilku innych miejscach zauważamy cytaty Matki Teresy, która właśnie tutaj, w Skopje, się urodziła. Jej dom rodzinny już nie istnieje, ale w miejscu, gdzie stał, urządzono Memorial House Mother Theresa – miejsce pamięci z galerią fotografii i pamiątek po tej niezwykłej zakonnicy oraz przeszkloną, nastrojową kaplicę na górnym tarasie. Budynek z zewnątrz trochę przywodzi na myśl architekturę Hundertwassera: Wnętrze: Są też polskie akcenty – dokumenty z przyznania Matce Teresie doktoratu Honoris Causa Uniwersytetu Jagiellońskiego: W budynku dawnego dworca kolejowego, którego zegar zatrzymał się 26 lipca 1963 na godzinie 5.17, gdy zaczęło się trzęsienie ziemi, znajduje się Muzeum Miejskie z podobno dość ciekawą ekspozycją. Ale z uwagi na jakąś uroczystość w hallu muzeum, niestety nie było udostępnione tego dnia zwiedzającym: Postanawiamy więc wrócić na drugą stronę Wardaru, do historycznej dzielnicy albańskiej i zwiedzić fortecę Kale, górującą nad miastem. Po drodze takie widoczki: Rzuciła nam się w oczy duża liczba bezdomnych psów w centrum Skopje – szczególnie w okolicach Placu Macedonia . Zwierzaki przyjazne, ewidentnie szukające kontaktu z ludźmi, wiele z nich zaczipowanych. Nawet nie wyglądały na wygłodzone – mam nadzieję, że ludzie, a może okoliczne knajpki dokarmiają te biedne psiaki. Na placu kupiliśmy sobie od ulicznego sprzedawcy torebkę pysznych, pieczonych kasztanów i ruszyliśmy w stronę Kale: Z fortecy roztaczają się imponujące widoki na miasto i okoliczne góry, znad których właśnie zaczęły nadciągać czarne, burzowe chmury: Ha, a za jedną z baszt niespodzianka – robotnik i kołchoźnica! 🤣 Gwałtowną, ale krótką nawałnicę przeczekaliśmy pod daszkiem, za to zaraz potem zostaliśmy wynagrodzeni wspaniałą tęczą: Twierdza Kale sąsiaduje z zabytkowym meczetem Mustafy Paszy – Darek idzie zwiedzać, a ja grzecznie czekam na zewnątrz – bo w rurkach, wydekoltowanej koszulce z krótkim rękawem i z gołą głową z pewnością zgorszyłabym pobożnych wyznawców Allaha.🙄 Z meczetu, który notabene znajduje się niedaleko naszego hotelu, kilka razy dziennie rozlegają się przez głośniki zawodzące śpiewy muezzina, które odbijając się echem od gór, niosą się zwielokrotnione po całym mieście. Codziennie mamy taką pobudkę o 5.30. No cóż, jesteśmy na Bałkanach, więc jest multi-kulti. Taki klimat. A potem zagłębiamy się w labirynt uliczek klimatycznego Starego Bazaru. Knajpki i bary sąsiadują tu ze sklepikami różnej maści – na wystawach sporo sukien w bollywoodzkim stylu, jakieś rękodzieło i liczne pracownie jubilerskie. Jest sporo ciekawej srebrnej biżuterii, a że ten wyjazd sprezentowaliśmy sobie właśnie na srebrne wesele, to wracam z ładną pamiątką. Część budynków jest jednak opuszczonych i zaniedbanych. Po późniejszym obiedzie postanawiamy przejść się jeszcze na spacer bulwarami wzdłuż Wardaru. Vodno i dachy Skopje o zachodzie słońca: Mostu im. Goce Dełczewa (narodowy bohater macedoński) strzegą dwie pary gigantycznych lwów, a w oddali forteca Kale: Bulwary są trochę zaniedbane, ale za to na obu brzegach poprowadzono całkiem zacne ścieżki rowerowe A przy siedzibie macedońskiego rządu – pomnik wyzwolicieli. Robi wrażenie! 😲 Wieczorem centrum Skopje jest rzęsiście oświetlone. I jakkolwiek nie da się ukryć, że te wszystkie gmachy i pomniki, to jeden wielki kicz i to bardzo kosztowny, to nadają one miastu niepowtarzalnego kolorytu, dla którego warto odwiedzić stolicę Macedonii Północnej. [cdn.]
  2. Witam przymierzamy się z żona do naszego pierwszego wyjazdy w szeroko pojęte Alpy:-) Termin który nas interesuje to od 20 stycznia do końca lutego . Przyznam szczerze ze nie mam pojęcia gdzie , co i jak . Dojazd własny odpada najlepiej samolot ewentualnie autokar . Nie mamy jeszcze określonego konkretnie kierunku i tu liczymy na waszą pomoc . Oboje jeździmy raczej spokojnie wystarczają nam niebieski trasy aby były długie . Fajnie by było gdyby docelowe miejsce było ładnie położone . Co byście mogli polecić na pierwszy taki wyjazd ? Kraj / miasto / ośrodek ? . Co do pogody to wiadomo nigdy nie ma nic pewnego ale wolimy raczej zmarznąć niż grzać się w słońcu na stoku . Ostatnia kwestia to wyjazd najlepiej jakby był organizowany przez jakieś biuro podróży itp . Za wszelkie odpowiedzi , pomoc z góry dziękujemy .
  3. Witam. Chciałbym zdobyć szczyt Parseierspitze (3036 m n.p.m.) w pobliżu miasteczka Grins, w Tyrolu, a nigdy w Austrii nie byłem. W ogóle chciałbym tam spędzić co najmniej tydzień czasu (możliwe warianty maj-wrzesień) i z jak najmniejszym kosztem, bo jak wiadomo Austria tania nie jest. Co mnie martwi to duży koszt noclegów, który sprawdziłem na Booking.com a wynosi za tydzień pobytu co najmniej US$400. Drugi problem stanowi brak znajomości języka. Czy jest szansa na załatwienie na miejscu noclegu u osoby prywatnej? Jeśli tak w jakiej cenie można się spodziewać? Czy w tym okresie, może się okazać, że będzie wszystko przepełnione i nie znajdę miejsca na nocleg? Druga sprawa w pobliżu szczytu jest schronisko Augsburger Hutte, czy ostatecznie z rezerwacją można by tam przenocować przez tydzień? Z góry dziękuję za pomoc.
  4. Sellaronda... wszyscy narciarze znają. Ja postanowił zajrzeć na szczyt masywu Sella, aby spojrzeć z innej perspektywy na najsłynniejszą pętlę narciarską świata. Moim celem było "wydrapanie się" na Sellę ubezpieczoną drogą - via ferratą Tridentina, która jest jedną z najpopularniejszych, jak nie najpopularniejszą w Dolominach. Stopień trudności określany jest jako C, ale końcowe podejście mój przewodnik Max zakwalifikował jako D. Dodam, że było to moje pierwsze tego typu wyzwanie w życiu. Stresu wielkiego nie było, za to wysiłek całkiem spory.
  5. W sobotę rusza MRDP. Ze Świeradowa do Przemyśla pojedzie Nasz serdeczny Kolega @johnny_narciarz, wspieramy go i trzymamy kciuki
  6. Cześć, Zakaldam temat bo wyjeżdżam w Beskidy i Pieniny - tereny turystyczne i oczywiście narciarskie. Będę wystawiał relacje z wypraw w góry i innych aktywności. Mam nadzieję że będzie to świetny wyjazd. Aktualnie zmierzam do Szczyrku. Wieczorem jeszcze koncert w Żywcu. Pewnie też wstawię zdjęcia.
  7. quba0

    IMG_0560

    From the album: Hintertux - 07/2019

  8. Aktywny wypoczynek w Dolomitach. Tym razem wybrałem się do Południowego Tyrolu, gdzie wybrałem się rowerem (ze wspomaganiem 😉) na wycieczkę z Val Gardeny do Seiser Alm. Jak było? Zobaczcie na zdjęciach.
  9. Jeśli chcesz odpocząć od polskich upałów, a nad uroki tłocznych, wakacyjnych kurortów przedkładasz surowe piękno majestatycznej przyrody – jedź do Szkocji! Tak zrobiliśmy – we wtorek przed Bożym Ciałem wylecieliśmy z Darkiem i naszą córką do Edynburga, żeby kolejne sześć dni spędzić na włóczędze po szkockich wyżynach północnej Wielkiej Brytanii. W Edynburgu wynajęliśmy samochód – co prawda do większych miejscowości, takich jak Fort William czy Inverness, można dojechać pociągiem z Glasgow, czy właśnie Edynburga, ale już przemieszczanie się po Highlandsach bez własnego transportu jest dość problematyczne. A do jazdy po lewej stronie można się przyzwyczaić. Ruszyliśmy wypożyczoną astrą na północ, do niewielkiej miejscowości Aboyne, we wschodnich Highlandsach, gdzie byliśmy umówieni na spotkanie z synem, który miał nam również towarzyszyć w dalszej wycieczce. Ledwie zjechaliśmy z autostrady, to zaczęły się takie widoczki:😀 Stara droga militarna prowadziła przez góry i przełęcz Cairn O’Mount W Aboyne czekała nas nie lada atrakcja – mieliśmy okazję polatać szybowcem w klubie, w którym szkoli się nasz syn. Piękne tereny, piękna pogoda – słońce i baranki na niebie, więc było bardzo dobre noszenie i świetna widoczność. Temperatury za to raczej rześkie - w słoneczny dzień tak z 15-20 stopni. Jak u nas w kwietniu . Darek załapał się jeszcze na lot we wtorek, a my z córą następnego dnia. A szybowce … z Bielska Białej 😏 – dwa Puchacze (chwilowo w naprawie) i jeden Perkoz No to lecę, pierwszy raz w życiu! 😀😀😀 W dole malownicze zakola rzeki Dee, góry i łąki. Ale super! 🤩 Nawet miałam okazję zakosztować trochę aerobatyki – jakieś loty nurkowe, pętle, takie tam. No, ciekawe uczucie . Ale prawdziwe „wesołe miasteczko” to instruktor urządził naszej Młodej – chyba się jej jednak podobało. 😀 [cdn.]
  10. Bystra 2248 m npm Dopiero co wróciliśmy z Tatr Długo czekaliśmy, by warunki były w miarę bezpieczne na piesze wędrówki bez raków. Doczekaliśmy się! Weekend i w sumie ponad 54 km włóczęgi po paśmie zachodnim. Celem był polski Błyszcz - 2159 m npm...a wyszła Bystra 2248 m npm. Jak to się stało? Niebieski szlak na najwyższą górę Tatr Zachodnich jest zamknięty do 15 czerwca. Poszliśmy szlakiem czerwonym na Błyszcza... szliśmy, szliśmy i gdy myśleliśmy, że dochodzimy do szczytu, jacyś ludzie, sto metrów przed celem, powiedzieli nam, że to Bystra 😮 Po powrocie sprawdziłem na mapie, że nie zauważając minęliśmy mało eksponowany Błyszcz i przeszliśmy granią (między Górami nie ma oficjalnego szlaku) do samej Bystrej. Za to gapiostwo pewnie powinniśmy zostać ukarani - cóż? Trochę winny jest TPN, który w żaden sposób nie oznaczył Błyszcza...na powrocie jest (jak nam się wydaje) na jego szczycie jedynie słupek graniczny. Na szczęście żaden słowacki strażnik parkowy nie był w tej okolicy. Dwa dni pieszej wędrówki, to następujące szlaki: Dzień pierwszy - Polana Biały Potok, Starorobociańska Dolina, Polana Iwanówka, Iwaniacka Przelęcz, Suchy Wierch Ornaczański 1832 m, Ornak 1854 m, Zadni Ornak 1867 m, Kotłowa Czubka 1840 m, Siwa Przełęcz, Siwy Zwornik, Bystry Karb, Błyszcz 2159 m, Bystra 2248 m. Powrót do Siwej Przełęczy i czarnym szlakiem do Doliny Chochołowskiej. Wyszło nam z drogą na kwaterę 38 km marszu. Dzień Drugi: Polana Biały Potok, Dolina Lejowa, Niżna Kominiarska Polana, Ścieżka nad Reglami, Polana Jamy, Dolina Chochołowska. 16 km marszu. Na wyprawie byliśmy z Jackiem i Dorotą, dla której wejście na ok 1950 metrów było rekordem życiowym wysokości (Ona i Kumpel doszli do Bystrego Karbu) i zawrócili - braki kondycyjne Koleżanki. Kilka zdjęć kompletnie nie po kolei posegregowanych Paula: Na szczycie najwyższej Góry Tatr Zachodnich - Bystrej Kotłowa Czubka: Ekipa Widok z Błyszcza na Starorobociański Wierch - najwyższy, po stronie polskiej szczyt Tatr Zachodnich, 2176 m npm. W Dolinie Lejowej: Owieczki Zbliżenie... Z Jackiem: Granią Widok z drugiej strony Widok z Bystrej na Słowację: Paula i Dorota - Ścieżka nad Reglami: Słowackie tabliczki... Wielkie Bystre Pleso? Na szlaku: Paula: Tuż przed szczytem Bystrej: Widoczki ze szczytu: W drodze na Siwą Przełęcz: Ciągnie Borutę do śniegu Kolejny widok z Bystrej na słowacką stronę: Ludzi w górach nie było wielu... Szkoda, że słoneczka było mniej niż chmur Generalnie i tak było świetnie!!! W Tatry Zachodnie z całą pewnością wrócimy. Kolejny tutejszy cel, to: Wołowiec i Jakubina. Pozdrawiam serdecznie marboru
  11. Witam wszystkich, Nie wiem czy znajdę tu pomoc i czy to odpowiedni temat - jeśli nie to przepraszam. Organizuję szkolenie dla pracowników i mój pracodawca chce żeby połączyć je z integracją w górach. Wspinaczki, może namioty, wszystko co przyjdzie mi do głowy i zapewni dobrą zabawę. I tu moje pytanie - znacie może jakieś ciekawe miejsca, ośrodki, hotele, które oprócz zaplecza konferencyjnego oferują również ciekawe, zabawne integracje.
  12. Wiosna się już zaczęła, sezon narciarski jest na końcówce. Czas zacząć sezon letni. Tu proszę pisać relacje o wyprawach w góry (i rowerowych i pieszych). Liczą się wszystkie pasma górskie w Polsce. Zachęcam do dzielenia się swoimi wrażeniami z wypraw. Szusy W Bikini w BSA też zachęcam do wklejania tutaj. W Kaliszu wiosnę poczułem z rodziną już na końcówce lutego kiedy to mój syn miał w pokoju 7 hiacyntów i tak intensywnie pachniały że zaleciało się ok 20 pszczół🐝!
  13. Witam kupię prywatną slalomkę w bardzo dobrym stanie 163-165 cm
  14. Masa zdjęć z pierwszego dnia! Nim napiszę właściwą relację - kilka zdjęć. Rano były mgły: Pamiątkowy Krzyż poświęcony "Ogniowi": Dzisiaj było 32 km na szlaku... Powrót z czołówkami i latarkami. Pełna relacja z domu. Jutro od rana ponownie Gorce i powrót wieczorem. CDN Pozdro!
  15. Witam, gdzie można latem lub na jesieni jeździć na nartach ? Czy są gdzieś w Polsce w górach miejscowości gdzie możliwe jest jazda na nartach bez śniegu?
  16. Hej, na wstępie dodam, że nigdy nie chodziłam wcześniej po górach. Mój chłopak jest miłośnikiem górskich wypraw i zgodziłam się, że w następne lato pojedziemy w góry na wakacje. Chciałabym dobrać odpowiednie obuwie na wysokie temperatury. Na pewno nie będziemy chodzić w wysokie partie gór i trudne miejsca, tylko raczej spacerowe szlaki i leśne wędrówki. Myślicie, że sandały to dobry wybór? Ostatnio znalazłam stronę z szerokim wyborem obuwia https://www.limango-outlet.pl/damskie-sandaly i wpadły mi w oko takie sandałki https://www.limango-outlet.pl/kamik/sandaly-trekkingowe-w-kolorze-bezowym-2-6377590 . Czy któraś z was może korzystała z podobnego obuwia i rozwieje moje wątpliwości, czy mogę bez obaw używać takich sandałów w górach?
  17. Witam mamy do wyboru z biura podróży Livigno i Passo Tonale na początku grudnia . Czy był ktoś w zeszłym roku w grudniu ? jak warunki pogodowe ? raz byłem w Passo i mi sie podobało co do Livigno mam mieszane uczucia ale nigdy nie jeździłem . Co byście proponowali ? pozdrawiam i z góry dziękuje za opinie
  18. Witam! No i dopadło mnie... Moje 26 letnie buciory Dalbello dokonały latem żywota., Pianka się kruszy, wkładka sypie... nogi wepchnąć nie można... Witz w tym, że mam dość szeroką łydkę, wysokie podbicie stopy i dość szerokie kostki, zarówno tę przy dużym paluchu jak i tę nad piętą. Te Dalbello kupiłem w 94r w sklepie Tomas Sport w Gdyni.. ale to dawne czasy... Byłem w Decathlonie i przymierzałem... Fajne wkładki, mięciusie, noga wjeżdza jak maluch do pustego garażu. Niestety wszystkie mają tę wadę, że nie zapnę ich na łydce a jeśli już to na siłę i ból przekreśla sens jazdy na nartach. Ponadto w Dalbello miałem canting i system "walk" z którego nie jestem w stanie zrezygnować! Nie wyobrażam sobie stania w kolejce czy chodzenia na ugiętych kolanach. Za stary jużna takie extrema jestem. Dodatkowo muszę mieć canting przynajmniej w prawym bucie bo kiedyś miałem złamaną prawą nogę i choć nie widać to jest nieco krzywa. Standardowe buty na lewej jakoś jeszcze siedzą ale prawa po wewnętrznej łydce tak drze, że łzy lecą. Ktoś coś..? Jakiś pomysł czym się zainteresować. Oczywiście w ludzkiej cenie...
  19. Po pięknej sobocie w Beskidzie Wyspowym... ...w niedzielę, w Szczawnicy przywitał nas z rana deszcz. W ten drugi dzień naszego wypadu w góry, ponownie postanowiliśmy odwiedzić Gorce. Tak jak na Turbaczu, dwa tygodnie wcześniej, zastała nas tutaj pełnia zimy Tym razem celem był szczyt i pasmo Lubania. Według ludowych podań Lubań to miejsce przeklęte i magiczne zarazem. Miejscowi czarownicy toczyli tutaj między sobą spory i walki. Jak było podczas naszej wędrówki? Równie magicznie... Zapraszam do kolejnej fotorelacji. Poranek i widok z naszej kwatery na Palenicę w Szczawnicy. Pada deszcz, choć na szczycie widać trochę śniegu... Na szlak wyruszamy z Krościenka nad Dunajcem. Idziemy czerwonym, głównym szlakiem polskich Karpat. Z nieba pada na początku woda... ...a po opuszczeniu miasteczka na trakcie zastajemy pełnię zimy Jest pięknie, a nam dopisują humory! Jesteśmy sami. Nasza trójka stawia dziewicze kroki na świeżym puchu. Takie puste i odludne góry lubimy! Na samym początku jesień jeszcze walczy z zimą... Ostatnie ślady kolorowej pory roku: ...a czy jesteśmy wyżej - zdecydowanie przybywa śniegu. Jest bajkowo. Humory dopisują mimo tego, że widoków brak. Cóż? Idziemy we mgle bądź nisko zawieszonej chmurze. Zdobywamy wysokość a z nieba co raz nowe dostawy białego. Idziemy dalej? Idziemy! Docieramy do punktu widokowego, w którym widzimy niewidoczny widok na jednej z tablic... Pijemy herbatkę z termosa, jemy kanapki po czym ruszamy w dalszą wędrówkę. Przez chwilkę robi się jakby jaśniej: Docieramy do pierwszego szczytu ukrytego w lesie. Usypaną górkę kamieni i znak geodezyjny przykrywa śnieg i gałęzie z powalonych, dopiero co ściętych drzew. Idziemy Pasmem Lubania i podejrzewamy, że dotarliśmy do szczytu, który nazywa się Marszałkiem. Tutaj zaliczamy kolejną krótką przerwę. Zapuszczamy się w Gorce coraz to dalej. Po czerwonym szlaku wytyczona jest trasa skiturowa i rowerowa. Puchu przybywa i robię pierwsze przywitanie śniegu z bliska Przydały by się stuptuty - trochę zimno w piszczele Docieramy na szczyt. Tutaj trochę o celu naszej wędrówki: Idziemy teraz w kierunku pola namiotowego i bazy harcerskiej na Lubaniu. Choć kolorowe jest powitanie - namiotów brak Kierujemy się w stronę wieży widokowej i krzyża papieskiego. Klimat jak z horroru Konstrukcja jest solidna. Widoków niestety w tych warunkach atmosferycznych - brak. Temperatura ujemna, wiatr i zaspy. Widoczność? Taka... Schodzimy szlakiem zielonym w stronę Grywałdu. Po drodze ruiny starej bacówki: Widok niczym pozostałości po bunkrach II Wojny Światowej. Historia tego miejsca, to lata końcówka lat siedemdziesiątych i nieszczęśliwy pożar Ciekawe, czy ktoś się pokusi o odbudowanie tego miejsca? Schodzimy w dół. Szybko tracimy wysokość. Kluczymy ścieżkami leśnymi, a słońce powoli zachodzi. Kończą się powoli drzewa... ...a my idziemy i patrzymy na niewidoczne Pieniny Schodzimy do Grywałdu. To urokliwa, górska miejscowość z potokiem płynącym w jej centralnym punkcie. Mijamy drewniany kościółek. Skręcamy w jedną z uliczek, spacerujemy jeszcze kilka kilometrów łąkami i chodnikiem wzdłuż szosy prowadzącej do Krościenka i w całkowitych ciemnościach docieramy do auta. Robimy tego dnia prawie 27 kilometrów i szczęśliwi wracamy do domów. Góry rządzą!!! pozdrawiam marboru, Paula i Jacek
  20. Jak co roku,udałem się z zaprzyjaźnionym pisarzem i koleżanką-zawodową podróżniczką na krótką wycieczkę samochodową. Po drodze spotkaliśmy miejsca szamanizmu mongolskiego/zdj.1/,różne dziwne zwierzęta,niektóre opalały się na plaży Morza Kaspijskiego /zdj 2,3/,myśliwych na nie polujących/ zdj.4/, małe,gustowne miasteczka jak Astana/zdj.5/,poligon nuklearny w Semipałatyńsku /zdj.6/,i nieukończony prototyp łodzi śmigłowej,porzucony w delcie Wołgi przez naszego gospodarza /zdj.7/... Warto było...
  21. JC

    Fat Bike

    Przez przypadek ściągając nową kolekcję Rossignola trafiłem na coś takiego...
  22. Jak w temacie, kiedy koledzy i koleżanki zmieniacie opony ? W związku z nadchodzącym ochłodzeniem kusi mnie zmienić już w następny weekend. Ps. Wraz ze zmianą auta dostałem (kupiłem) od poprzedniego właściciela, roczne opony zimowe Goodyear - jest jeden problem. Opony te to typowe śniegowce. Gość je sprowadzał ze Szwecji, dostosowane pod kolce, a bieżnik jak w traktorze. Miał ktoś do czynienia z taka gumą ? Nie wiem jak to się będzie zachowywało na asfalcie, dodatkowo są szerokie 235/45/17. W Polsce raczej rzadko zalega śnieg na drogach. @artix Może Ty miałeś w Skandynawii do czynienia z takimi oponami ?
  23. Zamieszczam fragment naszej korespondencji co wszystko wyjaśnia Ponieważ Mariusz się zdecydował to mamy zamkniętą ekipę - MajorSki, MarioJ, Marionen, Kamil i Wujot. Ale schronisko (inne pokoje) i góry obok są wolne!!! Może komuś z Was uda się skompletować drugą ekipę to połazimy razem. Pozdro Wiesiek
  24. W miniony weekend mieliśmy w planach dwa lub trzy szczyty z Korony GP. Noclegi mamy w Rabce w ośrodku Royal. Chcieliśmy w piątek pojeździć jeszcze na nartach w okolicy Rabki przy sztucznym oświetleniu, ale dotarliśmy na miejsce zbyt późno i z piątkowych nart nici. Pierwszy do zaliczenia w sobotę Turbacz chcemy zdobyć na skitourach. Ja sprzęt skompletowałem w ostatniej chwili. Problemem były buty. W KoenigSerwisie jestem koło 12, nie sądziłem, że będę tam tak długo. Zajął się mną Arnold (właściciel) i zleciało tak około dwóch godzin, sprawdzanie, pasowanie, wygrzewanie, dyskutowanie i wybór padł na Dynafity. Przed podgrzaniem i zaraz po nie byłem zadowolony, wszędzie uwierało, ale miałem obklejone stopy i kostki w wielu miejscach specjalnymi plastrami i miałem nadzieję, że bez plastrów będzie lepiej. O tym jednak przekonać się będę mógł w sobotę wieczorem. Gorzej niż w ostatnich butach (też Dynafitach) nie może być. Gdyby coś było nie tak, Arnold będzie jeszcze pracował nad dopasowaniem skorupy lub wkładu. Przez opóźniony wyjazd zabrakło nam 15 minut do wypożyczalni sprzętu skitourowego w Rabce, naprzeciwko Orlenu i "Siwego Dymu". Przez szybę widać, że sprzęt mają fajny. Ania już chora, a ja jeszcze chory. I tak rano się zwlekamy z łóżka. W ostatniej chwili Ania rezygnuje z wejścia na skitourach i postanawia zdobyć Turbacz tradycyjnie z buta. I całe szczęście, że tak postanowiła. Wejście dla mnie okazało się trudne i ciężkie, jakbyśmy razem podchodzili na nartach to chyba z noclegiem w schronisku. Niby tylko 700 metrów przewyższenia, ale coś nie szło. Na Turbacz chcemy ruszyć z Koninek niebieskim szlakiem. Włączam nawi i ruszamy.... drogi coraz węższe i w końcu docieramy do skraju lasu, a mapa sugeruje, do przodu w górę przez las leśnym duktem. O nie ma głupich, ja tędy nie pojadę. Wracamy do drogi na Mszanę i przez Niedźwiedź do Poręby Wielkiej, lądujemy na parkingu koło stacji narciarskiej w Koninkach. Jest już po 11. Szybkie przygotowanie sprzętu i w drogę... Po minięciu leśniczówki wchodzimy w rejon Parku Narodowego Gorców Początek łatwy, lekki i przyjemny, szeroka droga i płasko, po kilkuset metrach niebieski szlak skręca o 90 stopni w prawo i wszystko się zmienia. Teraz dosyć stromo w górę, wąska ścieżka, śniegu mało, dużo lodu i kamieni. Co chwila zakręty, drewniane stopnie, wystające korzenie i progi skalne lub z belek drewnianych. Idzie mi się po tym beznadziejnie, zaczynam żałować, że nie mam harszli (zapomniałem - zostały w domu) nie wiem jednak czy by mi pomogły. Narty co chwilę mi się wypinają, wcześniej ani na Śnieżce, ani w Szklarskiej tak się nie działo. Kilka odcinków pokonuję z nartami na plecach. Krew w żyłach powoli mi się gotuje. O co tu chodzi? Dopiero po 45 minutach przypominam sobie jak Wujot mi tłumaczył, jak zablokować wiązanie by nie działał przedni bezpiecznik. Teraz jest lepiej, ale idzie mi dalej opornie. Po dotarciu do pierwszej polany robi się przyjemniej, znowu jest łagodnie, szeroko i wreszcie śnieg, a nie mieszanka lodowo-kamienno-korzeniowa. Robimy przerwę na batony i energetyki. Łapię drugi oddech i ruszamy dalej, bo do celu jeszcze trzeba doginać sporo, a czas leci nieubłaganie. Wreszcie docieramy w okolice schroniska i jest już po 14 Dwie godziny przerwy w Schronisku na Turbaczu, solidny obiad, i jeszcze piętnaście minut na szczyt Turbacza. Po drodze cudowny widok, na wspaniałe nasze Tatry. Schronisko bardzo ładne, duże ponad 110 łóżek, czyste, jestem przyzwyczajony do mniejszych i starszych (takie są przeważnie w Sudetach, często poniemieckie) Turbacz zdobyty, pozostaje tylko zejść (zjechać) Czy będzie łatwiej? Tak myśleliśmy!
  25. Witajcie :). Jedziemy do Stronia Śląskiego na ferie, pierwszy raz z córką 2-latka - jakie sanki na eskapady przy stoku będą najlepsze? Zapewne z oparciem, ale drewniane? metalowe? plastikowe? W Decathlonie są takie: http://www.decathlon.pl/sanki-bobee-bob-id_8226675.html i przemawiają do mnie te pasy... Ale czy takie sanki zdadzą egzamin? Będę wdzięczna za wszelkie wskazówki, bo w górach zimą byliśmy ostatnio 3 sezony temu, poza tym nigdy nie przyglądałam się tam dzieciom na sankach
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2019
×
×
  • Create New...