Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Ranking

  1. marboru

    marboru

    VIP


    • Punkty

      6

    • Liczba zawartości

      7 223


  2. Wujot

    Wujot

    Użytkownik forum


    • Punkty

      3

    • Liczba zawartości

      2 888


  3. wojmu

    wojmu

    Użytkownik forum


    • Punkty

      2

    • Liczba zawartości

      769


  4. b4rt3q

    b4rt3q

    Użytkownik forum


    • Punkty

      2

    • Liczba zawartości

      135


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 29.05.2014 uwzględniając wszystkie działy

  1. Cyferki są takie anonimowe - 20-30 mln albo 200-300 mln co za różnica. Przyjrzałem się "drobnej kwocie" 800 mln, które kosztował wrocławski stadion na Euro. Za tyle można wybudować nie mniej jak 4 tysiące mieszkań - drobiazg 80 sporych bloków. Na tym sporym osiedlu żyłoby 12 tysięcy ludzi - codziennie. Stadion zapełnił się 3 razy (po 40 000 ludzi) i generuje roczne straty liczone w grubych milionach. Za które znów moglibyśmy pobudować przedszkola i szkoły na tym osiedlu. Nie podoba się Wam ten program budowlany? Proszę bardzo - Polska cierpi na załamanie demograficzne. Z kwoty o której mówimy przyznajmy zasiłek za urodzenie dziecka we Wrocławiu. Bądźmy hojni - 10 000 zł. Zasiłków starczyłoby na drobiazg 80 000 dzieci! Te przykłady są nie po to aby przekonać Was do budownictwa socjalnego czy zasiłków porodowych tylko aby uzmysłowić jak gigantyczne kwoty wydają rządzący z naszych pieniędzy. A, że z naszych nie mam wątpliwości idę do magistratu i za upoważnienie dołączone do wniosku muszę zapłacić 17 zł za jabłka w moim ukochanym mieście płacę o 50% więcej jak np w Bydgoszczy. Zadłużone miasto siorba kasę gdzie może i widząc piękny stadion wiem, że moją rodzinę kosztowało to prawie 7000 zł. I co rok kosztuje mnie kolejne kilka stów. Więc Krakusy tak trzymać! Pozdro Wiesiek
    3 punkty
  2. [video=youtube;Y9j__zgw6wY]
    2 punkty
  3. Na każdy artykuł 'przeciw' mogę znaleźć taki 'za', tyle że szkoda zaśmiecać. Prof. Kozak nie jest ani inżynierem (więc zakładam że nie wie jakie koszty trzeba ponieść w związku z organizacją), ani także ekonomistą (więc zakładam że nie wie czy budżet państwa stać na taką imprezę czy nie). Natomiast chciałbym "System autostradowy czy modernizacja kolei będzie realizowana tak czy tak." Jeśli jakikolwiek obiekt będzie wykorzystany po IO to jak dla mnie nie należy tego liczyć do kosztów organizacyjnych.
    1 punkt
  4. Na pewno budowa metra. czy organizacja ZIO nie nadaje się na referendum. Dla mnie nieporozumieniem jest to że ludzie którzy nie mają zielonego pojęcia o tego typu przedsięwzięciach decydują o nich. Po to jest władza żeby rządziła, w końcu to "my" taką wybraliśmy. Władza decyzję powinna podjąć na podstawie opinii inżynierów i ekonomistów którzy są w stanie stwierdzić czy jest to opłacalne, a może niezbędne choć nie koniecznie opłacalne, a nie ludzi którzy "wiedzą lepiej".
    1 punkt
  5. Cytuję -"generalnie od jakiegoś czasu jest fajnie" Generalnie jest!:smile: W marcu 2004 ON kosztował ok 3,5 zł/l co przy średniej pensji ok. 2300 zł dawało coś koło 657litrów. W maju 2009 ON kosztował ok. 4 zł ale przy średniej pensji ok. 3200 zł wychodziło że mozemy kupić średnio ok. 800 litrów. Dziś ON kosztuje ok. 5,20 ( u mnie od 5,27 do 5,39) co przy pensji na poziomie 3600 zł daje 692 litry. ( dane ; mrc.tychy.pl , a wynagrodzenie podane brutto- wiadomo do ręki mniej) Jest fajnie, w przeciagu 10 lat nasze średnie dochody wzrosły o całe 35 litrów ON. Biorąc pod uwagę że w międzyczasie znacznie zdrożała: woda, ścieki, prąd, ciepło, gaz, śmieci, podatki od nieruchomości, VAT, zniesiono niektóre ulgi podatkowe co w istocie spowodowało wzrost podatków, podniesiono składki np. ubezp. zdrowotne, to nie wiem czy z tych 35 litrów ON wiecej powinnismy się cieszyć. Jak tak dalej pójdzie to poziom krajów zachodniej Europy może uda się dojść gdzieś za jakieś skromne 370 lat! (Tylko że ropy ponoć starczy jeszcze na 30 - 50 lat):smile:
    1 punkt
  6. Ale w przypadku stacji Shella w Antosowicach nie chodzi o to żeby zaoszczędzić na tankowaniu, tylko o to, żeby kupić winietę na czeskie autostrady nie stojąc pół godziny w kolejce do kasy, a jednocześnie nie przepłacając a paliwo
    1 punkt
  7. Wielkiej może nie, ale za różnicę w moim przypadku mogę sobie kupić 6-pak dobrego piwka :tongue: :happy:
    1 punkt
  8. Nida… na początek – Czarna. Część I. Po eksploracji ostatnich 50km Radomki przyszła pora na małą odmianę. Zmiana szlaku, zmiana województwa. Czarna Nida – świętokrzyskie. Morawica, bo również taka nazwa funkcjonuje jest niewielka. Bieg rozpoczyna niedaleko wsi Marzysz gdzie łączą się dwa źródła: Lubrzanka i Belnianka. Cała rzeczka to ok. 64km. Czarna wpływa do Białej Nidy tworząc Nidę. Dzisiejsze pływanie zainicjował kolega Marek. Skład – trzy kajaki pneumatyczne. Mój Seawave oraz dwa Savylory: trzyosobowy Hudson oraz jedynka Pointera. Ustalona trasa Morawica – Wolica, ok. 17km. Na miejscu jesteśmy przed 9. Mamy wiele obaw, czy przypadkiem, na wodzie, nie złapie nas burza? Jak się później okazało – nie mieliśmy tej przyjemności. Miejscowość startu… Morawica – znana jest mieszkańcom świętokrzyskiego przede wszystkim z?... No właśnie – może któryś z Forumowiczów, tubylców się wypowie w temacie? W Morawicy Czarna Nida ma dwa nurty. Pierwszy z powyższego zdjęcia, drugi przy tutejszym amfiteatrze – wodujemy się pod mostem. Sprzęt szykujemy na przystrzyżonym trawniku tuż obok. „Miejski” początek rzeki: Jest dosyć szeroko i spokojnie. Świeci słoneczko, więc zdjęcia wychodzą niezwykle kolorowe. Po kilku zakrętach trafiamy na pierwsze, małe przyśpieszenie nurtu. Ponieważ płynę ze skegiem – zastanawiam się, czy nie będzie to problemem przy pokonywaniu bystrzy. Jak się później okaże…ten kawałek plastiku przy dnie kajaka, będzie nie raz obijał się o kamienie.
    1 punkt
  9. Nida… na początek – Czarna. Część II. Jeszcze się dobrze nie rozgrzaliśmy – trafiamy na pierwszą zwałkę. Obok przewrócone drzewo z olbrzymim korzeniem. Niestety Skeg jest problemem w pokonaniu przeszkody przez Seawava. Duży Hudson, również ma mały problem na dosyć sporym pniu drzewa. Dobra rozgrzewka przed resztą drogi. Tuż za zwałką kolejne, małe bystrze: Słońce niestety zachodzi, rzeka się uspokaja na chwilę. Miejscami koryto się zwęża a nurt wyraźnie przyśpiesza. Po chwilowej kontemplacji – kolejne bystrze. Nurt się dzieli na trzy – przepływamy najwęższą lewą stroną…skeg dosyć mocno uderza o kamienie – jest adrenalina a łódka przechodzi. Mijamy zakręt i? Kolejna przeszkoda - tę pokonujemy zespołowo. Jest ciekawie. Rzeka w początkowej części spływu, po fragmentach spokojnych – zaskakuje. Pod mostem kolejowym, przed miejscowością Nida, kolejne oranie skegiem tutejszych kamieni. Denerwujące łup, łup, łup! Tym bardziej, że po kilkuset metrach trafiamy na kolejne bystrze gdzie ten dźwięk się powtarza – bystrze oznaczone znakiem z wykrzyknikiem po prawej stronie rzeki. Zaczynam żałować, że zamontowałem „ustrojstwo” poprawiające nautykę kajaka kosztem zanurzenia. W wodzie kolejne drzewa, gałęzie… …znajdujemy, raz, po raz wąskie cieśniny i dajemy radę płynąć dalej bez wysiadania z łodzi. Kolejny znak z wykrzyknikiem: „przyśpieszenie nurtu – duże kamienie”. Sevylory przechodzą… …ze względu na „plastik” na dnie Seawava – odpuszczamy i zaliczamy pierwszą przenoskę. Miejsce dostarczyłoby z pewnością zastrzyku adrenaliny. Szkoda.
    1 punkt
  10. Nida… na początek – Czarna. Część III. Po drugiej stronie bystrza z dużymi kamieniami – robimy krótką przerwę na piaszczystym wypłyceniu z drugiej strony. „Z dołu” wygląda nieźle. Płyniemy dalej. Jedynka Marka na silnie meandrującej rzece jest najbardziej zwrotna. Zazwyczaj płynie pierwszy, czeka na nas. Gdy rozmawiamy i porównujemy jednostki pływające – to On jest Fregatą, my Seawavem – Niszczycielem, a Hudson to Pancernik. Na gałęziach drzew widać osady „wysokiej” wody – jak widać, było jej sporo. Wysepki na Czarnej Nidzie są naprawdę małe… …małe, ale dosyć mocno zaludnione – na jednej z nich kacza rodzina. Ptaki, choć przepływaliśmy tuż obok, w ogóle się nie przestraszyły ludzi. Miejscami robi się bardzo wąsko, a nurt wartki. Napotykamy malowniczą kładkę, a w tle zaczyna pojawiać się las - a potem świętokrzyskie górki. Ścigamy tutejszego „pływaka”: Ostatnie spore zwałki z wąskimi cieśninami na szerokość kajaka. Po prawej… …i po lewej: Przy linii kolejowej nieopodal miejscowości Wolica – trzcinowisko. Po lewej stronie mostu, starorzecze, a na nim wędkarze.
    1 punkt
  11. Nida… na początek – Czarna. Część IV. Pojawiają się grążele i fragment spokojnej wody. Takie zakole i warunki, to siedlisko linów oraz szczupaków – ciekawe jakie byłyby efekty wędkowania w tym miejscu? Przepływamy 200 metrów i Czarna Nida rozdziela się na dwie części. Pierwsza przypomina górski potok… …a dzikością Amazonkę :happy: Autor niniejszej relacji dumający nad rzeką z flotą pneumatyków na pierwszym planie. Druga jest tutaj wolna – nizinna. W środku lasu kolejna, dzika odnoga Czarnej Nidy z naturalnym bystrzem - raczej niespływalnym. Robimy kilkaset metrów i dopływamy do końca spływu – miejscowości Wolica. W miejscu, gdzie stał kiedyś stary młyn jest teraz mała elektrownia wodna… …i malownicze ruiny: Minęło ok. 5 godzin bardzo fajnego i ciekawego spływu w super towarzystwie. Żal wyjeżdżać – cóż począć? Jutro trzeba iść do pracy, wrócić do codzienności. Z pewnością jeszcze się tu pojawimy. W głowie szybko ułożył się plan kolejnego jednodniowego pływania: Wolica – Sobków. Może za dwa tygodnie będzie come back? Tam, tuż za przeszkodą kończącą dzisiejszy spływ się zwodujemy - tam, po lewej stronie poniższej fotki?... dobrze, by było... Ostatnia fotka. Moja druga połówka i widok rzeki – przyszły szlak. Ok. 17km wodą, a tyle przyjemności. Niesamowite! pozdrawiam marboru
    1 punkt
  12. Fali powodziowej w żaden inny, niż ilość wody nie odczuliśmy. Z całą pewnością Wisła była o ok 3 do 4 metrów powyżej normalnego stanu. Gdy robiliśmy rekonesans, by wybrać miejsce, w którym zakończymy spływ - dojechaliśmy do końca drogi w miejscowości Kłoda. Ponieważ kilka razy tam łowiłem ryby, to wiem jak to wszystko wygląda, gdy jest normalnie - stąd moje stwierdzenie odnośnie różnicy poziomów. Poniżej fotka tego widoku: Od ujścia, do mostu gdzie ostatecznie się wodowaliśmy na Radomce stworzono zabezpieczenia przeciwpowodziowe by uchronić mieszkańców od tzw cofki na mniejszej rzece. Worki były suche i niezabrudzone - więc w trakcie fali kulminacyjnej woda pod nie nie podeszła. Poniżej filmik z tego spływu. To trzecia moja produkcja po narciarskiej i rowerowej...nadszedł czas na kajakową :happy: Zapraszam do obejrzenia. [video=youtube;9RX0Js8me2E]https://www.youtube.com/watch?v=9RX0Js8me2E
    1 punkt
  13. Słoneczna Radomka. Spływ z Gorynia do Ryczywołu. Część I. Od kilku dni było już wiadomo, że pogoda będzie piękna…grzechem byłoby tego nie wykorzystać. Dzień urlopu i na wodę. Tym razem we dwóch: ja i expat. Miała być Kamienna…ale – to zostało przełożone na inny czas. Decyzja była szybka – kontynuować eksplorację najbliższej mi rzeki – Radomki. Początek w miejscu ukończenia poprzedniego pływania – w Goryniu. Meta miała być w Kłodzie – ale po rekonesansie i braku dogodnego miejsca na zakończenie pływania (Wisła nadal jest bardzo wysoka) postanowiliśmy skończyć pod mostem drogowym w miejscowości Ryczywół, klika kilometrów przed ujściem naszej regionalnej rzeczki do Królowej Rzek. Przygotowanie kajaczka i szybko do cienia – Słońce dzisiaj operowało niewiarygodnie mocno. Koszulka z długim rękawem, czapka, okulary słoneczne i zielony liść na nos… Kiełbaska jest, woda jest – jeszcze tylko 50 metrów do wody… …za drugim progiem w Goryniu nie ma szans się zwodować – jest ok. 50cm więcej wody niż zazwyczaj. Idziemy parę metrów dalej, ostatnie przygotowania… …i na wodę. Lewa, prawa, lewa, prawa a kropelki wody spadające z wioseł i niesione delikatną bryzą niesamowicie przyjemnie chłodzą. Dookoła mazowiecki klimacik. Pojawiają się ptaki. Bociany, takie malutkie białe, błękitne – śliczne jak koliberki, trafia się jedna czapla…dzisiaj widać głównie drapieżniki. Płyniemy chwilkę i trafiamy na trzeci, ostatni próg wodny w miejscowości Goryń. Ponieważ nie jesteśmy doświadczonymi kajakarzami, nawet nie próbujemy spłynąć – obnosimy. Jest cudownie. Cicho, ciepło, odludnie…niesamowicie. Brodzenie po żółciutkim piasku zdecydowanie przyjemniejsze niż na nadmorskich plażach. Chwila – „stop klatka”.
    1 punkt
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...