Ranking
- uwzględniając wszystkie działy
-
Wprowadź datę
-
Cały czas
1 Październik 2007 - 10 Październik 2026
-
Rok
10 Październik 2025 - 10 Październik 2026
-
Miesiąc
10 Wrzesień 2026 - 10 Październik 2026
-
Tydzień
3 Październik 2026 - 10 Październik 2026
-
Dzisiaj
10 Październik 2026
-
Wprowadź datę
14.03.2012 - 14.03.2012
-
Cały czas
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 14.03.2012 uwzględniając wszystkie działy
-
CzantoriaZ samego ranka sióp na Czantorie.Pogoda nie zachęcała ale na szczęsciena miejscu bez opadów ,no może większych opadów,ale za to mlecznie,bardzo:frown::Wjazd na górę skutkował szaleniem błędnika przez pierwsze 200 metrów zresztą o 12 było tak samo,trzeba było uważać przed pierwszą ścianką żeby się nie wpie..... w las :eek:Czy były jakieś plusy dzisiaj : a no tak jeżdziło całe 6 osób,po południu zjechało się pare aut,obniżyli ceny.Trasa mięciutka,warunki trudne ale bez większych przetarć,wyciąg ma chodzić podobno jeszcze w następnym tygodniu,średnio to widze,ale...Jak dla mnie pojeżdziłem,aczkolwiek ostatnie zjazdy zachowawcze to znaczy wolałem dmuchać na zimne he,he tak właśnie wyglądało to 200 metrów z góry9 punktów
-
Jestem teraz w okolicy Val Gardeny. Na Marmoladzie -7, a na dojeździe do niej muldy po kolana już przed południem. Jest mega ciepło po prostu wiosna, a to przekłada się na warunki śniegowe. Na stokach nasłonecznionych po 13 muldy i cukier. Ludzi było dużo szczególnie w niedzielę i poniedziałek teraz już jest w miarę luźno. Wszystkie wyciągi otwarte.6 punktów
-
Cześć Ostatnie 10 dni spedziłem w domu z dziećmi. Było super gdyby nie jedno ale... W tym czasi, moja żona - znany niektórym forumowiczom Rybelek - bawiła na dorocznym damskim wyjeździe, ktory organizuje wraz z przyjaciólkami od lat. Tym razem padło na rejon Sestriere. Pozwole sobie zrobić sobie (hehe) przyjemność i zadowolić sie opisem na podstawie jej relacji skoro nie dane mi było tam być. Niestety jest daleko - ponad 1700 km autokarem. W nagrodę mamy ponad 400 km tras w sześciu rejonach: Souze d'Olux, Pragelato, Sansicario. Sestriere, Claviere i (po francuskiej stronie) Montgenevre. Szczególy co i jak mozna sobie zobaczyc na stronce www.vialattea.it więc nie będę pisał o oczywistościach. Dziewczyny spały w hotelu w miejscu Sagna Longa - dojazd jedynie dwustopniowym krzesłem z Cesana. Miejsce dla narciarzy idealne, mniej więcej w środku regionu. Pogoda charakterystyczna dla tego okresu czyli zmienna. Fajne włoskie żarcie, butelka wina do obiadu 7 E. Temperatury od -20 na górze do miejscami +15. Trzy dni słoneczne, pozostałe z lekka mgłą, jeden z klasyczna dupą i opadem (widocznośc do 5 metrów, jazda jedynie na tyczki, osoby z wrażliwym błędnikiem raczej zostaja w hotelu). Śniegu nie za dużo, sporo tras zamknietych, zwłaszcza na dole i w samym Sestriere. Przygotwanie tras wtakie jak przy takiej pogodzie. Na stromym twardo - tam gdzie bardziej płasko im południowe stoki miękko. W miejscach wywianych i narazonych na dziłanie słońca/cień zdarzały się lodowe zobocza wymagające uwagi - upadek lot do podstawy murowany. Z racji niewielkiej ilości sniegu wywcieczki z boku trasy ryzykowne - co odbiło się na sprzęcie niestety. Praktycznie objeździly wszystko co było dostępne, choc odległości duże i trzeba sie sprężać, żeby zdązyć przed zamknięcie krzeseł wiozących do hotelu - zwłaszcza jeżeli za cel obieramy sobie trasy w Souze d'Olux - najdalej połozonym. Trasy w większości w lesie wystarczająco szerokie, sporo bardzo fajnie zaprojektowanych, zachecających do szybkiej jazdy profilem trasy. Z najfajniejszych miejsc zdecydowanie nie zawiodła Olimpica w San Sicario, trasy W Souze d.Olux. Najfajniejsze miejsce to zdecydowanie jednak orczyk nr 86 i trasa nr 4 w Montgenevre, fantastycznie położona w źlebie ze straszącymi po obu stronach skalnymi ścianami. Zwrócic uwage należy na nie do końca dobre odwzorowanie odległości na mapkach i niezgodność mapek włoskich i francuskich nie stwarzające jednak większych problemów orientacyjnych. Generalnie dziewczyny uznały rejon za fantastyczny a wyjazd jako jeden z najbardziej udanych pomimo braków sniegowych. Na koniec jeszcze refleksja prywatna dotycząca uczestinków wyjazdu. Dziewczyny wszystkie sa po 40 narciarki średniozaawansowane - tak na 5-6, Rybelek powiedzmy 7 w tej naszej skali. Dotychczas były w wielu miejscach we Włoszech (praktycznie całe Dolomity, rejon Bormio, Rendena z przyległościami, Tonale, Cervinia z Francja i Szwajcaria) czyli skal porównawcza spora. Jeździły wykorzystując czas na maxa - ze względu na obszernośc rejonu. W trakcie posiłków ze zdumieniem stwierdzily, że prawie połowa uczestników wyjazdu ( meska część w wieku straszym i młodszym) nie jest zadowolona. Okazało się, że jest wiele zarzutów do organizatorów - jeden z Panów stworzył nawet liste kilkunastu punktów: - nie wszędzie jest snieg - trasy nie są idealnie przygotowane - daleko do sklepu i trzeba do niego jechac na nartach - samemu trzeba nieść bagaże z wyciągu do hotelu - na jedzenie jest tylko makaron i tym podobne brednie. Wydaje się - jak to stwierdziła moja zona z koleżankami - że niektórzy ludzie jadą nie w celu dobrej zabawy na nartach ale z założeniem szukania dziury w całym od pretekstem gdzie to ja nie byłem i jak tam było doskonale itd. Był to jedyny element, który w pewnien sposób psuł pobyt - bo kto lubi wakacje gdy obok ktos ciągle ma o cos pretensje, jest niezadowolony itd. Na szczęście słuszne podejście - nie ma cos ie przejmowac baranami - i tym razen zwycięzyło. Czego wszystkim życzę. Pozdro5 punktów
-
Piotr,Nie chce swoim wpisem zniechecac Cie ale z tego co widze jestes wyluzowany wiec nie bede owijac w bawelne :wink: Wbrew temu co pisze Niko jazda oczywiscie nie jest na dobrym poziomie amatorskim ale chyba nie chodzi o to zeby pisac jaki to poziom tylko zeby pokazac bledy i powiedziec jak je naprawic.Zacznijmy od techniki (tylko glowne bledy): - tendencja do przechodzenia na gorna narte, dolna nie obciazona nie ma wygiecia i odjezdza w bok - pozycja za bardzo na tylach i zbyt wyprostowana, na zdjeciu zapoczatkowujesz skret, to jest faza w ktorej musisz nacisnac na dzioby nart, biodra bardziej do przodu- brak dynamiki, prawie nie widac pracy gora dol, w skrecie masz byc nisko - tu takze za bardzo na tylach, zbyt male ugiecie w stawie skokowym - nigdy nie spuszczaj tylka ponizej kolan, szczegolnie ze mlodziencem chyba nie jestes :wink: upadek w takiej pozycji to potencjalna utrata wiezadla krzyzowegoWiecej fotek nie da sie wkleic wiec teraz na sucho kilka uwag:- staraj sie o wieksza plynnosc w jezdzie, prowadz bardziej okragle luki, szybciej zmieniaj krawedz- rece sa bardzo sztywno prowadzone i troche za nisko, dobre jest cwiczenie zeby je troche rozruszac - jedziesz bez kijkow, przy bramce klasciecie rekami dalego z przodu, natomiast miedzy bramkami prostukesz rece w bok na poziomie barkow (jakbys robil wielki zamach do kolejnego klasniecia), ja bedziesz to robil z jednoczesnym wyjsciem w gore to zlapiesz rowniez ruch gora dol i troche rytmuJezeli chodzi o taktyke to wiele oczywiscie mozna pisac ale mysle ze wystarczy jak popracujesz nad tym zeby jechac na okraglo czyli nie jedz bezposrednio na tyczke tylko celuj jakby powyzej niej zeby w momecie jak wchodzisz w bramke miec juz czesc skretu za soba, wychodzac z bramki bedziesz juz mial znacznie lepsza pozycje do nastepnego skretu. W przeciwnym razie bedzie to co widac dobrze na pierwszych kilku bramkach, jedziesz ostro na tyczke i przy samej tyczce musisz gwaltownie zmienic kierunek co oczywiscie skutkuje zeslizgiem.Zycze wytrwalosci. Jak bedziesz mial mozliwosc jazdy na tykach to probuj swoich sil, zawsze z tego wyciagniesz jakas lekcje, no i zabawa bo przeciez o to w koncu chodzi.4 punkty
-
Witam po przerwie.Właśnie wróciłem z wypadu na Zillertalarenę (03-10.03.2012)Byłem tam po raz trzeci i znów wypad uważam za suuuper udany:biggrin:.Podróż (jak zwykle przez Słowację) odbyła się bezproblemowo.Wyjazd z Bytomia o 2.30 na miejscu 13.00.Jedyny korek to jak zwykle w Rosenheim, ale tym razem tylko pół godziny.Nocleg mamy stały w miejscowości Zell am ziller.http://www.huditz.at/Pierwszy dzień (niedziela) rozgrzewkowy, po długiej podróży.http://www.zillertalarena.com/de/arena/winter/start_winter.htmlPogoda piękna, jedyny minus to plus:wink: na termometrze i to +8.Przejechane 28km wg skiline.Dzień drugi pogoda się załamała. Totalna mgła i suty opad śniegu (miejscami 40cm).Jeździmy tylko na Arenie w rejonie Zell. Dzień trzeci lekka poprawa pogody. Szczyty we mgle, poniżej 1900m widoczność dobra.Znowu tłuczemy trasy w Zell-u. Ulubiona 18, 14 i 13.Dzień czwarty od rana -5 i lampa totalna.8.30 pod gondolą Rosenalmbahn. Wyjazd w górę i objazd całej Areny.Tutaj parę fotek: Wracamy wykończeni (50km wg skiline).Objechaliśmy wszystko – Zell, Gerlos, Konigsleiten.W taką pogodę to frajda.Dzień piąty znów opad śniegu i jazda w Zelu-u.Dzień ostatni Alpy żegnają nas całkiem fajną zmienną pogodą.Na zakończenie przejechane 38km.Polecam jak zwykle rejon Zell, jak i dwie trasy czarne przy Falschbachbahn – rewelacja.Dla uczących się polecam Gerlos i trasy niebieskie pod ebenfeld x-press i 6-krummbach x-press. Trochę to przypomina Białkę:.Jak się ogarnę to zmontuję galerię.Pozdrawiam.3 punkty
-
no to dwa słowa ode mnie. kol.zaruski - ty chłopie nie wiesz po jakim świecie stąpasz !!!! siedzę w konkursach dość długo i wyjaśniam Ci,że jeżeli konkurs jest na tzw. lajki-czyli głosy to nie liczy sie piękność tych prac -tylko ilość zebranych głosów !!! widziałem już różne badziewia ,które wygrywały konkursy z mega liczbą głosów. w necie jest sporo for tzw.klikaczy,którzy klikaja głos za głos i maja to w d..ie czy to jest fajne czy nie. ludzie z tego żyją i idą po trupach - nie interesuje ich Twoje szanowne zdanie na ten temat. był ciekawy program o tych ludziach - potocznie nazywanych "bulionerami" czasami ktoś wrzuci jakis komentarz o niezadowoleniu - to go poprostu zleją. jeżeli jest konkurs na ocenę jury to wtedy wygrywa w miarę obiektywnie oceniona praca. Tu w przypadku Maćka ,moim zdaniem filmik jest ok-i dlatego na niego klikam i to razy 4,bo nawet nie mam ochoty oglądać innych-solidarność forumowa (tak jak pisałem wcześniej) musi być !!! sam uczestniczę w konkursach ,bo sprawia mi to przyjemność i zapewnia rozrywkę i nawet czasami coś wpadnie.... pozdrawiam normalnych i trzeźwych:laughing:2 punkty
-
Prognozy są takie ze w najbliższą niedziele i poniedziałek przejdzie front, trochę popada, u góry zapewne śnieg. Za frontem będzie trochę chłodniej.2 punkty
-
284 :smile: Zaruski,zanim napiszesz kolejną taką głupotę,w dodatku chamską,może najpierw weź do ręki słownik i zapoznaj się ze znaczeniem użytego słowa... W tym przypadku mam na myśli "zmanipulować". Zajrzyj choć na Wikipedię... Po drugie,kim Ty jesteś,żeby mówić,że ten film jest bądź nie jest najlepszy? Dla Ciebie może nie być,ale nie jesteś żadną wyrocznią/autorytetem,który będzie wszystkich w tym temacie pouczać. Mam wrażenie,że celowo w pierwszym poście w każdym temacie starasz się zrobić możliwie "mocne wejście",na granicy chamstwa i regulaminu Forum,żeby tylko zawrzało,po czym stawiasz się w roli biednej zaszczutej ofiary zbiorowego gwałtu. :stupid: Nie dziw się później reakcją Forum.2 punkty
-
Trochę dydaktyczny w ujęciu ogólnym - nauczyć innych pokory, kultury, wyrozumiałości, dystansu i zrozumienia. Trochę dydaktyczny w ujęciu narciarskim - zawsze obnaży się coś do poprawy; wszak nie chwalić się nadrzędnym jest, a rozwijać powinno być w tym wątku Serdeczności2 punkty
-
Witam. Po pierwsze dzięki za włożony wysiłek i chęci. Na pewno mnie to nie zrazi. A teraz do rzeczy: Exactly. Tak. To mi zostało po starej szkole. Wyjście ze skrętu z łyżwy. Przy długim skręcie mam problem się tego pozbyć. Kiedyś miało to dawać kopa:rolleyes:: Tak. Dzięki za dobrą radę. Młodzieniaszkiem faktycznie nie jestem, a zdarza mi się o tym zapomnieć. Tak. Z tym też mam problem. Strasznie mam nerwowe ruchy. Bierze się to z bardzo szybkiego skrętu krótkiego, który uwielbiam. Przenoszę to potem na długi skręt. Będę próbował. Za taktykę to się nawet nie biorę, ale dzięki za wskazówki:biggrin::wink: Jak tylko będzie okazja będę próbował, choćby miało to u innych wzbudzać uśmiech. No risk no fun:rolleyes:: Liczy się tylko to co mi sprawia frajdę i basta. Jeszcze raz dzięki. Pozdrawiam1 punkt
-
1 punkt
-
... ale Piotr zaprezentowal bo jest wyluzowany czego i Tobie Darku zycze :biggrin:1 punkt
-
Marcin wytłumacz mi jakim cudem się hartuje? To mit jakich mało, przeczytaj w Wikipedii co to jest hartowanie i uzyskasz odpowiedź czy w przypadku krawędzi która zaczepiła o kamień jest to w ogóle możliwe:stupid: Oczywiście producenci narzędzi do tuningu nart wcisną nam każdą ciemnotę żeby tylko nas naciągnąć na zakup całej skrzyni gratów do strugania nart i w myśl tej zasady pojawił się w ich ofercie kamień do odhartowywania krawędzi, szkoda że nie próbują nam sprzedać palnika z butlami z gazem, ale ten gaz oczywiście to nie był by taki zwykły techniczny tylko taki specjalny do odhartowywania krawędzi:stupid:1 punkt
-
1 punkt
-
1 punkt
-
Pierwsze wrażenia po zjeździe: trasa całkiem sympatyczna, troszkę mało może zjazdowa, ale dużo interesujących konfiguracji terenu, bardziej dla zawodników dobrych w super-g. Zwyciestwo Aksela na takiej trasie nie może dziwić, znów zaczyna się jego pogoń w finałach, ale Feuza już nie dogoni. Najlepszy wynik w karierze Raicha w zjeździe do tej pory był najwyżej 10 dzisiaj 5. Szkoda Cuche`a, że tak pojechał swój ostatni zjazd w karierze. I szkoda Jansruda, byłoby kolejne z rzędu podium w konkurencjach szybkościowych z dwójką Norwegów. Nawiasem mówiac, kto by pomyślał jeszcze rok temu, ze Jansrud będzie jednym z najlepszych zjazdowców w PŚ. Generalnie wiosna taka, że już chyba czas kończyć sezon.1 punkt
-
Pokory nigdy nie za dużo! Nam wszystkim:wink:Piotr ma ułozone wszystko,a moja ocena tylko widza,a nie eksperta-to zrobil Niko:rolleyes:: Pozdr:smile: A do tego trzeba w takiej jeździe dążyć/niektórzy tak potrafia/ www.youtube.com/watch?v=40cXAW8XwE8&feature=related1 punkt
-
Ja myślę, że różnica między wyciągami jest taka, że wyciąg to urządzenie transportowe publiczne a samochód jest prywatny. Jak ktoś ma odlot na stare auta to jego prywatna sprawa. Oprócz czarnego dymu i kwestii bezpieczeństwa innych użytkowników drogi stary samochód jest dla większości sprawą neutralną. Natomiast wyciągi są dla nas wszystkich narciarzy i snowboardzistów. Dla większości z nas fascynacja i oczekiwania Mostostala są nie zrozumiałe w tym względzie. Dla mnie produkt Mostostalu to PRL-owski bubel. Dziwne niewymiarowe orczyczki na których utrzymanie się na snowboardzie lub z małym dzieckiem jest katorgą. Stawiam tezę, że Mostostal z Gdańska to mitoman, który nawet wymyślił sobie kolegę z Austrii zafascynowanego szybkością Mostostalowskich łorcyków. Współczesne Doppelmayery 2-SL chodzą 3,3 m/s. Nikt by chyba nie narzekał na coś takiego a nie coś tak pokracznego - wyrób orczykopodobny ze Szczyrku.1 punkt
-
Obawiam się niko130, że moja jazda na bramkach nie jest przedwczesna, a wręcz odwrotnie. Na nią jest po prostu za późno:wink: Ten filmik to była czysta zabawa, którą zapewniał karnet. Ostatnio na "bramkach" jechałem w roku 2007. Tam gdzie teraz byłem była możliwość kręcenia automatycznie filmików na bramkach, więc sobie poszalałem. Dzięki i tak za delikatne potraktowanie - "...jest trochę do poprawy". Wg mnie to jest "gigantowa" tragedia:biggrin: Ale nie dawałem za wygraną i trenowałem dalej. Tu następny przejazd "giganta", niestety warunki pogodowe były już dużo gorsze: [video=youtube;Pawc3CgQFHM] Pozdrawiam i życzę wszystkim przy oglądaniu wiele zabawy.1 punkt
-
Figo ma Magnumki nie z tego sezonu ani chyba z poprzedniego też nie więc tego cuda przynajmniej oficjalnie nie mają. Ja bym tam przydatności rockera nie demonizował, duże znaczenie to takie coś ma w narcie freeraidowej do jazdy w puchu, na trasie mniejsze, łatwiej się inicjuje skręt jeśli ktoś ma z tym problem i to chyba na tyle, na twardym, zbetonowanym stoku za to trzymanie takiej narty będzie przeważnie nieco słabsze - zgaduje przypadek złego odbioru takich nart w Andorze - na takie bolączki potrzebny jest dobór większej długości nart bo moda krótkie narty+rocker to będzie jakościowa porażka w jeździe. Dla mnie pojawienie się rockerów w nartach trasowych nie jest na pewno rewolucją a jedynie kosmetyczną zmianą bo coś się w biznesie dziać musi, niemniej to nie rewolucja na miarę taliowania nart. Narty dalej będą się dzielić na dobre i słabsze a nie te z rockerem i bez - choć pewnie teraz wszystkie będą z rockerem bo już minimalne podgięcie dziobu łapie tą nazwę bo wiadomo - koń marketingowy ciągnie bryczkę1 punkt
-
Kolego nie byłeś nigdy na takich zawodach wiec nic nie pisz o hamach. Na reb bullu nie ma zadnuch hamów tylko grupa śmiałków, którzy chca sie dobrze bawic i poczuc troche wiecej adrenaliny. I nikt tam na pewno nie płakał, z ktoś go przewrócił, tylko szybko wstawał i jechał dalej. Tam jest zasada: JEST ZABAWA, JEST RYZYKO! :smile: A ty kolego dalej szusuj sobie na oślej łączce i nie pisz dalej juz nic temat red bulla1 punkt
-
to i ja napisze relacje jako drugi z redbull'owców:) sobota upłyneła pod znakiem eliminacji, ja jako że nie zalapałęm sie w Krynicy musiałem się zgłosic wcześniej i dobrze zrobiłem przyjeżdzając na szymoszkową rano, pojedziłem troszkę na jeszcze pustej trasie a później koczowałem w biurze zawodów na otwarcie list. Udało się zapisac na samym początku i później czekałem już sobie spokojnie na start eliminacji. Eliminacje bardzo wysoko obstawione, chętnych na 177 wolnych miejsc w finale prawie 350 więc zapowiadała się walka. Na listach znane nazwiska, bracia Kłusak, Rzepecki, Habrat, Wojarski wiele fighterów z amatorskich Mistrzostw Polski, z Wintercupów, duża osób w gumach i przy knajpie co drugie narty długości grubo ponad 200cm zapowiadały walke. Tak było, na szczęscie udało sie i mogłem sie cieszyc z awansu po raz trzeci do finału i tu chciałem napisac że tegoroczne eliminacje były bardzo trudne ale już są za mną odbiór nr, spotkanie w kolejce Przemka z forum i nocleg na Słowacji gdzie miałem blisko do Tatrzańskiej. Finał.. ha, pogoda sprawiła że zapowiadał sie najbardziej hardkorowo ze wszystkich! świeży opad śniegu (koło 30cm) niewielka mgła i wiatr nie nastawiał optymistycznie ale co tam.. wyjazd gondolą do pierwszej stacji, wysiadka, wyjazd krzesełkiem wyżej, wysiadka i tu.. podejście jakieś 100m pod górę przy trasie, plus tego że każdy sie rozgrzał chyba na tej wspinaczce. start był z jakiejś bocznej drogi do trasy, plus że z górki, minus.. po lewej dziura i kto sie zmieści leci w las hehe, na szczęście nr startowy dał mi pozycję z lewej bliżej nart które były wbite za balonem startowym. Ułożenie ludzi i odliczanie.. I to co się wtedy zaczęło to była po prostu rzeźnia! Ktoś za mną mnie popchnął, utrata równowagi i gleba po 10metrach biegu, ale nic, wstaje i szukam nart które był gdzieś w połowie, po drodze zamieszanie, ludzie szukają sprzętu, przebiegam komuś po nartach, trącam kogoś z barku, walka ramię w ramię, dopadam sprzęt, zapinam w tym zamieszaniu i ruszam.. bliżej przepaści bo widzę pusto, przepychanie żeby w końcu wyjechac ze startu, patrzę przed siebie.. jedzie sama deska, podcina dziewczyne która ląduje w lesie! ciśniemy dalej, nie ma lipy, przeciskamy się na siłe bo inaczej można skończyc na śniego co grozi ew rozjechaniem przez innych:) w końcu wyjazd, luz, puszczamy sie na kreche pozycja i lecimyyy.. składam się i mijam, ludzi na deskach na nartach, nadrabiami ile się da hehe.. jest dobrze, w połowie mijam jaką nartę, poźniej druga patrze gośc leży (ale zjechał później) i sie nie rusza.. końcówka, nogi zaczynaja palic ale nie otwieram sie bo pójdzie wszystko sie rypac.. widzę meta, koniec, zadowolony w 100%, dojazd po takim starcie w połowie stawki overall, redbull do picia i czuję że żyje:D a poniżej.. zobaczcie to moimi oczami: [video=youtube;cNXGBZlVTRk] enjoy...1 punkt







