Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 20.09.2011 uwzględniając wszystkie działy
-
10 punktów
-
Witam, Powolutku zbliża się kolejny sezon, w zeszłym sezonie miałem możliwość weekendowej jazdy w kilku ośrodkach w Szwajcarii, uwagi ogólne: - kraj jest relatywnie drogi i 100CHF na dzień jazdy (wliczając koszty dojazdu około 120-150km w jedną stronę) to norma - karnet ~65CHF, parking 5CHF - parkingi chyba wszędzie w Szwajcarii są płatne (jedyny znany mi wyjątek to Samnaun), przerwa w knajpce ... - na przygotowanie tras nie narzekałem, ale nie byłem nigdy krótko po opadach śniegu no i pogoda była ładna na początek: Lenzerheide - trochę wrażeń z tego miejsca, jeździłem tylko po stronie zachodniej doliny, zamknięcie Pucharu Świata w zeszłym sezonie było po stronie wschodniej i po tych trasach nie miałem okazji jeździć. Byłem tam w styczeń/luty tego roku, wrażenia, trasy urozmaicone, każdy znajdzie coś dla siebie, chociaż przewaga tras niebieskich, które często są łącznikami między wyciągami i się krzyżują, trzeba uważać by nie stracić orientacji, część wyciągów to orczyki, ale co kto lubi, nie zawsze trzeba siedzieć na podgrzewanej kanapie z bąblem, których notabene tam prawie nie spotkałem (większość krzeseł była otwarta), trasy czerwone bardzo przyjemne i urozmaicone nachyleniem, a czarne raczej jako alternatywne odnogi innych tras, którą można pojechać zamiast okrężną wersją czerwonej, tak naprawdę 3-4 trasy, po których się jeździ, a resztę traktuje jako łączniki między wyciągami czy trasy zjazdowe do miejscowości Jako ośrodek weekendowy polecam, tras jest wystarczająco by się nimi nacieszyć, przy wyjeździe tygodniowym można zawsze wziąć karnet wspólny z Laax i chyba Davos, wtedy spróbować jazdy w innych miejscach ogromną zaletą miejsca jest brak tłoku (mimo bliskości, a może właśnie dzięki niej Davos/Kolsters i Laax), byłem tam w czasie Kongresu Gospodarczego w Davos w weekend, gdzie dzień później (niedziela) w Laax były szalone kolejki (czasami nawet ponad 10min stania) do wszystkich wyciągów, tutaj było naprawdę luźno wada, brak połączenie części wschodniej z zachodnią "na nartach", co w wypadku wyjazdu samochodem i konieczności powrotu na parking jest dużym utrudnieniem, a na stronie wschodniej czarna trasa pucharowa, której nie miałem okazji poznać brak na liście ośrodków alpejskich w Szwajcarii na stronie, więc opis umieściłem tutaj, może JC to zmieni pozostają jeszcze wrażenia z Klosters, Davos, Laax i Engelberg, ale na to przyjdzie pora3 punkty
-
W piątek 16.09 miałem okazję być na Jaworzynie Krynickiej, i co? i byłem w szoku! Przygotowania do sezonu idą pełną parą! Widać, że im zależy na klientach i na własnym interesie. Na poniższych zdjęciach widać, jak zbierają kamienie z trasy (nie tylko ogromne głazy) po które podjeżdżał traktor z przyczepką i gdzieś te kamienie wywozili. Nawożą ziemię i równają stok, każdą dziurę i każdą bulę równają tak że skok będzie idealnie równy! No i potem nie robią się przetarcia i narciarze szczęśliwi i właściciele Jaworzyny też! Brawo! A pod dolną stacją robią jakiś odwiert goeotermalny i jak wszystko będzie ok to chcą zasilać tą wodę przyszły kompleks basenów:)Panie Rychter, patrz pan jak się to robi i powodzenia..!2 punkty
-
[ATTACH]2705[/ATTACH]Byłem 2 razy w zeszłym sezonie. Bardzo fajny ośrodek. Faktycznie sporo szerokich niebieskich tras. Czarnych mało i niespecjalnie wymagające.Co do pogody to........ jak to w austrii, raz około -5,-6 ale jeździłem na lodowcach też przy -26. Za to fajne knajpki gdzie mozna się ogrzać i zjeśc coś dobrego. W langenfeldzie fajny kompleks basenów aqua dome (troszku drogi) a w samym solden też przyjemny basen freizeitarena (znacznie tańszy).Śnieg pewny bo jeździ się bardzo wysoko. Infrastruktura bardzo dobra. Rano możliwa kolejka na 15 minut przy dolnym parkingu później juz bez tłoku.Czasem jest otwarta droga samochodowa bezpośrednio na lodowiec rettenbach, warto pojechac bo jest fajna i jeżeli się pojedzie rano to przez 1-1,5H mozna posmigać na lodowcach dosłownie bez nikogo (na górnym parkingu był nasz samochód i jakis czechów).1 punkt
-
1 punkt
-
Bzdura kompletna, w takim razie powinno się również zabronić palenia papierosów, picia napojów i spożywania czegokolwiek podczas jazdy. Rozmowa przez zestaw głośnomówiący dopiero rozprasza uwagę kierowcy, bo musi się wsłuchiwać co to też mu ma rozmówca do powiedzenia, a sam musi po trzykroć razy powtarzać bo tamten nie rozumie co się do niego mówi:mad:. To akurat dobra zmiana, choć tych których trzeba w ten sposób dyscyplinować jest chyba niewiele, no ale widocznie są skoro ustawodawca położył na to nacisk. Nie mam zdania, "zadaję się" z na tyle inteligentnymi ludźmi że nie muszę na to zwracać uwagi. Za to bym punktów, ani mandatów nie dawał, po prostu wypie.. wyciepał bym takiemu kluczyki od samochodu w kukurydzę, żyto, rzepak, czy to tam akurat po sąsiedzku z autobaną rośnie - jak by se szukał z pół dnia to miał by czas zastanowić się jaki tępy jest. Kara chłosty, bezwzględnie, dwa punkty to stanowczo za mało! Słuszne, nie rozpiszę się tu, bo ciśnie mi się jakieś takie żeby... a nie nieważne... Moim skromnym zdaniem to pielgrzymki powinny chodzić miedzami a nie publicznymi drogami, sami nagrzeszyli i muszą pyrgać do Częstochowy i z ich powodu inni(kierowcy) grzeszą: klną, bluzgają, źle życzą bliźniemu...ect... Nie mam zdania.1 punkt
-
Klosters/Davos Klosters - Parsenn Ośrodek chyba najciekawszy, w których jeździłem w tej okolicy, przewaga tras czerwonych, na których naprawdę da się pojeździć, kilka tras niebieskich, szerokich o równym nachyleniu, ale początkujący właściwie muszą się skupić na pojedynczych trasach, a później do miejscowości zjazd wyłącznie kolejką bo trasy czarne (Davos) lub czerwone (Klosters) z wyciągów przewaga krzeseł i gondolek, jest kilka kolejek i orczyków, dużego tłoku nie doświadczyłem, z tras polecam 19,20, 30 obsługiwane przez orczyki, bardzo dobre połączenie tras 1/2 (czarne)+17+21/22 do gondolki to już kawał trasy, można wsiadać na stacji pośredniej, chociaż w w godzinach szczytu jest problem z wolnymi miejscami i mimo, że trasa 22 jest wąska to czasami warto nią zjechać by wcześniej wsiąść do wagonika, który na stacji pośredniej jest już pełny w czasie kiedy tam byłem była przygotowana trasa z muldami, snow-park, odbywał się w nim puchar Coop'a, więc nie jestem wstanie ocenić ile było przygotowane na zawody, a ile to normalne przygotowanie przygotowanie tras standardowe, ale po południu na uczęszczanych odcinkach pojawiały się muldy, ale wszystko w normie jak w innych ośrodkach, szczególnie uwzględniając operujące na stokach słońce (część tras ma wystawę wschodnią, a nawet południowo-wschodnią) polecam, cały dzień można jeździć i się nie znudzić Davos - Jakobshorn na początek, w odróżnieniu do Parsenn można się znudzić, tak naprawdę są 2-3 trasu na których się jeździ, zaletą jest to, że z ośrodków w okolicy jest jako jeden z pierwszych otwierany na początku sezonu wyciągi to krzesła, 2 kolejki i orczyk, który obsługuje przyzwoitą czarną trasę, tras jest niewiele, jazda jak wspomniałem na 2-3 trasach, która w końcu się nudzi, szczególnie jeżeli któraś z tras jest zamknięta (najczęściej przyjemna czerwona 5), a na niej rozstawione bramki, jeżeli więc Klosters otwarte to zdecydowanie zalecam skrócenie drogi o kilkanaście km i pozostanie na stokach Parsenn, lub wjazd z Davos kolejką szynową, ale jak się nie ma co się lubi to się lubi ...1 punkt
-
1 punkt
-
Jak ma ciśnienie na narty sportowe i slalomki to na początek Atomic SL10 156 cm. Ja bym radził pomyśleć o dobrym allroundzie w długości 160 cm (np Rossignoll Zenith 6) albo crossie w typie Head Icon TT 60 lub Fischer Progressor 8+ lub Dynastar Contact Grove - zwłaszcza jak to ma być jazda w Polsce powiedzmy w niespecjalnie idealnych warunkach.1 punkt
-
A na czym teraz jeździ??? Ja mam podobne parametry wiekowo-wzrostowo-wagowe i bardzo dobrze czuję się damskim Volklu Attiva Estrella, który wcale nie ogranicza. A jeśli podejście i umiejętności są bardziej sportowe można pomyśleć o wyższych damskich modelach Volkla, Atomica itp...1 punkt
-
17 milionów utopionych pod Jaworzyną? KRYNICA-ZDRÓJ. Nie trysnęła gorąca woda z otworu drążonego od wielu miesięcy u stóp Jaworzyny Krynickiej. Zarząd spółki Kolej Gondolowa, który zainwestował w prace wiertnicze prawie 17 mln zł, ma w poniedziałek podjąć decyzję, co dalej robić z odwiertem, który ma 2850 metrów głębokości. Prace wiertnicze stanęły na tym poziomie z końcem lutego. Mniej więcej od tej pory skończyły się też pełne nadziei komentarze zarówno inwestora jak i wykonawcy, a także bardzo zainteresowanych powodzeniem przedsięwzięcia władz Krynicy. Dotarcie do obfitych ujęć gorącej wody oznaczałoby nie tylko dla właści cieli gondoli, ale także dla całego uzdrowiska rozwojowy skok naprzód. Prezes spółki Jan Łuszczewski nagabywany przez nas o szczegóły, nie kryje zdenerwowania. - Kto mówi, że wody nie ma? - mówi, nie chcąc wdawać się w jakiekolwiek komentarze. - W poniedziałek mamy naradę zarządu i poinformujemy o decyzjach. Z zachowania wszystkich zainteresowanych osób widać, że wokół odwiertu, który kosztował 16 mln 700 tys. zł zrobiło się nerwowo. Przyparty przez nas do przysłowiowej ściany prezes Łuszczewski nie zaprzecza, że nie poszło tak, jak to sobie wyobrażano. Stanowczo jednak oponuje wobec wersji, że cała robota poszła na marne. Więcej nie chce mówić. Podobnie jak Józef Mil, prezes Przedsiębiorstwa Robót Wiertniczych i Górniczych wykonującego roboty i badania próbek. Podkreśla, że pragnie być lojalny wobec zleceniodawcy. Czy to koniec marzeń o kąpielisku termalnym w Czarnym Potoku i ogrzewaniu obiektów uzdrowiskowych? Kilka miesięcy temu prezes Mil opowiadając o wcześniejszych sukcesach swojej firmy w różnych miejscach kraju, gdzie do wiercono się do dużych zasobów gorącej wody, mówił, iż można się jej spodziewać na głębokości od 2750 do 3050 metrów. Konsultujący prace wiertnicze pod Jaworzyną Józef Chowaniec, dyrektor Oddziału Karpackiego Instytutu Geolo gicznego w Krakowie, od początku podchodził sceptycznie do szans trafienia na zasoby wód termalnych we fliszu karpackim. - Przy tego typu poszukiwaniach, oprócz racjonalnego, naukowego podejścia, trzeba mieć trochę z gracza i ryzykanta - mówią kryniczanie trzymający kciuki za prezesa Łuszczewskiego. Dziennik Polski Region Nowosądecki; artykuł z 26.03.20111 punkt
-
1 punkt







