Ranking
- uwzględniając wszystkie działy
-
Wprowadź datę
-
Cały czas
1 Październik 2007 - 11 Październik 2026
-
Rok
11 Październik 2025 - 11 Październik 2026
-
Miesiąc
11 Wrzesień 2026 - 11 Październik 2026
-
Tydzień
4 Październik 2026 - 11 Październik 2026
-
Dzisiaj
11 Październik 2026
-
Wprowadź datę
28.09.2013 - 28.09.2013
-
Cały czas
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 28.09.2013 uwzględniając wszystkie działy
-
Przypomnij sobie lekcje fizyki oraz wzór na pracę potrzebną do podniesienia ciężaru o wadze G na wysokość H. Praca ta będzie identyczna bez względu na to, czy będziesz ten ciężar dźwigał pionowo, czy też wtaczał go po równi pochyłej. Analogicznie działa to w przypadku opuszczania ciężaru G z wysokości H. Bez względu na to, czy ten ciężar spuścimy windą, czy też po trasie niebieskiej lub czarnej, to za każdym razem będziemy musieli w jakiś sposób wytracić energię równą G x H i zwróć uwagę, że długość trasy nigdzie w tym wzorze nie występuje. W przypadku zjazdu na nartach tę energię równą G x H wytracić musi nie kto inny, tylko właśnie narciarz, a w przypadku zjazdu np. samochodem, energia ta wydzieli się w hamulcach.2 punkty
-
Co Ci Czesi nie wymyślą? :biggrin: Zawody Free dla narciarzy na basenie pełnym pięknych Czeszek... ...w bikini :angel: Krom Wars [video=vimeo;74466373]2 punkty
-
No właśnie, w zasadzie odpowiedź wydaje się prosta, lecz ja należę do tych "ciężkich przypadków" Przez lata starałem się doskonalić swój śmig na moich prawie "ołówkach" i nie chciałem słyszeć, ani nawet patrzeć na ten carving :tongue: Aż w ostatnim sezonie ktoś skrytykował moje narty i stwierdził "że są tak miękkie i nie trzymają krawędzi, że nic na nich i nic z nimi nie da się zrobić - jak ty możesz na czymś takim jeździć ?" - zrobiło mi się trochę przykro na myśl, że kończy się okres jazdy ze sklejonymi nogami, a zaczyna jazda okrakiem :tongue: Nie miałem zbyt wiele czasu żeby poczytać i porównać, ale uznałem że Salomon 24 hrs powinien pasować do mojego poziomu, więc kupiłem w środku lata nowe za połowę ceny. Podejrzewam, że między moimi ponad 10-letnimi Blizzardami, a nowym Salomonem jest spora przepaść, i nie mogę się już doczekać śniegu aby sprawdzić czy to był dobry wybór.1 punkt
-
Ośrodki narciarskie przesadzają przy podawaniu długości tras - wyliczenia Christopha Schrahe Niemiecki kartograf Christoph Schrahe obliczył przy użyciu systemów GIS i GPS, że większość ośrodków narciarskich w Alpach mocno przesadza przy podawaniu długości tras. W niektórych kurortach wartości mają być nawet o 150 proc. wyższe niż w rzeczywistości. Schrahe, przy współpracy z narciarskim przewodnikiem "Where to Ski and Snowboard", pomierzył cyfrowo długości tras i stoków w ośrodkach we Francji, Austrii, Szwajcarii, Włoszech, ale też USA i Kanadzie i porównał je z liczbami podawanymi przez kurorty i operatorów wyciągów. W większości przypadków okazało się, że dane są mocno rozbieżne, a ośrodki "zawyżają" prezentowane wartości, które są dla wielu narciarzy jednym z czynników decydujących o wyborze miejsca spędzenia zimowego urlopu. Z obliczeń Niemca wynika, że największym "kłamcą" jest francuskie Vars, które informuje o 185 km tras, a Schrahe o 73 km. To wartość zawyżona o ponad 150 proc. Na "czarnej liście" znalazły się również m.in. Isola 2000 (120 km / 54 km wg Schrahe), 4 Vallées (362 km / 164 km) czy Les Sybelles (310 km / 141 km). Największy ośrodek narciarski na świecie - Trzy Doliny (Trois Vallées) we Francji zawyża wh Schrahe dane o 22 proc., ale z 493 km pozostaje liderem. W opracowaniu nie brakuje też pozytywnych przykładów. Schladming - jako jedyne - ma zaniżać dane o 10 km (121 km / 131 km). Wśród "świętoszków" są też Kitzbühel (0 proc. różnicy), Lech-Zürs (3 proc.) czy St. Anton. Badania Schrahe wywołały sporą burzę w krajach alpejskich. Ośrodki tłumaczą się, że "dane dostarczane są przez operatorów wyciągów", "liczone są zakosami, którymi poruszają się narciarze" czy też, że "niektóre trasy posiadają dzielą się i powinny być liczone podwójnie". Większość ośrodków i organizacji narciarskich zgodziła się, że powinny zostać wprowadzone wspólne standardy pomiarów, co - przy wątpliwościach, jakie mogą budzić - będzie sukcesem badania Schrahe. Źródło: www.travelmole.com1 punkt
-
Z pewnością trudniej osiągać będzie postępy. Nie mam zielonego pojęcia o tzw. procesie dydaktycznym, ale skoro kształcą nauczycieli, to z pewnością słusznie. Nauczyciele zaś w odpowiedni sposób dozują wiedzę i wymagania właśnie w tym procesie dydaktycznym, dostosowując do możliwości ucznia. Po prostu nie uczy się ucznia 5 klasy podstawówki rachunku różniczkowego, bo ledwo dorasta do równań kwadratowych (mam nadzieję, choć jak ostatnio obserwuję, to zaczynam w to wątpić). Może dałem zbyt prosty przykład, ale w przypadku nart nie zachodzi relacja w postępach nauki, jak choćby w przypadku związania gołowąsa z wprawną i doświadczoną ku...ą. Nauka jazdy na nartach to proces bardziej złożony, długotrwały i wymagający treningu na odpowiednich poziomach rozwoju. I tu bym zakończył, choć wiem, że niejeden Casanova zgłosi sprzeciw!:smile:1 punkt
-
przemyślałem i: - mamy sytuację gdy dwóch narciarzy ma ten sam wynik "odległościowy" - 40 km. Pierwszy jeździł na niebieskiej trasie - zjechał 15 razy po ok. 2.5 km. Pozostałe pół dna spędził w knajpie. Przewyższenia ma powiedzmy 5 km. Drugi ma też "odległościowo" 40 km ale jeździł na czarnej (np w Skiwelcie albo SFL). Wjechał 30 razy, ma 25 km przewyższenia. I jest to niesamowity wyczyn bo cały dzień grzał na maksa bez chwili przerwy. "Odległościowo" to samo, narciarsko przepaść. Pierwszy był niezmęczony, drugi skatowany - to samo przewyższenie - 10 km. Pierwszy na niebieskich przejechał 80 km. Odwiedził wyciągi 30 x, na knajpę nie było czasu - cały czas jeździł. Drugi był na tej czarnej 12 x - pozostałe pół dnia przesiedział w knajpie, Odległościowo wyszło mu 16 km. Czyli dla odmiany 5x mniej jak pierwszemu. Tyle tylko, że narciarsko to samo - pierwszy dość zmęczony, drugi także. Bo ich wyczyny są porównywalne. Dlatego uważam, że przewyższenie łatwiej pozwala ocenić "wynik" dnia - jeśli masz powyżej 15 km - to znaczy, że na knajpę i leżaki nie było miejsca. Z odległością nic nie wiadomo - 80 km to może być ekstrim jak i luzacka jazda. A ponieważ przewyższenie jest "nie manipulowane" i nie trzeba GPS to tym bardziej warto uznać je za podstawowe. Pogłębione oczywiście o odległość pozwala nam poznać po jakich trasach jeżdżono. A tutaj przypominam "rekordowy" wynik - 33 km w pionie http://www.skionline.pl/forum/showthread.php/17139-Taki-wykres?highlight=rekord Pogłębione informacją o odległości - 125 km (z GPS bo skiline pokazało 169 km) informuje nas, że średni spad wynosił 25% - czyli mocna czerwona trasa. A po uwzględnieniu czasu wjazdu można nawet obliczyć z jaką średnią prędkością koledzy jechali (choć to pokazał GPS - było coś koło 60 km/h) Pozdro Wiesiek1 punkt
-
No właśnie, jaką w tym sezonie napiszemy historię, przygodę? Kilka tygodni, może dwa, trzy miesiące, spakujemy narty i ruszymy. Gdzieś tam... w Góry. Nie wiem jak Wy? Ale ja zamierzam w tym sezonie odkryć coś nowego i być gdzieś tam, gdzie jeszcze nigdy nie byłem. Gdzie? Tego jeszcze nie wiem. To miejsce jeszcze nie przyszło do mnie... Narciarska przygoda w Ameryce Południowej? Gdzieś na innym kontynencie? Marzenia... ? Poniżej inspirujący filmik. [video=vimeo;74253873]1 punkt
-
Wyprawa Andrzeja Bargiela dociera na 6400 m.n.p.m [video=youtube;bP8mAd3ZlrY] [video=youtube;aIthZHoQZ0c] Andrzej i Grzegorz Bargielowie, Darek Załuski oraz Marcin Kin kontynuują swoją narciarską wyprawę na ośmiotysięcznik Shishapangma. Po wycieńczającym podejściu dotarli do kluczowej bazy numer jeden. W dniach 14 -16 września, uczestnicy wyprawy Shishapangma Ski Challenge przedostali się do bazy na lodowcu Yebokangal Glacier. 15 września wieczorem, wyprawa dotarła do bazy głównej (Base Camp, w skrócie BC) na wysokości 5 000 m.n.p.m. Tam spotkali się z czekającym na nich z całym ładunkiem zapasów, kucharzem Renzzim. Wspólnie z nim, 16 września, transportując sprzęt i ekwipunek na jakach, wyprawa przedostała się dalej do wysuniętej bazy na wysokości 5600 m.n.p.m. Zastali tam 5 innych wypraw. 17 września, po zaaranżowaniu obozu, wyprawa spotkała się z lamą, który odprawił rytualną pudżę (mszę) za powodzenie wyprawy. 18 września postanowili dojść do obozu I, już na nartach ski tourowych. Czekał ich kilkugodzinny, trudny marsz, poprzez skomplikowane formacje lodowcowe, w tym barierę lodowcową- tzw. Icefall. Po pokonaniu trudności, kontynuowali podejście już na nartach, do obozu pierwszego na wysokości 6400 m.n.p.m. Po odpoczynku i uzupełnieniu płynów, zjechali do bazy, w której regenerowali się przed sobotnim (20.09.) wyjściem aklimatyzacyjnym. Jego celem jest poprzez obóz pierwszy, dotarcie do obozu II oraz założenie obozu III. Wg. wstępnych założeń obóz II ma stanąć na wysokości 6700 m.n.p.m.. Obóz III już na 7500 m.n.p.m. Po dotarciu do obozu III, wyprawa zejdzie na noc do obozu II, skąd w dół do bazy. Dla wyprawy, to aklimatyzacyjne wyjście jest kluczowe w całym przebiegu wyprawy. Podczas zejścia z obozu I (6400 m.n.p.m.) Andrzej Bargiel i Darek Załuski, próbując skrócić trasę przez lodowiec, odnaleźli stare narty pochodzące z innej wyprawy. Znany jest fakt, że Jerzy Kukuczka- zdobywając swój ostatni ośmiotysięcznik- właśnie Shishapangmę (18.09.1987 r.), użył w powrocie nart. Szczyt zdobył z Arturem Hajzerem, który niechętny zjeżdżaniu w dół, schodził na piechotę. Czy stare narty należą do wyprawy Kukuczki i Hajzera? Być może dowiemy się wkrótce. Shishapangma Ski Challenge 2013 jest wydarzeniem inicjującym projekt „Hic sunt leones”. Pod łacińską sentencją oznaczającą „nieznane kraje” – skrywa się wielki narciarski plan, zakładający zjazdy z najwyższych szczytów Ziemi. Narty skracają wielogodzinne wędrówki w rozrzedzonym powietrzu, ułatwiają poruszanie się w głębokim śniegu. Celem „Hic sunt leones” będzie pokazanie, że narciarstwo to sport radosny, nawet na dachu świata - tłumaczy Bargiel. Realizacja tak ekstremalnych marzeń to nie tylko wyzwanie fizyczne i psychiczne, ale również finansowe. Na szczęście są w naszym kraju firmy, które są gotowe poprzeć nawet najbardziej ryzykowne przedsięwzięcia. Pierwszą z nich jest firma CTL Logistics kompleksowy operator logistyczny, który jest sponsorem strategicznym wyprawy. Kolejnymi jest LOTTO, sprzęt elektroniczny Sony, oraz łączność satelitarna TTcomm. Ekipę wspierają sprzętowo Salomon, Sunnto, Atomic, Pajak, a skrzydeł dodaje im Red Bull. Dodatkowe zdjęcia z wyprawy można znaleźć na stronie redbull.pl oraz w serwisie mediowym Red Bull Content Pool. Najnowsze informacje z ekspedycji będą publikowane blogu Andrzejbargiel.com, fanpage’u oraz na platformach partnerów medialnych czyli National Geographic, Malemen, Art. & Business, Teleexpress, RMF FM i Spotkania z Filmem Górskim. O oprawę PR’ową akcji dba firma JoyRide. Źródło: http://www.national-geographic.pl1 punkt
-
1 punkt
-
Zawsze możesz spróbować samodzielnie coś wybrać. Są pewne modele nart ogólnie uznane za lepsze od innych - w necie łatwo je namierzysz. (choć można by długo dyskutować czy to prawda, czy marketing i interesy wielkich firm) Wybór zależy też od ceny, perspektyw wykorzystania i planów rozwoju Twojej przygody z narciarstwem. Innymi słowy jeśli są ambicje i chęci i możliwości, to celuj trochę wyżej niż to co mogłoby wynikać z Twoich obecnych umiejętności... Jest szansa że dorośniesz do lepszych nart szybciej niż one się zużyją. Spróbuj wybierać tak: 1. http://www.skinet.com/ski/gear/skis 2. http://www.skionline.pl/worldskitest/ 3. http://armadaskis.com/ski-finder/ 4. http://www.ski-finder.co.uk/ 5. https://play.google.com/store/apps/details?id=com.skifinder Jest tego w necie znacznie więcej! A później znajdź sprzedawcę/sklep, kupuj i korzystaj... "winter is coming"1 punkt
-
Czy w SONie będą inwestycje, czy nie to powiem Wam, że mi to "dynda". A dlatego, że to nie nasze jęczenie o tym zadecyduje a ekonomia i rynek. Nie będą inwestować to raczej pozostaną skansenem, aż części do tych zabytków braknie (chyba, że Mostostal ma jakiś tajny składzik i ich poratuje :biggrin: z całym oczywiście szacunkiem dla kolegi Mostostala). Potem padną bo w okolicy nawet najmniejsze stacje mają większych rozmach. Chyba, że jakiś wariat będzie ich dotował jako muzemu narciarskiej perły ubiegłego wieku. Kwestia czasu. Uważam, że R. nie jest naiwny - paść stacji nie da, ale będzie inwestował w stopniu tak minimalnym, jaki wymuszą na nim inwestycje w sąsiednich stacjach. Jak najdłużej sprzedając świetliste plany rozwoju stacji, może ktoś kupi? Taka mentalność. Mam wrażanie, że gdyby nie inwestycje okoliczne np. w COS , to SON by nawet palcem nie kiwnął. A tu się ktoś z tego COSu wychylił z jakimś Lintnerem, no to też trzeba coś naopowiadać :stupid:. Życie pokaże czy to prawdziwe plany. Bez względu na powyższe ja na pewno jak co roku SON odwiedzę, bo lubię tam kilka tras. A do jakości obsługi i tras jestem przyzwyczajony, więc nie zwracam już na to uwagi. Tyle, ze to będzie wypad za każdym razem jednodniowy, bo na dłużej - no to już cierpliwości do tych orczyków nie mam.1 punkt
-
Kiedy ludzie się w końcu nauczą,że nie ma nic za darmo i coś takiego , jak darmowy karnet , nie istnieje.....Oj - naiwność ludzka nie zna granic , ale muszę przyznać ,że marketingowy bełkot FREE SKI dobrze Włochom wyszedł i się , jak widać , rozprzestrzenia..... Ostatnio znajomi kolegi znaleźli promocję z "darmowym karnetem"nawet w szwajcarskim Samnaun , tyle tylko ,że nocleg kosztował wtedy 450 euro za tydzień , ale zamówili,bo przecież karnet dostali GRATIS....promocja jak diabli....1 punkt
-
Cześć Widac jestem wyjatkowo tępy i mało uzdolniony ruchowo bo jeżdżę juz ponad 40 lat, byłem na wielu kursach i nadal nie jestem zadowolony z tego co prezentuję. Pozdrowienia1 punkt
-
1 punkt







