Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Ranking

  1. Góral spod Skrzycznego

    Góral spod Skrzycznego

    Użytkownik forum


    • Punkty

      9

    • Liczba zawartości

      2 041


  2. gregor_g4

    gregor_g4

    Użytkownik forum


    • Punkty

      8

    • Liczba zawartości

      1 472


  3. marcinn

    marcinn

    VIP


    • Punkty

      3

    • Liczba zawartości

      5 316


  4. gajowy01

    gajowy01

    Użytkownik forum


    • Punkty

      2

    • Liczba zawartości

      903


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 13.04.2013 w Odpowiedzi

  1. Ostatni wyjazd do SON-u: Siedzą dwaj górale przy piwku i mówi jeden do drugiego: -do czego dziś potrzebny jeden narciarz na stoku,-żeby go wyprzedzić.Janek też umieściłem swoje zdjęcie powyżej.Do zobaczenienia w Soni-ie w sezonie 2013/14
    5 punktów
  2. DZIEN 5wita nas lepsza pogoda. mimo chmur, sa przejasnienia i nadzieja na slonce. Ruszamy spod Murowanca i oczywiscie na fokach ruszamy w strone Czarnego Stawu. podejscie przyjemne i nie wymagajace, jedynie ostatni fragment przed Czarnym Stawem, trzeba bylo brac zakosami.Staw przykryty warstwa sniegu i lodu, a otaczaja go wylaniajace sie zza chmur szczyty i przebijajace sie slonce Docieramy pod żleb ktorym plynie potok ze Zmarzlego Stawu, do Czarnego Stawu. Odpinamy foki i z nartami na plecach ruszamy do gory. Docieramy do Stawu, gdzie przewidziany byl odpoczynek, czesc osob jednak wybiera sie wyzej w okolice Koziej Dolinki by stamtad zjechac. Ja gdyby ktos taka propozycje rzucil mi dzien wczesniej na 100% bym odmowil, jednak akurat tego dnia forma lepsza i sil wiecej, wiec rowniez ruszam, tym bardziej, ze snieg ponad nami wyglada kuszaco.Co prawda ciagle byla 3 i nie do konca dobrze zwiazany snieg, ale zdecydowalismy sie ruszyc.Do Zmarzlego Stawu mielismy kilkaset metrow calkiem przyjemnego zjazdu po fajnym sniegu. Szeroko, fajne nachylenie: dolaczamy do reszty grupy i idziemy na skraj żlebu. ruszmay pojedynczo.Sam zleb nie jest trudny, szczegolnie w tych warunkach sniegowych. w najbardziej stromym miejscu ma nieco ponad 30stopni. w tym miejscu jest tez przewezenie, i tam jedynie moze sprawic jakies trudnosci. Pozniej sie rozszerza i wypada sie na szerokie pole.Wracamy do Murowanca na obiad, a po obiedzie ruszamy na Przełęcz Miedzy Kopami. Stamtad Dolina Jaworzynki zjezdzamy w dol. Swietne warunki sniegowe, gruba warstwa puchu, pojedyncze choinki i drzewka.Zjazd jest w takim niby wąwozie, ktory w pewnym momencie sie wyplaszcza. Mielismy zawrocicm, wlasnie na wyplaszczeniu, jednak ktos podsunal pomysl by zjechac do Kuznic. zjazd o ile to mozna tak nazwac, to zasuwanie na kreche i odpychanie sie kijami. Opcji powrotu bylo kilka - kolejka na Kasprowy, badz na fokach tak jak zjezdzalismy, lub na Goryczkowa a potem krzeselkiem. Ja staralem sie wybrac opcje ekonomiczna, gdyz musialem zarzadzac moimi finansami jak i silami, zarowno jedne jak i drugie byly na wyczerpaniu :Dna Goryczkowa zdazylismy na 10 minut przed zamknieciem. ostatni fragment pokonywalem stajac co 50 metrow. ale troche tych kilometrow natluklem:)c.d.n.
    5 punktów
  3. Po 12.00 pewnie że tak, ale gorsze były kamienie i asfalt w dolnej części "3" w Czyrnej, tylko po co ja tamtędy pojechałem. Aha i świetnie sprawdza się powiedzenie któregoś z forumowiczów :"poje..SKI".
    3 punkty
  4. nigdy nie miałem okazji tego sprawdzać, ale wiadomo, że są skibusy. Pod linkiem masz rozkład jazdy, długa linia: Landeck, Fliess, Prutz, Ried - i SFL aż do końca:http://www.serfaus-fiss-ladis.at/pdf/postbus_fahrplan.pdfTo jest Postbus, czyli taki ichni PKS, ale narciarzy ze skipassem (wystarcza na ogół sprzęt) powinien wozić za darmo (?).O ile kojarzę powinny być też jakieś lokalne linie skibusów - kojarzę, że te 3 miejscowości opłacają to na sezon... ale nie korzystałem, nie szukałem - udawało mi się zawsze dobrze stanąć, w dobrym miejscu i dobrze potem mierzyć czas.PS. Skoro już dojechałeś pod Waldbahn to trzeba było kopnąć się rzut beretem dalej - na parking przed Fiss (update: powinno być "przed Serfaus"), i przejechać się metrem pod gondole Żeby nie było goło - parę obrazków z tego sezonu, te akurat z grudnia, i wrzucam same "przyrodniczo-krajoznawcze".Zapewniam, że zarówno trasy jak i infrastruktura - nie są gorsze niż widoki
    2 punkty
  5. KasprowyW środą rano dowiaduje się że muszę być służbowo w Nowym TarguTak więc jedyna słuszna decyzja,narty do autka i w drogę,wszak to 20min od kasprowego :stupid:Sama droga beż większych problemów,przed Zakopanem standartowo koreczekZ tego co pamiętałem z poprzednich sezonów autko zostawiam przy rądzie kużnickim i busikiem do dolnej stacji kolejkiBilecik do góry 40 zł +kart 4 godz 65zł z kaucją.Co do samych warunków to bardzo dobre z tym że pogoda w środe nie za ciekawa no i na sztruks się nie załapałemAle już w czwartek tak kombinuje żeby pojeżdzić do południa a potem do robotyNa Kasprowym jestem 0 7.45 i pierwsze dwie godzinki katuje Gonsienicową w pełnym słońcu :smile:Następnie udaje się na Goryczkową na której większość trasy pokryta sztruksem,pięknieCzas mija expresowo,szkoda,ale cóż trza jechać i coś miedzi zarobić na zbliżający się weekendZjeżdzam nartostradą na sam dół w dobrych warunkach i wiem że ja tu już niedługo wróce :tongue: Ps.Jak ktoś się wybiera to kupujcie karnety narciarski przy dolnej stacji,taniej wychodzi :wink:
    2 punkty
  6. Czekały na mnie rok. Nóweczki. Szkoda, że miałem okazję pojeździć na nich tylko ostatnie 3 dni w Szpindlerowym na zakończenie sezonu. Juice miał tak samo w zeszłym roku:tongue: Ale do rzeczy. Nie ma co tu ochów i achów i zachwytów jakie to pewne trzymanie itd itp pisać. Chciałbym się skupić na tym czego narta wymaga ode mnie jako od jeźdźca niezbyt postawnego 175/75 ze średnimi umiejętnościami. Po przesiadce ze sklepowego Racetigera GS 185 stwierdzam, że narta wymaga od ridera: 1. Amortyzacja - jazda na "miękkich" nogach konieczna. Ja zanim się nie zaadoptowałem przez kilka zjazdów to myślałem, że mi moją zużytą wątrobę całkiem rozwali. Jednak po kilku zjazdach jest to do ogarnięcia. 2. Dobra pamięć- obciążenie dolnej, nie można tego zapominać ani na chwilę. Każde minimalne przeniesienie ciężaru ciała na górną kończy się natychmiastowym wyprostowaniem narty dolnej i "złapaniem" krawędzi. 3. Szybkość - zmiany krawędzi - jak dla mnie kluczowa sprawa przy jeździe na takiej narcie. Trzeba być szybkim bo narta jest tak reaktywna, że po zdjęciu obciążenia prostuje się natychmiast i może "złapać krawędź" jeżeli nie ma naszych czterech liter już po drugiej stronie. I tu miałem największe problemy ale nie z moją "szybkością" a z mózgiem. Po prostu ja to nazywam zmienne tempo w jeździe - może uda mi się to wyjaśnić. Krótki skręt to jest krótka faza skrętu i szybka zmiana - mniej więcej jedna i druga faza trwa tyle samo czasu - a przynajmniej różnice są niewielkie. Skręt długi to powinno być tak, że skręęęęęęęęęęt długooooooo i hop zmiana i znowu skręęęęęęęęęt długooooooo i hop itd. A mój umysł chce pracować jakoś w jednym tempie skręęęęęęęęt długooooooo a póżnieeeeeeej zmiaaaaaaana i znowu skręęęęęęt długooooooooo. Bardziej obrazowo tego nie mogę opisać. Jednak już na drugi dzień jakoś to ogarnąłem i się zbieram szybciej. To tyle, jeśli chodzi o wymagania. teraz trochę wrażeń ogólnych. Skręt krótki można, ale po co? Skoro z tym w ogóle jest dużo roboty a już na takiej narcie to trzy razy tyle co na slalomce więc szkoda na to czasu, chyba, że ktoś lubi się katować. Jazda po nierównym. Określiłbym to taki stok okołopołudniowy ze średnią ilością ludzi. Trochę luźnych odsypów, trochę przetarć, niewielkie garby. Metoda jazdy jest jedna: krawędź i bez hamulców o ile oczywiście raider wytrzymuje nerwowo. Twardy lód na stoku. A co to jest? Tak można zapytać jadąc na tej narcie. Nie puszcza ani ciut nawet jak wjedzie się nie widząc wcześniej lodu. Także teraz widząc takie połacie to nawet nie ma się odruchu żeby ominąć czy zwolnić. Wspaniałe uczucie. Podsumowując- powiem tak jak Juice w zeszłym roku. Sezon zakończony a ja całe lato zepsute ze względu na niedosyt jazdy na tym cudzie. Pozdrawiam. PS Teraz nie brakuje już mi długości.
    1 punkt
  7. Witam,bedzie to troche spozniona relacja, z pobytu w Tatrach, w okresie 23-29 marcaDZIEN 1W sobote wieczorem, 23 zaczynalem kurs w Tatrach. Wstyd sie przyznac, ale w ciagu nieco ponad 20 lat na nartach, mial to byc moj pierwszy raz w Tatrach...Korzystajac z okazji postanowilem sobotni poranek przeznaczyc na jazde. W planie byl Kasprowy, jednak musielismy zmienic plany i wybralismy Rohace.przed 9 rano jestesmy na parkingu, ktory pomimo tego ze spory, to caly zapelniony. dolaczaja do nas znajomi, kupujemy karnety i grupa ruszamy na wyciag.Jesli przy karnetach jestesmy - cena to 17euro za 4 godziny + 3 euro kaucji. ja po zeszlorocznych cenach na Pilsku ciagle jeszcze zyje w innym swiecie i gdzie nie pojade, to wydaje mi sie ze jest drogo :)Na Rohacach, na dole jest wyciag talerzykowy, ktorym trzeba wjechac by dostac sie do krzesla. do tego wyciagu jest kolejka na 5-10 minut. Pozniej, mimo sporej frekwencji, kolejek do 4 osobowej kanapy nie ma.Trasa na pierwszy rzut oka, jest bardzo rekreacyjna - typowo rodzinna. Dosc plaska, jedyny stromy fragment, przy koncu -nadrabia jedynie dlugoscia. pierwszy zjazd na rozgrzewke po trasie - calkiem przyjemnie. Zaczelismy szukac swojego szczescia w lesie - sniegu duzo, sporo swiezego puchu, grzech nie skorzystac. Na poczatku wyglada to slabo, przy wyciagu albo nic nie ma, a to co jest - jest rozjezdzone. W koncu znalezlismy fajne miejsce.Na szczycie krzesla gdzie mamy taki oto widok przy okazji dodam - jak widac na zdjeciu w sobote warunki pogodowe byly super, ale wracajac do sedna:na szczycie krzesla wysiadamy w lewo i uderzamy od razu w las, trawersujac w jego glab. Wypada sie na otwarta przestrzen - zbocze jednego z otaczajacych nas szczytow. W dalszym ciagu trawers, pozniej przejazd przez las i wypadamy na zboczu pokrytym mlodnikiem opcji zjazdu jest kilka, wszystkie przyjemne. Nie jest to dlugi zjazd, wypada sie ponizej lasu na rozlegla polane, dosc plaska, z ktorej dostajemy sie znow do lasu i tu zaczyna sie jazda, nie przesadze - ok 1km dobrego zjazdu. jest tam przecinka - ok 10-15 m szeroka do samego dolu - widac ja na tym zdjeciu: mozna tez jechac lasem, jednak jest on dosc gesty. zjazd przyjemny, fajne nachylenie, trafilismy dobry snieg. Jesli wybieramy przecinke to trzeba z 5 minut podmaszerowac - wypada sie na takiej sciezce, ktora prowadzi do wyciagu. Lecac lasem, mozna najechac pod samo krzesla bez marszu.Na koniec wizyta w knajpce pod krzeslem - tu ceny w przeciwienstwie do karnetow duzo bardziej przystepne :)podsumowujac, dla mnie Rohace to osrodek dobry na 1 dzien, badz rekreacyjna rodzinna jazde, ewentualnie jako baza wypadowa do ski turowych wypraw.kolo poludnia, zaczelo sie chmurzyc, a my po 13 wracamy do Zakopanego. drobne zakupy, obiad, zabieramy bagaze i ruszamy busikiem, obladowani jak tabor cyganski do Kuznic :)ok 17 jedziemy wagonikiem - i tu zaskoczenie - a mianowicie cena pojedynczego wjazdu na Kasprowy to 40zl - jak dla mnie to spora przesada, cenia sie gorale.obladowani wysiadamy na Kasprowym, skad mielismy sie kierowac do miejsca naszego noclegu, czyli Murowanca. chmury dolinach a my mozemy cieszyc oczy pieknymi widokami: ja mialem 2 wypakowane na max plecaki i torbe z laptopem. rzut oko na stan trasy - muldy na 50 cm i wiecej. Na szczescie udalo sie zwiesc bagaz krzeslem na Gasienicowa. Musze przyznac, ze trasa w tym stanie - tzn jej poczatkowy fragment potrafi dac w kosc, gdyz na dole scianki uda palily :)Odbieramy bagaze i kierujemy sie juz maszerujac na nartach do Murowanca. Dzien dosc wyczerpujacy, z wielka radoscia zrzucilem te toboly z siebie. Rozpoczal sie kurs - krotki wyklad i zapoznanie z uczestnikami, oraz planem kolejnego dnia :)c.d.n/
    1 punkt
  8. Moim zdaniem Serfaus to najgorszy punkt startowy - do kolejki sporo łażenia, winda, czekanie na metro, w środku na stojąco - kto to wymyślił??? :crazy: Fiss lepsze choć do parkingu na nartach się nie zjedzie więc Ladis jest górą - można zjechać do auta łącząc to z ostatnim zjazdem Frommesabfartem z pięknymi widokami na zachodzące słońce. Do tego jest tutaj najbliżej. Kompletnie nie rozumiem po co pchać się do Serfaus... Pozdro Wiesiek
    1 punkt
  9. Jeśli chodzi o warunki to najlepsza kiełbasa była dzisiaj, a warunki, jak ktoś lubi sam jeździć na stoku to dziś były warunki świetne a do warunków zawsze da się dopasować jakąś technikę. Zresztą do 12.00 i tak warunki rewelacyjne, natomiast od wyjazdu 12,19 zjechać było już ciężko.
    1 punkt
  10. Może Cię zaskoczę, ale (choć narty to moja ogromna pasja) interesuje mnie także e Liga Mistrzów. Czyli jest tutaj przynajmniej jeden którego to obchodzi.
    1 punkt
  11. Witam, O ile mnie pamięć*nie myli, bo rok już minął od wizyty w SFL w styczniu ub. roku, to są dwa rodzaje skibusów plus tak jak pisze gajowy Postbus. Te zielone skibusy (WV Transportery osobowe i podobne), to ile dobrze skojarzyliśmy rok temu, to takie skibusy miejscowe, czyli jeżdżą np tylko z/do dolnej stacji gondolek po danej miejscowości. Ale głowy nie dam, czy w ogóle nie są*to skibusy pensjonatów/hoteli w danej miejscowości. Jest drugi rodzaj skibusów - właściwie są*to normalne, wygodne autokary (narty chowane do bagażnika na walizy), wszystkie miejsca siedzące, oczywiście bezpłatne dla narciarzy. Te jeżdżą na trasach do- i z miejscowości, i mają rozkłady jazdy na przystankach/stacjach końcowych. Np. my dojeżdżaliśmy rano takim autobu-skibusem z Prutz (7.40, 8.20, 8.40) przez Riedl do Fiss, lub też*do Serfauss (do Ladis też*jest) - trzeba sprawdzać gdzie który jedzie, zwłaszcza, że np Fiss ma dwa końcowe przystanki : pod dolną*stacją gondolek Schonjochnbahn i Waldbahn, współczuję*spaceru (to do Chrisa :-). Te autobusy jeżdżą też*z Prutz i Riedl na Kaunertal. Co do Postbusów (takie nasze autobusy MZK) nie pamiętam, coś*tak mi się*kołacze, że mogą*mieć*małą opłatę za bilet dniowy, coś*2 euro. Samo SFL - super, jeszcze tam wrócę
    1 punkt
  12. Po to między innymi wchodzę na stronę skionline :laughing: Świetna muza. Polskie narty mogą latać.
    1 punkt
  13. No trochę pojeździliśmy :smile: Choć aby dobrze "zrobić" jazdę / nartę było ciutke za miękko, no i może trochę za płaskie światło miejscami. Ja jako jeździec jeszcze mniej postawy i odchudzony miałem pewne obawy przed sezonem jak to się da jeździć (173 / 73). Ale technika i siła jest zdecydowanie ważniejsza od pustych kilogramów, co oczywiście nie zmienia prawdy też narciarskiej, że siła musi ważyć : Drobne uzupełnienie. Elastycznośc, miękkość jazdy i czucia "niezbędne", Pilnujemy dolnej narty, ale pamiętamy, że jeździmy na obu. Poza tym było zajebiście, wspólne klimaty narciarskie (też :biggrin:) i "sportowe" niezapomniane :smile:
    1 punkt
  14. Chłopie masz dar do wygrzebywania fajnych cudów :wink:
    1 punkt
  15. DZIEN 3start jak codzien, o 830 - jest pochmurnie, nie ma tego slonca ktore witalo nas ostatnio. W planie zajecia z lawin, wiec udajemy sie nieco powyzej Gasienicowej na fokach i tam spedzamy pare godzin, pozniej powrot na obiad do Murowanca, a po opiedzie, kolejne zajecia z lawin, w okolicach Betlejemki. Dzien bez jazdy.DZIEN 4Jest jeszcze bardziej pochmurno niz dzien wczesniej. po dotarciu na Gasienicowa,wyciagiem ruszamy na Kasprowy. tam po sprawdzeniu sprzetu ruszamy Skrajnej przeleczy. Z Kasprowego podejscie na Beskid, pozniej zejscie bez nart do Liliowego i stamtad znow na fokach na Skrajna. Niby krotkie i nie wymagajace podejscie, a mnie jakis kryzys dopadl, podejscie z Liliowego wykonczylo mnie calkowicie. Plan byl by zjechac Skrajnym Żlebem, ale niestety ciagle byla lawinowa 3 i spore ryzyko przy tym nachyleniu stoku, na ktore osoba prowadzaca kurs nie chciala nas narazac, wiec musielismy odpuscic. odpielismy narty i bez nich juz poszlismy na Pośrednia Turnie skad swietnie widac Świnice: nastepnie wracamy do Liliowego, po zbadaniu warstw sniegu, decydujemy sie na zjazd. lekki i przyjemny, malo wymagajacy. widocznosc szczegolnie w poczatkowej fazie srednia, a im nizej tym lepszy snieg.c.d.n.
    1 punkt
  16. dzien 2pobudka przed 7, zaczynamy od zbiorki o 830, przed Murowancem, wita nas piekna pogoda: nastepnie na fokach ruszamy w strone wyciagu na Gasienicowa, niby nic - 30 minut marszu, ale w tym sloncu i przy dosc dobrym tempie, szybko dochodze do wniosku, ze bede najslabsdzy w tym elemencie wsrod calej grupy Na moja niekorzysc wplywa tez fakt, ze w tym sezonie na fokach chodzilem tylko raz - 30 minut na szczyt Pilska - wiec kondycja 0 niestety moj zestaw byl bardziej freeride niz ski tur - o jakies 2-3kg ciezszy(na 1 noge) niz sprzety reszty grupy. Do tego nie do konca zaleczona kontuzja peknietego zebra dawala sie we znaki. Na szczescie na Kasprowy lecimy wyciagiem. Mimo niedzieli, ludzi niezbyt duzo, moze ze wzgledu na wczesna pore, plan na ten dzien, to miedzy innymi weryfikacja umiejetnosci narciarskich, czyli czeka nas troche jazdy po trasie. Przenosimy sie na druga strone i lecimy w dol, do Goryczkowej. Jesli juz przy trasach jestesmy - to sa one dosc dobrze przygotowane, jednak wielbionego przez wiekszosc narciarzy sztruksu nie zauwazylem jest rowno i dosc twardo, jedynie z wierzchu troche rozjezdzonego sniegu.Po paru szusach na trasie wracamy do mojej koronnej konkurencji, czyli do foczenia na szczescie dosc latwa trasa - na Kalatowki do centrum lawinowego. w dalszym ciagu rozpieszcza nas pogoda, widoki sa cudne: po zajeciach i krotkiej przerwie ruszamy przez widoczna na zdjeciu polanke, pozniej przez las - o fajnym nachyleniu i glebokim puchu - niestety nie bylo mi dane go zakosztowac . Trawersujemy las i udajemy sie do Doliny Kondratowej, do schroniska. ok godziny marszu, dostalem niezle w 4 litery i opadlem z sil, powaznie zaczalem rozwazac odpuszczenie, na szczescie na kolejnym podejsciu, z Kondratowej na Goryczkowa, ktore bylo dosc lagodne i mialo pare zjazdow - wrocily mi sily i wiara w siebie.Dalszy plan zakladal wreszcie troche jazdy poza trasami, wiec krzeslem juz udajemy sie na Kasprowy. Co prawda od piatku utrzymywala sie lawinowa 4, wiec bardzo duze zagrozenie, mimo tego wszystkie stoki w okolicach Kasprowego - te latwo dostepne - z Beskidu i Goryczkowej przeleczy przejezdzone i wygladaja jak kartoflisko.My jedziemy grania Goryczkowej przeleczy, przy okazji obserwujac pokazne nawisy, chcielismy dostac sie do Świnskiej Doliny. Niestety na ostatnim etapie natrafiamy na straznika parku tatrzanskiego. Obywa sie bez mandatow, jednak z poleceniem odwrotu. Musimy wiec zjechac po tym kartoflisku. ciezko o nietkniety snieg. U gory jest dosc twardo, miejscami beton - jazda dosc trudna i wymagajaca, im nizej tym bardziej miekko. Zjezdzamy do Goryczkowej i powrot na Kasprowy i spowrotem do Murowanca :)podsumowanie - podoba mi sie i to bardzo ceny na Gasienicowa i Goryczkowa, w przeciwienstwie do kolejki, przystepne, zeby nie powiedziec niskie 7 i 8zl a warunki i mozliwosci jazdy sa swietne. do tego piekne otoczenie. Dwa wjazdy na Goryczkowa robimy ok 14-15 - mimo niedzieli - kolejki nie sa tragiczne - ok 10 minut stania, wiec w normie .c.d.n.
    1 punkt
  17. Fiss-Ladis-Serfaus 23.03.2013 Ponieważ wracając tydzień temu z Livigno po raz pierwszy odwiedziłem F-L-S, pozwolę sobie odświeżyć ten wątek i podzielić się swoimi wrażeniami. Jadąc nawet kolejny raz wąską i krętą drogą do/z Livigno i nie widząc nigdzie ani grama śniegu, trudno podejrzewać, że w pobliżu jest ukryty tak atrakcyjny ośrodek narciarski jak F-L-S. Po zjeździe w Ried z głównej drogi nr 180, rozpoczyna się wspinaczka stromą i krętą drogą do Fiss. Podjeżdżamy na parking pod główną stacją kolejek gondolowych w centrum Fiss, ale nas tam nie wpuszczają, kierują nas na parking przy leżącej na uboczu kolejki gondolowej Waldbahn. Chociaż jesteśmy w Austrii, to na parkingu prawie wyłącznie samochody na niemieckich rejestracjach, a większość narciarzy wyposażona w narty Voelkle Kupujemy karnety (ceny wyższe niż w innych ośrodkach) i ok. godz. 10-tej jedziemy do góry, na początek kierując się stronę Pezid oraz Masnerkopf. Chociaż w Alpach jesteśmy już 15-ty raz, to ośrodek robi na nas duże wrażenie, a żona jest nim wręcz zachwycona. Muszę to potwierdzić, ta góra faktycznie robi wrażenie! Zjazd z Masnerkopfa (2828 m) był dla nas taką frajdą, że obróciliśmy sobie tam 2 razy, chociaż w planach mieliśmy jeszcze całą resztę ośrodka, aż po Schongalmpalm. Na miejscu odkryliśmy dwie ciekawe rzeczy: - Pierwsza to taka, że na wyżej położonych wyciągach nie ma kasowników z kołowrotkami i jeśli chce się mieć zapis swoich zjazdów na www.skiline.cc , to trzeba przejeżdżać przez specjalnie w tym celu ustawione wolno-stojące bramki z kołowrotkami, ustawione w pobliżu dolnych stacji wyciągu. W dodatku trzeba uważać, bo jeśli w danym miejscu jest kilka wyciągów, to poszczególne kołowrotki odpowiadają różnym wyciągom, co potem znajduje odbicie w historii zjazdów na Skiline. - Druga to taka, że na stoku są wydzielone i ogrodzone drewnianym ogrodzeniem miejsca z leżakami do opalania się. Jedno z takich miejsce nas skusiło i straciliśmy tam jakieś pół godziny, co ja później przepłaciłem zejściem skóry z twarzy (chociaż byłem nasmarowany kremem faktor 20!). Z dalszych ciekawostek: Cristal Cube - ustawiony na szczycie Zwolferkopf obiekt, charakterystyczny dla F-L-S Drewniana gondolka w tyrolskim stylu Nie odmówiłem sobie przyjemności sfotografowania śliczniutkiego helikoptera podczas akcji ratowniczej Niestety, ale w dolnych partiach ośrodka ze śniegiem już jest dosyć krucho, bez porównania gorzej, niż było w Livigno. Śnieg jest tylko na trasach, mokry i ciężki, miejscami prześwituje już ziemia. Przy okazji mam pytanie do osób zorientowanych w temacie ski-busów w F-L-S. Zamknięcie wyciągów zaskoczyło nas przy dolnej stacji gondolek w centrum Fiss i syn musiał w butach narciarskich kopnąć się po samochód na parking przy dolnej stacji Waldbahn. W pobliżu stacji kolejki widziałem jakieś zielone busy, do których wsiadali narciarze, ale nie zauważyłem żadnych tablic informacyjnych ani rozkładów jazdy. Czy to są darmowe ski-busy, a jeśli tak, to po jakich trasach kursują? Czy w przyszłości w podobnej sytuacji można by takim ski-busem podjechać do innej stacji kolejki, czy tylko pozostaje taksówka?
    1 punkt
  18. Okazuję się,że można połączyć narciarstwo z wędkarstwem:
    1 punkt
  19. Uwaga koniec sezonu narciarskiego!... dzisiaj za oknem nadeszło lato!
    1 punkt
  20. Dwoje kochanków wybrało się na romantyczny pobyt w górach, kiedy tam dotarli, facet poszedł narąbać trochę drewna na opał. Po powrocie mówi: - Kochanie, mam zmarznięte ręce. Kobieta na to: - Włóż je pomiędzy moje uda, a na pewno zaraz się rozgrzeją. Po obiedzie facet znów poszedł narąbać trochę drewna wraca, mówiąc: - Teraz mam jeszcze bardziej zmarznięte ręce. Kobieta na to: - Włóż je pomiędzy moje uda, a na pewno zaraz się rozgrzeją. Facet to robi i znów to je rozgrzewa. Po kolacji facet znów idzie narąbać trochę drewna na opał i znów wraca, mówiąc: - Kochanie moje ręce są teraz naprawdę bardzo zmarznięte. Kobieta na to: - Do jasnej cholery, że też uszy nigdy ci nie marzną. Pewnego dnia zabrałem ze soba mojego dziadka do sklepu w centrum miasta aby kupic mu nowa pare butow. Zatrzymalismy sie aby kupic sobie cos szybkiego do przekaszenia. Kiedy podchodzilem do stolika gdzie siedzial moj dziedek, zauwazylem jak on przyglada sie nastolatkowi z nastroszonymi rozno kolorowymi wlosami. Moj dziadek przygladal mu sie uwaznie az w koncu mlody chlopak bardzo wulgarnie mowi do dziadka: - Co k...a stary dziadku, nigdy w zyciu nie zrobiles nic zwariowanego ? Znajac mojego dziadka szybko polknalem kawalek pizzy ktory mialem w ustach aby sie nie zakrztusic podczas wypowiedzi mojego dziadka. A On bardzo spokojnie i bez przymrozenia oka odpowiedział : -Tak....raz … był taki weekend, upiłem i wyruchałem pawia, i właśnie się zastanawiam czy nie jesteś przypadkiem moim synem".
    1 punkt
  21. Mąż siedzi w nocy w Internecie i ogląda porno strony myśląc, że jego żona śpi. Żona jednak się przebudziła, wstała, stanęła za nim i również ogląda. Nagle gościu słyszy: - Stop! Pokaż poprzednie zdjęcie! Nie! Jeszcze wcześniejsze! Przewija ekran na poprzednie zdjęcie i słyszy: - Ooo! Takie zasłony do kuchni chcę! ======================================= Siedzi sobie Rusek nad brzegiem jeziora i łowi ryby. Nagle zlapał zlotą rybkę, a ta oczywiście powiedziała: - Wypuść mnie a spełnie twoje najskrytsze zyczenie. - Ale ja tam nie wiem co bym chciał. - Zastanów się. Mercedesa chciałbyś? - Nie no, Mercedesa to ja mam. - A willę z basenem chciałbyś? - Nie no, willę to ja mam. - A pełno wódy i dziewczyn chciałbyś? - Nie no, wóde i dziewczyny to ja mam. - A medal za odwagę masz? - Medalu to ja nie mam. - A chciałbyś? - Medal to bym chciał. Rybka machnęła pletwą. Nagle Rusek otwiera oczy, trzyma w każdej ręce po 5 granatów, jedzie na niego 20 czołgów i krzyczy: - Kur*aa.. pośmiertny mi dała!! ======================================= Świeżo zaślubiona kobieta poszła do swojej przyjaciółki. -No i jak ci się z nim żyje? - spytała przyjaciółka. -Fatalnie - zaczęła się skarżyć panna młoda - Je jak świnia, nie myje się, śmierdzi jak skunks i wszędzie zostawia swoje brudne ciuchy. Jak patrzę na niego to robi mi się mdło i prawie nie jem, bo nic nie mogę przełknąć. -Cóż - odrzekła przyjaciółka. - Dlaczego go nie zostawisz? -Jeszcze trochę. Najpierw chcę z pięć kilo schudnąć. ======================================= Policjamt zatrzymuje kierowcę i mówi: -Proszę otworzyć bagażnik. No to kierowca otwiera ten bagażnik, a w nim same noże. Policjamt się pyta: -Po co panu tyle noży? A na to kierowca: -Jestem żonglerem, pracuję w cyrku i jadę do pracy. Na to policjant: -To niech pan pokaże kilka sztuczek. Kierowca pokazuje. Obok przejeżdża para i facet za kierownicą mówi do żony: -Uff, dobrze że przestałem pić. Zobacz, jakie teraz testy wymyślili! ======================================= Klient zasnął przy stoliku w kawiarni. Podchodzi kelner i mówi: -Proszę pana, zamykamy! -Noo doobraa, tylko mi tu nie trzaskajcie drzwiami! xxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxxx Jest sierpień, miasteczko na Lazurowym Wybrzeżu, sezon w pełni – ale leje,więc puchy. Wszyscy pozadłużani.Na szczęście do jednego hoteliku przyjeżdża bogaty Rosjanin. Prosi o pokój. Rzuca na stół $100 i idzie go obejrzeć.Hotelarz chwyta banknot – i natychmiast leci uregulować należność u dostawcy mięsa, któremu zalega.Ten łapie banknot – i leci zapłacić nim hodowcy świń, któremu zalega za towar. Ten łapie te $100 – i leci zapłacić dostawcy paszy. Ten z ulgą bierze pieniądze i z tryumfem wręcza je prostytutce, z której usług korzystał na kredyt.Ta łapie pieniądz – i leci spłacić dług w hoteliku, z którego też korzystała na kredyt….. i w tym momencie Ruski schodzi z góry, oświadcza, że pokój mu się nie podoba – więc bierze swoje $100 i wyjeżdża.Zarobku nie ma, ale całe miasteczko jest oddłużone i z optymizmem patrzy w przyszłość. __________________ - Co dla mężczyzny oznacza posiłek z siedmiu dań? - Hot-dog i sześciopak. ======================= Na Uniwersytecie Jagiellońskim było czterech bardzo dobrych studentów, radzili sobie świetnie na wszystkich egzaminach i testach. Zbliżał się egzamin z chemii, miał być w poniedziałek o 8.00, wszystkim z ocen wychodziła 5. Byli tak pewni siebie, że przed egzaminem zdecydowali poimprezować u kolegów z uniwersytetu w Poznaniu. Było super, ale zapili ryja w weekend i jak zasnęli w niedzielę po południu, obudzili się w poniedziałek koło 12.00. Na egzamin oczywiście nie zdążyli postanowili zabajerować profesora. Tłumaczyli się, że w weekend pojechali do kolegów na uniwersytet do Poznania, aby pogłębić wiedzę i wymienić doświadczenia. Niestety w drodze powrotnej gdzieś w lasach złapali gumę, nie mieli koła zapasowego i długo nie mogli znaleźć nikogo do pomocy. Dlatego niestety przyjechali dopiero koło południa. Profesor przemyślał to i mówi: -Ok., możecie przystąpić do egzaminu jutro rano. Studenci zadowoleni, że się udało go zbajerować, pouczyli się jeszcze trochę w nocy i na drugi dzień przyszli jak zwykle pewni siebie. Profesor posadził ich w czterech osobnych pokojach, zamknął drzwi, a asystenci rozdali pytania. Cały test był za 100 punktów. Na pierwszej stronie było zadanie za 5 punktów, które wszyscy rozwiązali bez wysiłku. Na drugiej stronie było tylko jedno pytanie za 95 punktów: -Które koło? ========================================= Siedzi dwóch wędkarzy nad stawem. Jeden łowi na drogim zagranicznym sprzęcie, a drugi na patyk. Ten, co łowi na patyk wyciąga rybę za rybą, a drugi nic. W końcu nie wytrzymał. Idzie do tego co łowi na patyk i pyta: -Panie, co Pan robisz, że Panu tak te ryby biorą, a mnie nic? Przecież tyle na wędkę wydałem. -Panie, bo ja każdego robaka smaruję maścią na mendy. Po chwili zastanowienia wędkarz biegnie do apteki i woła od progu: -Dzień dobry, poproszę maść na mendy! -A co, złapał Pan? -Nie, ale mam pewne miejsce! ========================================= Policjant zaczaił się przy barze, aby przyłapać jakiegoś kierowcę na prowadzeniu samochodu po pijanemu. Kiedy bar już pustoszał, zobaczył mężczyznę, który zataczając się poszedł w kierunku parkingu. Potknął się o krawężnik, po drodze usiłował się dostać do pięciu samochodów, zanim trafił do swojego. Dłuższą chwilę grzebał przy stacyjce. Wszyscy kierowcy zdążyli już odjechać, zanim udało mu się uruchomić silnik. Policjant szybko wyskoczył z kryjówki i kazał mu dmuchnąć w balonik. Ze zdumieniem zauważył wynik: 0.0. -Jak to możliwe?! - pyta. -Dzisiaj mnie wyznaczyli na podpuchę...
    1 punkt
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...