Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 01.02.2013 w Odpowiedzi
-
zrobie maly off top. czytam ten temat i zastanawiam sie co ma na celu usilowanie udowodnienia, ze w Polsce nie potrafia zadbac o stoki. Pierwsza moja mysl jest taka, ze osoby ktore tak pisza same nie maja wiele pojecia o stokach ich przygotowaniu i utrzymaniu. Porownywanie do Alp, tez jest ciekawe, szkoda tylko, ze nikt nie wzial poprawke na wysokosc n.p.m. , na ilosc opadu naturalnego sniegu oraz na warunki pogodowe w Polsce i Alpach.... caly lament zaczal sie od wszechobecnego lodu na trasach. Nie jest to wina zlego ratrakowania, zlej woli wlascicieli osrodka, czy innych osob trzecich. ten lod jest tylko i wylacznie wina pogody, ktora wywinela nam psikusa. Jak moze nie byc lodu, skoro, na powierzchnie sniegu, w ciagu 2 dni spada kilkadziesiat milimetrow deszczu, jest wysoka temperatura w ciagu dnia, zatem stok rozmieka i sie "rozplywa", a to w polaczeniu z przymrozkiem w nocy powoduje, ze tak powstala papka - mieszanina sniegu naturalnego, sztucznego, oraz wody - zamarza na beton. niestety ale nie zawsze jak to jest wg wyobrazenia co niektorych mozna ratrakowac stok. po takim sniegu, mocny przesiaknietym deszczem, rozmiekczonym, wystarczy przejsc sie w butach narciarskich i zobaczyc jak sie w niego zapadaja. Mozna sobie tylko wyobrazic co by sie stalo po wjezdzie ratraka... nie ma mowy o ubiciu czegos takiego, uzyskano by odwrotny efekt do zamierzonego, czyli cos w rodzaju "rozwalkowania" i rozciagniecia tego sniegu. Niestety naturalna kolej rzeczy, ale ten snieg musi zamarznac, pozniej potrzebny jest najlepiej swiezy opad. W Alpach tez jest lod, tez sa ogromne muldy, w Alpach jednak pewnie takie sytuacje pogodowe jak u nas, czyli opad deszczu i + 7 w trakcie zimy zdarzaja sie troche rzadziej. A wracajac do tematu, ciekawa wydaje sie ta Jaworzyna, fajne relacje wczoraj na Pilsku pewnie jak wszedzie, lodowisko. Dzisiaj juz duuuzo lepiej. O 840 wjechalem na Buczyne, jak sie okazalo dosypalo troche sniegu - wystarczylo to by dobrze przygotowac trase, na twardym, mocnym pokladzie, kilka cm sztruksu podobno na Szczawinie jeszcze lepiej. ok 10-15 cm swiezego sniegu, jednak sporo wiatr wywial do lasu... trasa nr 1 do Soliska, troche gorsza od Buczyny, najslabiej wypadla Baba, bo jeszcze dosc twardo i sporo cukru. pozdr8 punktów
-
A jeszcze tak pomiędzy wtorek, lód na stokach, a my w Krynicy (kilka zdjęć): fajna sprawa dla dzieci, lodowa zjeżdżalnia mały cwaniak jak kuracjusz widok na Krynicę z wagonika na Górę Parkową a na górze "lodowisko" i mała górka, plastikowy listek i dużo radochy i rzut okiem na Master-Ski, które opiszę w następnej części6 punktów
-
Jaworzyna - obecnie najlepszy ośrodek w PolsceJa dołączę się do opinii na temat Jaworzyny. Moim zdaniem to obecnie najlepszy ośrodek w Polsce, zarówno pod względem infrastruktury jak i śniegu. Kompletnie nie rozumiem skarg wcześniejszych osób dotyczących lodu. Lód (a tak naprawdę wyjeżdżony przez narciarzy śnieg) wychodzi pod koniec dnia i tylko na 1 i 6 czyli rozdwojonej trasie do stacji głównej. Tam mimo dobrej przepustowości gondoli kolejka jest cały dzień, więc jest komu niszczyć prace ratraków. W Alpach również na koniec dnia wychodzi lód, szczególnie na b. popularnych trasach. Ale co z tego skoro najciekawsze trasy czerwona 2A, 4 i czarna 5 do końca dnia są praktycznie w idealnym stanie, a w ostatni weekend jazda była tam naokoło. Utrzymanie tras oceniam maksymalną punktacją, znacznie lepiej niż Słowaków - na Chopoku lód powstaje jeszcze przed 12:00 i tłumaczy ich tylko częściowo wiatr (łysa góra). Korków również żadnych nie zaobserwowałem i restauracje w mieście nie są oblężone. Harmonogram dnia przez 4 dni (czwartek - niedziela) na Jaworzynie wyglądał tak samo 8:30 parking. 9:00 start. Około 3-4 zjazdy do gondoli bez kolejki, później przerzut na czerwoną 2A i 4. Na deser i dopiero w drugiej części dnia niszczenie nóg na czarnej 5. Tam nawet popołudniu można jeździć po śladach ratraka i jedyny mankament to orczyk (dodatkowo nisko biegnie lina, ciągnie b. poziomo, co uda wyraźnie odczuwają). Są też minusy:- karnet teoretyczne dzienny (85 zł) jest zaplanowany od 9:00 do 15:00, to dlaczego czarna 5 działa do 16:00, a czerwone do 15:30? Żeby pojeździć odpowiednio 1h i 0,5h dłużej muszę dopłacić 35 zł do karnetu wieczornego. Dlatego wychodzi kuriozalny przelicznik karnet na 4 dni wychodzi drożej niż kupno pojedynczych 4-eh karnetów dziennych (nie dodają wcale 35 zł za karnet wieczorny);- godziny otwarcia - marzy mi się jak w Szczyrku i w wielu innych miejscach od godz. 8:00 (wówczas do gondoli kolejka nie rozpoczynała by się już prze rozpoczęciem wyciągów i więcej można byłoby pojeździć w idealnych warunkach;- orczyk na czarnej, marzy mi się tam krzesło;- opłaty parkingowe.Wychowywałem się narciarsko w Szczyrku i na Kasprowym, mimo to Krynica ostatnio bije moje ukochane ośrodki na głowę.Poniżej kilka zdjęć: Widok ze szczytu Stacja główna Dokumentuję Czerwona 2A - krzesło więc nogi odpoczywają i nachylenie b. równe - SUPER Czarna 5 - moja ulubiona, mimo orczyka.5 punktów
-
Z Widokiem na Pałac Kultury Dzisiejszy dzień zaczął się wcześnie rano... ...cóż delegacja do Stolicy...nic nadzwyczajnego, wydawać by się mogło... ale Zrodził się pomysł :smile: To będzie egzotyczna podróż na narty - do Stolicy, do Warszawy!!! Wszyscy podróżują narciarsko raczej w odwrotnym kierunku...ale postanowiłem zrobić na opak...bo w sumie kto się może pochwalić tym, że jeździł na nartach z widokiem na Pałac Kultury i Nauki (oczywiście nie licząc "Tubylców")? Górka Szczęśliwicka to miejsce się nazywa: http://górkaszczęśliwicka.pl/ Pracę kończę po 18...więc niewiele mi pozostaje czasu na jazdę - ok 1,5h (czynne do 20stej). Parkuję tuż przy parku, przebieram się, zakładam buty i kieruję się do oświetlony stok. Za karnet na jedną godzinę płacę 20zł + 10zł kaucja. Przy kasach co najmniej jak na Jaworzynie...serwis, wypożyczalnia, szkółka... Śniegu niewiele... Odwilż i deszcz zrobiły swoje. Ale...ale... Po co tu śnieg? Tu nie trzeba... Tak więc do bramek... ...i na wyciąg talerzykowy: No i jestem na szczycie! Widok rozświetlonej Stolicy imponujący... ...stoję i podziwiam dłuższą chwilę. Szczytuję w Warszawie :biggrin: Zjeżdżam. Jest miękko...ale nachylenie stoku pozwala skręcić kilka razy na w sumie niewielkim, bo ok 250m długości stoku. Fajnie, ciekawie i ekscytująco. Widok od dołu: Mimo, że jest tu jeden... ...i drugi ratrak: ...a nawet wyciąg krzesełkowy (który nie działa)... Alpejski kurort, to to nie jest.... ...a nawet nie jest to Jaworzyna. Ale jeśli nie ma się tego co się lubi, to pewnie Warszawiacy lubią, to co mają...zwłaszcza młodzi mieszkańcy Stolicy, których tu nie brakuje, którzy dzielnie uczą się mając 3, 4 latka. I fajnie... Ostatnie spojrzenie, westchnięcie... ...i podróż do domu z uśmiechem. Z uśmiechem, bo w sumie to bardzo egzotyczna podróż narciarska była. Pozdrawiam marboru4 punkty
-
Cały zeszły tydzień razem z żoną i 4-letnim synkiem spędziłem w Tyliczu k/Krynicy w sposób zdecydowanie bardziej rodzinny niż narciarski. No prawie cały, bo w sobotę kiedy rozpoczęły się ferie m.in. w województwie mazowieckim, my wracaliśmy spokojnie do Kielc mijając po drodze całe sznury samochodów z rejestracjami rozpoczynającymi się na W... jadące w kierunku Krynicy i okolic. Dlaczego właśnie Tylicz? Ano dlatego, że to nieduża, spokojna miejscowość nastawiona przede wszystkim na rodziny z dziećmi, czyli takie jak my. Nie jest tu gwarno, tłoczno, na miejscu dwa małe ośrodki narciarskie i kilka pojedynczych wyciągów. Kolejek do wyciągów przeważnie nie ma w ogóle, a jak już są, to bardzo krótkie. Zero pozerstwa, cwaniactwa, generalnie fajna atmosfera i sielanka. Do tego wszystkiego bardzo blisko do Krynicy. A ponieważ jak napisałem wcześniej był to wyjazd ukierunkowany bardziej na wspólne spędzanie czasu, a nie niekończącą się jazdę na nartach (Bartek w sumie stawia dopiero pierwsze kroki na nartach, a żona jeździ baaaaardzo rekreacyjnie), to wybór był jak najbardziej trafiony. Jak ja się w tym wszystkim odnalazłem? Tak, że chodziłem na 8 rano na śniadanie (stoki czynne od 9 rano), o 9 wsiadałem na wyciąg krzesełkowy w ośrodku Tylicz-Ski i do godz. 11:00-12:00 w zależności od sytuacji na stoku jeździłem po głównej trasie bez przerwy góra-dół. I tak średnio robiłem 20-22 km dziennie. Potem powrót do pensjonatu po Gosię i Bartka i tak do 16 trochę nart, trochę sanek i trochę zabaw na śniegu w drugim, otwartym w tym sezonie ośrodku Master-Ski. Ośrodki narciarskie w Tyliczu. Największy i najbardziej znany to Tylicz Ski www.tylicz-ski.pl Sam ośrodek i trasy są dość fajnie przedstawione na stronie www (są pokazane filmiki ze zjazdu każdą z tras), także tego nie będę powielał, a opiszę swoje wrażenia z jazdy. Ośrodek podzielony jest na dwie części, które są ze sobą połączone leśnym łącznikiem, który stanowi fragment trasy nr 7. Część główna, to ta gdzie znajduje się wyciąg krzesełkowy. Tu też znajdują się dwa dość duże darmowe parkingi, które nigdy nie były zapełnione w więcej niż połowie. Z parkingów podchodzimy ok 50-70 metrów do dolnej stacji krzesła, gdzie znajduje się też bar, grilowisko, szkółka, wypożyczalnia, ratownik no i kasy. Jeśli chodzi o ceny karnetów to moim zdaniem nie są wysokie, a wjazd krzesłem kosztuje 2,5zł. Ja akurat korzystałem z karnetu punktowego i powiem szczerze, że opłaciło mi się, ponieważ w piątek w stacji działy się małe cuda. Kończąc jazdę w czwartek zostało mi na karcie punktów jeszcze na 7 zjazdów, które planowałem wykorzystać w piątek. W piątek przechodzę przez środkową bramkę, ubyło mi 5pkt, czyli tak jak powinno być. Zjechałem, podjeżdżam tym razem do bocznej bramki, dotykam kartę, a tu mi dodało 100 punktów (20 wjazdów) :shocked: No to jeżdżę bez przerwy góra-dół. I co wjazd ubywa mi po 5 pkt, ale od tej powiększonej ilości, czyli znów jest ok. Kończę jazdę, na karcie zostało mi ok. 50 punktów, idę do kasy, a pani mówi mi, że mam jeszcze 125 punktów :biggrin:. Ale generalnie w tym dniu mieli jakiś problem z systemem i bramkami i jak się okazało to... jazda była za darmo, bo ok. 11:30 przestały działać czytniki i bramki po prostu nie działały tzn. działały, ale nie naliczały punktów, itp. nawet karty nie trzeba było mieć. Stratni byli jedynie Ci, którzy kupili karnety czasowe. Ale wróćmy do ośrodka. Główną część jak już pisałem obsługuje dość stary wyciąg krzesełkowy 3-osobowy. Niestety jest on dość wolny, a do tego, nie ma taśmy rozbiegowej i bez odpowiedniego timingu wiele osób dostawało po prostu po nogach. Opuszczenie wyciągu było już dużo przyjemniejsze. Z górnej stacji wyciągu można dojechać do dolnej trasą główną nr 1, trasami bocznymi nr 5, 6 i 7. Trasą nr 7 można zjechać do części bocznej ośrodka, w któej znajdują się trasy nr 2 i 3 i wyciąg dla dzieci i uczących się, tzw. wyrwirączka. Ale tą część ośrodka opiszę później. Trasa główna czyli trasa nr 1 biegnie cały czas wzdłuż wyciągu. Początkowa część jest bardzo łagodna i baaaaaaardzo szeroka, biegnie po obu stronach wyciągu i jest zaznaczona kolorem niebieskim, choć równie dobrze mogłaby być zielona. Po ok. 200 metrach przechodzi w spadek, który oznaczony jest kolorem czerwonym, ma on ok. 200 metrów długosci, jest bardzo przyjemnie i jednostajnie nachylony, szeroki i fajnie można się tutaj rozpędzić, a nawet trzeba, ponieważ dalsza część trasy jest dosyć płaska. Ta czerwona część trasy kończy się dość znacznym zwężeniem, na który wychodzi wyjazd z niebieskiej trasy nr 6, która omija tą czerwoną część trasy. I właśnie to w tym miejscu trzeba najbardziej uważać, ponieważ duża część osób jeżdżących po stoku, to dopiero uczący się lub dzieci. Wjeżdżając na główną trasę z bocznej w ogóle nie patrzą czy ktoś jedzie z góry, z jaką prędkością, itp. A co gorsza wjeżdżając np. grupką 3-4 osób podobnie jeżdżących jadą prostopadle do kieruku spadku. Po części czerwonej trasy następuje wypłaszczenie, a następnie ostatni odcinek dojazdowy do dolnej stacji wyciągu jest znowu bardziej stromy. Generalnie najprzyjemniejsza jest górna część trasy, a zwłaszcza jej czerwony fragment. Jeśli chodzi o przygotowanie stoku, to byłem bardzo zadowolny. W perwszy dzień była odwilż, spora mgła, śnieg był miękki, mokry, ale trasy były dobrze przygotowane. Nigdzie nie było kamieni, lodu, nigdzie nie wystawała trawa, ziemia, nie tworzyły się muldy. W poniedziałek po południu i wieczorem był mróz i padający deszcz, który sam z siebie zrobił lodowisko i we wtorek nie jeździłem, a z tego co mówili Ci którzy probówali to warunki były bardzo złe. Kolejne dni, to już prawie idealnie przygotowany stok. Prawie, bo miejscami ratrak zostawiał za głebokie koleiny i tam trzeba było solidnie uważać Śnieg był zmrożony, było twardo i był sztruksik. Przyjeżdżałem na 9 i przez pierwszą godzinę było codziennie praktycznie pusto, jazda bez przerwy góra-dół. Po 10 na stoku było więcej osób, ale w kolejce do wyciągu albo nie stało się w ogóle albo max. 2 minuty. Dopiero ok. 11-12 czasem robiły się zatory na dole do może max. 5 minut, ale wtedy kończyłem już jazdy i wracałem do rodzinki. Jeśli chodzi o pozostałe trasy w tej części ośrodka, to trasa nr 6 to praktycznie ominięcie czerwonego fragmentu trasy nr 1. Początek ma wspólny z trasą nr 5. Początkowo jest łagodny spadek i bardzo szeroko, potem robi się ciaśniej, choć nie można powiedzieć, że wąsko, spadek na długości ok 70 metrów robi się większy, a następnie następuje bardzo szerokie wypłaszczenie i w lewo dojeżdżamy umiarkowanym spadkiem do trasy nr 1, a prosto kierujemy się do trasy nr 5. Trasa nr 5 jest dość łagodna, oznaczona kolorem niebieskim, ale prowadzi przez las i jest dosyć wąska. Na niej znajduje się też mała niespodzianka, a mianowicie dość mocny i dość wąski spadek o długości ok 30-50 metrów oznaczony na mapce kolorem czerwonym, za którym jest zakręt w prawo i dalej przez las. Raz jechałem tą trasą i przed tym spadkiem stała grupka przestraszonych uczących się narciarzy. I gdyby ktoś kiedyś chciał tamtędy zjeżdżać, to nie ma co zwalniać, hamować, bo potem żeby dojechać do dolnej stacji wyciągu, to trzeba albo dobrze odpychać się kijami, albo podchodzić, jak wielokrotnie widziałem robili jeźdźcy bez kijów. Z kolei trasa nr 7 prowadzi przez las do dolnej stacji wyciągu, ale po przeciwnej stronie. Także tą trasą można zjechać do bocznej części ośrodka. Drugą, boczną częścią ośrodka są trasy 2 i 3 oraz wyciąg dla dzieci tzw. wyrwirączka. Jadąc tu od centrum Tylicza drogą prowadzącą do głównego parkingu, ok. 300 metrów przed nim skręcamy w boczną wąską drogę w prawo, a następnie jedziemy nią ok 500 metrów do dwóch bezpłatnych parkingów na których zmieści się w sumie ok kilkadziesiąt samochodów. Jeśli jest ślisko, lód, wyjeżdżony śnieg podjazd jest utrudniony, ponieważ na drodze na szerokość zmieści się jakieś 1,5 samochodu, a co kilkadziesiąt metrów śnieg jest spychany trochę szerzej na pobocza i tworzone są mijanki. Problemem może być ruszenie pod górę później z takiej mijanki, kiedy przepuszczamy samochód jadący z góry. Mnie to też spotkało zaraz po przyjeździe w niedzielę wieczorem, gdzie byłem już praktycznie pod samym parkingiem i niestety musiałem zjechać w takie miejsce przepuszczając samochód jadący z góry. Po wyjechaniu z mijanki nie dało rady ruszyć dalej pod górkę i jakieś 300 metrów musiałem zjechać w dół na wstecznym. (To był kolejny przykład, że zimówki Uniroyal są do d....). Przy parkingu znajduje się wypożyczalnia sprzętu, szkółka, a na górze knajpka. Z parkingu pod wyciągi podchodzimy po dość stromych schodkach, które mają kilkadziesią stopni, więc mała rozgrzewka jest. Jak już wspomniałem w tej części ośrodka znajdują się dwie bodajże 400-metrowe niebieskie szerokie trasy, na których można się przyjemnie rozpędzić, ale z racji ich długości, ta przyjemność jest bardzo krótka. Trasy te obsługują dwa wyciągi talerzykowe, z tymże po wypięciu się u góry z wyciągu nr 2 znajdującego się po lewej stronie trasy patrząc od dołu trzeba jeszcze podejść kilka kroków w górę i bok, żeby zacząć zjeżdżać. To jest spory minus zwłaszcza dla początkujących. Z równoległym wyciągiem nr 3 nie ma takiego problemu. Jeśli chodzi o przygotowanie tras, to też jest tu na dobrym poziomie. Jeśli chodzi o koszty to jest bardzo dobrze, ponieważ jeden wjazd kosztuje 2pkt czyli 1zł. Dla porównania w świętokrzyskim na podobne długościowo wyciągi, wjazd kosztuje 2,5-3zł. Obok tych dwóch wyciągów znajduje się wyciąg dla dzieci tzw. „wyrwirączka”. Jazda na nim jest jaka jest, raczej mało wygodna i dla dzieci i dla dorosłych będących z nimi. Lina kiedy nikt jej nie trzyma sunie po śniegu, żłobiąc w nim koleinę, która często zmienia się w lód i ciężko dzieciom prowadzić tu w miarę prosto narty. Do tego ten stok do nauki jest dosyć wąski. Jednak dużym jego plusem jest to, że korzystanie z niego i z wyciągu jest bezpłatne. Jednak prawdę mówiąc dobrą alternatywą byłby płatny wyciąg dywanowy, który jest zdecydowanie bardzie komfortowy zwłaszcza dla uczących się dzieci.4 punkty
-
tu się zaczyna czerwony fragment trasy nr 1 widok z krzesła na czerwony fragment trasy nr 1 a na wypłaszczeniu między trasą 1 a trasą 7 stoją sobie dwa domy widok z trasy nr 6 (objazdówka czerwonej) na trasę nr 1 i połączenie z nią widok z trasy 6 na górną część tras 5 i 6 i pierwszy spadek a tędy biegnie już sama trasa nr 5, gdzie za ok 200 metrów czeka niespodzianka i solidny spadek zaczyna się robić kolejka do wyciągu, więc czas się żegnać i wracać do rodzinki A z żoną i synkiem oprócz pierwszego dnia, który spędziliśmy w Tylicz-Ski jeździliśmy do drugiego ośrodk który wystartował w tym sezonie, a którym jest Master Ski www.master-ski.pl ,ale tym ośrodku napiszę już w następnej części.3 punkty
-
A poniżej kilka zdjęć w kolejne dni. Jeździłem od 9 do 11:30 – 12:00. Warunki na stoku super, pogodowe trochę gorsze, ale i tak ok, ludzi mało. Można się wyjeździć. dolna stacja wyciągu i zjazd do niej. Tu miejscami pod śniegiem były niewielkie i niegroźne fragmenty lodu. widok z końca tras, połączenie trasy nr 1 po lewej z trasą nr 7 po prawej sztruksik i widok na trasę nr 1 wypłaszczenie i czerwony odcinek końcowy fragment wypłaszczenia przed ostatnim fragmentem zjazdu do wyciągu ostatni fragment trasy górna stacja wyciągu widok na początkowy odcinek trasy nr 1 od strony górnego wyciągu3 punkty
-
Bartek został w tej części z Gosią, a ja po wjechaniu wyciągiem nr 2 na górę zjechałem trasą nr 7 do dolnej stacji krzesła. bramki wejściowe końcowy fragment trasy nr 1 widok z krzesełka na środkową część trasy nr 1 widok z krzesełka na czerwony fragment trasy nr 1 górna stacja krzesełka początkowy fragment trasy nr 1 i widok na krzesełka a gdzieś tam dojadę do trasy nr 7 i do swoich bardziej na lewo, a bardziej na prawo trasa nr 13 punkty
-
Poniżej kilka zdjęć ze stacji Tylicz-Ski, które zrobiłem podczas pobytu: Droga do Tylicza: Dojeżdżamy do stacji: Pierwszy dzień na stoku to odwilż, mgła, miękki, mokry śnieg. Boczna część ośrodka: wyciąg nr 2 wyciąg nr 3 widok na stok z dołu i z góry wyciąg dla dzieci i stok do nauki tu Bartek z instruktorem (z tej nauki zupełnie nic nie wyszło) a tu ja3 punkty
-
To ja opiszę dzisiejszy wypad na Klepki. W zasadzie otworzyłem rano stok. Pierwsza godzina gratis ale wyciąg wtedy jedzie jakieś 40% wolniej, punkt 9.00 przyspiesza . Sporo osób przyjechało tylko na te darmową godzinę i od razu o 9 się zbierają. Do godziny 10.30 bez kolejek. Po godzinie 11.00 już była spora kolejka około 10 minut czekania i tak do końca mojej jazdy (13.00). Z rana było 2.5 stopnia później troszkę temperatura wzrosła. Rano stok ładnie przygotowany śnieg zmrożony. Im później tym robiło się gorzej, mokry śnieg, tworzyły się nierówności. Dla zainteresowanych dodam że jest jeszcze karnet od 18 do 20 za 30 zł i w tych samych godzinach 1 wyjazd kosztuje 2 zł. Ogólnie wypad zaliczam do jak najbardziej udanych. Zero minerałów. Na Cieńkowie chyba nie było jakiś dużych kolejek. Trasą numer 5 nie da się zjechać bo jak widać na filmiku końcówka trasy fatalna. [video=youtube;0GRyOTFxPZY]2 punkty
-
Dołączam się do słów Maćka :applause: Johnny a Tobie szybkiego powrotu do zdrówka Zjade kilka razy za Ciebie jutro w Koniakowie2 punkty
-
Dokładnie, gondolki sprawdzają się jak trzeba gdzieś dowieźć raz dziennie, ew. mogłaby tam być taka co jedzie z parkingu na samo Pilsko, ew. Miziową, a poza tym sieć krzeseł w miejsce obecnych orczyków. Obawiam się jednak, że jak tam postawią 6osobowe, podgrzewane, wyprzęgane, szybkie kanapy, to mimo 20 km tras (z czego ok. 4km odpada na dojazdówki - Płaj, oraz Szczawiny - Strugi), to Pilsko się szybko się zapcha. Trasy są tam jednak nie za szerokie (np. 6 przez las, trasy z Kopca mają spore przewężenia). Jak dla mnie, to tam takich rzeczywistych szerszych tras jest ok 6-7 km (nr 1, 7 i 5tka do Szczawin). Byłem tam w weekend 2 tygodnie temu i jak dla mnie przy pełnym obłożeniu orczyków ruch jest w sam raz, więcej ludzi bym tam nie chciał. Z mojego punktu widzenia zamieniłbym obecne podwójne orczyki na jakieś kanapy bąble 4rki o podobnej przepustowości. Postawiłbym bardziej na lepszą infrastrukturę - przygotowanie tras, naśnieżanie itp. Bo nie sądzę, żeby eko dopuścili możliwość wytyczenia nowych tras, czy poszerzenie obecnych. Ostrzegam tylko :wink: że jak postawią tam zbyt nowoczesną infrastrukturę, to za 5 lat będziecie mówić o Pilsku tak jak teraz Kotelnicy :biggrin:2 punkty
-
Lodowy Trening Przestało padać :smile: No to co? Na stok na kolejny trening... Bałtów, do znudzenia. Temperatura +5, wiatr. Ludzi pod koniec jazdy zero. Po moim zejściu ze stoku wyłączono wyciąg :biggrin: Nawierzchnia twarda, zmrożona - istne lodowisko. A to lubię :tongue: Kolejna nowość w Ośrodku - druga "Ośla łączka" - przy wyciągu krzesełkowym: Pierwsze spojrzenie na Stok: Na lodowej "Górze"... ...i do przodu... Było super! Bardzo szybko a jazda agresywna :happy:2 punkty
-
krynica jaworzyna 29.01 - ostatni dzionek przed odwilżąpo wyjeździe do austrii, tygodniu nartowania lokalnego i krótkim odpoczynku głos sie odezwał - trzeba jechać. więc zapada decyzja i we dwóch (znam tylko jednego świra, który porywa sie na takie jednodniówki) startujemy 5:15 i już przed 9:00 jesteśmy na miejscu. no prawie - zamkneli parking na polanie izwór :sorrow:. więc niestety zwrot i ładujemy się pod gondolę, gdzie sporo ludzi do kasy ...a czas leci. olewamy kolejkę i gondolę i krzesełkiem na górę. słonko świeci, lekki mrozik...bajka dajemy parę razy wzdłóż krzesła warunki bardzo dobre więc póki nie ma tłumu chcemy to wykorzystać. pogoda powoli zaczyna sie zmieniać ale nadal jest super generalnie zaskoczenie - jak na ferie warszawskie to ludzi jest mało (co potwierdza barman w knajpie)przenosimy się na trasę 2 i 4 potem na trasę 5, gdzie ludzi garstka a warunki najlepsze jak zwykle dajemy więc do 16 i zjazd na parking. w miedzyczasie pogoda sie zmieniła - wiaterek, lekka mgła u góry i zaczyna padać śnieg ale było OK. potem szybki obiadek (cichy kącik na wlocie do krynicy-polecam) i już w niespełna 4 godziny jazdy w deszczu i walce z kałużami wielkości bajkału jestem w domku. zmasakrowany ale i tak warto:biggrin:2 punkty
-
WitamWyjazd z Krakowa o 3.40 po prawie 12 godzinach jazdy (korek w okolicy Monachium) jesteśmy na miejscu pogoda super, rano wyjazd do dawno planowanego Serfaus wcześniej byłem w Aoście, Zillerta i Zell am see do Serfaus wybrałem się bo z moich obserwacji jest tam lepsza pogoda niz w Zillertal i się nie myliłem. byliśmy też w Nauders (super też ośrodek) i Kaunertal (miodzio, mało ludzi trasy sztruksik cały dzień). w Samym Serfaus i Fiss trochę tłoczno ale nie tak jak u nas, zresztą można uciec w najwyższe partie na Lazidy, Pezidy i Masnerkopf tam mało kto jeździ ogólnie wyjazd udany czekam na następny Jeszcze jedna uwaga, szukając informacji o Serfaus oczywiście w pierwszej kolejności na Skionline opis stacji pisał chyba ktoś kto tam nie był albo bez obrazy skopiował z jakiegoś innego źródła bo zdanie że (tras trudnych dla zaawansowanych narciarzy, nie ma w tej okolicy zbyt wiele :eek:) jest chyba niemałą przesadąPozdrawiam1 punkt
-
Maciek spokojnie do końca lutego jeszcze daleko Ja myśle że dojdzie do spotkania WZF szybciej niż myślisz :wink: A swoją drogą szkoda bo była by jutro fajna relacja z Ochodzity a tak tylko możecie liczyć na moje wypociny :tongue:1 punkt
-
Dzięki panowie! Może już w następny weekend się uda,bo teraz trzeba te skipassy na Ochodzitą wykorzystać... : Czasu mam niewiele,do końca lutego. Szkoda tylko,że WZF nie dojdzie,przynajmniej teraz,do skutku. :sorrow:1 punkt
-
Mnie tam raczej nie spotkasz ale życzę Ci powodzenia! I jutro i w finale na Kasprowym! :biggrin:1 punkt
-
Johnny, a ja mam wrażenie, że jak zwykle się mylisz i super relacja z Twojego dnia na nartach pojawi się szybciej niż nawet sam myślisz :laughing:1 punkt
-
Świetna relacja! :applause: Fajnie się to czyta i ogląda,kiedy człowiek siedzi chory w domu i prędko nie pośmiga... :sorrow:1 punkt
-
Chcesz wydać już sporo kasy. Moja rada, musisz spróbować! Koniecznie! Ja, np. jeżdziłem na Voelkl RTM75 ( nowość z rockerem) i mi nie pasowała. Mimo tak wspaniałych opinii innych uzytkowników, mnie jakoś nie leżała! Niby dobra, ale jakaś taka nijaka. O wiele lepiej jeżdziło mi się np na Head Magnum. Nie kupuj kota w worku. Te upatrzone przez Ciebie narty możesz przetestować np. w Wierchomli. Powtarzam, nie kieruj się opiniami innych, wynikami testów, najlepiej sprawdż sam! Opinie i testy niech posłużą jedynie jako wstępne wskazówki. A buty? Kup wygodne! Wydaje mi się że najlepiej z flexem od 90 do 120. Nie wiem jaką masz stopę (szeroka/wąska, wysokie podbicie, gruba/cienka łydka), czy masz platfusa, czy masz koślawość? To wszystko ma znaczenie. W dobrym sklepie powinni ci doradzić i dobrać buty z odpowiednią regulacją ( jeśli takiej Twoja budowa wymaga). Rozczarowałem cię radą i tym że nie dałem prostej odpowiedzi? Nie martw się, postępując zgodnie z moimi wskazówkami unikniesz nietrafionego zakupu, czego Ci życzę.1 punkt
-
1 punkt
-
Sinaia Witam Byliśmy w połowie stycznia w Sinai z Neckermnna w hotelu Rina Sinaia.Jesteśmy bardzo zadowoleni z pobytu w Rumunii i w tym hotelu.Hotel połozony w centrum Sinai przy głównej ulicy ,blisko sklepy,bary,restauracje a takze bliskiej odleglosci od stacji kolejki na Cota 1400 i Cota2000.Hotel super z basenem w cenie,sauną dobrym jedzeniem(śniadania i obiadokolacje)W hotelu byliśmy jedynymi Polakami(hotel duży).Przez cały pobyt spotkalismy 2 samochody z polskimi rejstracjami.Hotel położony blisko bajkowego zamku Peles i Monastyru.Polecam równiez zamek Draculi w miejscowosci Bran(u podnoza zamku bazar z pysznymi serami caskawal i cas)Z Sinai można wyjechac samochodem na Cota 1400-10km.Było wtedy bardzo dużo śniegu i wyjazd mocnym samochodem nie nalezał do najłatwiejszych(zwłaszcza przy mijaniu)Hotel ładnie położony lecz my zdecydowanie woleliśmy mieszkać w centrum(mozliwosc SKI w Azuga,Predeal,Busteni-bliska odleglosc).Na Cota 2000 sa dobre wyciagi lecz bardzo częsa mgła i silnne wiatry powoduja ze wyciagi sa nieczynne.Pogoda w gorach szybko sie zmienia.Wyciagi dosc drogie i brak porozumień w sprawie skipasów.Widoki Bardzo ładne.Nie udalo sie nam w yjechac kolejka linowa na Busteni bo albo kolejka nie chodzila allbo nie bylo dobrej pogody(widok na Babele i Sfinksa)Kuchnia rumunska bardzo smaczna,ciorby-zupy z miesem ,pączki z konfitura i kwasna smietana-papanasi i mamaliguta(warto spróbować)Po drodze mozna zatrzymac sie w Highsoarze(liczne zabytki min dom w ktorym urodzil sie legendarny Dracula)Wracajac do nart-stoki w miare dobrze przygotowane,najbardziej opłaca sie kupowac karnety poldniowe.Drogi w Rumunii zwlaszcza te glowne bardzo dobre,lepsze jak na Słowacji.ceny porownywalne do naszych .Niektore art zywnosciowe drozsze jak u nas.Piwo i wino tansze.Dobre piwo Ciuk i Ursus a wini Muskat-otonel.Na pewno dla nas wszystko duzo taniej jak w Alpach czy Dolomitach.markowa odziez SKI droga choc na przecenie udalo mi sie kupic super kurtke Kiltec z 690 na 290Lei.Na razie tyle przyszlo mi do glowy.Zainteresowanym odpowiem na wszystkie pytania.Pozdrawiam.Ewa1 punkt
-
Z tego co pamiętam Schild zerwała więzadło poboczne, a to u wiele łżejsza kontuzja niż krzyżowe, jako jedyne też się zrasta, ja bez super specjalistycznej opieki po około 2 miesiącach od urazu zacząłem biegać1 punkt
-
i jeszcze parę widoków [ATTACH=CONFIG]8782[/ATTACH][ATTACH=CONFIG]8783[/ATTACH][ATTACH=CONFIG]8784[/ATTACH]i PSjak to jest - czy to kwestia natury czy umiejetności ludzi? chodzi o to, że mimo duzych opadów śniegu, niskich temperatur itd. pod warstwą śniegu jest masakryczny lód i (w zależności od ilości ludzi) wcześniej, czy później warunki na stoku są średnie. jak to jest, że w alpach czegoś takiego nie ma (lub jest rzadko):1 punkt
-
Ile razy byłem mokry... :biggrin: Ale deszcze nie zawsze oznacza tylko dyskomfort,czasem to ładne widoki i zjawiska:1 punkt
-
W stugach deszczu... Dzisiejszy dzień zapowiadał się ok. Przed pracą temperatura w okolicach 0, bez opadów... ...po południu zaczęło padać. Pytanie: jechać, czy nie jechać? Jechać! Na wieczorny trening w Bałtowie jedziemy we trójkę...i wszyscy jesteśmy nastawieni na jazdę w deszczu. Po przybyciu na miejsce - pogoda nie ulega zmianie. 16 zjazdów powinno być ok na 2 godziny wieczornej jazdy. Przy kasach pojawia się spora mapka Ośrodka po zmianach: Na początku jeździmy po starej trasie przy orczyku. O dziwo, stok jest doskonale przygotowany. Jest zmrożony, twardy i szybki :smile: Gdyby nie deszcz - byłoby naprawdę super. Przenosimy się na nowy stok z krzesłem. Ukazuje nam się dosyć ciekawy widok... Usypano dużą górkę, która jest "rozpędzaczem" we wszystkie strony... Bardzo dobry pomysł! Pierwsza część trasy jest płaska (ma być przeprofilowana przed następnym sezonie) i to doskonałe rozwiązanie doraźne problemu. Widok z tego "cuda" przed zjazdem: Chyba nigdy nie byłem tak mokry na nartach... ...no może raz na Pilsku, z Johnnym, rok temu. ...na koniec jazdy - niebo się lituje i przestaje "płakać". Mimo niesprzyjającej pogody, wracamy narciarsko zadowoleni.1 punkt
-
Witam, to już jedna z ostatnich relacji :-) w czwartek wracam do Domu... Dziś warunki pogodowe były dosc trudne; opady śniegu i słaba widoczność powyżej drugiej stacji gondolki ale wraz z moimi dziewczynami (młodsza 8 lat) zjechalismy w ciągu 2 godzin dwukrotnie niebieska nartostrada (8 km). Potem wybraliśmy sie do centrum (taxi 20 litrów w jedna stronę i 15 z powrotem). W centrum normalne miasto, bez nastawienia na "naciąganie" turystów (turyści w Erzurum to nowość). Można bez problemu wypić kawę, zjeść Kebab, zrobić zakupy choć nie ma tu sklepów z podrobkami znanych marek jak na wybrzeżu :-), nikt nikogo nie nagabuje i nie próbuje skusić na zakupy. Generalnie wszyscy miejscowi raczej mili i nie ma żadnych problemów. Dzisiejsze opady śniegu nie poprawiły zbytnio warunków na stokach ale nawet na stokach hotelu Polat widziałem wieczorem ślady ratraka więc może i warunki narciarskie sie poprawiły. Jutro ostatni dzień więc czeka mnie jazda "bez trzymanki" ;-)1 punkt
-
1 punkt







