Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

kskuski

Użytkownik forum
  • Liczba zawartości

    99
  • Rejestracja

  • Ostatnia wizyta

  • Wygrane w rankingu

    1

Zawartość dodana przez kskuski

  1. Trochę linków znalazłem: https://www.explore-share.com/trip/ski-touring-muztagh-ata-china/ https://mountaintracks.co.uk/holidays/mustagh-ata-expedition http://www.backcountryskikyrgyzstan.com/RATES_DATES/guided_ski_tours/ski_muztagh_ata/ https://www.summitpost.org/skiing-muztagh-ata-china/872095 Ten ostatni bardzo ciekawy jeśli chodzi o przygotowanie, organizację i samo wejście
  2. A Ty @marionen wrzuć gdzieś wreszcie wszystkie foty i filmy
  3. Hej, Witam wszystkich, to ja Kamil Coś mnie tknęło żeby tu zajrzeć. Kiedy to forum wreszcie zacznie podpowiadać jak coś ciekawego się dzieje ? No to włączając się do dyskusji. @Wujot Ty nie wchodziłeś na Duże Skrzyczne :). Nawet nie na szczyt Małego :). No i nie z tego parkingu. Myśmy tam robili coś 520 m w pionie. @Wydolność Dwa dni temu wszedłem z centrum Karpacza na Śnieżkę tam i z powrotem DWA RAZY w 5h 26min. To jest 2000+ m w pionie. Jestem zadowolony ale nie wiem czy się łapię do kryterium. Na Skrzyczne z parkingu jest coś 700m. Wysokie góry o takiej jak Spiochu pisze charakterystyce bardzo mnie ciągną. Jedynie szkoda mi czasu na dojazdy i logistykę bo go ciągle brakuje. Ale trzeba się śpieszyć póki ta wydajność jeszcze jakaś tam jest :). Tak więc jak nie pogardzicie moim towarzystwem i czas pozwoli to jestem bardzo chętny.
  4. Jedyny rozsądny pomiar to własnie zmierzenie siły przy której następuje pokonanie siły tarcia. Przy znanej sile docisku mają wprost współczynnik tarcia. A jak pomnożą przed dystans to mają energię na tym dystansie. Czas ani moc ni jak tu nie pasuje.
  5. Jakie przesunięcie??? Jak przyłożą za małą siłę to narta nie drgnie. A jak większa to się zacznie przesuwać albo ruchem jednostajnym (jeśli siła będzie równa sile tarcia albo przyśpieszonym jeśli będzie większa). I będzie się przesuwać aż nie zdejmą siły.
  6. Siła tarcia nie zależy od prędkości. Ale moc to już jak najbardziej: . Jeśli piszą o energii/pracy utraconej na tarcie to W=F*s. Czyli energia utracona na dystansie miała by sens. Generalnie najprościej było by podać współczynnik tarcia.
  7. Trochę dziwne że tą energię mierzą na godzinę. Bardziej powinno być na przebyty dystans.
  8. No to w kwestii szczegółów technicznych dodam jeszcze coś o przechodzeniu tej szczeliny. Nie wiem jak ten Szwajcar zrobił tam te wszystkie zakosy. Szacun. Ja z dwóch ostatnich zrezygnowałem i pokonałem ten odcinek metodą schodkową. Koledzy za mną chyba też.
  9. Mariusz dobrze zbudował "dramaturgię" :). Moim zdaniem nie popełniliśmy tu żadnego błędu. Żleb, którym podchodziliśmy był stromy ale nie miał żadnych trudności. Śnieg stabilny. Odwrót w każdej chwili dość szybki. Jak się zaczyna aklimatyzację to tempo jest wolne. Decyzja o zmianie planów odpowiednia. Nie jestem w stanie stwierdzić jak noc w busie wpłynęła na tempo ale nie sądzę żeby jakoś znacząco (całkiem dobrze w nim spałem). Dla mnie to była udana wycieczka w, której szczyt nie był jakimś strasznie ważnym elementem. Może właśnie dzięki niej trzy dni później weszliśmy na inny czterotysięcznik.
  10. No to masz alibi !!! Ale następnym razem jedziesz z nami Przynajmniej ktoś relację zrobi
  11. No @MarioJ widzę że jednak się nie obijałeś :). Tura zaliczona. Tylko czemu samotnie? Tu oczekuję poprawy :).
  12. @Jeeb Wiesz może czy idąc na przełącz Monte Moro, startując z zapory da się do niej dojechać autobusem? Albo samochodem i go tam gdzieś zaparkować?
  13. Hej, No od czasu do czasu zaglądam. Chyba za rzadko. Miałem dłuższą przerwę a tu takie piękne zdjęcia się pojawiły :).
  14. Mariusz, Marionen. Dalej planujecie coś na jutro? Jestem chętny i nawet mam pomysł
  15. Port do którego zawijamy po kilku godzinach okazuje się przesympatyczny. Jest prysznic, jest kibelek, jest ładne otoczenie innych jachtów. Można robić plany na kolejne dni.
  16. To idąc za ciosem opiszę kolejny dzień. Zwłaszcza że będzie to bardzo łatwe. Pogoda miała być fatalna. Śnieg, mgły, wiatr. Postanowiliśmy wykorzystać go na dłuższy rejs na południe fiordu Lyngen. Albo marznę na pokładzie albo jakoś zabijam czas pod.
  17. Ten zjazd na fokach był mocno zaskakujący. Nie wypatrzyłem go wcześniej na mapie. Z tego co pamiętam Major też zdjął foki. Ja tego dnia wziąłem splita. To mój pierwszy sezon więc nie jestem jeszcze biegły. Widząc że inni nie zdejmują fok wpadłem na szalony pomysł żeby zrobić tak samo. Zjazd na desce z fokami jednak nie zaskoczył i foki wylądowały pod kurtką. Wiesia i reszty wariant powrotny dużo lepszy. Ten zjazd do drogi to nie był żaden zjazd tylko dymanie po stoku lekko nachylonym w dół. Musiałem deskę jeszcze raz przestawiać na chodzenie :(. Zjazd ze szczytu też mnie jakoś nie zachwycił. Dla mnie kolejne dni były dużo lepsze
  18. Coś napiszę ale teraz trening a potem robota :).
  19. Pękło w czasie podchodzenia więc pewnie w coś uderzyłem. Ale lekko bo nie specjalnie poczułem.
  20. No i tego pierwszego dnia spotkała mnie taka przygoda. Właśnie dziś przyszła wiadomość od CAMPa że wysłali złamaną część.
  21. Miło poczytać jak to było. Dzięki. A tak apropo błądzenia we mgle: "Był ułamek sekundy w którym pomyślałem - zadzwonię. Ale przekalkulowałem, sam żeś w to wlazł, to teraz sobie radź. Wystarczyła sama świadomość, że mogę do Was zadzwonić i liczyć na pomoc. O wiele łatwiej wtedy znaleźć właściwe rozwiązanie problemu, umysł lepiej pracuje. " A sprawdziłeś chociaż czy miałeś zasięg :). O słodka naiwności :). Pozdrawiam, Kamil
  22. Relacja Dzień 0 - dojazd, Ruszamy dwoma samochodami w Piątek wieczorem z Wrocławia. Pod Łodzią dosiada się Major. W Gdańsku wszystko bez problemu. Bagaże mieszczą się w limitach. Kopenhagi nie pamięta - chyba wszystko OK. W Oslo Ja i WuJot zostajemy zatrzymani na bramkach. Ponoć coś nie tak z naszymi bagażami. Mój okazuje się być otworzony a w środku rozwalone dwa pojemniki. W jednym był miód w drugim drzem !!! Strach się czegoś dotknąć. O Wiesia bagażu nic nie wiadomo. Dostajemy papierowe ręczniki w toalecie staramy się ogarnąć moją torbę. Wiesiu choć cały w nerwach dzielnie mi pomaga. Pytamy o jego bagaż. Nie wiadomo gdzie jest. Może doleci do Tromso a może nie :). Napięcie u Wiesia rośnie. W Tromso sukces. Wszystko dojechało. Zamawiamy busa i Pan M zawozi nas do portu. Jak się potem okazało nieźle nas oskubał. W porcie do dyspozycji marynarzy i żeglarzy jest kontener sanitarny. Jestem w stanie wyczyścić wszystko z miodu i nawet przeprać część odzieży i śpiwór bieliźniany. W środku jest bardzo gorąco i po kilku godzinach wszystko jest suchutkie. W tym czasie koledzy zaształowali cały sprzęt na jachcie. Na dziobie jest spora bakista w której mieszczą się wszystkie nasze narty. Reszta do środka. Mamy 4 dwuosobowe kajuty. Moja po dopasowaniu okazała się bardzo przytulna (pomijając skraplającą się na ścianach wilgoć). Piąta kabina należała do kapitana. Prognoza zapowiadała ładną pogodę na jutro a potem gorzej. Żeby nie tracić czasu trzeba było ruszać w nocy. Opisy z wacht już były więc się nie będę powtarzał. c.d.n
  23. Pierwszego dnia pogoda była bardzo łaskawa
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...