Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 06.04.2011 uwzględniając wszystkie działy
-
Nie ma sprawiedliwości na tym świecie.Jedni forumowicze kończą sezon w miłej atmosferze,przy okazji testując narty na przyszły sezon a inni w TH trenują w pocie przed zbliżającym się sezonem. Mimo tego,króciutki wypad do TH (od soboty do wtorku) trzeba uznać za udany. W sobotę o 0730 meldujemy się pod Kornockiem, by po 10 minutach oczekiwania na skuter dostać się do naszego hotelu. Po drodze okazuje sie,że na Kornocku ktoś trenuje(ale o tym później). Ośrodka opisywał nie będę bo Sławek zrobił już to wcześniej,więc powtarzać się nie będę. Jako bazę wybraliśmy Almstube,co okazało się trafną decyzją ze względu na wspomniane wcześniej treningi. Pogoda bardzo fajna.Sobota,niedziela cały dzień lampa,w poniedziałek około południa zaczyna się chmurzyć i około 16-tej zaczyna padać śnieg. Warunki jak to w słonecznym kwietniu dobre do 11-tej.Później z minuty na minute pogarszają się do tego stopnia,że między 1300 a 1400 przestajemy sie oszukiwać,że nas to bawi i kończymy codziennie o tej porze. Nie czujemy się zawiedzeni czy też "niedojeżdżeni'',bo zaczynamy z kolei dość wcześnie,a wszystko dzięki treningom które odbywają się wczesnym rankiem na Kronocku. Już w sobotę wiemy,że w TH trenują Słoweńcy(przedstawiciele konkurencji szybkościowych) podobno Team B. Z racji,że nie lubię długo spać w niedzielę o 0630 wyglądam przez okno pokoju i widzę,że DH już ustawiony i chłopaki jeżdżą.Długo się nie zastanawiam i po 5 minutach jestem na stoku.Szybko łapę kontakt i okazuje się,że to Słoweński Team A ma tu swoje zajęcia.Na prawdę jest na co popatrzeć.Było to dla nich jednocześnie zakończenie minionego sezonu i początek przyszłego(testy nart).Moja obecność i zadawane pytania nikomu nie przeszkadzają.Ostry trening kończy się o 0800 i do 0830 trwa zbieranie bramek i jest okazja porozmawiać i pojeżdzić z zawodnikami. Okazują się bardzo sympatyczni. Są trochę zaskoczeni,że ktoś z Polski zna ich nazwiska więc jest naprawdę miło.W poniedziałek powtórka z dnia poprzedniego z tą różnicą,że ustawiony jest gigant.Andrej Jerman kończy trochę wcześniej niż koledzy i my;),ale nie ucieka tylko na czeka na nas na dole na obiecaną fotkę. Rozstajemy się trochę z żalem(przynajmniej z naszej strony ),życząc Słoweńcom zdrowia i sukcesów w kolejnych sezonach. Na zdjęciu poniżej: Emila,Rok Perko,Andrej Sporn, Mistrz Świata Juniorów w DH Bostjan Kline, hucu i Paula http://www.aukcjoner.pl/gallery/005425719-.html#I1 Jeżeli ktoś ma wątpliwości czy warto jechać do TH,to myślę,że już się rozwiały.Przecież skoro trenują tam Słoweńcy to znaczy,że musi być kicha i nie warto się tam pojawiać8 punktów
-
3 punkty
-
3 punkty
-
17 marca. Czwartek. Ruszamy o 14-tej tak jak było zaplanowane. Jak zwykle pada. Nie ma wyjazdu w Alpy bez opadów po drodze. To jakaś reguła. Trasa Łódź-Częstochowa-Bielsko-Cieszyn-Zilina-Bratysława-Wiedeń-Mauterndorf. Docieramy o 23.30, a klucz do apartamentu czeka w kwiatku po prawej stronie, tak jak miał czekać. Apartament duży i komfortowy. Idziemy spać. 18 marca. Piątek. Miało być pochmurnie i było. Nie wiem czy miał być wiatr, ale był i to jaki. W Mauterndorf padał deszcz, ruszyliśmy do Obertauern, po drodze zaczął padać śnieg. Parking nr 7 (znany z roku poprzedniego) pusty, może stały ze dwa samochody. 10 cm świeżego śniegu. Tak wiało i padało że sie nie chciało wyjść, no ale przygotowani byliśmy ;-). Kaski, kominiarki, maski. Po 10 min. juz byliśmy gotowi ale czy na pewno? W górę krzesłem z osłonką spoko, ale juz jak wysiedliśmy to było ciężko. Wiatr w twarz, a stok płaski. Postanowiliśmy jechać w głąb. Może tam będzie spokojniej. Dotarcie na Kringsalm (nasz ulubiony stok) trochę nam zajęło i po drodze dało nam w kość tak ze padła decyzja: przerwa. Kawa, herbata i oglądanie zadymy przez okno dobrze nam szło. Ale nie będziemy przecież siedzieć. Kaski na głowę i heja. Kringsalm parę razy pokonaliśmy. Było całkiem OK., ale czasem jak dmuchnęło to na wyciągu było trochę strach. Zaleta Kringsalmu była taka że na wyciągu wiatr wiał w twarz w osłonkę. A na stoku w plecy. Po paru razach obiad. A po obiedzie powrót do parkingu nr 7, bo obawialiśmy się że powyłączają wyciągi i nie będzie jak wrócić. Mieliśmy juz kończyć ale zauważyliśmy krótką kotwice na którą przy normalnej pogodzie nawet byśmy nie spojrzeli. A tak paręnaście razy ja zaliczyliśmy. Przynajmniej chłopaki nie musieli na nas czekać a my mogliśmy trochę pogadać na stoku. 19 marca. Sobota Od rana Ainieck. Pogoda lepsza, trochę chmur, czasami trochę słonka ale nie wiało. Stok twardy, ale 10 cm świeżego robi swoje, warunki super. Wiktor mówi ze jedziemy tu prosto . No to hej. Poszło mu super, ale na dole było naprawdę stromo. Później sie okazało że to była czarna trasa. Zapomnieliśmy o niej zupełnie. Czarna szóstka. Ale o dziwo Mały mówi że jeszcze raz. I tak też sie stało. No szacunek. Później zawody. Mały OK., Duży tez. Mnie później facet woła na start, a ja mówię, że czekam na narty syna. Ale jazz. Później ja w dół i bardziej asekuracyjnie na tej ostrej podkręconej bramce. Poszła, później ostro. 43.10 sek., wygląda że niezły czas. Później żonka też na d2. No I przewrotka. Duży 45. Mały 1.08. Później szusy do końca dnia. Zjazd na sam dół to zupełna kasza. 20 marca. Niedziela Obertauern w lekkich chmurach, a później w słońcu. Szusujemy na Kringaslmie i innych, żonka ma zakwasy. Zamawia kawę i pasuje, a my kręcimy Kringsalm. Kolo południa zbieramy sie w kierunku parkingu nr 2. Zonka pasuje do samochodu a my jeszcze na kabinę dwa razy slalom i koniec. 14.00 kończy sie nasz tegoroczny sezon. W domu jesteśmy o 23.40. Przynajmnej w drodze powrotnej nie pada. Dziwne2 punkty
-
Dzisiaj wszyscy byli zaskoczeni. Jeździłem na wys. od 2200 do 2600 Stoki północne. Mimo upału trasy były w super stanie. Jedynie zjazd do dolnej stacji na 1900 wiązał się z jazda w miękkim śniegu2 punkty
-
Aktualizacja 6/4Witajcie!No to kolejny dzień ślizgania mam za sobą. Dziś Val Thorens. Na trasach rano oczywiście betonik, ale za parę minutek puszcza i jest miodzio. Słońce wali strasznie, trzeba dzióbki chować, by się nie spalić. Snieg im wyżej,to oczywiście lepszy. Powroty ciężkie, bo po bajorku. Dziś w sumie 40 km tras zjeżdzonych, ale przewyższenia jeszcze lepsze -18100. Padł mój rekord. A na koniec impreza pod knajpką z tańcem na stole (nie moim), polewaniem pseudo szmpanem, przy muzyczce na żywca, pluciem ogniem i pięknymi Paniami ciut rozebranymi (jeszcze słoneczko dawało). Powrót do chałupy o 17,15.Trochę fotek, jak zwykle:2 punkty
-
2 punkty
-
Jeśli się mylę , to mądrzejsi mnie poprawią.Najgorsza , najniższa w "hierarchi" to rama HiTen ( tzw. hityna ).Są to ramy zbudowane ze zwykłej stali , najgorszej , najcięższej, z małą domieszką węgla ( lub bez ) - tzw. gazrurka.Obecnie spotykane w hipermarketach - gdzie : " Okazja ! Rower w pełni amortyzowany, hamulce tarczowe, koszyk na bidon, światełka odblaskowe w szprychach ... itd " za .... 500 PLN.Za pierwszym wyjazdem w teren jeszcze to wszystko działa , ale za drugim czy trzecim wyjazdem rama pęka ( najczęściej przy główce ) , a my robimy klasyczny OTB .Potem mamy Cro-Mo ( chromowo molibdenowa - o ile się nie mylę ) - długo ten stop "królował" na polskich drogach i ścieżkach.Te ramy charakteryzują się wg. dwoma ważnymi cechami :1. rama ładnie wybiera nierówności i wstrząsy. o ile twarde alu przenosi każdy kamień na plomby w zębach , tak cromoly w pewnym stopniu amortyzuje nierówności terenu.2. Cro Mo jest cięzsze od alu.Czasami producenci robili babole w stylu - część ramy to faktycznie Cro Mo , a np. tylny trójkąt to zwykła ordynarna hityna.I już od ram Cro Mo zaczyna się cieniowanie - podwójne , potrójne , poczwórne ( załącznik ) w celu zbicia wagi ramy.Na koniec mamy ramy aluminium.Lekkie, sztywne, droższe od Cro Moly.Z tego, co pamiętam to symbol stopu zaczynający się od 7xxx był miększy , "gorszy" , a stop 6xxx sztywniejszy i "lepszy".W obydwu przypadkach ( Cro Mo i alu ) bardzo ważny jest etap spawania ramy - z reguły robią to wysokiej klasy specjaliści.Właśnie klasę ramy można poznać po ułożeniu spawów. Czasami babol trafi się uznanemu producentowi, a czasami perełkę wyprodukuje nieznana nikomu manufaktura.Aaaa, zostają jeszcze kosmiczne wynalazki typu carbon, tytan, ale dla mnie jako zwykłego szaraka zawsze były niedostępne cenowo.I jeszcze Jarek napisał ciekawą rzecz o "pływaniu" fulla - chyba czterozawiasowce są najmniej podatne na pompowanie. Z góry przepraszam za amatorskie podejście do tematu.2 punkty
-
Pewnie nie zauważyliście w ferworze informacji ostatniego zdania jakie napisał Darek w temacie Technika jazdy oraz nasze filmiki. Napisał: ... Darku jesteśmy z Tobą, będzie dobrze... będzie zima, jedna...druga...dziesiąta...setna i wierzę...wiem... jestem pewien, że będziemy razem rżnąć stoki wzdłuż i wszerz:)1 punkt
-
Janek, więc zamiast "pitolić" o wielkoduszności i podawać człowiekowi sposoby na życie, spowoduj aby się z Nim spotkać, zamiast o tym pisać, że "chętnie byś". Warunki są jasne - śnieg plus lokalizacja Nico - z powodu różnych uwarunkowań. Reszta zależny od Ciebie. Dużo nie ryzykujesz. Pozdrawiam,1 punkt
-
techniki jazdy vs. Nico Tak się zastanawiałem gdzie to napisać, ale "kontrowersja" przejawia się najbardziej w tym wątku, więc niech będzie TUTAJ. Dzisiaj spotkałem się na stoku z kolegą Nico. I cóż, pewnie wielu się to nie spodoba, ale trzeba to powiedzieć, że Nico jest.......... w 100% autentyczny jeżeli chodzi o wydanie narciarskie - innych nie znam Ja bym powiedział, że to nie jest "poziom instruktorski", ale "poziom trenerski". 5h jazdy zadaniowej, analiza od dołu, boku, góry, omówienie, korekta, zadanie, jazda, i od nowa. - nogi w dupie, ledwie się podniosłem godzinę temu po zmianie koła w aucie (kapec) Skorzystałem z tego niesamowicie. Ujrzałem i zrozumiałem mankamenty z którymi borykałem się cały sezon. Reszta zależny ode mnie wielka szkoda, że to już koniec sezonu, i że "zmarnowałem zimę" nie doprowadzając do tego spotkania wcześniej. Facet ma niesamowite oko. Oraz podejście praktyczne i dydaktyczne. Ja ze swojej strony dziękuje sredecznie i pozdrawiam. Wszystkich też p.s. Co nie zmienia faktu, że rozumiem, że można nie zgadzać się z Nim na forum1 punkt
-
Przy twoich parametrach długość 170 cm to minimum a jak się podszkolisz to i więcej, radzę się z tą myślą oswoić. Narty używane to może np Atomic Metron 8,9 , Drive 9 albo Rossignol Zenith 3 (3,5 to to samo)1 punkt
-
1 punkt
-
Czytam Rejs czytam i moze duzo informacji jest ale z jakoscia nie najbardziej. Co nie ktorzy buduja mosty, zapraszaja na narty nie wiedzac, ze zapraszani nie przyjada. Rejs o ktorych info myslales? Niko ja bede w sobote tz bedziemy razem tylko, ze ja bez nart. Slyszalem ze zakupiles jakies uzywki co by mi pozyczyc, abym nie targal swoich nart miedzy psami i kotami przez setki km. Dobrze, zeby ktos jeszcze byl co bym nie mial przez caly dzien odmiennego zdania.:)1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
jeśli mówimy o takiej maszynie jak na zdjęciu ( ze strony Specialized.com ) - oczywiście o samej ramie.to jedna rzecz - dolny ciąg.chyba nie za bardzo jest to przemyślany patent - brud dostający się do pancerza szybko "kiełbasi" precyzję zmiany biegów.dodatkowo linka/pancerz przebiegająca pod suportem dostaje często strzała od kamieni , gałęzi , korzeni, etc.generalnie tutaj można zastosować przerzutkę jak na zdjęciu - z prostym prowadzeniem, ponieważ zagięcie pancerza na końcu jest zbyt duże - patrz powyżej - precyzja zmiany biegów się kłania.co do samej ramy - nie widzę czy ma wymienny hak. Specialized robi świetne rowery - więc moje wymądrzanie jest i tak nieważne1 punkt
-
Marku, a gdzie Twoje ząbki na fotce, musisz się szczerzyć, o zobacz tu masz ekorki: http://www.skionline.pl/forum/showpost.php?p=132739&postcount=36 :Dwiem, nie żyję1 punkt
-
Nie było żadnego polewania woda dla utwardzania.Wieczorem poszedł ratrak ,w nocy trochę przymroziło i od 0600 do 0800 było wystarczająco twardo. Start na polanie trochę poniżej krzesła,później ostro w prawo tą wąską i stromą ścianką i później tak jak prowadzi 2-ka do dołu. Gigant natomiast też na 2-ce zaczynał się trochę poniżej orczyka Paulift i kończył na wysokości Almstube.1 punkt
-
Twierdzi że sa bardzo wygodne i bardzo wygodnie sie je spina. Co do trzymania nie wiem lecz jest narciarką doświadczoną i co najmniej dobrze jeżdzącą więc jej zawowolenie świadczy o przyzwoitym trzymaniu.1 punkt
-
info ze strony Rohace Centrum narciarskie Rohacze będzie działać non-stop do 10.04.2011. Będzie działać na weekend 15-17/04 i podczas Wielkanocy. Działalności zależeć będzie od warunków śniegowych. pozdrawiam1 punkt
-
Mitek, szkoda kasy na te testy, wystarczy że zadzwonią do Ciebie i już wszystko wiadomo o narcie:) Pozdrawiam1 punkt
-
1 punkt
-
Tak na sztywność czy wagę to trudno mi te modele porównać między sobą. Darek Lewandowski jeździł na Peak 78- nawet go pytałem na PW o wrażenia bo chciałem je kupić, nie pisał by były szczególnie sztywne czy męczące - on wagowo jest mniej więcej w twoim przedziale więc to jakaś informacja. Te narty są dosyc cięzkie ale w jeździe tego nie czuć, podobne w obejsciu do Metrona 9 czyli moim zdanie bardzo fajne narty, równe, spokojne, przewidywalne, daja radę. Watea 78 i 84 - myśle, że moze być podobna do moich Motive-ów, Fischer prochu tu nie wymyślał raczej, taliowania i zastosowanie podobne wiec nie sadzę by tu były wielkie różnice. K2 Xplorer jest dosyć elastyczny, sztywniejszy był Recon, Salomon Tornado wydawał mi się dosyc sztywny, taka trochę terenowa gigantka. Jak nie top to moze znajdziesz Fischer Motive 76 - z opisu na stronie Fischera wynika, że to podobna narta do 80tki tylko troszke węższa.1 punkt
-
1 punkt
-
... jasne, odpuszczam, zaden problem myslalem po prostu ze wiesz jakie bylyby dla mnie narty dobre do giganta, w koncu oceniles mnie na 3 czy jakos tam a sam masz w profilu 9 wiec kogo mialem pytac? ale odpuszczam nie ma sprawy i tak nic nowego nie kupie na przyszly sezon1 punkt
-
1 punkt
-
Co do testów i wyciągania z nich wniosków: - większośc testów daje opinie bardzo ogólnikowe i tak nalezy na nie patrzeć, to nie jest jedyne źródło prawdy czy narciarski wzór metra. Przeważnie jest to testowanie pobierzne, to wynika z ograniczeń czasowych czy warunkow prowadzenia takich prób, w związku z tym to często jest pierwsze wrazenie - i tak należy je czytać i rozumieć. Oczywiście dochodzi tu doświadczenie testujących i ogólna ich swiadomosc narciarska oraz cała ta magia, dla jednych to może znaczyć więcej, dla innych mniej. Nie znaczy to jednak, że taki opis jest bez wartosci i niesie przesłanie wyłącznie marketingowe (że go nie niesie wcale to również nieprawda). Jezdżąc oostatnio na nartach, które dane mi było testować przez 3 dni dopiero po kilku godzinach je naprawdę doceniłem a na nabycie tych nart zdecydowałem sie dopiero przepinając je bezpośrednio na stoku z innymi i porównując w różnych warunkach w tym też poza trasą. Tak więc w moim wypadku pierwsze wrażenie było inne niż dłuższa jazda i na pewno po kilku tylko przejazdach szybko bym o tych deskach zapomniał. - bardziej od testów cenię sobie opinie użytkowników, dają przeważnie więcej informacji o nartach zwłaszcza jak sa już dłuższy czas w uzyciu. Sam często przepinam sie z ludźmi na rózne narty jednak jeśli zjechałem na danej narcie dwa,trzy razy to nigdy nie opisuje swoich wrażeń bo są zbyt ogólne i niewiele mogę powiedzieć, to w zasadzie odczucia. Lubię sobie poczytac co ludzie maja do powiedzenia o różnych nartach, i to ludzie o różnym poziomie jazdy bo to są inne problemy, inne bariery i inna skala doświadczenia, więc nic dziwnego, ze odbior jest inny. Częst takie opisy dla ludzi słabiej jeźdżących niosą dużo większa wartość niż testy zawodowców, zwłaszcza, ze dają też duzo informacji na temat wrażeń z jazdy na różnych długosciach i w zupełnie odmiennych warunkach.1 punkt
-
nie ma co bić piany o to , jakie sobie cyferki wpisujemy w profilu ale tu zdaje się tkwi sedno tego jak się oceniamy, czyli "wzorzec" do jakiego się porównujemy. Dodałbym do tego też nasze ambicje związane z podnoszeniem umiejętności jazdy na nartach. Już zresztą gdzieś to pisałem ,że ,paradoksalnie , im większe mamy umiejętności , tym bardziej jesteśmy wobec siebie (przynajmniej ja ) krytyczni. Nie zapominajmy jednak ,że dla nas amatorów jazda na nartach to przede wszystkim fajny sposób na spędzanie wolnego czasu , a nie sprawa życia i śmierci:)1 punkt
-
Mitek, mysle ze to jest dyskusja na inny watek, bo to dotyczy czegos takiego jak ja to sobie nazywam "psychologia forum" ktora jest troche inna niz w realu (tak mysle). W realu slowa to tylko czesc przekazu, licza sie gesty, mimika itd. Jak zauwazyles ja czasem wszczynam burdy mam nadzieje ze pewnych granic nie przekraczam. Mimo to pewnie robie sobie troche wrogow, ale generalnie nie jestem tym ktory czuje sie na forum jak ryba w wodzie. W realu jestem raczej osoba spolegliwa i prawie do rany przyloz Typowy przyklad w postaci postu #1566 Rossiego (Rossi bez urazy, musialem dac jakis przyklad bo wiesz ze z Mitkiem na argumenty nie jest latwo ), jak nalezy reagowac na taki post? 1) przemilczec - nie odpowiadac 2) odpowiedziec jak ja, grzecznie lecz zdawkowo (trzeba do tego duzo cierpliwosci) 3) jak Bode - grzecznie z wytlumaczeniem jak dla dziecka (trzeba do tego duuuuzo cierpliwosci) 4) jak Mitek, mentorsko (trzeba do tego bardzo duuuuuuuuzo cierpliwosci i wlasnie znajomosci tej psychologii forumowej) 5) i mozna z buta no ale to juz jest raczej brak kultury, chociaz dla mnie (moze to tylko subiektywna ocena) to sa zaczepki malego krnabrnego dziecka 6) a moze Rossi to trener albo czlonek kadry i po prostu z jego perspektywy to my jestesmy w piaskownicy - z poziomu piaskownicy zadna odpowiedz nie jest dobra Moja odpowiedz moze nie dotyczy bezposrednio kwestii samooceny ale pokazuje ze tak czy siak forum zawsze bedzie w jakims stopniu narazone na blazenade wiec nie mozna tego traktowac calkiem na powaznie. Samoocena bedzie zawsze bardzo subiektywna. Jezeli ktos jezdi np. na jesieni na lodowiec (wtedy jest sped trenujacych zawodnikow) to jego samoocena bedzie raczej zanizona a jezeli ktos jezdzi tylko na malej plaskiej gorce gdzie otaczaja go sami poczatkijacy to jego samoocena bedzie zawyzona. I te roznice to moim zdaniem moze nawet 3 albo 4 punkty.1 punkt
-
Cześć I bardzo źle, że masz pięć, podobnie jak bardzo wielu kolegów, ktorzy wpisują sobie 1, 0 i coś tam jeszcze. Nie macie swiadomości na ile jeździcie, nie potraficie się ocenić?? Panowie to jest podobne zachowanie jak kosmitów którzy wpisują sobie 10. Oceniajmy się wszystcy jak umiemy najlepiej, wtedy może będzie mniej takich tamtów i - wybaczcie uczestnicy - głupawych nic nie wnoszących kłótni. Rozumiem, że można mieć dylemat co do jednego stopnia -sam go mam i parokrotnie zmieniałem ocenę ale wpisywanie czegoś bez sensu mówi innym, że albo nie potraficie się ocenić, albo się boicie samooceny albo macie generalnie w d... skalę samoocenę itd. Możę więc zrezygnować z tego punktu profilu wogóle w momencie gdy Ci teoretycznie najlepsi go olewają? Pozdro1 punkt
-
... ja to zrobie to zdjecie jest fatalne, skret porazka, chyba kazdy widzi ze dolna narta odjechala, gorna w zeslizgu, ratuje sie zeby utrzymac linie, no i co z tego. Czy ja musze wklejac tylko takie zdjecia gdzie jestem w perfekcyjnej pozie? To bylo moje jedyne zdjecie na tyczkach i wkleilem je dosc dawno w pewnym celu. Chcesz teraz za wszelka cene udowodnic ze jestem cienki? Przeciez ja nigdy sie nie upieralem ze jestem dobry. W profilu mam 5 jakby co. Czy wyciagniesz mi jeszcze ze w szkole mialem slabe oceny?1 punkt
-
Cześć No dobra bo widzę, że rozmowa schodzi na złe tory. Na forach wypowiadaja sie amatorzy praktycznie w 100%. Nawet jezeli trafi sie zawodowiec to zabiera zazwyczaj głos w innych tematach, nie dotyczących techniki jazdy. Natomiast wsród amatorów zdarzają się jednostki wybitne, wyrastające ponad przecietność o lata świetlne i ja jestem taką włsnie jednostką. Moje wyjątkowe doświadczenie i umiejetności predystynuja mnie to wyrażania opinii i stawiania ocen, które powinny byc przyjete bezdyskusyjnie. Jakieś rozmowy na ten temat są po prostu dla mnie śmieszne. Docenić to są w stanie tylko Ci którzy naparwde znają sie na narciarstwie. Mam nadzieję, że ten post wyjasnia kwestię forumowych autorytetów i nie będzie już dalej toczenia piany w sprawach oczywistych. Pozdrawiam serdecznie1 punkt
-
tak najlepiej spotkać się na tyczkach z pomiarem czasu , wtedy każdy zobaczy , czy jest lepszy od kolegi Jarka:rolleyes: ja wszystkim krytykującym tak dla samej krytyki , proponuję zapiąć serwisowe gigantki i zjechać jakiegoś giganta i jeszcze niech ktoś to sfilmuje . Zobaczymy jakie będą wrażenia :eek: zaznaczam ,wcześniej zresztą już to pisałem , że jazda Jarka mi się podoba , co nie znaczy ,że pewnie kilka elementów jest do doszlifowania, o czym on sam zresztą dobrze wie;)1 punkt
-
Ponieważ najlepsi polscy alpejczycy właśnie tyle tracą do czołówki światowej więc konkluzja jest taka, że ścisła narciarska czołówka narciarstwa alpejskiego RP zwozi się na nartach. Wobec tego Nico my tu wszyscy pozostali w zasadzie powinniśmy wziąć się za sadzenie rzodkiewki, bo cieżko w takim porównaniu nazwać nasze narciarstwo. No chyba, że zaczęliśmy oceniać Jarka w kategorii APS, w takim razie spoko. Jarek nie martw się specjalnie, zwozisz się jak Maciek Byliński. Acha, jeszcze jedno. Jazda zadaniowa, to nie jazda "czysta technicznie" tylko jazda skuteczna. Proponuje wrócić do rzeczywistości z tych obłoków perfekcjonizmu i przypomnieć sobie choćby z YT jak ktoś nie ma innych materiałów trochę przejazdów GS. A-frame jest tak powszechna na bramkach w APS, że aż "kole w oczy". Nie mnie. Pozdrawiam,1 punkt
-
Chłopy nie ma sie co klocic skoro Marboru ma 5 a ja nie jestem lepszy (chociaz widze u niego troche wiecej dynamiki) to ja dalem sobie tez 5. Nie ma sprawy, przeciez to rzecz umowana Dziekuje (i doceniam) tym co wiedza co mowia (Bode, Mitek, Darek, ...) ale nie ma o co kruszyc kopii bo to i tak nie wplynie przeciez na moja jazde. Ja swoje bledy znam, wyliczylem je od razu zalaczajac film (zanim Niko skomentowal). Z Niko czesciowo sie zgadzam jednak nie wszystkie jego uwagi sa trafne (wypisalem to dokladnie w jakims poprzednim poscie). Jeszcze odnosnie linii to pierwsze skrety jade bardzo mocno agresywnie w znaczeniu bardzo blisko tyczek (mozna zobaczyc jak blisko przejzdzaja narty kolo tyczki). Zgoda jade dosyc na okraglo (pewnie nie wszyscy wiedza co to znaczy - kiedys pozniej to wytlumacze). Pod koniec kilka skretow jest rzeczywiscie juz malo agresywnie, mimo zbroi dostalem tak mocno ze musialem juz potem odpuscic. Predkosc nie jest wielka ale krecone jest z duzej odleglasci na mocnym zoomie co widac po skakaniu kamery mimo stabilizacji wiec film nie oddaje predkosci. Ciekawe ze nikt np. nie zauwazyl ze zaden skret nie jest spozniony co przy amatorskiej jezdzie jest niezwykle wazne No i jeszcze nalezy pamietac ze to narty serwisowe (komorki) 185cm i ok. 24m promien, moze pokazalby ktos swoj film jak jedzie krawedzia na takich nartach Mysle ze tylko Bode bedzie wiedzial o co chodzi, moze Mitek bo lubi dluga narte. Dokladam jeszcz kadr gdzie wyraznie widac ze brak dynamiki i dalekie objezdzanie tyczek1 punkt
-
Cześć Rossi a jakie masz doświadczenie w jeździe po bramkach? Pytam bo nie ma lepszej weryfikacji umiejętności niż skręt wymuszony więć musisz mieć solidne podstawy do takiej oceny. Pozdro1 punkt
-
Nio to w końcu znalazłam chwilkę na napisanie relacji z zawodów w Spindlerowym Młynie Nie będę zachwalać zakwaterowania jak w przypadku Katschbergu bo w Spindlerowym było fatalnie. Hotel niby 3 gwiazdkowy ale po spacerze po miasteczku stwierdzam, że Czesi mają inny standard. Wszystkie hotele 3 gwiazdkowe wygladały tak jak nasz - buda z dykty. Ale ciepła woda była, łóżko było więc nie narzekam:rolleyes: Ale spodziewałam się czegoś innego. Samo miasteczko jest bardzo przytulne i klimatyczne. Jeśli ktoś liczy na fajne pamiątki z napisem "Spindleruv Mlyn" to niech lepiej weźmie kawałek drewna i sam sobie coś wystruga. Albo idzie do spożywczego i kupi piwo, czekoladę stydencką i Lentilky albo nalewkę Zawody były zorganizowane super. Mam porównanie do imprezy w Kitzbuehel i stwierdzam że tu mi się bardziej podobało. Przede wszystkim był mniejszy tłum ludzi, no ale Kitz to gigantyczna impreza. Poza tym w Spindlerowym był bezpośredni kontakt z zawodniczkami. Bez żadnego kłopotu i problemu zdobyłam autografy i fotki ze wszystkimi zawodniczkami z którymi chciałam je mieć. Wystarczyło je tylko rozpoznać i zagadac do nich, a jak były obładowane swoim sprzętem to wystarczyło im potrzymać narty żeby mogły złożyć autograf na koszulce (na mojej są podpisy zawodniczek ze Spindlerowego i zawodników z Kitz z zeszłego roku - na samym środku na czerwono Aksel Lund Svindal a obok Niego na niebiesko Didier Cuche) Na samym dole koszulki jest Kasia Karasińska. Zawodniczki też chyba czuły się tam na luzie bo chodziły bez obstawy (nie to co w Kitzbuehel). W galerii zamieściłam zdjęcia z zawodów oraz zdjęcia z zawodniczkami http://www.skionline.pl/forum/gallery/showimage.php?i=5419&catid=member&imageuser=6525 A poniżej na zachętę kilka fotek: Pączuś: Kaśka: Tina: Maryśka: Lindsey-Panda, która miała śliwkę pod okiem po zderzeniu z tyczką podczas treningu do slalomu: A tu filmik z treningu: vtAuNpBR_vs1 punkt
-
Logos Chciałem wybrać się, lecz kamerki online nie zachęcały do wyjazdu i Pec mnie zachęcił (planowałem jeszcze poeksplorować Śnieżkę od strony czeskiej,a le tam już śniegu było ni w ząb). Chlapa była, ale szło wytestować nowe nartki,a to najważniejsze. Opowiedz coś proszę narciarskiego o tamtym rejonie. Jan Kolega ma rację, kiedy mogłem brałem swoją Misię ale aktualnie jest brzemienna. Szczerze, bardziej zależałoby mi na plecaku z ABSem niż na trójcy. Człowiek chodzi sam nie z wyboru, brak partnerów, a własciwie z miłości do gór i nart, które pchają nas do ryzyka Jack Zapewniam cię że osoby które mnie "goniły" nie zwracały najmniejszej uwagi na me wyposażenie. Jeśli faktycznie Włosi wymagają ustawowo "sondę, peps i łopatę" to bym się zdziwił ale możliwe, może i tak czarnej serii jaka była w ostatnich latach, mogli zareagować tak jak to u nas po tragediach. Nie jest natomiast prawdą, iż heliskiing jest legalny tylko we Włoszech, bowiem w Austrii (Zurs), Szwecji, Rosji (okolice Elbrusa), Szwajcarii (Sas Fee, Verbier, możliwy Zermatt) (nie pamiętam jak we Francji, i Hiszpanii) Mitek Właśnie to mnie wkurzyło. Kolega nie zna podstaw, nie zna przepisów a wydaje opinie bazując na załyszanych i być może wyrwanych z kontekstu zdaniach. Proszę cię nie siej fermentu i nie praw frazesów (na jakich zasłuszanych opiniach i wyrwanych z kontekstu, jakie nie dbasz o wiedzę, co ty mi imputujesz człowieku, przeczytaj swój wpis, czy masz jakąś podstawę by obrażać ludzi jakich napotkałem). Podajesz słowo absolutnie skoro praktyka temu zaprzecza, każdy z nas ma inne doświadczenia we Włoszech (ja miałem parę zdarzeń w Dolomitach, w zachodnich). Zapoznaj mnie proszę z twoją znajomością ustawodastwa tyczącego turystyki zimowej w krajach alpejskich, jestem niezmiernie ciekaw, poproszę linki żródłowe. Ja czerpię informację z różnych żródeł,portale, fora, z prasy fachowej, mam kontakt z przewodnikami alpejskimi, a Kacperek jest szefem Polskiego Stowarzyszenia Przewodników Wysokogórskich. Jestem ciekaw jaki masz poza sobą autorytety w tej dziedzinie pozdr1 punkt
-
1 punkt
-
Nie wiem cz. Przede wszystki wyrażenie absolutna nieprawda jest stawieniem sprawy kategorycznie, a że przeczy moim doświadczeniom kiedy to to Włosi wyganiali mnie z off-pistu. Po drugie Włochy to nie jest normalny kraj alpejski, bo jako jedyny nie ma skiroutów (wyznaczonych szlaków nieprzygotowywanych). Dla porównania w St.Anthon ponad połowa z 240km to skirouty. Włochy są jak dla mnie najnudniejsze (najsłabsze) narciarsko, może są dobre ale dla rodzin z dziećmi lub poswzukujących sterylnych i cukierkowych warunków i cienkich narciarsko Polaków (dlatego są ich tak takie ilości we Włoszech). Wyjątkiem może być Alagna i Courmayeur. Nie jestem osamotniony w opinii, podpytaj się producentów polskich szerokich desek B2R, Majesty, albo Marcina Kacperka (www.freerajdy.pl) Oczywistym jest, że biorę na freeride ubezpieczenie na sporty ekstremalne,( nie zwyłe narciarskie, oprócz tego EKUZ, a z sobą amm sprawnego PMR). Choć i tak głupio nie mam zestawu lawinowego i co gorsza w większości jeżdżę sam. Ale dawkuję sobie ryzyko pozdr1 punkt
-
1 punkt







