Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Ranking

  1. marcinn

    marcinn

    VIP


    • Punkty

      24

    • Liczba zawartości

      5 316


  2. Ratrak

    Ratrak

    Użytkownik forum


    • Punkty

      20

    • Liczba zawartości

      814


  3. piter100

    piter100

    Użytkownik forum


    • Punkty

      15

    • Liczba zawartości

      633


  4. marboru

    marboru

    VIP


    • Punkty

      14

    • Liczba zawartości

      7 223


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 05.02.2014 w Odpowiedzi

  1. Dziś z rana wybrałem się do Bachledovej. Jak zwykle jestem jednym z pierwszym na parkingu, ale to dobrze, jest czas na ogarnięcie się do jazdy. Kupuję karnet na 4 godziny - 18e + 2e kaucja. Krzesło telepie się do góry jakieś 15 minut, ale i tak nie zamierzam więcej z niego korzystać. Zjeżdżam na stronę Jezerska, gdzie stoi dość szybkie krzesło. Pierw zjeżdżam czerwono-niebieską do krzesła, potem katuję czerwono-czarną po drugiej stronie wyciągu. Ta druga trasa w końcu pozwoliła fajnie pojeździć na slalomkach :wink:. Warunki świetne, przez cały czas od 9 do 13 jest lekko na minusie, nic nie puszcza. Ludzi malutko, trasy na prawdę fajne. Pod koniec dwa zjazdy wzdłuż starego krzesła długą niebieską, która jest baaardzo płaska. Tradycyjnie kilka zdjęć: I po co jeździć na Chopok czy do Łomnicy? :
    19 punktów
  2. Pomału dochodzę do siebie po ostatnim nie nartowaniu : Pomogła mi w tym w dużej mierze dzisiejsza Czantoria Na parkingu jestem o 8.25,pięć minut póżniej mam karnecik na 3 godz w łapach :smile:Pogoda na lekkim plusie,według informacji przygotowanie trasy na poziomie dobrym,sprawdzamPo pierwszym zjeżdzie podpisuje się pod tym,no może z małym minusem,ale troszku moja wina bo zapomniałem pociągnąć krawędzie w SL-ceAleż czego chcieć więcej jak ludzia brak,pogoda piękna a i warunki przyzwoite :smile:Tak więc fajne pare godzinek jazdy na okrętke :happy: Ps.Przy pierwszym wjeżdzie dosiadł się do mnie jegomość atomicman(3 zdjęcie):biggrin:Ależ było moje zdumienie jak gość w sile wieku (70) lat cisnął trzy godzinki ze mną na okrętke :eek:Dowiedziałem się że pan Jarek zawodowo jeżdził na nartach biegowych,teraz tylko 3-4 razy w tygodniu biega po 10 km :tongue:
    17 punktów
  3. Dzisiaj wiosenne narty w Spytkowicach; Ludzi średnio,czasem 2-3 minuty czekania do krzesła.Do12 warunki super,potem oczywiście trochę lodu,trochę muld,ale można to było bokiem ominąć. Stok łagodny,w sam raz do nauki i ćwiczenia techniki. Dzieci do lat 6 z rodzicem za darmo :biggrin:
    12 punktów
  4. A mnie dzisiaj zawiało na Mosorny Groń w Zawoi.Ruszyliśmy o 7.00 z Bytomia, temperatura -5st.CNa parkingu pod wyciągiem 9.50, temperatura +7st.C:eek:Parking zapełniony w 60%.Szybkie przebranie i do kasy - karnet na 4h - 63zł.Ludzi na trasie średnio + szkółka tłucząca giganta dało się wytrzymać.Pomimo temperatury stok twardy i bez odsypów. Brak "minerałów" i przetarć.Tak to z rana wyglądało: Po południu trochę puściło, ale stok nadal był twardy. Pojawiło się jednak sporo "cukru" Rekompensatą była jednak ilość ludzi po 12.00 zaczęło się robić pusto:confused:::biggrin:Jak kończyliśmy o 14.00 to wyglądało to tak, a temperatura wynosiła +12st.C: Wyjazd udany. Warunki na Mosornym nadal dobre. Ludzi niewiele. Pogoda dzisiaj nas po prostu dopieściła.Jechać póki można i się da.Niestety jak słyszałem prognozy to te moje informacje o stanie Mosornego będzie se można wsadzić w du...:frown::Na koniec jeszcze krótki filmik:[video=youtube;wsPmc9YsuH0] PozdrawiamPS: dla Janka57 mieliśmy jechać do SON-u, ale w poniedziałek gadałem z kolegą który był tam w niedzielę. Mówił, że trasy jeszcze pół bidy ale najgorzej jest z trasami pod orczykami - tragedia (brak śniegu).
    9 punktów
  5. Sławek pójdziesz do piekła! :DA tymczasem mały tasiemiec - wszystkie Panie będą w Soczi :)Głównie narciarki i snowboardzistki - tak wiem, forum narciarskie, ale te Panie są u nas mile widziane.A na początek i na koniec całkowita zmiana dyscypliny - żeby było ciekawie :)Lolo Jones - dwukrotna mistrzyni świata w biegu na 60m przez płotki, a obecnie bobsleistka(już z sukcesami) Anna Gasser - snowboard Silje Norendal - snowboard Abby Ghent - narciarstwo oczywiście Anna Fenninger :) Lara Gut :) Agnieszka Gąsienica - Daniel Alexandra Jekova - snowboard Zwariowana Julka Tina Maze Jamie Anderson - snowboard Torah Bright - snowboard Chemmy Alcott - narciarstwo Anna Sidorova - curling
    8 punktów
  6. Janek na twoje życzenie wybrałem się dzisiaj wieczorem do Soliska w SON. Obie trasy po ratraku bardzo fajne, z tym, że siódemka z mokrym cukrem a Golgota z pudrem. Około 19.00 zmrożone, jazda utrudniona. Do soboty spokojnie wytrzyma, śniegu (cukru) pod dostatkiem:
    7 punktów
  7. Narciarstwo to z założenia sport o podwyższonym ryzyku czy się to komuś podoba czy nie. Uważam, że absolutnie nie ma takiej możliwości żeby w 100% wyeliminować ryzyko związane z jego uprawianiem. I dotyczy to każdego narciarza przebywającego na stoku - od początkującego po instruktora. Rozumiem argumenty Mitka, że każdy narciarz bez względu na stopień zaawansowania powinien pracować nad elementami wpływającymi na bezpieczeństwo na stoku. Jeśli wszyscy będziemy znali dekalog FIS i go uczciwie i rzetelnie stosowali, będziemy zwracali szczególną uwagę na zasady bezpieczeństwa na stoku, będziemy uważnie dobierali tor jazdy i prędkość, a przede wszystkim trasę do swoich umiejętności, będziemy te umiejętności regularnie podnosili, to z pewnością na stokach będzie bezpieczniej. Ale zawsze pozostanie element nieprzewidywalności. Poczucie, że zagrożenia nie ma (niezależnie od przyczyn takiego poczucia) jest bardzo poważnym błędem, który moim zdaniem może się znakomicie przyczynić do zmniejszenia bezpieczeństwa na stokach. Trzeba mieć w sobie pokorę. Pokorę do narciarstwa również. Ja osobiście przebywając na stoku najwięcej uwagi poświęcam bezpieczeństwu. I to również kosztem przyjemności płynącej z uprawiania narciarstwa. Czasem stoję przez kilka minut gdzieś na skraju stoku i czekam aż zrobi się na nim luźniej. NIGDY nie zatrzymuję się na środku stoku. ZAWSZE zwalniam przed załamaniem terenu, poniżej którego nie wiem co się dzieje. To są podstawowe proste zasady, które pozwalają mi na zmniejszenie ryzyka wypadku na stoku ale absolutnie nie eliminują tego ryzyka. Kilka dni temu miałem okazję jeździć na nartach na dość zatłoczonym stoku. Dodatkowo warunki nie były najlepsze - chmury, mgła i marznący śnieg z deszczem. Trudne warunki. Obserwowałem jak w takich warunkach zachowują się inni narciarze, a zwłaszcza (niestety) snowboardziści. Zgroza! I nie były to jednostkowe przypadki. I wtedy przyszło mi do głowy - i tu pewnie włożę kij w mrowisko - że być może narciarze powinni zaliczać jakieś obowiązkowe szkolenie lub egzamin z zasad bezpiecznego uprawiania narciarstwa. Pomysł może wydawać się absurdalny ale przecież na stoku można zginąć! Skoro do prowadzenia samochodu jest wymagane prawo jazdy, do pilotowania samolotu licencja pilota, do żeglowania patenty żeglarskie to może do jazdy na nartach choćby jakieś szkolenie? Oczywiście to wszystko może z powodzeniem zastąpić zdrowy rozsądek ale tego zdrowego rozsądku wielu narciarzom, a zwłaszcza snowboardzistom niestety brakuje. Znakomita większość wypadków na nartach jest związana z błędem ludzkim. Z brawurą. Z brakiem umiejętności oceny sytuacji. Z nonszalancją. Z nieodpowiedzialnością. I my wszyscy też musimy uderzyć się w piersi. Bo od nas też sporo zależy.
    6 punktów
  8. Wisła Siglany - poniedziałek 03.02.2014 warunki bardzo dobre, śnieg zmrożony, tylko dolny odcinek z cukrem kamieni i przetarć brak od 13:00 szkółki zwinęły się i było do 10 osób na stoku od 17:00 promocyjna cena karnetów Wisła Cieńków - wtorek 04.02.2014 skorupa lodowa wymieszana z minerałami na całej szerokości, przetarcia - szkoda nart najmniej kamieni na stromym górnym odcinku od strony knajpy i dołem kolejek brak, ale narciarze na stoku strasznie niezdyscyplinowani, mnóstwo kamikadze, o wypadek nietrudno (helikopter goprowski lądował) Wisła Klepki - wtorek 04.02.2014 stok nasłoneczniony więc i śnieg mokry, gęsty kamieni i przetarć brak ludzi sporo talerzyk nieznacznie szybszy od krzesła
    6 punktów
  9. Ostatnie zawody pokazują, że Bode Miller nadal jest w formie. Amerykanin zajął 3 miejsce w zjeździe i 2 w supergigancie w austriackim Kitzbühel.Bode Miller to bez wątpienia bardzo barwna postać. Przez wielu określany jako największy wariat wśród alpejczyków. Taką właśnie książkę prezentuje wydawnictwo SQN: pełną szaleńczych anegdot, szybkich zjazdów, wolności i zabawy. Bode Miller. Autobiografia wariata trafi do księgarń już 5 lutego 2014 roku.Szczegóły >>
    5 punktów
  10. Bardzo ciekawe wyliczenie Travelplanet... Co Wy na to?
    5 punktów
  11. Dziś otworzyłem sezon na Wielkie Raczy. Na 1-dniowy wypad wchodził w grę tylko ten ośrodek (reszta za daleko), a że w polskim Beskidzie działa na ogół po jednej trasie, to postanowiłem nadłożyć trochę kilometrów... i niestety pieniędzy - 28 euro za cały dzień jazdy (ok. 120 zł) - i to jedyna sensowna opcja, bo pół-dniowe kosztują prawie tyle samo (26E). Żeby było zabawniej, nie działa orczyk ani żadna trasa umożliwiająca przemieszczanie się między Dedovką a Lalikami, więc chcąc jeździć tu i tu, trzeba przespacerować się około 1 km grzbietem (w jedną stronę od biedy można zjechać). Pozostaje też przejazd autem, ale to kilkanaście km.Mimo wszystko wróciłem zadowolony. Warunki zgodnie z tym co podane na stronie - bardzo dobre. Pogoda w sam raz - słońce, na oko z +2 stopnie, śnieg odpowiednio twardy. W Dedovce czynne obydwie trasy (niebieska i czerwona), w Lalikach tylko czarno-czerwona, przez co ludzi bardzo mało. W Dedovce umiarkowanie - wchodzi się na bieżąco, ale siadają na ogół po 2 osoby na kanapie, więc na stoku też niezbyt tłoczno. Zwłaszcza na czerwonej, która prawie do końca była wystarczająco równa. W Lalikach, na długim wypłaszczeniu w środkowej części naśnieżony jest tylko pas o szerokości ok. 15m, ale ludzi mało, więc w niczym to nie przeszkadza. Całkowity brak śniegu poza trasami, a na tych nieczynnych może z 2-3 cm, czyli prawie nic.
    5 punktów
  12. Karpacz wiosna.Ciepło i wietrznie.Ludzie spacerują po mieście jak kuracjusze ,jakby na letnie wczasy przyjechali.Ci co próbują zjazdów i tak w tłumie ludzi zjezdzaja i w kolejce niemałej stoją.Szkoda czasu i pieniędzy.
    4 punkty
  13. Lech: ekolodzy, chłopi i urzędnicy Jak nowoczesna stacja zimowa może godzić własne interesy z ochroną środowiska, postulatami miejscowych właścicieli gruntów oraz przyzwyczajeniami urzędników – na przykładzie światowej sławy austriackiego kurortu Lech Zürs opowiada Manfred Manhart, uznany w Alpach specjalista branży narciarskiej. dalszy ciąg historii: Mniej znaczy lepiej Manfred Manhart: Pod koniec lat 90. zorganizowałem akcję, której mało kto wróżył powodzenie: zaproponowałem ograniczenie do 14 tys. liczby karnetów sprzedawanych dziennie na stoki Lech Zürs gościom zmotoryzowanym. Była to odpowiedź na zarzuty ekologów, którzy twierdzili, że planowana przez nas budowa kolejnych wyciągów w stacji doprowadzi do zwiększenia ruchu samochodowego na drogach dojazdowych, a więc zanieczyszczenie środowiska. Wstępnie przekonali już nawet ratusz. Zaproponowałem, żeby wprowadzić zakaz wjazdu do Lech Zürs dla aut, w momencie, kiedy na dany dzień kasy odnotują 14 tys. sprzedanych skipassów. Wtedy zaprotestowali właściciele restauracji, którzy bali się obniżenia zysków. Im tłumaczyłem, że możemy reklamować nasz kurort jako taki, w którym nie tylko nie ma spalin, ale też nigdy nie ma tłoku na trasach, jest więc bezpiecznie – a to powinno przyciągać bogatych gości, którzy wydadzą w barach więcej pieniędzy. Udało się: na drogach dojazdowych do Lech Zürs postawiliśmy tablice świetlne, na których w razie potrzeby wyświetlamy komunikaty, że u nas jest już pełno i trzeba jechać do innych ośrodków. Z czasem okazało się, że trzeba to robić nie więcej niż 5-7 razy na sezon. Równocześnie nie ma żadnych ograniczeń dla tych, którzy przyjeżdżają do nas komunikacją zbiorową – chociażby pociągiem. Więcej: mają nawet 10 proc. zniżki na karnet. Zadowoleni są i ekolodzy, i restauratorzy, i narciarze. Działka za działkę Opracowałem także reguły obliczania podziału zysków z karnetów narciarskich w rejonie Arlberg oraz system rozliczania się między stacjami a rolnikami, będących właścicielami gruntów, po których przebiegają nartostrady i wyciągi. Właściciele działek dostają po 2 proc. od obrotu netto ze sprzedaży skipassów – oczywiście po uwzględnieniu powierzchni terenu. Te jasne reguły widać zadziałały, bo dziś już nie ma u nas w gminie protestów przeciwko rozwojowi sportów zimowych. Idea jest prosta: jeśli wszyscy zarobią, będzie zgoda. W Lech przekonaliśmy się o tym już 80 lat temu… Porozumienie takie zawarliśmy pomimo, że w Austrii prawo zakazuje grodzenia działek, przez które przebiegają szlaki narciarskie. Jest choćby przepis, że kiedy tylko spadnie śnieg, to po wyznaczonych nartostradach jeździć na nartach. Więcej: nie trzeba pytać właściciela gruntu o zgodę na przygotowywanie trasy ratrakami. Spór wśród prawników dotyczy jedynie tego, czy w grę wchodzi także dośnieżanie. Lecz i na to jest sposób: wystarczy przecież postawić armatki w działce, o którą nie ma sporu i przepchać sztuczny śnieg ratrakami w sporne miejsce (śmiech). Są również instrumenty prawne, którymi można wymusić poprowadzenie przez prywatną działkę trasy narciarskiej czy też postawienie tam podpory kolejki linowej. Tyle że narzędzi administracyjnych używa się ich rzadko. Najpierw – jako koleje linowe – próbujemy przekonać sceptyków. Preferujemy tę drogę chociażby z powodów wizerunkowych. Często powodem oporu są zresztą kwestie emocjonalne, niezwiązane w rzeczywistości z naszymi inwestycjami, ale z ogólną niechęcią do aktualnych władz gminy czy nawet do rządu w Wiedniu. W Lech/Zürs na dwustu pięćdziesięciu właścicieli działek używanych w zimie na potrzeby narciarstwa wątpliwości zgłasza ledwie dziesięciu, z czego naprawdę uciążliwych jest dwóch. Jako koleje linowe przestrzegamy jednak jednej reguły: nikogo nie możemy traktować na specjalnych warunkach. Wszyscy muszą mieć równy status. Inaczej bylibyśmy nieuczciwi, nie mówić o tym, że prędzej czy później zostalibyśmy wykorzystani przez najsilniejszych czy najbardziej bezczelnych. Tych dwóch najbardziej upartych chce po prostu wymusić odrolnienie swoich gruntów, by postawić tam pensjonaty. Najświeższy przykład: w związku z naszą najnowszą inwestycją, czyli budową kolejki łączącej tereny narciarskie Lech z rejonem Warth, właściciel jednej z działek zażądał 250 tys. euro za użyczenie 50 metrów, po których przebiegać miała nartostrada i kolej. Ale spuścił z tonu, gdy przypomnieliśmy mu, że powodem do wyznaczenia tzw. służebności gruntowej – a więc nakazania udostępnienia ziemi – może być wedle austriackiego ustawodawstwa także wzgląd na rozwój turystyki i sportów górskich. O urzędnikach Biurokraci wszędzie są problemem. Dlatego, prowadząc narciarski biznes, musimy dobrze znać prawo. I umieć skutecznie lobbować za zmianą przepisów, które uznajemy za absurdalne – precyzyjnie przedstawiać nasze argumenty decydentom, ale też – poprzez media – opinii publicznej. Kilka razy nam się to udało… Ostatnio trzeba było, na przykład, zmienić przepisy rozporządzenia dotyczącego zabezpieczeń lawinowych mających zapewnić ochronę wyciągów, tras pod nimi, a nadto zadbać o dojazdy do peronów. Eksperci z ministerstwa sugerowali, że wystarczą do tego metody pasywne – czyli stalowe barierki. Tymczasem przez 35 lat – od 1975 do 2010 walczyłem o to, by ze środków publicznych finansować także działania aktywne, czyli odstrzały śniegu w lawiniastych miejscach lub po prostu zamykanie dojazdów do wyciągów w sytuacji wysokiego zagrożenia. Dowodziłem, że barierki nie dają stuprocentowej gwarancji, a czasem potęgują zagrożenie. Szczęśliwie udało się zmienić ten przepis – teraz austriackie procedury można uznać za wzorcowe. Po tym, kiedy lawina zasypała holenderskiego księcia Johana Friso w lutym 2012 roku (wybrał się poza trasy pomimo, że ogłoszony był czwarty stopień zagrożenia lawinowego; po wypadku pozostał w stanie śpiączki aż do śmierci sierpniu 2013 r.), opracowaliśmy nowy system informacyjny dla freeriderów, bo to wprawdzie dobrzy narciarze, najczęściej jednak nie mający pojęcia o lawinach. Poza bezpieczeństwem chodzi też o uprzedzenie pomysłów polityków, którzy sugerowali, by przy trzecim stopniu zagrożenia lawinowego automatycznie, mocą prawa, zamykać cały obszar dla freeridu. O opłacalnej ekologii Jeśli ktoś dziś zajmuje się biznesem narciarskim, to musi kochać naturę, a więc potrafić pogodzić przyciąganie gości do stacji z poszanowaniem środowiska. To największa sztuka branży zimowej. Mamy obszary z zakazem jazdy terenowej (freeride) – obowiązuje on tam, gdzie zimuje zwierzyna płowa. Prócz stawiania tablic informacyjnych, apelujemy też do sumień riderów. O przestrzeganie tego ograniczenia dba policja stokowa (w Lech liczy ok. 30 osób – sam jestem jej funkcjonariuszem). Może ona zabrać delikwentowi skipass, a nawet zarekwirować sprzęt oraz wezwać zwykłą policję, która nakłada wówczas grzywnę do 2000 euro. Jeśli w Polsce są obszary z całkowitym zakazem jazdy pozatrasowej – i to, jak słyszę, w idealnych do tego miejscach, czyli w okolicach waszej najlepszej góry Kasprowego Wierchu – to znaczy, że ktoś nie wykonał swojej roboty. Przecież zawsze można ustalić, gdzie dokładnie są szczególnie zagrożone rośliny bądź zwierzęta i zakazać jazdy tylko tam. Na Parku Narodowym można zarobić i na nartach można zarobić. Znowu: jeśli władze Zakopanego zechcą, mogę spróbować podpowiedzieć, jak rozwiązać wasz problem. Za darmo. Dla gór i nart. Źródło: blog Krzysztofa Burnetki.
    4 punkty
  14. W Beskidach wieje. W Szczyrku halny unieruchomił nową 4-osobową kanapę z Jaworzyny na Skrzyczne.
    4 punkty
  15. http://www.narty.pilsko.org/kamery-on-line nowe kamery w Korbielowie i nowy termin startu 4osobowej kanapy - zbliżający się weekend.
    3 punkty
  16. Dzień Piąty - we mgle i puchu. Padało, pada... Wyjazd z Madonny do innych Ośrodków Narciarskich i miejsc Skiramy - odwołany. Przedostatni dzień wita nas niestety brakiem Słońca. Zadajemy sobie pytanie: Gdzie go szukać??? Trzeciego dnia, udało się je odnaleźć w Pinzolo - więc może tam? Szybka narada i mimo trudnych warunków, postanawiamy udać się, właśnie w tamtym kierunku. Pod krzesełkiem jesteśmy jak zwykle pierwsi. Obsługa odśnieża wjazd pod krzesełka. W nocy spadło co najmniej 20cm puchu...i pada, pada niestety nadal. Cały czas. Końcówka trasy przy wyciągu nie wygląda źle: Góra również: Przy próbnej jeździe upadek zalicza jeden z kolegów, a za nim wpada w nawiany śnieg drugi. Wypinają się narty - na szczęście wygląda to, bardziej komicznie niż tragicznie - kończy się śmiechem. Obsługa trasy, Policja jest jednak czujna. Podjeżdża skuterem... ...Pan Policjant pyta, czy wszystko ok? I czy nie potrzebujemy pomocy? Szybkość reakcji, na to niegroźne wydarzenie, imponuje nam. Faktycznie wytwarza się w nas, gdy o tym dyskutujemy jadąc wyciągiem, poczucie większego bezpieczeństwa, opieki ze strony Italiańców. Kierunek Pinzolo. Po trasie czarnej 57 jedzie się dosyć wygodnie mimo opadu. Czuć ratrakowanie pod nartą - jest ono po prostu przykryte lekką pierzynką, ukryte przed wzrokiem. Twarde. Śnieg zaczyna ciążyć dachom. Włosi uwijają się od rana, by usunąć niebezpieczeństwo. Robimy ponownie Ciao "pucharówce"... ...zastanawiam się gdzie w czasie zawodów mieści się publika? Jakoś tu mało miejsca: Wsiadamy do expresu i po łyczku pysznej "wiśnióweczki". Docieramy. Pada, wieje, ziąb. Zaliczamy kilka podstawowych zjazdów, w tym opisywaną wcześniej czarną 100tką: Zatrzymując się na chwilę, przed ostatnią półką, moją uwagę zwraca piękny, drewniany domek przy wyciągu i przy trasie: A może by, tak się do takiego przeprowadzić? Jedziemy w górę, a pogoda się wyraźnie pogarsza. Postanawiamy wracać w nasze "domowe" strony. Docieramy do knajpki Vivaldi i rozgrzewamy się przepysznym bombardino za jedyne 5 Euro. Mmmmmniam!!! Do końca jazdy, w tym dniu, męczymy tutejsze trasy 52, 53, 50, 54. Śniegu przybywa i przybywa... ...nie widzimy już swoich nart. Narciarze wyglądają tak, jakby jeździli na butach. Kończymy jazdę i udajemy się na spoczynek. Przy długiej wieczerzy wyglądamy za okno, raz za razem... Pada, pada, pada... Czy odnajdziemy jeszcze Słońce w Dolinie Słońca? Takie pytanie zadaję sobie zamykając oczy, pogrążając się we śnie. Zasypiam.
    3 punkty
  17. Wczoraj wieczorem wróciłem ze ,,zesłania-dosłownie :Dalej do siebie nie mogę dojść.Ostatni raz byłem na Chopoku jakieś 4 lata temu i co się zmienilo... Szczerze mówiąc to nie wiem od czego zacząć :frown::Pierwszy raz w życiu czuje się oszukany,rozczarowanyNie,nie chodzi mi o warunki atmosferyczne,bo wiadomo różnie bywaWku..... mnie podejście Słowaków, co to oni nie mają za ośrodek i obsrane traktowanieRozumnie jakbym wyskoczył na dzionek gdzieś na miejscu na nartowanie jadną trasą...Ale płacąc kwotą zbliżoną do cen alpejskich i bujać się na dwóch,trzech trasach to są jajaRozumie silny wiatr może spieprzyć wszystko ale po jaką cholere od czwartku nastąpił praktycznie paraliż całego ośrodkaDolne partie spokojnie mogły chodzić ale nie pozamykali prawie wszechno.A3 Grand od czwartku zamknięta,co skutecznie doprowadziło do gigantycznych kolejek na Biela PutGórne partie Chopoka to jazda 70-80 procentach po lodowcach,czytać dosłownie :stupid:Warunki mieszkaniowe to też jak dla mnie lipa.Mieszkaliśmy niby super hotelu,nie napisze w jakim żeby nie robić reklamy(widok z okna na gondolkę A3 Grand-Brihliska)Za te pieniądze jestem zdegustowany i długo do siebie nie dojde :sorrow:.Jedyny plus to dobre jedzenie i niezłe spa,choć mając porównanie choćby z Austrią to daleko im jeszcze,daleko.Dobrze że choć w Tatralandi wszystko chodziło :tongue:Jeśli ktoś się wybiera proponuje wcześnie obserwować pogode i otwarte trasy,bo można się niemilo rozczarowaćPewnie już o tym wiecie ale skipasy całodniowe są niezbywalne i monitorowane,następuje blokada przy wyłapaniu przez kamereDoświadczyłem tego w drugi dzień gdy przez omyłkę jażdziłem na żony karnecie,oczywiście dało się to odkręcić meldując się z małżonką w kasachJazda nocna czy ma się skipas wielodniowy czy jednodniowy dodatkowo płatna +15 euro,co razem daje nam przeszlo 50 euro za dzień :stupid:Tak więc z mojego punktu widzenia,wyjazd do bani,na co niezaprzeczalnie wpływ miała także pogoda,ale nie do końcaMyślę że małżonka po tych doświadczeniach(także finansowych) zostawi mi organizacje następnego wypadu narciarskiego :biggrin: Tak jak już pisałem przynajmniej tu wszystko chodzilo,ale bez kolejek też się nie obyło :
    2 punkty
  18. Tumlin - naklejkowe WZF Naklejki Skionline przyszły do mnie w trakcie wyjazdu do Madonny di Campiglio (relacja: http://www.skionline.pl/forum/showthread.php/18710-W-poszukiwaniu-S%C5%82o%C5%84ca?p=189324#post189324) - już przed nim, wstępnie umawialiśmy się na wspólne nartowanie i naklejek rozdawanie z forumowiczami Radomsko - Kieleckimi. Niestety na WZF nie mógł przybyć woocash, expat miał wywiadówkę u syna, mifilim jeździ gdzieś w Alpach i chyba o nas zapomniał... hucu pakował auto i rodzinę - jedzie jutro na tyczki. Oprócz mnie przyjechał Andrzej (Bumer) i kmarcin (Marcin) - dziękuję Chłopaki za super spotkanie i pokaz jazdy slalomem synchronicznym :biggrin: - rozumiem, że to było małe przygotowanie przed Olimpiadą w Soczi? Na stoku w Tumlinie w dniu dzisiejszym (to druga świętokrzyska górka narciarska, którą odwiedzam w tym sezonie), jak na wieczorną porę (19-22), nie było pusto - przybyło oprócz nas jeszcze kilku narciarzy - mimo to, kolejek do wyciągu nie było. Szybkie przywitanie, delikatna rozgrzewka, rzut oka na warunki... ...i w górę. Temperatura +2. Jest twardo, a miejscami lodowato - szybko. Na szczycie funkcjonuje, jak zwykle ławeczka: Gadamy i gadamy, a atmosfera spotkania bardzo serdeczna. Jedziemy raz, drugi, trzeci... ...czas mija szybko. Karnet 2 godzinny - koszt 30zł. Góra, dół, góra, dół...góra... Krawędzie trzymają, a górka jest doskonała do ćwiczeń krótkiego skrętu. Właściciel: http://www.tumlin-ski.prv.pl/ w tym roku zainwestował, nie tylko w nowy ratrak, ale również w system sztucznego naśnieżania :eek: Księżyc sobie świeci, a my sobie jeździmy i bardzo miło spędzamy czas. Robimy sobie fotkę z WZF: Szusujemy jeszcze kilka razy i narciarsko-naklejkowy dzień się kończy pogaduchami w tutejszej karczmie. Wszyscy radośnie opuszczamy tutejszą górkę. Dziękuję raz jeszcze za super spotkanie. Mam nadzieję, że niebawem ponownie się spotkamy. Również z nieobecnymi forumowiczami. pozdrawiam marboru PS. Dąb Bartek nadal stoi w swoim miejscu - sprawdziłem.
    2 punkty
  19. jabadabadu, nie przesadzaj z tym flexem w dół - jesteś konkretnym facetem, w kapciach z flexem 50 jeżdżą moje koleżanki (małe, chude, bez zacięcia sportowego, czysty relaks), moje pierwsze buty mają flex 80 i nadal w nich jeżdżę, nigdy jakoś szczególnie nie odczuwałam wyjątkowej sztywności. Ale warunek : buty mają być wygodne i dopasowane do stopy.
    2 punkty
  20. No to żebyś trochę ochłonął, masz prezent w postaci 3 dniowego bana, powód jest taki że śpieszyło Ci się z postami tylko w celu zamieszczenia ogłoszenia, a jak za 3 dni będziesz dalej nam śmiecił, to zareagujemy bardziej drastycznie:rolleyes::.
    2 punkty
  21. 2 punkty
  22. Do tego co zostalo już wymienione dorzucilibyśmy jeszcze dwa ośrodki: Pyhrn-Priel ok. 600 km http://www.urlaubsregion-pyhrn-priel.at/en/was-moechtest-du-erleben/winter/cross-country-skiing.html http://www.hiwu.at/hinterstoder/en/winter/ski-area/interactive-trail-map http://www.hiwu.at/wurzeralm/en/winter/ski-area/trail-map Hochkar (Göstling an der Ybbs) ok. 520 http://www.goestling-hochkar.at/de/?tt=GOESTL_R27&id=107813 http://www.hochkar.com/en/winter http://www.bergfex.pl/hochkar/panorama Pozdrawiamy serdecznie austria.info www.austria.info
    2 punkty
  23. Oj tam daleko szukacie, a macie pod nosem takiego rodzyna::biggrin::stupid:
    2 punkty
  24. Tu macie godziny czasu naszego i stacje które transmitują: http://pubsport.pl/soczi-2014/transmisje-tv/
    2 punkty
  25. Ten termin to nie jest nowy, my z MB(dawniej Figo) ustaliliśmy go już w listopadzie:tongue:
    2 punkty
  26. Mniej więcej się zgadza, ale rozliczanie kosztu całkowitego na ilość dostępnych kilometrów tras jest nie do końca trafne. W ciągu 6 dni jazdy trudno jest przejechać więcej niż 300-400km (nawet jesli dostępnych jest więcej). Ten koszt powinien byc raczej odniesiony do tego ile przeciętnie da się przejechac km (tras lub przewyższenia) w ciągu 6 dni uwzględniając kolejki, tłok na stoku, itp. Ale nic odkrywczego to nie wniesie, każdy kto był wie, ze Alpy w przeliczeniu na przejechane kilometry są conajmniej 5 razy tańsze niz polskie góry, więc wyniki nie będą znacząco różne. Dla mnie te stawki są zawyżone, bo nie śpię w hotelach i raczej na własnym wyżywieniu polegam, ale relacje cen są mniej więcej zgodne, Austrię wyceniam mniej więcej na 6zł za przejechany kilometr, Polskę na 25-30zł - choć przyznać muszę, że tygodniowy pobyt w Polsce wychodzi trochę taniej.
    2 punkty
  27. Miała nawet Boya, ale uznał że on nie da rady cały czas z zamkniętymi oczami:biggrin:
    2 punkty
  28. Odwiedziłem dziś ponownie Szczęśliwice (przez ostatni tydzień praktycznie codziennie) głównie by oddać narty do serwisu przed piątkowym wyjazdem w Alpy, jednak trudno nie skorzystać ... wyszły 3 godziny :)Pogoda i warunki bez zmian czyli bardzo dobre, w nocy było w Warszawie minus 9 w dzień minus 1 (w cieniu) stok był ratrakowany rano więc było miękko i bardzo fajnie ( nie mokro - mimo słońca) albo przyjechali goście ze Szczyrku :biggrin: ,albo muszę przestać pisać relacje o Warszawskiej górce... bo w ciągu dnia trafiały się kolejki :laughing: a po 14 uruchomili krzesło !!! @Mitek - dzięki za namiar do Jasia Pieli - dawno nie widziałem tak zrobionego ślizgu :eek:
    2 punkty
  29. Kolejny świętokrzyski stok zaliczony. Byłem w Krajnie. Jedynie co o tym stoku mogę powiedzieć to to, że najbardziej wymagający jest tam wyciąg talerzykowy.:smile: Dobrze że wiatr wiał z południa, znaczy się w plecy, to i szybkość była większa. Za 3 godziny jazdy płaci się 45zł. Ludzi mało, równo, twardo.
    2 punkty
  30. Bajka:biggrin: I na taki warun warto mieć coś szerszego pod butem...
    2 punkty
  31. W zasięgu 600 czy 700km masz cała masę takich ośrodków. Są również bliżej nieco ale nie mają nawet 40km. Jeśli chcesz najbliżej od B-B to jest Semmering (460km) i co najmniej dwa ośrodki narciarskie,są blisko siebie (ok.6km),ale mają około 20km tras każdy. Piszesz,że nie byłeś w Austrii. Czy to również znaczy,że nie byłeś w Alpach? (teraz doczytałem się ,że byłeś ) Jeśli tak to myślę,że i tak będziesz zadowolony. Wybieraj tutaj ; http://www.bergfex.at/oesterreich/ http://www.bergfex.at/semmering-stuhleck/ http://www.bergfex.at/semmering-hirschenkogel/ Albo,...pojedź właśnie te 660km,a tam to już do wyboru do koloru. http://www.bergfex.at/kreischberg/ http://www.bergfex.at/turracherhoehe/ http://www.bergfex.at/katschberg/ ...lub wybierz coś stąd; http://www.bergfex.at/salzburg/ więcej grzechów nie pamiętam :angel: Pamiętam,pamiętam tylko miało być blisko.:
    2 punkty
  32. Bezpieczeństwo! Beztroska opiekunów i narciarzy Mitek, ja Ci kontuzji nie życzę, ani tym bardziej żadnego wypadku, baaaa chciałbym, żeby to co piszesz było prawdą. Póki co ja się z tym zgodzić nie mogę, nawet w warunkach trasowych i narciarstwie rekreacyjnym. Jak pisałem wcześniej zminimalizować można, ale nie wykluczyć, takie jest moje zdanie na ten temat. Wysłane przez Tapatalk
    2 punkty
  33. to czy coś Ci się stanie czy nie, nie zależy tylko od Ciebie... poprzez swoje działania, jesteś w stanie ryzyko, bądź możliwość wypadku bardzo mocno zminimalizować. Pisanie, że jesteś w stanie wszystko przewidzieć, zaplanować itp, tym bardziej w górach.... :stupid:
    2 punkty
  34. Dziś, tj.05.02 8:30-13:00 Nowa Osada. Warunki bardzo dobre, brak przetarć, minerałów, ludzi jak na środek tygodnia momentami sporo. 13:30-14:00 Siglany na 4 wjazdy. Warunki bardzo dobre, brak przetarć, minerałów, ludzi na stoku <10. Fajny stok do nauki, ale wprawny narciarz tam max. 2h wytrzyma, stok więcej niż nudny.
    1 punkt
  35. W marcu jest już po feriach,więc "teoretycznie" powinno być mniej ludzi.Niestety w Marillevie 1400 będziesz musiał się przesiąść w drugą gondolę.Z buta jest to jakieś 200 metrów.Można się odpychać kijkami i jechać,ale żeby było śmiesznie to dokładnie jakieś 3 metry są pod dachem i tam jest beton bez śniegu więc i tak trzeba ściągnąć narty:confused:: Skibus kursuje pod dolną gondolę,autem można podjechać do Marillevy 1400 i tam szukać parkingu.Czy jakiś jeżdzi do Comezzadury nie wiem? Ale jak wystartujesz odpowiednio wcześnie,czyli na otwarcie to zero kolejek :biggrin:
    1 punkt
  36. Mało. Jeszcze potrzebujesz wykrywacza metali na wypadek niewybuchów z II wojny. Trzeba się też zastanowić jak się chronić przed meteorytami.
    1 punkt
  37. Po dzisiejszym dni mogę coś na spokojnie powiedzieć,chyba : Na Chopoku skipass tylko i wyłącznie jedniodniowy każdego dnia,a dlaczego to chyba nie muszę wyjaśniać Jeśli udajemy się prywatnie,czyli z drenażem kieszeni to tylko na jeden dzień,i z baczną obserwacją pogody Pogode sprawdzamy na paru portalach,na pewno nie na oficjalnej stronie Jasnej :tongue: Codziennie przy śniadaniu mieliśmy pogode że tak powiem podawaną na talerzu,gdzie widniało jakież to piękny dzień nas dzisiaj czeka :stupid: Codziennie to samo czy rano czy wieczorem :biggrin: trzeba cały czas być czujnym :biggrin: Koniec,więcej o Chopoku nie pisze,bo wracają wspomnienia :
    1 punkt
  38. E,eee. Ja już do rzeczonej "stówy" też mam z górki. A wożę 3 pary nart ze sobą.:laughing: No!Jest jedno ale. Samochodem. Autobusami też bym nie woził trzech par.:stupid:
    1 punkt
  39. W taki razie najświeższe z amerykańskiego teamu - przed obiadem :)"Loving our race suits! Snow in Sochi is looking sweet!!!" Zawriowana Julka
    1 punkt
  40. Nie korzystałem, ale może ten link coś Ci pomoże: http://ec.europa.eu/social/main.jsp?catId=1021&langId=pl&intPageId=1752
    1 punkt
  41. W Soczi jacyś ekstremiści chcą porwać Bernadette Schild http://www.polskatimes.pl/artykul/3320810,soczi-2014-ktos-chce-porwac-bernadette-schild-i-janine-flock-pogrozki-pod-adresem-sportsmenek,id,t.html?cookie=1 Po co im ona? Bernadka to taka nie specjalna jest, chyba się nie za bardzo orientują kogo warto, ja bym wolał Anne Feninger, Michaelę Kirchgaser, Regina Sters z domu Mader też by mogła być, taka trochę nakrapiana, no ale co tam, no i jeszcze a jak że Stefanie Koehle:smile:
    1 punkt
  42. Przepraszam za off topa. JA WIEM JAK ZABEZPIECZYĆ SIĘ W 100 % PRZED DZIEĆMI :laughing::laughing:
    1 punkt
  43. ...Postanowienie sądu traktuję jako sukces dla przyrody i społeczeństwa obywatelskiego mówi Radosław Ślusarczyk, prezes Stowarzyszenia... Fajnie to brzmi na łamach strony zapchlonych, jak by kudłaty sam sobie udzielał wywiadu, taki se Jaś Fasola ekologiczny niemyty:stupid:
    1 punkt
  44. A ja swojego ostatniego wyjazdu nie będe analizował bo wyjdą cuda na kiju razy 3 :stupid:
    1 punkt
  45. Takie zestawienie nic nie mówi. Powiem, że nawet wprowadza w błąd. To tak jakbyś policzył ile kasy wydajesz na miesięcznie na utrzymanie i podzielił to przez ilość supermarketów w mieście! Co wyjdzie? Warszawa najtańsza a Wąchock najdroższy bo jest w nim jeden supermarket!:smile: Wracam jednak do wyliczeń. Przeanalizujmy mój ostatni wyjazd. -hotel z żarciem - 300zł -skipas Tylicz - 40zł -skipas Azoty (przedsprz)-150zł -paliwo za 1 osobę -100zł ========================= Razem 590zł Do dyspozycji miałem ok. 1 km tras w Tyliczu i teoretycznie chyba z 4 km tras na Azotach. Piszę teoretycznie bo praktycznie czynna była jedna trasa o dł 1 km. No dobra, wariant pierwszy- 5 km tras za 590 zł, wychodzi 118zł za kilometr:eek:; wariant drugi - 2 km tras za 590 zł - wychodzi 295zł za 1 km trasy:eek:. Teraz inne wyliczenie. W Tyliczu na rozruch przejechałem ze 20 km, w czwartek i sobotę na Azotach zjechałem po około 40 razy, co daje 2 x 40 km. No i w niedzielę zjechałem ok 30 razy- 30 km. Razem zaliczyłem ok 130 km zjazdu, znaczy się całkowity koszt 1 km przejazdu wyniósł 590/130= 4,5 zł. Taki wskażnik już coś mówi. Muszę dodać że na nartach byłem z żoną, więc ilość przejechanych kilometrów była mniejsza niż gdybym się zaciął i zaliczał jak najwięcej jazdy. Oczywiście były także i inne wydatki związane z pobytem, ale nie związane z samą jazdą na nartach, więc je pomijam.
    1 punkt
  46. Bardzo ważny temat. Niestety trochę poprowadzony dla mnie w tonacji "opowieści z drzewa sandałowego". Może moderator założy nowy dział np. Marzenia, lub Pobożne życzenia ? :wink:
    1 punkt
  47. To samo, bo ... od Ciebie http://sochi2014.blob.core.windows.net/storage/games/schedule_sochi_en.pdfAle i tak wszystko trzeba będzie śledzić na bieżąco.Jutro trening GS! Z tej okazji wrzucę posta, jakiego Karolina Chrapek wstawiła na swojego fejsa:"Mountain Village zwiedzona Klasyczne, a zarazem bardzo oryginalne zdjęcie na tle kół olimpijskich zrobione. Wioska prezentuje się całkiem fajnie choć są miejsca gdzie budowa nadal trwa ;p. Mamy tutaj dwie siłownie, sklep spożywczy, bank, a nawet beauty salon . Jest też duża jadalnia czynna 24h więc głodować nie będziemy. Jutro mamy trening GS, co da nam możliwość sprawdzenia dokładnie warunków śniegowych :)Kala'')"i okrasiła to trzema zdjęciami:
    1 punkt
  48. Płynna zmiana tematu - Sochi tuż tuż. Żeby każdy z nas mógł sobie jakoś zaplanować inne czynności niezbędne do życia - poniżej podaję wstępny plan dotyczący oczywiście jedynej słusznej konkurencji. Relacje będą na tvp – na Eurosporcie z tego co widzę to nie ma. Podałam godziny czasu tamtejszego czyli u nas trzeba sobie odjąć 3h, ale na bieżąco będę uzupełniać programem tvp. 7.02. piątek 16:30 – 20:30 czasu naszego - otwarcie 9.02.niedziela 11:00 (7:55 czasu naszego) – DH M 10.02 poniedziałek 11:00 DH W comb 15:00 SL W comb 12.02. środa 11:00 DH W 14.02 piątek 11:00 DH M comb 15:30 SL M comb 15.02 sobota 11:00 SG W 16.02 niedziela 11:00 SG M 18.02 wtorek 11:00 GS W 1 14:30 GS W 2 19.02 środa 11:00 GS M 1 14:30 GS M 2 21.02 piątek 16:45 SL W 1 20:15 SL W 2 22.02 sobota 16:45 SL M 1 20:15 SL M 2 23.02 niedziela zamknięcie Jeśli coś pokopałam to wyjdzie w praniu
    1 punkt
  49. Ja Cię nie oskarżam ale podczas merytorycznej dyskusji to hasło miało wydźwięk bagatelizujący całą sytuację a ja uważam ,że nie powinna się powtórzyć .Pozdrawiam i bez urazy ale jeżeli chodzi o dzieci i ich bezpieczeństwo to odpowiadają dorośli ,one mają prawo wielu rzeczy nie wiedzieć a my musimy je chronić aby zabawa była bezpieczna ,taka rola opiekunów i nas dorosłych .
    1 punkt
  50. Tak. W tej chwili przeciążasz stawy. Z Twoją wagą - 100, jeżeli jedziesz czysto na krawędziach to jesteś jak pocisk. A Ty odczuwasz ciężar bomby 1/2 tonowej, którą wieziesz :laughing: Chroń kolana i stawy kup nartę ponad 175 długości. Będziesz miał lepszą krawędź, lepsze trzymanie, spokojniejszą jazdę. ALE JEJ NIE CIŚNIJ Bo jak dociśniesz to będziesz woził bombę 1 tonową. Uważam, że sposobem jest: ciśnięcie na zawodach i oszczędzanie w jeździe amatorskiej.
    1 punkt
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...