Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 10.01.2013 w Odpowiedzi
-
Dzisiejszy wolny dzień postanowiłem spędzić... "U wrót Mordoru". ...analogia nie jest tu całkiem przypadkowa. Ten narciarski dzień bowiem spędziłem, po pierwsze w krajobrazie przypominającym poniekąd klimat "Władcy Pierścieni", po drugie na Górze, która też nie jest codzienna - została stworzona przez człowieka. Góra Kamieńsk: http://www.gorakamiensk.info/ Pierwsza kolej krzesełkowa (4o) w środkowej części Polski i trasa długości 760m. Początek dnia - śnieg. Temperatura +2. Wiatr. Pierwsze spojrzenie na Górę pełną wiatraków... Dojeżdżam - zaczyna padać deszcz...nie wróży to dobrze... Cennik: Kupuję karnet popołudniowy: od 13 do 17. Cena 40zł + kaucja za plastik 20zł. Pierwsze spojrzenie z bliska na stok - będzie dzisiaj "Mordor"... miękko. ...choć Orków na swych dziwnych deskach niewielu... ...to niestety śniegu też... nie pojeździłem pod samym krzesłem jak cztery lata temu, gdy tu byłem. Oko Saurona obserwuje wszystkich... Przy górnej stacji - ćtapa... ...wiatraki złowieszczo przecinają powietrze... ...i widok na Śródziemie: Górna stroma cześć stoku: ...widok na końcówkę niebieskiej trasy po lewej stronie: ...i na sam dół, gdzie w karczmie, wszelakie Stworzenie... Kończę opowieść... ...opowieść, która powstała "U wrót Mordoru". pozdrawiam marboru15 punktów
-
Podsumowanie: Najlepszy ośrodek w jakim byłam. Wspaniale zaprojektowany z myślą o narciarzach - nie było ani jednego miejsca, w którym musiałabym iść z buta czy podjeżdżać autkiem – wszystko pięknie połączone i zgrane - dla mnie to ogromna zaleta, bo jak wiadomo jestem rozpieszczona . Trasy piękne, położone w lesie, świetnie przygotowane. Najprzyjemniejsze trasy zaznaczyłam na mapce poniżej: Niebieski domek to nasz gasthof. Patrząc na mapkę wydawało mi się że cały ośrodek zrobimy w 2 dni. Mapka wygląda niewinnie ale trasy są długie a odległości pomiędzy poszczególnymi górami dość spore. Wracając z Haus czy z Reiteralm zawsze trafialiśmy pod ostatni wyciąg o 15:59 –już pięknie zachodziło słońce a stoki świeciły pustkami: Generalnie infrastruktura jest nowoczesna, dużo jest grzanych kanap. Wadą są niestety wolne krzesła łączące Hauer Kaibling i Planai oraz Planai i Hochwurzen (na szczęście krótkie) i oczywiście dłuuuugie Hochwurzen i Reiteralm. Kiepska jest też „pięciogondolka” na Hohwurzen, która owszem fajnie wygląda na fotkach, ale jest średnio przyjemna w użytkowaniu (przypominam, że jak tam byliśmy to nie było tłumów... a gondolka i tak mnie wkurzyła). Atrakcje: Nocny stok – jak się dowiedzieliśmy w kasach – dodatkowo płatny, znajduje się na trasie 33 w Hochwurzen. Czynny jest od 19:30 (codziennie bez niedzieli) i oświetlony jest także 7 km tor saneczkowy. Potem można iść do knajpy na stoku i się upić (więcej na stronie www.nachtrodeln.at i cennik: http://www.planai.at/winter/de/tarife/Abendtarife.html ) Skywalk (Dachstein) – Ponieważ Dachstein był zamknięty do 25.12. (z powodu „Revision”) więc nie skorzystaliśmy z tej atrakcji. To jest taki punkt widokowy – mostek wysunięty nad przepaścią z przeszkloną podłogą w jednym miejscu (http://farm8.staticflickr.com/7131/7500994482_3e5cbea213_z.jpg). Nasza gospodyni mówiła że dowcipnisie z obsługi zrobili rysę na tej szybie i każdy kto obok przechodził nie chciał stawać na tej szybie Tor saneczkarski – oprócz tego że jest czynny w nocy to jest też czynny w ciągu dnia – nawet sporo rodziców z dzieciakami jeździło na sankach w Hochwurzen. Fackelwanderung (środa) – czyli nocna wędrówka z pochodniami po górach (myśleliśmy, że to jest jazda na nartach z pochodniami ale niestety to tylko spacer z pochodniami, płatny 6 euro od osoby. więcej info w informacji turystycznej w Schladming). Więcej fotek tu: http://www.skionline.pl/forum/gallery/showimage.php?i=7081&c=5 (klikać wstecz, bo galeria jak zwykle jest od tyłu)9 punktów
-
Pilsko, wtorek 8 stycznia Nie byłem, ale można zobaczyć w necie 2 filmiki z wtorku [video=youtube;kHGoXwwAfnA] [video=youtube;1yIOPw44wQY]8 punktów
-
Powrót: Na drogę powrotną pogoda się nieco popsuła – przyszła odwilż. W planach mieliśmy zahaczenie o Mariazell, w którym spędzaliśmy ferie zimowe jako dzieciaki. Mariazell to największy w Austrii ośrodek Maryjny – to taka austriacka Częstochowa tylko z ośrodkiem narciarskim. Niewiele się tam zmieniło, ale widać, że miasteczko się rozwija. W St. Sebastian wybudowali Spaar i powstało kilka szkółek narciarskich przy stoku. przebudowali też główną stację gondoli na Burgeralpe – za naszych czasów trzeba było z ulicy wchodzić po „milionach” schodów żeby dostać się do gondoli. Wzięłam oczywiście folder z mapką tras narciarskich ze stacji gondoli w Mariazell i rozbroiło mnie jedno zdanie: „8 pisten mit 11 km Länge”... i mimo to jakoś tydzień tam wytrzymywaliśmy i jeździliśmy tam co roku Przy odrestaurowanej bazylice rozstawione był stragany z pamiątkami i miejscowymi serami, nalewkami i piernikami. Planowaliśmy spędzić w Mariazell tylko 1h ale oczywiście zeszło się nieco dłużej (jeszcze zupka w naszym byłym gashofie). Dalsza droga powrotna to ta sama trasa co Wwa-Schladming więc minęła bez problemów i szybko6 punktów
-
3 dzień (18.12) Pogoda była słaba (-2 i chmury + sypiący śnieg). Wystartowaliśmy ze stacji Planai-Hochwurzen i pojechaliśmy na Hochwurzen. Na Hochwurzen trenował team Łotwy – okupowali trasę 32, ale ostatniego dnia była otwarta Ośrodek jest mały i kameralny, a trasy przepięknie położone w lesie. Moją ulubioną trasą jest trasa 41 – troszkę na uboczu schowana, ale przepiękna, szeroka Przy międzystacji „pięciogondolki”: [która swoją drogą jest kompletnie niepasującą do tego idealnego ośrodka pomyłką - nie dość że się strasznie długo czeka aż to ustrojstwo przyjedzie to jeszcze czeka się aż ruszy i jedzie się na stojąco z nartami w gondolce] panowie artyści z piłami mechanicznymi robili ze śniegu rzeźbę. Pod koniec dnia postanowiliśmy podjechać do Reiteralm, bo planowaliśmy zrobić tę część następnego dnia. Niestety przez stare, wolne, niewyprzęgane dłuuuuuuugie krzesło Reiteralm I wyrobiliśmy się dosłownie tylko na jeden zjazd i musieliśmy wracać żeby przed zamknięciem ostatniego krzesła dostać się do Schladming. Aha, warto wspomnieć że to krzesełko Reiteralm I ma atrakcję w postaci absurdalnej międzystacji, na której gość wybiega z budki i krzyczy żeby podnosić narty i pałąk zabezpieczający. Potem się przyjrzeliśmy że na 1 słupie było ostrzeżenie w jęz. niemieckim że będzie międzystacja, ale było pomalowane na taki sam kolor jak słup (ciemna zieleń) i w ogóle nie zwracało uwagi. Swoją drogą współczuję gostkowi tej budki bo ma stresującą pracę Wieczorkiem jak zwykle spacerek i pamiątkowy szoping – poszliśmy do sklepu w którym robią swoje własne miejscowe nalewki. Oczywiście było ich tyle że nie wiedzieliśmy na co się zdecydować (a miały to być prezenty świąteczne od nas) więc pani pomogła nam dokonać wyboru upijając mnie – po prostu musiałam wszystkiego spróbować a Pani dość hojnie lała do kieliszka6 punktów
-
Wyjazd: Droga była wprost rewelacyjna. Z Wwy wyjechaliśmy od razu na autostradę, potem dołączyliśmy do nówki Katowickiej i potem za Siewierzem zjechaliśmy na A1, potem króciutki odcinek bez autostrady do granicy i potem już Czechy i Austria (A5, A2, S6 i A9). Jedyny mankament to na autostradowym odcinku za Siewierzem brak stacji benzynowej... Dojechaliśmy w 10 h więc szybciutko. Najwygodniej oczywiscie się jechało z GPSem: Nasz Gasthof położony był ok 150m od stacji Planai-Hochwurzen i to było rewelacyjne rozwiązanie bo stamtąd można było startować na każdą stronę 4 gór Hauser Kaibling-Planai-Hochwurzen-Reiteralm. Gospodarze generalnie raczej nie mówili po angielsku i do tej pory się zastanawiam jakim cudem się dogadywaliśmy (potrafiliśmy przez godzinę gadać na różne tematy - oni w po „austriacku” a my po angielsku). Oczywiście wypytywaliśmy o smakowite plotki z pucharu świata i to okazało się dość przydatne, bo dowiedzieliśmy się o treningach austriackiego teamu właśnie w Schladming. Pokoik był niestety na 2 piętrze, dość spory, przytulny i z Wifi (działającym bez problemów). Jak tylko się zameldowaliśmy i wnieśliśmy klamoty do pokoju, poszliśmy na spacer najpierw w stronę stacji Planai-Hochwurzen (kupić karnety) a potem coś zjeść w miasteczku. Przy kasach stacji Planai-Hochwurzen były automaty Skiline, które drukowały dzienny przebieg. Schladming wieczorkiem wygląda pięknie, jest tu sporo restauracji, barów apres ski i akurat przed Świętami był bazarek adwentowy na którym można było napić się grzanego wina, zjeść pieczone kasztany i kupić różne pamiątki. Poszliśmy w stronę Planai Arena – trybuny i wisząca meta były już gotowe na zawody Ale widać że prace trwały bo codziennie coś się nowego tam działo (nawożenie śniegu na metę i takie tam kosmetyczne czynności). Zresztą taki spacerek po mieście (do Planai Arena i z powrotem) robiliśmy sobie codziennie wieczorkiem po nartach. Zaszliśmy jeszcze do Billi po produkty pierwszej potrzeby - słodycze, Almdudler, mleko i kawa zbożowa Irene .5 punktów
-
5 dzień (20.12) Pogoda była cudna – w dolinie chmury a w górze słońce. Ponieważ mieliśmy już wszystkie 4 góry zaliczone, zdecydowaliśmy się 2 ostatnie dni pojeździć na najfajniejszych trasach. Zaczęliśmy od Planai (uprzedzeni przez naszą gospodynię że austriacki team ma trening) i trafiliśmy na team usa i aut – na trasie pucharowej odbywał się trening DH i SL: (Klaus Kroell) Pogoda była cudna, ludzi niewiele więc cały dzień jeździliśmy po ulubionych trasach na Planai i Hauser Kaibling. Przy wyciągu na Hauser Kaibling można zaprzyjaźnić się z Danielami:5 punktów
-
4 dzień (19.12) Pogoda była taka jak wczoraj. Wystartowaliśmy ze stacji Planai-Hochwurzen i pojechaliśmy na Hochwurzen. Przejeżdżaliśmy krzesełkiem nad ... osadą Rohrmoos – fantastyczne miejsce do mieszkania. Po prostu pomiędzy stokami umieszczone są hotele, gasthofy i apartamenty Tylko jako takiego miasteczka nie ma, ale z autkiem to nie problem. Z Hochwurzen od razu skierowaliśmy się na Reiteralm. Samo Reiteralm nie chyba najsłabszą z 4 gór pod względem stoków. Generalnie stoki są pięknie w lesie położone ale czegoś im brakuje. Gondolka Reiteralm Preunegg Jet ma grzane kanapy Kilka fotek z Reiteralm: Genialny pomysł z mapką na szybie kazdej gondolki: Wieczorkiem spacerek.5 punktów
-
2 dzień (17.12.) Pogoda troszkę gorsza jak poprzedniego dnia i temperatura nieco spadła. Wystartowaliśmy ze stacji Planai-Hochwurzen i nie skupiając się na stokach Planai pojechaliśmy na Hauser Kaibling. Znów czekały na nas pustostoki: Trasy na Hauser Kaibling nie wiem czy nie są fajniejsze niż na Planai. Czarna trasa 1a była zamknięta bo właśnie się odbywały treningi a potem zawody FIS (SG i DH dziewczyn) http://www.fis-ski.com/uk/604/1228.html?event_id=33003&cal_suchsector=AL Reszta tras była super, a trasę 1a zrobiliśmy ostatniego dnia. Wieczorkiem poszliśmy na spacerek i na jedzonko do hotelowej restauracji - zachęcił nas ten gostek:5 punktów
-
6 dzień (21.12) – koniec świata Ostatni dzień na nartach – pogoda średnia. Tego dnia troszkę rozpaczliwie chcieliśmy ostatni raz zrobić każdą z ulubionych tras. Zaczęliśmy od Planai, potem Hauser Kaibling, a potem Hochwurzen i Reiteralm. Cały dzień nie robiliśmy przerwy na jedzenie tylko zaplanowaliśmy ok 16 w Hochwurzen zajechać do jakiejś knajpki na stoku, tam zjeść i już po zamknięciu stoków zjechać do Schladming. Tak też zrobiliśmy i tego dnia do mnie dotarło jak ogromne odległości są pomiędzy 4 górami i jak ciężko to zrobić w 1 dzień. Po obiadokolacji w knajpie już po ciemku szukaliśmy trasy powrotnej do domku Ubaw po pachy Wieczorkiem spakowaliśmy się żeby rano nie tracić na to czasu i ostatni spacerek do Planai Arena.4 punkty
-
1 dzień (16.12) Pogoda z rana nie zachwycała – chmury i +/-1C. Zwiedzanie ośrodka zaczęliśmy od Planai. Jak wjechaliśmy gondolką ze stacji Planai-Hochwurzen to się okazało że w dolinie nisko wiszą chmury a powyżej co jakiś czas wychodzi słoneczko. Stoki były przygotowane rewelacyjnie. Pomimo weekendu (niedziela) ludzi nie było za wiele: Zrobiliśmy całe Planai oczywiście jeżdżąc kilkakrotnie po stokach które nam się podobały. Jak stawaliśmy przy wyciągu mówiliśmy tylko krótko „jeszcze raz !”. Takich ulubionych stoków było sporo – trasy są tu przepięknie wycięte w lesie, wyraźnie widać gdzie leci trasa, w chmurach nie trzeba jej szukać. Trasy były rewelacyjne do samego zamknięcia, ale to zasługa zbliżających się Świąt (albo końca świata) – tłumów nie było. Stworzyliśmy nawet nowe określenia: pustostok (czyli pusty stok) i pustociąg (pusty wyciąg). Na Planai oczywiście zaliczyliśmy sky toilet i fotkę z krówką:4 punkty
-
Do tego trzeba podchodzić z innej strony. Kto był w Alpach n-razy i ma je zjeżdżone, zaliczył sobie Andorę, Tatry i co tam jeszcze jest w okolicy PL, to szuka czegoś innego, nawet kosztem super wyciągów i tras alpejskich. A, że przy okazji za w miarę przystępną cenę zaliczy sobie hotel 5*, przeleci się samolotem, zawiązą go busem pod hotel itp., to dodatkowo wpływa na zaineresowanie tą ofertą. Jest grupa narciarzy, (można ich nazwać niedzielnymi, jak kiedyś kierowców samochodów), których taka oferta interesuje, bo nie widzą potrzeby być pod wyciągiem o 8.55, pierwszą gondolą w górę, zaliczyć sztruksik pierwszy (jak dziewicę) i zjedżają o 16 (przed zamknięciem trasy, bo potem gonią), a po drodze piją herbatkę nie ściągając nartek i zapominając, że sikać też trzeba. Sorry, tak trochę mi się napisało.:stupid:2 punkty
-
tutaj warunki z Kasprowego z 08.01.2013 [video=youtube;E9cxR88hFAc] i dalej - zaczerpnięte z Fb 3Style - Specjalistyczny Sklep Snowboardowy Kraków "miejscami jest śnieg wywiany, nie ma mowy o jeździe pod wyciągiem, sporo skał wystaje, kosówka tylko lekko przykryta, ale puchu miejscami sporo. Gąsienicową mogą puścić lada moment, tam jest więcej śniegu."2 punkty
-
skionline.pl i PM Sport na rzecz Wielkiej Orkiestry Świątecznej PomocyPrzedmiotem niniejszej akcji jest przekazany przez firmę PM Sport srebrny kask marki POC, model SKULL X rozmiar 57-58 (L) z sezonu 2012/2013. Kask nie jest jednak zwykły! 20 grudnia 2012, podczas ostatniego pobytu we włoskim Andalo, gdzie odbyła się kolejna edycja zawodów Alpine Rockfest zebraliśmy na nim podpisy słynnych alpejczyków.Kask sygnowany jest przez takie gwiazdy jak: najlepszy gigancista ostatnich lat - Ted Ligety, zwycięzca ostatnich zawodów Alpine Rockfest - Davide Simoncelli, zdobywca Wielkiej Kryształowej Kuli w Alpejskim Pucharze Świata - Aksel Lund Svindal, Cyprien Richard, Jon Olsson, Max Blardone, Marcel Mathis, Warner Nickerson, Marcus Sandell, Luca de Allparandini, Truls Ove Karlsen, Leif Kristian Haugen i Adam Zampa.Zapraszamy do licytacji!1 punkt
-
Herminator gwiazdą najdłuższego wyścigu w narciarstwie zjazdowym Austriacki alpejczyk Hermann Maier, czyli słynny "Herminator", będzie gościem specjalnym tegorocznej edycji najdłuższego wyścigu narciarskiego na świecie "Biały Pierścień" (Der Weisse Ring) zaplanowanego na 19 stycznia w stacji Lech/Zuers w Alpach. Rozgrywane od 2006 roku zawody znalazły się w Księdze Rekordów Guinnessa jako najdłuższy na świecie wyścig w narciarstwie zjazdowym. Jego trasa ma 22 kilometry długości i ok. 5,5 tysięcy metrów różnicy wysokości. Rekord należy do mieszkańca Lech, mistrza olimpijskiego w zjeździe z Albertville Patricka Ortlieba (44.35,07). Na trasie można spotkać obok amatorów takie sławy narciarskie jak Maier, Marc Girardelli czy Ortlieb. Wśród dotychczasowych uczestników wyścigu obok zawodowych narciarzy znaleźli się też m.in. mistrz Formuły 1 David Coulthard oraz skoczek narciarski Andreas Goldberger. Cieszące się wielką renomą zawody przyciągają amatorów narciarstwa z całego świata. Wśród nich co roku na starcie "Białego Pierścienia" staje po kilku, kilkunastu Polaków. Warunkiem udziału w wyścigu jest ukończenie 18 lat, dobre umiejętności narciarskie oraz bardzo dobra kondycja fizyczna. Organizatorzy zaznaczają, że zainteresowanie imprezą jest ogromne, dlatego też o przyjęciach decyduje kolejność zgłoszeń. Lista uczestników zostaje zamknięta po rejestracji tysięcznego zawodnika. Na pozostałych czeka lista rezerwowa, ale bez gwarancji startu. Zwycięzca tegorocznego Białego Pierścienia otrzyma luksusowy samochód oraz "heliskiing", czyli transport helikopterem i zjazd narciarski poza wyznaczonymi trasami z mistrzem świata, mistrzem olimpijskim i czterokrotnym zdobywcą Pucharu Świata Maierem. "Biały Pierścień" w tym roku wystartuje 19 stycznia w austriackim Lech/Zuers w regionie Vorarlberg. Trasa rozpoczyna się przy górnej stacji gondoli na szczycie Rufikopf (2362 m.n.p.m.) zjazdem w kierunku Zuers. Te pierwsze dziesięć kilometrów wyścigu pokonuje się, jadąc niebieskimi trasami i korzystając z wyciągu orczykowego. Po wyjeździe na Madloch-Joch (2438 m.n.p.m) trudność slalomu wzrasta: zjazd czerwoną trasą do Zug (1511 m.n.p.m.), krótki podjazd wyciągiem krzesełkowym na (Kriegerhorm 2173 m.n.p.m.) i długi dojazd na metę w Lech (1450 m.n.p.m.). Vorarlberg to najbardziej wysunięty na zachód kraj związkowy Austrii. W całości leży w Alpach, na styku Austrii, Niemiec, Szwajcarii i Liechtensteinu. Land uznawany jest za kolebkę narciarstwa w tym kraju - blisko 100 lat temu pierwszy kurs nauki jazdy na nartach odbył się w tamtejszej alpejskiej wiosce Zuers. Miejscowości Lech i Zuers obecnie tworzą jedną z najbardziej ekskluzywnych stacji narciarskich w Europie. Jest to ulubione miejsce wypoczynku rodzin królewskich, a także osobistości świata polityki i kultury. Źródło: www.sport.pl1 punkt
-
Rano długo się zastanawiałem gdzie i czy gdzieś jechać? Budzik zadzwonił 5:55 ale zwlekłem się z łóżka dopiero o 6:30. Pogoda mnie zmotywowała! Decyzja zapadła, wstaję i z lenistwa wybieram Szczyrk a dokładnie Skrzyczne. Trochę z obawami jadę, bo boję się o warunki... 7:45 jestem pod kolejką. Idę zobaczyć co słychać pod kasami, jeszcze zamknięte ale patrzę na tablicę z informacją o warunkach. Tam napisane, że warunki trudne. Myślę – cholera! Ale nic, po chwili podchodzi dwóch chłopców. Widzę, że zawodnicy, pytam więc ich czy jeździli dzień wcześniej i jak warunki, czy dużo kamieni? Oni mi odpowiadają że warunki ok! Na mojej twarzy pojawił się uśmiech:) Kasę w końcu otwarli i kupuję 3 godzinki za 35 złotych. O 8:01 jestem już na krześle, przede mną tylko panowie z GOPR. Po ok. 15 minutach jestem na Jaworzynie i w końcu widać że śnieg na trasie jest! Zapinam narty i w górę.Na Skrzycznem witają mnie promyki słońca a FIS w górnej części wygląda tak: Wyratrakowane, bardzo fajnie, warunki moim zdaniem bardzo dobre i dobre. Przelatuję na Kaskadę i tu trochę luźnych minerałów... … ale w sumie nie groźnych. I tak sobie jeździłem, raz od samej góry wybrałem się Kaskadą, ale na ściance warunki trudne, lepiej więc FISEM. Jazda bez kolejek, coś dopiero około 10:35 stałem 5 minut. Warunki zaczęły się mocno pogarszać, najgorzej na Kaskadzie, na przecince przez las, tam coraz więcej luźnych minerałów. Na koniec jeszcze wychodzę na platformę widokową. Ostatni zjazd już nie taki przyjemny ale w sumie jestem bardzo zadowolony i zaskoczony warunkami, pierwszy raz mi się zdarzyło że pisali trudne a w mojej ocenie dobre. Zazwyczaj było odwrotnie. Krzesło do dolnej stacji gratis, więc jadę sobie zadowolony niczego złego się nie spodziewając. Wysiadam i patrzę na ogromną kolejkę do kasy, a chciałem oddać karnet! Czekania na 20 minut a jedna kasa czynna!!!Ale miałem szczęście, spotkałem znajomego przy samej kasie...:)Co ciekawe, COS nie śnieżył w nocy ani rano.Pozdrawiam serdecznie1 punkt
-
Były speed trapy (Hauser Kaibling i Reiteralm) czyli na krechę i mierzy prędkość. Slalomów z pomiarem czasu nie widziałam. Aha, dodam jeszcze, ze planowaliśmy pojechać na Fageralm (mały ośrodek za Reiteralm, ale nie jest z nim połączony), ale nasz gospodyni powiedziała, że tem nie ma sztucznego naśnieżania (więc bedzie mało śniegu) i są prawie same orczyki. Nie zaliczyliśmy zatem tego ośrodka.1 punkt
-
Jako, że w tym roku jeszcze nie byłem na nartach zajrzałem na stronkę Czarnej Góry, kliknąłem w kamerki i niewiele było widać - chmury, ale śniegu dość dużo, ciepło: -1, trochę wieje: 5 m/s, no ale skoro tu wszedłem (godz. 9), to nie tylko po to, żeby popatrzeć - jadę. Po dwóch godzinach mam już narty na nogach, karnet kupiłem już dwa miesiące temu na e-skipass (329 zł na sześć dowolnych dni w sezonie - niecałe 55 zł za dzień, o ubezpieczeniu nie wspominając), zbliżam go do czytnika: działa! Na górę. Ludzi prawie nie ma. Puste krzesła!Warunki na stoku wyśmienite! Jest dość ciepło, narciarzy niewielu więc stok nie jest mocno oblodzony.Działają obie koleje linowe (dwu- i czteroosobowa), przygotowane trasy B i C. Czarną A też się dało zjechać - w puchu (szkoda, że mam tylko slalomki - trochę się umęczyłem i drugi raz tego już nie powtarzałem.Na trasie B pusto i widoczność nienajlepsza: Kopy sztucznego śniegu w dolnej części trasy A: Na trasie C też pusto: Puste kanapy: Trochę przewiało i ukazała się Czarna Góra w całej okazałości: Podsumowanie:Wyjazd udany, sezon rozpoczęty, na pewno znów tu wrócę - przecież mam karnet, ale to chyba dopiero po feriach jak znowu będzie luźno.Samemu ciężko się zebrać, ale jak już się jest na miejscu - sama rozkosz140 zł karnet + paliwo i 17 zjazdów - jak na pierwszy raz nieźle (około południa przez ok. 20 min nie było prądu i co bardziej nerwowi awanturowałi się przy kasie, ci bardziej wyluzowani poszli do karczmy na piwo, kierowcy (ja) niestety nie mogli)1 punkt
-
Nie trzeba chodzić wcale..... Lagazuoi - no jak zrobiłem tak że pojechałem rano samochodem na przełecz do dolnej stacji na Lagazuoi z rodziną i go tam zostawiłem. Kabiną do góry ... na górze piekne widoki bo to 2700 m npm. Trochę fotek i jazda w dół, czerwoną pustawą trasą. Po drodze naprawde piekne widoki, oraz lodospady.... nie da się ich przeoczyć. Po paru kilometrach trasa sie dość wypłaszcza tak że jest niebieska a nawet w paru miejscach kije sie przydadzą. Jak już nie masz sił na machanie kijami to pojawia się restauracja a ciut dalej zaprzęg konny. Konie mają sanie i liny do których "mocuje się" narcairzy. Wtedy Pan woźnica bacikiem pogania koniki i zasuwa się po płaskim aż miło. O ile pamietam to chyba 4 eur osoba. Konie ciągną do Armantaroli gdzie wpinasz sie w orczyk i jesteś moment na Piz Sorega. Ja z Armentaroli pojachełem busem po samochód na przełecz o reszta rodziny smigała. Ty możesz zrobic to ciut inaczej. Zostawiasz samochód na parking w Armentaroli i jedziesz busem za 5 eur na przełecz. Dalej wiadomo. Jak ktoś lubi czarne trasy to Z lagazuoi można zjechać 2-3 razy spow rotem pod kabine a później dopiero czerwoną w kierunku san Cassiano.1 punkt
-
Nie wiem, czy już ktoś pisał, ale w sobotę rusza Gąsienicowa i jest promocja na karnety. Poza tym można będzie zjechać nartostradą przez Goryczkową do Kuźnic. A tam w barze Yurta też promocja - do obiadu piwo gratis . Byłem dzisiaj na Goryczkowej i Kondratowej - warunki dobre, a ma jeszcze padać, także powinno być lepiej.1 punkt
-
Tego to Ci już nie powiem. Z opisu wynika że praktycznie tak samo były eksploatowane, ale jak jest w rzeczywistości, licho wie. Pewnie że młodsze byłyby lepsze, ale w tym przypadku ważniejszy jest ich stan, przede wszystkim krawędzie (grubość) no i slizg. Zadzwoń i popytaj o to właścicieli.1 punkt
-
Dla potrzeb ankiety i popapranych wymysłów profesorka zostałem kobietą instruktorem.:stupid: Daremne te wszystkie ankiety. Ale trzeba ludziom jakoś pomagać.:angel: Byle Cię tylko Aniu nie oblał z mojego powodu.:wink:1 punkt
-
Bo czynna jest "7" z Suchego do Soliska. Dzisiaj zaliczyłem Żar, co prawda krótko bo mniej niż 2 godziny ale zawsze coś. Ludzi na jeden wagonik i nie było za ciasno. Trasa u góry 5/5 dół "zagrudkowany" na amen, tzn. na takie 3+/5. Mimo, że było lekko na plusie to grudki dzielnie przetrzymał cały dzień i zrobiła się tarka, a na przewężeniu lodowisko, co bywało bolesne. Zdjęć nie mam bo aparat w telefonie nie raczył się włączyć, a poza tym nie ma co pokazywać.1 punkt
-
działa lylko podczas posiłków po 22 zwijają bar starczy ci all na na 1osobe ludzie biorą po 2-3 drinki na raz i nie zwrawacają na to uwagi osoby które jadą jutro jężeli mają gorsze narty to niech je wezmą mimo opadów na trasach dalej dużo kamieni drugi ośrodek nadal stoji na szczycie zagrożenie lawinowe gondola działa do połowy polityka poszczegulnych hoteli w stylu kargula i pawlaka jeden nie pozwoli drugiemu korzystać z swoich wyciągów1 punkt
-
Byłem w Spindlu 4 dni między świętami, a sylwestrem i była dobra pogoda, 2 dni pełnego słońca, śniegu też dość dużo i codziennie w nocy w górach przybywało, był też mróz do - 5 stopni, a po południu około zera, ale i tak dobrze się jeździło, trasy w miarę przygotowane i 80% otwartych, kiedy tymczasem pod drugiej stronie Sudetów w Polsce śniegu systematycznie ubywało i cały czas padał deszcz, i w takiej Szklarskiej był otwarty tylko puchatek. Zatem podejrzewam, że teraz śniegowo jest jeszcze lepiej, a zapowiadany deszcz to będzie padał w Polsce,a w Czechach pewnie tylko w dolinach, co nie zaszkodzi trasom narciarskim. Też bym polecał zdecydowanie Czechy, a od Jurgowa czy Białki to po każdym względem i narciarskim i około narciarskim. Ale zakwaterowanie to bym polecał w Czeskim pensjonacie czy w kwaterze u Czecha, a nie u Polaków, po pierwsze z Vrchlabi będzie musiał dojeżdżać, a z parkowaniem w Spindlerowym to różnie, więc lepiej sobie wynająć w samym Spindlu, albo w okolicach Hornych Misecek, bo nie będzie musiał ruszać samochodu. Po drugie podejrzewam, że cena będzie niewiele wyższa niż w Vrchlabi o ile w ogóle będzie wyższa bo myślę, że w tym okresie to nawet niższa może być. Wystarczy trochę pogoglować. Ponadto zawsze zadziwia mnie potrzeba Polaków do mieszkania zagranicą u Polaków, jak jedzie do Czech to niech poczuje czeskie klimaty, pogada trochę z Czechami, a nie Polakami bo tych ma na co dzień, poza tym bardziej odpocznie jak nie będzie miał styczności z Polakami.1 punkt
-
Popatrz sobie na prognozy pogody na Forum lub na innych portalach pogodowych . Od piątku 11.01.13 pogoda narciarska:smile: . Mroźno w całych Karpatach.Dobrze będzie w Szczyrku ,Jaworzynie ,Wiśle... Po co pchać się na Słowację ? http://www.skionline.pl/pogoda/polska-beskid-slaski-i-zywiecki-szczyrk-son-czyrna-solisko,osrodek,23.html http://www.weatheronline.co.uk/weather/maps/city?LANG=en&CEL=C&SI=mph&CONT=euro&LAND=PL®ION=0001&WMO=x7236&LEVEL=52&R=0&NOREGION=11 punkt
-
masz słabe info w szpindlu nie pada a od jutra ma zacząć mrozić mają otwarte około 15km pozdrawiam1 punkt
-
jedż do szpindla Tomku! Z Łodzi będzież miał niewiele dalej jak do jurgowa ,za to lepsza droga . Tam śniegu zawsze jest więcej jak w białce czy jurgowie , a trasy naprawdę fajne. Jakbyś się zdecydował to znajdę gdzieś numer telefonu do Polki która we vrchlabi wynajmuje kwatery , i kilka innych potrzebnych info.1 punkt







