Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Ranking

  1. marboru

    marboru

    VIP


    • Punkty

      12

    • Liczba zawartości

      7 223


  2. gajowy01

    gajowy01

    Użytkownik forum


    • Punkty

      4

    • Liczba zawartości

      903


  3. peszkod

    peszkod

    Użytkownik forum


    • Punkty

      2

    • Liczba zawartości

      531


  4. Piotr_67

    Piotr_67

    Użytkownik forum


    • Punkty

      1

    • Liczba zawartości

      2 318


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 23.05.2014 uwzględniając wszystkie działy

  1. Wrogowie pomysłu pt. IO w Krakowie (tak, wrogowie, to właściwe słowo) nie dają argumentów a raczej emanują lękami. Pomysł Igrzysk w Krakowie podoba mi się od zawsze, co najmniej od czasu prób Zakopanego Relatywnie niedroga impreza, najłatwiejsza do zorganizowania, chyba najprostsza z tych większych, i tańsza choćby od połowy ME w piłce. Czy komuś chciało się zaglądnąć choćby do wikipedii, żeby sprawdzić co jest potrzebne, jakie dyscypliny są rozgrywane itd.? http://pl.wikipedia.org/wiki/Zimowe_igrzyska_olimpijskie#Dyscypliny_olimpijskie Tak naprawdę niewiele tego, i prawie wszystkie obiekty mogą spokojnie funkcjonować po Igrzyskach, ...no może poza torem bobslejowym czy saneczkarskim. Ale przecież w Polsce powstał "profi" tor kolarski (nie pamiętam gdzie), za jakieś dziesiątki milionów tor kajakowy w Kraku - czemu nikt nie krzyczał? Poza bobslejami - każdy z obiektów może sobie świetnie radzić, choćby jak Spodek w Katowicach itp. Nota bene bardzo nowoczesna hala pt. Kraków Arena będzie otwarta "na dniach".... wreszcie http://sport.wp.pl/kat,1715,title,Krakow-Arena-praktycznie-gotowa-wkrotce-otwarcie-obiektu,wid,16575784,wiadomosc.html?ticaid=112c72 Mam więc zdanie nt. ale polemizować mi się nie chce Wyręczę się linkami - do poczytania. Tu o tym jak Salt Lake City zarobiło na Igrzyskach: http://wiadomosci.onet.pl/krakow/kandydat-na-prezydenta-krakow-moze-byc-jak-salt-lake-city/8m1wv tu też jakiś zbiór argumentów: http://krk22.pl/prawdy/ Ja w referendum głosuję na "tak" Na metro chyba też, monitoring wydaje mi się zbędny, a ścieżki rowerowe? Właśnie ...ile kosztują ścieżki, i dlaczego nie można na szerokich i nieuczęszczanych chodnikach (a w blokowiskach tak właśnie jest) po prostu namalować białej kreski? PS. 1. Przeciwnicy/wrogowie też używają kwoty 300 mln, że to za drogo - a tyle to kosztuje 7-8 km autostrady, i nikt jakoś nie ma wątpliwości czy są potrzebne. 2. Referendum i tak pewnie będzie nieważne...? 3. Gdyby było więcej czasu, parę lat więcej - to apelował bym o rozegranie całych Igrzysk w Polsce, bez Słowaków. Na Pilsku można by rozegrać komplet dyscyplin alpejskich, ale ...to nie jest forum SF
    4 punkty
  2. Słoneczna Radomka. Spływ z Gorynia do Ryczywołu. Część I. Od kilku dni było już wiadomo, że pogoda będzie piękna…grzechem byłoby tego nie wykorzystać. Dzień urlopu i na wodę. Tym razem we dwóch: ja i expat. Miała być Kamienna…ale – to zostało przełożone na inny czas. Decyzja była szybka – kontynuować eksplorację najbliższej mi rzeki – Radomki. Początek w miejscu ukończenia poprzedniego pływania – w Goryniu. Meta miała być w Kłodzie – ale po rekonesansie i braku dogodnego miejsca na zakończenie pływania (Wisła nadal jest bardzo wysoka) postanowiliśmy skończyć pod mostem drogowym w miejscowości Ryczywół, klika kilometrów przed ujściem naszej regionalnej rzeczki do Królowej Rzek. Przygotowanie kajaczka i szybko do cienia – Słońce dzisiaj operowało niewiarygodnie mocno. Koszulka z długim rękawem, czapka, okulary słoneczne i zielony liść na nos… Kiełbaska jest, woda jest – jeszcze tylko 50 metrów do wody… …za drugim progiem w Goryniu nie ma szans się zwodować – jest ok. 50cm więcej wody niż zazwyczaj. Idziemy parę metrów dalej, ostatnie przygotowania… …i na wodę. Lewa, prawa, lewa, prawa a kropelki wody spadające z wioseł i niesione delikatną bryzą niesamowicie przyjemnie chłodzą. Dookoła mazowiecki klimacik. Pojawiają się ptaki. Bociany, takie malutkie białe, błękitne – śliczne jak koliberki, trafia się jedna czapla…dzisiaj widać głównie drapieżniki. Płyniemy chwilkę i trafiamy na trzeci, ostatni próg wodny w miejscowości Goryń. Ponieważ nie jesteśmy doświadczonymi kajakarzami, nawet nie próbujemy spłynąć – obnosimy. Jest cudownie. Cicho, ciepło, odludnie…niesamowicie. Brodzenie po żółciutkim piasku zdecydowanie przyjemniejsze niż na nadmorskich plażach. Chwila – „stop klatka”.
    3 punkty
  3. Słoneczna Radomka. Spływ z Gorynia do Ryczywołu. Część II. Jeszcze jeden rzut oka na próg wodny… …fotka i w drogę. Podążamy w stronę Brzózy. Obok nas piaszczyste skarpy, kolejne plaże i ptaki. Przed siebie… Z oddali dobiega do naszych uszów szum. Zbliżamy się do mostu w Brzózie. Bystrze, czy próg wodny? Robimy rekonesans i kończy się przenoską przez drogę. Ja miałem ochotę popłynąć, Piotrek miał obawy. Ciekawe, czy dalibyśmy radę? Mało doświadczeni, na dodatek kajakiem pneumatycznym. Dwa progi. Pierwszy łagodny, drugi ok. 70cm. Robimy jeszcze kilka zakrętów i postanawiamy zatrzymać się na obiad. Nie ma jak kiełbaska prosto z ogniska. Po półgodziny wypływamy w dalszą drogę. Robi się szerzej. Wpływamy w obszar pokryty z obydwóch stron rzeki lasem sosnowym. Pojawiają się liczne trawiaste wysepki i drzewa w wodzie. Roślinność podwodna. Upał daje się we znaki. Meandrując szukamy cienia, a gdy go znajdziemy – odkładamy wiosła i odpoczywamy.
    3 punkty
  4. Słoneczna Radomka. Spływ z Gorynia do Ryczywołu. Część III. Puszcza Kozienicka. Czas mija niesamowicie szybko. Zatrzymujemy się w kolejnym, czarującym i dzikim miejscu. Zielone na piasku: Gdyby spływ był dłuższy niż jednodniowy – to, tutaj właśnie, na trawiastej wysepce, dookoła której rozciągała się widoczna na fotce mielizna, można by zrobić fajny biwak. Mijamy kolejne miejscowości i kolejne zniszczone kładki. W wodzie coraz więcej kołków i wystających gałęzi, na które trzeba uważać. Zielono, las, zielono, las…można by tak płynąć w nieskończoność. Niestety, wszystko co dobre, kończy się szybko. Most w Woli Chodkowskiej zwiastuje rychły koniec spływu. Ostatni fragment, to wyraźnie podwyższony stan wody – Wisła jest blisko, a jej wysoki stan ma również wpływ na poziom ujściowego fragmentu Radomki. Wpływamy do miejscowości Ryczywół i po kilku chwilach ukazuje się naszym oczom most, pod którym zaplanowaliśmy koniec przygody. Pod mostem, mnóstwo kolorowych grafitti. Ciekawe, kto i w jaki sposób naniósł niektóre? Płyniemy między filarami i kończymy na zalanej polnej drodze przy rzece, po której można teraz pływać kajakiem. Do ujścia zostało nam ok. 5km. Cóż…kiedyś trzeba będzie dokończyć ten ostatni fragment rzeki. Kończymy na dzisiaj. Przepłynięty dystans – ok. 26km. Z pewnością wrócę na Radomkę niebawem. Jest jeszcze kilka bardzo ciekawych fragmentów do zaliczenia. Mazowsze potrafi być piękne i dzikie. Kolejny spływ w niedzielę – cel: Czarna Nida. Pozdrawiam marboru
    3 punkty
  5. http://www.przegladsportowy.pl/justyna-kowalczyk-biegi,-gra-niewarta-swieczki,artykul,469471,1,12378.html
    2 punkty
  6. Mędrcy spekulują, mądrzą się, przekrzykuja, a gajowy01 kawę na ławę. :applause: :biggrin:
    1 punkt
  7. Mig12345 mam pytanie. Czy ja piszę nie wyraźnie? Jestem tego samego zdania. W inwestycjach w tym kraju jest jeden wielki burdel!!!!!!!!!!! Mam tylko zdanie odmienne w temacie, że odpowiedzialne za ten burdel jest nieszczęsne Euro2012. Tu cytat z mojego postu " Ale to nie jest wina Euro2012 tylko złych rozwiązań "systemowych" " Tyle w temacie. Pozdrawiam
    1 punkt
  8. Przypominam, że myśmy pisali dokładnie to samo, co prof. Kozak! Ale przecież prasa podawała liczne przykłady firm budowlanych, które zbankrutowały w wyniku wpuszczenie się w realizację inwestycji związanych z Euro 2012. Przypomnij sobie protesty właścicieli firm, które budowały Stadion Narodowy, którym nie zapłacono za wykonane przez nich prace! Sam znam właściciela takiej niewielkiej firmy budowlanej, który zbankrutował gdy mu nie zapłacono za jakieś wiadukty, które wybudował w związku z Euro 2012! Najcwańsi okazali się Chińczycy, który szybko wyczuli pismo nosem i zwinęli się z budowy autostrad. Czy na pewno mieli pełne dane? Która z firm mogła wiedzieć, że rząd po podpisaniu z firmami umów na kwoty brutto, podniesie VAT z 22 na 23% i odmówi renegocjacji stawek tych kontraktów? Chyba tylko taka, która miała całkowicie nieformalne kontakty z którymś z wiodących ministerstw. A wzrost kosztów inwestycji o 5% powoduje, że kontrakt na którym zakładany zysk był niższy niż te 5%, automatycznie stawał się deficytowym.
    1 punkt
  9. No cóż, fachową wiedzą nie moge sie pochwalić, ale swoje pięć groszy wrzucę. Imprezy takie jak olimpiada, MŚ i ME w piłce nożnej, to gigantyczny biznes, na którym zarabiają TYLKO właściciele znaku (MKOL, FIFA, UEFA) oraz sponsorzy. Nikt inny zarobić nie ma szansy- organizacja zarabia na gadżetach, prawach do transmisji itd. Tak to jest zorganizowane i nie ma szans na to, żeby się to zmieniło.Więc to już jeden argument przeciw. Idea olimpijska? Wolne żarty. Inwestycje w KRK? Odbędą się kosztem inwestycji w innych częściach kraju. Nie muszę chyba ukrywać że jestem przeciwny Imprezę, którą udowodniliśmy, że jesteśmy w stanie coś takiego zorganizować, już zrobiliśmy. Teraz trzeba na to spojrzeć bardziej realistycznie. jedyna szansa na zmianę podziału zysków jest sytuacja, w której nikt nie będzie chciał kandydować do urządzania igrzysk na obecnych warunkach. Pozdr Marcin
    1 punkt
  10. Ciekawy artykuł odnośnie IO - chociaż tych co twierdzą, że przez to będziemy mieli wybudowane drogi i zwiększy się ruch turystyczny pewnie i tak nie przekona. Jest poruszony temat budowy dróg a mianowicie bankructwa firm - podwykonawców i należy sobie też przypomnieć, że za nie które odcinki musieliśmy zapłacić dwa razy. http://www.gazetakrakowska.pl/artykul/3445727,prof-kozak-igrzyska-to-dlugi-i-typowe-obietnice-krakow-zyskow-nie-zobaczy,id,t.html
    1 punkt
  11. Cześć W Twoich stwierdzeniach jest wiele sprzeczności niestety. Nie znoszę Bumer epatowania określeniami UB, SB milicja, policja (wrzucone do jednego kotła??? niezłe) bo to populizm niegodny inteligentnego człowieka - a taki nie jesteś!!. Trzeba było to zauważyć w latach 90. Wtedy postulowałem zaprzestanie płacenia ZUS w skali ogólnpolskiej - realizowałem to w praktyce - ale Polacy są albo wyrywni albo strachliwi i mocni w gębie - tych drugich ostatnio obrodziło. Na tym kończę i mam prośbę - nie pierwszy ale ostatni raz - daj spokój z polityką! Pozdro Cześć Wybacz za wyrwanie z kontekstu. Ewolucja polega praktycznie tylko na umiejętności przystosowania. Wystarczy - po co coś naprawiać??? Z góry jest to naprawa, którą zabije gwarancja. Pozdro
    1 punkt
  12. Radomka – mało znana mazowiecka atrakcja. Część I. Pogoda w ostatnim czasie nie rozpieszcza. Zmienna temperatura i liczne opady deszczu nie skłaniają do wypoczynku na świeżym powietrzu. Wczorajszy dzień miałem zaplanowany od rana. Szybkie śniadanie i potem nad wodę… …niestety, po przebudzeniu, pierwszym dźwiękiem jaki usłyszałem, było miarowe uderzanie o parapet kropel deszczu… Pogoda do godziny dziesiątej była fatalna. Później zadzwonił Bumer. Zaciekawiony moim kajakiem i tym ile to kosztuje, jak jest zbudowane. Chwilę pogadaliśmy o narciarskich planach na przyszłość, o Jego samochodach i startach. Oczywiście pożaliłem się, że aura krzyżuje nam plany… …i nie potrzebnie. Po zakończonej rozmowie wyszło zza chmur Słońce. Szybki rzut oka na pogodę godzinową – i pada decyzja: jedziemy! Do wieczora ma być ok. Celem drugiej wyprawy Seawava jest Radomka. Pierwsza wyprawa – Zalew Domaniowski, to początek spływnej Radomki właśnie. Ponieważ jest to „moja” rzeka, gdzie mam swój „kawałek nieba” nad kawałkiem ziemi – to właśnie ona jest celem głównym moich eksploracji przewidzianych w tym roku. Radomka – rzeka dawniej zwana Radomierzą, lewobrzeżny dopływ Wisły. Ma długość 98 km, dorzecze zajmuje powierzchnię ponad 2000 km kwadratowych. Radomka wypływa z Lasów Koneckich ok. 4 km na południe od Przysuchy na wysokości ok. 310 m n.p.m. Na Radomce tuż po przyjęciu głównych dopływów (prawych) Szabasówki i Jabłonicy postawiono zaporę betonowo-ziemną, która utworzyła zbiornik w Domaniowie w celach retencyjnych i rekreacyjnych o powierzchni ok. 500 ha (700 ha przy maksymalnym napełnieniu) i pojemności 11,5 mln m sześciennych. Jego wymiary: długość ponad 7 km, szerokość 1,2 km, linia brzegowa 15 km; średnia głębokość 2,3 m. Zbiornik jest drugim co do wielkości w województwie mazowieckim. Rzeka po zejściu z rejonu wzgórz płynie w dość szerokiej pradolinie będącej pozostałością po lądolodzie skandynawskim, który tu miał dłuższy postój związany ze Stadiałem Radomki. Ujście do Wisły znajduje się na wysokości ok. 160 m n.p.m. nieopodal Ryczywołu. Ważniejsze miejscowości nad Radomką: Przysucha, Wieniawa, Mniszek, Przytyk, Jedlińsk, Brzóza, Głowaczów, Ryczywół, Jastrzębia. Źródło: Wikipedia.pl Pierwszym odcinkiem jaki wybrałem do spłynięcia jest odcinek pomiędzy Jedlińskiem a Goryniem. Przygotowanie sprzętu na starej trasie - 7demce, z południa Polski do Warszawy. Na starym moście rozkładamy bambetle. Pierwszy fragment w Jedlińsku to dosyć płytka, jedna z dwóch tutejszych odnóg rzeki Radomki. Druga odnoga prowadzi przez kompleks stawów hodowlanych i z tego co zaobserwowałem jest sporo węższa i jeszcze płytsza. Startujemy pod mostem nowej trasy szybkiego ruchu – to miejsce przecinają wszyscy podróżujący do Stolicy, bądź ze Stolicy na południe, w stronę Radomia, Kielc, Krakowa, Zakopanego. Przez pierwsze 300 metrów spływu należy uważać na wystające z wody gałęzie, pilnować nurtu na bardzo płytkiej wodzie, by nie przepychać sprzętu przez żółty piasek, którym pokryte jest dno cieku. Pod mostami należy trzymać się lewej strony – na prawej wystające, groźne, metalowe fragmenty fundamentów filarów. Nim wypłyniemy z miejscowości Jedlińsk mijamy dopływ malutkiego dopływu – Tymianki. W tle Kościół ww miejscowości: Zaczyna robić się nieco głębiej i szerzej. Widoki są po prostu piękne: Wpływamy powoli w okolicę miejscowości Piaseczno. Tutaj brzegi są częściowo uregulowane, umocnione kamieniami - dno pogłębione. Rzeka przyśpiesza, pojawiają się pierwsze poprzewracane drzewa. Płyniemy bez skega (z uwagi na głębokość) i to powoduje, że jak mocniej przywieje, na krętej Radomce, robimy zygzaki. Cóż – trzeba się nauczyć takiego kajakowania. Jesteśmy ciekawi wszystkiego, co wokół – nawet tego, co za rufą: Dopływamy do chwilowego połączenia nurtów Radomki w miejscowości Piaseczno. Tutaj jest szeroko, a z uwagi na dwa mosty ze spiętrzeniami tworzy się urokliwy kawałek rozlewiska. Doskonałe miejscówki do uprawiania wędkarstwa. Nurty się spotykają i ponownie rozdzielają. Z lewej strony jest wężej i woda prowadzi do małej elektrowni wodnej w tutejszej miejscowości. Strona prawa jest szersza…jak się później okaże – tylko na początku. Pierwsza przenoska jest właśnie tutaj: Ponieważ obserwując rzekę, dzień wcześniej z satelity na Google Maps zauważyłem, za mostem próg wodny. Brzegi z obydwóch stron uregulowane: Nim zwodujemy kajak – robię rekonesans, czy to daleko i jak to wygląda. Próg, a w zasadzie dwa są w odległości 300 metrów od mostu, zaraz za zakrętem. By go pokonać należy zwodować kajak za mostem po prawej stronie, a potem przepłynąć i tuż przed progiem ponownie wyjść z rzeki i się przeprawić lewym brzegiem. Po pokonaniu lądem powyższych przeszkód wodnych – nurt przyśpiesza, rzeka zaczyna dosyć ostro meandrować, robi się wąsko. Kończą się powoli również uregulowane brzegi. Robi się dziko… …pojawiają się pierwsze ślady mieszkających się bobrów, przybywa wokół ptactwa. Wokół łąki – zero śladów cywilizacji.
    1 punkt
  13. Radomka – mało znana mazowiecka atrakcja. Część II. Zbliżamy się do pierwszego mostu, pod którym możemy przepłynąć. Lądem dojeżdżamy tutaj bądź od strony Radomia i wsi Owadów, bądź od strony mieszczącego się nieopodal Nadleśnictwa Lisów. Zaraz, blisko ponownie łączą się dwa nurty Radomki. Od tej chwili rzeka staje się dużo głębsza i dzika. Pojawiają się pierwsze przeszkody, poprzewracane, bądź wrastające w wodę drzewa. Rzeka przyśpiesza. Pierwsze napotkane żywe istoty. Wpadamy na jedno z drzew po środku – ponieważ było wąsko, nie udało się wysterować wąskim przesmykiem między konarami zwalonego drzewa. Fotki nie sposób było zrobić. Było niebezpiecznie przez moment i sytuacja groziła wywrotką. Kolejna budowla, która ukazuje się naszym oczom, to most kolejowy (Warszawa – Radom) w okolicy Borka Lisowskiego. Pod nim, rzeka na chwilę się ponownie rozdziela – zarówno z jednej jak i z drugiej strony: bystrze. Spływamy węższą odnogą, bo w głównym nurcie niezły kocioł. Od tego momentu – robi się naprawdę ciekawie i fajnie… …zaczyna się niewinnie, od gałęzi „pijącej” wodę: Pochylonego drzewa… …kolejnego, wyrastającego z… …a potem – początek slalomu: I… raz prawą… …raz lewą stroną. Znowu prawą… Na tym odcinku napotykamy również na bystrze w miejscu starej przeprawy przez rzekę. Z obydwóch stron pozostałe kołki wbite w dno – a na środku, dwumetrowy, wąski przesmyk z przyśpieszeniem nurtu. Ponieważ nie spodziewaliśmy się tego – na brzegach brak możliwości przenoski, zapadła szybka decyzja i podjęte ryzyko przepłynięcia przeszkody (całe szczęście, że nie zakładałem „kilu” do łódki – mógł zahaczyć o coś w bystrzu). Adrenalina została wpompowana w krew, chwila niepewności i hops w dół - jesteśmy po drugiej stronie. Mijamy most drogowy Jastrzębia – Bartodzieje (dogodne miejsce wodowania kajaków pod). Po prawej ręce pojawia się las sosnowy. Parę kilometrów zakrętów, prostych i jesteśmy już na początku rozlewiska Radomki, na wysokości wsi Olszowej i Woli Goryńskiej. Robi się szeroko – brzegi niedostępne z lądu. Przed kajakiem pojawia się zadrzewiona wyspa. Coraz więcej ptaków, coraz bardziej dziewiczo…
    1 punkt
  14. Radomka – mało znana mazowiecka atrakcja. Część III. Już wcześniej pojawiły się pierwsze Łabędzie – dopiero teraz udaje się nam zrobić ciekawą fotkę tym białym lotnikom. Para w locie: Mijamy drugą wyspę i dopływamy do kolejnej przeszkody. Jesteśmy na wysokość (początek) wsi Goryń. Wyciągamy z wody kajak, na przygotowanym do tego celu, pomoście dla kajakarzy. Obchodzimy przeszkodę i robię fotkę jedynej w Polsce Elektrowni Wodnej z Turbiną Ślimakową. „Ślimak” robi wrażenie, ale jest niestety bardzo hałaśliwy. Płyniemy wzdłuż wsi. Jest szeroko i leniwie – nurt zwalnia. Mazowsze… Powoli zachodzi Słońce dając możliwość zrobienia kilku ciekawych fotografii. Mijamy kolejny most drogowy prowadzący tym razem do Mąkos Starych. Za nim znajduje się niewielka trawiasta wysepka, nieco dalej dopływamy do pierwszego progu wodnego w Goryniu. Próg pokonujemy dobijając do betonowego murka i przerzucając kajak na drugą stronę przy brzegu. Trzeba uważać na pochyłe zejście do wody. Można się poślizgnąć. Myślę, że próba przepłynięcia kajakiem z tego progu byłaby ciekawa…ale, czy bezpieczna dla pneumatyka? Głębokość zaraz za nim jest bezpieczna (sprawdzałem w lecie) – nie jest imponująca, zaledwie po pas. Tuż za, jest szeroko… …spływ powoli dobiega do końca. Kilka zakrętów, minięty mały lasek i spora skarpa. Kończymy za wsią, przy drugim z kolei progu wodnym i podobnie jak przy ostatniej przenosce – dopływamy i wyciągamy kajak z wody, po murku. Tutaj są spore łąki i dużo miejsca do biwakowania. Mamy tu również auto, które sobie na nas czeka. Ponieważ jest już po 19stej, to dosyć szybko składamy sprzęt, pakujemy i wracamy do domu. Dzień, który zaczął się tak nieciekawie – dostarczył nam bardzo wiele atrakcji i przeżyć. Mazowiecka, mało znana rzeka – Radomka, potrafi zaskoczyć walorami przyrodniczymi oraz niesamowitymi widokami. Pod względem trudności wg mojej opinii – nie jest to łatwa woda. Odcinek ok. 20km pokonaliśmy w czasie ponad 5 godzin. Po drodze były mielizny, bardzo wąskie fragmenty, cztery przenoski, progi wodne, mosty, elektrownia oraz dwa bystrza. Nie nudziliśmy się – było super! Niebawem tu wrócimy, by w dalszym ciągu – w innych fragmentach poznawać tą urokliwą rzekę oraz nieznane Mazowsze. Pozdrawiam Marboru.
    1 punkt
  15. Szlakiem Wisły - przezorny zawsze ubezpieczony Dziś piękna pogoda,a że znalazłem czas wieczorkiem,ruszyłem sobie ponownie pozwiedzać okolice.Lekkomyślnie nie zabrałem nawet pompki,bo przecież gumę złapać już podczas drugiej lajtowej wyprawy? Nie,niemożliwe!Jakbym zapomniał o dopisującym mi zazwyczaj szczęściu... Zanim jednak ruszyłem,postanowiłem przyjrzeć się co dolega przedniej przerzutce.Długo mi to nie zajęło - poluzowała się jedna śrubka w manetce.Poprawiłem też trzeszczącego pedała i w drogę!Ponownie kieruję się na Kaniów,stawy i dalej spenetrować Wisłę.Szybko dostrzegam fajną ścieżkę w bok,więc bez żalu opuszczam asfalt.Okazuję się,że wjechałem na cóś takiego: Jest to szlak,który ponoć zaczyna się w miejscowości Wisła i kończy dopiero nad Bałtykiem!Czy tak jest,dziś nie miałem zamiaru sprawdzić. :wink: Za to zmniejszyłem tępo jazdy na rzecz podziwiania przyrody i dziewiczych terenów.Mam wrażenie,że tu mało kto się zapuszcza,nie widać nawet śladów po wędkarzach,a połowić byłoby gdzie!Jednak zanim dotrę do takowych miejsc,rozkminiam przebieg szlaku i gdzie właściwie jest główny nurt Wisły,bo go nie widać!Póki co morze krzaków i dość zarośnięta ścieżka rowerowa. Zarośnięta,ale wysypana kamieniami,które skutecznie psują przyjemność.Może jakbym zainwestował w amora?Za to rozbraja cisza oraz niesamowite odludzie.Nie sądziłem,że w mojej okolicy są takie dziewicze tereny!Jadę kawałeczek i postój,rozglądanie się i tak w kółko.Dostrzegam wreszcie większy kawałek "akwenu",mocno zarośnięty,wygląda na starorzecze,idealne na szczupaka!Dostęp bardzo trudny. Im dale brnę,tym więcej pięknych zakamarków.To staw na jakiejś mikro rzeczce. W końcu docieram do samej Wisły i oczywiście penetruję gdzie by tu z wędęczką się ustawić. Miejscówki piękne,ale dostęp żaden!Chyba,że z kosą... Widać nikt tu praktycznie nie łowi,a jak nie ma wędkarzy,to będą ryby!Jedno z piękniejszych miejsc: Po pięknych dziewiczych terenach,zmieniam kierunek i ruszam na asfaltowe wygodniejsze dróżki.Tutaj również malowniczo i samochodów nie widać: Krajobraz zdominowany jest przez stawy,niektóre są wielkości małego jeziorka,np. ten: Tak sobie jadę i delektuję się widokami,które ciągle są bardzo przyjemne.Patrzę na licznik,a tam już ponad 12 km.Chwila zastanowienia i myślę dociągnąć do piętnastu,a następnie zawrót,później jeszcze w inną ciekawą dróżkę i do domciu.Plany planami,ale docieram do ronda w Dankowicach i nie bardzo wiem gdzie jechać.Przyglądam się jeszcze raz i już wiem gdzie jestem!Decyzja - wracam jak to sobie wcześniej wymyśliłem.W tym momencie patrzę na tylne koło,a tu flak! : No tak,dotarłem do skrajnego punktu mojej wyprawy,więc idealny moment żeby się co sp... Moje szczęście życiowe mnie nie opuszcza! Żeby to choć przednie koło... Wiem gdzie jestem,ale nie pamiętam jak stąd daleko do Bestwiny.Na pewno dotarłem tu okrężną drogą,ale to nie znaczy wiele dłuższą.Flak póki co jeszcze nie do końca "beztlenowy". Szybka decyzja i cisnę główną drogą w stronę domciu.Na pewno to jest trasa najkrótsza.Udaje się przejechać dobre 3 kilometry z całkiem rozsądną prędkością,staram się ciągle obciążać przednie koło aby jak najwięcej przejechać a nie iść,ale w końcu mam flake całkowitą. Dzisiejsze czasy jednak się różnią od tych,w których wcześnie robiłem dalsze wyprawy.Wtedy miewałem ze sobą komórkę,ale służyła jedynie do dzwonienia.Dziś te urządzenia potrafią o wiele więcej.Zamiast niepokoić rodzinę,włączam GPS.Szybko się odnajduję i oblicza trasę do domu.Okazuję się,że jestem dość blisko!Trochę trzeba podejść pod górkę - nie katuję opony i obręczy - a następnie długi zjazd już prosto do centrum mojej miejscowości.Opieram się na kierownicy i sunę w dół równym,nowym chodnikiem. Do domu pozostał przysłowiowy rzut beretem,droga idealnie równa,więc jadę na flace,żeby czasu nie tracić.Po drodze mam sklep spożywczy,może by tak sobie zrekompensować jakoś mordęgę?Już wyciągam czteropaczek oczywistego napoju z lodówki i orientuję się,że nie mam przy sobie ani grosza!Ale się wk...!A jeszcze chwilę wcześnie wypatrzyłem jakiś warsztat oponiarski i tak pomyślałem,że może by wstąpić?Przecież kasę mam... :tongue: Może się właściciel zlituję nad cyklistą i obsłuży?Całe szczęście zrezygnowałem z tego pomysłu... Zdołowany wyszedłem ze sklepu i szybko na flace pomknąłem do domciu!Dziś wypad się nie udał,choć mimo wszystko 20 kilometrów nawinąłem i całkiem dobrym tempem.Już ja sobie to "odbiję"... Pozdrowionka!
    1 punkt
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...