Narty - skionline.pl
Jump to content

Search the Community

Showing results for tags 'skitury'.



More search options

  • Search By Tags

    Type tags separated by commas.
  • Search By Author

Content Type


Forums

  • Ski Gear
    • Sprzęt narciarski
    • Dobór sprzętu
    • Tuning sprzętu
    • Testy sprzętu
    • Giełda sprzętu narciarskiego
  • Stacje narciarskie
    • Polska
    • Alpy
    • Słowacja, Czechy
    • Samochodem na narty
    • Warunki narciarskie - pogoda
    • Reszta świata
  • Technika jazdy na nartach
    • Race
    • Carving, funcarving
    • Freeride, freestyle
    • Poczatkujący na nartach
  • Wyjazdy na narty
    • Relacje z wyjazdów forumowiczów na narty
    • Wolne miejsce w samochodzie
    • Wspólne wyjazdy, odstapię kwaterę, szukam kwatery.
  • Sport
    • Zawody, wyniki, kalendarze, sylwetki ...
    • Zawody dla amatorów
  • Narciarstwo klasyczne, ski touring, ski alpinizm
    • Narciarstwo klasyczne, ski touring, ski alpinizm
  • Pogadajmy
    • Tematy narciarskie
    • Chcę Wam o tym powiedzieć
  • Nasze sprawy
    • Forum info
    • Tematy dot. skionline.pl
    • WZF skionline.pl
    • Konkursy
  • Aktywne Lato
    • Rowery
    • Rolki
    • Wypoczynek w górach
    • Wypoczynek nad wodą
    • Bieganie
  • Stare forum
    • Ogólne
    • Sprzęt
    • Technika jazdy
    • Wyjazdy i ośrodki
    • Euro 2008
    • Lato 2008
    • Olimpiada Pekin 2008

Blogs

There are no results to display.

There are no results to display.

Calendars

  • Community Calendar
  • Alpine World Championship
  • Alpejski Puchar Świata
  • Puchar Świata w Skokach
  • Puchar Świata w Biegach Narciarskich

Find results in...

Find results that contain...


Date Created

  • Start

    End


Last Updated

  • Start

    End


Filter by number of...

Joined

  • Start

    End


Group


Imię


Nazwisko


Miejscowość


Strona WWW


Wiek


About me


Narty marka


Buty marka


Gogle


Styl jazdy


Poziom umiejętności


Dni na nartach

Found 56 results

  1. Tak się zastanawiam czy nie mam jakiejś fobii wagowej - potrafię wymienić w gramach wagę każdego elementu plecaka i właściwie bez przerwy szukam lepszych (czytaj lżejszych) produktów. Na pocieszenie powiem, że nie jestem sam i ludzi z tym samym "problemem" jest całkiem sporo. Skąd się to bierze? Kiedyś przeczytałem, że począwszy od 10 kg każdy kilogram więcej w plecaku odbiera 10% sprawności narciarskiej. Doskonale się to zgadza z moimi odczuciami - plecaka do 7 kg praktycznie nie czuję, za to grzmot od 14 kg w każdym skręcie przypomina o sobie odbierając fun z jazdy. O ile przy chodzeniu ciężkiego plecaka się nie czuje, to jak napisałem, w jeździe jest inaczej. Proponuję przyjąć, że dla komfortowej jazdy 10% wagi ciała jest bardzo Ok a 20% granicą dobrej jazdy. Wyznacza to w moim przypadku przedział 7-14 kg. W przypadku jednodniowych tur w polskich górach problem nie występuje, nawet parodniowe tury też pozwalają łatwo zmieścić się w podanym limicie. Zdecydowanie gorzej jest przy wielodniowych turach w Alpach na lodowcach. Pomijając sprzęt wspinaczkowy trzeba też być przygotowanym na niższe temperatury i kibel. Wtedy zaczynam liczyć każdy gram. Moje paroletnie doświadczenia są takie - jeśli nie chcesz dwa razy wydawać kasy to od początku warto kupować i wybierać bardzo przemyślane rozwiązania. Chciałbym abyśmy w tym wątku zajęli się "wyposażeniem" plecaka skiturowego (oczywiście plecakiem też) pod kątem optymalizacji wagi. Wbrew pozorom część rzeczy jest trudno zdobywalna i trzeba się nieraz ostro naszukać. A jeśli się chce kupić je w dobrej cenie to praktycznie jest to zabawa, którą trzeba się zajmować (w tle) cały czas. Zapraszam wszystkich do podzielenia się swoimi patentami. Wstępna lista tematów: - narty i wiązania - w którą stronę iść - plecak, dlaczego nikt nie produkuje sensownych plecaków - ciuchologia - jak zestawić wszystkie warstwy - sprzęt wspinaczkowy - jak zejść do kilograma i mieć wszystko - różne "nic nie znaczące" drobiazgi wypełniające plecak Pozdro Wiesiek
  2. Pierwszą przymiarkę do skiturów w Czarnohorze zrobiliśmy w... 2012 roku. Byliśmy wtedy nawet na rekonesansie letnim, opracowaliśmy plan i zebraliśmy ekipę. Wybuch wojny pokrzyżował nam jednak plany. W tym roku udało nam się wrócić do tematu. Co prawda ze "starej" ekipy byliśmy tylko dwaj z Kamilem. Ze znanych tu na forum osób zasilił nas niezrównany MarioJ. Był też Robert Róg (czyli zawodowiec), Adam, Dominka (oboje z Wrocławia), Tomasz z Słupska, Piotr z Warszawy i Andrzej z Ostrowa Wlkp. Nowa była też formuła wyjazdu bo w ciągu tych paru lat pojawiła się bardzo ciekawa oferta profesjonalnego organizatora z Ukrainy. Ekipa z Białego Słonia nie tylko mogła zaoferować nocleg w pobliżu Czarnohory na campingu ale, co ważniejsze, bazę namiotową w środku tego parku narodowego. Do tego oczywiście usługę przewodnicką i aprowizacyjną. Oraz gotowy, wypróbowany program. Możecie zadać pytanie dlaczego z olbrzymich Karpat wybraliśmy akurat to pasmo? Powody były dwa - Howerla (czyli najwyższy szczyt Ukrainy) oraz fakt, że to były kresy II Rzeczpospolitej. Chcieliśmy zobaczyć ruiny obserwatorium meteorologicznego na Popie Iwanie. Nosiło ono miano "Białego Słonia" i leżało na granicy z Czechosłowacją. Warto doczytać więcej https://pl.wikipedia.org/wiki/Pop_Iwan_(Czarnohora) W ciągu ostatnich paru lat odbudowano dach na obiekcie Wyremontowano jakieś pomieszczenie robiąc tam "placówkę" GOPR. I to miał być nasz pierwszy cel. Dojście do szczytu i nocleg w ruinie. Niestety po naszym przyjeździe okazało się, że koszmarnie wieje. Pikanterii dodaje fakt, ze tydzień wcześniej na Popie Iwanie zamarzły dwie osoby (parę kolejnych z trudem uratowano). Po noclegu miał nas czekać długi przerzut po grani do wspomnianej bazy namiotowej. A prognozy na kolejny dzień były jeszcze gorsze. Wobec tego musieliśmy zmodyfikować plan. Dzień 0 Po długiej podróży (start z Wro - 7:30, Jasinia - 20:30) wsiadamy do busa z Białego Słonia i po kolejnej godzinie z okładem lądujemy na campingu Dzień 1 Po śniadaniu wsiadamy do aut i jedziemy do "kultowej" Dżembroni (nocowałem tam kiedyś w Chacie u Dymitra, jest tam też słynna Chata u Kuby - naszego rodaka). Zamiast drogi na Popa zrobimy pętlę wokół pobliskich gór. Naszym głównym celem będzie Smotrycz. Początek jest taki. Z buta jest pewnie kilkaset metrów. Naszym pierwszym celem jest Stepanec. Przepinka i pierwszy zjazd (służący ocenie naszych kompetencji) Idziemy dalej W miejscu gdzie na traku jest druga pętelka Wołodia zarządza obiad. Część ekipy robi sobie przerwę podczas gotowania wody na liofy i herbatę a reszta zalicza niewielki zjazd. Po obiedzie czeka nas wyjście na grań. Tutaj bardzo wzmaga się wiatr. Przeczekujemy gwałtowne podmuchy. Później jest gorzej, w którymś momencie przychodzi silniejszy poryw i cała drużyna pada na ziemię. Identyko jakby skosiła ją seria z kulomiota. Bardzo śmieszne to było... Ale nikt nie ma zamiaru zawracać. Grań blisko. Przed granią jest zdecydowanie spokojniej ale za chwilę się zaczyna już na poważnie. Czuję się jakbym stał pod silnikiem odrzutowca, kaptur łomoce jakby to była jakaś potężna maszyna. Przekraczanie linii szczytu na Smotryczy to już jest prawdziwa emocja. Teren jest wywiany do lodowych zastrug. Wiatr odrywa co jakiś czas bryłki lodowe i bombarduje tym nas. Ale to drobiazg bo otwiera się całkiem spora powietrzność i człowiekowi wydaje się, że może go tam porwać i zepchnąć. Widzę, że większość całkiem obesrana jest. Ale docieramy do przepinki. Ci co potrafią to zrobić na siedząco mają w miarę spoko. Innym trzeba troszkę pomóc. Nasz przewodnik ma przygodę bo wiatr mu dosłownie wyrywa nartę z ręki (na szczęście wbija się w śnieg 20 metrów dalej), Andrzej opowiada też później, że jak rozpiął pas piersiowy aby wyciągnąć aparat to mało mu plecaka nie zerwało. Ale chwilę później przygody się kończą, tracimy szybko wysokość, robi się spokojniej. Końcówka jest już przy czołówkach. Sporo czasu nam uciekło na tej walce...W Dżembroni jesteśmy już po ciemku. Przyjeżdża marszrutka i przygody się kończą. Na wizualizacji tak to wygląda. Wyszło pod 1500 m vertical i 18 km. Pierwszy dzień pokazał, że lekko nie będzie. Bardzo twardo, często wywiane do lodu, nawet depozyty dziwnie twarde. Beton i lód.
  3. Winter Game edycja 2020 25-27 styczeń. https://wintergame.pl/harmonogram/ Jest też SKITOUR CHALLENGE Pozdrawiam mirekn
  4. Piękny dzień dziś w dolinie Żarskiej Praktycznie sam krążyłem po górach skituriwo Paru turystów powyżej chaty Żarskiej,reszta obiadowa. Ps.Niestety nie wszyscy dzisiaj mieli szczęście w wysokich górach Śmigło krążyli dwa razy
  5. 1. Motyw Mógłbym się długo tłumaczyć... ale popatrzcie a zrozumiecie sami. Zakochałem się w niej pewnie ze cztery lata temu. Podniecały mnie jej rozkoszne kształty, pagórki i strome wcięcia. Nie starczyło wtedy sił, czasu ani cierpliwości. Zapadła jednak mi w pamięci i odtąd czekałem na chwilę zemsty. Na ten moment gdy padnie mi u stóp uległa i bezwolna. Na moment gdy wezmę ją w posiadanie i będę rozkoszował się tą chwilą. Na ten moment wezwałem dwóch dzielnych kompanów Kamila i Wojtka bo sam nie dałbym rady jej okiełznąć. Na początek potraktowała nas lekceważąco Wydłużała, nam drogę, groziła lawinami. To nas jednak nie mogło zatrzymać. Straszyła swoim prawdziwym obliczem. Rozmiękczała nam widokami psychikę ale podobnie jak Odyseusz oparliśmy się tym syrenim powabom. Straciła więc cierpliwość, wypiętrzyła się gwałtownie, wyszczerzyła zęby. Wezwała wicher na pomoc. Na koniec, przeczuwając swoją nieuchronną klęskę otuliła się szczelną kołderką tak aby nikt jej upokorzenia nie widział. 2. Czas zemsty Jeszcze potrafiła nas sponiewierać. Ale to już były ostatnie podrygi. Była nasza! Bezlitośnie znaczyliśmy jej ciało długimi, ciętymi śladami, jęczała, skrzypiała tylko cicho. A na końcu bezwstydnie obnażyła całe swoje piękno, kpiąc sobie z tych naszych śladów. Była jak dziewczyna lekkich obyczajów co właśnie wzięła prysznic po kliencie inkasując wcześniej swoją dolę. I tylko nie wiem kto tu był ofiarą... Pozdro Wiesiek
  6. Choć wiedzieliśmy że pogoda nas dziś nie będzie rozpieszczać to decyzja zapadła już 2 dni temu że jedziemy. Turę zaczęliśmy od dolnej stacji,przywyciągowo a właściwie turowalismy do górnej stacji trasą zjazdową w pięknym deszczyku,który na 1300 metrach przerodził się w śnieg.Do tego powyżej silny wiatr i z malutkiego minusa zrobiła się odczuwalna ok -6,7 stopni ,brrrrr. Do szczytu coraz bliżej a śniegu przybywa coraz szybciej ok 30 cm świeżego i kładzie równo W centralnym źlebie robi się coraz bardziej niebezpiecznie Po drodze spotykamy grupę Słowaków wycofujących się i ostrzegających nas o fatalnych warunkach w wyższych partiach góry. Przekonaliśmy się o tym na wysokość 1900 metrów, śniegu coraz więcej ,wiatr chciał głowę urwać a najgorsze że widzialność spadła do zera. Góra nie ucieknie i jedyna słuszna decyzja starszyzny o szybkiej przepince i spadamy po omacku w dół Masakra pierwsze 300 metrów to naprawdę żadna przyjemność jak błędnik szaleje No cóż dziś góry pokazały nam jak zmienne mogą być warunki ale najważniejsze że cało wszyscy zjechaliśmy i nic się nie wydarzyło złego
  7. Ależ piękna tura dziś była Pogoda przecudna,wspaniałe towarzystwo Warunki bombowe Końcowy zjazd w kierunku 5 stawów bogactwo ,choć były sytuację podbramkowe w źlebie Potem 5 zjazd prawie na sam dół do parkingu (żartuje ostatnie 2,5 km z buta 😁) sporo turystów I dalej 40 minut po asfalcie z buta na busa i kierunek Zakopanem za 10 zł i już Wybaczcie ale dużo nie będę pisał bo dopiero wlazłem do domku i lekko padam Ale za to foto relacja, pełna 🙂
  8. Temat ten, będzie ciągiem dalszym mojej wizyty w Sławsku, w lutym tego roku. Po tygodniu spędzonym w Sławsku, przeniosłem się na oddaloną 50 km Połoninę Borżawę, będącą jedną z największych Karpackich połonin. Jest naprawdę imponująca. Liczy sobie około 25 km, i rozciąga się pomiędzy miasteczkami Wołowiec i Miżhirija. Jest dużo mniej popularnym miejscem, od sąsiedniego Dragobratu. Widoki i zjazdy są równie ciekawe, choć sama połonina jest niższa. Znajdzie się tutaj też kilka trudniejszych żlebów (oczywiście nie takich jak w Tatrach). Jej najwyższy szczyt to Stij (Stoh) 1677 m.n.p.m. Na południowych zboczach połoniny wybudowano dwa ośrodki narciarskie - we wsiach Pilipiec oraz Podobowiec. Z tego pierwszego działa ratrak, i za 50-100 hrywien wywozi na górę Himbę (1491 m.n.p.m.). Daje to duże możliwości freeturowe i skiturowe. Przy dużej ilości śniegu, można zrobić zjazd (z pewną liczbą krótszych podejść) do sąsiednich miejscowości. 4 dni spędzone na połoninie wykorzystałem aktywnie. Jazda na wyciągach do południa, a po południu wycieczka skiturowa lub wyjazd ratrakiem na któryś ze szczytów i zjazd do doliny poza trasą.
  9. Czy ktoś z forumowiczów się wybiera? Wygląda, że będę razem z dwoma kolegami. Byłaby okazja spotkać się... Limit czasu jest taki, że raczej nawet turysta (czyli ja) powinien dać radę. A przy okazji jak warun w Beskidzie? https://www.facebook.com/events/1729737833711161/?active_tab=about Pozdro Wiesiek
  10. Witam. Dziś skiturkowo ze Złatnej, najpierw Hala Lipowska, tam pierwszy krótki zjazd wzdłuż starego orczyka, dalej na Rysianke i drugi zjazd do Złatnej głównie czarnym szlakiem. Piękna zima w pełni na 120%, śniegu nowego około 30-40 cm plus to co już było powoduje że warunki coraz lepsze, no miodzio. Nawet sztruks się trafił! Poniżej kilka ujęć. Pozdrawiam serdecznie życząc Wszystkim dużo zdrowia! Maciek
  11. Czy ktoś miał doświadczenie z małymi, podręcznymi butlami z tlenem? Chodzi mi o sens zabierania ich na wysokości powyżej 3500-4000 m, ale nie więcej niż 5000-5500 mnpm. Sam najwyżej byłem na wysokości 4008 m.n.p.m., i powiedzmy poza lekkim dyskomfortem, pt kręcenie się w głowie czasami, nie działo się nic złego. Jeździłem też na nartach na wysokości 3500-4000 i wiem że po nagłym wyjechaniu kolejką tak wysoko, zawsze bolała mnie lekko głowa. W tym roku zamierzam spróbować podejść na skiturach do wysokości 5000 mnpm (pod Elbrusem, ale nie na szczyt), stąd zastanawiam się czy taka butla nie byłaby lekką pomocą. Ma ktoś jakieś doświadczenia? Nie robię reklamy, ale chodzi mi np. o takie coś: https://centrumelektroniki.pl/Tlen_inhalacyjny_w_puszce_99_O2_14L,p187473.html?gclid=EAIaIQobChMItO6-tqaE3wIV0sqyCh1zaAWrEAkYCSABEgI3EPD_BwE
  12. Ponieważ z jednym z kolegów z forum zgadaliśmy się na temat opcji na Pitztalu (obiecałem mu podesłać) to od razu umieszczę to na forum bo może innym się też przydać. Na początek "klasyczne" tematy skiturowe: Wildspitze tutaj chyba ze stacji pośredniej niższej gondolki. To co przekreśliłem to błąd tracku - zjazd jest drogą Najprostszy wariant powrót spod stacji kanapy na parking kolejny szczyt (Nordliche Sexegertenspitze) tym razem z górnej stacji niższej gondolki Jak widać do parkingu można dojechać obiema dolinami. Oprócz tematów skiturowych jest też klasyczne freeride. Zjeżdża się Mittagskogel. Jakoś nie znalazłem tracku jest za to filmik. Na mapie ośrodka wygląda to tak W samym ośrodku też są bardzo przyzwoite możliwości off piste. Pozdro Wiesiek
  13. Kilka osób z forum kojarzyło , że w lutym miałem w planach skiturowy podbój Macedonii , więc mam nadzieję , że przynajmniej one są zainteresowane relacją z tej eskapady . Wyjazd został zaplanowany od 08 do 13 lutego . Ekipa w komplecie zebrała się w czwartek późnym popołudniem w Bielsku Białej i stąd już w pełnym pięcioosobowym składzie – Tomek , znawca regionu ,świetny przewodnik i organizator tego wyjazdu oraz reszta czyli Aga , Krzysiek , Filip i ja ruszamy na południe Europy . Jedziemy przez Słowację , Węgry i Serbię . W piątek ok. 8 rano przekraczamy granicę serbsko-macedońską . Wokół zielono , ale na szczęście , gdzieś na horyzoncie widać już ośnieżone szczyty macedońskich dwutysięczników . Kierujemy się do Mavrova gdzie mamy zarezerwowane noclegi . Po drodze miałem małego zonka , bo okazało się , że zapomniałem moich skiturowych spodni . Szybka narada i postanawiamy , że w Skopje ( stolica Macedonii ) zrobimy trochę dłuższy postój i oprócz krótkiego zwiedzania centrum poszukamy jakiegoś sklepu z branży outdoorowo-skiturowej . Zwiedzanie stolicy dostarcza nam wielu wrażeń , a w ilości pomników w okolicach ścisłego Centrum , to można śmiało zacytować klasyka : mają rozmach sk…….. . Znalezienie sklepu sportowego również kończy się sukcesem w postaci zakupu spodni . Około południa decydujemy się , że dzisiaj , tak na rozgrzewkę zrobimy coś w paśmie Sar Planiny , czyli kierunek Popova Sapka . Po dotarciu ok. 13-tej do najwyżej położonego parkingu obok hotelu Scardus ( ok. 1300 m n.p.m ) za cel obieramy Sin Vrv 2510 m n.p.m. . Szybki gramoling na parkingu w pięknym słońcu i dawaj do góry W dolinie była wiosna , tutaj pełnia zimy i śniegu nie brakuje . Te kontrasty są niesamowite . Niestety , cała noc w podróży i dosyć późna pora rozpoczęcia skitury powoduje , że wchodzimy mniej więcej na 1900 m n.p.m . . Zachodzące słońce i zmęczenie skłania nas do podjęcia decyzji o powrocie do parkingu . Na horyzoncie widać już niestety nadchodzący front , który skutecznie , jak się później okazało , pokrzyżował nam plany . Zjazd na początku OK , niżej zamienia się w walkę z lodoszrenią łamliwą , gdzie priorytetem jest nie zaliczyć dzwona . Trochę szkoda , bo przy dobrym śniegu teren ten jest wręcz wymarzony do zakładania własnych linii . Po tej pierwszej macedońskiej skiturze lecimy do Mavrova do naszego Ski Hut . Po zakwaterowaniu , jedziemy jeszcze do Gostivaru , gdzie na kolację jemy pyszne burki ,wypiekane na jak za dawnych czasów na specjalnych paleniskach , potem podziwianie klimatów , których w UE już raczej nie zobaczymy jeszcze tylko zakup wina na wieczór i tak kończy się pierwszy dzień naszej wyprawy .
  14. Finsteraarhorn – najwyższy szczyt Alp Berneńskich (4274 m n.p.m.) oraz trzeci pod względem wybitności szczyt w Alpach. Leży w Szwajcarii, na granicy kantonów Berno i Valais. Jest najwyższym szczytem kantonu Berno i zarazem najwyższym szczytem Alp leżącym poza głównym łańcuchem. W 2001 r. cały masyw Finsteraarhornu wraz z okolicznymi lodowcami został wpisany na listę światowego dziedzictwa. Wierzchołek można zdobyć ze schroniska Finsteraarhornhütte (3048 m). Szczyt otaczają lodowce Fieschergletscher na zachodzie, Unteraargletscher i Oberaargletscher na wschodzie oraz Unterer Grindelwaldgletscher na północy. Północno-wschodni filar góry ma wysokość 1000 metrów. Plan jest następujący - punkt startu to Jungfraujoch (wjeżdża się kolejką za jedyne 107 CHF). Dalej Konkordiahutte (1) tam dwa dni, póżniej Finsteraahornhutte (2) tam też dwa dni w tym jeden wejście na Finsteraarhorn. Dalej Holandiahutte (4) nocleg i zjazd do Blaten. Są też jakieś podwarianty. Do odjazdu zostało 13 godzin! pozdro Wiesiek
  15. Cześć, Orientuje się ktoś czy tak dopasowane wiązania do butów będą dobrze się sprawować? Jest to zestaw na zawody.
  16. Witam Mam okazje i ochote pierwszy raz w zyciu spróbować Skiturów. Gdzies w okolicach Zakopanego najlepiej. Moje pytanie. Gdzie najlepiej wypozyczyc sprzet w Zakopanem lub okolicach i gdzie najlepiej wybrac sie zeby oswoic z chodzeniem i zjezdzaniem? Najlepiej wejscie i zjazd w tym samym miejscu i w miare niedaleko jakiegos parkingu. Wiec podsumujmy. Pierwszy raz skitury na nogach Wypozyczalnia Trasa dla poczatkujacych zjazd dla poczatkujacych Max 3h podejscia Start i koniec w tym samy miejscu (blisko przynajmniej) No i termin weekend 06-08 kwietnia 2018. Powaznie chcialbym sie za to zabrac w przyszlym sezonie a teraz tylko jednodniowy test zeby sprawdzic czy mi to podejdzie.
  17. Sezon powoli się rozkręca , zakładam więc wątek , który być może ułatwi jakieś wspólne "ustawki" . A płynnie przechodząc do meritum , w najbliższą niedzielę coś będziemy działać . Na razie dwie opcje wchodzą w grę ( dużo zależy od pogody ) : Mała Fatra lub Tatry Zachodnie ( może Grześ , Wołek , Rakoń od słowackiej strony ) Jak coś , to pewnie tak koło piątej rano będziemy startować z Andrychowa .
  18. No tak... ...od dawna zazdroszczę wam Chłopaki wypraw skiturowych. W drodze na trening do Szwajcarii Bałtowskiej zrodził się w mojej głowie chytry plan Śniegu nawaliło ponad 30 centymetrów - piękna zima dookoła, dlaczego nie? Postanowiłem zadebiutować na turach. Pojeździłem dwie godzinki po trasach, zapakowałem narty do auta i przeniosłem się pod zamek. Zaparkowałem tuż przy ulicy: Ponieważ nie posiadam fok, nie mam również plecaka do którego mógłbym przymocować narty - to biorę pokrowiec z nartami na ramię i ruszam. Schody całe zasypane i jak miałbym umiejętności takie jak rasowy freerider - to spokojnie mógłbym zjechać częściowo w puchu, częściowo na poręczach Pnę się w górę... Idę, idę i myślę sobie, że @johnny_narciarz gdyby był u mnie - to podłączyłby się pod tę wyprawę. Wychodzę powoli ponad linię lasu i pojawiają się fragmenty przedzamcza... Robię krótką przerwę Jak widać warunki do turowania dzisiaj w mojej okolicy - cudowne! Spoglądając w stronę lasu, to spokojnie @gregor_g4, @aklim, @MarioJ, @marionen a nawet sam @JurekByd, czy @Wujot wykonali by tutaj kilka skrętów Tylko mając w pamięci kłopoty ze zdrowiem @Góral spod Skrzycznego nie wymieniłem, naszego Przyjaciela ze Szczyrku - nad powyższym zdjęciem Coraz piękniej - żywego luda nie widać, a ja nadal turuję dzielnie... ...krótka modlitwa bym nie zginął gdzieś w zamieci śnieżnej. Mimo tego, że godzina już dość późna, mróz jest siarczysty, pada nadal z nieba białymi płatkami, ja jestem dzielny i prę do przodu. W tej średniowiecznej głuszy pojawiają się znienacka również oznaki cywilizacji. Jest wąsko, puchu sporo... ...ale łapacze lawin czuwają, by okoliczni mieszkańcy nie zostali przysypani zwałami śniegu. Turuję i dumam... ...czy @Piotr_67 już w Polsce, czy może się zgubił gdzieś pośród tych zawiei, na które napotkał pod Wiedniem? Tak dumając powoli zbliżam się do celu mojej wędrówki. Okolica zacna: Odsapnąłem i kluczę dalej pośród tych starożytnych skał. Śniegu jest tak dużo, że po założeniu nart na nogi, one giną w puchu Podziwiam okoliczne krajobrazy, przyjmuję do wiadomości informacje... Zbliżając się do centralnego punktu mojej wędrówki - robię pamiątkowe zdjęcie Ponieważ nie zabieram ze sobą butów narciarskich obmyślam plan zjazdu. A co tam? Przecież moje "traktorowate" Merele idealnie się nadadzą! Zakładam pierwszy ślad i niestety kończy się to glebą - śmieję się w głos po tym upadku! Cóż - pierwsze koty za płoty. Próbuję drugi raz: Jest sukces! Udaje się zjechać. Podchodzę, ustawiam aparat na statywie i filmuję trzeci zjazd Jak skończę niniejszą relację - to zabieram się za montaż klipu z tego wydarzenia @artix, wiem, że zazdrościsz mi tych dziewiczych zjazdów Eksploruję dalej. Moim oczom ukazuje się stara piwniczka... ciekawe, czy tam jakiś grzaniec jest przechowywany? Spoglądam na fosę i się zastanawiam - mamy na forum podróżnika, narciarza, @marcinn - wiem, że jeździłeś w różnych stronach świata... ale mam pytanie? Czy jeździłeś free w fosie iłżeckiego zamku? Pewnie nie No, a tak zawiłe, wąskie i techniczne zjazdy po zakamarkach warowni, mógłby tylko @Mitek zaliczyć poprawnym śmigiem No i jest! Dziedziniec: Z niego widok na szczyt i mój cel. Wchodzić tam, skakać z samej góry? Nieee jednak puchu jest zdecydowanie za mało. Krótka przerwa, obcowanie z historią i... ...zawracam. W drodze powrotnej podziwiam okoliczne miasteczko: Nie Nie jest tak stromo jak się wydawało przy podejściu - daje radę bezpiecznie podążać, do auta. Kończę ten swój skiturowy debiut Myślę, że wszyscy wymienieni wyżej jesteście ze mnie dumni... ...mam nadzieję, że @JC, @leitner @Bumer wraz z @expat są zaskoczeni z mojego wyboru terenu narciarskiego na ten debiut Przebyty dystans 1,04 kilometra, przewyższenie 31 metrów, czas 0:34:33, maksymalna prędkość 27 km/h Pięknie!!! Jestem z siebie dumny!!! marboru
  19. Dzisiaj z ekipą wybraliśmy się przetestować stan pokrywy w naszych pięknych Karkonoszach. Rozważaliśmy dwie destynacje: Cerna Hora i Rokytnice. W czasie drogi w Bolkowie rzutem na taśmę wybraliśmy to ostatnie. Plan był taki aby wejść z Rokytnic nieczynnymi jeszcze trasami wejść na Kotel 1435m. Mieliśmy mocne obawy ile tego śniegu ostatnio spadło. Okazało się jednak że było spokojnie po czym chodzi i po czym zjeżdżać. W górnym partiach to tak jeszcze ciut za mało na pełne puszczenie się, kwestia kamieni. Natomiast na zboczu areny Rokynic po równych łakach jazda była przednia. Udało się odnaleźć fajny puch na równym stoku pod jednym orczykiem. Poza Kotelem doszliśmy nawet do Labska Bouda, gdzie posiliśmy się cokolwiek. Pomachaliśmy też granicy Polski i wróciliśmy spowrotem. Aha, i jeszcze drugi szczyt zalicznony Lysa Hora 1344m. Podchodzimy trasami w Rokytnice Arena Po wejściu na grzbiet widać blisko leżący Spindlerovy Mlyn Szczyt Kotela przed nami czeka na zdobycie W oddali granica kraju, na której wystają lekko Łabski Szczyt i wieża przekaźnikowa Za Kotelem są fajne kotły do zjazdu, ale na razie słabo wyśnieżone a filance też podobną mocno gonią Narty odpoczywają przy Labskiej, poniżej piękny kocioł polodowcowy i dolina Łaby I zjazd, zaczynamy trasą, ale na szczęście nieratrakowaną Poźniej przekakujemy na puch w linii nieczynnego jeszcze orczyka, jazda przednia. Pełna ekipa z trzech miast: Wrocław, Jelenia Góra i Lwówek Śląski.
  20. Trzeba kuć żelazo póki gorące Kto chętny na spotkanie skiturowe w szerszym gronie skionlinowców?
  21. Dzisiaj uderzyłem z kolegą z poza forum na Skrzyczne. Wystartowaliśmy spod hotelu Meta. Skierowaliśmy się w stronę mostku i "kanionu" . Po drodze podziwialiśmy nowy nieuruchomiony (bo po co, przecież ferie już się skończy) system naśnieżania. Pierwszy raz szedłem przez już nie tak nowy mostek oraz "kanion" poniżej Dolin. Hilton kusił kiełbaskami, ale było jeszcze za wcześnie na popas. Szybko przeszliśmy Doliny, gdzie wszystkie wersje tras były przejezdne. Mieliśmy dylemat jak iść dalej i postanowiliśmy cisnąć samym lewym przegiem FIS. Uważam, że żadnego zagrożenia nie stworzyliśmy. Fragmenty pokonane za siatkami dały nam nieco w kość (miękko, stromo i nierówno). Powyżej "grzebienia" odbiliśmy w lewo na szlak czerwony, a następnie w nieoznaczoną płaską ścieżkę, która zaprowadziła nas na... jej koniec. I tutaj zaczął się hit dnia czyli 100-150 metrowa stroma wspinaczka na czworakach w śniegu po biodra z nartami na ramieniu do tzw "agrafki" czyli szlaku chyba czerwonego . Stamtąd już szlakiem i zakosami przez rzadki las i wałem polodowcowym dotarliśmy do schroniska na zasłużony posiłek. Zjazd FISem przez Doliny "kanion" i mostek do miasta. Poniżej Dolin trzeba uważać na minerały, ale da się zjechać bez większych szkód w sprzęcie. Dzisiejsza wycieczka była bardzo udana. PS. W Szczyrku w kilku miejscach można spotkać narciarskie płoty . Jest w nich zawarta historia rozwoju nart oraz wiązań. Na jednych Polsportach to nawet były w pełni sprawne wiązania z okresu PRL typu Beta 2 (miałem takie za dziecka i byłem z nich bardzo dumny). Łezka się w oku kręci.
  22. Czy ma ktoś ochotę na wspólne podejście i zjazd w sobotę z Rysianki ? Pytam bo będzie nas dwóch, a w kupie raźniej. pozdrawiam Andrzej
  23. Robimy piękna turę w Tatrach Zachodnich Pogoda bomba Pozdrawiamy brać.
  24. Jak niedziela to skitury . Z uwagi na niepewną pogodę nie chcieliśmy się pchać zbyt wysoko , więc wybór padł na Halę Rysianka i okolice . Wystartowaliśmy od Złatnej z przysiółka Huty . Warunki śniegowe zaskakująco dobre -praktycznie cały czas padał śnieg , a rano na starym podkładzie ( 30-50cm ) było już ok. 15cm świeżego puszku .Jedynie pierwsze kilkaset metrów od parkingu trzeba było być czujnym , bo jakiś miejscowy mądraliński wymyślił , że drogę gospodarczą do lasu posypie żwirem .Po dojściu do Schroniska , uzupełnienie płynów i kalorii i lecimy dalej czyli na Halę Cudzichową . Tam piękny zjazd w 20-30 cm puchu i wracamy się w kierunku Rysianki . Na powrocie odbijamy w prawo na Polanę Stefanka i tutaj kolejny zjazd . To jest ta polana , którą zjeżdżaliśmy w zeszłym roku na skiturowym WZF . Potem przez las trawersem w kierunku szlaku na Rysiankę , a po dojściu do Hali ostatnia przepinka i zjazd do parkingu . Jeszcze kilka fotek :
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2019
×
×
  • Create New...