No i się k.... przekonałem:mad: Najdelikatniejsze słowo jakie mi sie cisnie na usta-palce to ŻENADA
Aczkolwiek poczatek jak dla mnie zaskakujacy. Zero kolejki w Kuznicach -0830( tak na marginesie to wcale mnie to nie ucieszyło,bo znajomy załatwił bilety wczesniej:( ) Na Gąsiennicowej ,na górze,tez miło bez tłoku i nienajgorzej narciarsko. Ale na dole pierwsza niespodzianka. Jak zwykle bierzemy dzienny karnet.Całe szczescie zauwazamy informacje,że karnet kupiony na Gasiennicowej obowiazuje tylko tu,a na Goryczkowa trzeba kupic osobny(odpowiednio 90 i 95 zł). Zatem wyprzedzamy świat. Wszedzie dążą do tego by na jednym karnecie miec mozliwośc jazdy po jak najwiekszej liczbie tras a PKL wytycza nowe trendy:eek: . (Podobno wina informatyków-nie zdazyli na czas, ALE CO MNIE TO OBCHODZI!!!)Dla porównania w poprzednim sezonie wjazd kolejka z Kuznic i całodzienny karnet na oba kotły 98 zł. Teraz 28 zł kolejka(37 w przedsprzedazy:mad: ) + 90 i 95. Dla mnie bomba. No i warunki. Według PKL b.dobre. Według mnie na Gasiennicowej dobre oczywiscie z tendencja spadkową. Na Goryczkowej lipa,nedza badz kaszana. Na pierwszej sciance kopny snieg, przewezenia i wypłaszczenie w miare. Ale pózniej jak U Hitchcoca kamienie naprawde duze,korzenie, gałezie. Kolejny hit PKL-u . o 1230 zabrakło papieru do drukowania biletow!!!.Oprocz kart magnetycznych całodziennych, badz punktowych sa tez bilety PAPIEROWE. Klient nasz pan.
To, że ani razu nie wjechałem na gore bez postoju to w sumie nic nadzwyczajnego. Jednym słowem PKL moim prewoznikiem,Kasprowy moją górą.
Ciężko bedzie mnie tam jeszcze raz zaciagnać. Całe szczescie juz jestem w domu i trauma sie skończyła