Narty - skionline.pl
Jump to content

Search the Community

Showing results for tags 'karkonosze'.

  • Search By Tags

    Type tags separated by commas.
  • Search By Author

Content Type


Forums

  • Aktywne Lato
    • Rowery
    • Rolki
    • Wypoczynek w górach
    • Wypoczynek nad wodą
    • Bieganie
  • Ski Gear
    • Sprzęt narciarski
    • Dobór sprzętu
    • Tuning sprzętu
    • Testy sprzętu
    • Giełda sprzętu narciarskiego
  • Stacje narciarskie
    • Polska
    • Alpy
    • Słowacja, Czechy
    • Samochodem na narty
    • Warunki narciarskie - pogoda
    • Reszta świata
  • Technika jazdy na nartach
    • Race
    • Carving, funcarving
    • Freeride, freestyle
    • Poczatkujący na nartach
  • Wyjazdy na narty
    • Relacje z wyjazdów forumowiczów na narty
    • Wolne miejsce w samochodzie
    • Wspólne wyjazdy, odstapię kwaterę, szukam kwatery.
  • Sport
    • Zawody, wyniki, kalendarze, sylwetki ...
    • Zawody dla amatorów
  • Narciarstwo klasyczne, ski touring, ski alpinizm
    • Narciarstwo klasyczne, ski touring, ski alpinizm
  • Pogadajmy
    • Tematy narciarskie
    • Chcę Wam o tym powiedzieć
  • Nasze sprawy
    • Forum info
    • Tematy dot. skionline.pl
    • WZF skionline.pl
    • Konkursy
  • Stare forum
    • Ogólne
    • Sprzęt
    • Technika jazdy
    • Wyjazdy i ośrodki
    • Euro 2008
    • Lato 2008
    • Olimpiada Pekin 2008

Blogs

  • JC w podróży
  • Nogi bolo
  • Na białym i na zielonym
  • Zagronie, wspomnienia
  • Chrumcia tu i tam
  • >> z buta <<

Calendars

  • Community Calendar
  • Alpine World Championship
  • Alpejski Puchar Świata
  • Puchar Świata w Skokach
  • Puchar Świata w Biegach Narciarskich

Find results in...

Find results that contain...


Date Created

  • Start

    End


Last Updated

  • Start

    End


Filter by number of...

Joined

  • Start

    End


Group


Imię


Nazwisko


Miejscowość


Strona WWW


Wiek


About me


Narty marka


Buty marka


Gogle


Styl jazdy


Poziom umiejętności


Dni na nartach

  1. Wracałem dziś samolotem z Frankfurtu do Wrocławia. Flightradar ładnie pokazywał, że jest duża szansa na przelot nad Karkonoszami przy słonecznej pogodzie. Dlatego zarezerwowałem wcześniej miejsce z prawej strony przy oknie, mając za główny cel sfocenie Szklarskiej Poręby. Sama trasa, już przy zniżaniu przed lądowaniem we Wrocku: Harrachov, widoczne skocznie: Spindlerovy Mlyn Śnieżne Kotły [Szklarska niestety po drugiej stronie samolotu]: Śnieżka Kopa Rzeczka
  2. Marzec – i chyba już ostatni wypad na narty. Ciągnie mnie do Szklarskiej Poręby – to miejsce coś w sobie ma. Udało mi się wykroić wolny przedłużony weekend - myślę, że będzie pięknie. Dzisiaj pobudka przed świtem – 5.15 i o wschodzie słońca ruszamy w drogę spod Szczecina. Słoneczna pogoda towarzyszy nam cały czas, aż do wieczora. W południe jesteśmy na miejscu, w Białej Dolinie. Stąd też można wejść na narciarskie trasy biegowe w kierunku Jakuszyc i dalej, wgłąb Gór Izerskich. Idziemy najpierw trasą Dzielne Klapki – klap, klap, klap pod górę do nieczynnej kopalni kwarcu Stanisław, która jest najwyższym punktem w sieci tras narciarskich (1.024 m npm.) wokół Jakuszyc. Widać stąd Szrenicę jak na dłoni, a do tego – o dziwo – dzisiaj wyjątkowo tutaj nie wieje. Śnieg jest zmrożony, w wielu miejscach jest lód w torach. Szybko, nawet bardzo. Potem zjazd na Rozdroże pod Cichą Równią i dalej trasą przez Jelenią Łąkę do Stacji Turystycznej Orle, gdzie zatrzymaliśmy się na pyszny barszcz ukraiński, ugotowany przez pracujące tam panie Ukrainki. A na powrót – cóż, stwierdziłam, że wreszcie trzeba się zmierzyć z „mitycznym” Samolotem, z najstromszym i długim (blisko 3 km) podbiegiem w Izerach. Lot takim samolotem, w takie popołudnie – pięknie było, długa prosta w górę, a potem parę niezłych wiraży w dół. Sama sobie pilotem, kontrolerem lotu i stewardessą … A na deser trasa Czarny Kamień – doliną Kamiennej, wzdłuż linii kolejowej. Darek mnie goni, bo późno, więc zdjęć nie ma wiele. Końcówka pod górkę od Wiciarki już przy świetle księżyca. Było magicznie. 23 km i blisko 500 m przewyższenia na rozruch.
  3. Cześć, Poszukuję 1-2 osób na wspólny wyjazd w terminie 22-24.01 w okolice Szklarskiej Poręby. W sobotę i niedzielę toura na Łabski i może coś w Izerach. W poniedziałek zjazdówki po czeskiej stronie. W tym tygodniu zapowiadany jest opad, więc warun powinien być. Jak ktoś dobrze jeździ na nartach, a nie miał do czynienia ze skitrurami mogę pomóc, sam będę wypożyczał sprzęt. To jest tylko plan, jestem otwarty na sugestie. Mam 28 lat, serdecznie zapraszam do kontaktu.
  4. Jeszcze nigdy nie zdarzyło mi się chyba inaugurować sezonu narciarskiego tak wcześnie - no może w czasach zamierzchłego PRL-u, gdy były zimy, że hej! Ale w niedzielę tydzień temu w Szczecinie spadł śnieg, przyszedł mróz i trzymał, trzymał, aż ja nie wytrzymałam i we środę zapadła decyzja - jedziemy w góry! Szczęśliwym zbiegiem okoliczności mam wolny weekend, a nawet weekend z małym marginesem. Tak więc dzisiaj rano wczesna pobudka, bo o 5.30, aby jeszcze przed południem zameldować się w Szklarskiej Porębie, a dokładniej - na Polanie Jakuszyckiej. Dojazd dobry, S3 ukończona, jezdnia czarna - nie to, co wczorajsza śnieżyca. W Jakuszycach dwa pierwsze parkingi pełne, ale udało się załapać na jedno z ostatnich miejsc na parkingu przy hotelu Biathlon, więc całkiem blisko na trasy. Ludzi naprawdę sporo, ale nie przeszkadza to tak bardzo, jak na trasach zjazdowych. Pogodowy mix - trochę chmur, trochę słońca. Temperatura od -3 do -5, więc idealnie. Późniejszym popołudniem całkiem się przetarło i poprawiła się widoczność. Zrobiło się bajkowo. Aktualnie wyratrakowanych jest ok. 40 km tras. Dzisiaj udało się zrobić pętlę do schroniska Orle przez Rozdroże pod Cichą Równią i Rozdroże pod Działem Izerskim, a na koniec dobiliśmy jeszcze przez Górny i Dolny Dukt. 18.5 km. Kilka zdjęć z dzisiejszego dnia: Na Rozdrożu Pod Cichą Równią Schronisko Orle Schronisko Orle. W schronisku trochę zmian - bufet na piętrze nie działa, a jadalnie na górze zamieniono na sypialnie. Dzikie tłumy i kolejka do bufetu na parterze aż do wyjścia. Wybraliśmy własne kanapki. Na trasie Spacerowej: Na Górnym Dukcie: Z widokiem na Wysoki Kamień: I jeszcze jedna ciekawostka - pojawiła się nowa opcja w aplikacji Mapy.cz: wyratrakowane trasy biegowe zaznaczone są na bordowo.
  5. Czesc, W oczekiwaniu na zime postanowilem troche teoretycznie przygotowac sie do sezonu;) Mozecie polecic jakies wycieczki skiturowe/freetourowe w Karkonoszach (Polskie/Czeskie)? Z naciskiem na ciekawe, przyjemne zjazdy. Bez ekstremow, w terenie stosunkowo bezpiecznym lawinowo. Sam Karkonoszy praktycznie nie znam - stad prosba o porade (najlepiej oparta na wlasnych doswiadczeniach) W skitury bawie sie krotko (powiedzmy 1,5 sezonu, troche beskidow, glowine tatry, najciekawsze rzeczy jakie robilem to: Zadni granat, Przelecz pod Kopa, zawrat do 5 tki ) ale mam poza tym tez jako-takie doswiadcznie gorsko-zimowe nienarciarskie. Porazdzcie wiec cos ciekawego (co by nie bylo tylko jakas lesna plaska droga) ale tez nie jakims przekichanym stromym zlebem. Z gory dziekuje za wszystkie sugestie
  6. Nasz sobotni trekking, to eksploracja karkonoskich szlaków. Bazą była Szklarska Poręba, a głównym celem Śnieżne Kotły. 28 kilometrów przepięknych widoków w słońcu ale również w deszczu. Odwiedziliśmy polskie Schronisko Pod Łabskim Szczytem oraz po stronie Czech Łabską Budę. Obfotografowaliśmy charakterystyczną dla tego miejsca stację przekaźnikową, zobaczyliśmy resztki śniegu, zachwyciliśmy się tutejszymi śnieżnymi stawkami i potokami. Link do trasy naszej wędrówki: Trasa: Szklarska Poręba, ul. 1 maja – Szklarska Poręba, ul. 1 maja | mapa-turystyczna.pl No to co? Zapraszam na fotograficzną wycieczkę Stacja przekaźnikowa i kotły - nasz cel: Po drodze. niezwykle malowniczy Szrenicki Potok - szlak niebieski. Czeska Łabska Buda: My na szlaku Były też Wilki Podejście pod Schronisko pod Łabskim Szczytem: Paula i wspomniany budynek A na dole? U góry widać - ciemne chmury. Zabudowania widok z innej perspektywy: Idziemy w chmury... I kończy się podchodzenie - teraz będzie trochę płasko... Po czeskiej stronie futurystyczna "buda"... Widoki: Stacja z bliska: Lecieć chce, czy co? Tutaj turystów, mimo padającego deszczu sporo. Śnieżne stawiki: Jest i śnieg Podobnych łat było sporo jeszcze 😮 Kotły od dołu: Ślicznie! Trochę kropelek ...i jeszcze kilka Białe drzewa... Przekraczając granicę... Krzaczki i część szczytowa płaskawa Ot takie szerokie autostrady... Czeski "szpej" "Szpej 2.0" Właściwy człowiek, na właściwym miejscu Jeszcze kilka kroków... Kociołki I kultowy widoczek z naszego szlaku... Paula Marboru: Kociołki od dołu w pełnej krasie... Śnieżne stawiki z bliska... ...i jeszcze jeden Karkonosze nas zachwyciły! Mimo tego, że turystów sporo, to warto tu przyjechać i zobaczyć, poczuć i zapoznać się z tutejszymi szlakami z bliska. Sobota skończyła się dla nas godziną bombelkowania w jackuzzi... a nasz ostatni, niedzielny dzień krótkiego wypadu na Dolny Śląsk? Niebawem pojawi się na blogu. Pozdrawiam marboru
  7. Czy dojazd z Harrachova jak na fotce jest możliwy? Co to za droga? ps szedłem kiedyś z Horni MISECKY I TAMTĘDY NA PEWNO JEST ASFALT
  8. Tym razem Karkonosze (na stronie GOPR jeszcze nic nie ma) https://wroclaw.wyborcza.pl/wroclaw/7,35771,26792740,lawina-w-karkonoszach-do-akcji-ruszyli-ratownicy-gopr.html Smutne Pozdrawiam mirekn
  9. Podobno każdego roku powinno się spróbować dwóch nowych rzeczy – wygląda na to, że w tym roku jedną z nich będzie dla mnie narciarstwo biegowe. A gdzie zaczynać, jak nie w Szklarskiej Porębie, w Jakuszycach - stolicy polskich biegówek ? Myśl, żeby kiedyś popróbować takich innych nart, nachodziła mnie od czasu do czasu, ale jednak mijał rok za rokiem, zima za zimą, a ja jeździłam tylko na zjazdówkach. Aż przyszła covidowa zima 2020/2021 i trzy kolejne plany wyjazdu w Alpy rozwiały się jak pył gwiezdny i sen złoty. Pomyślałam, że to jest właśnie ten moment, żeby się przekonać, czy nadaję się na biegaczką narciarską? Znalazłam pięciodniowy kurs z zakwaterowaniem i instruktorem w Szklarskiej Porębie no i jestem, razem z Darkiem. Jutro zaczynamy. Zabraliśmy jednak też zjazdówki z nadzieją, że uda się coś pośmigać w Karkonoszach w następny weekend. Był też pomysł, żeby dzisiaj po drodze zajechać do Karpacza, do Białego Jaru. Ale drogę od Zielonej Góry mieliśmy w śnieżnej zadymce i ślizgawicy, więc zamiast cztery i pół jechaliśmy sześć godzin . W międzyczasie popatrywałam na kamerki w Karpaczu – ludziów jak mrówków. Eee niee, może wyskoczymy lepiej w tygodniu, gdy nie będzie sypać, na nocną jazdę? No to na koniec wpisu kilka impresji przednarciarskich z mroźnego (-10 stopni) popołudnia w zasypanej śniegiem Szklarskiej.
  10. Na przełomie czerwca i lipca miałem startować w czterodniowej etapówce Bike Adventure w Szklarskiej Porębie, niestety z powodu COVID-19, zawody przełożono na 2021, a skoro kwatera była wcześniej zarezerwowana, więc grzechem było nie pojechać i na luzie pojeżdzieć po tych rejonach. Poniżej kilka zdjęć z wycieczek po Karkonoskich i Izerskich szlakach. Zaliczone szlaki rowerowe w okolicach Szklarskiej Poręby, Pasmo Rowerowe Olbrzymy-część wschodnia, Singletrack Szklarska Poręba, Singltrek pod Smrkem. Podsumowując to prawdziwa rowerowa kraina i dla MTB i dla szosowców też(chociaż to nie ja).
  11. Dziwne to i może nieco ciekawe, że ludziom naprawdę chciało się stać 6 godzin do kolejki na stare krzesełko, żeby wjechać na górę. Do wejścia na Śnieżkę, a tym bardziej na Kopę wystarczy bardzo przeciętna kondycja, o którą można w ten sposób chociaż trochę zadbać. Widząc takie tłumy sam bym odpuścił po 5 minutach i jeszcze tego samego dnia pojechał w Rudawy Janowickie lub na czeską stronę. https://next.gazeta.pl/next/7,151003,26154404,wakacje-2020-tlumy-turystow-w-karpaczu-kolejki-na-wiele-godzin.html#s=BoxOpMT
  12. Przypadkiem (bo czytałem o starym górnictwie na Dolnym Śląsku) trafiłem na: http://www.goryizerskie.pl/?file=art&art_id=544 Tekst o rozwoju narciarstwa w Karkonoszach i Izerach w XIX wieku. Widać z tego, że już wtedy nowe idee błyskawicznie rozpowszechniały się po Europie. W Szklarskiej powstała np pierwsza w Europie (poza Skandynawią ) sekcja narciarska. Na zachętę taka perełka - i kto tu mówi, ze skitury się rozwijają teraz dynamicznie??? Dom Śląski! Pozdro Wiesiek
  13. Ahoj! Nastal taki dzien ze przyjdzie mi odwiedzic te wlasnie osrodki w najblizszym czasie. Jako ze moje narty dotad zawsze pedzily w kierunku rodzimych stokow, slowakich vlekow i alpejskich skiliftow, nigdy jeszcze nie jedzilem w Czechach. Powiedzcie dobrzy ludzie jak tam jest? Jesli byl ktos ostatnio to niech cos skrobnie o warunkach? Grubosc pokrywy snieznej wg. www.holidaynof.cz nie powala z nog. Jak z utrzymaniem drog pomiedzy Pecem, Velka Upa a Janskimi Laznymi? Czy w Pecu kupie karnet na ten caly rejon - SkiArena chyba sie tak nazywa. Jakies info odniesnie uciech typu apress ski - imprezownie, termy itp. pozdrawiam, M
  14. From the album: Szpindlerowy Młyn

    Szpindlerowy Młyn- Svaty Petr

    © skionline.pl

  15. From the album: Szpindlerowy Młyn

    Szpindlerowy Młyn- Svaty Petr

    © skionline.pl

  16. From the album: Szpindlerowy Młyn

    Szpindlerowy Młyn- Svaty Petr

    © skionline.pl

  17. From the album: Szpindlerowy Młyn

    Szpindlerowy Młyn- Svaty Petr

    © skionline.pl

  18. From the album: Szpindlerowy Młyn

    Szpindlerowy Młyn- Svaty Petr

    © skionline.pl

  19. From the album: Szpindlerowy Młyn

    Szpindlerowy Młyn- Svaty Petr

    © skionline.pl

  20. From the album: Szpindlerowy Młyn

    Szpindlerowy Młyn- Svaty Petr

    © skionline.pl

  21. Mam dwa wolne miejsca w aucie na jednodniowy wyjazd na narty z Wrocławia do Rokytnic nad Jizerou we wtorek 22.01.2019. W związku z wyżem pogoda ma być rewelacyjna, zachęcam 🙂
  22. Ponownie zawitałem na zawodach Uphill Race Śnieżka w Karkonoszach. Tym razem na tłustym rowerze. Pogoda nieco lepsza niż rok temu, ale pozornie. Wiatr w porywach osiągał 70 - 80 km/h! Podobno zmierzyli nawet 100 km/h! To była więc dodatkowa trudność. Niektórzy spadali z rowerów po takim "strzale"... Tym razem, mając już doświadczenie, ustawiłem się blisko czołówki, żeby nie tracić czasu na zwężkach. Moi koledzy teamowi to dostrzegli i szybko przerzucili rowery przez barierkę, żebyśmy byli razem. Najpierw runda honorowa po deptaku i ogień! Asfaltową część, jak przed rokiem, pojechałem spokojnie. Wolałem zachować siły na trudniejsze fragmenty. Jak przeczytałem wypowiedź zawodowca: "wyścigi wygrywa się na podjazdach, na zjazdach zawodowcy odpoczywają"... Tak więc "parę" osób mnie wyprzedziło. Do Wanga. Od tej pory to ja w większości wyprzedzałem. Tłuścioch spisywał się znakomicie! Napęd 1x11 rewelacja! Wspomnę jeszcze, że startowaliśmy we trzech z teamu. Najstarszego zostawiliśmy szybko... Ale niemal równie szybko zostawił mnie najmłodszy kolega. Pomyślałem więc, że trzeba skupić się na własnej jeździe i pilnować, żeby nie wyprzedził mnie jakiś kolejny tłuścioch. Przełożenie (to najniższe) okazało się dość twarde i to zmuszało do utrzymywania tempa, choć tego nie śledziłem. Koło Strzechy Akademickiej ktoś krzyknął: "trzeci Fat Bike! Do następnego masz blisko - dawaj!" Faktycznie! Tuż za Strzechą dostrzegam młodszego kolegę. Tutaj podjazd masakryczny i do tego pod bardzo mocny wiatr. Udaje mi się dogonić i wyprzedzić kolegę, ale trochę mnie to kosztowało. Chwilę później ostry zjazd z Równi pod Śnieżka i prędkość grubo ponad 50 km/h. Niestety nie udało mi się zgubić kolegi. Siadł na koło i starał się utrzymać. Miałem w końcówce jeszcze przyspieszyć, uprzedzając atak, ale już nie było z czego... Kolega bezlitośnie to wykorzystał i ostatecznie dojechałem jako trzeci Fat Bike ze stratą 2 sekund do teamowego lidera. Dodam, że zwycięzca dołożył nam blisko 20 min.! Ale to młodzik i zawodowiec. Mimo wszystko mój wynik przeszedł moje oczekiwania. Czas 1:27:06 - lepszy od zeszłorocznego o ponad 10 min.,choć jechałem na cięższym rowerze! Miejsce w Open 164 na 361 startujących mężczyzn. W swojej kategorii wiekowej M4 miejsce 22 na 78 startujących. No i najważniejsze - kategoria Fat Bike: 3 miejsce i podium! Pierwsze w życiu. Nie muszę mówić, że jest przyjemność wejść na podium, dostać medal i otrzymać oklaski. Był Szampan dzięki @marionen i świętowanie. Mam nadzieje pojechać za rok i urwać kolejne minuty! Tutaj jeszcze drugi... Końcówka nie należała do mnie... Trener z całych sił jeszcze próbuję wykrzesać ze mnie jeszcze trochę energii i dzięki niemu dojeżdżam do mety, oczywiście bez podparcia nogą! Dojeżdżam do końca na resztkach sił... Wskazówki od trenera Team w komplecie Potwierdzenie wyniku No i podium No i to tak w skrócie. Jak wrócę z "urlopu" będzie jeszcze filmik i może coś więcej. Teraz trzeba szybko się regenerować, bo już za 5 dni Bike Adventure - 4-dniówka. Również na tłusto! Pozdrowienia ze Szklarskiej Poręby! PS.Ale tu jest fajna stacja narciarska!
  23. Dzisiaj z ekipą wybraliśmy się przetestować stan pokrywy w naszych pięknych Karkonoszach. Rozważaliśmy dwie destynacje: Cerna Hora i Rokytnice. W czasie drogi w Bolkowie rzutem na taśmę wybraliśmy to ostatnie. Plan był taki aby wejść z Rokytnic nieczynnymi jeszcze trasami wejść na Kotel 1435m. Mieliśmy mocne obawy ile tego śniegu ostatnio spadło. Okazało się jednak że było spokojnie po czym chodzi i po czym zjeżdżać. W górnym partiach to tak jeszcze ciut za mało na pełne puszczenie się, kwestia kamieni. Natomiast na zboczu areny Rokynic po równych łakach jazda była przednia. Udało się odnaleźć fajny puch na równym stoku pod jednym orczykiem. Poza Kotelem doszliśmy nawet do Labska Bouda, gdzie posiliśmy się cokolwiek. Pomachaliśmy też granicy Polski i wróciliśmy spowrotem. Aha, i jeszcze drugi szczyt zalicznony Lysa Hora 1344m. Podchodzimy trasami w Rokytnice Arena Po wejściu na grzbiet widać blisko leżący Spindlerovy Mlyn Szczyt Kotela przed nami czeka na zdobycie W oddali granica kraju, na której wystają lekko Łabski Szczyt i wieża przekaźnikowa Za Kotelem są fajne kotły do zjazdu, ale na razie słabo wyśnieżone a filance też podobną mocno gonią Narty odpoczywają przy Labskiej, poniżej piękny kocioł polodowcowy i dolina Łaby I zjazd, zaczynamy trasą, ale na szczęście nieratrakowaną Poźniej przekakujemy na puch w linii nieczynnego jeszcze orczyka, jazda przednia. Pełna ekipa z trzech miast: Wrocław, Jelenia Góra i Lwówek Śląski.
  24. Ja już swoje pierwsze skitoury mam za sobą, nadejszła wiekopomna chwila na debiut skitourowy Ani. Po naradzie z doświadczonymi tourowcami, wybór padł na Szklarską Porębę i podejście na Łabski Szczyt. Mieliśmy wyruszyć rano, ale nie mogłem dodzwonić się do wypożyczalni w Cieplicach i zrobił się problem. Ania zaczęła szukać innej i znalazła w Szklarskiej. Ruszamy ze sporym opóźnieniem, do tego w Szklarskiej tłok na dojeździe do Ski Arena Szrenica. W drodze do Jeleniej Góry piękna lampa, warunki do tourowania wydają się idealne. Przejeżdżamy Jelenią i warunki w kilka minut zmieniają się, nagle wszędzie chmury i pada śnieg. Taki warun też lubimy. Ania dostaje fajny sprzęt Narty K2 Wayback 88 dł.170 z wiązaniami Marker Kingpin, foki K2 Trim To Fit Skin, buty Tecnica Cochise 110 Light Dyn. Zakładam foki, mam już wprawę, robię to w końcu 2 raz i można do góry Puchatkiem w strone stacji pośredniej... Po kilku krokach (suwach) orientuje się, że z moimi butami coś nie tak, pięty mnie palą od spodu i od wewnętrznej strony, zwłaszcza prawa stopa. Przechodzę 200-300 metrów i ściągam prawy but, Ania daje mi chusteczki higieniczne i wkładam je do skarpetek z boku pięt. Kolejne 100 m idzie mi się fajnie i ciągniemy równym spokojnym (leniwym) tempem do góry. Niestety chusteczki zsuwają się pod pięty i ból powraca. Dochodzimy do stacji pośredniej i robimy przerwę. Kombinuję co dalej z butami, od pani z baru dostaję taśmę samoprzylepną i obwiązuję nią chusteczki na stopach. Ani wyskakują bąble na śródstopiu od wewnątrz obu stóp, ale jest twarda jak stal i postanawia iść dalej...Po drodze widać, że są świetne warunki do freeridu i widać pierwsze ślady riderów Z pośredniej stacji kierujemy się zielonym szlakiem w kierunku Schroniska pod Łabskim Szczytem. Widoki naokoło oczywiście cudowne i śnieg do tego ciągle pada. Staramy się nie myśleć o butach. Warunki w lesie tak piękne, że Ania pozwala mi na chwilę wpaść do lasu i zaliczyć kilka skrętów.... jestem zachwycony! Spotykamy snowboardzistów którzy wyruszyli ze Szrenicy i przez Kocioł Szrenicki ruszyli w dół i przez las dotarli do nas. Zrobili to bez wiedzy strażników Karkonoskiego Parku Narodowego. Byli happy i pokazali nam nawet filmiki ze zjazdów. Warto się narazić strażnikom lub nawet zapłacić mandat za zjazd w takich warunkach i w takim miejscu (jakby ktoś coś to...). Chłopaki fajni jakby byli narciarzami. Wychodzi mi na to, że wielu snowboarderów jest sympatyczniejszych od narciarzy, może czas zakopać topór wojenny między nami (narty-snowboard) choćby tylko poza trasami. Zmieniamy szlak z zielonego na żółty i idziemy dalej, mijamy granitowe formacje skalne, Kukułcze Skały. Do schroniska już blisko Wreszcie przed 17 docieramy do schroniska i całe szczęście bo stopy nam odpadają. Na Śnieżkę to wchodziłem w kapciach, a nie butach narciarskich, teraz przekonałem się, że buty skitourowe to to samo co zjazdowe i trzeba znaleźć te jedyne - pasujące do naszej stopy. Od środka widać jak wspaniale natura maluje i rzeźbi pięknie okna od zewnątrz Są dwie szkoły kiedy buty niewygodne, pierwsza dla mięczaków, mówi ściągaj, gdy tylko jest możliwość. Druga dla twardzieli, nie ściągaj do końca. Ja należę do mięczaków i ściągam od razu na sali, Ania twardzielka w swoich wytrzymuje do powrotu. Z uwagi na porę i stan naszych stóp rezygnujemy z dalszej części "wyprawy". W planie był jeszcze Łabski Szczyt, Szrenica i zjazd Lolobrygidą. Zrealizujemy innym razem. O 18.30 zjeżdżamy do Szklarskiej tą sama drogą którą wchodziliśmy, bo jest ciemno i tak będzie łatwiej, czołówki na głowy i ruszamy. Powrót w całkowitej ciszy, nikogo nie spotykamy, od czasu do czasu widać tylko między drzewami majaczące światła Szklarskiej Przed stacją pośrednią nieoczekiwanie trafiamy na sztruks, przysypany warstewką świeżego puchu Jeszcze tylko zjazd Puchatkiem i przed 20 kończymy świetny dzień (wieczór), gdyby nie te buty... za to nasze narty były super... Za wypożyczenie Ani sprzętu zapłaciliśmy 102 zł, warto było? Pożegnanie ze Szklarską Porębą, będziemy tu jeszcze wiele, wiele razy... Pozdrawiam serdecznie.
  25. Jak już wiadomo, a nawet pokazano , wziąłem udział w czterodniowym maratonie rowerowym w Szklarskiej Porębie, pod nazwą Bike Adventure. Dwa etapy rozgrywane są w Górach Izerskich, dwa w Karkonoszach. Możemy wybierać pomiędzy dystansem PRO ( dystans do 60 km i 2000 m przewyższenia dziennie ) lub FUN ( dystans do 30 km i 1100 m przewyższenia dziennie ). Ponieważ startowałem po raz pierwszy w czymś takim i do tego miała być kategoria Fat Bike, wpisałem się na FUN. Tak jak moi koledzy teamowi. Jak się okazało, to była słuszna decyzja. Niech nie zwodzą suche liczby, bo na prawdę było co robić i gdzie się zmęczyć! Zanim cos więcej napiszę i pokażę, chcę baaardzo podziękować @Annaa i @marionen za mocne wsparcie i doping na trasie. Za super atmosferę i Jema Bidona... Moja ekipa rowerowa bardzo Was polubiła i jak tylko wyjechaliście, zrobiło się jakby pusto. Wieeelki dzięks dla Was!!!!!!! To wróćmy do samej imprezy - dla mnie to było wyzwanie roku. Po sukcesie na Śnieżce jechałem tam w dobrym nastroju. Ale kompletnie nie wiedziałem jak zacząć - jechać na maksa, czy oszczędzać się, itd. Ale wiedząc, że kondycja jest, nie martwiłem się zbytnio, czy dam radę. Bardziej bałem się o sprzęt, ewentualnie jakąś kontuzję. Na jakiś super wynik nie liczyłem, jedynie może w kategorii Fatów, której ostatecznie nie zrobiono... Pozostała więc zabawa. Dziś już nie zdążę opisać co nieco poszczególne etapy, więc zacznę od filmiku. Jest dość długi... Są to ujęcia z wszystkich 4 etapów, przedzielone tamtejszymi widokami i ujęciami z Term Cieplickich w Jeleniej górze. W następne dni postaram się coś napisać, o ile czasu starczy. Zbliża się zima, więc to ostatni wątek rowerowy z mojej strony.
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2021
×
×
  • Create New...