Ranking
- uwzględniając wszystkie działy
-
Wprowadź datę
-
Cały czas
1 Październik 2007 - 11 Październik 2026
-
Rok
11 Październik 2025 - 11 Październik 2026
-
Miesiąc
11 Wrzesień 2026 - 11 Październik 2026
-
Tydzień
4 Październik 2026 - 11 Październik 2026
-
Dzisiaj
11 Październik 2026
-
Wprowadź datę
03.04.2013 - 03.04.2013
-
Cały czas
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 03.04.2013 uwzględniając wszystkie działy
-
Już wiem! Zawody w narciarstwie szybkim: Dobrowolski poprawił rekord Polski dzisiaj, 15:21 Jędrzej Dobrowolski w trzecim dniu zawodów Speed Master w Vars we francuskich Alpach wynikiem 234,933 km/h poprawił należący do niego rekord Polski w narciarstwie szybkim. Poprzedni wynosił 230,19 km/h i był ustanowiony w styczniu na tej samej górze. fot. ze zbiorów Jędrzeja Dobrowolskiego W środę uczestnicy zawodów speed ski mieli dwa przejazdy. W pierwszym zakopiańczyk osiągnął prędkość 229,30 km/h. Startował z tej samej wysokości, jak trzy miesiące temu, gdy ustanawiał rekord kraju. W drugiej próbie, z samego szczytu góry Pic de Chabrieres (2750 m npm), na trasie długości 1200 m, pędził z szybkością prawie 235 km/h. - Stromość dech zapierała. Nachylenie stoku od 98 do 54 procent. Na pewnym odcinku prawie pion. Uczucie niesamowite. Nie da się tego wrażenia opisać nawet najbardziej wyszukanymi słowami. Czy się bałem? Nie, obyłem się już z prędkościami ponad 200 kilometrów na godzinę i startując nie myślałem, żeby przeżyć... - powiedział 32-letni Dobrowolski. Do środy tylko pięć osób, generalnie Francuzi, odważyło się zjechać z samego wierzchołka tej góry. Ostatnia próba miała miejsce... 18 lat temu. - Ogromne znaczenie mają warunki atmosferyczne. Dziś były idealne. Słoneczna pogoda, temperatura lekko na plusie. Jutro ma być trochę gorzej; w planie są jeszcze dwa dni zjeżdżania ze szczytu. Chciałbym zrobić kolejny ruch na drodze do przekroczenia prędkości 240 km/h. Uważam, że mam tu spore rezerwy. Ale do wszystkiego trzeba podchodzić spokojnie, rozsądnie - zaznaczył. Zakopiańczyk wspomniał, że pochodzi ze sportowo-artystycznej rodziny. - Nie ma w naszej familii osoby, która nie potrafiłaby szusować. Rodzice zawodniczo jeździli na nartach i panczenach, ojciec uprawiał też saneczkarstwo, ale oboje... artyści – mama uzyskała dyplom z rzeźby, ojciec z form przemysłowych. Jędrzej Dobrowolski do końca szkoły średniej uprawiał narciarstwo alpejskie w najstarszym polskim klubie SNPTT 1907 Zakopane. Kiedy mu się wydawało, że wszystko jest przed nim, ze sportu wykluczyła go kontuzja kolana. - Na okres studiów przeniosłem się do Krakowa. Najpierw dwa lata studiowałem stosunki międzynarodowe na Uniwersytecie Jagiellońskim, ale koleżanki poszły na Akademię Sztuk Pięknych, więc pomyślałem, że do nich dołączę. Nie żałuję. Obroniłem dyplom z fotografiki i grafiki warsztatowej - dodał. O speed ski Dobrowolski pomyślał po studiach, gdy noga była już zdrowa. Chciał zmierzyć się z rekordem kraju Jacka Niklińskiego, który wynosił 180 km/h. - Było to kuszące wyzwanie, bo przede mną tylko dwóch Polaków uprawiało tę konkurencję – poza Niklińskim był to Andrzej Tobiasz. Zawsze lubiłem szybką jazdę. Marzył mi się zjazd, super gigant, jednak byłem za młody i nie puszczano mnie na takie trasy. Po studiach, czyli zbyt długiej przerwie, nie było już możliwości powrotu do treningu alpejskich konkurencji. Dlatego chciałem te prędkości ugryźć z drugiej strony i wymyśliłem, że pobiję rekord. Miałem niedosyt sportu, nie czułem się spełniony - zaznaczył. Jak podkreślił, światowa czołówka jest liczna i bardzo "ściśnięta". W środę najlepszy wynik -248 km/h - uzyskał geniusz tej ekstremalnej dyscypliny, Włoch Simone Origone, do którego należy rekord globu (251,40 km/h). Rezultat Polaka 234,933 km/h uplasował go dopiero na dziewiątym miejscu. Źródło: onet.pl5 punktów
-
Na necie znalazłem bardzo fajny artykuł o Ośrodku narciarskim w Czechach, którego nie sposób znaleźć na internecie... ...podejrzewam zatem, że jest na forum kompletnie nieznany :smile: Szusowanie wzdłuż czeskiej Linii Maginota Mało znany Skiareal Kralieák to kameralny i przyjazny ośrodek narciarski. Oferuje świetne warunki do uprawiania narciarstwa, i to bez wszechobecnych tłumów na stokach Skiareal Kralieák (około 120 kilometrów od Opola) powstał przed ponad dwoma laty z połączenia w jedną całość kompleksu wyciągów talerzykowych po stronie Hyneic pod Sušinou z dwuosobową kolejką krzesełkową znajdującą się w St ~brnicach koło Starego Mesta. O dziwo, jest to niezbyt znany, przepięknie rozłożony na okolicznych wzgórzach areał okalający niewielką letniskową osadę Hyneice pod Sušinou. Znajduje się w bezpośredniej bliskości słynnych zimowych kurortów: Ramzovej i Ostružnej, ale w przeciwieństwie do nich pozwala na rozkoszowanie się szusowaniem i urokami przepięknej jesenickiej przyrody bez gwaru i tłumów. Koniecznie do hospudki Jest to bardzo rodzinny areał, w którym w zasadzie prawie wszystkie trasy zbiegają się z okolicznych stoków w jednym centralnym punkcie - przy przemiłej drewnianej hospudce U vleku, gdzie każdy może odpocząć, posilić się lub też odnaleźć swój szalik albo pogubionych współtowarzyszy. Hospudka jest niezwykła również dlatego, że w wolno stojącej wędzarni wybudowanej na wprost wejścia do hospudki w poszczególne dni odbywa się prawdziwa uczta dla miłośników wędzonej i pieczonej dziczyzny, bowiem w tym miejscu narciarzy nęcą - bardzo skutecznie - smakowite pieczyste z sarny, dzika lub dzikiego drobiu. Zresztą zapach i smak potraw każdemu wskaże właściwy kierunek i drogę. Tutejsze stoki zadowolą każdego narciarza, bowiem poza wieloma szerokim i spokojnymi trasami niebieskimi są też fajna i wymagająca trasa czerwona, biegnąca wzdłuż dwuosobowego wyciągu krzesełkowego w kierunku St ~brnic, oraz stroma czarna trasa spod szczytu Sušina. Dzwon budzi na narty Z pewnością dla wielu gości niezwykłą atrakcją tego areału będzie (piszący te słowa doświadczył tego osobiście) możliwość przenocowania w byłym wiejskim kościółku przerobionym na przytulny hotelik o nazwie - nomen omen - Pod Dzwonem. Przeżycia gwarantowane, zwłaszcza gdy śpiochów budzi na narty donośny sygnał dzwonu kościelnego znajdującego się na kalenicy dachu. Z miejsc noclegowych polecamy gorąco znajdujący się po drugiej strony góry Štvanice, czyli w St ~brnicach, rodzinny pensjonat pani Marii Kampowej, gdzie każdy posmakuje doskonałej kuchni i spotka się z iście rodzinnym, ciepłym przyjęciem. Na zgłodniałych czekają tutaj pyszne lokalne specjały pani Marii, a na smakoszy - doskonałe piwo Maestro, które przeczy prawom fizyki! Do zbadania na miejscu. Tuż obok byłego kościółka, a w samym centrum osady, dla osób o skromniejszych wymaganiach są miejsca noclegowe w bardzo przyjaznym schronisku Stara Szkoła. Naturalnie z pełną i dobrą obsługą gastronomiczną. Osobom niejeżdżącym na nartach lub chcącym odmienić troszkę swój tutejszy zimowy urlop polecamy pieszą wycieczkę dwa kilometry w górę wioski, gdzie za kilkoma zakrętami, w połowie zbocza masywu Śnieżnika znajduje się jedno z najstarszych i najpiękniej położonych schronisk w Jesenikach - słynne Návrš~. Obecni jego nowi najemcy starają się dorównać klasie, jaką szczyciło się owo miejsce przez lata. Wierzymy, że to się im uda, bo takie cudowne miejsca są skazane na sukces. Tytuł artykułu wcale nie jest jakąś literacką metaforą, bowiem sporo tutejszych tras zjazdowych wiedzie obok lub wzdłuż linii istniejących do tej pory czeskich bunkrów zbudowanych tuż przed II wojną przez rząd czechosłowacki do obrony kraju przed przewidywaną agresją ze strony hitlerowskich Niemiec. Informacje praktyczne >> Dojazd: od strony Jesenika przez Branną, Sleglov, Vikantice i Stare Mesto lub drogą okrężną, ale bezpieczniejszą, czyli przez Hanušovice i Stare Mesto. >> Trasy w areale mają długość od 300 do 1200 metrów >> Skipas: dorośli - 400 koron za dzień, dzieci do czterech lat i seniorzy powyżej 70. roku życia - gratis Źródło: gazeta.pl oraz internet.5 punktów
-
4 punkty
-
4 punkty
-
Dębowiec - narty po pracy Dziś rano taki piękny opad,znów na aucie dobre 10 cm śniegu,więc coś wewnątrz się gotowało.Dębowiec ostatnio reklamuję się jako "narty po pracy" i chyba to jest najwłaściwszy obraz tego miejsca. Nic dziś nie planowałem,ale Żona dała kopa w d... i sama mnie wypchnęła. :wink: Ma racię,no bo co będę robił po południu?Mam oglądać "Brudne sprawy"?A może "Jaka to parodia"?Za takie atrakcję TV dziękuję! :stupid: Na stoku melduję się już ok 16 i kupuję karnet 2 godzinny za 19 zł.Oczywiście ludzi zero!Pogoda taka sobie - na początku praktycznie tylko pochmurno,później pojawił się coraz silniejszy opad śniegu.Pierwsze spojrzenie na stok: Od razu spojrzenie z krzesełka na stok,jak to teraz wygląda: Wygląda dobrze i tak faktycznie jest!Ostatnie opady śniegu mocno poprawiły warunki na stoku.Nie ma dodatkowych zwężek,minerałów,jest równo i bez lodu.Do tego na początku jeździ łącznie mniej niż 10 osób!Myślałem,żeby jeszcze raz na Szyndzielnię wyjechać,ale tuż powyżej stacji górnej Dębowca była gęsta mgła.Później nawet do Dębowca dotarła. Ale do końca widoczność ok Po bokach na dole ostało się trochę nieruszonego świeżego opadu,więc nawet miałem kilka skrętów w nieruszonym śniegu.Ale cóż,2 godziny na takim stoku to dla mnie tylko taka rozgrzewka,ale bardzo przyjemna.Jedyny dyskomfort to brak odśnieżania krzesełek przez obsługę. : Znów trochę mało komfortowo się czułem... :redface: Dopiero pod koniec mojej jazdy się ruszyli,tylko nie kumam ich logiki.Przy górnej stacji dwóch panów z miotełkami naparza,a przy dolnej pan z dmuchawą... : Zanim takie krzesełko zjechało do dołu,już było białe od MOKREGO śniegu,którego ta dmuchawa nie była w stanie usunąć.Nie można było po prostu na dole zamiatać,albo na górze składać oparcie?Na Czantorii na górze składają oparcie,a na dole pan je rozkłada,jeszcze "śmiatką" przejeżdża i jest git! Spodziewałem się,że przy opadzie szybko będę miał mokrą żyć,więc temu tylko 2 godziny. :tongue: Pozdrówka!3 punkty
-
3 punkty
-
SON c.d. Dzisiaj bliżej poznałem w autobusie ,w drodze powrotnej do Bielska narciarza w wieku 70 lat, który latem przesiada się na rowerek i średnio dziennie pedałuje 20km.Przegadaliśmy całe 45 minut jazdy. Jest przede mną nadzieja na kilka następnych sezonów narciarskich :smile:. Obecny dzisiaj zakończyłem.3 punkty
-
2 punkty
-
Fiss-Ladis-Serfaus 23.03.2013 Ponieważ wracając tydzień temu z Livigno po raz pierwszy odwiedziłem F-L-S, pozwolę sobie odświeżyć ten wątek i podzielić się swoimi wrażeniami. Jadąc nawet kolejny raz wąską i krętą drogą do/z Livigno i nie widząc nigdzie ani grama śniegu, trudno podejrzewać, że w pobliżu jest ukryty tak atrakcyjny ośrodek narciarski jak F-L-S. Po zjeździe w Ried z głównej drogi nr 180, rozpoczyna się wspinaczka stromą i krętą drogą do Fiss. Podjeżdżamy na parking pod główną stacją kolejek gondolowych w centrum Fiss, ale nas tam nie wpuszczają, kierują nas na parking przy leżącej na uboczu kolejki gondolowej Waldbahn. Chociaż jesteśmy w Austrii, to na parkingu prawie wyłącznie samochody na niemieckich rejestracjach, a większość narciarzy wyposażona w narty Voelkle Kupujemy karnety (ceny wyższe niż w innych ośrodkach) i ok. godz. 10-tej jedziemy do góry, na początek kierując się stronę Pezid oraz Masnerkopf. Chociaż w Alpach jesteśmy już 15-ty raz, to ośrodek robi na nas duże wrażenie, a żona jest nim wręcz zachwycona. Muszę to potwierdzić, ta góra faktycznie robi wrażenie! Zjazd z Masnerkopfa (2828 m) był dla nas taką frajdą, że obróciliśmy sobie tam 2 razy, chociaż w planach mieliśmy jeszcze całą resztę ośrodka, aż po Schongalmpalm. Na miejscu odkryliśmy dwie ciekawe rzeczy: - Pierwsza to taka, że na wyżej położonych wyciągach nie ma kasowników z kołowrotkami i jeśli chce się mieć zapis swoich zjazdów na www.skiline.cc , to trzeba przejeżdżać przez specjalnie w tym celu ustawione wolno-stojące bramki z kołowrotkami, ustawione w pobliżu dolnych stacji wyciągu. W dodatku trzeba uważać, bo jeśli w danym miejscu jest kilka wyciągów, to poszczególne kołowrotki odpowiadają różnym wyciągom, co potem znajduje odbicie w historii zjazdów na Skiline. - Druga to taka, że na stoku są wydzielone i ogrodzone drewnianym ogrodzeniem miejsca z leżakami do opalania się. Jedno z takich miejsce nas skusiło i straciliśmy tam jakieś pół godziny, co ja później przepłaciłem zejściem skóry z twarzy (chociaż byłem nasmarowany kremem faktor 20!). Z dalszych ciekawostek: Cristal Cube - ustawiony na szczycie Zwolferkopf obiekt, charakterystyczny dla F-L-S Drewniana gondolka w tyrolskim stylu Nie odmówiłem sobie przyjemności sfotografowania śliczniutkiego helikoptera podczas akcji ratowniczej Niestety, ale w dolnych partiach ośrodka ze śniegiem już jest dosyć krucho, bez porównania gorzej, niż było w Livigno. Śnieg jest tylko na trasach, mokry i ciężki, miejscami prześwituje już ziemia. Przy okazji mam pytanie do osób zorientowanych w temacie ski-busów w F-L-S. Zamknięcie wyciągów zaskoczyło nas przy dolnej stacji gondolek w centrum Fiss i syn musiał w butach narciarskich kopnąć się po samochód na parking przy dolnej stacji Waldbahn. W pobliżu stacji kolejki widziałem jakieś zielone busy, do których wsiadali narciarze, ale nie zauważyłem żadnych tablic informacyjnych ani rozkładów jazdy. Czy to są darmowe ski-busy, a jeśli tak, to po jakich trasach kursują? Czy w przyszłości w podobnej sytuacji można by takim ski-busem podjechać do innej stacji kolejki, czy tylko pozostaje taksówka?2 punkty
-
W SON-ie dzisiaj ,,alpejsko". Miałem czasu tylko na 3 godziny nartowania. Czyli 3 godziny dojazdu do SON-u ,3 godziny na nartach i 3 godziny jazdy do domu.Razem 9 godzin. Taki wygląda mój narciarski dzień w kraju .Dzisiaj super udany narciarsko:smile: Fotek z braku czasu tylko kilka ,w kiepskiej jakości bo robione ,, komórką".2 punkty
-
1 punkt
-
Zastanawiałem się gdzie, w którym miejscu umieścić tego posta. W zasadzie pasuje tu, gdzie został wklejony...pasował by również do "Reszty świata" ale też "Tematy narciarskie", bądź "Freeride". Poniżej kilka krótkich teasterów powstającego filmu o wyprawie na ten najzimniejszy, ale pełen Gór Kontynent - Antarktydę. Znajdujące się tam Góry Transantarktyczne, to kawał porządnych gór - najwyższy szczyt to Góra Kirkpatricka 4528 m n.p.m. Zapowiada się zajefajna produkcja... ...piękna łódź, lodowaty Ocean, widoki...walenie, pingwiny...i freeride :smile: Popatrzcie - polecam! [video=vimeo;58777201] [video=vimeo;52923722] [video=vimeo;56121255] Tutaj podróż, warunki na Morzu: [video=vimeo;61760507] Na You Tube znalazłem podobną wyprawę z przed kilku lat ekipy francuskiej, poniżej dwuczęściowy filmik: [video=youtube;u9w-e34btVY] [video=youtube;LAG_MjA94tI]1 punkt
-
poniżej poleciało jeszcze na drzewa, to jedynie może stanowić problem - nielegalna wycinka, a właściwie karczowanie osuwisko powstało na czarnej trasie, pewnie w wyniku prac które tam prowadzili nie było to wszystko związane i poleciało1 punkt
-
Volkle ok (czemu blue), ale rs mimo, że WIDE mogą być nie na Twoją stopę, flex flexowi nie równy, ale powyżej 100 powinno być1 punkt
-
Cóż .... SB został wywołany przez Andiego do tablicy, no to się wypowiedział co o tym myśli. Tu każdy ma takie prawo. A ogólna zasada jest taka: kto zabroni bogatemu.... itd :stupid:1 punkt
-
1 punkt
-
Jaki ten SB wygodny trasy za wąskie wyciagi nie te. Ja tam wole orczyki ale szanuje to jesli chcecie krzesla to walczcie o nie choc nie wiem po co. Mnie bardziej martwia kolejki w weekend zwlaszcza na moje ulubione wyciagi suche hala skrzyczenska Tak zgadzam się polaczenie wyciagow na pilsku jest katastrofalne1 punkt
-
Przecież te promocje przygotowują specjaliści od marketingu. Pamiętasz, jak swego czasu w Bułgarii w dwóch kolejnych losowaniach totolotka "wylosowano" dokładnie ten sam zestaw liczb? Robiłem przez pewien czas w rozrywce, a to jest bardzo pokrewna branża. Tam nic nie pozostawia się przypadkowi, wszystko jest zaplanowane i wyreżyserowane. Oczywiście bułgarska wpadka nie była zaplanowana, tylko to była zemsta pracownika.1 punkt
-
Dodam jeszcze parę słów w nawiązaniu do mojej wcześniejszej wypowiedzi odnośnie standardu świadczonych usług w pensjonacie "Chata Gościnna Waluś". Moje uwagi nawiązują właśnie do "cywilizowanego świata". Pierwszy raz udałem się na narty do Białki Tatrzańskiej. Płacąc jak na warunki w Polsce dużo, bo 200 zł/dobę za 2 osoby, chciałem uniknąć niedogodności związanych z nie znaną mi bazą noclegową. Jestem w stanie znieść wiele niedogodności, gdy świadomie decyduję się na nie (np. Nocleg w Beskidzie Żywieckim - Schronisko na Krawcowym Wierchu, które gorąco polecam). Niemniej, gdy płacę za spodziewany komfort to oczekuję tego od prowadzących. Tymczasem, widać typową postawę ludzi, którzy nie wyrośli w dobrobycie a są na dorobku - niestety kosztem turystów. Obawiam się, że generalnie, daleko nam do "cywilizowanego świata", a Białka Tatrzańska ani nie ma KLIMATU GÓR (jak wspomniane Schronisko na Krawcowym Wierchu) ani GOŚCINNOŚCI GÓRAL. To miejscowość, która jeszcze jakieś 10 lat temu byłą wyludniona przez ludzi na emigracji w Stanach. Właściciele jedynego w Białce kompleksu (ośrodki narciarskie, basen, baza hotelowa) to kilku ludzi, którzy tam zainwestowali ogromne pieniądze w rozwój tego miejsca. Przydało by się aby w pewnym sensie "uświadomić" okolicznych mieszkańców, którzy to mają stanowić klimat tego miejsca, aby nie zatracili własnej tożsamości kosztem zarabiania pieniędzy za wszelką cenę. Być może rodzaj zrzeszenia "pensjonariuszy" przydał by się, coś na wzór zrzeszenia kwater agroturystycznych, gdzie określone standardy są wyznacznikiem przynależności do danego zrzeszenia. Rozpisałem się .... Ale rozumiecie o co mi chodzi.1 punkt
-
Moim dzieciom też, w Białce, w Szczyrku, wszędzie się mi podobało:rolleyes::, do tego pierwszego razu, czyli wyjazdu w przypadku syna do Val di Sole, a w przypadku córki do Schladming. Tak że jak nie chcesz mieć problemu to nie popełnij tego błędu.1 punkt
-
Dopiero teraz wykopałem tą zlą wiadomość:To chyba zły sen:mad::to jakby zostalibyśmy sierotami:mad::Niko nie żyje,to wątek-techniki narciarskie" nie zyje.Niko a czasmi się spieraliśmy,jesteśmy umówieni na stoku i ... będzie to stok w górach niebiańskich,najwyższych,o najlepiej przygotowanych trasach.Ale tu na ziemi będzie brakować konfrontacji słownej.która powodowała tyle zamętu i chęci dalszego kształcenia.Jest mi bardzo przykro,że dopiero dzis dowiedziałem się o Twojej śmierci.Kolejny wirtuoz narciarstwa Nas pozostawia.Teraz innym będzie udzielać swych rad.....Niko wstań,zima trwa,zapnij narty!1 punkt
-
Jak się jeżdzi głównie w Alpach,to tak jak trzeba się przesiąść z Ferrari do komunikacji miejskiej:biggrin:Ale jedno i drugie daje do przodu:tongue:,aby do celu,czyli zawsze fun:angel:1 punkt
-
Nie żebym chciał ci robić przykrość ...ale nie być na Pezidzie to jak ...hmm, no, wielka strata Dla mnie to było jak objawienie, "góra gór" i w ogóle ...śniła mi się potem po nocach Vide foto w zał.: to tylko okolice Pezida, na 1. foto - ta kreska, która trochę wygląda jak lawinisko to czarna Pezid Vertikal :)Dla uzupełnienia info: komunikacja w Serfauss ...metrem Ponoć najwyżej położone i najmniejsze na świecie(?) - darmowe, 4 stacje. Byłem w ub. roku 23 i 24.04 - czyli 2 dni, m.in. dlatego tak krótko, że między decyzją o wyjeździe a wizytą tam (kilka dni) zamknęli jakąś połowę tras Patrząc na ub. rok w pierwszej połowie kwietnia powinno być raczej wszystko czynne, w dobrej kondycji - choć wiadomo... góry.Wtedy działały trasy i wyciągi w dolinie całkiem po prawej - patrząc na mapkę (tam gdzie Adler), wszystko w rejonie Pezida i sąsiedniej dolinie (Komperdell?). Cała reszta, cały środek czyli to co bezpośrednio nad Serfaus i Fiss bylo zamknięte i rzeczywiście z istotnymi brakami śniegu. Być może dlatego skrócili sezon w tym roku o tydzień (do 18.04). Tym niemniej - to co zostało było fantastyczne, zwłaszcza Pezid Niemniej, muszę i chcę wrócić do SFL :)Czerwone lampki na tablicy z mapką tras spowodowały zmianę planów i w efekcie zwiedziliśmy także Pitzala i Obergurgl-Hochgurgl w drodze powrotnej. Można ew. rozważyć zakup karnetu Ski 6 obejmującego: SFL, lodowiec Kaunertal, Nauders, małe Fendels i Landeck/Zams - w sam raz na 7 dni ale opłaca się ew. w szczycie sezonu, na wiosnę finansowo raczej nie ma sensu - kiedy sprawdzałem w ub. roku wychodziło, że pojedyncze karnety wyjdą taniej ze względu na obniżki posezonowe.Warto też rozważyć mieszkanie gdzieś u wlotu doliny Kaunertal - dogodne miejsce na safari: SFL, Kaunertal i dolina Pitztal za grzbietem: tam lodowiec i Hochzeiger (jest jakiś wspólny karnet ale chyba min. 4 dni) - ale to warianty dla szczególnie aktywnych, którzy lubią zwiedzać różne miejsca1 punkt







