Ranking
Popularna zawartość
Treść z najwyższą reputacją w 29.12.2013 w Odpowiedzi
-
Dodałem już zdjęcia z dzisiejszej "wycieczki" na Pilsko. To co zrobiłem nie było zbyt rozsądne i kilka razy miałem "pełne pory" jak drzewa łamały się i spadały dookoła. W Korbielowie dzisiaj wiało, ale nie tak jaki kilka dni temu, kiedy prędkość wiatru przekroczyła 170 km/h. Wlazłem w to największe pobojowisko. Chodziłem nad drzewami i pod drzewami. Widziałem połamane orczyki i line przyciśniętą do ziemi. Złamane drzewo zrzuciło jedną z lin krzesła! Co pozostawił halniaczek po sobie? Zobaczycie tutaj5 punktów
-
Niepokojące informacje o stanie Schumachera. Najbardziej utytułowany kierowca Formuły 1 w historii, Michael Schumacher, został przewieziony helikopterem do szpitala we francuskim Moutiers. Niemiec uległ wypadkowi podczas jazdy na nartach. Pierwsze doniesienia mówiły, że nie stało się nic poważnego, ale wieczorem pojawiły się już dużo bardziej niepokojące. Do wypadku doszło na stoku w Meribel, w alpejskim regionie Trzech Dolin. Dyrektor tamtejszego ośrodka, Christophe Gernignon-Lecomte, poinformował, że "Schumiego" zabrano od razu do szpitala w Moutiers, 15 kilometrów od miejsca zdarzenia. Uratował go kask Wg portalu Europe 1, który pierwszy poinformował o wypadku, Schumacher był na stoku sam. Radio RMC dodało, że stan Niemca jest stabilny i co najważniejsze, nie stracił przytomności. Doznał urazu głowy, ale nie wiadomo o jakim charakterze. Na miejscu pracuje francuska policja. - Stan zdrowia nie zagraża życiu. Jest wręcz dobry. Miał na sobie kask, gdy uderzył głową w skałę - dodał Gernignon-Lecomte. Wylew krwi do mózgu? Wieczorem pojawiły się już jednak dużo bardziej niepokojące doniesienia. Zdaniem portalu ksta.de oraz BMF TV doszło do wylewu krwi do mózgu i jego stan jest krytyczny. Informacje te ciągle nie zostały jednak przez nikogo potwierdzone. Schumacher jest siedmiokrotnym mistrzem świata F1. Podczas 19-letniej kariery wygrał 91 wyścigów. Wycofał się w 2006 roku, ale cztery lata później wrócił za kierownicę Mercedesa. Już bez sukcesów. Obecnie jest na sportowej emeryturze. Autor: kcz, iwan / Źródło: sport.tvn24.pl ------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------------- Oby wszystko było ok.4 punkty
-
bukowina -rusinski 28.12.13 - niepojęte ale się stałow wielkim skrócie:1) młodzież ( po raz pierwszy :applause:) zażyczyła sobie rozgrzewki w postaci "jednodniówki" (czyli 4 godz. dojazdu; 6 godz. narty i 4 godz. powrót :eek:)2) żona ( po raz pierwszy) też ::confused::3) wykonaliśmy to :biggrin::biggrin:4) a miejscem był rusiński :stupid:5) wszyscy byli zadowoleni!!!!!!!!!!!!!! :sorrow: PSto był ostatni dzień jazdy na podhalu :sorrow::sorrow: tzn. nie dla nas ale dla tych co przybyli po nas : tzn. dla tych co przybyli i chcieli pojeździć3 punkty
-
Dziś jeździły, więc raczej nic się nie stało. A tu najświeższe wieści: http://www.tvs.pl/47795,polamene_drzewa_na_pilsku_zdjecia_halny_zniszczyl_wyciagi_czy_to_koniec_korbielowa.html2 punkty
-
Prognoza numeryczna znowu zmieniła się na niekorzystną.Mroźna zima najwcześniej po 11.01.2014.: Bardzo taką ciepła zimę (wczoraj plus 13 w cieniu w rejonie Katowic) chwali sobie większość Rodaków np. zdecydowana większość mojej bliższej i dalszej rodziny.Dla mnie to jest nienormalne bo średnia grudnia to lekko poniżej zera (dla rejonu Katowic) a nie plus 8 stopni a taka średnia jest za ostatni tydzień. Tak ciepło to powinno być w październiku a nie w grudniu.2 punkty
-
Pilsko, Korbielów - informacje Na Pilsku dramat!!! Halny powalił setki drzew! Napiszę tak - z Hali Buczynki widać górną stację krzesła na Solisku! Orczyk z Soliska na Buczynkę zasypany drzewami. Zniszczony jest dach na dolnej stacji orczyka na Solisku - na którym leży potężne drzewo. Drzewami zasypana jest trasa dojazdowa z Hali Buczyny do Soliska. Obszerna relacja fotograficzna wieczorem. Mobilnie Jacek2 punkty
-
No niestety poza moim sentymentem do Szczyrku jest jeszcze jeden najważniejszy powód. Mam syna (lat 5) który rok temu zapadł na białaczkę limfoblastyczną T-komórkową... Nie muszę chyba tłumaczyć co to jest i do czego mogło doprowadzić... Enyłej, mały się cudem pozbierał z tego, co w jakimś sensie mogło być także zasługą M.B. Szczyrkowskiej z Górki. Kto wie... Ja stary ateista to mówię! Publicznie. Oczywistością jest że musimy tam być razem z nim... ! Pomijając jednak i ten fakt, to w Bielsku jest dobry oddział hematologii dziecięcej do którego w razie czego (odpukać!) będziemy mieć w miarę blisko i w miarę szybko... Z powodu choroby synka absolutnie odpada wyjazd zagraniczny, ale także w polskie miejsce trudno dostępne, bądź oddalone od kwatery/hotelu o więcej niż 20km. Po prostu nie ma szansy. Nie chcę się denerwować. Szczyrk znam, znam też dość dobrze Bielsko, mam tu sporo przyjaciół. Nie będę ryzykować. Przywykłem do myśli, że w tym sezonie to pewnie bardziej po "warsiasku - dupom po piasku", ale trudno. Chcę, żeby mały trochę powietrza zdrowego łyknął. Będzie czas na odwiedziny u woj.konserwatora zabytków celem ratowania Mullera na dolinach .. ;-) No i pozostaje jeszcze kwestia spotkania na browarka, o którym tu kiedyś pisaliśmy... Chętnie poznam Braci Narciarzy osobiście... ;-)) Dodam jeszcze, że w Szczyrku mam kolegę, który ma piękne dwa pokoje, do bólu czyste.. sterylnie czyste, czego szczerze mówiąc w innych miejscach w górach (nie tylko polskich) nigdy nie doświadczyłem. Mój maluch wymaga takich warunków... Adresu nie zdradzę, bo nie jest to kwatera na wynajem. Sprawa grzecznościowa. Stad właśnie Szczyrk w tym roku. Zobaczymy jak będzie. Jak nie będzie śniegu.. trudno.. będę miał co robić. Jak będzie, to sobie pojeżdżę. Za dużo nie polatam bo z dziećmi wiadomo jak jest. W każdym razie... damy radę.2 punkty
-
Cześc. Wielu ludzi pyta jak nauczyć się jeździć na nartach.Znalazłem fajny filmik pokazujący większość technik narciarskich.Pozostaje oglądać i ćwiczyć:biggrin: [video=youtube;UWhNbuf6ZDg] Wgrać na smartfona i na stoku po kolei powtarzać,aż do skutku...:eek:1 punkt
-
Na górze nic się nie stało, oprócz kilku urwanych orczyków bo było dużo przestojów. Jeden urwał się pod nami. Zobaczcie na fb, są zdjęcia kto zna stronę to wie gdzie szukać, u kolegi Matei.1 punkt
-
Nie jechałem i raczej nie pojadę, bo po relacji(na razie nie oficjalnej) Wróżki szkoda sobie głowę zawracać:. A nawet jak by był punkt poboru opłat tylko w St.Anton, to co w związku z tym? Zapłacić trzeba, a gdzie to już nie ważne, chyba się nie boisz że nie zapłacisz:tongue:1 punkt
-
1 punkt
-
Mnie też krew zalewa, jak słyszę 'ależ pięknie! ale lampa! takiej zimy to nie pamiętam"... :(A zmieniając temat... zaczyna mi to chodzić po głowie. Mnie tam X5 i LC nie przeszkadzają - przynajmniej na fajne fury popatrzę Z właścicielami, to już różnie bywa :biggrin: Rusin - ski. Obraz sprzed 4 minut.1 punkt
-
Rozpoczęcie Tour the Ski. Justyna Kowalczyk zrezygnowała - to wszyscy wiedzą... Tym czasem Sylwia Jaśkowiec 3 w pierwszych zawodach!!!!!! Brawo1 punkt
-
Odpuszczam, posiedzę w domu :tongue: Co ciekawe dzisiaj w radiu słyszałem reklamę COSu. Chwalili się nową kanapą i zagrzewali narciarzy do przyjazdu....1 punkt
-
Pomnóż przez liczbę ludzi tu i tam. Ja byłem raz w SONie od bardzo dawna i cenię Białkę za to co potrafia zrobić.1 punkt
-
Z powodu braku śniegu nie odbędą się również zawody w Zagrzebiu w dniach 4 i 6 stycznia 2014. Zmieniono miejsce na Bormio i termin slalomu kobiecego na 5 stycznia, męski odbędzie się 6 jako "nocny" pierwszy przejazd o 14.45,a drugi o 18.10.1 punkt
-
Dla mnie najważniejsze jest to, że moja córka (3,5 latka) zaczyna przygodę z nartami a w Czyrnej się bawimy dzięki temu że się włascicielowi chciało i widział biznes! Dzisiaj na Krasnala jeżdżą dzieciaki z rodzinami, z klubów, ruch jest spory. Koszty kolego Jata mnie nie interesują, a jak się zastanawiam to na pewno będą na plusie! Koszty poniosło by całe miasto jakby wogolne tam się nie dało jeździć! Możemy się śmiać ale są ludzie którzy na Święta i Nowy Rok przyjechali do Szczyrku i przynajmniej ich dzieciaki mają co robić! Wysłane z mojego LT26i przy użyciu Tapatalka1 punkt
-
Olek Ostrowski i Kazimierz Chmiest zdobyli 22 lipca 2012 Pik Lenina, a Olek zjechał ze szczytu północną ścianą na nartach. Relacja Olka: 10 lipca przybyliśmy na Ługową Polanę pod Pikiem Lenina - 7134 m n.p.m. 11 lipca założyliśmy obóz I – 4300 m n.p.m., który do końca wyprawy pełnił funkcję naszej bazy. 14 stanął obóz II – 5200 m n.p.m., a 18 obóz III – 6200 m n.p.m. Ostateczne wyście na szczyt rozpoczęliśmy 21 lipca z obozu I. Tego dnia osiągnęliśmy obóz III. W stronę szczytu wyszliśmy o 4:30, 22 lipca. Dzień wcześniej umówiliśmy się z innymi ekipami na wspólne wyjście. Rano okazało się jednak, że jesteśmy jedynymi chętnymi na rozpoczęcie ataku o tej porze. Spadł na nas trud torowania ok. 1/2 drogi na szczyt, gdyż po tym dystansie wyprzedziło nas kilka osób, które wyszły po nas i skorzystały z „naszej ciężkiej pracy”. Szczyt zdobyłem kilka minut po godzinie 13 (Kazik osiągnął wierzchołek ok. 30 min wcześniej). Gromadzące się szybko chmury nie pozwoliły mi na dłuższy odpoczynek. Po krótkiej chwili wspólnej radości Kazik rozpoczął zejście do obozu III, a ja zjazd północną ścianą. Przy panujących warunkach atmosferycznych i śniegowych (dużo świeżego śniegu), zdecydowałem się na zjazd ze szczytu wschodnią granią w stronę Skał Lipkina i wbicie się w pierwszy żleb wyprowadzający w północną ścianę. Przy bardzo słabej widoczności i opadzie śniegu miałem problemy ze zlokalizowaniem go od góry. Dzięki chwilowej poprawie pogody upewniłem się, że znajduję się w odpowiednim żlebie. Pierwsze skręty nie należały do najprzyjemniejszych. Krótki odpoczynek na szczycie, ciężki plecak, duża wysokość, kiepskie warunki powodowały, że zadyszka i palące uda łapały po 2-4 skrętach. Niestabilność pokrywy śnieżnej (uruchomiłem kilka drobnych zsuwów) również nie poprawiała komfortu jazdy. Żleb w najbardziej stromym miejscu miał ok. 45°. Wraz z obniżaniem wysokości, widoczność się poprawiała, stok zmniejszał nachylenie, oddech był spokojniejszy, sił było więcej, a zjazd z walki o przeżycie stawał się co raz przyjemniejszy i bezpieczniejszy. Spokojnie mogłem rozpoznać założoną i zapamiętaną od dołu linię zjazdu. Po wyjeździe ze żlebu zjazd prowadził przez wielkie, śnieżne pola północnej ściany poprzecinane licznymi serakami. W dolnej części moje ślady nart połączyły się z drogą podejścia do obozu II. Ostatnią sporą trudnością był przejazd przez lodowiec, co w połączeniu z popołudniową porą dnia nie było łatwym zadaniem. Po ponad 3h zjazdu, szczęśliwy odpiąłem narty niedaleko obozu I. Górę znowu pokryła gęsta warstwa chmur. Następnego dnia, po nocnym opadzie, Lenin zamazał ślady mojej obecności na jego stokach… Kazik bezpiecznie zszedł do obozu III, a następnego dnia do obozu I. 24 lipca zeszliśmy w doliny, kończąc akcję górską. Plan został wykonany: 12 dni zdobywania góry, ponad 3h zjazdu:). Źródło: drytooling.com.pl Poniżej filmik z opisanej przez autora wyprawy: [video=vimeo;53415302] Jazda po szczelinach... Przesadzona.1 punkt
-
1 punkt







