Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 22.02.2010 uwzględniając wszystkie działy
-
no to ja jeszcze słówko. Przede wszystkim WIELKIE DZIĘKI dla Pomysłodawców, Organizatorów i Uczestników:), w tym także dla Wielkich Nieobecnych A co do meritum: 1. Duel G-Force 165 – apetyt na markę miałem bardzo rozbudzony. Jeden przejazd, drugi przejazd, trzeci przejazd i nic. Narta chodzi fajnie, poprawnie, ładnie trzyma się w skręcie i w miarę łatwo go inicjuje i to by było tyle. No cóż jakie oczekiwania takie rozczarowanie. 2. Omeglass – 157 i 165 – super narty, twarde, precyzyjne i szybkie. Oddają to co się włoży z nawiązką, a włożyć trzeba dużo. Przy moim wzroście i wadze (178/83) zdecydowanie 166. 3. Omeglass WC 08/09 165 – niesamowita komórka dająca nam pewność, stabilność i przyśpieszenie przy wyjściu ze skrętu, oczywiście po włożeniu odpowiednio dużej siły. Zdecydowanie mój faworyt w swojej klasie, który mi osobiście podszedł bardziej od swoich starszych braci. Jest to jednak sprzęt wysoce specjalistyczny, który swoje walory jest w stanie pokazać w warunkach do jakich został stworzony, a więc w slalomie – zakup jako slalomki do jazdy dowolnej i całodziennej to moim zdanie niezrozumienie jej przeznaczenia. 4. Stockli Laser SL 166 – ta narta wzbudziła największy mój zachwyt podczas testów w kategorii przyjemność z jazdy. Jak na swoją klasę jest dość lekka i niezbyt twarda, za to bardzo szybko i precyzyjnie reaguje na impulsy prowadzącego. Super slalomka do jazdy przez cały dzień, natomiast wyraźnie brakuje jej tego co ma Omeglass i SLX. Skądinąd mam przeczucie, że świetnie sprawdziłaby się w fun'ie. Zagadką wciąż pozostaje co oferuje Laser SL w wersji FIS z podwójnym tytanalem. 5. Rossignol 9s 165 – tutaj kolejne rozczarowanie. Od narty nie oczekiwałem w zasadzie niczego więcej czego można spodziewać się po pierwszej sklepowej slalomce, a więc, że będzie szybka przy przejściu z krawędzi na krawędź, reaktywna i odda co swoje w skręcie. Niestety okazała się być po prostu ślamazarna jak na swoją półkę. Ale jak to stwierdził Race to zapewne wina takiego, a nie innego przygotowania, gdyż w porównaniu z moim prywatnym r11 mutix'em radziła sobie gorzej. 6. ELAN SLX 08/09 165- Ciężko napisać o swoje narcie coś oprócz tego co już napisałem. No może dodam tylko, że wierzchnia szata graficzna narty ulega znacznie szybszej destrukcji, aniżeli miało to miejsce w ujeżdżanych przeze mnie Fischerach . Acha jeszcze jedno - rok doświadczenia więcej w jeździe na nartach i kop w SLX'ach także się odnalazł, choć chciałbym większego . ps. gwoli ścisłości z nart przez mnie testowanych, o ile dobrze pamiętam to tylko omeglass’y pochodziły z RD. Należy pamiętać, że także stan przygotowania nart był różny co z pewnością wpływało na odczucia, że też o umiejętnościach testera nie wspomnę ;-).7 punktów
-
Jak wiecie dane mi było spędzić tydzień czasu w Cavalese ( Val di Fiemme) a dokladnie miejscem mojego spania była mała miejscowość Carano- nota bene „dzielnica” Cavalese. http://www.villaboschetto.com/ to jest miejsce w którym spałem- już nie po raz 1 wybraliśmy to miejsce. Po pierwsze warunki które według mnie są bardzo dobre. Po drugie bardzo konkurencyjne ceny a po trzecie lokalizacja. Skipass Val di fiemme/ oberegen na 6 dni to koszt 189 E niestety nie ma żadnych zniżek dla studentów. Skipas oferuje nam cavalese belamonte oberegen pampeago. Jechaliśmy na Bratysławę Wiedeń i potem na Brennera i do Cavalese. Niestety pogoda w tamtą stronę nie była sprzyjająca dla podróżujących w jedynym słusznym kierunku w okolicach Bratysławy snieżna nawałnica i pare przygód w postaci starego mercedesa mijającego nas o włos i zatrzymującego się na barierkach . A teraz trochę opisu ośrodków I dzień Tego dnia padło na Cavalese bo najbliżej i idealnie na rozjeżdzenie. Pogoda super pełne słonce brak wiatru. Minusem tego dnia jak i trzech kolejnych był trwający karnawał a co za tym idzie duża ilość ludzi na stokach. Opisując ten ośrodek można powiedzieć krótko fajny ośrodek gdzie każdy znajdzie coś dla siebie – wydaje mi się jednak że więcej przyjemności znajdą w nim narciarze dobrze jeżdżący z uwagi na w miarę trudne trasy z Olimpica włącznie. Nie będę opisywał każdej trasy po kolei bo to nie ma większego sensu II dzień Pogoda nadal świetna na blacie -3 stopnie i decyzja pada na Belamonte. Dojazd z Carano trwa jakieś 20 minut po włoskich serpentynach. Docieramy na lekko zapchany parking który pokazuje nam że jednak nie będzie tutaj pusto. Zaskoczeniem było ze na tak dużą ilość samochodów nie ma dużego tłoku na trasach. Ośrodek o którym mowa tj. Alpe Lusia . Ośrodek można uznać za preferujący narciarzy początkujących a także tych którzy chcą spędzić miło czas i pojeździć dla relaksu na nartach duża ilość płaskich tras pozwalających na rekreacyjne uprawianie narciarstwa. Są też trasy czarne na których da się spocić jak np. Piavak albo Direttissima które bardzo przypadły mi do gustu. Tego dnia także dałem się namówić na pomiar prędkości co dwu krotnie skończyło się dreszczykiem emocji. Pierwszy wypięło mi nartę jak hamowałem i przy 80 km/h wpadłem w zaspę robiąc salto i wyleciałem poza trasę ludzie na wyciągu mieli wyczyny jak kaskaderskie popisy bo akurat zatrzymali kanapę a ja miałem ciśnienie ze 180 bo nie wiedziałem czy jestem cały:D ale szybko się pozbierałem i pomiar pokazał 94.3 km/h. Sumując ten ośrodek genialna propozycja dla rodzin gdzie duza ilość łatwych tras a także kilka trudniejszych pozwoli zaspokoić każde potrzeby. Gastronomia i toalety w dużej ilości III dzień Pogoda nadal super padlo na Pampeago bardzo duży ośrodek z bardzo duża ilością tras gdzie każdy znajdzie cos dla siebie bardzo fajne czarne trasy a także snow park tor do skicrossu a także pomiar czasu na gigancie który nota bene był przeze mnie a także przez kolegę młucony do upadłego co skończyło się obitymi przedramionami biodrem i udem ale i tak zabawa przednia. Bardzo duży ośrodek a co za tym idzie tutaj także każdy znajdzie cos dla siebie punków gastronomicznych jest bardzo dużo w Pampeago jest polski instruktor którego serdecznie z tego miejsca pozdrawiam udało się nam zamienić dwa zdania jadąc kanapą w górę. Tutaj występują bardzo fajne czarne trasy które wymagają dużych umiejętności by przejechać je w sposób „nie rozpaczliwy”. Niestety karnawal dalej trwał i ilość ludzi wpłynęła w znaczącym stopniu na jakość śniegu który koło poludnia na niektórych trasach się poprzecierał i wyszedł spod niego lodo-beton. Kolejne dni to powtórka w takiej kolejności Alpe lusia oberegen alpe lusia lecz niestety V i VI dzień rozpoczął się dużą mgłą i bardzo płaskim światłem na trasach a także ilośc ludzi się zmniejszyła niestety ostatniego dnia zaczęło mocno sypać i tak jak Darek w swoim temacie wspomniał wystąpiło zagrożenie lawinowe co nie stanęło na przeszkodzie by pośmigać sobie w puchu:P Droga powrotna powitała nas 40km korkiem zaczynającym się pod Kufstein ale jak to prawdziwi Polacy górskimi drogami dostaliśmy się pod Salzburg – zapytacie dlaczego? A no dlatego ze po 2h zrobiliśmy 5km od Salzburga było już ok. znowu przez Bratysławę . Sumując ten wyjazd mogę powiedzieć tak Val di Fiemme a szczególnie rejon Cavalese ( belamonte pampeago) to bardzo dobre rozwiązanie dla rodziny z dziećmi bądź wyjazdu w którym jest duża różnica umiejętności narciarskim- tutaj każdy amator białego szaleństwa znajdzie sobie coś dla siebie i będzie się czu komfortowo. Duża ilośc tras i nowoczesna infrastruktura dopełniają moje pozytywne odczucia które mam z tym miejscem. Włoska kuchnia świetne stoki niewygórowane ceny piękne widoki czego chcieć więcej?5 punktów
-
he,he mnie osobiście najbardziej do gustu przypadły Omeglasy WC Marcina ( starsze) i Racemana ( nowsze) , niesamowita dynamika i pewne trzymanie krawędzi. * Duel w sumie OK , ale raczej nadaje się do spokojniejszej jazdy na krawędzi . * Dynastar Curchevell - kawał łopaty:) , bardziej lajtowa niż Omeglasy , do całodziennej jazdy , nieźle trzyma na lodzie z tym,że na rozjeżdżonym stoku dla mnie trochę nerwowa * Elan SLX WaveFlex (Ravicka) - dla mnie fajna przyjazna slalomka , porównywalna z moimi Rossi 9s ( czyli opinia zupełnie inna niż Racemana:) ) gigantek niestety juz nie miałem okazji przetestować , no ale co sie odwlecze to...... no tak - ślizgi + struktura , w końcu trzeba będzie je zawieźć do serwisu:rolleyes:5 punktów
-
A więc tak zaczynamy: Head iGS - kilkuletnia decha komórkowa ale trzymająca na twardym nie chcąca sama skręcać z ślizgami które byle czym posmarujesz a one jadą, jednym słowem trudne! Blizzard GS- tegoroczna komóra z miękkimi krawędziami (wiem bo sam je ostrzyłem i jeszcze tak miękkich krawędzi nie spotkałem) zadziwiająco dobrze kręci i zaskoczenie na plus za ogólne odczucia z jazdy. Duel G-FORCE - skrętna , bardzo spokojna na tym "zchopkowanym" stoku, 15m promień skrętu kwalifikuje je do całodziennej zabawy na stoku. Dynastar Curchevell - też ok 15m promień ale za to 172cm co przez to chyba bardziej stabilny od DUELa(165) na rozpieprzonym stoku jaki dziś mieliśmy, dość przyjacielskie. Elan SLX (165) od Ravicka jak dla mnie trudne potrzebujące dobrego jeźdźca, nieznoszące wożenia się nerwowe,są stworzone do walki między tykami i tam by pewnie były wyborne! Rossignol 9S (165) sklepowa namiastka komórkowych SL niesamowicie skręca, kolega Aklim obiecał je dać do serwisu i pewnie po nim by otrzymały lepsze noty... Na całej kupie Omeglassów nie jeździłem i nie miałem porównania do reszty dech ale koledzy 1973Marcin, Wojtuś81, Ravick97, chłopcy Marcina (może się zalogują) jeździli i swoje spostrzeżenia napiszą .... PS. Wojtuś81 SLX są od Racecarverka. PS1. zapomniałem jeszcze o Stockli SL Wojtusia81, a więc wydawała się najbardziej pewna z wszystkich slalomek które dziś miałem na nogach.5 punktów
-
Pierwsze do testów poszły : DUEL G-FORCE : narta stabilna w skrętach, łatwo przechodząca z krawędzi na krawędź, niezbyt wymagająca jako opcja na cały dzień całkiem fajna, ciekawi mnie jak się zachowuje w bardziej stworzonych do niej warunków czyli na twardym stoku, dzisiejszy był raczej miękki HEAD gigant : narta na której trzeba się przyłożyć i nieźle ją rozpędzić żeby na niej pohasać, jak to wszystko połączymy to daje w zamian dużo pewności w skrętach lecz trzeba pamiętać o ciągłym dociskaniu w przeciwnym razie :eek: jak dla mnie najbardziej wymagająca narta gigantowa dzisiejszych testów BLIZZARD GS WORLDCUP : opinia podobna jak w poprzedniej chodź wg. mnie troszkę bardziej nerwowa w skrętach SALOMON gigant : najbardziej zwrotna gigantka na testach, troszkę mniej wymagająca, lecz dająca dużo pewności w skrętach ELAN SLX RACeCARVER : narta intuicyjnie przechodząca ze skrętu w skręt, dobrze trzymająca i nieźle męcząca MÓJ ZWYCIĘZCA DYNASTAR OMEGLASS WC RACEMANA : narta niesamowicie trzymająca mimo mocno rozjeżdżonego i zmuldzonego stoku, łatwo przechodząca z krawędzi na krawędź dając dużo frajdy, robiąca dokładnie to czego się oczekuje dajaca niesamowite poczucie pewności DYNASTAR KURDEBELLE:D : ciężko ja dziś opisać, ostatnia narta w moim teście i już byłem mocno skatowany poprzednimi modelami, fajna opcja na cały dzień, łatwo wchodząca w skręt powyższe opinie są tylko i wyłącznie moimi osobistymi odczuciami jakie dziś miałem4 punkty
-
Head iGS - jak dla mnie fajna narta, szybka twarda i wymagająca Blizzard GS- jazda bardzo przyjemna, narta dobrze i stabilnie się prowadziła nawet na "hopkach", Salomon gs Lab - fajne i przyjemne narty, dosyć łatwe w inicjacji skrętu i dobrz trzymające, fajny promień prz długości ps. dzisiaj było dosyć miękko i nie było tyczek wiec z porównania nart gigantowych - komórkowych to tak nie do końca jestem zadowolony, poprostu to narty do innej jazdy niż całodzienne tułanie się po stoku między ludzimi, to narty potrzebujące miejsca i szybkości a poza tym jak nie ma tyczek to jakoś nie chce się do końca przykładać do jazdy na takiej narcie i trochę się dziwnie wygląda próbując jechać max tego co narta daje na stoku między ludźmi :eek: ps. na cały dzień to raczej sklepowe gigantki w długości wzrost lub wzrost -5cm, jak ktoś nie jeździł na gsach to zanim kupi niech lepiej porówna je z dobrym allroundem i potem zdecyduje czego mu naprawdę trzeba, ps. albo niech kupuje ale potem niech da znać jak będzie chciał zmienić :D albo się pozbyć w dobrej cenie3 punkty
-
Duel G-FORCE - począte na duelach był nieciekawy, nastawienie że to fajna slalomka która sama skręca i trzenba dużo siły żeby ja utrzymać - więc pierwszy zjazd na minus, nastepne zjazdy z innym nastawieniem i od razu narta się zmienia dechy bardzo przyjazne dla jeźdźca i dla otoczenia fajnie trzymają i dobrze wchodzą i wychodzą podczas skrętów jak najbardziej na cały dzień - nogi tak nie bolą jak na slalomce Dynastar Curchevell - fajna narta na cały dzień to moje narty więc mam je lepiej objeżdżone od kolegów, poza tym że da się na nich cały dzień pośmigać to udało mi się na nich kilka gigantów przejechać a i opinie innych jak najbardziej pozytywne - jak ktoś nie ma sl i gs a chce narte uniwersalną to jak najbardziej te się nadają Elan SLX (165) jeździłem na obu i od racecarvera i od ravicka - obie super twarde skrętne i wymagające, trzeba je cały czas pilnować i ciągle walczyć w pozytywnym znaczeniu - rasowe slalomki Rossignol 9S (165) nie zdążyłem Stockli - bardzo fajne i przyjemne ale ja dla mnie brakuje im tego co jest w elanach czyli tego elementu walki Omeglassy - :D:D:, jak to raceman powiedział dobrze że je mam bo po takich testach mozna by się wku... porównując je z innymi3 punkty
-
Taka gąbka jest ogólnie dostępna jako uszczelnienie do okien starego typu. I jako podkład pod panele podłogowe. Tych parę cm2 to uszczkniesz w każdym hipermarkecie budowlanym,i nie tylko,masa rzeczy jest pakowana przy pomocy takiej gąbki. Każdy tapicer w swoim warsztacie ma skrawków takiej gąbki pod dostatkiem. Możliwości masz wiele.2 punkty
-
Z mojego amatorskiego punktu widzenia: D2 SL - dla mnie narta idealna. Nic dodać, nic ująć. Czułem jak pracuje razem ze mną Zawsze trzymała od początku do końca - zawsze.Świetnie mi się na niej jeździło. GS ST - solidna, ale leniwa. Średnie i długie łuki i nic więcej. Natomiast postawiona pięknie tnie krawędź. Dla lubiących "prawie SG" niezły wybór. Chociaż myślę, więcej: jestem przekonany (!), że są lepsze. ST - podstawa - na pewno nie na lodowe warunki. Trochę bez życia. Jedzie to kółko, pół kole, trzyma krawędź ale niż ponad to. Można się bujać godzinami. Natomiast przy ciut większej prędkości mało stabilna w średnich łukach. Pozostają tylko krótkie. Natomiast: żadna z nart nie była idealna na rozjeżdżony śnieg. Tu przewaga moich starych Salomonów Wszystkie trzy narty przygotowane tak samo, przez tego samego serwisanta. Podobnież 89/0,5 - ale ja to sięna tym nie znam. Stok - Wisła Nowa Osada. Warunki: sztruksik z dziurkami - jak to w Polsce. Zapomniałem dodać: jedyne czego należy się bać w przypadku D2 SL - że ktoś pod wyciągiem najedzie Ci na tył narty. Cholera wie czy nie poszczerbi się wszystko wokół tylnej śruby (!?). Taka refleksja "testujących" amatorów.2 punkty
-
Nie będzie to test tych nart, bo żaden ze mnie tester ale podzielę się moimi wrażeniami z jazdy na tych nartkach. Były to narty długości 163 cm. Warunki do jazdy to dość zmrożony i twardy śnieg, jaki mieliśmy okazję doświadczać podczas małopolskich ferii zimowych. Stoki białczańskie, łatwe. Porównywałem je podczas jazdy do moich starych SL9 (160 cm), na których jeździło mi się dobrze. Owe SL9 pozostawiły dla mnie wspomnienie raczej reaktywnych, dobrze trzymających krawędzie, pozwalających jechać ciasnym skrętem, bawić się w mocne carwingowe wiraże. Oczywiście słabsze w szerszym wirażu i przy większej prędkości. Wracając do tych tegorocznych nart. Wersja ST była dla mnie kompletnym zaskoczeniem. Narta miękka, słabo trzymająca krawędź, tańcząca pd butem. Trzeba ją było bardzo pilnować aby w jakoś rozsądnie trzymała zadany kierunek jazdy. Ale i tak, pomimo tego starania się miała bardzo silną tendencję do ześlizgu w końcowej fazie skrętu. Bardzo mozliwe, że długość 163 cm przy moich 90 kg była niewystarczająca dla tej narty. Inaczej było z nartą Ti SL. Długość również 163 cm. Narta zdecydowanie stabilniejsza, dobrze trzymająca krawędź, dość łatwo inicjująca skręt. Choć nie dorównuje inicjacji skrętu SL9. Wymagająca nieco przyzwyczajenia. POwiem, że jak na drugą slalomkę w stajni nie rzuca na kolana. Oczywiście dość stabilna, choć przy większych prędkościach może nie aż tak, jak bym się tego po niej spodziewał. Generalnie dynamiczna narta, którą trzeba zdecydowanie mocniej wychylić na krawędź aby pokazała co potrafi. ST się do nie nawet nie umywa. Ma jednak jedną nieco zastanawiającą cechę, która jest podobna w ST. Otóż można mieć wrażenie, że pod koniec skrętu i w tej Ti SL występuje lekka tendencja do uślizgu narty. Nie miała tego nigdy SL9. Ta zawsze trzymała do końca. No cóż, trudno to nazwać testem, są to raczej moje skromne wrażenia. Na koniec dodam, że sprzedając moje stare SL9 myślałem, że może kupię sobie nową slalomkę z tej stajni. I powiem tak, dopóki na nich nie jeździłem byłem raczej do tego przekonany i nawet byłem już w sklepie. Ale po ich wypożyczeniu nie mam juz tej pewności. Raczej pojawiły się wątpliwości, choć technologicznie to niby lepsze narty od moich poprzednich. Czas pokaże.1 punkt
-
Moim zdaniem w Twoim przypadku najlepiej udac się do salonu sportowego, teraz w dobie wyprzedaży można kupi sprzęt tego roczny o 40% taniej, allegro to allegro.. jak ktoś się zna na nartach to kupi, łatwo jest kupic kota w worku, albo na fali przypływu emocji kupi jakiś top model po śmiesznej cenie. Od tego są sprzedawcy by pomóc, od Ciebie zależy ile dla ciebie to jest wyda nie najwięcej bo tu to temat rzeka ;-) ja osobą jeżdżącym rekreacyjnie polecam sprzęt Blizzarda, chociaż każda firma ma dobry wybór nart. Dobór zależy od grupy nart, jeżeli jeździsz rekreacyjnie to możesz iść standardem wzrost - ok 15cm na pewno nie dobierzesz w ten sposób źle. dla Pań celuj w narty damskie, są z reguły lżejsze, mają mniejszy promień skrętu, i niektóre lekko przesunięty środek ciężkości. Fajną narta jest rossignol harmony (z systemem taliowania woman waist concept poprawiającym i ułatwiającym wyjście z ostatniej fazy skrętu). Panie są bardzo zadowolone. Cena zależy pewnie od sklepu, ale myślę że od 800 zł da się kupic. Córka podobnie, na pewno bardzo rozwojowe narty. Dla Was dobór jest prostszy, allroundowe narty dla początkujących/średnio zaawansowanych (w zasadzie najszersza grupa), promień ok 13-14m i jest cacy np rossignol pmc 3500, zenith 1, zenith 3, dynastar booster, blizzard gthree, magnum 7.4, iqon 6900, można wymieniac i wymieniac..1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
W miniony weekend został rozegrany pierwszy bieg narciarski o Puchar Bieguna Zimna. Dla kibiców zostały przygotowane dodatkowe atrakcje w postaci m.in.: wioski eskimosa, wyścigu psich zaprzęgów oraz konkursy1 punkt
-
Proszę bardzo:), udało się i to nawet 2 razy:) No to pozwolę sobie Ciebie ujawnić, może też to będzie zachętą dla innych do głosowania:):1 punkt
-
Siudemki odradzam serdecznie. To jest nieudana narta. Ósemki też bym nie polecał , bo jak już brnąć w zakup to lepiej w 9+ MOC JEST Z NIĄ Nie wierzyłem w te flowflexy i dualradiusy Pojeździłem przekonałem się Jest zacna Tego samego wyjazdu sprawdzałem Fischera WC SL , Heda SuperShapa i i Volkla na płycie Pistona Na grzebieniu na FIS-e Volkl się nie ogarniał ale nie mam pretensji lepszego narciarza się spodziewał................... Jak dla mnie Progress 9+ i tyle P.S. widziałem za 1400PLN1 punkt
-
https://ssl.allegro.pl/item916670886_rossignol_attraxion_1_2010_154_hit_cena.html https://ssl.allegro.pl/item917206544_jel_gora_narty_dynastar_exclusive_sensation.html https://ssl.allegro.pl/item917339230_narty_dynastar_exclusive_ccube_153_wa_wa_rabat_30.html Dla ciebie wybór ogromny podałem przykłady nart nowych ta środkowa jest bardzo fajna krawędzie trzymają na lodzie szybka w krótkim i średnim skręcie -żonie taką kupiłem1 punkt
-
Rossignol Attraction 1 - do niezbyt szybkiej jazdy długośc 146 wystarczy, ewentualnie 154 też bedzie dobrze.1 punkt
-
Z tą astmą dwie uwagi, nie prawdą jest, że astmatycy nie mogą podejmować ekstremalnych wysiłków, mam kolegę, prawdziwie chorego na astmę, z ktorym wspinałem się w górach wysokich, to są naprawdę wysiłki ekstremalne i tych zmęczeń i wiążącego się z nimi ryzyka nie jestem w stanie z niczym porównać. Dodam tylko, że gdyby nie ten astmatyk to pewnie bym tu nic nie pisał bo bym gdzieś tam wysoko zamarzł, on lepiej znosił w tamtym dniu warunki - ja schodziłem nadludzkim wysiłkiem woli z pomocą perswazji. Mój kolega ma na końcie też wejście na 8 tys. Więc da się. Dość podejrzana jest natomiast ilośc tych astmatyczek w czołówce - nie wiem co na to statystyka ale chyba ta nauka nie będzie pomocna w widzeniu w tym czegoś nie wzbudzającego podejrzenia1 punkt
-
Byłem w dniach 12-19.12.2009 we Włoszech - Madonna di Campignio. Ludzi było w cholerę lecz na stoku nie było ciasno poza dwoma "wąskimi gardłami". Oczekiwanie na wyciąg w granicach 5 min. Jeździliśmy tam 3 dni. Potem 3 dni w Passo di Tonale. Tam rewelka, mało ludzi, piękne stoki, szerokie i dobrze przygotowane. Koszty wyjazdu wyglądały następująco: apartament + skipass- 190 eur paliwo - 50 eur żarełko (swoje z Polska :-) ) - ok.60 eur alkohol - 50 eur Razem: 350 eur czyli ok. 1500 zł za osobę. Nie wiem czy Austrię można zrobić za 1500 zł. Byłem dwa razy i mi się nie udało.1 punkt
-
z góry sorry dla wszystkich urażonych itd.ale kto dużo jeżdzi i bywa tu i tam za granicą przyzna mi rację-otóż byłem ostatnio we francji ,po prostu szał na całego!!obłęd!!!po jakiś 3 tyg.byłem w ustroniu(obskoczyliśmy prawie wszystkie miejscówki) byłem zawiedziony (lekko mówiąc!!!)!!ale coś tam , coś tam i znajomi namówili mnie na "nowy" :confused:soszów z nowym 4 os.wyciągiem (uuuu...).......żenada!!warunki-tragedia,jeżdzi się jak po maśle-śnieg jest w formie proszku na lodzie!??myślałem że może pod wyciągiem będzie lepiej...akurat-kamienie!!dobra to może jeszcze można przeżyć ale tego że kolejka w górnej i dolnej części stacji jest taka że spokojnie mija 20 min. w niej i trza stać w tłumie ludzi, co depczą ci twój sprzęt i opowiadają o czerwonej i czarnej trasie!!ŻENADA!!!!!!!a i górna stacja miała awarje która jakiś nawalony elektryk naprawiał i mając karnet 5 god.byłem ograniczony do jednej pierdzielnej kolejki na dole!!po mojej przygodzie z soszowem dziękuje bardzo polskim górom (gdzie rządzi prywata!!),gdzie karnet to porażka!baba w kiblu kasuje mnie za każdym razem na 2 zł (a na kopie 5zł!!),niszczę se sprzęcik na kamieniach a stojąc w kolejce mam do czynienia z samymi "prosami",to wole sobie uskładać przez cały rok kase i pojechać raz a dobrze za granice na te 10 dni i mieć BOSKO!!!..a pomyśleć ,że kiedyś polska organizowała zawody fis'owskie!!:eek:-1 punktów







