Temat jest tak głupi, że aż szkoda pisać, ale słówko jednak.......
Przecież jakie siedzenie taki punkt widzenia, na zasadzie też że najedzony głodnego nie zrozumie.
Można tak i tak, a dyskusje o sensie maja się jak dupa do księżyca.
Na tej zasadzie facet kupuje wóź na 50 tyś i jest rozsądny, a ten za 200 tyś szaleniec
Masz więcej ciapy to więcej wydajesz, nie masz to nie. Toż proste jak barania torba.
Wyobraź sobie, że masz "luźne" 100 tyś. i obkupujesz się na zimę - będziesz oszczędzał 2 tys. bo coś Ci się podoba :eek:
To "tylko" efekt skali i można to sprowadzi do wszystkiego, łącznie z wywodem o mądrości ludowej czy ktoś pije Krakusa czy Finlandię, albo jaka je szynkę.
W tamtym roku facet w sklepie przy mnie kupował rękawice "narciarskie" i pytał się czy te za 40 złotych są już wystarczająco dobre bo widział za 20, więc jak 2 razy droższe to już chyba "Bentley". Ciekawe co by powiedział o tych za 500 - 600.
I jaki to ma sens ?
LUDZIE, co za głupie dyskusje