Narty - skionline.pl
Skocz do zawartości

Ranking

  1. artix

    artix

    Użytkownik forum


    • Punkty

      13

    • Liczba zawartości

      4 091


  2. Góral spod Skrzycznego

    Góral spod Skrzycznego

    Użytkownik forum


    • Punkty

      7

    • Liczba zawartości

      2 041


  3. Piotr_67

    Piotr_67

    Użytkownik forum


    • Punkty

      4

    • Liczba zawartości

      2 318


  4. Cosworth240

    Cosworth240

    Użytkownik forum


    • Punkty

      4

    • Liczba zawartości

      1 795


Popularna zawartość

Treść z najwyższą reputacją w 16.11.2014 w Odpowiedzi

  1. Parę fotek, na Tuxie dziś słońce walczyło z prawdziwą burza śnieżna. Tu te ładniejsze chwile.
    10 punktów
  2. A więc jestem na miejscu. Dojechałem wczoraj wieczorem i na starcie przygoda. Trochę się zakręciłem szukając pensjonatu i krążyłem po centrum.Gdy już dotarłem na miejsce postanowiłem zadzwonić aby wywołać właścicieli. W tym momencie podjeżdża jakaś skoda, a z auta wysiada dwoch młodych chłopaków z dziwnymi fryzuram i wiszących dzinsach. Pomyślałem ze to dzieci właścicieli. Młody blondyn podchodzi do mnie i wyciąga blachę policyjną :eek:Poprosili o prawko, popatrzyła na blachy, poświecili do środka (szyby czarne jak smoła). Pytają "vacation"? Odpowiadam, tak właśnie stoję przed hotelem który w tym momencie znalazłem. Uśmiechnął się i powiedział ze ma nadzieję że mi ktoś otworzy bo jest ciemno, dobranoc :smile:A teraz trochę o pogodzie. Na dole jest ładnie,lekko pochmurno, ale słońce przebija się do miasteczka. Musze kupić coś do jedzenia dla rodzinki w mieście, co nie będzie łatwe, i spadam na Tux. i
    3 punkty
  3. W zeszłym tygodniu wpadł do mnie przyjaciel, który jechał z synem i zaproponował mi wspólny wyjazd na Stubai na cały tydzień - od soboty, do soboty. Ponieważ jednak wiele rzeczy trzymało mnie w Krakowie - głównie rodzinne obowiązki - stwierdziłem że nie mam szans wyjechać z nim na tak długo. Przyjaciel nie odpuszczał i zaproponował, że on mi weźmie narty, kije, buty, a jakoś tam do niego dojadę. Zaczęło się główkowanie - w sumie mógłbym pojechać we wtorek w dzień niepodległości, na noc autem i dojechać na środę rano - no ale samemu jechać autem, gdy powrót mam zapewniony uznałem za zbytnią rozrzutność, poza tym po całonocnej samotnej eskapadzie nie widziałem siebie nartującego w środę na stoku. Samolot - w jedną stronę lot KRK-Innsbruck prawie 1800 zł - też nie bardzo zachęcał. Loty do Monachium nie lepiej. W końcu czerpiąc wzór z jednego z forumowiczów, który jeździ ze Śląska w Beskidy środkami masowej komunikacji uznałem, że trzeba myśleć bardziej przyziemnie, i tak powstał plan:1. Wyjście z domu 11.11.2014 o 20:30 i przejazd taxi na dworzec autobusowy w Krakowie - koszt 25 zł2. o 21:15 siedziałem w autobusie do Katowic, z którego przesiadałem się na autobus do Wiednia - w sumie było to zestawione jako jedno połączenie, ale autobusy dwa osobne - koszt 146 złautobus przyjeżdżał do Wiednia 12.11. o 4:55 rano tu był newralgiczny moment całej wycieczki - musiałem złapać metro U3 ze stacji Erdbergstr. do stacji Westbahnhof, gdzie o 5:30 miałem pociąg do Innsbrucka 3. udało się zdążyć biegiem na metro U3 o 5:01, co spowodowało że na stacji metra Westbahhof zameldowałem się 5:17 - koszt 2,20 EUR. 4. Szybki marsz na peron 7 dworca powoduje, że z 8-mio minutowym zapasem łapię pociąg Railjet 364 jadący docelowo do Zurychu, ale m.in. przez Innsbruck - koszt 66,10 EURW pociągu dwa zaskoczenia - prędkość z jaką ten niepozornie wyglądający pociąg się poruszał: Tutaj akurat uchwyciłem 220 km/h, ale jechał i 230 km/h. Toteż po 4h zameldowałem się z Innsbrucku, ale zauważyłem także, że pociąg ma mocno narciarskie akcenty, wystarczy popatrzyć na kolejne po Innsbrucku przystanki: W efekcie o 9:38 zameldowałem się na dworcu kolejowym w Innsbrucku. Stąd w zasadzie było już z górki, a w zasadzie pod górkę patrząc na wysokość n.p.m.5. Autobus linii ST sprzed dworca o godz. 10:05 dowiózł mnie z bambetlami o godz. 11:27 pod dolną stację gondol na Stubaier Gletscher - koszt 9 EUR.Zostało przebieranie w ciuchy narciarskie w toalecie, odbiór sprzętu zostawionego przez kumpla w Intersporcie. Zostawienie bambetli w tymże samym Interspocie. Odbicie 2,5 dniowego karnetu, który upoważniał do wyjazdu od godz. 12-tej w górę, no i przed 12:30 już zacząłem nartowanie.Czyli da się używając środków przyziemnych bardzo dotrzeć z Krakowa na lodowiec Stubai. Zajęło to od drzwi domu 20:30 pod dolną stację gondoli 11:27 - 15 godzin z czego w sumie najwięcej w porównaniu do auta straciłem na przejeździe autokarem KRK-VIE (zamiast 4-4,5h jechał ten interes ponad 7,5h). Reszte straciłem na transfery. W sumie koszt wyniósł: 171 zł i 77,30 EUR. A jakie warunki na samym lodowcu:- Temperatura -3C- Śnieg bardzo fajny, naturalny, nawet niezbyt miękki - jedynie przy dojeździe do stacji pośredniej gondolek, ostatni kawałek robił się trochę miękki;- zabawę nieco psuła widoczność. Kontrast był słaby i - przynajmniej ja tak mam - człowiek jest wtedy jakiś taki spięty, bo nie do końca widzi co przed nim.- rano podobno mocno wiało i gondole puścili dopiero po 10tej. Jak ja tam byłem o 12-tej to wiatr był ale bez przesady. Dzień wcześniej w ogóle nie włączyli wyciągów.Może jutro uda wrzucić się zdjęcia z samego nartowania. Pogoda ma być jutro lepsza, a na piątek zapowiadają lampę - liczę na nagrodę po wyzwaniu actimela jakie podjąłem.
    2 punkty
  4. Wyniki typowania wstawione. nikt nie trafił prawidłowej kolejności, choć kilkoro z nas było blisko
    2 punkty
  5. Żadnej, ale widzę na jakich nartach inni narciarze jeżdżą. Jeśli w Alpach, w wagoniku kolejki prawie wszyscy narciarze (można przypuszczać, że dobrze i bardzo dobrze jeżdżący) mają narty zdecydowanie krótsze od wzrostu, to może bulwersować teoria, że dziecku które dopiero uczy się jeździć, należy kupować narty równe wzrostowi lub dłuższe. Dokładnie to samo, co znaczy w przypadku kupowania butów lub ubranek. Jeśli nie wiesz, to spytaj się jakiegoś narciarza dlaczego nie jeździ na nartach o długości 2,5 metra, choćby takich, na jakich jeździ Dobrowolski. Ja przez całą młodość jeździłem na nartach o długości 210 cm, ale gdy je zmieniłem 200 cm, to zauważyłem że wcale nie jeździ mi się gorzej, a obecnie jeżdżę na 175 cm i też nie narzekam, a gdy wjadę pomiędzy ciasno usytuowane muldy, to jest mi bez porównania łatwiej "wyrobić się" pomiędzy nimi. W przypadku dziecka dochodzi problem z obsługą tych nart: dłuższe narty są cięższe, mają większy moment bezwładności, a przecież dziecko musi dać radę te narty samemu nieść, czy pozbierać się gdy upadnie i narty mu się poplątają. Jest tak, jak napisał Andi: to jest całkiem inna sprawa jeśli mówimy o dziecku, które ćwiczy jazdę zawodniczą w klubie, regularnie trenuje i jest nastawione na osiąganie maksymalnych prędkości, a co innego gdy mówimy o dziecku, które okazjonalnie jeździ rekreacyjnie z rodzicami.
    2 punkty
  6. Jestem miłośnikiem doliny rzeki Ziller.I tu pozwolę się nie zgodzić z przedmówcami.Nocleg w Zell am Ziller nie jest dobrym rozwiązaniem dla początkujących.Jest to miejscówka z której masz najbliżej do Zillertalareny to fakt. Niestety od tej strony brak jest tras dla początkujących. Praktycznie poza trasą 16 i oślą łączką przy "Schronisku" Rozenalm (górna stacja Rosenalmbahn) brak jest tras niebieskich.Widać to na mapce: Moim zdaniem rewelacyjny fragment Zillertalareny dla początkujących to miejsce zaznaczone na powyższej mapce zielonym "kółkiem":smile::wink:Dojazd z miejscowości Zell am Ziller to jednak około 30km i to serpentynami. A gdybyś chciał co dziennie jeździć wyciągami na tą drugą stronę to stracisz spokojnie 2h w jedną stronę.Gdybym był w twojej sytuacji to celowałbym w nocleg w miejscowości Hochkrimml po drugiej stronie ośrodka.Były tam domki przy samych wyciągach. Ta część stacji narciarskiej jest położona w takiej dolince i śniegu tam jest znacznie więcej niż od strony Zell am Ziller.Tu mapka:https://www.google.pl/maps/place/5743+Hochkrimml,+Austria/@47.2358994,12.14364,15z/data=!3m1!4b1!4m2!3m1!1s0x4777b88b35f69ba3:0xb66c786d4e1efd69?hl=plMoim zdaniem niema się co tłuc z dzieciakami co rano autobusem aby sobie pojeździć.Niestety nie udzielę ci informacji co do instruktorów, po prostu już nie korzystam z ich usług.Tu jeszcze fotki:Widok doliny Ziller (luty 2014) :[ATTACH=CONFIG]16950[/ATTACH]A tu widok na Hochkrimml (ten sam dzień):smile: Pozdrawiam i życzę niebiańskiego urlopu. Myślę, że się nie zawiedziesz jak trafisz do jakiegokolwiek kurortu w Austrii czy Włoszech.
    2 punkty
  7. Cześć Mirek piszę od początku w temacie praktycznie to samo: Jak chłopak jeździ to możesz mu kupić 130 i sobie poradzi bo poradziłby sobie i na 140. Jak nie jeździ to wtedy dobierasz nartkę krótszą ale na tyle długa aby zmusiła go do wysiłku i pracy nad techniką. Tego czy On jeździ czy nie ja nie jestem w stanie ocenić do końca, oceń Ty albo daj film. Rocker to absolutnie zły pomysł. Zresztą ... Właśnie moja córka miała coś podać żonie. Wisiało na wysokości ponad dwa metry. Nie było mowy o pomocy czy ułatwieniach, choć zapytałem czy jej nie podać, i moim zdaniem o to chodzi. Do urazu może dojść zawsze i nie ma znaczenia czy to długa narta czy krótka. Jeżeli przyjąć takie myślenie lepiej w ogóle nie jeździć na nartach ... albo jeździć po prostu dobrze i tyle. Mirek nie tylko z poprzedniego sezonu ale szukaj używek. Dzieci są lekkie i nie niszczą nart. Ja na takich nartch bazuję przy nauce dzieci. Mam teraz narty po Kacprze ale to już On sam sobie musi sprzedać. Serdecznie pozdrawiam Andi ile dzieci nauczyłeś jeździć na nartach? Co wynika z faktu, że masz bliżej niż ja (w tej chwili) do Szczyrku czy Pilska. Znam dziesiątki ludzi mieszkających nad jeziorami i nie umiejących żeglować i tyle samo ludzi z gór dla których narty są równie obce jak dla mnie szybowiec. Serdecznie pozdrtawiam Pozdrowienia
    1 punkt
  8. Nie ma tego wiele ale zdarza się Można szukać ...wg mnie nie ma tego wiecej niż 5%. Ja to miałem dla grupy właśnie w marcu, gdzieś na poczatku doliny ...nie pamietam. Skipass oczywiście na wszystko całą dolinę.
    1 punkt
  9. Jeżeli zaś chodzi o dolinę Zillertal to warto podpytać o rabat na skipas - niektórzy gospodarze mogą taki zaoferować. Z tego co kojarzę to dostaliśmy 7 albo 8 procent rabatu, skipasy odbieraliśmy w kasie po uprzednim potwierdzeniu przez gospodarza. W takiej cenie skipas na Zill jest po prostu nie do pobicia jak na warunki austriackie.
    1 punkt
  10. Właśnie dlatego założyłem ten wątek... tak jak napisałem obecne narty ma 100cm i należy je zmienić aby był progres.Poprzenio adaptacja z 90 na 100cm trwała około godziny.Myślałem o 110 na jeden sezon lecz koledzy przekonali mnie do 120cm. Nie kupuję niczego na wyrost...Buty zmieniam co sezon tak aby były dopasowane.Co do nart może kompromisem byłaby narta z rockerem??? Tylko nie wiem czy jest sens dla dzieciaka myśle tu o rockerze. Jeszcze jeden aspekt chcę kupić narty z poprzedniego sezonu.
    1 punkt
  11. Dołożyłbym jeszcze do rozważań taniutki ale rewelacyjny Kuchtai wraz Hochetz z opcjonalnym wypadem do Solden oraz dosyć tani region Lungau ze skipasem kosztującym około 200 euro. Również wymieniany przez Jurka Waidring Steinplatte będacy na karnecie Schneewinkiel kosztuje mniej i jest tam dostępnych na karnecie kilka fajnych ośrodków. Oczywiście dolina Zillertal ma swoje niewątpliwe plusy i są tam miejsca gdzie początkujący spokojnie pojeżdżą bez strachu o swoje zdrowie.
    1 punkt
  12. przyjmują teorie jednego forumowicza ,że narta dluższa jest lepsza od krotszej to nalezy zakupić 150 cm i będzie na kilka lat. Narta ma być optymalna do umiejętności do wagi do wieku, narta ma dawać radość z jazdy. narta właściwa ma powodować że dziecko czyni postępy. Jeszcze jeden aspekt przy upadku bardzo długa narta spowoduje duża siłę skrętna i może dojść do urazu. Wiec kolejny temat do analizy to siła DIN do wypięcia narty, I tak mozemy pisac 3 dni. MAM 4 wlasnych dzieci i wymienialem na właściwe długości na optymalne parametry narty.a mieszkam 12 min drogi od ZARU . 30 min od Szczyrku oraz 50 minut od PILSKA . w 2013 roku bylem 60 dni na nartach.
    1 punkt
  13. To też pokazuje jak bardzo czasy się zmieniły. Dziś człowiek może wypożyczyć kilkadziesiąt par nart, przetestować, kupić, oczywiście dobierając odpowiednią długość. Kiedyś sprzęt był taki jaki człowiek akurat zdobył. Mieszkając w Katowicach, czasem pożyczaliśmy od sąsiada górnika tzw. książeczkę górniczą i mogliśmy z taką przepustką kupić coś w sklepie górniczym, w którym czasem trafiał się jakiś lepszy sprzęt. Poza tym to szczytem marzeń były Polsport Tricore made by Polsport Szaflary. Mnie pierwsze lepsze narty Rossignola przywiózł Ojciec, który był na stypendium w Niemczech. Miały długość 160 cm. Miałem je dość długo - na tyle długo, że następne Blizzardy jakie udało się trafić - w Bielsku był taki gość, który czasem przywoził sprzęt z Austrii - były już przeskokiem na 200 cm. Te były jak na mój wzrost i wagę pewnie za długie - ale akurat takie się trafiły. W sumie dość szybko się do nich przyzwyczaiłem. Mój kumpel wziął drugą parę - miały 205 cm. I tak jak nastolatkowie w kolejce na Pilsko gdy mieliśmy ściągnięte narty - a ściągaliśmy je, żeby nam ich w kolejce do orczyków nie rozdeptano i nie porysowano - wyglądaliśmy jak dwóch skoczków narciarskich. Rzeczywiście pamiętam, że w składnicy harcerskiej trafiał się też zachodni sprzęt i to chyba właśnie często Dynamic'i.
    1 punkt
  14. Cześć Czyli nie masz żadnego doświadczenia w nauczaniu dzieci. Kupowanie nart na wyrost jeżeli tak to rozumiesz jest rzeczywiście błędne. Co do dłuższych nart natomiast mylisz się w całej rozciągłości a wynika to z tego, że sam nie do końca prawidłowo technicznie jeździsz. Więcej pytań nie mam. Dzięki Ja nie myślę i nie staram się wychować zawodników tylko dobrze jeżdżących samodzielnych narciarzy. Rozumiem to tak, że w wieku lat kilkunastu młody człowiek jeździ na poziomie pomocnika instruktora tak technicznie jak i taktycznie. Takiej jazdy jest w stanie nauczyć się każdy nawet bardzo przeciętnie uzdolniony ruchowo człowiek. Stosując ułatwienia, półśrodki (krótkie narty, ośle łączki, jazda bez kijków) i zabezpieczenia (smycze) wydłużamy ten proces na dodatek kodując w dzieciach błędne stereotypy, ograniczając im możliwości wyboru, prezentując postawę średniactwa z cyklu - przecież 3 zalicza i nie ma co się napinać na 5). Nauczyłem w życiu na nartach jeździć setki dzieci i osoby, które nie są w stanie osiągnąć wspomnianego przeze mnie poziomu przy odpowiednim prowadzeniu w ciągu 5-6 lat to absolutne jednostki. Każde dziecko wymaga indywidualnego podejścia i aktywności w modyfikowaniu zajęć na śniegu ale w określonych celem granicach. Rozumiem, że tego typu podejście może być Ci obce bo uczyłeś tylko rodzinę. Możemy się natomiast założyć, że lepszy efekt w każdym statystycznym przypadku osiągnę ja. Sugeruję więc radząc opierać się na większej próbie bo wtedy można wyrobić sobie opinię co to jest średnia i na jakim poziomie się lokalizuje oraz jakie są faktyczne możliwości percepcji dzieci gdy ich spojrzenia na narciarstwo się wcześniej nie wypaczy. Pozdrowienia PS To, że większość ludzi coś robi to nie znaczy, że to jest dobre ani prawidłowe. Jako człowiek, który ma wnuki powinieneś o tym wiedzieć.
    1 punkt
  15. Jak będziesz jechał na Tuxa to nie pomyl kierunków :tongue: Ps.Artur następne zdjęcia wklejaj w drugą stronę :stupid:
    1 punkt
  16. Niezłym przyczynkiem do tej dyskusji jest tabela wzrostu chłopców, do której podano link w innym wątku.. Wynika z niej, że dla 50-tego percentyla (co odpowiada przeciętnemu wzrostowi dla danego wieku), pomiędzy 5. a 14. rokiem życia chłopcy rosną w miarę liniowo, o ok. 6 cm na rok. Jeśli więc chłopakowi co rok kupimy narty dłuższe o 10 cm (ja tak kupuję narty swoim wnukom, uważając, że kupowanie nart na wyrost jest krzywdzeniem dziecka), to oznacza, że co rok ich długość będzie się zwiększała o 4 cm więcej niż wzrost! Przyjmując, że jeśli 3-latkowi o przeciętnym wzroście 97 cm kupimy pierwsze narty o długości 70 cm, a następnie co rok będziemy mu kupowali narty o 10 cm dłuższe, to w wieku 10 lat będzie on już jeździł na nartach o długości 140 cm, czyli równych jego wzrostowi.
    1 punkt
  17. He, he bo to fajna trasa. Ten filmik już był na SO ale nie mogłem sobie odmówić. To właśnie trasa 88 o której piszesz (89 to była czerwona poniżej), żona mnie kręciła z gondolki bo już miała dość jazdy:biggrin: Jeszcze fajniejszy był zjazd do samego Leogangu tą czarną. To do tej czarnej dojeżdżało się czerwoną 89 od stacji posredniej. [video=youtube;Y7Tv50oiaTU] pozdrawiam
    1 punkt
  18. W alpejskich dolinach też może być taka temperatura, a nawet cieplej:tongue:, bywa tak że właśnie w Zilletal w środku zimy w dolinie wygląda tak że nic na to nie wskazuje że można w ogóle na nartach pojeździć, śnieg u góry oczywiście jest, ale zjazdu do dołu nie ma tak było w sezonie 2006/2007. Nic bym nie kombinował/ nie rezerwował na razie, mnie zdarzyło się 2 razy zarezerwować z wyprzedzenie i raz wylądowałem w Nassfled w średnich warunkach śniegowych, a w zasadzie było tylko przylizane sztucznym śniegiem i było twardo, lodowo, betoniasto, a w tym samym czasie w ośrodkach ok. salzburskich był prawdziwy kataklizm śnieżny. A drugi raz to teraz musiałem odwołać rezerwację mieszkania do Soldy włoskiej, bo śnieg nie spadł i finalnie wylądowaliśmy w dolinie Oetz. A tak zazwyczaj to szukam 3-2-1 dzień przed wyjazdem i jeszcze się nie zdarzyło żebym nie pojechał bo nie mam kwatery:rolleyes::
    1 punkt
  19. Rajem dla początkującym jest też Waidring-Steinplatte.
    1 punkt
  20. Dokładnie dla tego napisałem, że się nie zgadzam z przedmówcami. Pozdrawiam
    1 punkt
  21. A co Wy tak z tym Zillertal? A jak by padło pytanie "jesteśmy młodzi gniewni i urodzeni na nartach, jednak do tej pory jeździliśmy po polskich stokach, ale jeździmy super i pierwszy raz chcemy się wybrać w Alpy, co polecacie drodzy forumowicze?" Przypuszczam że też by było polecone Zillertal:tongue: Moim zdaniem to bzdura i bez sensu, a twierdzę tak bo mam przykre doświadczenia w tej kwestii, czyli wyjazdu z osobą która spędziła raptem kilka popołudni w Szczyrku i została rzucona na głęboką wodę stoków w masywie Penkena, to 15 lat temu moja żona. Na szczęście miła obok siebie doświadczonych narciarzy i pełne wsparcie. Wysyłacie rodziców którzy się uczą dopiero z dziećmi również uczącymi się do rozległych ośrodków, gdzie mogą przyjechać w miejsce z którego nie ma odwrotu, a w dół jest ściana? halo! Pomyślcie trochę, kto to towarzystwo pozbiera, jak się zablokują i nie ruszą, a to są znane przypadki, pomyśleliście o tym?:eek: Jadą sami, oprócz tego że nie maja umiejętności jazdy na nartach, to nie mają doświadczenia jak taki wielki ośrodek jest zorganizowany, nie każdy potrafi czytać mapki, a nie będą mieli z sobą nikogo za przewodnika, naprawdę takie pomysły mogą się skończyć koszmarem który będzie się mi śnił po nocach:rolleyes:: Jeśli w Alpy to do małych ośrodków, niszowych w mniemaniu polskiego zjadacza Alp, a nie molochów takich jak Zillertal:rolleyes:: Co mogę polecić? Bardzo blisko granicy z PL, Kreischberg/Murau, będzie zdecydowanie taniej jak w wielkim ośrodku, a przede wszystkim bezpieczniej u góry piękne łatwe i bardzo szerokie trasy doskonałe do nauki, ktoś się lepiej poczuje na nartach to może odskoczyć w bok na czerwoną, ale bez ryzyka że trafi do czarnej dziury, ludzi mniej na stoku niż w Zillertal. Co jeszcze, troszkę dalej Turracher Hohe, mały uroczy ośrodek z 40 km tras, w większości lekkie i łatwe, zaletą jest pobliska obecność Bad Kleinkirchheim a tam 2 kompleksy termalne. Jeszcze dalej jadąc niemal tą samą drogą jest Katschberg, równie przyjemny i familijny jak powyżej wymienione przeze mnie. Jeśli chodzi o szkolenie, to ja bym radził jednak zastanowić się przed tym wyjazdem alpejskim nad krótkim wyjazdem w nasze górki celem szkolenia się z instruktorem, a na wyjeździe szlifować to co się tu nauczy.
    1 punkt
  22. A ja sam nie wiem, jak mi się udało to typowanie, bo wróciłem ok. 4 nad ranem z imprezy firmowej i kładąc się przypomniałem sobie, że jeszcze nie obstawiłem. W ogóle dziwne, że sobie coś przypomniałem, bo moja świadomość była trochę ograniczona. Zalogowałem się dopiero za trzecim podejściem, ale najgorsze było wybieranie zawodniczek. Rozwijam listę i nie wiem, co mam wybrać, zaćmienie totalne, po chwili budzę się z telefonem w ręce i znowu próbuję. Jedno nazwisko mam, potem drugie i znowu drzemka, nie wiem ile to trwało, ale tak jeszcze nigdy nie obstawiałem:happy:.
    1 punkt
  23. Heh.. jak powiem tak... chcieliście zmian no to macie. Naiwny ten kto myślał, że po takich inwestycjach ceny będą takie same lub niższe... Po to się to wszystko robi, żeby pod płaszczykiem nowoczesności móc wycisnąć ile wlezie z ludzi. Zobaczycie co będzie się działo w Szczyrku za 3 lata! Ja już się pogodziłem, że to pewnie mój ostatni sezon w SONie. I chodzi tu właśnie o ceny... ;-(
    1 punkt
  24. Stubai 13.11.2014Tak, jak obiecałem wcześniej kilka fotek z dnia dzisiejszego na Stubaiu.Poranek zaczął się nieciekawie - przed godz. 9-ta stanąłem przed górną stacją gondoli Gamsgarten i oczom mym ukazał się taki oto widok: To nie napawało optymizmem, ale cóż stwierdziłem, może nie będzie tak źle. Na trasie okazało się, że jest mniej więcej tak - nawiązując do ostatnich zagadek JC - może ktoś zgadnie, która to trasa?: Po trzech takich zjazdach uznałem, że może gorąca czekolada mnie jakoś pocieszy, przynajmniej na kubku były fajne widoki: Czekolada podziałała pozytywnie nie tylko na mnie, ale i na pogodę, bo ok. 11:30 (a więc jakieś 2,5h po pierwszym wklejonym tu zdjęciu), obraz mniej więcej w tym samym miejscu - a więc górna stacja gondoli Gamsgarten i widok na krzesło Eisjoch oraz Rotadl wyglądały już tak: Od tej pory, serce się radowało, bo do końca dnia było już tak: W ciekawostek dnia dzisiejszego. Pojechaliśmy trochę z nudów niebieską 5-tka wzdłuż, której jest Snowpark, nazywany chyba Stubai Zoo. W życiu nie widziałem tak skaczących Pań i Panów. Robili nieprawdopodobne figury akrobatyczne. Zdjęcia pewnie tego nie oddadzą - zwłaszcza robione komórką z kiepskim aparatem: Na dole sporo się wyjaśniło. To nie byli amatorzy. Na parkingu stało zaparkowane Audi A4 Quattro obklejone Freestyle Swiss National Team.Z kronikarskiego obowiązku:- śnieg - super - twardo cały dzień. Popołudniu w węższych, stromszych miejscach trochę muld, ale nic strasznego;- temperatura pewnie ok. -2, popołudniu gdy wyjeżdzało się na górę krzesłem Eisjoch to nawet mi się chłodno zaczynało robić- kolejek do wyciągów nie odnotowano
    1 punkt
  25. Też ostatnio byłem na Skrzycznem (w niedzielę) wiało jak diabli aż zatrzymali górną część wyciągu. Przy okazji zrobiłem też kilka fotek: http://adamkupis.pl/tapety/skrzyczne-1.jpg http://adamkupis.pl/tapety/skrzyczne-2.jpg http://adamkupis.pl/tapety/skrzyczne-3.jpg http://adamkupis.pl/tapety/skrzyczne-4.jpg http://adamkupis.pl/tapety/skrzyczne-5.jpg http://adamkupis.pl/tapety/skrzyczne-6.jpg http://adamkupis.pl/tapety/skrzyczne-7.jpg http://adamkupis.pl/tapety/skrzyczne-8.jpg http://adamkupis.pl/tapety/skrzyczne-9.jpg ponadto słuchając ostatnio Czeskiego radia usłyszałem, że mówią już coś o śniegu w górach . Pewno tyczyło się to tylko wyższych partii.
    1 punkt
www.trentino.pl skionline.tv
partnerzy
ispo.com WorldSkiTest Stowarzyszenie Instruktorów i Trenerów Narciarstwa PZN Wypożyczalnie i Centra testowe WinterGroup Steinacher und Maier Public Relation
Copyright © 1997-2026
×
×
  • Dodaj nową pozycję...