Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Ranking

  1. marboru

    marboru

    VIP


    • Punkty

      16

    • Liczba zawartości

      7 223


  2. SKIer

    SKIer

    Użytkownik forum


    • Punkty

      12

    • Liczba zawartości

      653


  3. andy-w

    andy-w

    Użytkownik forum


    • Punkty

      11

    • Liczba zawartości

      1 563


  4. Adamek182

    Adamek182

    Użytkownik forum


    • Punkty

      9

    • Liczba zawartości

      187


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 03.03.2013 w Odpowiedzi

  1. Siedzę sobie właśnie po pierwszym dniu nartowania we Włoszech i zastanawiam się, czy moje świętokrzyskie stoki trzymają? ...hahaha, chyba jestem jakiś nienormalny jednak :stupid: Ponieważ to pierwsza moja podróż samolotem na narty, to może zacznę od niej. Tą tygodniową opowieść nazwałem: "Forza Vialattela". Tytuł taki, ponieważ region w jakim jestem nosi właśnie nazwę Vialattela. http://www.snowcarbon.co.uk/sites/default/files/Vialattea-Piste-Map_2012%20at%201600_4.jpg Najbardziej znana miejscowość: Sestriere. Najładniejsza nazwa masywu górskiego: Monti Della Luna. 400 km tras zjazdowych. Odległość od Radomia - ponad 1700km. Wybór transportu mógł być tylko jeden - samolot. Podróż zaczynam o godzinie 8 rano w sobotę. Na parkingu, gdzie zostawiam auto (cena 100zł za tydzień) jestem ok 10:00. Lot zaczynam z lotniska "Szopena" o 12:15. Pierwszy niedogodność takiej podróży, to bagaż. Narty lecą bez opłat, natomiast limit na bagaż podstawowy: 16kg, bagaż podręczny: 5kg (i tu praktycznie mieści mi się jedynie elektronika). Od czasu wyjścia z domu, do momentu kiedy wchodzę na pokład samolotu upływa 4 godziny. Czasy oczekiwania, odprawy itd, są dramatycznie długie. Opuszczam Polskę w pełnym słońcu. PaPa Stolico... Jak widać w Centralnej części kraju śniegu nie ma... ...choć po kilku minutach lotu wydawało mi się, że przelatuję nad Górą Kamieńsk i śnieg jak najbardziej tam był. W naszych Górach również z lotu ptaka biało. Czechy mijam szybko i za oknem pojawiają się Alpy. Jakby ktoś się pytał jaka jest pogoda... ...to taka: I teraz zagadka, dla Was... ...czy ktoś może wie co to za lodowiec? A może ktoś rozpoznaje ten Ośrodek narciarski? Lot trwa ok 1,3 godziny... i po podziwianiu niezmierzonej ilości Gór zbliża się lądowanie. W pewnym momencie było nisko nad szczytami... Na lotnisku w Weronie (tutaj organizator podróży mnie wywiózł) jesteśmy do ok godziny 17:30. Johnny masz pozdrowienia od Krzyśka... ...Świat jest mały i na lotnisku spotykam mojego rezydenta z Kronplatzu :smile: Przesiadka w autokar: I dalsza podróż do miejsca przeznaczenia, do hotelu w miejscowości San Sicario trwa do godziny 22:00. Łączny czas podróży to 14 godzin i jest zdecydowanie za długi!!! Podsumowując: Plusem byłby czas, jeśli samolot wylądowałby np. w Turynie, a nie w Weronie...ale nie jest. W Hotelu jestem zmęczony. Duży minus - ograniczenia wagowe w samolocie. Ale... ...budząc się rano i widząc z hotelu, taki widok... Szybko zapomniałem o niedogodnościach dnia poprzedniego.
    8 punktów
  2. Dzień I - Sauze D'Oulx Dzisiejszy dzień zaczynam o 7:30. Śniadanie i jestem o 8:30 w pierwszym skibusiku, który wywozi mnie nie tak daleko pod krzesełko nr 30, które jest dla mnie oknem na Vialatteaowy Świat. Dzisiejsze alpowanie i plan z nim związany to trasy położone po lewej stronie masywu Górskiego przy jakim mieszkam, czyli Sauze D’Oulx. Przy wyciągu jestem, jak ten jeszcze nie został uruchomiony, i jako jeden z pierwszych jadę w górę. Krótki zjazd, i znowu w górę… Warunki są wspaniałe i cóż…mam znowu wrażenie, że znajduję się w narciarskim raju. Początek dnia jest dosyć tłoczny, ponieważ wszyscy chcą się dostać w takie miejsca, które dają możliwość rozjechania się w miejsca docelowej jazdy. Warunki są tak genialne, że zanim wyciągnę aparat i zrobię więcej fotek – mija dużo czasu. Twardo, śniegu brud, sztruks… …tylko jeździć!!! Jadąc cały czas w prawo docieram na koniec tras Sauze D’Oulx – trzy wyciągi talerzykowe. Trasy przy nich to coś pięknego. Po zrobieniu w tym zakątku wszystkiego… …trafiam na tutejsze zwierze, które dotkliwie gryzie mnie w rękę… Mimo, że jest bardzo ciepło i wywietrzniki w moim nowym uniformie są na Maksa pootwierane, sople trzymają się nieźle: Zjeżdżam na sam dół (w tle miasteczko) i tu pod krzesłami miękko…ale tylko ostatnie 100m trasy. To, co tu, nie da się nie zauważyć, to mnogość ustawionych tyczek: Wciągam się w górę szukając swoich „miejscówek”. Jedną z nich jest czarna 16. Mimo, że jest weekend i na stokach wielu Włochów… …to można znaleźć swoje enklawy, gdzie pasja wychodzi z krwi człowieka i można bardzo ostro pojechać. Wyjeżdżam na samą górę… …i po zrobieniu „prawej” strony, wracam na stoki San Sicario, gdzie jeżdżę do 16, w pełnym Słońcu. Trasy do końca trzymają, a trasy 72, 74 nawet na koniec dnia są idealne. Katuję je, katuję…a one nic. Więc, co? Ustąpiłem i zjechałem na dół, do hotelu. Z okrzykiem Forza Vialattea pozdrawiam Was wszystkich po pierwszym dniu w Raju. marboru
    8 punktów
  3. Kasprowy WierchDzisiaj odwiedziłem Kasprowy Wierch. Warunki pogodowe niestety nie były aż tak dobre jak w czwartek opisywał Dembus, niemniej nie było źle. Jak na weekend to nawet mało ludzi. Od 8-mej do 12-tej ujeżdżałem kocioł Gąsienicowy. Pierwsze 1,5h na długości pierwszej ścianki była chmura więc widoczność mocno ograniczona, ale po ok 200-250m było już super. Przed 10-tą przewiało chmurę i nawet momentami wychodziło słońce. Trasa dobrze przygotowana, twardo i równo. Dało się pocisnąć Żadnych kolejek, non stop góra-dółOd 12-tej Kocioł Goryczkowy. Sam kocioł super, równy i twardy, widoczność bardzo dobra, niestety potem ostatnia ćwiartka przed dolną stacją krzesełka mocno oblodzona. Kolejka ok 13-tej max 4-5 minut. Z górnej stacji wyciągu dało się pojechać skrótem do kotła omijając ten wąski trawers, jednak gdzie niegdzie wystawały kamienie i trzeba było uważać. Poza trasą całkiem twardo, śnieg zmrozony i przewiany, miejscami szreń lodowy. Pocisnąłem sobie z Pośredniego Goryczkowego. Twardo na tyle że nawet na gigantkach dało się całkiem fajnie zjechać, choć miejscami trzeba było ześlizgiem, bo krawędź właziła za głeboko w ten lodowy pancerz. Kocioł trzymał do końca. Zjechałem do Kuźnic parę minut po 16-tej.
    8 punktów
  4. Wczoraj wybraliśmy się na Złoty Groń w Istebnej. Karnet od 16 do 21. Pierwszy zjazd istna masakra muldy jakich w życiu jeszcze nie widziałem. Potem jakoś się nastawiliśmy na to co jest i jeździliśmy. Co chwilę ktoś leżał. Pomiędzy muldami lód. Dużo cukru. Ludzie strasznie narzekali że zapłacili a praktycznie jeździć się nie dało. Najlepiej było wzdłuż talerzyka na samym dole. O 19.30 w końcu wyjechał ratrak i równał stok, prawdę mówiąc nie wiele to dało bo przy skrętach strasznie się narty wbijały w cukier i trzeba było się trochę siłować żeby jechały tak jak się chce, ogólnie zrobiło się bardzo miękko, jedyny plus to taki że muldy zniknęły. Jazdę zakończyliśmy o 20.20. Załączam krótki filmik. To był raczej ostatni wypad w tym sezonie. [video=youtube;IWtRXjRCVRA]
    7 punktów
  5. Ideálna príprava zjazdovkyDzisiaj z Matim i jego rodzinką zawitaliśmy do Oravskiej Lesnej.Pogoda - bajka, lekki mrozik i słonko do godz 12.30.Trasy zrobione perfekcyjnie i takie były do końca naszego pobytu. Tutejszy "Ernest" wie jak używać ratraka.Dzisiaj były otwarte wszystkie możliwe warianty tras. Po obu stronach kanapy mega szeroko, niezbyt stromo, poćwiczyć technikę można.Kohutik to już kilka czerwonych tras dla bardziej wymagających.Dzień narciarsko bardzo przyjemny, pełen relaks.
    6 punktów
  6. Pilsko kompletna masakra... tak w skrócie mogę opisać co działo się na trasach od godziny 9.30.Na dole kompletny cukier i lód: Żona stwierdziła, że jeszcze nie widziała cukru po kolana...Poniższe zdjęcie jest o tyle ciekawe, że przedstawia połowę trasy w lodzie a drugą w głębokim cukrze.... I na nic piękna pogoda i nowy właściciel. Niestety nie umiem korzystać z wyszukiwarki na skionline żeby pokazać Wam moją relację sprzed roku z takimi samymi warunkami. Powtórka z rozrywki: lodowisko + cukier.O dziwo, operujące słońce nie tworzy na trasach standardowej brej, miękkiego śniegu tylko kolejne pokłady cukru. To widziałem pierwszy raz.Jedyna w miarę utrzymująca się trasa to Kopiec-Miziowa.Pilsko: kompletna masakra. Pilsko: utrzymanie tras bez zmian. Edek, przejechanie raz rartakiem nie wystarcza ...P.S. Znalazłem post sprzed roku:http://www.skionline.pl/forum/showthread.php/14201-Polska-warunki-narciarskie-2011-2012?p=151782&viewfull=1#post151782
    6 punktów
  7. Witam, Ja wraz z dwójką znajomych ruszyliśmy na Skrzyczne w sobotę. Oczekiwania? Chcieliśmy ostatni raz pojeździć w tym sezonie,liczyliśmy na małą ilość osób bo ferie się skończyły. Myślałem o rozmokniętym sniegu. Na miejscu okazało się że ludzi jest mało,śniegu jeszcze mniej. Według tabelek na COSiu warunki u góry były dobre więc wsiadamy na krzesło i w górę. A tam,warunki bardzo dobre. Wyszaleliśmy się. FIS standard trzyma cały czas, Kaskada na najostrzejszej ściance dla znajomków była za trudna. Środek to sam lód a po bokach tzw cukier. Dla mnie rewelacja-traska wymagała więcej umiejętności więc mi spasowała(uwielbiam wyzwania). Ondraszek też po całości świetny. Jedno spotkanie z Panią jadącą ondraszkiem po całej szerokości,wysoka,narty dłuuugie no i hamowanie na prostym,wąskim zjeździe. Ledwo się zmieściłem. Ale jak to baby za kierownicą. hehe. Na koniec zdecydowaliśmy się na zjazd na sam dół. FIS do samego końca rewelacyjny,ale potem trzeba wskoczyć na widokową,a tam...ziemia,trawa,kamienie. Ale jak zwolnisz,to ominiesz. Wyjazd baaaardzo udany i nie wiem czy damy radę w przyszłym tygodniu,ale chęci są takie żeby zakończenie sezonu przełożyć na kolejny,bliżej nieokreślony termin. PS. Jeszcze dzisiaj wpadnie kolejny filmik z tej wyprawy więc subskrybujcie kanał i oglądajcie. Jak już będzie to wstawie.
    5 punktów
  8. Witam,Na dzisiejszy dzień z racji początkujących narciarzy szukałem czegoś płaskiego i wygodnego. Białka kusiła mnie nową trasą i kanapą, lecz wybrałem inny ośrodek i trafiłem w 100%. Wybór padł, na Litwinkę: http://www.litwinka-grapa.pl/Bardzo fajna wyprzęgana 4-osobowa kanapa, dzięki której początkujący nie mają problemów z wsiadaniem i wysiadaniem. Stok w większości szeroki, prawie jak na Rusińskim Wierchu, jednak początkowo odrobinę bardziej nachylony, co pozwala na nabranie prędkości.Nie będę pisał o "cukrze" bo dzisiaj jest on wszędzie. Jednak stok cały czas był twardy i nie robiły się na tyle duże muldy by odebrać przyjemność z jazdy. Byłem tylko do 15, ale do końca nie było tragedii (co przy mocno operującym słońcu, było godne pochwały) Lód pojawił się na tych bardziej nachylonych częściach, ale można było go ominąć.Tak to wyglądało z rana: Taki stan wytrzymał do około 13 godziny, więc był na to czas by się zajeździć, zwłaszcza że nie było przesadnie dużo ludzi. W kulminacyjnym momencie stało się nie dłużej niż 5 minut. Ale do 11 i po 14 jazda na bieżąco bez kolejki. Najpiękniejsze tego dnia była pogoda, do godziny 12 słońce. Aż przerwałem na chwilę szusowanie, podszedłem na szczyt i wykonałem dla was lichą bo lichą - panoramę Tatr, może choć odrobinę odda jak pięknie było tego dnia: Widoki z tamtejszej stacji są przepiękne. Byłem tam pierwszy raz i na dziś dzień uważam, że jest tam ciekawiej niż na Rusińskim Wierchu.Wady stacji?:- wiatr w górnej części- niezbyt komfortowy dojazd do dolnej stacji (utwardzona droga bez asfaltu na końcowym kilometrze)Najfajniejsze za każdym zjazdem było to, że miałem widok na "Dolinę Biznesową" i mrowisko jakie tam panowało. Za każdym zjazdem cieszyłem się, z wyboru Litwinki zamiast Kotelnicy.Widok, na tamtejsze stoki: Jako, że ze stoku Litwinki można dostrzec inne stacje mogę wypowiedzieć się na temat obłożenia innych stacji w okolicy. Z poczynionych obserwacji, mogę powiedzieć, że takie "mrowisko" ludzi zaobserwowałem wyłącznie na Kotelnicy, na Rusińskim Wierchu nie wyglądało to na tłok: Podobnie pod względem ilości ludzi wyglądał stok stacji http://www.koziniec-ski.pl/, oraz wszystkie mniejsze wyciągi w zasięgu wzroku w Białce i Bukowinie.
    5 punktów
  9. Brenna-Świniorka Dzisiaj razem z Andym odwiedziliśmy Brenną, a dokładnie Dolinę Leśnicy. Rano o (8:30) praktycznie na stoku byliśmy sami:biggrin: do godziny 10:00 ludzi mało, potem kolejka na chwilę stania. Warunki narciarskie dobre, praktycznie bez minerałów, dość twardo, miejscami lodowo. Widoczność dobra, bez mgły. O 11:00 skończyliśmy jazdę i wyszło słoneczko...jutro może być pięknie... Pozdrawiam Maciek
    5 punktów
  10. No i obiecany filmik ze skrzycznego z soboty. Wydaje mi się że wszystko idzie w coraz lepszym kierunku. Oceńcie conieco panowie i panie. Subskrybcje mile widziane. [video=youtube;7PIK3S8jhH0] Mam nadzieje że się spodoba..
    4 punkty
  11. Mati napisał jak było w Brennej, a ja dodam kilka fotek Trasa wyciągu wiedzie przez otwarte bramy gospodarstwa, obok jest kurnik oczywiście z kurami, kaczkami i kotem. wiosna
    4 punkty
  12. Dzisiaj wypad na Słowację, trzeba więc było wstać o 6:00. Wszystkich obudziłem, za oknem piękne niebo:) Będzie pogoda! 7:30 wychodzimy i w drogę. Zdzwaniam się z Andym i już przed Rybarzowicami widzę w lusterku czarnego Forda...Droga dobra, jedynie w rejonie Glinki lód. Punkt 9:00 jesteśmy na miejscu. Warunki narciarskie rano bomba, jak napisał Andy perfekcyjnie wyratrakowane, śnieg idealny... Jeździmy początkowo na kanapie, trasy wzdłuż niej szerokie i łagodnie nachylone, Żonka jest zachwycona ,ale i ja też. Po kilku zjazdach przechodzimy na lewą stronę, na orczyk. Tam testujemy po kolei wszystkie warianty, również pięknie ale już bardziej nachylone i nie tak szerokie. Warunki jak kończyliśmy jazdę o 13:00 były jeszcze dobre. Ludzi dziś znośnie, rano bez kolejki, na orczyku na Kohutik cały czas bez kolejki, natomiast do kanapy między 11:00 a 13:00 na 3-5 minut stania. Byłem w tym ośrodku pierwszy raz, świetne miejsce dla rodzin z dziećmi, moja córka dziś bawiła się z Babcią na placu zabaw w rejonie dolnej stacji kolejki. Jest gdzie pojeździć na sankach no i coś dobrego zjeść. Do nauki jazdy na nartach trasy rewelacyjne!!! No i cenówka dziś była super, mega promocja... Dzięki Andy!!! Pozdrawiam Maciek
    2 punkty
  13. GÓRA ŻAR niedziela 3 marca akcja bezpieczna zima prowadzona przez GOPR i firme TAURON... dużo konkursów o bezpieczeństwie w górach. wiele nagród czapki szaliki torby na narty i nawet kaski. na koniec nawet zawody narciarskie. gorąca czekolada i herbata za darmo. tańce z byczkiem Fernando. start w zawodach ponad 70 osób. wiele osób sie świetnie bawiło przy quizach. Pokazy ratownictwa GOPR. naprawde wspaniała orgaznizacja.. mam zdjecia w komórce i spróbuje je wysłać.
    2 punkty
  14. jazda spoko , jest prędkość , jest panowanie nad nartami ,po prostu jest FUN :applause: może inni zobaczą jakieś błędy , ja od siebie powiem tylko , że jak chcesz się narciarsko rozwijać to pozostają jeszcze tyki , freeride i freestyle:smile:
    2 punkty
  15. Wczoraj na Zagroniu w Istebnej Jako że to juz chyba narciarskie ostatki, wybrałam się wczoraj do Istebnej do Zagronia. Warunki kiepskie, taki cukier i muldy, ciężko było skręcać i niestety jazda nie była przyjemnością tylko raczej wyzwaniem. Jako tako dało się pojeździć na trasie po prawej stronie wyciągu ( patrząc od dołu)natomiast trasa po lewej dla mnie masakra- od góry przecierki i trawa, duuużo cukru i muld na całości.Jakoś jednak wytrzymałam do 15.30, ale to tylko z miłości do nartowania. No cóż chyba trzeba już narty odstawić do późnej jesieni. Pozdrawiam wszystkich zapaleńców:happy:
    2 punkty
  16. Też na to zwróciłem uwagę. Jacku możesz powiedzieć coś więcej? A szczególnie do czego wykorzysytywane są zdjęcia oraz dane userów. Mówie głównie o ich udostępnianiu "na zewnątrz", oraz mam nadzieję ewentualnej wymianie bazy danych userów z innymi firmami.
    2 punkty
  17. SON w środę W ostatnią środę wybrałem się na czwarty w tym roku wypad do SON. Na początku muszę wspomnieć, że miałem mały problem z samochodem. Mój złoty Matiz ma taką dziwną przypadłość, że od czasu do czasu zapiekają się hamulce w przednich kołach. A to w jednym, a to w drugim. Auto idzie do mechanika, gość rozbiera zacisk, czyści go i na pół roku spokój. Problem polega na tym, że zanim dojadę do niego hamulec się grzeje. Stało się to niestety w drodze do Szczyrku. Zatrzymałem się na stacji benzynowej, polałem wodą. Hamulec się odkleszczył i można było powoli jechać dalej. Jak ktoś spotkał matiza jadącego 40km/h to byłem ja. Na darmowy parking na Juliany w związku z hamulcem już się nie wybrałem. Pojechałem do Czyrnej. Tam przywitał mnie pan w budzie, który skasował piątaka. Na parkingu byłem już 7:30, więc przebieranie się na spokojnie. Klasyczne podejście pod wyciąg(dlatego nie lubię Czyrnej), kupno karnetu do 13 i jazda tym orczykiem koło Bieńkuli. Na szczęście ktoś tam pomyślał i otworzył ten magiczny zielony płot, tak że nie trzeba było iść dookoła. W ogóle układ tych płotków w Czyrnej jest dla mnie trudny do pojęcia, ale o tym kiedy indziej. Z Hali na Małe Skrzyczne, z którego zjechałem kilka razy. Z Małego Skrzycznego zjeżdżałem chyba jako pierwszy. Nie jestem jakimś tam ekspertem, ale sztruksik był, choć momentami jakby pofalowany sztruksik. W górnej części tej trasy, na tym najbardziej stromym odcinku zlodzone. Niestety w jeździe przeszkadzała mgła i wiatr(trochę to było dla mnie dziwne, ale te dwa zjawiska występowały razem). W okolicy Hali mgła zanikała, z biegiem czasu niestety mgła schodziła w dół. W dalszej części dnia jeździłem „2” do Czyrnej, „4” i „7” tylko do Suchego. Jak dla mnie trasy bez zarzutu, choć na „2” z boku dało się zauważyć trawę. Następnie ok. 11 przemieściłem się na Pośrednie, zaliczając wywrotkę na orczyku. Jak jeżdżę sam, to wkładam go między nogi, bo tak jedzie się na pewno wygodniej. Niestety na orczyku wzdłuż Golgoty robi się szybko stromo i trzeba być mocno sprytnym, aby dokonać takiego manewru. Za drugim razem jechałem już normalnie. Na Pośrednim warunki bez zarzutu. W jednym miejscu na trasie „9” były ze dwa źdźbła trawy. Wszędzie raczej równo. Bardzo równo tez pod orczykami. I to w całym ośrodku. Do orczyka V robiły się od pewnego momentu kolejki, ale uruchomili IX, przy czym jak się zjedzie „9”, to do IX trzeba trochę podejść(chyba, żeby się ekstra rozpędzić). W czasie jednej z jazd zagadałem dziewczynę z którą jechałem , a ta okazała się być Szwedką(przyjechała z rodziną). Podobno znaleźli ośrodek w Internecie i przyjechali. Co ciekawe twierdziła, że się jej podoba. Ja myślałem, że Szwecja to tak bogaty kraj, że stać każdego na wypad w Alpy. Zresztą oni mają też swoje góry i chyba jest tam lepiej niż w muzealnym Szczyrku. Powrót Golgota już z gatunku ciężkich. Mulda na muldzie. Inna sprawa, że byłem już bardzo zmęczony, a do tego umiejętności nie za dobre. Golgota jest dla mnie za trudna. Jadę tam tylko dlatego, że nie ma innego sposobu by dostać się na Juliany. Po Bieńkuli w ogóle nie jeżdżę(podobnie „1”). W Solisku musiało już być koło zera. W Suchem i na Hali też. Ok. 11 zaczęło też świecić słońce, więc trasy zaczęły być mordercze. Na Julianach był jeszcze mróz, ale po powrocie do Suchego było bardzo miękko i to się nie bardzo już nadawało do jazdy. Zjechałem do Czyrnej 2 i to był już raczej horror. Tam pojechałem do orczyka II. Niestety była tam spora kolejka, a do tego kolesie odpalili swoje magiczne urządzenie do równania trasy. Zakopcili, zasmrodzili i jeden z obsługi orczyka z nim pojechał. Wygląda to jakoś tak jakby z innej epoki, ale trzeba przyznać, że trasę wyrównało. Niestety trzeba było czekać, aż ten wynalazek odjedzie daleko, co wiązało się z długim czekaniem. Jechałem później z takim starszym panem i walczyliśmy dosyć mocno z tym orczykiem. Nie wiem właściwie czy to ja robiłem coś źle, czy on, ale wymęczyła mnie ta jazda okrutnie. Z Hali wjechałem jeszcze na Małe Skrzyczne. Warunki tam nadal były przyjemne. Niestety podczas jazdy w dół się wypieprzyłem widowiskowo(nie mam pojęcia jak). Pod bramką byłem 13:00. Kolejny wjazd na Małe Skrzyczne się więc nie udał. Zjazd do Czyrnej już na dużym zmęczeniu do tego trasa z gatunku bardzo słabych. W sumie wjechałem 32 razy różnymi wyciągami wliczając w to wywalenie(właściwie wypuszczenie z rąk, bo jechałem z nim w rękach) na Golgocie. Dokładniejsze podsumowanie ilości km zrobię innym razem. Podsumowywując –wypad bardzo udany. Do 10-11 idealne warunki. Później całkiem dobre na Julianach, w pozostałych miejscach dramat. Po zamknięciu sezonu mam zamiar napisać długi list na temat SONu, który do nich wyślę. Oczywiście go tu zamieszczę. Nie liczę na jakąś odpowiedź, ale chciałbym zrobić jakąś listę plusów i minusów tego ośrodka. Zaskoczyła mnie ta obecność Szwedów. Być może jak już widzieli 8 osobowe wyprzęgane kanapy, 20 osobowe gondole i 200 osobowe piętrowe koleje linowe(podobno są takie cuda w Alpach) to zapragnęli czegoś alternatywnego. Może to jest pomysł na ten ośrodek-„widziałeś już wszystko-wpadnij do nas na hardcorową jazdę orczykiem i równie energetyczną jazdę po trawie w dół”. Dla efektu wyciągi jeszcze podeprzeć jakimiś deskami i być może znudzone wygodą ludziska z zachodu będą walić drzwiami i oknami. Poza męczącym orczykiem z Czyrnej, reszta jest całkiem ok. Koniecznie trzeba tam zmienić podejście ludzi. Gdzieś na jakimś forum przeczytałem, że tam jest komuna. Ja wolę stwierdzenie, że tam panuje pod każdym względem PRL. Na początek wita nas w Czyrnej pan w budzie i wyciąga łapę po piątaka. On się nadaje do muzeum PRL w całości z tą budą. Orczyki nie są takie złe, ale jakoś przy dolnych stacjach zawsze panuje jakiś taki bezład. A już hitem jest ta maszyna do równania pod orczykami. Fajnie, że mają taki wynalazek, ale on wygląda na jakąś samoróbkę, a nie cywilizowany sprzęt. Najgorsze jest jednak to, że mimo całkiem fajnej zimy nadal zdarzają się przetarcia. Nie kumam jak przy takiej ilości śniegu można mieć trawę. Nie jechałem 1, ale tam to podobno trawa jakiej by się Stadion Narodowy nie powstydził. Tak jak napisałem nawet na Julianach widziałem źdźbła trawy. Czy oni ten śnieg zwożą na dół i gdzieś chowają. Zupełnie nie mam pojęcia o przygotowywaniu tras, ale tego się chyba da nauczyć. Sypie śnieg, do tego armatki i robimy równą metrową grubość wszędzie. Ale jak to powiedzieli dwaj narciarze, z którymi jechałem na orczyku-Szczyrk bez trawy to nie Szczyrk, a drugi stwierdził, że „jedynka” to jest „jedynka” i tam przetarcia były, są i będą. Mam nadzieję, że doczekam czasów, kiedy włodarze tego ośrodka dojdą do tego, że to co było 20 lat temu niekoniecznie musi być dobre obecnie, a na pewno nie będzie się do niczego nadawało w przyszłości.
    2 punkty
  18. dzięki za relacje. zdołowałeś mnie jeszcze bardziej (cały luty nie jeździłem) melduję że tumlin tęski za tobą . warunki dziś były dobre, bez kolejek, zrobiłem szybkie 40 zjazdów i do domu. mam nadzieję że cię uspokoiłem.:stupid: pzdr
    1 punkt
  19. Niestety masz racje sztuczny śnieg i taka pogoda tak się kończy tutaj Jurgów z soboty [ATTACH=CONFIG]9515[/ATTACH]http://www.sports-tracker.com/#/workout/Jero36/79k5itu2di0sfk1g/media/713iejenfhlmghg7o28ml1uqlv85bn5h dla wielu narciarzy to walka życie.
    1 punkt
  20. No raj, prawdziwy raj :smile: A miej super trasy, pogodę i zdrowie do samego końca wyjazdu :smile: I codziennie wrzuć jakieś foty i parę słów, bo z przyjemnością się czyta i ogląda. A w świętokrzyskim, w piątek pojeździliśmy trochę z Mifilim pojeździliśmy w piątek na Telegrafie. Było twardo, szybko i bardzo fajnie. W sobotę i dziś był finał zawodów Family Cup i w sumie jak nie będzie deszczu czy jakiejś mega odwilży, a w nocy będą przymrozki, to może jeszcze ze 2 tygodnie pojeździ się. Niestachów np. od poniedziałku do czwartku nie będzie działał ze względu na małą ilość chętnych i może otworzą na weekend, ew. zakończą sezon. Nie wiem jak Tumlin, Bałtów i inne. Ale pewnie długo też już nie pociągną.
    1 punkt
  21. Oj Taki to pożyje( pojeździ ):applause:
    1 punkt
  22. Miłego nartowania i nie spóżniaj się z relacjami :wink:
    1 punkt
  23. Przy twoich warunkach to się nie masz co zastanawiać 166 była trochę za krótka )
    1 punkt
  24. Osobiście jestem po parodniowym użytkowaniu GoPro 3 Silwer na stokach Pilska.W zasadzie porażony jestem jakością obrazu, ale to pewnie z powodu, że dotychczas używałem zwykłej cyfrówki z przed 10 lat to i jakiegokolwiek odniesienia do kamer sportowych nie mam. Chciałem tu bardziej skupić się na osprzęcie umożliwiającym wykonywanie ciekawych ujęć, bo co nam po najlepszej nawet jakości obrazu jak ujęcia będą do d…y.Bardziej od kamery testowałem wszelkie mocowania i patenty do jej zamocowania.Po wszelakich filmowaniach z kasku, które każdy z Was pewnie już przerabiał i zna ich możliwości przeszedłem do monopoda. Pewnie i on jakiejś części posiadaczy kamer jest znany. Jak dla mnie daje on dużo większe, a zarazem ciekawsze możliwości ujęć, co przekłada się bezpośrednio na większą atrakcyjność zmontowanego materiału. Na koniec do testów wziąłem swojej roboty tzw. Rotor. Najzwyczajniej jest to tyczka z jedną lub dwiema kamerami na jej końcach, wyważona i z ułożyskowanym elementem zamotującym na kasku.. Tu ujęcia są zdecydowanie bardziej dynamiczne no i bez ingerencji narciarza losowo pokazują obraz 360 stopni. Zauważyłem, że z czasem można odpowiednimi ruchami głowy i balansem ciała w części zapanować nad obrotem tej tyczki. Testowałem rurki o trzech długościach 60, 90 i 140 cm z jedną kamerą. Według mojej oceny to z tej najdłuższej ujęcia wyszły najlepiej. Jak na razie nie mogę pochwalić się tu swoim materiałem bo zbyt słaby komp nie daje rady tego obrobić. Ciekawy jestem czy ktoś z Was użytkował ten patent i chciałby podzielić się swoimi spostrzeżeniami, a może też filmikiem z takiego nagrywania.Tak to wygląda w oryginale Mój rotor homemade Linki do filmikówhttp://vimeo.com/18814425 http://www.youtube.com/watch?v=XZSH7...ircaYtTJemIWtA
    1 punkt
  25. Poranek w Szczyrku. Kto się wybiera na narty?
    1 punkt
  26. 1 punkt
  27. Kasprowy - cz.3Jeszcze kilka fotek poza trasą , w kotle Gąsienicowym. W dolnej części kotła, w słonecznych miejscach, tam gdzie lodoszreń "puścił" zaliczyłem parę gleb z fikołkiem przez głowę włącznie, bo zamarznięta skorupa ustapiła pod nartą ,nie dając nią sterować. Po czwartej glebie odpuściłem freeride i wróciłem na trase. W drodze powrotnej mała przygoda - wpieprzyłem się w nie ten skrót z Goryczkowej na nartostrade do Kuźnic, w efekcie kilometr w lesie po szlaku, a raczej lodowisku -kartoflisku w lesie, które przez cały dzien słońca nie widziało. Na szczęście dla kolan w końcu wypadam na nartostradę ....a tam juz super warun. Powrót z Kuźnic za 3 zł do Ronda (w tamtą stronę było 2,5 zł :stupid:) i powrót nadal w pełnym słońcu do Katowic. Bardzo udany narciarsko dzień :biggrin:Ps. bus z Ronda do Kuźnic - 2012 - 2 zł, aktualnie 2,5 zł z powrotem 3 zeta.Skipas - tez chyba drozszy -chociaż nie jestem pewien, bo w innym okresie byłem zeszłego roku... Pamietam, że płaciłem 115 zł z kaucją (ale w marcu) Dzisiaj zapłaciłem 140 zł z kaucją (wyjazd na Kasprowy + oba wyciągi na cały dzień)No ale hit to jajecznica w knajpie na Kasprowym - kawa + bułka + jajecznica na maśle - 20 zł :stupid:
    1 punkt
  28. Kasprowy - cz.2Kilka fotek z Goryczkowej, zacząłem tam jeździć po 13, ale trasa trzymała sie bardzo dobrze, w dolnej części barrrrdzo twardo, bez naostrzonego sprzętu nie podchodź W czasie jednego ze zjadów miałem przyjemność oglądać z bliska jedyny helikopter ratunkowy TOPR. Dla delikwenta, po którego przyleciał to wątpliwa przyjemność - dużo zdrowia życzę! Nastawiałem się tez na pojeżdżenie poza trasą ,ale w ostatnich dniach roztopiony śnieg aktualnie przymarzł, powstała skorupa lodowa, po której jazda do przyjemnych nie należy. Podszedłem kawałek po grani Slęży poszukać może w cieniu luźnego śniegu, ale nic z tego.
    1 punkt
  29. Ja dzisiaj wylądowałem na Kasprowym , po prognozach zapowiadało się słonecznie. No i to był strzał w dychę :biggrin: Po krótkiej nocy, walce z mgłą po drodze - podobnej jaką miał kolega marcinn - dojechałem do Kuźnic około 7.00. Zakupiłem bez szemrania karnecik za jedyne 140 zł :eek: (w tym 15 zeta kaucji - chyba największa kaucja w Polsce...) i bez żadnej kolejki pomknąłem na pierwszy wagonik 7.30. Przez mgłę po drodze miałem małe zwątpienie w meteorologów, ale w Kuźnicach już łade słoneczko. Na górze moim oczom ukazał się taki widok na dzień dobry :angel: : Cały dzień piękne słońce i naprawdę twardo, mrozik coś koło -3. Rano trasy przygotowane na szkolne -6! Minus bo gdzieniegdzie małe dziury. Trzeba przyznać Edek bardzo dobrze odrobił lekcje ! Do 10.00 jazda po Gąsienicowej z niewielką ilością ludzi, potem ludzi przybywało, koło 12, na przewężeniach się zamuldziło ale nie można powiedzieć, że by było tłoczno. Do 13.00, kiedy przeniosłem sie na Goryczkowa, jazdą na Gąsienicowej bez żadnych kolejek - super! tak to wyglądało koło 13: Na górze ludzi dużo, ale większość nienarciarzy, fotki, opalanko słowem piękny dzień w Tatrach. Kasprowy przy takiej pogodzie ma to coś! Jakby jeszcze poza trasą nie było skorupy lodowej - byłoby bosko!.
    1 punkt
  30. Stożek skąpany w słońcuWyjazd 6.30 z Jastrzębia w totalnej mgleJuż po 10 kilometrach pierwsza ofiara porannych warunków :sorrow: Na stoku melduje się przed 8.Ludzi zero,nie licząc mnieKupuje karnecik do 13 i w drogę,znaczy się w góreStok przygotowany przyzwoicie,wszystkie traski otwarte,sporo śniegu,brak minerałów,przetarć :smile:Temperaturka troszkę poniżej 0,twardo,szybko,przyjemnie,katuje się slalomką do 11,póżniej przybywa troszkę ludziSłonko grzeje bosko,co troszkę przekłada się na stok,robi się miękkawo.Przesiadam się na AM fischerka i nie daje dychnąć udom :stupid:Czasówka kończy się o 13 i ja bez przerw jestem dzisiaj prawie dojechany,nóżki troszkę się buntują,tak więc zostawie sobie coś na jutro :wink:
    1 punkt
  31. Wiosna na JulianachSzybka decyzja ok. południa, rezygnacja z roboty i hop na stok.Na miejscu byłem o 13.30. Na jedynym darmowym parkingu w SON, tym przy Julianach było kilka wolnych miejsc.Idąc do kasy wysłałem za 1,23 PLN SMSa w celu zakupu karnetu z 20% zniżką, ale pani w kasie oznajmiła, że we wtorek Plus wycofał się z promocji.No nic za 37 PLN kupiłem karnet do 16.30 . Był to 4 zakup tej zimy więc następny, ale już całodzienny w tygodniu będzie za 1 PLN.Słońce mocno operowało i śnieg był typu miękki cukier. Ale o dziwo na trasie lewej z Pośredniego patrząc od wyciągu było ciągle twardo i cukru malutko. W cieniach wszystkie trasy były zmrożone.Zaliczyłem też Małe Skrzyczne, ale tam trasy do Soliska z racji słońca i większej liczby narciarzy już mocno rozjeżdżone i miękkie.Widziałem ciekawą sytuację jak gościu przemieszczając się między stokami, poniżej Golgoty wjechał nartami na żywy asfalt. Jakaś kobieta krzyczała, aby uważał, a on na to, że narty są do jeżdżenia, a nie do stania :eek: .Około 15.30 wróciłem na Juliany i tam zostałem do zamknięcia wyciągów.Ludzi dzisiaj było bardzo mało, wjazd do wyciągów wprost do bramek. Często na stokach nie było żywej duszy i nie było się przed kim popisywać :biggrin:. Wszyscy z którymi rozmawiałem na wyciągu byli bardzo zadowoleni z dzisiejszego nartowania. Podobno rano było jeszcze lepiej.
    1 punkt
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...