Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Ranking

  1. marboru

    marboru

    VIP


    • Punkty

      21

    • Liczba zawartości

      7 223


  2. Piotr_67

    Piotr_67

    Użytkownik forum


    • Punkty

      12

    • Liczba zawartości

      2 318


  3. andy-w

    andy-w

    Użytkownik forum


    • Punkty

      8

    • Liczba zawartości

      1 563


  4. dareklewandowski

    • Punkty

      8

    • Liczba zawartości

      3 481


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 30.03.2013 w Odpowiedzi

  1. Świąteczna, urokliwa wycieczka narciarska Jak obudziłem się rano i wyjrzałem przez okno okazało się, że w nocy spadło ok 2 centymetrów śniegu. Jest świątecznie. Czy coś się nie pokićkało z tymi Świętami? Pamiętam, że te grudniowe - nie były tak zimowe jak dzisiejszy poranek. W centralnej Polsce - taka aura? Toć to chyba epoka lodowcowa idzie, a nie globalne ocieplenie! Pojawiło się pytanie: gdzie jechać? Kilka dni temu postanowiłem w ten sobotni poranek pożegnać Stację narciarską Kazimierz. Wieczorem popatrzyłem w net...i okazuje się, że wszystkie stacje będą otwarte. Więc się zastanawiam. Może Bodzentyn, może Krajno? Nie. Planów nie należy zmieniać. Wybieram tym razem województwo lubelskie. Tym bardziej, że tutejszy Ośrodek czynny jest od godziny 8, dodatkowo w tak piękną pogodą decyduję się na narty +. + wycieczka. Wsiadam do auta zaraz po śniadaniu. Temperatura +4. Po drodze zatrzymuję się na chwilkę przed Puławami, w Klikawie. Strzelam fotkę... Kiedyś za coś takiego, za uwiecznienie stacji radarowej z całą pewnością nie wylądowałbym na przyjęciu świątecznym. Czy przypadkiem, nie złapałem w kadrze jakiegoś UFO? Na miejscu jestem ok godziny 9. Kupuję karnet dwugodzinny i już przy kasie żałuję, że nie wziąłem dzisiaj ze sobą cieniutkiego polarka. Zza chmur wygląda Słońce i jest ciepło. Super ciepło. Przygotowanie stoku w tych warunkach wygląda na bardzo ok. Wjeżdżam na górę i w czasie pierwszego szusu, wiem że jazda będzie leniwa, typowo wiosenna. Choć równo, jest miękko, a śnieg jest bardzo wolny. Jadąc na ślizgach - zatrzymuję się. Jadąc na krawędziach, kręcę powolne, długie skręty. ufff gorąco! Topnienie widać na każdym kroku... Obsługa kopie w śniegu, przy trasie prowizoryczny rów, by odprowadzić wodę, by osuwające się ze skarp błoto nie wylewało się na trasę: Wiadomo, że po świeżym opadzie śniegu, gdy jest ciepło - schodzą lawiny! Czyżby w Kazimierzu Dolnym nad Wisłą ogłoszono najgroźniejszą lawinową 4kę? Kręcę się. Raz "Czerwona", raz "Zielona", ruchy mam powolne... Przerwa na ławeczce. Odpinam kurtkę i się wietrzę, patrzę w górę i co widzę? Widzę dwa bociany - One chyba muszą być mocno zdziwione wszechobecną bielą. Wymieniam kilka zdań z tutejszymi narciarzami. Dla nich dzisiaj, to ostatni dzień w tym Sezonie z deskami na nogach. Chyba Klekoty ich wystraszyły?...ja sobie myślę, że to jeszcze nie pora kończyć... Na dzisiaj tak, ale czyż wiosenne nartowanie nie ma swojego uroku? Nie odpuszczę tak łatwo. Przebieram się, pakuję narty i wyruszam do Kazimierza. Spacer w tym urokliwym miasteczku zaczynam od "promenady" nad Wisłą: Po pstryknięciu kilku fotek kieruję się na ryneczek, na którym znajduje się stara studnia, a jego zwieńczeniem jest Kościół Farny z XVI wieku, w którym znajdują się unikalne i wiekowe modrzewiowe organy. Piję kawkę, zjadam pyszną szarlotkę w jednej z kawiarenek przy rynku i idę w stronę zamku. Budowla ta powstała na przełomie XIII i XIV wieku z polecenia Króla Kazimierza Wielkiego. Lata świetności to epoka gotyku i renesansu. Rozbudowa przez włoskiego architekta Santi Gucci oraz Piotra Likiela jest szczytem rozkwitu tej budowli. W czasie Potopu Szweckiego, a potem w czasie "wielkiego pożaru miasta" - zamek ulega zniszczeniu i do dnia dzisiejszego jest jedynie ruiną. Z wzgórza zamkowego patrzę na piękny widok. Dolina Królowej Polskich Rzek, oraz Kazimierz Dolny nad Wisłą - niezwykle urokliwe miejsce. Miejsce nie tylko z pięknym rynkiem i kamieniczkami. Jest tutaj również wiele zabytkowych spichlerzy, Kościołów. Całemu miasteczku urokliwy charakter nadaje to, że większość budynków zostało wykonanych z miękkiego, jasnego wapienia. Schodzę na dół. Odwiedzam kilka Galerii, kupuję Wielkanocne upominki dla najbliższych i wsiadam do auta by wrócić do domu. To był doskonały wybór i plan na dzień dzisiejszy. Turystyczne narty w środkowej Polsce. Polecam. pozdrawiam marboru
    13 punktów
  2. Aby Święta były jeszcze bardziej świąteczne, wybrałem się z żonką dziś na Pilsko. Co tu dużo gadać - warunki marzenie. Wyjeździliśmy się setnie. Ludzi praktycznie zero. Tu krótki filmik: [video=youtube;O-bUQuSGUm8] Pozdrawiam
    12 punktów
  3. Zdrowych, wesołych i spokojnych Świąt Wielkanocnych prosto z pod Telegrafu :stupid: No i moja dzisiejsza robota podczas odśnieżania, symbol Świąt Wielkanocnych... zajączek... ze śniegu :laughing:
    7 punktów
  4. Jak wyzej, jestem na Stubai od czwartku do poniedzialku. Plan byl aby odwiedzic rowniez Pitztal, ale pogoda widocznie nie chcial nam podarowac tego dnia.Po calonocnej jezdzie autem nie udalo mi sie zasnac na dluzej niz 5 minut wiec wybor na pierwszy dzien padl na Schlick2000. Jazde zaczelismy od 13:00Tego dnia pogoda dopisala. 36 godzin na nogach, ale jakos przezylem. Wieczorem pomogl mi zasnac szkocki bimber :wink:Dzien drugi, wyspani i wypoczeci wiec tylko Stubai. Pogoda do 14:00 byla piekna, potem juz slabiej :sad:
    5 punktów
  5. Dzisiaj z Matim1981 byliśmy na Skrzycznem. COS wieczorem postarał się i trasy były pięknie zrobione. W nocy spadło 2 cm śniegu i nieco sztruks był przyprószony. Temp.na górze ok. -3, na dole -1. FIS, Kaskada i Ondraszek - warunki bardzo dobre. Narciarzy tyle co nic więc do wyciągów na bierząco sie wchodziło.Szkoda, że we wtorek kończą sezon :frown::
    5 punktów
  6. Dniówka w SON Wpadł niespodziewany wolny dzień,więc trzeba spożytkować narciarsko.Trza było gdzieś możliwie blisko Bystrej,więc padło na SON.Po wczorajszych pochlebnych relacjach,spodziewałem się świetnych warunków,jedynie prognozy pogody odstraszały.Ale jak ma lać,to ja wolę orczyki od kanap... Oczywiście mam w swoim zwyczaju bywać pierwszy na stoku,więc już o 7 wyjeżdżam z domu.Kiedy jeszcze wychodzę,lekko sypie śnieg.Po drodze widzę już deszcz i mam obawy,ale w Szczyrku tylko sypie i to dość mocno!Po drodze widzę coś dziwnego.Otóż na rondzie w Buczkowicach odprawiają jakąś mszę czy coś takiego : Lepszego miejsca nie mogli znaleźć?Ekstremalna droga krzyżowa? :stupid: Pod SON pojawiam się o 7.40,na parkingu pod Golgotą.Wybrałem ten,bo najwygodniejszy,ale płatny!Dycha!Na szczęście dziś wśród obsługi nie było "tropiciela węży".Nie wiem jaką lokalizację obrał JC,ale nie wszędzie jest za darmo.A może obsługa dostała polecenie,aby kontrahenta nie kasować? :wink: Depka do kasy i zakupuję karnet całodzienny za 56zł.Najpierw ruszam w kierunku Małego Skrzycznego,ale pogoda tu nie rozpieszcza.Duje jak jasny gwint!Docieram jedynie do Hali Skrzeczeńskiej i wiedzę,że wyżej dziś się na da.Ale nawet bym nie próbował!Na rozgrzewkę ruszam czerwoną od Suchego.Już tu widzę,że dziś nie będzie szybko,ale trasy dobrze przygotowane!Ale tu tylko raz.Patrzę na kierunek wiatru i ruszam do Czyrnej,bo tam powinna być cisza.Chciałem czerwoną,ale ta zamknięta.Widać też zamieć: Jak widać,czasem na górze próbuję się przebić słońce,ale dużo czasu mu to zajmie... Ruszam więc niebieską,ona też jest fajna!Warunki świetne - równo,a na tym kilka centymetrów świeżego opadu.Czuję się trochę,jakby to jaki freeride był.Mi się bardzo podoba!Im niżej tym bardziej mokry śnieg i hamujący.To już mniej fajne,trza było nasmarować narty z rana.Ruszam na Bieńkulę,bo dawno na niej nie jeździłem,a ja takie trasy uwielbiam!Pani Bieńkula ostra jest,ale równa.Jak kto lubi ostry seks,to polubi też Bieńkulę... :tongue: Tutaj "zatrzymuję się" na dużej i zaliczam ją raz po raz.Warunki jak wszędzie super,nawet jednego meteora nie znalazłem!Pewnie skrzyknęli miłośników astrologii czy czegoś podobnego,że mają tu sporo odłamków i mogą brać ile udźwigną,to się pozbyli problemu... Z każdą chwilą opad robi się coraz mocniejszy i bardziej mokry.Kiedy dojeżdżam do dolnej stacji orczyk,zazwyczaj wyglądam już jak bałwan.Cały total biały!Trasy puszczają,warstwa opadu powoduję,że jest sporo miękkiego i mokrego śniegu.Mi to odpowiada,Rictory świetnie jadą w takich warunkach!Z resztą ja czasem lubię jak jest miękko i wilgotno... Tylko smaru brak.Po ok 7 zjadach jadę więc na smarowanko w kierunku Soliska.Obieram trasę niebieską.Warunki jak na pozostałych.W jednym z tutejszych serwisów jest wyprzedaż nart,jakby ktoś coś szukał. Kiedy wchodzę do serwisu,orientuję się jak bardzo jestem biały.Muszę wyjść i się najpierw otrzepać z sporej ilości śniegu.Niestety każda taka pauza powoduję,że wszystko mi namaka.Do tego parują gogle itd.Ale wyjścia nie ma.Serwisant błyskawicznie się uporał,więc teraz na Golgotę.Po smarowaniu bez porównania lepiej!Teraz mogę jeszcze lepiej pocisnąć,męczę więc Golgotę.Ta jest super!Pewnie znów to tylko mi odpowiada... ;P Opad jest na tyle silny,że muszę stawać w połowie Golgoty,bo nic nie widzę!Trzeba przetrzeć gogle i druga część stoku.Słusznie je pozbierali: W końcu trza się trochę osuszyć,bo już jest ze mnie jedna spora mokra ściera!Obieram jak ostatnim razem szklany namiot tuż poniżej górnej stacji orczyka na Golgocie.Czemu tu?Bo dają fajne placki ziemniaczane,bo prowadzą go dwie fajne dziewczyny z jakże przyciągającym uśmiechem... ale dość dość!Wcinam owe placki i oczywiście grzaniec: na jedną nogę i na drugą... W tym czasie moje szmaty suszą się przy kominku.Ktoś pomyślał i zrobił tam taką poręcz,na której można na żabkach powiesić rękawiczki,gogle,a nawet kurtkę czy kask. Czas wracać na stok!Ciągle mocno sypie i wieje.Szybko uciekam ponownie na Golgotę,którą katuję łącznie dobre 3 godziny!Czy da się w końcu zajeździć?Mi to jakoś nie wychodzi. :stupid: Więc katuję się tak i kolejna krótka pauza.Tym razem grzecznie herbatka i oscypki.Po drugiej pauzie zaskoczenie - opad zniknął i pojawiło się słoneczko.Z obowiązku zaliczam wszystkie trasy na Julianach - nawet fajnie tu jest - ale wiatr szybko mnie wygania. Do końca już katuję Golgotę,która mi się podoba!Pogoda szybciutko się poprawia,więc jeszcze fotki robię: Podsumowując,dziś się wyjeździłem dość solidnie i chyba jestem narciarsko zaspokojony.Na jak długo?Pewnie do jutra... Ale na jutro mam niestety inne plany.
    5 punktów
  7. byliśmy na Chopoku początku marca, na 3 dni - sobota-poniedziałek pewnie moja ocena jest troche pod wpływem słabych warunków pogodowych - mocno na plusie (nawet +8 na dole stoków), czasem, opady, także deszczu. PLUSY: - generalnie wyciągi nowoczesne, prezentujące standard alpejski, chociaż pare "sucharów" też się znajdzie - kolejek brak albo niewielkie - słowacy zrobili się bardzo mili do polaków, widać podejście "do klienta" wreszcie w tym kraju, wszędzie napisy po polsku (obok słowackiego i angielskiego) - dla zainteresowanych - sporo atrakcji okołonarciarskich - zjazd w bikini, pokazy bmw, dyskoteka, dj przy barze w ciągu dnia MINUSY - duża ilość wyciągów sprawnie wywozi narciarzy/snowbordzistow do góry ale sporo ciekawych stoków jest wyraźnie za wąskich na takie obłożenie - jazda to lawirowanie w tłoku - MULDY i PRZYGOTOWANIE STOKÓW - w sobote już o 10.30 ciężko było znaleźć przygotowany kawałek stoku, potem w ciągu dnia już coraz gorzej. Ratraki stały, jeden nawet grzał silnik przez parę godzin ale przejechać w ciągu dnia to już nie. Wiem, że jak jest ciepło to trudniej utrzymac stok ale mam wrażenie że się mało starali - wysokość i warunki śniegowe - teoretycznie na chopoku jeździmy do 2000 mnpm,ale z tej wysokości schodzi na północ jedna trasa (wąska) i jedna na połódnie. Jak się zrobiło cieplej, to byłby ten moment aby przenieść się wyżej. A tu większość stoków zaczyna się mniej więcej na 1100 konczy się na 1400-1500 i nie da się wyżej uciec. Przy ciepłej pogodzie po południowej stronie jest jeszcze gorzej, a tamtejsze czarne trasy muldzą się jeszcze szybciej. Na początku marca powinno być full naturalnego śniegu podczas gdy jeździłem głównie na armatkowym, a to robi różnicę - CENY - aby uściślić - Liptov Card dał nam 5% procent zniżki. te 30% to sie chyba w zeszłym roku skonczyły przed uruchomieniem nowych wyciagów. Ceny po prostu alpejskie. Podobnie jak ceny kwater. - CENY - jedzenie na stoku w cenach też alpejskich - np. pizza 7-10 EUR - system parkingów - to dojeżdżanie jeszcze skibusem - wkurzające. potem powrót - czekaliśmy na skibus chyba 30 min. Na deszczu. zero wiaty, daszku, itp. Jak się udało nastepnym razem zaparkować pod wyciągiem, przyszedł dziadek i zażądał jeszcze 6 EUR. - dla niezainteresowanych - atrakcje okołonarciarskie - wszędzie dudnią głośniki, dżingle, dj-je, zapowiadacze co się będzie działo tu i tam - dla mnie za głośno. Reasumując - ośrodek raczej nie dla mnie - stosunek cena/jakość/odległość niezadowalający. Byłem, zobaczyłem. Pierwszy raz w życiu poświęciłem dzień na nartach aby pójść na basen. I jeszcze ta "zakopiańska" maniera obudowywania narciarstwa tymi wszystkimi imprezami - może właśnie na ludzi lubiących imprezować ten ośrodek się nastawia. Porówniania do Schmittenhohe w Zell am See mocno chybione - z podobieństw to może spore ilości ludzi. Poza tym - Schmittenhohe ma tak na oko dwa razy więcej wyciągów i tras, generalnie sporo szerszych. Najwięcej tras położonych jest w kopule szczytowej dochodząc do 2000 mnpm, trasy sporo szersze .
    4 punkty
  8. Z okazji Świąt Wielkanocnych życzę wszystkim dużo zdrowia, pogody ducha, wielu radosnych i wzruszających chwil, nadziei i miłości, a także słońca i ..... śniegu na stokach!
    3 punkty
  9. Zdrowych,pogodnych,pełnych radości i słońca Świąt Wielkanocnych życzy Lewy:angel: ...i oczywiście narciarskich Świąt:wink:
    3 punkty
  10. Ja również życzę wszystkim śnieżnego zająca, lodowego dyngusa i zimy przez cały rok (no może z wyjątkiem wakacji). Najlepszego.
    3 punkty
  11. Wesołych Świąt i smacznego jajka:smile: Pisanki pod Dębowcem :smile:
    3 punkty
  12. ... no i mokrych jajeczek !! :biggrin: ale uwaga bo w tym roku mogą zmarznąć :biggrin: Wesołych Świąt !
    3 punkty
  13. Wesołych Świątspod Telegrafu życzę[ATTACH=CONFIG]10170[/ATTACH](białe będą więc nie życzę:biggrin:)i żebyście się nie zajeźdżili!
    3 punkty
  14. Zdrowych Wesołych Świąt oraz Śnieżnej Wiosny Wszystkim Forumowiczom .
    3 punkty
  15. Z okazji Świąt dla wszystkich: Zdrówka, radości, rodzinnego ciepła... ...no i na Stokach: wiosennej Zimy :happy:
    3 punkty
  16. Z okazji nadchodzących Świąt Wielkanocnych życzę Wam, Kochani dużo zdrowia, wytrwałości w realizowaniu swoich planów i marzeń, miłości na codzień, radości z każdego dnia, rodzinnego ciepła !Wesołych Świąt!
    3 punkty
  17. No bo jeśli wstawiasz te zdjęcia jako załączniki to można ich do postu dodać tylko 5, no i wówczas są w postaci miniaturek do klikania. A jeśli te zdjęcia wpierw umieścisz w internecie, np. w galeriach skionline, to wówczas możesz je kopiować i dodawać do postów jako normalnej wielkości zdjęcia w ilości większej niż 5, nie pamiętam ile to, ale na pewno nie jest to nieskończona ilość:. Ale Pamiętaj, wpierw je musisz mieć gdzieś w sieci! Zobacz Twoje zdjęcie:
    2 punkty
  18. Witam! Dawno mnie tu nie było,dlatego wypada zacząć od poczatku...Starsi userzy/w sensie zaangażownia/ mnie pamiętają,ale pozostali już niekoniecznie.Imię i nazwisko jak w nicku/ps.lewy/też jestem jak Wy wszyscy napalonym narciarzem:wink:Problemy osobiste,a głównie rodzinne spowodowały ,że musiłem się wycofać na pewien czas z życia forum.Też przepadło kilka wspólnych wyjazdów z niektórymi bliżej znanymi osobiście Forumowiczami,za co bardzo PRZEPRASZAM!.Mam nadzieję,źe bedę mógł częściej uczestniczyć w życiu Forum,chociaż zbliża się wiosna,ale za oknem w dalszym ciągu zima,co ciszy napaleńców:wink:Z nowinkami techicznymi odnośnie sprzętu raczej jestem do tyłu,chcę korzystać z Waszej wiedzy.W tym roku w sezonie skupiłem się raczej na ćwiczenie skrętu krótkiego carvingowego,dlatego przymierzam się do salomona X-cart.Obecnie dalej katuje wysłużone fischer SC i wymagającego Heada Titanum:wink:Z nowości sprzętowych-mam nowy strój Spyder i kask POC/pomarańczowy, :smile:/.Z wyjazdów w tym roku udało mi się zaliczyć Tylicz i Val Gardenę/St.Ulrich/,pozostle dni w czasie wolnym spedzam na stoku w Elblągu:tongue:.W planach mam 3 dni jazdy w maju na Pitztal,ale nie wiem czy dojdzie do skutku. Jeszcze raz Witam Wszystkich i mam nadzieję,że ponownie przyjmicie mnie do Waszego Grona. Lewy!
    2 punkty
  19. Odnalezione w trakcie świątecznych porządków... Porządkując zdjęcia z wyjazdu, wyszperałem jeszcze kilka ciekawych. Z drugiej strony...tak wiele ich jest, że ciężko któreś wykluczyć, a najchętniej pokazałbym je wszystkie. Wszystkie zrobione zostały w ciągu pierwszych dwóch dni wyjazdu, wtedy gdy pogoda była przepiękna...a nos smażył się w marcowym, alpejskim Słońcu. Pierwsze z nich...to istny raj dla tych, którzy jeżdżą poza trasą... Stanąć tam w oddali. Przed sobą niezmierzony puch... Niestety poza trasą trzeba umieć jeździć, no a mi to troszkę nie wyszło... W relacji przewija się często nazwa M. Fraiteve 2701m npm w Sansicario - w pierwszy dzień udało mi się zrobić zdjęcie tego miejsca w pięknych warunkach. Każdy ekstremalnie nastawiony na jazdę narciarz, powinien mieszkać w takim Hotelu: Budynek położony w Sestriere grubo powyżej 2000m, przy wyciągu nr 10. ...hahaha, mógłbym spędzić tam kilka tygodni. Piękny wagonik kolejki w Pragelato z bliska: A to fotka...zrobiona nie wiadomo gdzie... I wg mojej opinii najfajniejszy fragment trasy 31 M. Motta: Czerwony jej fragment widziany z krzesła: I... ...i freeraiderska autostrada: Początek trasy olimpijskiej...ehh szkoda, że nie była otwarta i nie było na niej tyczek... A to? A to wioska Olimpijska! Jak w Zakopanym będzie Olimpiada, to też będzie coś takiego w Polsce zrobione hahaha Cudownie jest popatrzeć kolejny raz...poczuć to, powspominać... ...ale nie wszystko da się odtworzyć. Z pewnością nie da się odtworzyć smaku piwa po całym dniu ostrej jazdy... Forza Vialattea!!!
    2 punkty
  20. Po nartach jakas kolacja w Innsbrucku Dzis juz pogoda katastrofa, mgla i ostre opady niegu, moi towazysze sie poddali po pierwszym zjezdzie z Jochdohle do parkingu na dole. Ja zostalem jeszcze troche i pocisnolem trase z samej gory do parkingu jeszcze raz. Dzis odwiedzilismy tez basen w Neustift aby zregenerowac sily przed jutrem. Czuje ze bedzie extrema, ale ja tam zostaje caly dzien :stupid:Jutro kolejny dzien na Stubai
    2 punkty
  21. Darek, ja przesadzam? W żadnym wypadku! Okazuje się, że do tego wszystkiego jesteś aż nadto skromny! Ci, którzy Cię znają doskonale wiedzą jaki z Ciebie rasowy narciarz. Innych Forumowiczów zapraszam do galerii Darka bo zamieścił tam kilka fajnych fotek w akcji. Sami zobaczcie i wszystko będzie jasne! Jest mi natomiast niezmiernie miło za ciepły komentarz dotyczący moich skromnych umiejętności. Taka opinia z ust tak wytrawnego racera to dla mnie duży komplement. :angel: Dziekuję! Generalnie bardzo fajnie było Cię poznać no i świetnie, że powróciłeś na forum. :applause:
    2 punkty
  22. trzecia zima czyli grudniwa atmosferadziś na telegrafie klimat zdecydowanie świąteczny ale jakby bardziej w stronę tych poprzednich świąt. Boże Narodzenie nie wyglądało tak ładnie jak dziś:sorrow:. nawet w knajpie zadbali o odpowiednią atmosferę:biggrin: młody po kontuzji dzisiaj pierwszy raz i tak mu się spodobało, że musieliśmy kupować kolejne karnety :biggrin:świeży, wyratrakowany śnieg, wolny ale doskonała okazja aby nadal testować nowy nabytek. kolejny piękny wieczór na nartach :angel:PSa jak się sprawdzi prognoza to w niedziele może nam dosypać kolejne 20 cm śniegu :stupid:
    2 punkty
  23. Ja również życzę wszystkim pogodnych i radosnych Świąt Wielkanocnych !!!
    2 punkty
  24. [video=youtube;E8gmARGvPlI] :wink::biggrin:
    2 punkty
  25. Podziwiam takich Ludzi :happy: Brawo! "Straciłem nogę, ale zyskałem coś innego". Historia świetnego narciarza Andrzeja Szczęsnego [wywiad] Jest uważany za jednego z najzdolniejszych i najbardziej wszechstronnych polskich narciarzy alpejskich. Jest w światowej czołówce, mimo że na nartach zaczął na poważnie jeździć dopiero w wieku 16 lat. Nie byłoby w tym może jeszcze nic zaskakującego, gdyby nie fakt, że uczył się wtedy jazdy od podstaw... na jednej narcie, bo Andrzej Szczęsny ma tylko jedną nogę. Ile miałeś lat, kiedy straciłeś nogę? Andrzej Szczęsny: Jak miałem 10 lat, wykryto u mnie nowotwór kości. Początkowo źle postanowiono diagnozę i nogi nie udało się już uratować. Konieczna była amputacja. Dla chłopca w tym wieku to musiał być straszny cios... Może to wydać się dziwne, ale ja bardzo szybko zaakceptowałem siebie i fakt, że nie mam nogi. Wszyscy byli z tego powodu w szoku. Po około miesiącu sam wyszedłem ze szpitala o kulach. Szczególnie lekarze byli zdumieni. Na pewno bardzo mi pomogła akceptacja kolegów i rodziny. Nie uważali mnie za niepełnosprawnego. Wszystko było jak dawniej – biegałem z nimi po podwórku, grałem w piłkę, jeździłem na rowerze. Jeździłeś na rowerze? Miałeś protezę? Nie. Uczyłem się jeździć na rowerze jakby od początku. Zaczynałem na takim małym rowerku. Było z tym dużo kłopotu i miałem niemałe trudności, ale z czasem zacząłem sobie zupełnie dobrze radzić. Pedałowałem jedną nogą. A kiedy zaczęła się przygoda narciarska? Jeździłeś na nartach przed amputacją? Jeżdżeniem to tego raczej nie można było nazwać (śmiech). Zjeżdżałem z okolicznych górek, jak pozostałe dzieciaki. Narciarstwo zaczęło się już po operacji. Jak miałem 16 lat jak poszedłem do szkoły średniej w Busku-Zdroju. Tam był klub dla niepełnosprawnych sportowców. Najpierw zacząłem grać w siatkówkę na siedząco. To był mój pierwszy sport na poważnie. W zimie zorganizowany był jednak wyjazd w góry. Prezes klubu chciał mnie nauczyć jazdy na nartach. Powiedział, że zna niepełnosprawnych narciarzy i że jazda na nartach z jedną nogą jest możliwa. Ja nie bardzo mogłem to sobie wyobrazić, ale poszedłem na stok. Wywróciłem się raz, drugi i doszedłem do wniosku, że to nie dla mnie. Na tym obozie nie założyłem już narty. Dobrze, że prezes był nieugięty. Zabrał mnie na drugi obóz. Radziłem sobie już z kulonartą, ale miałem ogromne problemy z jazdą wyciągiem. Prezes wnosił moją nartę i kulonartę, a ja podchodziłem do góry. To była tak ośla łączka, ale z czasem podchodziłem coraz wyżej i wyżej. Później zacząłem ponowną walkę z wyciągiem. Nie mam stawu biodrowego, więc musiałem orczyk trzymać rękami. Miałem duże problemy z równowagą. Ale z zacięciem ćwiczyłam i równowagę i siłę. Po tym jednym sezonie zaczęło mi to wychodzić. Na tyle dobrze, że w drugim sezonie pojechałem na obóz kadry do Austrii. Po jednym sezonie nauki? Dokładnie tak. Myślałem, że umiem już całkiem nieźle jeździć. Na obozie poznałem chłopaków z reprezentacji, którzy trenowali już kilka lat. Okazało się, że umiem na tych nartach co najwyżej stać (śmiech). Ale była tam naprawdę fajna atmosfera. Jeden z kolegów, który startował już w Pucharze Świata, bardzo mi imponował. Zacząłem go naśladować. Dużo się od niego nauczyłem. Ale jak to w sporcie często bywa – uczeń przerasta mistrza. Przerosłeś mistrza? Po 5-6 sezonach zacząłem mu dorównywać i byłem bardzo dumny. Miałem nadzieję, że wystartuję na Paraolimpiadzie w Salt Lake City, ale niestety zabrało mi punktów. Już wtedy startowałem w Pucharach Europy i Świata. Miałem coraz lepsze wyniki. Szykowałem się na kolejny sezon paraolimpijski – Turyn 2006. Pojechałeś do Turynu jako nasz reprezentant. Tak. Byłem naprawdę w bardzo dobrej formie. Miałem pecha. Jeszcze przed startem, byliśmy już w wiosce olimpijskiej, podczas treningu na stoku zahaczyłem bramkę slalomową i złamałem nogę – jedyną, którą mam. To było poważne złamanie kości piszczelowej z przemieszczeniem. Helikopterem zostałem zabrany do szpitala w Turynie i po 2-3 godzinach już byłem operowany. Lekarze mieli tam naprawdę setki takich przypadków, więc zajęli się mną fenomenalnie. Ale i tak byłem załamany. Tyle lat przygotowań na nic. Ale zadzwonił do mnie znajomy i powiedział: "Andrzej, co cię nie zabije, to cię wzmocni!" Zawziąłem się. Lekarze nie założyli mi gipsu, tylko stabilizator zewnętrzny i kazali jak najszybciej na nodze stawać. Już po dwóch dniach zacząłem chodzić. Stabilizator musiałem nosić aż do lata. Zacząłem też intensywnie jeździć na rowerze. Wystające śruby budziły niemałe zainteresowanie ludzi (śmiech). Od jesieni ruszyłem pełną parą z treningami. Nie poddawałem się. Jednak w psychice został mi ten wypadek i blokada, więc ten sezon poświęciłem na powrót. Początkowo z daleka omijałem bramki slalomowe. Po sezonie zacząłem pełną parą przygotowywać się do kolejnej paraolimpiady – w Vancouver. Znów byłem naprawdę dobrze przygotowany. Moją koronną konkurencją jest slalom specjalny. W trakcie zjazdu niestety zablokowałem się psychicznie. Nie pojechałem nawet w 60 proc. tego, co jeżdżę na treningu. Nie pracujecie z psychologiem? Praktycznie nie. Praca z psychologiem jest bardzo ważna. Inne reprezentacje poświęcają temu naprawdę dużo uwagi. Teraz przed Soczi mamy nadzieję, że to się zmieni i będziemy na stałe współpracować z psychologiem. Zimowe igrzyska w Soczi to najbliższy cel? Zdecydowanie. Chociaż za miesiąc są Mistrzostwa Świata w Hiszpanii. To będzie dobry sprawdzian przed Soczi. Każdy z zawodników na pewno da z siebie wszystko, ale medale są tylko trzy. Trzeba będzie powalczyć. Który wynik uważasz za swoje największe osiągnięcie? Na Mistrzostwach Świata w 2004 byłem piąty w slalomie gigancie, a na Mistrzostwach Europy – w tym w 2012 – dwukrotnie czwarty. To niestety nie podium, ale to dla mnie duże osiągnięcia. Może w Soczi się uda (śmiech). Jesteś uważany za najbardziej wszechstronnego zawodnika polskiej reprezentacji paraolimpijskiej, bo startowałeś we wszystkich konkurencjach alpejskich. Rzeczywiście startowałem we wszystkich konkurencjach włącznie z downhillem. Miałem jednak drugi wypadek w 2012 roku, który skończył się ponownym złamaniem nogi. Nie był to co prawda tak poważny uraz, jak ten pierwszy, ale wsadzono mi nogę w gips. Od tej pory skupiłem się na dwóch konkurencjach, a których mam największe szanse – slalomie i slalomie gigancie. W jednym z wywiadów powiedziałeś: "Straciłem nogę, ale zyskałem coś innego. Pasję, która wypełnia moje życie". To niezwykłe wyznanie. Przed nauką jazdy na nartach zawsze byłem bardzo aktywny – pływałem, grałem w piłkę, dużo jeździłem na rowerze. Narciarstwo jednak dało mi inne uczucie – wolność, spełnienie. Mimo że kosztowało mnie naprawdę dużo siły i wyrzeczeń. Poświęciłem mu większą część swojego życia. Mam świadomość, że narciarstwo alpejskie to sport ryzykowny. To w końcu sport ekstremalny. Tyle, ile miałem stłuczeń i kontuzji... to wiem tylko ja i trener (śmiech). Zuzia Górska w swoim wpisie zwróciła uwagę, że wielu ludzi patrzy na ciebie z podziwem, bo na stoku radzisz sobie niejednokrotnie lepiej niż osoby pełnosprawne. Pewnie dlatego, że pogodziłem się z niepełnosprawnością. Musiałem. Poruszam się sprawnie, ale to kosztowało wiele ćwiczeń. Rzeczywiście są ludzie, którzy patrzą na mnie z podziwem, podchodzą i gratulują. To się dzieje jednak rzadko. Większość patrzy z boku. Nadal z dystansem. Masz fanpage na Facebooku, fani założyli ci też stronę, to wzrusza czy mobilizuje? To bardzo miłe, ale przede wszystkim chyba jednak mobilizujące. Daje mi dużo siły. Walczę dalej. Co planujesz po zakończeniu kariery narciarskiej? Trener kadry paraolimpijskiej? Na pewno do Soczi pojadę jeszcze jako zawodnik. To, czy zostanę w kadrze, uzależniam od wyniku i od tego, na ile zdrowie mi na to pozwoli. Mój trener miał najlepsze wyniki w wieku 34-37 lat. Ja mam 30, więc jeszcze kilka lat przede mną (śmiech). Później bardzo chciałbym trenować innych narciarzy. W Polsce jest bardzo mało tych, którzy się na tym znają. Są może 2-3 takie osoby. Narciarstwo to twoja pasja czy też sposób na życie? Pasja, bo niestety sposobem na życie być nie może. Musimy się sami starać o sponsorów i czasem nawet dokładać. To trudne i smutne. W porównaniu z zawodnikami innych reprezentacji widać, że trenujemy dużo mniej niż oni. Staramy się i robimy, co możemy, również z pomocą sponsorów – za co im bardzo dziękuję. Idzie nam naprawdę dobrze, ale widać jednak, że brakuje nam dni na śniegu. Szkoda, ale może to się kiedyś zmieni. Źródło: natemat.pl Andrzej w akcji na zawodach: [video=youtube;be8Ef_BjQkA] [video=youtube;HYQstsnSgc4]
    1 punkt
  26. no to aressi dawaj na szkieletczyzne a tak poważnie to może kiedyś zrobimy WZF w centralnym punkcie dla tych co mają daleko?
    1 punkt
  27. No to po prostu zmniejsz zdjęcia i już.
    1 punkt
  28. Witaj Darek świetnie że wróciłeś !!
    1 punkt
  29. Tak...tak... dobrze że nad ym zakulisowo popracowałem:tongue: No ja raz tak z marszu zaatakowałem w karczmie gościa widząc że ma znamienną naszywkę na kurtce i był w szoku:eek:, co od niego chcę:biggrin:, w ogóle nie miał pojęcia co to jest skionline:rolleyes::, byłem wtedy z JC no więc jacek zaczął dociekać, no i okazało się że koleś jest instruktorem w szkole narciarskiej z którą Skionline miało kiedyś współpracę i wszystkie ich kurtki były zaopatrzone w naszywki.
    1 punkt
  30. Arek to nie jest komplement.tylko moja ocena Twojej jazdy.Naprawdę nic Ci nie brakuje,musisz być pewny swoich umiejętności,a to,że zawsze może być lepiej-na tym polega narciarstwo:wink:Zawsze będziemy dążyć do lepszej jazdy,a zarazem bardziej bezpiecznej.I pewnie dotyczy to wszystkich:wink:
    1 punkt
  31. A widzicie? Mówiłem, że Lewy wróci! :biggrin: Witaj Darek ponownie na forum! :wink: A ten strój Spydera moim skromnym zdaniem fajnie się prezentuje. W zestawieniu z kaskiem POC wygląda super! : Na temat Phenixa nie mogę nic powiedzieć bo nie miałem możliwości uzytkowania. Ale Spyder OK!
    1 punkt
  32. Co jak co ale relacje Marboru to masz opanowane do perfekcji :wink: To samo dotyczy się oczywiście Johnnego,pierwsza liga
    1 punkt
  33. Marcin, jesteś niemożliwy!!! :biggrin:
    1 punkt
  34. W zeszłym roku kończyłem sezon na Pilsku 29 kwietnia,w krótkich spodenkach i podkoszulce!W 2009r ostatnim razem bbyłem na Kasprowym 1 maja,było 160cm śniegu,działały obie trasy!Liczę,że w tym roku na Pilsku pojeździ się do pierwszego weekendu majowego. :applause: W tym roku Kasprowy ma działać do 5 maja,jak pogoda dopiszę i nic nie wyskoczy,to się tam wybiorę. :angel: Ja nie wiem,czy nawet nie jechaliśmy razem orczykiem,bo tak mi się coś kojarzy... : Ja robię to następująco: rano jeżdżę na Gąsienicowej,później przerwa na żarełko,potem na Goryczkowej i tamtędy zjeżdżam na dół.Poniżej krzesełka na Goryczkowej trasa to lajtowa przecinka przez las,przy niej Ondraszek jest "czarny".Krecha do samego dołu,raczej trzeba uważać żeby nie wytracić prędkości... :wink:
    1 punkt
  35. Narciarska myśl tygodnia (miesiąca/roku?):cheerful: Cała relacja lepsza od niejednego thrillera:cheerful::cheerful:.
    1 punkt
  36. RELACJE johnnego narciarza - SA CIEKAWSZE NIZ MECZE POLSKIEJ PIŁKI NOZNEJ..... to chyba dobry komplement za opisy i zdjęcia SON-u fajnie że SON czynny do 7.04. potem jeszcze Pilsko może czynne do 7 maja. mam rekordowa date na nartach 24 kwietnia 2012 czy w tym roku będę jeszcze później ?????
    1 punkt
  37. Oczywiście chodzi o 60 dni na nartach. W Alpach np. byłem w grudniu 2012 na 6 wyjazdach (dniach ) narciarskich. Przez 6 dni dziennie wyjeżdżałem na narty.Gondolką z rana:smile: Taki znamiennik zastosowałem , trochę nieściśle. Przepraszam i pozdrawiam.
    1 punkt
  38. JA nie wiem,bo dopiero zaczynam źyć forum,ale panowie 60 wyjazdów na narty,to wypada coś napisać:eek:Nie wiem czy Jan dobrze zrozumiał-60 dni na nartach,czy 60 wyjazdów,Ja z swojej strony w tym roku zaliczyłem Dolomity,jak zawsze pięknie,mieszkałem w samym centrum St.Ulrich,na narty z hotelu bezpośrednio,pensjonat ma ogromny garaż gdzie nie trzeba się męczyć w zaparkowaniu.Masteczko piękne,koniec stycznia,a atmosfera świąteczna.To Alpy,a bardziej ciekawym byłem nart w Polsce w okresie mędzyświątecznym-padło na Tylicz,,który był opisywany przez Jacka.Stacja narciarska jest ciekawym rozwiązaniem dla bytująych w Krynicy,którzy chdzą pojeździć na nartach,a nie stać w kolejkach.Stacja nie jest duża,ale jej ogromną zaletą jest mała ilość narciarzy.Główna trasa czerwona obsługiwana jest przez krzesło,a inne przez orczyki/Trasy są przygotowane w normie polskiej,czyli prawie jak żywiec:tongue:,ale warto-spokój,można poszleć i cena też ok.:tongue:
    1 punkt
  39. Andy wyobraż sobie że lajtowy sezon zaczyna się od 2 do 28 kwietniaMy płaciliśmy za 2 dniowe karnety 49 jurków,ciekawe po ile od 2 kwietnia będą :Wyjazd zdecydowanie udany i myśle że familia zadowolona z zakończenia ich sezonu :biggrin: Ps.Reszta fotek w galeri :wink:
    1 punkt
  40. Aressi przesadza:tongue:sam jeździ bardzo dobrze,zobaczył starca w pomarańczowym kasku i się przeraził,teraz z grzeczności pisze o jakieś niesamowitej technice:wink:Arek to nie przejdzie,Koledzy mnie znają,może nie wszyscy,ale Ci co razem nartowaliśmy to wiedzą,że jestem cienki:cool::Ale miło mi ,że narciarze z północy też potrafią się poruszać zgrabnie po stokach,Aress to jest dopiero fajny gość,odważył się podejść do kolesie,którego praktycznie nie znał.Mnie na to nie byłoby stać:frown::Kolejne dni też byliśmy razem na nartach,nawet maleńkie piwo było:wink:Sławka i Maćka Przepraszam,że się ociągałem:tongue:
    1 punkt
  41. Soszów po raz trzeci! Ponownie czas pozwoli,więc znów ruszam na narty,na Soszów.Ostatnio polubiłem tu szusować,bo warunki świetne i nawet po ćmoku jest wybór tras.Do tego jedno z tańszych miejsc! Schemat podobny jak dwa dni temu - tuż po 16 pojawiam się na miejscu.Depka do kasy,karnet wieczorny za 35zł i już śmigam.Ale dziś pogoda dużo lepsza niż w ostatnich dniach,prześwituję nawet słońce.Zapowiada się wiec piękny dzionek!Właściwie to wieczór... Nie ma co gadać,tylko jazda do góry - najpierw krzesełko,potem orczyk.Tutaj wspomnę,że pan z obsługi jest nad wyraz kulturalny i nie sprawia wrażenia jakby tu panowało niewolnictwo.Niby nic,ale jakoś miło brzmi za każdym podejściem "proszę"... Miła atmosfera to podstawa dobrej zabawy klientów!Więcej!Niby wyznaczony jest termin działania orczyka,ale w praktyce działa on,aż rzeczywiście zmrok zapada i nie ma sensu już jeździ powyżej.Ale zanim się ściemni,trza fotki zrobić: Faktycznie przyszła odwilż,ale na stoku tego nie widać!Wszędzie beton i równo,jeździ się przyjemnie.Oczywiście żadnych przetarć czy minerałów,wszystko wygląda jak w piękny styczniowy dzionek!Podobnie jak dwa dni temu,zaczynam od zaliczania niebieskiej od samej góry,żeby po zakończeniu działania orczyka przejść do opcji niebiesko-czarnej,a na końcu czerwonej i niebieskiej.Ludzi garstka,ale to normalne o tej porze,nie tylko dnia,ale i roku.tak wygląda tłok: Tu jeszcze ostatnie ujęcie górnej części niebieskiej: Nawijam aż do ćmoka.Patrzę na zegar,bo nie jest mi dziś zimno,czas na grzańca!Podobnie jak dwa dni temu,działa tylko knajpka przy dolnej stacji krzesełka.Mi to wystarcza.Jest tu cieplutko,można zjeść i się napić oraz skorzystać z czystej toalety.Po trzecie tu wizycie w ostatnim czasie,czuję się dość komfortowo.No to fotka po wyjściu: i z krzesełka: i z samego dołu: Do samego końca bardzo przyjemnie!Dziś jednak więcej lodu,ale jak narty trzymają to nie ma problemu... : PS.Tuż pod koniec byłem świadkiem (na krzesełku) niebezpiecznego wypadku.Dziś królowali "miszczowie" co robią jeden skręt na 100m,bez stylu,bez jakiegokolwiek panowania nad nartami (choć oni myślą inaczej :stupid: ),byle byle do przodu i być najszybszym... Od razu pomyślałem:"ciekawe kiedy przetną sobie tor jazdy?"Długo nie czekałem!To nie było jakieś "BUM",to było mocne: "JJ .. E .. B!Sypią się narty,kijki,jeden leży i zatrzymał się dość szybko,drugiego mocno ciągnie grawitacja i dociera bezwładnie do samego dołu.Przez chwilę groźnie to wyglądało,"ale rozeszło się po kościach"... Trudno powiedzieć czyja wina - raczej przypadek,ale sprowokowany przez zachowanie obydwu!Są pretensje,są kłótnie,szkoda,że nie rachunek sumienia... I tak szczyle mnie zniechęciły do jazdy...
    1 punkt
  42. 16 marca zawitaliśmy do La Villi, do pensjonatu Gana (wyjazd z BB o 6:00, na miejscu o 16:15). Wyjazd w ramach Dolomiti Super Sun - śpimy 7 nocy, płacimy za 6 (420 € za apartament 3-4 osobowy); jeździmy 6 dni, płacimy za 5 (194 €), wyszło 334 € za osobę. Dwa ostatnie zdjęcia to widok z okna pensjonatu (trasa Gran Risa, zdjęcie czwarte zrobione po 21-ej). Cdn...
    1 punkt
  43. Soszów wieczorkiemDość niespodziewanie dziś wcześniej dostałem wolne,więc w głowie zaświeciła się żarówka... Trza na narty jechać!Musiałem na szybkości rozkminić,jak to pogodzić z masą obowiązków (nie mam tyle wolnego czasu co obecni liderzy :wink: ) i się udało!Już 15.30 biegnę (dosłownie!) do auta i obieram kierunek Wisła.Lubię marzec narciarsko,ale ma też on minusy.Choćby to,że niestety wiele stacji działa krótko albo tylko w weekendy,więc wybór miejsca ograniczony.Najpewniej jechać do Wisły,bo "tam na pewno musi być jakaś cywilizacja"... :wink: Wybór padł na Soszów,bo najbliżej,bo najtaniej!Kto by pomyślał,że będę tą stację chwalił za ceny!Na miejsce docieram tuż po 16.Czemu tuż po a nie przed?Bo parkingowy robi do 16.00! :tongue: Później parking bezpłatny!Ekspres gramoling i zakupuję wieczorny karnet od 16.00 - 21.00.Najpierw krzesło,potem orczyk,bo jeszcze działa i na samą górę póki jasno.Tutaj miłe zaskoczenie!Otóż ruszam na trasę niebieską,swoim zwyczajem raczej boczkiem,a tu jeszcze nienaruszony sztruks! :applause: Nie dość,że ten odcinek niebieskiej jest bardzo fajny,to jeszcze niemal nie naruszony.Tutaj więc śmigam aż do końca funkcjonowania orczyka.Co dalej?Pozostaje krzesło.Jeździmy tylko na dolnej części tras,więc jeżdżę opcją niebiesko-czarną.Tutaj również warunki znakomite!Póki widoczność pozwala,katuję tą opcję.Niestety po ćmoku już nie za bardzo da się tam śmigać,pozostaje czerwona i dolna część niebieskiej.Dobrze,że jest mróz,ale niestety jest też dość mocny wiatr i chyba do tego spora wilgotność powietrza,bo odczuwalna temperatura poniżej -10st!Trasy są super,wszędzie twardo,równo,po bokach trochę cukru,zero minerałów i do tego ludzi niewiele.Jedynie zaniepokoiło mnie,że po 18 we wszystkich knajpach ciemno... : Na szczęście działa restauracja przy dolnej stacji krzesełka,bo po dwóch godzinach aż się prosi grzańca zaliczyć!Robię krótką pauzę,żeby trochę się ogrzać i żeby znów komfortowo nawijać kolejne zjazdy.Robię nawet jedną fotkę: Ale tyle wystarczy,bo każde odsłonienie się,kosztuję utratę bezcennego ciepła! :wink: Śmigam dalej i wyłącznie po czerwonej,bo tu nogi muszą się napracować.Pasjonatów takich jak ja nie brakuję,ciągle jeździ ok 20 - 30 ludzi.Najlepszy jest widok,kiedy dochodzi 21.00,czyli godzina zamknięcia ośrodka,wtedy wszyscy cisną jak zwariowani do krzesła,żeby jeszcze choć jeden raz... :biggrin:No cóż,5 godzin to nie to samo co 9 na Pilsku,ale nie ma co narzekać."Na bezrybiu i rak rybą!" :Pozdrawia niezależny reporter z Beskidów. :wink:
    1 punkt
  44. Praca instruktora jest ciężka. Parchatka w blasku Księżyca - poraz kolejny. Chyba zarażam... Od zeszłego tygodnia w kalendarzu miałem zaznaczony narciarski wtorek. Koledzy w pracy się dowiedzieli i postanowili pojechać razem ze mną...w tym jeden, który nigdy nie miał desek na nogach. Zarażam swoją pasją, czy co? Na miejscu, w Parchatce jesteśmy ok 18:30. Zaczynamy od malutkiego grzańca ponieważ nie jest zbyt ciepło: -4stopnie. Kolega bierze z wypożyczalni narty, kupujemy karnety i w górę... Wjazd talerzykiem wychodzi mu perfekcyjnie :happy: Ponieważ jest nas czwórka, to ustalamy, że każdy z nas jedzie z początkującym po dwa zjazdy udzielając mu wskazówek. Wychodzi na to, że ja zaczynam... Księżyc świeci, oświetlając trasy: Płaski początek jest w sam raz do tego by się oswoić z nartami. Robimy drobną rozgrzewkę i zaczynamy ćwiczyć pług. Pomimo sporego zapału, nogi kolegi są jakieś bardzo miękkie... ...kilka metrów jedzie stojąc, potem upadek - i tak 10 minut zjeżdżamy pierwszy zjazd. Chwila oddechu i jedziemy w górę drugi raz. W oczy rzuca mi się, nie zauważony wcześniej obiekt klasy lux: Szersza trasa najwyraźniej bardziej się podoba mojemu "uczniowi". Częstotliwość upadków się zmniejsza - czyżby moje wskazówki coś pomagały? Wątpię... ...to raczej przyzwyczajenie się i krótkie obycie z deskami na nogach. Kończę swoją "rundkę", oddaję początkującego w inne ręce... ufff Przyśpieszam. Kilka szybkich zjazdów i gdy jestem już dobrze rozgrzany, skaczę sobie z hopki: Kolejne zjazdy: Początkujący ćwiczy... ...drugi "instruktor" tłumaczy po swojemu. Dużej zmiany nie ma... ...zaczyna swoje lekcje płeć piękna. Jesteśmy w szoku, bo nagła zmiana. Upadków bardzo mało...a ostatni zjazd bez upadku. Co się stało? Urok pięknej Dziewczyny? A może celniejsze uwagi uczącej się w sumie jeszcze adeptki narciarstwa? Czy...męska motywacja, by zaimponować Kobiecie? Kończymy. Jest po 21 i pora jechać do domu. Ostatni rzut oka na zimowy klimat Parchatki w blasku Księżyca i pakowanie do auta. Droga powrotna to mecz... ...mecz słuchany w radio, na pierwszym programie - nawet z San Marino, to bardzo ciekawe przeżycie :laughing: Ufff - wygrywamy... ...ale to nie jest najważniejsze. Ważniejsze jest to, że początkujący Kolega, mimo bolesnej pierwszej lekcji - niesamowicie zadowolony z wyjazdu, postanowił zostać narciarzem. pozdrawiam marboru PS. Podziwiam wszystkich instruktorów. Nie wiedziałem jak ciężką pracę wykonujecie... Gratuluję cierpliwości i wytrwałości w tym co robicie.
    1 punkt
  45. SON w poniedziałek Po ostatniej wizycie na Złotym Groniu i jednym zjeździe z Czantorii miałem spory niedosyt nartowania. Wszyscy opisywali fantastyczne warunki w Beskidach więc trzeba się było wybrać. Oczywiście wybór padł na SON. Co by nie mówić jest tam gdzie pojeździć, do tego ja mam blisko, no i cena fajna. Zaparkowałem na Pośrednim. Słyszałem, że w Czyrnej nie kasują, ale wolałem nie ryzykować. Zresztą w Czyrnej trzeba podejść, czego nie lubię. Na Pośrednim nie byłem pierwszy, więc do stoku miałem jakieś 20m. Po małym guzdraniu przy aucie, do kasy, gdzie nabyłem karnet do 13. Pierwsze odbicie mam zarejestrowane 8:05. Trasy wyglądały następująco: 1-zamknięta 2- Na odcinku Małe Skrzyczne-Hala był mały problem na tej „ściance”. Lewa część zamknięta. Na prawej oblodzone, ale bardzo równo(bez przetarć). Odcinek do Czyrnej bez zarzutu. Poza tym fragmentem wspólnym z „3”, gdzie nadal są przetarcia, ale są wygrodzone płotkami. W dolnej części równiusieńko. 3- Jak dla mnie trasa, która nie powinna być liczona w ogólnym bilansie SON. Odcinka Skrzyczne-Małe Skrzyczne nie da się spróbować bez wjazdu od strony COS. Odcinek równoległy do „2” z Małego Skrzycznego nie był chyba ratrakowany, zresztą tam jest mega wąsko. Jak wiadomo „2” i „3” się rozchodzą do Czyrnej i tego fragmentu w dolnej części nie spróbowałem, ale jak patrzyłem od strony „2”, tam gdzie się łączą, to wyglądało słabo. Ale może nie powinno się oceniać jak się nie jechało. 4-Idealnie. Jedynie w tym wariancie 4a, były minimalne przetarcia. 5-„Bieńkula” Nadal za trudno jak dla mnie. Zjechałem raz i uważam, że bardzo dobre warunki, ale troszkę oblodzeń. Ale do opanowania nawet dla takiego amatora jak ja. Działał tylko orczyk II(taki ma numer na schemacie), więc trzeba było przejeżdżać w poprzek orczyka co wg mnie jest niebezpieczne. 6- Najbardziej magiczna trasa w SON. Z tego co zauważyłem na forum wielu nawet nie wie gdzie ona jest. Nietrudno zauważyć, że odbija od „4”. Następnie zbliża się do „2” i „3”(tak, że można na nie wjechać) i następnie wraca, by się znowu połączyć z „4” na wysokości jednej z „bud jedzeniowych”. Tyle, że na sporym odcinku trasa biegnie do góry. Nie sposób podjechać bez podchodzenia. Do tego wąsko. Szeroka na jeden ratrak. Co prawda było to wyratrakowane, ale najgorzej w tym dniu w SON(grudy lodu). Do tego przetarcia. Na plus tej trasy przemawia widoczek, ale więcej tam nie pojadę, chyba, że to ktoś zniweluje tak, żeby nie trzeba było podchodzić. 7-Jak dla mnie najlepiej przygotowana trasa. Cały dzień bez zarzutu. Ktoś już tu pisał na forum, ale zaskakujący dla mnie jest też kolor tej trasy, zwłaszcza w tej części z Hali do Suchego. 8- Do samego końca idealnie. Trasa jak wiadomo dla początkujących, ale pięknie wyratrakowana(hiper szeroko). Bardzo mało ludzi, więc do 13 na spokojnie. 9- Idealnie przygotowana trasa, ale jak dla mnie te wyciągi V, IX chodzą wolniej niż np. z Suchego na Halę. Dlatego zamiast Julianów wolę inne trasy. Do „9” nie można się jednak przyczepić. 10-Idealna jak wszystko w obrębie Julianów 11-„Golgota” Chyba najlepsze przygotowanie tej trasy jakie miałem okazję testować w swojej krótkiej „karierze” narciarskiej. Równo, bez przetarć. Po 12 spróbowałem zjazdu i jak dla mnie tak samo równo jak rano(oczywiście bez sztruksu). Wg mnie jest tam bardzo niebezpiecznie na dole. Gdyby ktoś nie opanował nart w końcówce to albo droga, albo dach baru jego. Chyba, że coś dadzą te śmieszne płotki, ale nie wyglądają mi na dobre zabezpieczenie. 12-Kolejna trasa widmo w SON. Tzn. jak najbardziej istnieje i muszę ją chyba najbardziej pochwalić za „trzymanie formy”. Tyle, że na całej długości w ośrodku jest oznaczona jako „9”. Oznaczenia na słupkach wskazują, że „9” rozwidla się na 2 warianty. Na mapce jest zupełnie inaczej. Na trasie przed godz. 13 dało się znaleźć pokłady dziewiczego sztruksu. Zjechałem tam kilka razy pod koniec i było bajecznie. Dla początkujących na tej trasie podobnie jak na 9 są dosyć trudne te „ścianki”. 13-Poza magiczną „6” najsłabiej utrzymana trasa. Duże połacie trawy i piasku. Oczywiście łatwe do ominięcia, ale słabo to wyglądało jak na pięknym białym śniegu takie szaro-buro-zielone plamy. Oczywiście poza tymi niefajnymi miejscami mega równo. Na minus brak wyrównania pod niektórymi wyciągami. Nierówno było pod XII, III i oczywiście II z Czyrnej. Na pozostałych było super równo. Najlepiej wyglądała VII obok Golgoty. Właściwie przez cały sezon było tam mega równo. Z rana jazda na bieżąco. Później trzeba było czekać tak 3-4 pary już za kołowrotkami. Aż w pewnym momencie na II zrobiła się taka dziwna kolejka. Na trasach super pusto, a tam ze 2 pary do kołowrotka i 5-6 za kołowrotkiem. Krótko mówiąc parę minut czekania. Później już tam nie jechałem i reszta „bezkolejkowa”. Jeździłem na tyle szybko ile potrafię z jedną małą przerwą na winko. Tam się właśnie dowiedziałem, że kończą 31.03. Podobno ma to wynikać z tego, że trzebaby zapłacić jakieś podatki za kwiecień. Zapewne też trzebaby „orczykowym” zapłacić, ale tu się chyba można dogadać, żeby dostali kasę tylko za kilka dni. Na pewno jest tam jeszcze bardzo dużo śniegu. Dlatego nie kumam dlaczego, ma się to skończyć już teraz. Myślę, że na 1.04 znalazłoby się dużo amatorów białego szaleństwa. Ostatnie odbicie miałem 12:55. Zrobiłem w tym czasie 32 wjazdy różnymi wyciągami. Jak dla mnie było troszkę za zimno. Na Małym Skrzycznem -13, w pozostałych miejscach -10. Przez to jednak, że było tak zimno to trasy do końca trzymały formę. Jedne lepiej, drugie gorzej, ale do końca nie było miejsca gdzie zrobiłoby się jakoś niesympatycznie. Jak ktoś tylko ma możliwość wyjazdu w tygodniu do SON to mogę polecić w pełni. Nie wiem, czy zawsze tak dobrze przygotują trasy, ale jak dla mnie było bajecznie równo.
    1 punkt
  46. Alta Badia, ciąg dalszy.22 marca (piątek), dzisiaj znowu do Val Gardeny, ale tym razem omijamy Secedę i podchodzimy pod wyciąg na Monte Pana, potem Mont de Seura i wyciągami pod Sassolungo docieramy na Passo Sella. W drodze powrotnej świetna i pusta czerwona do Selvy. Wyjazd do BB w sobotę o po 6-tej, na miejscu jesteśmy o 17-tej. To był mój dziesiąty wyjazd w Alpy, ale pierwszy w Dolomity, poprzednio Val di Sole i Saalbach. Pod względem warunków pogodowych stawiam go na równi z pierwszym wyjazdem (Val di Sole: 27 marca do 3 kwietnia 2004, dużo śniegu i sześć dni słońca).
    1 punkt
  47. Alta Badia, ciąg dalszy.21 marca (czwartek), znowu świetna pogoda, dziś znowu dalekie wojaże. Jedziemy przez Boe, Passo Campolongo, Arabbę, Porta Vescovo (ale widoki na Marmoladę !), Passo Pordoi, Belvedere do Canazei. Potem skibusem do Alby, na Ciampac i przez Sella Brunech na Buffaure (puste stoki) i jesteśmy na terenach Val di Fassa. W pensjonacie jesteśmy przed 17-tą.
    1 punkt
  48. Alta Badia, ciąg dalszy.20 marca (środa), dzisiaj wyprawa do Val Gardeny. Jedziemy przez Piz la Villa, Corvarę, Passo Gardena do Selvy (świetna czerwona), potem na Ciampinoi i i na dół Saslongiem do St. Christiny, potem "kretem" pod gondolę na Col Raiser i dalej na Secedę i do St. Ulrich (10,5 km niezłej jazdy). Powrót tą samą drogą, na miejscu jesteśmy po 16-tej.
    1 punkt
  49. Alta Badia, ciąg dalszy.19 marca (wtorek) - pogoda jak marzenie, ale jeszcze wrócę do poniedziałku. Przed godziną 13-tą dzwoni telefon, po drugiej stronie przedstawia się pani Agnieszka Harat i pyta czy brałem udział w konkursie organizowanym przez "skionline" - "Zakończ sezon w Karyntii". Potwierdziłem, pani Agnieszka mówi, że właśnie zostałem laureatem, czyli przysłałem odpowiedź jako setna osoba, oczywiście ucieszyłem się, ale powiedziałem, że właśnie jestem na nartach w Dolomitach i nie będę w stanie wykorzystać wygranej do końca sezonu "właściwego", czyli do ok. 14 marca tego roku. Pani Agnieszka podziękowała za moją uczciwość (niektórzy powiedzą - frajerstwo), i powiedziała, że skontaktuje się z następną osobą, która dobrze odpowiedziała na pytanie, a ja mam nadzieję, że ktoś owocnie wykorzysta trasy Karyntii. A teraz wracam do opisu pobytu w Alta Badii, chociaż we wtorek pojechaliśmy skibusem na Kronplatz. Przystanek jest przy dole trasy Sompunt w Pedraces, a po drugiej stronie przy trasie Piculin, pierwszy skibus odjeżdża o 9:10 i jedzie 20 minut. Po dotarciu na wierzchołek zjeżdżamy do Perki, co nie było dobrym pomysłem bo po obfitych opadach śnieg nie był szybki. Potem kilka zjazdów do Olangu i powoli przemieszczamy się w stronę Pikulina (kilka zjazdów na świetnej czerwonej z Piz de Plaies), a na koniec czarna Piculin i wracamy do Alta Badii.
    1 punkt
  50. Alta Badia, ciąg dalszy.18 marca (poniedziałek) - "ale doj...ło śniegu" - to słowa, które cisną się naszej trójce na usta, kiedy patrzymy rano za okno. W ten dzień jeździmy do 12-ej z powodu padającego gęstego śniegu w pobliżu "Gany" - Sponata, Sompunt i Santa Croce. Miałem okazję wypróbować mój nowy nabytek http://allegro.pl/head-peak-78-flow-ride-183cm-wyprzedaz-i3069355725.html . Początkowo nie wiedziałem jak sobie z nimi poradzić, ale wystarczyło dać im jechać i pojawił się uśmiech na mojej zasypanej śniegiem twarzy. Lekkie odchylenie do tyłu jeszcze dodawało stabilności i prędkości. W górnej części Santa Croce mogło być około 40 cm świeżego śniegu, a właściwie puchu, bo rano było około minus 5 *C
    1 punkt
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...