Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Ranking

  1. matei

    matei

    Użytkownik forum


    • Punkty

      8

    • Liczba zawartości

      84


  2. SB

    SB

    Moderator


    • Punkty

      4

    • Liczba zawartości

      7 967


  3. MB

    MB

    VIP


    • Punkty

      3

    • Liczba zawartości

      5 540


  4. idealist

    idealist

    Użytkownik forum


    • Punkty

      3

    • Liczba zawartości

      1 230


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 29.11.2013 w Odpowiedzi

  1. w jedyny dzień z taką pogodą w tym tygodniu sprawdziliśmy jak wygląda nowa kolej już w zimowej scenerii: prace i testy ostro idą, na górnej stacji ekipa od producenta pracuje codziennie jeszcze długo po zmierzchu,A pozytywne zmiany na Skrzycznem to nie tylko nowa kolej i nowe, szybsze bramki wejściowe - wyjaśni się niebawem!wrzucamy kilka zdjęć, reszta do zobaczenia u nas w galerii: https://www.facebook.com/media/set/?set=a.625379234185161.1073741891.297779683611786&type=1
    4 punkty
  2. Odszukałam sobie ten wątek i buzia mi się cieszy, bo za kilka tygodni będę miała okazję pojeździć w tym ośrodku. Tutaj muszę wyznać, że pierwotny plan był inny. Wymyśliliśmy, że na krótki wypad narciarski z Warszawy dobre będą Czechy, a konkretnie Szpindlerowy Młyn. Miałam już nawet zarezerwowaną kwaterę, kiedy włączył mi się "szperacz" i zachciało się poszukać, czy aby nie można za te same pieniądze pojechać do Austrii. Porównanie wypadło tak: kwatera: Spindlerowy, "apartament" dla 4 osób na 5 dni, o zawrotnej wielkości 18m - 1900zł, wszystko, co było tańsze miało standart wczesnego Gierka i fatalne opinie turystów Austria - apartament 70m, praktycznie na stoku w małym ośrodku Hochrindl, 10km od TH - 1200zł skipasy na 4 dni: Czechy - ok.460zł, Austria - ok.590zł koszt paliwa i winiet - wiadomo, do Austrii trzeba dołożyć, bo jest ok.400km dalej i co najważniejsze: ŚNIEG: Czechy - w porywach do 15cm na dzisiaj Austria - 90-110cm i widok na kamerkach przyspieszający bicie serca więc nawet JEŚLI (podkreślam "jeśli") wyjazd do Austrii wyjdzie drożej, to jakość oferowanej usługi we wszystkich wymiarach jest dla mnie nieporównywalna. Tak więc czekamy i przebieramy nóżkami...
    3 punkty
  3. oficjalnie ogłoszono termin, nikt się nie kwapi, więc podajemy: otwarcie nowej kanapy z Jaworzyny na Skrzyczne będzie 16 grudnia!nie znamy na razie żadnych szczegółów, ale zrobilismy wieczorne zdjęcie w środę - jedna kanapa już wisi to testów
    3 punkty
  4. Ale to są inwestorzy, a nie szaleńcy, którzy tylko patrzą, żeby gdzieś utopić pieniądze! W programie telewizyjnym, do którego link podałem, Andrzej Gocman, który do spółki z Andrzejem Bachledą założył ośrodek narciarski w Sieprawiu, mówi że przez 10 lat istnienia ośrodka jeszcze nie odzyskali swoich pieniędzy! Spółka Eco-Sport, która poprzednio prowadziła ośrodek na Górze Chełm, z każdym rokiem swojej działalności popadała w większe długi. Dopiero p. Paskowi udało się odwrócić tę tendencję gdy i zimą 2011/12 wyciąg po raz pierwszy zarobił na siebie, to cwaniacy od razu wyciągnęli łapy po niego. Jest takie powiedzenie: Gdyby babcia miała wąsy, to by była dziadkiem. Jak na razie nic w prawie się nie zmienia i nie zanosi się na to, by coś się zmieniło. W Zakopanem jeden Byrcyn pozbawił miasto stoku narciarskiego będącego prawie symbolem Zakopanego i nic się w prawie wówczas nie zmieniło. Na Górze Chełm, o której w Warszawie mało kto słyszał, ośrodek ulega degradacji, stok narciarski już drugi rok zarasta, a wyciąg rdzewieje i jego infrastruktura gdzieś znika. Dolny peron wyciągu miał obudowę, taką jak inne wyciągi krzesełkowe, teraz jej już nie ma, gdzieś zniknęła. Samo nasuwa się powiedzenie, że gdy Bozia chce kogoś pokarać, to mu najpierw rozum odbiera. A Niemcy mówią na to "Polnische Wirtschaft".
    2 punkty
  5. To znacznie zmodyfikowany i rozbudowany tekst napisany przez mnie parę lat temu. Widząc ciągle na forum te same zapytania, nadzieje i mity pojawiające się w kolejnych postach pomyślałem, że może trochę pomoże on nabywcom zagubionym w marketingowym bełkocie. Co kupić? Zadajesz to pytanie w nadziei, że Forumowi eksperci podejmą za Ciebie wysiłek wyboru i sklecą odpowiedź. Najlepiej konkretny typ narty z linkiem do jakiegoś sklepu albo aukcji. W końcu przecież się nie znasz a do tego nie masz czasu aby się nad tym zastanowić. Ale mam kiepską wiadomość - niekoniecznie jest to dobra taktyka. I dlatego proponuję weź sprawy w swoje ręce! 1. Nie licz, że znajdziesz tu ekspertów, którzy mają objeżdżone szersze spektrum nart. Aby uzmysłowić Ci jak wygląda obecny rynek podam, że w interesującej mnie kategorii szerszych (od 80 mm pod butem) nart tylko firma Voelkl ma kilkanaście "męskich" aktualnych modeli. Mimo szczerego wysiłku udało mi się pojeździć tylko na części z nich. A dużych producentów jest jeszcze kilkunastu a małych dziesiątki. Sadzę, że nie ma już od dawna nikogo na świecie kto by to ogarnął. A dowodem na to nich będzie procedura testów nart - statystyczna z udziałem dużych grup testerów ale... jednorazowa w warunkach jakie się akurat trafiły i tak naprawdę obejmuje może 5-10% głównej oferty. 2. Na szczęście narta jest znacznie mniej ważna niż Ci się wydaje. Już but jest zdecydowanie ważniejszy. Ale najważniejsze są umiejętności. Na każdej narcie można wszędzie zjechać choć w określonych warunkach zdecydowanie lepiej jeździ się na jednych jak drugich. A ponieważ to wątek o doborze nart to skoncentruje się na doborze nart do warunków i predyspozycji narciarza. 3. Producenci namnożyli wiele bytów niepotrzebnych. Kategorie, podkategorie, narty męskie i kobiece. Uprośćmy tę nadmiernie rozbudowaną taksonomię. Pomijając narty "specjalistyczne" możemy podzielić je na: - slalomowe (czyli krótkie i mocno taliowane) - gigantowe (dłuższe i mniej taliowane) - freeridowe (jeszcze dłuższe, zdecydowanie szersze i mniej taliowane, już oblgatoryjnie z rockerami) Do pierwszych zaliczylibyśmy więc narty SL z grupy race oraz całą grupę allround i pewnie cross, do drugiej GS z grupy race i całą grupę all mountain. Dla trzeciej jako wyznacznik proponowałbym przyjąć szerokość >90 mm pod butem. Narty pierwszej kategorii powstały z myślą pokonywania skomplikowanego "wymuszonego" toru z częstymi zmianami kierunku, drugie przeznaczone są do jazdy z wielkimi prędkościami po łagodniejszym torze, domeną trzecich jest poruszanie się w nieprzygotowanym terenie. Są oczywiście jakieś mieszańce "międzygatunkowe" - czasem to są ciekawe pomysły, czasem marketing. W ramach danego gatunku produkowane są narty o bardzo różnej sztywności i z różnych materiałów. zapamiętaj więc, że geometria i sztywność to najważniejsze parametry wpływające na wybór nart. 4. Geometria jest podstawowa - z tych trzech gatunków musisz wybrać ten preferowany. Gdybym był złośliwy napisałbym wybierz slalomki i basta! Bo koniec końców (w Polsce) wszyscy je kupują. Wskazania na poszczególne typy są następujące: - jeśli lubisz poranny sztruks a po pierwszych muldach stwierdzasz, że trzeba pójść do restauracji - wybierz narty wąskie z pierwszej lub częściowo drugiej grupy. - jeśli masz ADHD i jazda dłużej niż przez sekundę bez zmiany kierunku jest nieznośna to zdecydowanie wybierz slalomki, wskazaniem też byłyby strome trasy gdzie trzeba kontrolować prędkość, uprawianie slalomu specjalnego i mały boks dachowy - jeśli jesteś demonem szybkości, lubisz ostrą i długą jazdę, realizujesz się za granicą - to gigantki. A jeśli lubisz popołudniową ciapę i zmuldzony stok to te o większej szerokości. - gdy na boisku jeździsz z konieczności bo obok nie ma śniegu to trzecia grupa będzie najodpowiedniejsza. 5. Magiczne R - wszystkie współczesne narty nie mają prostych krawędzi (w rzucie z góry) - ograniczone są łukami o podanym przez producenta promieniu R. Należy to rozumieć następująco na narcie o promieniu R można wyciąć czyste łuki w zakresie ca 0.5 R do R. Czyli slalomka o taliowaniu 12 m umożliwia wykonanie czystych ciętych łuków w zakresie 6-12 m a gigantka taliowana 30 m w zakresie 18- 30 m. Nie oznacza to jednak, że nie można wykonać skrętów o innym promieniu - wystarczy nartę wprowadzić w ześlizg i można obrócić się nawet w miejscu - na każdej narcie. Magiczny promień traktuj jako daną pomocniczą i się nim nie przejmuj. 6. Związek geometrii z warunkami i stylem jazdy. Jazda na krawędzi (cięta) zmieniła bardzo sposób budowy nart. dawniej narty były sztywne i było to korzystne, teraz podczas skrętu ciętego z definicji narta jest silnie wyginana (o czym de facto pisałem powyżej) więc musi być elastyczna (stąd konstrukcja sandwiczowa). Z drugiej strony elastyczna narta ma dużo wad - podatność na nierówne podłoże, wchodzenie w drgania przy dużych prędkościach, nieprzyjemną właściwością nart mocno taliowanych (wąskich w środku i z szerokimi przodami) jest wrażliwość na momenty skręcające czyli sytuacja gdy środek jest zakrawędziowany, a przód leży płasko. Podsumowując to chciałbym podkreślić więc, że sztywność narty jest kompromisem powinna być taka, że potrafimy ją wygiąć gdy chcemy a nie powinna sama być zbyt podatna. Hmmm, czy nie jest to coś podejrzanego - raz elastyczna a raz sztywna. Sam to odczułem jak przesiadłem się przy mojej niewielkiej wadze na sportową SL - mogłem zjechać z każdą prędkością nawet ze stromych stoków ale "straciłem" całkowicie wigor jaki miałem na poprzednim "sklepowym" modelu. Ale jazda na krawędzi to nie jest jedyna technika narciarska a jadąc ześlizgiem są wyraźne korzyści z narty mało podatnej. Proponują założyć sobie na próbę starą prostą dobrą dechę o konkretnej długości i zobaczyć jak pięknie te narty się sprawują w takiej jeździe. A jeśli uważasz, że dotyczy Cię tylko jazda cięta to albo jesteś zawodnikiem albo jeszcze nie jeździsz. Podsumowując - krótkie, mocno taliowane narty to mocno wyspecjalizowany sprzęt i warto go kupić mając pełną świadomość tego z pełną odpowiedzialnością napiszę, że dla przeciętnego narciarza promień >16 m jest wystarczający a umożliwia wykonanie zgrabnych lekkich i wystarczająco sztywnych nart 7. Co to znaczy krótka, długa narta? Teraz to proste - krótka to poniżej wzrostu, długa powyżej. 8. Dobór długości nart. Zamiast zmuszać nas wszystkich do ciężkiego wysiłku intelektualnego proponuję skorzystać z kalkulatorów. Najlepiej z dwóch, trzech opartych na różnych parametrach (waga, wzrost). Część kalkulatorów podawanych przez producentów skierowuje nas czasem do zbyt krótkich modeli dla "dużych" narciarzy bo firma nie ma odpowiednich modeli (tak było np. w przypadku Kaestle). Najogólniej nart krótkich należy unikać niezależnie od propagandy uprawianej przez sprzedawców (chyba, że jest to absolutnie świadoma decyzja fana SL). zawsze zaś polecę narty +5-10 cm 9. Szerokość nart. W jeździe na krawędzi na twardym podłożu lepsza będzie narta wąska (bo mniejszy mimośród i szybsze przerzucenie krawędzi). za to w warunkach miękkich ta szersza. Ponieważ jednak na twardym i tak każda narta spokojnie da sobie radę to zysk z wyboru szerszej narty może być duży. Pod jednym wszak warunkiem, że masz zamiar śmigać po odsypach czy na topniejącym stoku. A jeśli tak jest to 80 mm jest dla Ciebie! 10. Sposób montażu wiązań - rzadko poruszany a bardzo interesujący temat. Różne typy nart mają bardzo różne punkty montażu wiązań - w nartach SL zdecydowanie najbardziej do tyłu. Taki montaż zakłada nisko pochyloną maksymalnie do przodu sylwetkę i jazdę na krawędzi. Taki montaż jest bardzo niekorzystny we wszystkich innych zastosowaniach narciarskich dając niezrównoważony moment obrotowy, kiepskie są w śmigu, skokach, obrocie przez piętę. dla odmiany montaż z TT (fun park) daje narty nadskrętne, ale zdecydowanie wolę go od tego pierwszego w zastosowaniach "uniwersalnych". Uff geometria za nami. 11. Dobór sztywności nart. Tutaj występują dwie szkoły. Część forumowych kolegów i koleżanek wychodzi z założenia, że sztywna narta jest zawsze lepsza od bardziej podatnej i lepiej mieć tą lepszą. Ale inni uważają, że nie należy przesadzać i początkujący powinien wybrać modele umiarkowane. Skłaniałbym się do tej opinii - jeśli nie masz zbyt wielu kilogramów i dynamiki. W sztywności nart łatwo się zorientować po cenie. Czym droższa tym sztywniejsza. A na poważnie to w slalomkach grupa race jest sztywniejsza od allround. W pierwszej idą po kolei komórka, pierwsza sklepówka, druga sklepówka. W nartach gigantowych jest podobnie ale w grupie szerszych all mountain można trafić też narty bardzo sztywne. Trzeba sobie jasno powiedzieć, że twarde narty są odpowiednie na twarde warunki a miękkie na miękkie (pod warunkiem spokojnej jazdy). Jeśli jesteś wysportowany, ambitny i ciężki wybierz narty sztywniejsze. A jeśli nie lubisz się przemęczać a ewentualny lód przeczekasz w knajpie to miększe. Ale w każdym wypadku unikaj nart "dla początkujących", "wybaczających błędy", "łatwych" - to propaganda producentów, którzy raz chcą Ci sprzedać badziewie aby za rok sprzedać narty dla "średniozaawansowanych" a na końcu normalne. 12. O czym nie napisałem? Lista bardzo długa o roli płyt pod wiązaniami, szerokości piętek i ich właściwościach, bardziej nietypowych taliowaniach, wygięciu nart (camber, rodzaje rockerów), kształcie dziobów. Oddzielnym tematem jest pojęcie narty "uniwersalnej" pod którym to próbuje się sprzedawać zupełnie różne koncepcje (np. narty SC albo AM lub nowoczesne freeridówki z "podwójnym" taliowaniem). Ogólnie wolałbym pojęcie narciarza uniwersalnego a nie narty uniwersalnej... 13. Jak już dokonałeś wyboru gatunku nart, obliczyłeś długość, dobrałeś szerokość i pomyślałeś o jej twardości to najgorszą robotę masz za sobą. Z czystym sumieniem powiem, że niezależnie jakiego producenta wybierzesz to będziesz zadowolony. Przy wyborze konkretnej firmy możesz kierować się następującymi przesłankami: - wszyscy mają Progressory to ja też je kupię - wszyscy mają Progressory to ja ich nie kupię - kolor i rysunek danego typu będzie mi pasował do kurtki - na nartach tej firmy wygrywają w PŚ - ich narty są robione ręcznie (WOW - pewnie strugane siekierką) - nie mam zamiaru kierować się ww przesłankami i poszukam okazji A ponieważ się nie znamy to naprawdę, choćbyśmy chcieli, to nie wybierzemy dobrze za Ciebie - chyba, że wypełnisz 100 stronicową ankietę psychologiczną. Pozdro Wiesiek
    1 punkt
  6. Musze przyznac, ze coraz rzadziej tu zagladam. Jakos tematy poruszane malo mnie wciagaja a moze tez mam mniej czasu? Chyba jednak forum sie zmienilo, dyskusji na temat techniki praktycznie juz nie widac ... no i jakby spokojniej :biggrin: Jak znajde czas to wygrzebie jakies stare watki na temat techniki moze jeszcze sie rozwina :wink:
    1 punkt
  7. Zagląda zagląda:smile: Umarł Figo, niech żyje MB
    1 punkt
  8. Chyba żyje, maiłem z nim ostatnio kontakt esowy, pisał że pije, znaczy napisał że jest na imprezie:smile:
    1 punkt
  9. żarłok :wink: :biggrin: wszędzie w galerii, zdjęcia tylko nad pełną michą :angel: :applause: a knajpka nie nazywa się Szarotka tylko Edelweiss :crazy:
    1 punkt
  10. Mimo, że zdecydowanie wolę Austrię od Włoch to z tą muzą to trudno się nie zgodzić - zawsze zadaję sobie pytanie - skąd oni to biorą:eek: Pozdro Wiesiek
    1 punkt
  11. W tej tam "po prawej" knajpce o dzwięcznej nazwie "szarotka" jadłam przepyszne pierożki :redface:
    1 punkt
  12. Jak tu gadać o technice skoro po jednym a spokojnie po drugim sezonie wyskakują "w skali forum" poziomy na SZUSTKĘ
    1 punkt
  13. W jednym z tematów wstawiałem film z ostatniego mojego wyjazdu na narty, gdzie dość dużo "mnie" jest w ruchu że tak powiem, liczyłem że pojeździcie sobie po mnie jak po burej suce, a tu nic!!! Oczywiście ja nie jestem wcale zadowolony z swojej jazdy, największy błąd to brak laptopa na wyjeździe, żeby sobie móc podejrzeć wieczorem jak to wyglądało i co zrobić żeby to i owo poprawić, a oglądanie tego już po powrocie do domu, to trochę za późno:rolleyes:: [video=youtube;gkqk6s9e2gE]
    1 punkt
  14. Od jutra rusza Kornock, dzisiaj go cały dzień gładzili i widać na kamerkach że jest wylizany jak ..... w noc poślubną
    1 punkt
  15. NIE! Nikt w PKLu nie upadł ani na głowę ani na d... Przepraszam bardzo,nikogo nie chcę urazić. Na głowę to upadli ci co stoją kilka godzin w kolejce aby wydać te pieniądze. A jak widać na fotkach i kamerkach takich nie brakuje. Jeśli rośnie popyt na mój towar to też mam odwagę nieco podnieść cenę. A jakby stali w kolejce do mnie,jak na Kasprowy stoją, to też nie miałbym skrupułów. Zazwyczaj muszę czekać baaaaardzo cierpliwie aż ktoś się pofatyguje aby coś co wyprodukowałem nabyć.
    1 punkt
  16. Ty leniu pana Boga!!! :smile: (tak mawiali starzy) Czytaj,czytaj. Tam wszystko jest opisane.:laughing: Pomogę Ci tylko tyle: -jedno krzesło -nowa knajpa obok krzesła
    1 punkt
  17. Trochę się pośpieszyli jak z tego postu wnioskuję. Wąsko, dosyć kręto ,mało śniegu i otwierają stację:
    1 punkt
  18. No nie, nie, nie...! Chris_M nie zauważyłeś że ten szef od dróg już se poszedł w pi... razem z zegarkiem. Do tego szef szefów zrobił połajankę dla pomocników i rozpierduchę pokazową dla gawiedzi.Teraz to juz będzie normalnie. Zobaczysz!:smile:
    1 punkt
  19. Są busy z dworca autobusowego w Zakopanem. W tamtejszym pierdolniku polecam przejść się na dworzec poczytać tabliczki z rozkładami jazdy i pogadać z kierowcami. Bo wszystko razem to "wolna amerykanka" :stupid:
    1 punkt
  20. Tylko narty, czy coś więcej? Jesteś z Wrocławia, pracujesz w Irlandii. Myślę, że Czarna Góra Cię zabije, dużo wyciągów, trochę infrastruktury i czarna dziura Zieleniec bardziej, tam masz trochę oddechu, dobry mikroklimat, ładne pensjonaty, ale tylko jedna długa droga i po obu stronach domy. Polecam Zakopane, chociaż oblepione reklamami, nastawione na zyski i wszędzie chciwi ludzie to tam masz ciągle Polskę. Zamieszkaj w rejonie Wielkiej Krokwi, na uboczu. Spacerujcie Drogą pod Reglami, na narty możesz jeździć przez Nosal do Małe Ciche. Knajpy z regionalną kuchnią, zawsze najpiękniejsze Tatry. Odwiedź muzeum Hasiora, szlakiem Witkacego, teatr, basen - trochę słaby, ale zawsze basen. Przypomnisz sobie Polskę, kiedy ludziom zależało na czymś więcej niż pieniądze. Kup mapę i chodźcie tam, gdzie mało ludzi. Jeżeli lubicie? Tak bym zrobił, ja mam słabość do Zakopanego, mrużę oczy i zapominam o góralach, którzy teraz myślą tylko o kasie. Tam jest polska kultura, historia. Warto, zawsze tak robię wiosną.
    1 punkt
  21. Wpada kobieta do sklepu i mówi: - Poproszę kwas dysoksyrybonukleinowy w butelce. - Przepraszam, w czym? ''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''' Rozmawiają dwie przyjaciółki: - W końcu mi się oświadczył - To wspaniale! Mów, co i jak! - Przyjechał do mnie pod dom na białym koniu i wspiął się do mojego okna po piorunochronie. - Och, to takie romantyczne! - To obrzydliwe! Koń narobił na podjazd i zjadł moje pelargonie. ''''''''''''''''''''''''''''''''''''' Nauczyciel- osoba, której się kiedyś wydawało, że lubi dzieci ''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''''' – Dzień dobry! Rejestracja? Chciałbym dowiedzieć się o stan zdrowia Marka Kozłowskiego. Leży w sali 302. Poprawiło mu się choć trochę, czy wciąż jest kiepsko? – Chwileczkę, połączę z dyżurką pielęgniarek. Po dłuższym oczekiwaniu: – Słucham, pielęgniarka dyżurna. – Chciałbym się dowiedzieć o stan Marka Kozłowskiego z 302. – Chwileczkę, połączę pana z lekarzem dyżurnym. Po jeszcze dłuższym oczekiwaniu: – Tak, słucham. – Dzień dobry doktorze. Chciałbym się dowiedzieć, w jakim stanie jest Marek Kozłowski, który od trzech tygodni leży w sali 302. – Chwileczkę, zajrzę do karty pacjenta. Po jeszcze chwili oczekiwania: – Hmmm, a więc tak: Miał dziś apetyt, ciśnienie tętnicze i puls są stabilne, dobrze reaguje na wprowadzone leczenie. Jutro planujemy odłączyć mu monitor EKG. Jeśli nic się nie wydarzy w ciągu kolejnych 48 godzin, jego lekarz prowadzący wypisze go jeszcze przed weekendem. – Ach, to wspaniałe wiadomości! Ogromnie się cieszę. Dziękuję, doktorze. – Sądząc z Pańskiego tonu zapewne jest Pan bardzo bliskim krewnym pacjenta, czy tak? – Ależ nie! Mówi Marek Kozłowski we własnej osobie. Dzwonię z sali 302! Lekarze i pielęgniarki tylko wchodzą i wychodzą, ale nikt o niczym mi nie mówi… A ja chciałem się tylko dowiedzieć, co ze mną! Dziękuję za informację! ,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,, Otworzyłem lodówkę i stwierdziłem, że zostanę wegetarianinem. Przynajmniej do następnej wypłaty... ,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,, Wczoraj drwal Eryka Półtorak wracał z pracy, niosąc swą piłę spalinową Husqvarna. I wtedy napadło na niego 3/4 chuligana... ,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,,, Pewien facet chciał przenocować w hotelu, ale wszystkie pokoje były zajęte. - Może ma pan jednak jakiś wolny pokój, albo chociaż jakieś łóżko? Mogę spać gdziekolwiek - poprosił recepcjonistę. - No cóż, mam dwuosobowy pokój w którym mieszka tylko jeden facet i prawdopodobnie byłby zadowolony ze współlokatora, bo to obniżyłoby mu koszty. Ale prawdę mówiąc on chrapie tak głośno, że skarżą się na niego lokatorzy sąsiednich pokoi, tak więc nie wiem, czy będzie pan zainteresowany. - Nie ma sprawy, wezmę ten pokój. Następnego ranka recepcjonista pyta faceta: - Jak się panu spało? - Lepiej niż kiedykolwiek. - A co z chrapaniem - nie przeszkadzało panu? - Nie, natychmiast go uciszyłem. - W jaki sposób? - Już był w łóżku chrapiąc, kiedy wszedłem do pokoju. Przechodząc pocałowałem go w policzek i powiedziałem "Dobranoc, przystojniaku!", a on nie zmrużył oka całą noc obserwując mnie! ,,,,,,,,,,,,,,,,,, Minister edukacji po raz dziesiąty z rzędu oblał maturę. Minister zdrowia zmarł czekając w kolejce na operację onkologiczną. Minister transportu stracił prawo jazdy. Dopiero wtedy emeryt Kowalski wypuścił złotą rybkę.
    1 punkt
  22. na dobry sen - Skrzyczne, górna stacja dziś wieczorem :)jutro, pojutrze podrzucę zajawkę i linka do najnowszych zdjęć - pierwsza kanapa wisi na linie, a już gdzieś z połowa w hangarze!
    1 punkt
  23. Poczytałem . Narty wymagające i raczej dla młodych i silnych.Dasz radę.Powodzenia:smile:
    1 punkt
  24. Wrzucam nie najnowszy filmik dotyczący Kasprowego, trochę teorii ale warto obejrzeć do końca jak wygląda "polska" turystyka amatorska. [video=youtube;25d7-tTlGhI]http://www.youtube.com/watch?v=25d7-tTlGhI&feature=related Ja osobiście jakiś czas temu we wrześniu wchodziłem na Zawrat po łańcuchach w śniegu (czapka, polar, rękawiczki, wysokie buty) z góry schodziły rodziny w krótkich spodenkach i japonkach :stupid:
    1 punkt
  25. Odkąd sięgam pamięcią, zawsze jeździłam na nartach. Nic więc dziwnego, że wkrótce po narodzinach pierwszej córki zaczęłam się zastanawiać, kiedy ją postawię na deskach. Nastąpiło to całkiem szybko, bo już niespełna trzyletnia Iga robiła pierwsze szusy na dwóch deskach pod okiem instruktora na stoku pod Nosalem w Zakopanem. Kolejny sezon przyniósł duże postępy. Godziny spędzone na stoku, a także celne uwagi świetnego trenera zrobiły swoje - nie to, żebyśmy mieli już małą mistrzynię, ale jazda na wyciągu i zjazd z trudniejszej góry nie stanowiły dla naszej czteroletniej córki najmniejszego problemu. PRZEDSZKOLE NA DWÓCH DESKACH Z pięcioletnią Igą i dwuipółletnią Adą pojechaliśmy po raz pierwszy na nar-ciarskie przedszkole. To wyjazd, podczas którego dzieci mają przez kilka godzin dziennie zajęcia na stoku, a popołudnia zapełnione działaniami artystycznymi. Rodzice mogą w tym czasie również trochę pojeździć na nartach lub poodpoczywać. Rozwiązanie idealne, pod warunkiem że dziecko ma już około 4 lat. Dlatego też w pełni z takiej organizacji dnia mogliśmy cieszyć się dopiero rok później. Zapakowanym po dach samo-chodem wyruszyliśmy do Białki Tatrzańskiej, gdzie czekał na nas znany z poprzedniej zimy pensjonat. Usytuowany był idealnie: 3 metry od najbliższego wyciągu (w sam raz dla początkujących małych narciarzy); 30 metrów od nieco trudniejszego stoku i karczmy i kilkanaście minut jazdy busem od całkiem sporego kompleksu narciarskiego. TU RZĄDZĄ MALI NARCIARZE Kilkanaścioro dzieci w różnym wieku - istne Śnieżne Potwory (tak nazywa się klub, z którym jeździmy na narty) - opanowało lokal, nie pozostawiając wątpliwości, że przed nami intensywny tydzień, w którym wszystko może się zdarzyć. Przed pierwszym wyjściem na narty byłam pełna obaw. O ile zupełnie nie martwiłam się o Igę, dla której, jak sama stwierdziła, "jazda na nartach to bułka z masłem", o tyle podejrzewałam, że po pięciu minutach na stoku młodsza Ada zarządzi odwrót. Cały czas nie mogę uwierzyć, jak bardzo się myliłam. Kombinezon, rękawice, buty, narty, kask - granatowa kula stała zwarta i gotowa, uważnie słuchając poleceń instruktorki. Gorzej było, kiedy musiała zacząć się poruszać podczas codziennej rozgrzewki, bo nadmiar odzieży i obcy sprzęt na nogach krępowały ruchy i utrudniały manewry. Ale aż miło było patrzeć, z jakim zapałem podnosi się po kolejnych przewrotkach. RODZICE PRECZ! No właśnie - patrzeć. Szybko przekonaliśmy się, że podglądactwo w tym wypadku nie jest wskazane. Gdy tylko nasz najmłodszy narciarz dostrzegał nas w okolicy, zapał i uśmiech na twarzy ustępowały miejsca marudzeniu i mazaniu się. No i doigraliśmy się - instruktorka Marta wydała katego- ryczny zakaz pojawiania się w polu widzenia. Skądinąd słusznie, choć to oznaczało, że bez teleobiektywu nie mamy szans na uwiecznienie pierw-szych szusów latorośli. Podczas gdy grupa najmłodszych narciarzy w swoim tempie, z licznymi przerwami na lepienie bałwanów, rzeźbienie w śniegu i wspinanie się na niewielką górkę zdobywała nowe umiejętności, starsze Śnieżne Potwory szlifowały skręty, hamowanie i jazdę jeden za drugim. Miło było patrzeć na sunące wężykiem starszaki w odblaskowych kamizelkach, podążające po śladzie instruktora. A to, że raz na jakiś czas ktoś kogoś wyprzedzał lub nie zdążył zahamować, to już zupełnie inna historia ZE ŚPIEWEM NA USTACH Kolejne dni przynosiły widoczne postępy, zarówno u mniejszego, jak i u większego śnieżnego potwora. Ukrywając się to za ratrakiem, to za wypożyczalnią nart, przyglądaliśmy się jadącej na wyciągu, a po chwili sunącej w dół Adzie. Widok był przezabawny. Naszemu dziecku buzia się nie zamykała - jeśli był ktoś obok, coś opowiadała; kiedy przemieszczała się na talerzyku pod górę, śpiewała sobie pod nosem, dobrze się przy tym bawiąc. O tym, że śpiew nie tylko nie przeszkadza w jeździe, a wręcz pomaga, przekonaliśmy się podczas zawodów na zakończenie wyjazdu. Ada, najmłodsza uczestniczka slalomu, bez większych problemów, jak zawsze ze śpiewem na ustach, dwukrotnie pokonała trasę. Jak się okazało, nie była jedyną, która w ten sposób dodawała sobie animuszu - także Iga wpadła na metę, nucąc piosenkę DALEJ I WYŻEJ W tym roku postanowiliśmy podjąć kolejne narciarskie wyzwanie, jakim jest wyjazd w Alpy. Wszyscy bardzo się na to cieszymy, choć znów kiełkuje we mnie niepokój. Nie dość, że dotarcie na miejsce zajmie nam kilkanaście godzin (jak to dobrze, że ktoś wymyślił audiobooki!), to na dodatek formuła wyjazdu zakłada, że dzieci będą spędzały na stoku z instruktorami kilka godzin dziennie, bez mo- żliwości wcześniejszego powrotu do hotelu. Zapytałam Igę i Adę, czy na pewno dadzą sobie radę. "Mamo, przecież mam już prawie siedem lat" - odparła Iga. "Na pewno dam sobie radę, najwyżej Marta weźmie mnie na plecy" - z zadowoleniem stwierdziła Ada. Wygląda na to, że obie dziewczynki połknęły bakcyla! Źródło: Dziecko
    1 punkt
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...